![]() |
|
|||||||||||||
Ostatnie 10 torrentów
Ostatnie 10 komentarzy
Discord
Kategoria:
Muzyka
Ilość torrentów:
22,414
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Droga kariery Steve’a Hacketta ostatnich dwóch dekad zdecydowanie imponuje względem solowych poczynań jego kolegów z Genesis. Aktywność wydawnicza, wspierana jak tylko można aktywnością koncertową, a przede wszystkim jej artystyczne przymioty zdradzające niezwykłą kulturową otwartość gitarzysty, nie mają sobie równych wśród dokonań członków klasycznego składu progrockowej legendy. Z każdą kolejną publikacją studyjną pojawia się jednak pewien przesyt. Bo o ile Hackett, nie musząc udowadniać swojego artystycznego kosmopolityzmu, wciąż ambitnie decyduje się, aby dawać jemu wyraz, o tyle wydaje się w tym kontekście trochę kręcić w kółko. Nie inaczej jest i tym razem. Godne podziwu wycieczki pomiędzy Prokofiewem, rdzenną muzyką afrykańską czy akcentami z odległych Chin i Uzbekistanu, to właściwie narzędzie charakterystycznej dla Hacketta gry kontrastami. Tradycyjnie dla siebie zestawia on egzotyczną rytmikę z klasyczną melancholią, czerpiące z nastroju horrorów harmonie z piosenkami opartymi na popowej melodyce, pełne rytmicznych akrobacji riffy ze ściskającymi w dołku romantycznymi solówkami, i tak dalej, i tak dalej… I chociaż, również tradycyjnie, można z tego niezwykłego tygla wydobyć kilka całkiem wartościowych momentów, to całościowo album jawi się jako kolejna płyta Steve’a Hacketta mocno kojarząca się w ogóle i w szczególe z poprzednimi jego krążkami. Co gorsza, powielanie kalek, w całym tym bogactwie wpływów wyglądających wręcz paradoksalnie, nie jest bynajmniej największym grzechem albumu. Bo jakimkolwiek szacunkiem nie darzyć by muzyki tak świetnie wyprodukowanej i tak niezwykle międzykulturowej, mimo tej jej wtórności, to jednak nie sposób zadowolić się aktualnym podejściem Hacketta do linii melodycznych, a konkretniej do tego, co jest śpiewane. Atrakcyjność i rozmach instrumentalny „Surrender Of Silence” w przykry sposób dewaluowane są przez mierność, a wręcz banalność niemal każdej linii napisanej z myślą o śpiewaniu tekstu. Czy to Hackett solo, czy wraz z Amandą Lehmann, czy też Nad Sylvan użyczający głosu w jednej kompozycji – każda z tych wokalnych kombinacji mierzy się z materią doprawdy niegodną kompozytorskiego kunsztu Steve’a Hacketta. Śpiewane partie na tym albumie to kalka wytarta, błaha i zadziwiająco nużąca. A wspomniane wartościowe momenty albumu? Nadmieńmy choćby demoniczne intro „The Devil’s Cathedral”, w którym dialog organów kościelnych z saksofonem robi całkiem przekonujące wrażenie, ale to, co po nim, jeszcze dziesięć-piętnaście lat temu brzmiałoby z pewnością bardziej odpowiednio diabolicznie. Wśród Hackettowskiej krainy łagodności wyróżnia się zaś stanowiący właściwy finał albumu utwór „Scorched Earth” – skonstruowany, zaaranżowany w sposób, wydawałoby się, zaskakująco naturalny, pozbawiony tak charakterystycznych dla albumu eklektycznych ambicji, a w dodatku z linią melodyczną Hacketta-wokalisty wyjątkowo nie pozostawiającą mizernego wrażenia. Pewne środki modelowania kolorowego muzycznego uniwersum Steve’a Hacketta niestety wyraźnie się stępiły, co wielokrotnie może nieco uwierać przy prezentacjach tego niemal godzinnego materiału. Niemniej, po raz kolejny wypada pochwalić wydawniczą regularność siedemdziesięciojednoletniego już gitarzysty, a przede wszystkim jego wciąż bujne artystyczne ambicje. Ich realizacja bez wątpienia w pełni legitymizuje i usprawiedliwia jego retrospektywne podróże w działalności koncertowej – Steve Hackett to artysta tyleż sentymentalny, co nowoczesny – i za to go kochamy. Przemysław Stochmal I think this is Steve’s 28th studio album, which is probably more than the combined output of those he left in Genesis, but although I saw him play earlier this year none of this material was featured as he was touring his highly popular Genesis Revisited shows. So, when it comes to prog he has two back catalogues that are very different, while he is still releasing new and wonderful music even though he is now in his seventies. Over the last 40+ years he has released music from many different styles, being one of the few prog musicians to go the whole hog and write and record classical music, and he can play solo acoustic classical performances as well as standing in front of an electric band, and in many ways this album is a coming together of his past while also looking in new directions. He provides nylon, steel string & 12-string guitars, oud, charango, sitar, harmonica, and vocals, and is joined by one of his touring line-ups with Roger King (keyboards, programming & orchestral arrangements), Rob Townsend (saxophone, clarinet), Jonas Reingold (bass), Nad Sylvan (vocals) and Craig Blundell (drums) while he has also brought in additional musicians which includes two more drummers in Phil Ehart (Kansas) and Nick D’Virgilio (Spock’s Beard etc). Musically he is moving through tribal, New Age, classical and prog, but surely the whole album should be deemed as progressive as he is truly pushing boundaries and mixing and blending styles together to create something which is vital and hugely impressive. Many old progheads, like me, will have a strong fondness for his early solo albums as they were released when we were teenagers and had a massive impact on us. However, unlike many of his contemporaries from back then he has continued to tour and record incessantly, and his current output is to the same high standard as it has always been. When asked my favourite period of Genesis, I always give the same answer, Hackett (as opposed to the normal Gabriel or Collins) and there is no doubt that he has continued to develop and deliver even since leaving that entity. Listen to his music with an open mind and discover that Hackett is still pushing himself and his followers yet even though he keeps moving this is always identifiable and part of his canon as opposed to being removed. One never knows what to expect from his albums, except they will always be sheer class, and this is no exception. Kev Rowland After the peaceful acoustic release "Under a Mediterranean Sky", Steve Hackett is back on his electric formula mode. He is with long-time musicians, Roger King on keys, and orchestral arrangements, and Rob Townsend on sax. The drum parts are split up between 3 drummers. Jonas Reingold is on most of the tracks on bass. The first track is instrumental and sounds like a movie score for an action hero film. The song "Natalia" is Russian music with some well-known passages done in collaboration with his wife. Steve is singing with some opera singing and orchestral arrangements. Again you can hear an action movie in the instrumental section. Then it has some tasty and authentic violin playing. "Relaxation Music For Sharks" has some intriguing special effect intro before the drums of Nick D'Virgilio kick-off to bring the song to a faster pace. Steve is getting loose on his guitar playing. Not too relaxing, but it's for sharks! "Wingbeats" has some African beats and singing that is not too far from what Peter Gabriel made with his band. There are some tribal drums but adding the guitar, it's done in a Hackett style. "The Devil's Cathedral" has a horror atmosphere with the dark organ playing of Roger King all this embellished with some orchestral arrangements. "Held in the Shadows is a love song dedicated to Steve's wife. It's romantic but with a kick of Rock! I enjoy the heavy parts that are in contrast to the beginning. "Shanghai To Samarkand" put us now in the oriental part of the world where classical music meets world music, the music doing most of the talking here. When the Kansas drummer arrives, we are in a more familiar Hackett style before going back to the world music beat. "Fox Tango" Steve is getting loose again with his Gibson guitar which reminds me in some specific passages of Brian May. "Day of the Dead" is another horror-inspired movie now a Mexican one. "Scorched Earth" is a warning song to save the earth from destruction. It's a beautiful song that has a clear and intentional lighter mood. I enjoyed the orchestral arrangements here. It ends with a short and peaceful song with some lovely guitar parts of Steve showing his love for classical music. As much as I still rave for Steve Hackett's first albums, He has improved a lot in his songwriting style surpassing the Genesis influence with some fusion music that brings more variety and textures to his music. rdtprog ..::TRACK-LIST::.. 1. The Obliterati (2:17) 2. Natalia (6:17) 3. Relaxation Music for Sharks (feat. Feeding Frenzy) (4:36) 4. Wingbeats (5:20) 5. The Devil's Cathedral (6:31) 6. Held in the Shadows (6:20) 7. Shanghai to Samarkand (8:27) 8. Fox's Tango (4:21) 9. Day of the Dead (6:25) 10. Scorched Earth (6:03) 11. Esperanza (1:04) ..::OBSADA::.. Steve Hackett - nylon, steel string & 12-string guitars, oud, charango, sitar, harmonica, vocals, co-producer With: Roger King - keyboards, programming & orchestral arrangements Rob Townsend - saxophone, clarinet Jonas Reingold - bass Nad Sylvan - vocals Craig Blundell - drums And: Phil Ehart - drums Nick D'Virgilio - drums Amanda Lehmann - vocals Durga - vocals Lorelei McBroom - vocals Christine Townsend - violin, viola Malik Mansurov - tar Sodirkhon Ubaidulloev - dutar https://www.youtube.com/watch?v=ZbW9tCJ9Snc SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-16 12:07:28
Rozmiar: 133.97 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Droga kariery Steve’a Hacketta ostatnich dwóch dekad zdecydowanie imponuje względem solowych poczynań jego kolegów z Genesis. Aktywność wydawnicza, wspierana jak tylko można aktywnością koncertową, a przede wszystkim jej artystyczne przymioty zdradzające niezwykłą kulturową otwartość gitarzysty, nie mają sobie równych wśród dokonań członków klasycznego składu progrockowej legendy. Z każdą kolejną publikacją studyjną pojawia się jednak pewien przesyt. Bo o ile Hackett, nie musząc udowadniać swojego artystycznego kosmopolityzmu, wciąż ambitnie decyduje się, aby dawać jemu wyraz, o tyle wydaje się w tym kontekście trochę kręcić w kółko. Nie inaczej jest i tym razem. Godne podziwu wycieczki pomiędzy Prokofiewem, rdzenną muzyką afrykańską czy akcentami z odległych Chin i Uzbekistanu, to właściwie narzędzie charakterystycznej dla Hacketta gry kontrastami. Tradycyjnie dla siebie zestawia on egzotyczną rytmikę z klasyczną melancholią, czerpiące z nastroju horrorów harmonie z piosenkami opartymi na popowej melodyce, pełne rytmicznych akrobacji riffy ze ściskającymi w dołku romantycznymi solówkami, i tak dalej, i tak dalej… I chociaż, również tradycyjnie, można z tego niezwykłego tygla wydobyć kilka całkiem wartościowych momentów, to całościowo album jawi się jako kolejna płyta Steve’a Hacketta mocno kojarząca się w ogóle i w szczególe z poprzednimi jego krążkami. Co gorsza, powielanie kalek, w całym tym bogactwie wpływów wyglądających wręcz paradoksalnie, nie jest bynajmniej największym grzechem albumu. Bo jakimkolwiek szacunkiem nie darzyć by muzyki tak świetnie wyprodukowanej i tak niezwykle międzykulturowej, mimo tej jej wtórności, to jednak nie sposób zadowolić się aktualnym podejściem Hacketta do linii melodycznych, a konkretniej do tego, co jest śpiewane. Atrakcyjność i rozmach instrumentalny „Surrender Of Silence” w przykry sposób dewaluowane są przez mierność, a wręcz banalność niemal każdej linii napisanej z myślą o śpiewaniu tekstu. Czy to Hackett solo, czy wraz z Amandą Lehmann, czy też Nad Sylvan użyczający głosu w jednej kompozycji – każda z tych wokalnych kombinacji mierzy się z materią doprawdy niegodną kompozytorskiego kunsztu Steve’a Hacketta. Śpiewane partie na tym albumie to kalka wytarta, błaha i zadziwiająco nużąca. A wspomniane wartościowe momenty albumu? Nadmieńmy choćby demoniczne intro „The Devil’s Cathedral”, w którym dialog organów kościelnych z saksofonem robi całkiem przekonujące wrażenie, ale to, co po nim, jeszcze dziesięć-piętnaście lat temu brzmiałoby z pewnością bardziej odpowiednio diabolicznie. Wśród Hackettowskiej krainy łagodności wyróżnia się zaś stanowiący właściwy finał albumu utwór „Scorched Earth” – skonstruowany, zaaranżowany w sposób, wydawałoby się, zaskakująco naturalny, pozbawiony tak charakterystycznych dla albumu eklektycznych ambicji, a w dodatku z linią melodyczną Hacketta-wokalisty wyjątkowo nie pozostawiającą mizernego wrażenia. Pewne środki modelowania kolorowego muzycznego uniwersum Steve’a Hacketta niestety wyraźnie się stępiły, co wielokrotnie może nieco uwierać przy prezentacjach tego niemal godzinnego materiału. Niemniej, po raz kolejny wypada pochwalić wydawniczą regularność siedemdziesięciojednoletniego już gitarzysty, a przede wszystkim jego wciąż bujne artystyczne ambicje. Ich realizacja bez wątpienia w pełni legitymizuje i usprawiedliwia jego retrospektywne podróże w działalności koncertowej – Steve Hackett to artysta tyleż sentymentalny, co nowoczesny – i za to go kochamy. Przemysław Stochmal I think this is Steve’s 28th studio album, which is probably more than the combined output of those he left in Genesis, but although I saw him play earlier this year none of this material was featured as he was touring his highly popular Genesis Revisited shows. So, when it comes to prog he has two back catalogues that are very different, while he is still releasing new and wonderful music even though he is now in his seventies. Over the last 40+ years he has released music from many different styles, being one of the few prog musicians to go the whole hog and write and record classical music, and he can play solo acoustic classical performances as well as standing in front of an electric band, and in many ways this album is a coming together of his past while also looking in new directions. He provides nylon, steel string & 12-string guitars, oud, charango, sitar, harmonica, and vocals, and is joined by one of his touring line-ups with Roger King (keyboards, programming & orchestral arrangements), Rob Townsend (saxophone, clarinet), Jonas Reingold (bass), Nad Sylvan (vocals) and Craig Blundell (drums) while he has also brought in additional musicians which includes two more drummers in Phil Ehart (Kansas) and Nick D’Virgilio (Spock’s Beard etc). Musically he is moving through tribal, New Age, classical and prog, but surely the whole album should be deemed as progressive as he is truly pushing boundaries and mixing and blending styles together to create something which is vital and hugely impressive. Many old progheads, like me, will have a strong fondness for his early solo albums as they were released when we were teenagers and had a massive impact on us. However, unlike many of his contemporaries from back then he has continued to tour and record incessantly, and his current output is to the same high standard as it has always been. When asked my favourite period of Genesis, I always give the same answer, Hackett (as opposed to the normal Gabriel or Collins) and there is no doubt that he has continued to develop and deliver even since leaving that entity. Listen to his music with an open mind and discover that Hackett is still pushing himself and his followers yet even though he keeps moving this is always identifiable and part of his canon as opposed to being removed. One never knows what to expect from his albums, except they will always be sheer class, and this is no exception. Kev Rowland After the peaceful acoustic release "Under a Mediterranean Sky", Steve Hackett is back on his electric formula mode. He is with long-time musicians, Roger King on keys, and orchestral arrangements, and Rob Townsend on sax. The drum parts are split up between 3 drummers. Jonas Reingold is on most of the tracks on bass. The first track is instrumental and sounds like a movie score for an action hero film. The song "Natalia" is Russian music with some well-known passages done in collaboration with his wife. Steve is singing with some opera singing and orchestral arrangements. Again you can hear an action movie in the instrumental section. Then it has some tasty and authentic violin playing. "Relaxation Music For Sharks" has some intriguing special effect intro before the drums of Nick D'Virgilio kick-off to bring the song to a faster pace. Steve is getting loose on his guitar playing. Not too relaxing, but it's for sharks! "Wingbeats" has some African beats and singing that is not too far from what Peter Gabriel made with his band. There are some tribal drums but adding the guitar, it's done in a Hackett style. "The Devil's Cathedral" has a horror atmosphere with the dark organ playing of Roger King all this embellished with some orchestral arrangements. "Held in the Shadows is a love song dedicated to Steve's wife. It's romantic but with a kick of Rock! I enjoy the heavy parts that are in contrast to the beginning. "Shanghai To Samarkand" put us now in the oriental part of the world where classical music meets world music, the music doing most of the talking here. When the Kansas drummer arrives, we are in a more familiar Hackett style before going back to the world music beat. "Fox Tango" Steve is getting loose again with his Gibson guitar which reminds me in some specific passages of Brian May. "Day of the Dead" is another horror-inspired movie now a Mexican one. "Scorched Earth" is a warning song to save the earth from destruction. It's a beautiful song that has a clear and intentional lighter mood. I enjoyed the orchestral arrangements here. It ends with a short and peaceful song with some lovely guitar parts of Steve showing his love for classical music. As much as I still rave for Steve Hackett's first albums, He has improved a lot in his songwriting style surpassing the Genesis influence with some fusion music that brings more variety and textures to his music. rdtprog ..::TRACK-LIST::.. 1. The Obliterati (2:17) 2. Natalia (6:17) 3. Relaxation Music for Sharks (feat. Feeding Frenzy) (4:36) 4. Wingbeats (5:20) 5. The Devil's Cathedral (6:31) 6. Held in the Shadows (6:20) 7. Shanghai to Samarkand (8:27) 8. Fox's Tango (4:21) 9. Day of the Dead (6:25) 10. Scorched Earth (6:03) 11. Esperanza (1:04) ..::OBSADA::.. Steve Hackett - nylon, steel string & 12-string guitars, oud, charango, sitar, harmonica, vocals, co-producer With: Roger King - keyboards, programming & orchestral arrangements Rob Townsend - saxophone, clarinet Jonas Reingold - bass Nad Sylvan - vocals Craig Blundell - drums And: Phil Ehart - drums Nick D'Virgilio - drums Amanda Lehmann - vocals Durga - vocals Lorelei McBroom - vocals Christine Townsend - violin, viola Malik Mansurov - tar Sodirkhon Ubaidulloev - dutar https://www.youtube.com/watch?v=ZbW9tCJ9Snc SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-16 12:03:59
Rozmiar: 351.80 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::OPIS::..
Symfonicznie – album koncertowy grupy Lady Pank z towarzystwem Orkiestry Symfoników Gdańskich. Wydany w 2012 roku z okazji trzydziestolecia zespołu. Utwory były rejestrowane podczas koncertów grupy w katowickim spodku i warszawskiej Sali Kongresowej, z udziałem Orkiestry Symfoników Gdańskich pod dyrekcją Andrzeja Szczypiorskiego. Pomysł płyty zrodził się w 2008 roku – wówczas Lady Pank pierwszy raz zagrał z Orkiestrą Symfoników Gdańskich, w ramach Gdańskiego Widowiska Nocy Świętojańskiej. Aranżacje utworów wykonał wiolonczelista Orkiestry Symfoników Gdańskich i Opery Bałtyckiej – Marcin Szczypiorski. Płyta osiągnęła szczyt listy najlepiej sprzedających się albumów w Polsce. ..::INFO::.. --------------------------------------------------------------------- Lady Pank - Symfonicznie - (2012) 2 CD --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Lady Pank Album................: Symfonicznie Genre................: Symphonic Rock Source...............: CD Year.................: 2012 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Quality..............: Lossless, (avg. compression: 69 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Universal Music Polska Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 1 --------------------------------------------------------------------- 1. Lady Pank - Intro [02:15] 2. Lady Pank - Nie wierz nigdy kobiecie [05:02] 3. Lady Pank - G. Puccini - Madame Butterfly [00:46] 4. Lady Pank - Sztuka latania [05:30] 5. Lady Pank - G. Holst - Planety [01:33] 6. Lady Pank - Wenus Mars [05:49] 7. Lady Pank - G. Gershwin - Summertime [01:47] 8. Lady Pank - Marchewkowe pole [04:00] 9. Lady Pank - Dobra konstelacja [04:08] 10. Lady Pank - Lady Pank / M. Ravel - Bolero [01:20] 11. Lady Pank - Minus 10 w Rio [05:10] 12. Lady Pank - Lady Pank [00:51] 13. Lady Pank - Wciąż bardziej obcy [05:33] 14. Lady Pank - Stacja Warszawa [04:28] 15. Lady Pank - Na granicy [04:03] 16. Lady Pank - Tacy sami [04:18] Playing Time.........: 56:41 Total Size...........: 411,80 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 2 --------------------------------------------------------------------- 1. Lady Pank - F. Lehár - Wesoła wdówka [01:02] 2. Lady Pank - Kryzysowa narzeczona [04:27] 3. Lady Pank - J. Offenbach - Can Can [00:58] 4. Lady Pank - Dziewczyny dzisiaj... [03:23] 5. Lady Pank - A. Dvorak - IX Symfonia [00:20] 6. Lady Pank - Zabić strach [06:19] 7. Lady Pank - Zamki na piasku [04:25] 8. Lady Pank - Mała wojna [05:17] 9. Lady Pank - L. Boccherini - Menuet [01:33] 10. Lady Pank - Zostawcie Titanica [04:44] 11. Lady Pank - G. Puccini - Messa di Gloria [00:55] 12. Lady Pank - Zawsze tam, gdzie Ty [06:51] 13. Lady Pank - G. Verdi - Traviata [00:47] 14. Lady Pank - Mała Lady Pank [03:30] 15. Lady Pank - Tańcz głupia tańcz [04:15] 16. Lady Pank - A. Chaczaturian - Taniec z szablami [00:54] 17. Lady Pank - Mniej niz zero [06:05] 18. Lady Pank - Chłopak z mokrą głową [03:42] Playing Time.........: 59:36 Total Size...........: 450,48 MB ![]()
Seedów: 57
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-16 11:58:08
Rozmiar: 863.54 MB
Peerów: 43
Dodał: rajkad
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Ultra brutalny death metal/grind z USA, drugi duży album gore-porno maniaków z Illinois. The second album by US death/grind masters Lividity enshrined in a brand new cover artwork including layout. Originally released in 2002. ..::TRACK-LIST::.. 1. T.L.C (Tight ´Lil Cunt) 4:24 2. Coated with My Semen 3:25 3. Unrelenting Homicidal Obsession 3:33 4. A Woman ´s Place Is on My Face 3:02 5. Second Cumming (Pussy Lover Part II) 4:31 6. Snack Size Tits 0:35 7. Anal Autopsy 4:51 8. Fetal Scabs 2:28 9. Conception Through Ingestion 3:50 ..::OBSADA::.. Dave Kibler - Guitars, Vocals (backing) James Whitehurst - Drums Matt Bishop - Guitars, Vocals Aaron Harper - Bass https://www.youtube.com/watch?v=DFaO4d9Ab9A SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-16 11:07:49
Rozmiar: 75.82 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Ultra brutalny death metal/grind z USA, drugi duży album gore-porno maniaków z Illinois. The second album by US death/grind masters Lividity enshrined in a brand new cover artwork including layout. Originally released in 2002. ..::TRACK-LIST::.. 1. T.L.C (Tight ´Lil Cunt) 4:24 2. Coated with My Semen 3:25 3. Unrelenting Homicidal Obsession 3:33 4. A Woman ´s Place Is on My Face 3:02 5. Second Cumming (Pussy Lover Part II) 4:31 6. Snack Size Tits 0:35 7. Anal Autopsy 4:51 8. Fetal Scabs 2:28 9. Conception Through Ingestion 3:50 ..::OBSADA::.. Dave Kibler - Guitars, Vocals (backing) James Whitehurst - Drums Matt Bishop - Guitars, Vocals Aaron Harper - Bass https://www.youtube.com/watch?v=DFaO4d9Ab9A SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-16 11:04:04
Rozmiar: 207.54 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Lady Pank - MTV Unplugged --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Lady Pank Album................: MTV Unplugged Genre................: Rock Source...............: CD Year.................: 2022 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Quality..............: Lossless, (avg. compression: 63 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Live Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front ------------------------------------------------------------------- Tracklisting ------------------------------------------------------------------- 1. Lady Pank - Rozbitkowie [04:12] 2. Lady Pank - Zamki na piasku [04:15] 3. Lady Pank - Du du [04:36] 4. Lady Pank, Organek - Sztuka latania [05:30] 5. Lady Pank - Kryzysowa narzeczona [04:17] 6. Lady Pank - Młode orły [06:03] 7. Lady Pank - Mój świat bez ciebie [04:47] 8. Lady Pank, Piotr Cugowski - Minus 10 w Rio [05:53] 9. Lady Pank - Krokodyle tańczą [04:04] 10. Lady Pank - Zawsze tam gdzie ty [06:01] 11. Lady Pank - Zostawcie Titanica [04:48] 12. Lady Pank, Piotr Cugowski - Stacja Warszawa [04:11] 13. Lady Pank - Wspinaczka [04:46] 14. Lady Pank - Wciąż bardziej obcy [06:35] Playing Time.........: 01:10:04 Total Size...........: 446,67 MB ![]()
Seedów: 30
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-16 09:25:17
Rozmiar: 446.93 MB
Peerów: 0
Dodał: rajkad
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Szwedzka Katatonia wydała we wrześniu tego roku swój nowy materiał koncertowy na płycie DVD. Przypomnijmy, że na opublikowanej w 2005 roku kompilacji The Black Sessions znalazł się zapis występu formacji z Krakowa z trasy koncertowej promującej album Viva Emptiness, zaś w 2007 roku światło dzienne ujrzało wydawnictwo Live Consternation zawierające zapis koncertu z Summer Breeze Open Air z Niemiec w dwóch formatach - CD i właśnie DVD. Last Fair Day Gone Night jest zatem trzecim podejściem kapeli do tej materii. Tym razem dostajemy zapis koncertu grupy z 6 maja 2011 roku w londyńskim klubie Koko. Muzycy świętowali wtedy 20 – lecie zespołu i wykonali w całości, mający wówczas 10 lat, krążek Last Fair Deal Gone Down. Album wyjątkowy, przez wielu uważany za jedno z ich najważniejszych osiągnięć. I to on jest ozdobą pierwszej części koncertu. Wykonany od A do Z, to znaczy od znakomitego Dispossession, po kończący całość Don`t Tell A Soul, nic nie stracił ze swojej siły – niesamowitej mieszanki ciężkich riffów, zimnego głosu Jonasa Renkse, doskonałej melodyki i unoszącego się nastroju wszechobecnej melancholii. Panowie Renkse, Nyström, Eriksson, Liljekvist i Sandin wkładają kawał serducha w to wykonanie a publiczność wypełniająca szczelnie Koko przyjmuje ich entuzjastycznie. Druga część zarejestrowanego występu ma charakter przekrojowy. Muzycy prezentują wybrane numery ze swoich wcześniejszych albumów. Są zatem wyjątki z Brave Murder Day (doskonały, transowy Brave, jedyny w zestawie przypominający czasy, gdy Renkse używał growlu), Discouraged Ones (I Break), Tonight's Decision (Right Into The Bliss), The Great Cold Distance (między innymi „przebojowe” My Twin i July) a nawet takie rarytasy jak, dodany bonusowo do wspomnianego The Great Cold Distance, Dissolving Bonds oraz Wait Outside, który nagrany na potrzeby krążka Viva Emptiness pierwotnie znalazł się na kompilacji The Black Sessions. Najwięcej, bo aż pięć numerów mamy oczywiście z płyty Night Is the New Day, która w momencie koncertu była ostatnim studyjnym dziełem Szwedów. Zresztą okładka tego krążka ozdabia scenę, będąc tłem dla grającego zespołu. A skoro już jesteśmy przy tym, co widać. Materiał został zrealizowany przy użyciu sporej liczby kamer, zmontowany jest dynamicznie i solidnie oddaje dramaturgię występu. Dla pewnego urozmaicenia na obraz nakładane są niekiedy różne efekty nadające mu pewnej chropowatości i surowości. Last Fair Day Gone Night ma charakter czteropłytowego boksu. Na dyskach CD zamieszczono koncert, który w formie wizyjnej powtórzony jest na płycie DVD. Czwarty dysk w zestawie (a drugi DVD) zawiera dokument A 20th Year Flashback Documentary. To rzecz trwająca prawie dwie i pół godziny i powiedzmy sobie otwarcie… mocno przegadana. Bo oto oglądając archiwalne fotografie i tylko nieliczne przebitki filmowe słuchamy opowieści poszczególnych muzyków (Jonasa Renkse, Andersa Nyströma i Daniela Liljekvista), którzy rok po roku komentują historię zespołu na tle ledwie słyszalnej muzyki z danego okresu. Pewnie, że to prawdziwa encyklopedia dla każdego fana kapeli (i do tego pełna pikantnych imprezowo – alkoholowych szczegółów – oj, potrafią panowie zaszaleć), jednak trudno ją przebrnąć za jednym zamachem. Polscy fani powinni jednak uważnie prześledzić ten filmik, ponieważ pojawiają się w nim między innymi wspomnienia dotyczące pierwszej wizyty grupy w Polsce sprzed 14 laty, podczas której przemierzali nasz kraj… pociągiem i zagrali między innymi na Metalmanii u boku Opeth. Boks wydany jest pięknie w formie gustownego, twardego digipaka, z grubą książeczką i grafikami Travisa Smitha. To rzecz, która powinna zadowolić każdego miłośnika grupy, ale i ze względu na swój mocno przekrojowy charakter, może być doskonałym wprowadzeniem w twórczość grupy dla tych, którzy jeszcze jej nie poznali. Mariusz Danielak ..::TRACK-LIST::.. DVD1 - An Evening With Katatonia: 1st Set: 1. Dispossession 2. Chrome 3. We Must Bury You 4. Teargas 5. I Transpire 6. Tonight's Music 7. Clean Today 8. The Future Of Speech 9. Passing Bird 10. Sweet Nurse 11. Don't Tell A Soul 2nd Set: 1. Brave 2. Right Into The Bliss 3. The Promise Of Deceit 4. Nephilim 5. The Longest Year 6. July 7. New Night 8. My Twin 9. I Break 10. Wait Outside 11. Dissolving Bonds 12. Forsaker DVD2 - An Evening With Katatonia: 20TH Anniversary Documentary: 1. Full Documentary Film Film Director, Film Editor - Anders Nyström ..::OBSADA::.. Jonas Renkse - vocals Anders Nyström - guitars Per Eriksson - lead and rhythm guitars Daniel Liljekvist - drums, percussion Niklas Sandin - bass https://www.youtube.com/watch?v=PmWAJq5Lk5Y SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-16 09:02:05
Rozmiar: 11.57 GB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Ereb Altor jest prawie jak Isole. Nie może być inaczej, skoro skład personalny obydwu kapel jest w zasadzie tożsamy. "The End" zaś brzmi prawie jak Isole. Okazuje się jednak, że "prawie" robi wielką różnicę. Nie tylko w odniesieniu do znanego browaru. Nie od dziś mnie zastanawia, czym kierują się muzycy, którzy mimo wypracowania określonej formuły grania w danym zespole, postanawiają założyć na boku kolejny, by tworzyć podobną, a niekiedy nawet taką samą muzykę. Zwłaszcza, jeśli formuła ta dobrze sprawdza się w praktyce. Jeśli chodzi o Ereb Altor, rozważania te o tyle nie w pełni ich dotyczą, że kapela powstała ponoć we wczesnych latach '90, a zatem na długo przed powołaniem do życia Isole. Debiutancki album wydany został jednak dopiero dwa lata temu, to jest w czasie, gdy Isole miał już ugruntowaną markę. "The End" to drugi album zespołu. Tymczasem, co najmniej dwa ostatnie krążki Isole to materiały kompletne, istne majstersztyki w swej stylistyce. W jakim zatem celu funkcjonuje Ereb Altor? Dobre pytanie. Może Daniel Bryntse i Crister Olsson w temacie komponowania nie mają w Isole do powiedzenia tyle, ile by chcieli i dopiero tu mogą popuścić wodzy muzycznej fantazji? Może, przede wszystkim jednak mają okazję pochwalić się swym bezgranicznym uwielbieniem dla Bathory; duch tego projektu słyszalny jest bowiem w niemal każdej nucie "The End". Daniel i Crister, którzy w Isole odpowiadają za śpiew i gitary, w Ereb Altor chwycili także za pozostałe instrumenty. Odświeżyli sobie przy tym krążki Bathory, zaostrzyli miecze i topory, wdziali hełmy i kolczugi, a w pobliskim dyskoncie zaopatrzyli się w spore zapasy patosu z wyprzedaży. Dalej, ten wielce epicki i wikingowski klimat postanowili połączyć ze stylem Isole. Fakt faktem, klasyczny doom metal w wykonaniu tych ostatnich bez wątpienia nie jest pozbawiony epickiego charakteru, nie brak mu również odrobiny nieprzesadnego patosu, dzięki któremu muzyka Szwedów jest niezwykle emocjonalna i autentycznie przejmująca. Ale ten zespół po prostu dobrze wie, jaką ścieżką podążać, by nie popełnić fałszywego kroku. Muzyka Ereb Altor także utrzymana jest w powolnych tempach. Wolne w tym przypadku nie znaczy jednak ciężkie. Mamy tu rzecz jasna podobne rozwiązania kompozycyjne, jednak najbardziej charakterystyczną cechę "The End" stanowią wokale, automatycznie przywodzące skojarzenia z Isole. Teoretycznie, powinno to zapowiadać przynajmniej przyzwoity krążek. Niestety, całość nijak się nie broni. Kapela przedobrzyła ze wszystkim, z czym tylko się dało. Po pierwsze, zbyt wiele tu nawiązań do wspomnianego już Bathory. Zresztą, same nawiązania może nawet nie byłyby jeszcze problemem, w końcu nie jeden Ereb Altor postępuje w ten sposób, a niektórym kapelom wychodzi to nawet nieźle. Niestety, Ereb Altor dowiódł nader wyraźnie, że nie jest w stanie wykrzesać z tej stylistyki niczego więcej ponad bezrefleksyjne przeszczepianie patentów w stylu klasycznych zaśpiewów typu "ooo!". Poza tym, zdecydowanie zbyt wiele tu nadętego patosu. Najgorsze, a przy tym najbardziej zaskakujące jest, że "The End" to kompletnie bezpłciowa, monotonna i bezjajeczna płyta. Materiał jest dziwnie rozmyty i mdły, bez cienia jakiegokolwiek pazura. Temperatura najwyżej letnia. Gdyby Wikingowie z podobną energią działali na polu walki, nie zdołaliby pokonać nawet średnio zdyscyplinowanej kohorty przedszkolaków. Ogólnie rzecz biorąc, album ten nie rusza mnie w najmniejszym nawet stopniu. Co gorsza, nie tylko in plus, ale nawet in minus. Nie rusza mnie choćby na tyle, by definitywnie stwierdzić, że jest totalnie beznadziejny. Obojętny, i tyle. Nie tego oczekiwałem. Szymon Kubicki Bearing all the qualities that allows a band to be blessed with the word 'cult' in this day and age is Swedish epic Viking/doomsters Ereb Altor. Cult (or 'kvlt' depending on how metal you wish to be) not only because "The End" is just their 2nd LP since initial formation back in 1990, not only that the main protagonists hail from the highly under-rated Isole, nor too that their sound is steeped in "Hammerheart"-era Bathory, but that on top of all this we have here one album of music passionate and epic enough to deserve the use of this hallowed word. Incase you'd forgotten or simply spent 2009 living under a rock, Isole's "Silent Ruins" was one of last year's best doom metal albums and so sensing that this side-project could be just as good (not forgetting the genre tag of 'epic Viking/doom' did make me simultaneously faint and ejaculate with excitement) I gleefully took on the challenge of meeting the grandiose "The End". Put it this way, if you worship at the altar of Viking-era Bathory, like I, then "The End" is going to please you as much as a talentless breakdown does a karate-moshing retard. Songs like "Myrding", "Vargavinter (The End Part I)" and "The Final War (The End Part III)" plod along at their own casual pace, stopping by to tick the boxes of 'crushing', 'dramatic' and 'proud' on their way to the creation of an album that could hardly be less fashionable despite having one foot in the Viking metal camp. With a vocal performance from Ragnar (Daniel Bryntse) which becomes increasingly Quorthon-like during the album's 48 minutes Ereb Altor makes no bones about who their main influence is. In this sense plagiarism can be a good thing when the sound being utilised is one that has not been done to death since it was first conceived; with so few honing the melancholic brassy guitar sound that defined Bathory's '2nd period' anyone who does it this well is going to be appreciated, by me at least. Passionate lead and backing vocals, gentle yet strikingly profound synth accompaniment and monotonous drums (in a good way) all go into the making of the album's best track "Myrding", showcasing how content the band are to play music straight from the heart in strong defiance of the need to be the heaviest, fastest, slowest or most technical outfit out there. Given the true doom feel, naturally derived from Isole yet also bearing resemblances to The Puritan and Reverend Bizarre, some of the potential Viking/pagan metal crowd may be turned off, shocked at the absence of blastbeats, riffing speed or screaming. But let this be a lesson in history: all things Viking were birthed from this sound, and on the basis of "The End" they are continuing, albeit slowly, in a very natural and interesting direction. I don't see Ereb Altor setting the scene alight with this release but it is reassuring to possess something this solid and metal where you can be convinced every effort behind it has been done in the furtherance of this timeless craft, and one God in particular, Quorthon of Bathory. ThrashManiacAYD ..::TRACK-LIST::.. 1. The Entering (Myrding Prologue) 04:19 2. Myrding 07:13 3. Our Failure 05:37 4. A New But Past Day 06:48 5. Balder's Fall (The End part I) 06:26 6. Vargavinter (The End part II) 06:06 7. The Final War (The End part III) 11:48 ..::OBSADA::.. Guitar, Bass, Drums, Keyboards - Mats Vocals - Ragnar https://www.youtube.com/watch?v=_1jD4oP9Dn4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-16 08:38:40
Rozmiar: 113.51 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Ereb Altor jest prawie jak Isole. Nie może być inaczej, skoro skład personalny obydwu kapel jest w zasadzie tożsamy. "The End" zaś brzmi prawie jak Isole. Okazuje się jednak, że "prawie" robi wielką różnicę. Nie tylko w odniesieniu do znanego browaru. Nie od dziś mnie zastanawia, czym kierują się muzycy, którzy mimo wypracowania określonej formuły grania w danym zespole, postanawiają założyć na boku kolejny, by tworzyć podobną, a niekiedy nawet taką samą muzykę. Zwłaszcza, jeśli formuła ta dobrze sprawdza się w praktyce. Jeśli chodzi o Ereb Altor, rozważania te o tyle nie w pełni ich dotyczą, że kapela powstała ponoć we wczesnych latach '90, a zatem na długo przed powołaniem do życia Isole. Debiutancki album wydany został jednak dopiero dwa lata temu, to jest w czasie, gdy Isole miał już ugruntowaną markę. "The End" to drugi album zespołu. Tymczasem, co najmniej dwa ostatnie krążki Isole to materiały kompletne, istne majstersztyki w swej stylistyce. W jakim zatem celu funkcjonuje Ereb Altor? Dobre pytanie. Może Daniel Bryntse i Crister Olsson w temacie komponowania nie mają w Isole do powiedzenia tyle, ile by chcieli i dopiero tu mogą popuścić wodzy muzycznej fantazji? Może, przede wszystkim jednak mają okazję pochwalić się swym bezgranicznym uwielbieniem dla Bathory; duch tego projektu słyszalny jest bowiem w niemal każdej nucie "The End". Daniel i Crister, którzy w Isole odpowiadają za śpiew i gitary, w Ereb Altor chwycili także za pozostałe instrumenty. Odświeżyli sobie przy tym krążki Bathory, zaostrzyli miecze i topory, wdziali hełmy i kolczugi, a w pobliskim dyskoncie zaopatrzyli się w spore zapasy patosu z wyprzedaży. Dalej, ten wielce epicki i wikingowski klimat postanowili połączyć ze stylem Isole. Fakt faktem, klasyczny doom metal w wykonaniu tych ostatnich bez wątpienia nie jest pozbawiony epickiego charakteru, nie brak mu również odrobiny nieprzesadnego patosu, dzięki któremu muzyka Szwedów jest niezwykle emocjonalna i autentycznie przejmująca. Ale ten zespół po prostu dobrze wie, jaką ścieżką podążać, by nie popełnić fałszywego kroku. Muzyka Ereb Altor także utrzymana jest w powolnych tempach. Wolne w tym przypadku nie znaczy jednak ciężkie. Mamy tu rzecz jasna podobne rozwiązania kompozycyjne, jednak najbardziej charakterystyczną cechę "The End" stanowią wokale, automatycznie przywodzące skojarzenia z Isole. Teoretycznie, powinno to zapowiadać przynajmniej przyzwoity krążek. Niestety, całość nijak się nie broni. Kapela przedobrzyła ze wszystkim, z czym tylko się dało. Po pierwsze, zbyt wiele tu nawiązań do wspomnianego już Bathory. Zresztą, same nawiązania może nawet nie byłyby jeszcze problemem, w końcu nie jeden Ereb Altor postępuje w ten sposób, a niektórym kapelom wychodzi to nawet nieźle. Niestety, Ereb Altor dowiódł nader wyraźnie, że nie jest w stanie wykrzesać z tej stylistyki niczego więcej ponad bezrefleksyjne przeszczepianie patentów w stylu klasycznych zaśpiewów typu "ooo!". Poza tym, zdecydowanie zbyt wiele tu nadętego patosu. Najgorsze, a przy tym najbardziej zaskakujące jest, że "The End" to kompletnie bezpłciowa, monotonna i bezjajeczna płyta. Materiał jest dziwnie rozmyty i mdły, bez cienia jakiegokolwiek pazura. Temperatura najwyżej letnia. Gdyby Wikingowie z podobną energią działali na polu walki, nie zdołaliby pokonać nawet średnio zdyscyplinowanej kohorty przedszkolaków. Ogólnie rzecz biorąc, album ten nie rusza mnie w najmniejszym nawet stopniu. Co gorsza, nie tylko in plus, ale nawet in minus. Nie rusza mnie choćby na tyle, by definitywnie stwierdzić, że jest totalnie beznadziejny. Obojętny, i tyle. Nie tego oczekiwałem. Szymon Kubicki Bearing all the qualities that allows a band to be blessed with the word 'cult' in this day and age is Swedish epic Viking/doomsters Ereb Altor. Cult (or 'kvlt' depending on how metal you wish to be) not only because "The End" is just their 2nd LP since initial formation back in 1990, not only that the main protagonists hail from the highly under-rated Isole, nor too that their sound is steeped in "Hammerheart"-era Bathory, but that on top of all this we have here one album of music passionate and epic enough to deserve the use of this hallowed word. Incase you'd forgotten or simply spent 2009 living under a rock, Isole's "Silent Ruins" was one of last year's best doom metal albums and so sensing that this side-project could be just as good (not forgetting the genre tag of 'epic Viking/doom' did make me simultaneously faint and ejaculate with excitement) I gleefully took on the challenge of meeting the grandiose "The End". Put it this way, if you worship at the altar of Viking-era Bathory, like I, then "The End" is going to please you as much as a talentless breakdown does a karate-moshing retard. Songs like "Myrding", "Vargavinter (The End Part I)" and "The Final War (The End Part III)" plod along at their own casual pace, stopping by to tick the boxes of 'crushing', 'dramatic' and 'proud' on their way to the creation of an album that could hardly be less fashionable despite having one foot in the Viking metal camp. With a vocal performance from Ragnar (Daniel Bryntse) which becomes increasingly Quorthon-like during the album's 48 minutes Ereb Altor makes no bones about who their main influence is. In this sense plagiarism can be a good thing when the sound being utilised is one that has not been done to death since it was first conceived; with so few honing the melancholic brassy guitar sound that defined Bathory's '2nd period' anyone who does it this well is going to be appreciated, by me at least. Passionate lead and backing vocals, gentle yet strikingly profound synth accompaniment and monotonous drums (in a good way) all go into the making of the album's best track "Myrding", showcasing how content the band are to play music straight from the heart in strong defiance of the need to be the heaviest, fastest, slowest or most technical outfit out there. Given the true doom feel, naturally derived from Isole yet also bearing resemblances to The Puritan and Reverend Bizarre, some of the potential Viking/pagan metal crowd may be turned off, shocked at the absence of blastbeats, riffing speed or screaming. But let this be a lesson in history: all things Viking were birthed from this sound, and on the basis of "The End" they are continuing, albeit slowly, in a very natural and interesting direction. I don't see Ereb Altor setting the scene alight with this release but it is reassuring to possess something this solid and metal where you can be convinced every effort behind it has been done in the furtherance of this timeless craft, and one God in particular, Quorthon of Bathory. ThrashManiacAYD ..::TRACK-LIST::.. 1. The Entering (Myrding Prologue) 04:19 2. Myrding 07:13 3. Our Failure 05:37 4. A New But Past Day 06:48 5. Balder's Fall (The End part I) 06:26 6. Vargavinter (The End part II) 06:06 7. The Final War (The End part III) 11:48 ..::OBSADA::.. Guitar, Bass, Drums, Keyboards - Mats Vocals - Ragnar https://www.youtube.com/watch?v=_1jD4oP9Dn4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-16 08:35:17
Rozmiar: 364.17 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
składanka mireczka-a takie tam vol.39 Gatunek: Dance,Disco,Vixa/Pompa Rok:2025 mp3@128-320kbps CZAS:01:42:40 ...( TrackList )... 1.Kombii - Gdzie jesteś dziś (Funky Beatz Bootleg) 2.CandyCrash - Slide (Dj Przemooo Edit) 2025 3.Fuego Sagrado - Dios Te Guiara 4.BBX & Stachursky - Kieliszki (Official Remix) 2025 5.Mo-Do - Super Gut (Matuno Radio Remix) 6.DJ JPedroza - Scaramantici Rituali 7.Deemz, bambi, Waima, Young Leosia, Kizo - LECĘ BO CHCĘ (Remix) 8.Alle Farben & Parov Stelar feat. Lena Sue - Drum (Bootleg) 9.DJ Lucario Feat. L'arena Night - Suenos Perdidos 10.Kubi Producent & bambi x Fukaj x stickxr - Woda Księżycowa (EXLIP REMIX) 11.Dr. Alban & Turbotronic - It's My Life (Alex Botcher Blend Ver 2.0) 12.Klubbheads - Somebody Skreem! (Crucian Bootleg) 13.Formacja Nieżywych Schabuff - Ławka (Remix) 2025 14.Tiësto, Dimitri Vegas & Like Mike, Gabry Ponte - Mockingbird (Crucian Remix) 15.Exmo & Julas - Say What (DJ KLEVEX EDIT) 16.Szybka Aneta - Wiatr (Dj Przemooo Bootleg) 17.BLR - Comfort Me (LUNATIC REMIX) 18.MBrother - Trebles (Crucian Remix) 19.SŁAWOMIR - Megiera (Bootleg) 2025 20.David Guetta & Sia - Beautiful People (Navigh Future Rave Remix) 21.East Clubbers & Alberto & Josef Bratan - Z Bratem Zarabiam Na Sextasy [KNZ BLEND] 22.EDDY WATA - My Dream (ABBERALL BOOTLEG) 23.Shakin Stevens - Give Me Your Hearth Tonight (Black Maffia Remix) 2025 24.bambi - MADONNA (FTX REMIX) 25.Kubix & DANIL - A A A AŁA (VALDi & LegoDJ BOOTLEG) 2025 26.SMACK & Mingue - Looking For Love (Crucian Bootleg) 27.Carla Fernandes - Więcej ( DJ BOCIAN & FUNNYBOY REMIX ) 2025 28.Uplink & Deso Latee, Toby DEE Feat. Laureta - Immer Wieder 29.KIMIK - VIXIARSKI BALET (prod. INEX) 30.Savage - Only You (HenrySz Remix) ![]()
Seedów: 11
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-16 04:05:52
Rozmiar: 214.84 MB
Peerów: 30
Dodał: mireczek19
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Technical death metal monsters AHTME have unveiled ‘Hair Of The Hog’, the first single from new album Mephitic, a noxious mix of wizardry and brutality, delivered with obscene ferocity, out 24th July via Unique Leader. The band comment: “With this new album we tried to include plenty of different flavors, enough to satisfy any palate. But ‘Hair of the Hog’ has a classic taste, something everyone recognizes. The type of meal that just slams into your gullet like a beer bong full of taco meat. Dig in! ” Surgically precise guitar riffs, a groove-driven ultra-sturdy rhythm section, topped with raw, violent roaring vocals, come together to create AHTME. Forming in Kansas City Missouri under the name The Roman Holiday, AHTME bring a signature and unique sound to the table. After a long journey solidifying their sound, they renamed as AHTME and their 2018 debut album under that name Sewer Born turned many heads, establishing them firmly in the US death metal scene. Relying more on groovy, and catchy riffs to grab their twisted audience by their necks and slam them to the ground. The quintet always delver something you can bang your head to, all while maintaining the guarantee to pick even the thickest of tech scabs off the arms of those interested only in speed and precision. ..::TRACK-LIST::.. 1. Swarm of Fools 04:11 2. Putrid Perforation 03:47 3. Node 03:04 4. Dissolve 03:32 5. Dent 04:28 6. Hair of the Hog 03:15 7. No Stone Sacred 05:04 8. Valley of the Gourds 04:39 9. Devourment Empowerment 04:24 ..::OBSADA::.. Vocals - Brent Turnbow Drums - Jordan Plumer Guitar - Dalton Harper Bass - Craig Bruenger https://www.youtube.com/watch?v=G_642Q9_TIU SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 20:42:32
Rozmiar: 86.52 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Technical death metal monsters AHTME have unveiled ‘Hair Of The Hog’, the first single from new album Mephitic, a noxious mix of wizardry and brutality, delivered with obscene ferocity, out 24th July via Unique Leader. The band comment: “With this new album we tried to include plenty of different flavors, enough to satisfy any palate. But ‘Hair of the Hog’ has a classic taste, something everyone recognizes. The type of meal that just slams into your gullet like a beer bong full of taco meat. Dig in! ” Surgically precise guitar riffs, a groove-driven ultra-sturdy rhythm section, topped with raw, violent roaring vocals, come together to create AHTME. Forming in Kansas City Missouri under the name The Roman Holiday, AHTME bring a signature and unique sound to the table. After a long journey solidifying their sound, they renamed as AHTME and their 2018 debut album under that name Sewer Born turned many heads, establishing them firmly in the US death metal scene. Relying more on groovy, and catchy riffs to grab their twisted audience by their necks and slam them to the ground. The quintet always delver something you can bang your head to, all while maintaining the guarantee to pick even the thickest of tech scabs off the arms of those interested only in speed and precision. ..::TRACK-LIST::.. 1. Swarm of Fools 04:11 2. Putrid Perforation 03:47 3. Node 03:04 4. Dissolve 03:32 5. Dent 04:28 6. Hair of the Hog 03:15 7. No Stone Sacred 05:04 8. Valley of the Gourds 04:39 9. Devourment Empowerment 04:24 ..::OBSADA::.. Vocals - Brent Turnbow Drums - Jordan Plumer Guitar - Dalton Harper Bass - Craig Bruenger https://www.youtube.com/watch?v=G_642Q9_TIU SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 20:38:56
Rozmiar: 293.20 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Zespół Kosmos narodził się latem 2020 roku z inicjatywy kornecisty Jana Ostalskiego, saksofonisty Iwo Tylmana i pianisty Stanisława Szmigiero. Swój ostateczny kształt przyjął ponad dwa lata później, gdy do grupy dołączyli kontrabasista Kamil Guźniczak i perkusista Kacper Kuta. Od początku działalności Kosmos, najpierw jako trio, a potem w ostatecznej formie kwintetu, przystąpił do pracy nad materiałem na debiutancką płytę. Część utworów, które wypełniają album, to – jak przyznaje Iwo Tylman – wynik otwartej improwizacji. Kompozycje przechodziły przez wiele etapów i zmieniały się wraz z rozwojem zespołu, a płyta stanowi tylko zapis ich aktualnego stanu. Nasze utwory są wynikiem kolektywnej pracy - zazwyczaj zaczyna się ona od tematu zaproponowanego przez jednego z nas, później pod wpływem improwizacji i sprawdzania różnych rozwiązań, kształtuje się ostateczna forma. Zazwyczaj jednak, nigdy nie jest ona ostateczna. Jeszcze przed rejestracją materiału kwintet miał okazję, by prezentować go podczas koncertów w całej Polsce, a reakcje publiczności wzmocniły w muzykach przekonanie o słuszności wybranego kierunku. W procesie produkcji kluczową rolę odegrał Jan Smoczyński, pianista i znany realizator dźwięku, którego zespół poznał podczas zajęć w Akademii Muzycznej w Łodzi, ćwicząc współpracę w kolektywie, otwartą improwizację i własne kompozycje. Spotkanie z doświadczonym producentem zaowocowało współpracą przy nagrywaniu płyty Kosmos. Jak mówi Stanisław Szmigiero: Mieliśmy okazję dobrze się poznać, zarówno muzycznie, jak i prywatnie, co było niezwykle pomocne przy procesie rejestrowania albumu. Janek jest bardzo wszechstronnym muzykiem i producentem, zależało nam, żeby zaproponował własne spojrzenie na naszą muzykę. Wynikiem pracy studyjnej jest płyta, na której spontaniczny żywioł improwizacyjny spotyka się z precyzją kompozycji, a całość zachowuje walor żywego i bardzo świeżo brzmiącego grania. To jazz o wielu twarzach, zaskakujący i różnorodny pod względem emocjonalnym. W każdym utworze akcenty rozłożone są nieco inaczej, a paleta brzmień rozciąga się szeroko: od melancholijnych dominant fortepianowych, przez mięsisty groove sekcji rytmicznej, po ekspresyjne partie dęciaków. Klasyczny "polish jazz" harmonijnie współgra z elementami współczesnej elektroniki, natomiast poszczególne kompozycje to wciągające słuchacza swoją odrębnością specyficzne mikrokosmosy. Jedno nie ulega wątpliwości: muzyczne uniwersum Kosmosu kusi, by się weń zanurzyć. Audio Cave Koncepcja zespołu Kosmos budowała się sukcesywnie, gdy pomysł kolektywnej kompozycji oraz zwartej improwizacji dojrzał wśród muzyków. Choć formacja powstała latem 2020 roku z inicjatywy kornecisty Jana Ostalskiego, saksofonisty Iwo Tylmana i pianisty Stanisława Szmigiero to swój ostateczny kształt przyjęła dopiero dwa lata później, gdy do grupy dołączyli kontrabasista Kamil Guźniczak i perkusista Kacper Kuta. Formula kwintetu stała się zatem prologiem koncepcji, której ciekawym odniesieniem jest album „Kosmos”. Materiał zawarty na debiutanckim albumie powstawał początkowo jako realizacja na trio, a potem w ostatecznej formie kwintetu. Część utworów, które wypełniają album, to koncepcja przemyślanej i otwartej improwizacji. Kompozycje przechodziły przez wiele etapów i zmieniały się wraz z rozwojem zespołu, a „Kosmos” stanowi zapis ich aktualnego stanu. „Nasze utwory są wynikiem kolektywnej pracy – wyjaśnia genezę albumu Ivo Tylman. Zzazwyczaj zaczyna się ona od tematu zaproponowanego przez jednego z nas, później pod wpływem improwizacji i sprawdzania różnych rozwiązań, kształtuje się ostateczna forma. Zazwyczaj jednak, nigdy nie jest ona ostateczna”. Jeszcze przed rejestracją materiału kwintet miał okazję, by prezentować go podczas koncertów w całej Polsce, a reakcje publiczności wzmocniły w muzykach przekonanie o słuszności wybranego kierunku. W procesie produkcji sesji kluczową rolę odegrał Jan Smoczyński, pianista i realizator dźwięku, którego zespół poznał podczas zajęć w Akademii Muzycznej w Łodzi, ćwicząc współpracę w kolektywie, otwartą improwizację i własne kompozycje. Spotkanie z doświadczonym producentem zaowocowało współpracą przy nagrywaniu debiutanckiej płyty. „Mieliśmy okazję dobrze się poznać, zarówno muzycznie, jak i prywatnie, co było niezwykle pomocne przy procesie rejestrowania albumu – wspomina Stanisław Szmigiero. Janek jest bardzo wszechstronnym muzykiem i producentem, zależało nam, żeby zaproponował własne spojrzenie na naszą muzykę”. Wynikiem pracy studyjnej jest „Kosmos” – płyta, na której spontaniczny żywioł improwizacyjny spotyka się z precyzją kompozycji, a całość zachowuje walor żywego i bardzo świeżo brzmiącego grania. To jazz o wielu twarzach, zaskakujący i różnorodny pod względem emocjonalnym. W każdym utworze akcenty rozłożone są nieco inaczej, a paleta brzmień rozciąga się szeroko: od melancholijnych dominant fortepianowych, przez groove sekcji rytmicznej, po ekspresyjne partie dęciaków. Klasyczny jazz harmonijnie współgra z elementami współczesnej elektroniki a kompozycje to wciągające słuchacza swoją odrębnością specyficzne mikrokosmosy. Dionizy Piątkowski ..::TRACK-LIST::.. 1. UĆ (5:51) 2. Walc II (5:41) 3. Klapy wentyle (0:43) 4. Wenus (9:20) 5. JA (4:15) 6. Polski film (1:23) 7. Muratyn (7:57) 8. Poczułem (5:47) 9. KWTWMQ (1:57) 10. Koziołek (3:20) 11. Ogrodniczki (4:12) ..::OBSADA::.. Jan Ostalski - kornet, flugehorn, Korg MS-20 Iwo Tylman - saksofon sopranowy, saksofon tenorowy Stanisław Szmigiero - fortepian, Sequential Take 5 Kamil Guźniczak - kontrabas Kacper Kuta - perkusja https://www.youtube.com/watch?v=XsX0ad-jqHY SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 19:57:50
Rozmiar: 117.34 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Zespół Kosmos narodził się latem 2020 roku z inicjatywy kornecisty Jana Ostalskiego, saksofonisty Iwo Tylmana i pianisty Stanisława Szmigiero. Swój ostateczny kształt przyjął ponad dwa lata później, gdy do grupy dołączyli kontrabasista Kamil Guźniczak i perkusista Kacper Kuta. Od początku działalności Kosmos, najpierw jako trio, a potem w ostatecznej formie kwintetu, przystąpił do pracy nad materiałem na debiutancką płytę. Część utworów, które wypełniają album, to – jak przyznaje Iwo Tylman – wynik otwartej improwizacji. Kompozycje przechodziły przez wiele etapów i zmieniały się wraz z rozwojem zespołu, a płyta stanowi tylko zapis ich aktualnego stanu. Nasze utwory są wynikiem kolektywnej pracy - zazwyczaj zaczyna się ona od tematu zaproponowanego przez jednego z nas, później pod wpływem improwizacji i sprawdzania różnych rozwiązań, kształtuje się ostateczna forma. Zazwyczaj jednak, nigdy nie jest ona ostateczna. Jeszcze przed rejestracją materiału kwintet miał okazję, by prezentować go podczas koncertów w całej Polsce, a reakcje publiczności wzmocniły w muzykach przekonanie o słuszności wybranego kierunku. W procesie produkcji kluczową rolę odegrał Jan Smoczyński, pianista i znany realizator dźwięku, którego zespół poznał podczas zajęć w Akademii Muzycznej w Łodzi, ćwicząc współpracę w kolektywie, otwartą improwizację i własne kompozycje. Spotkanie z doświadczonym producentem zaowocowało współpracą przy nagrywaniu płyty Kosmos. Jak mówi Stanisław Szmigiero: Mieliśmy okazję dobrze się poznać, zarówno muzycznie, jak i prywatnie, co było niezwykle pomocne przy procesie rejestrowania albumu. Janek jest bardzo wszechstronnym muzykiem i producentem, zależało nam, żeby zaproponował własne spojrzenie na naszą muzykę. Wynikiem pracy studyjnej jest płyta, na której spontaniczny żywioł improwizacyjny spotyka się z precyzją kompozycji, a całość zachowuje walor żywego i bardzo świeżo brzmiącego grania. To jazz o wielu twarzach, zaskakujący i różnorodny pod względem emocjonalnym. W każdym utworze akcenty rozłożone są nieco inaczej, a paleta brzmień rozciąga się szeroko: od melancholijnych dominant fortepianowych, przez mięsisty groove sekcji rytmicznej, po ekspresyjne partie dęciaków. Klasyczny "polish jazz" harmonijnie współgra z elementami współczesnej elektroniki, natomiast poszczególne kompozycje to wciągające słuchacza swoją odrębnością specyficzne mikrokosmosy. Jedno nie ulega wątpliwości: muzyczne uniwersum Kosmosu kusi, by się weń zanurzyć. Audio Cave Koncepcja zespołu Kosmos budowała się sukcesywnie, gdy pomysł kolektywnej kompozycji oraz zwartej improwizacji dojrzał wśród muzyków. Choć formacja powstała latem 2020 roku z inicjatywy kornecisty Jana Ostalskiego, saksofonisty Iwo Tylmana i pianisty Stanisława Szmigiero to swój ostateczny kształt przyjęła dopiero dwa lata później, gdy do grupy dołączyli kontrabasista Kamil Guźniczak i perkusista Kacper Kuta. Formula kwintetu stała się zatem prologiem koncepcji, której ciekawym odniesieniem jest album „Kosmos”. Materiał zawarty na debiutanckim albumie powstawał początkowo jako realizacja na trio, a potem w ostatecznej formie kwintetu. Część utworów, które wypełniają album, to koncepcja przemyślanej i otwartej improwizacji. Kompozycje przechodziły przez wiele etapów i zmieniały się wraz z rozwojem zespołu, a „Kosmos” stanowi zapis ich aktualnego stanu. „Nasze utwory są wynikiem kolektywnej pracy – wyjaśnia genezę albumu Ivo Tylman. Zzazwyczaj zaczyna się ona od tematu zaproponowanego przez jednego z nas, później pod wpływem improwizacji i sprawdzania różnych rozwiązań, kształtuje się ostateczna forma. Zazwyczaj jednak, nigdy nie jest ona ostateczna”. Jeszcze przed rejestracją materiału kwintet miał okazję, by prezentować go podczas koncertów w całej Polsce, a reakcje publiczności wzmocniły w muzykach przekonanie o słuszności wybranego kierunku. W procesie produkcji sesji kluczową rolę odegrał Jan Smoczyński, pianista i realizator dźwięku, którego zespół poznał podczas zajęć w Akademii Muzycznej w Łodzi, ćwicząc współpracę w kolektywie, otwartą improwizację i własne kompozycje. Spotkanie z doświadczonym producentem zaowocowało współpracą przy nagrywaniu debiutanckiej płyty. „Mieliśmy okazję dobrze się poznać, zarówno muzycznie, jak i prywatnie, co było niezwykle pomocne przy procesie rejestrowania albumu – wspomina Stanisław Szmigiero. Janek jest bardzo wszechstronnym muzykiem i producentem, zależało nam, żeby zaproponował własne spojrzenie na naszą muzykę”. Wynikiem pracy studyjnej jest „Kosmos” – płyta, na której spontaniczny żywioł improwizacyjny spotyka się z precyzją kompozycji, a całość zachowuje walor żywego i bardzo świeżo brzmiącego grania. To jazz o wielu twarzach, zaskakujący i różnorodny pod względem emocjonalnym. W każdym utworze akcenty rozłożone są nieco inaczej, a paleta brzmień rozciąga się szeroko: od melancholijnych dominant fortepianowych, przez groove sekcji rytmicznej, po ekspresyjne partie dęciaków. Klasyczny jazz harmonijnie współgra z elementami współczesnej elektroniki a kompozycje to wciągające słuchacza swoją odrębnością specyficzne mikrokosmosy. Dionizy Piątkowski ..::TRACK-LIST::.. 1. UĆ (5:51) 2. Walc II (5:41) 3. Klapy wentyle (0:43) 4. Wenus (9:20) 5. JA (4:15) 6. Polski film (1:23) 7. Muratyn (7:57) 8. Poczułem (5:47) 9. KWTWMQ (1:57) 10. Koziołek (3:20) 11. Ogrodniczki (4:12) ..::OBSADA::.. Jan Ostalski - kornet, flugehorn, Korg MS-20 Iwo Tylman - saksofon sopranowy, saksofon tenorowy Stanisław Szmigiero - fortepian, Sequential Take 5 Kamil Guźniczak - kontrabas Kacper Kuta - perkusja https://www.youtube.com/watch?v=XsX0ad-jqHY SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 19:53:46
Rozmiar: 286.09 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Zremasterowana, rozszerzona o jeden utwór i zdecydowanie lepiej brzmiąca, szwedzka edycja doskonałego, debiutanckiego albumu popularnej niegdyś włoskiej progresywnej formacji - tutaj zainspirowanej przez ciężki psychodeliczny rock spod znaku Hendrixa, wczesnych Deep Purple i Procol Harum. Ten wydany w lutym 1970 roku album był chyba pierwszym prawdziwie rockowym tytułem wydanym przez włoski zespół! Otwierający całość, pełen zmiennych nastrojów "Dies Irae" to absolutny psychodeliczny majstersztyk - megaintensywne połączenie ciężkich gitar, ryczących organów Hammonda, przejmujących chórów i sekcji rytmicznej. Jeden z najlepszych momentów w historii wczesnego prog-rocka! Reszta płyty również jest doskonała - z dominującym rockowym graniem Hendrix/Purple oraz z dwoma krótkimi, nieco bardziej popowymi fragmentami. ..::TRACK-LIST::.. 1. Dies Irae 7:34 2. Non È Francesca 3:33 3. Perchè... Perchè Ti Amo 6:01 4. Questo Folle Sentimento (Intro) 1:01 5. Questo Folle Sentimento 2:16 6. Walk Away Renee 4:26 7. Se Non È Amore Cos'E' 5:07 8. Sole Giallo Sole Nero 7:10 Bonus Track: 9. Samurai [feat. Gabriele Lorenzo] - Dies Irae (A-Side, 1967 Single) 2:59 ..::OBSADA::.. Drums, Percussion, Lead Vocals - Tony Cicco Electric Guitar, Acoustic Guitar, Lead Vocals - Alberto Radius Organ [Hammond], Keyboards - Gabriele Lorenzi https://www.youtube.com/watch?v=tK15xJwV_gI SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 19:12:25
Rozmiar: 94.37 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Zremasterowana, rozszerzona o jeden utwór i zdecydowanie lepiej brzmiąca, szwedzka edycja doskonałego, debiutanckiego albumu popularnej niegdyś włoskiej progresywnej formacji - tutaj zainspirowanej przez ciężki psychodeliczny rock spod znaku Hendrixa, wczesnych Deep Purple i Procol Harum. Ten wydany w lutym 1970 roku album był chyba pierwszym prawdziwie rockowym tytułem wydanym przez włoski zespół! Otwierający całość, pełen zmiennych nastrojów "Dies Irae" to absolutny psychodeliczny majstersztyk - megaintensywne połączenie ciężkich gitar, ryczących organów Hammonda, przejmujących chórów i sekcji rytmicznej. Jeden z najlepszych momentów w historii wczesnego prog-rocka! Reszta płyty również jest doskonała - z dominującym rockowym graniem Hendrix/Purple oraz z dwoma krótkimi, nieco bardziej popowymi fragmentami. ..::TRACK-LIST::.. 1. Dies Irae 7:34 2. Non È Francesca 3:33 3. Perchè... Perchè Ti Amo 6:01 4. Questo Folle Sentimento (Intro) 1:01 5. Questo Folle Sentimento 2:16 6. Walk Away Renee 4:26 7. Se Non È Amore Cos'E' 5:07 8. Sole Giallo Sole Nero 7:10 Bonus Track: 9. Samurai [feat. Gabriele Lorenzo] - Dies Irae (A-Side, 1967 Single) 2:59 ..::OBSADA::.. Drums, Percussion, Lead Vocals - Tony Cicco Electric Guitar, Acoustic Guitar, Lead Vocals - Alberto Radius Organ [Hammond], Keyboards - Gabriele Lorenzi https://www.youtube.com/watch?v=tK15xJwV_gI SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 19:09:02
Rozmiar: 262.88 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
Trace to holenderskie trio grające rock progresywny. Zespół został założony przez Ricka van der Lindena w 1974 roku po odejściu trzech muzyków z innego holenderskiego zespołu Ekseption. Powstali w 1974 roku i wydali swój debiutancki album „Trace” w 1974 roku. Muzykę zespołu charakteryzowały złożone aranżacje i skomplikowana praca instrumentalna, a ich kompozycje często zawierały mieszankę rocka, jazzu i wpływów klasycznych. Trace wydało w sumie trzy albumy. Trace było dość popularne w Europie i zyskało lojalnych fanów wśród fanów rocka progresywnego. Jednak nigdy nie osiągnęło powszechnego sukcesu komercyjnego i rozpadło się pod koniec lat 70., ponownie łącząc się z Ekseption. Pomimo tego muzyka zespołu nadal jest doceniana przez fanów rocka progresywnego. Wstawka zawiera trzeci album zespołu. Title: The White Ladies Artist: Trace Country: Holandia Year: 1976 Genre: Rock Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 192 Kbps ..::TRACK-LIST::.. Legend I (Part 1) Interlude I Confrontation Interlude II Dance Of The White Ladies Doubts Trace I Witches' Dance Surrender Interlude III Pathetique (Sonata No. 8 In C Minor, Op. 13) Legend (Part 2) Interlude IV The Rescue (From Sonata No. 3 In C, Op. 2 No. 3) Trace II Back Home Meditation (For Rene) Flashback Conclusion ![]()
Seedów: 62
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 16:07:13
Rozmiar: 77.81 MB
Peerów: 35
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Kompilacyjny album meksykańskiego zespołu grającego tradycyjne ska. Title: Recuerdos De Kingston Artist: Jamaica 69 Country: Meksyk Year: 2002 Genre: Tradicional Ska Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 128 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.69 Moonlight Version 2.Kingston Caribe 3.Calido Amor 4.Mentiras 5.Nadie Como Tu 6.Penny Reel 7.Orgullo Obrero 8.Radio Reggae 9.Rudegirl 10.No Volveras 11.Regresa a Mi 12.Borracho 13.Jamaica 69 14.Kingston Caribe (En vivo) 15.Radio Reggae (En Vivo) 16.Recuerdos De Kingston ![]()
Seedów: 12
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 16:07:06
Rozmiar: 43.48 MB
Peerów: 40
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Trzeci, najnowszy album studyjny brytyjskiego wokalisty indie-rockowego. Title: People Watching Artist: Sam Fender Country: Wielka Brytania Year: 2025 Genre: Indie Rock Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ...( Track list )... 1.People Watching 2.Nostalgia's Lie 3.Chin Up 4.Wild Long Lie 5.Arm’s Length 6.Crumbling Empire 7.Little Bit Closer 8.Rein Me In 9.TV Dinner 10.Something Heavy 11.Remember My Name ![]()
Seedów: 14
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 16:07:01
Rozmiar: 115.56 MB
Peerów: 32
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Lady Pank - Akustycznie Mała Wojna --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Lady Pank Album................: Akustycznie Mała Wojna Genre................: Rock Source...............: CD Year.................: 1995 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Quality..............: Lossless, (avg. compression: 68 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Reedycja 2007 Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Lady Pank - Rozbitkowie [04:15] 2. Lady Pank - Mniej Niz Zero [03:40] 3. Lady Pank - Mała Wojna [04:47] 4. Lady Pank - Marchewkowe Pole [03:56] 5. Lady Pank - Zamki Na Piasku [03:50] 6. Lady Pank - Vademecum Skauta [03:14] 7. Lady Pank - Kryzysowa Narzeczona [03:34] 8. Lady Pank - Minus 10 W Rio [03:38] 9. Lady Pank - Zostawcie Titanica [05:01] 10. Lady Pank - Młode Orły [05:01] 11. Lady Pank - Wilcze Stado [02:40] 12. Lady Pank - Zabić Strach [04:57] 13. Lady Pank - Pokręciło Mi Się W Głowie [03:26] 14. Lady Pank - Wciąż Bardziej Obcy [04:44] 15. Lady Pank - Zawsze Tam Gdzie Ty [04:59] 16. Lady Pank - Tańcz Głupia Tańcz [04:47] 17. Lady Pank - Na Co Komu Dziś [03:32] 18. Lady Pank - Nie Wierz Nigdy Kobiecie [05:17] Playing Time.........: 01:15:28 Total Size...........: 517,73 MB ![]()
Seedów: 36
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 15:24:42
Rozmiar: 519.19 MB
Peerów: 2
Dodał: rajkad
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. VIOGRESSION powraca z trzecią dużą płytą po 30 latach! Brutalny i techniczny amerykański death metal! VIOGRESSION's third studio album, a magnificent come-back after 30 years! Amazing traditional, violent, technical Death Metal from Milwaukee, Wisconsin, USA! ..::TRACK-LIST::.. 1. Nectar of Veins 05:33 2. Under The Riverbed 04:23 3. Death Dive 05:06 4. 3 Skulls 01:56 5. From Dust 05:38 6. Caliginous Conflagration 04:03 7. Murder 05:26 8. Sisters of Iris - Taurion 07:45 9. Blood Stained Path 04:23 10. Cipher 07:37 11. Memory Ever After 03:19 ..::OBSADA::.. Vocals - Brian DeNeffe Bass - Jason Hellman Drums - Duane Timlin Guitar - Matt Holtz Guest: Guitar - Jim Potter Soloist, Guitar - Jason Gobel (Cipher) https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=US2kFTG_6Ig SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 12:04:46
Rozmiar: 135.30 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. VIOGRESSION powraca z trzecią dużą płytą po 30 latach! Brutalny i techniczny amerykański death metal! VIOGRESSION's third studio album, a magnificent come-back after 30 years! Amazing traditional, violent, technical Death Metal from Milwaukee, Wisconsin, USA! ..::TRACK-LIST::.. 1. Nectar of Veins 05:33 2. Under The Riverbed 04:23 3. Death Dive 05:06 4. 3 Skulls 01:56 5. From Dust 05:38 6. Caliginous Conflagration 04:03 7. Murder 05:26 8. Sisters of Iris - Taurion 07:45 9. Blood Stained Path 04:23 10. Cipher 07:37 11. Memory Ever After 03:19 ..::OBSADA::.. Vocals - Brian DeNeffe Bass - Jason Hellman Drums - Duane Timlin Guitar - Matt Holtz Guest: Guitar - Jim Potter Soloist, Guitar - Jason Gobel (Cipher) https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=US2kFTG_6Ig SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 12:01:15
Rozmiar: 423.66 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Amerykański zespół blues-rockowy założony w 1969 roku przez byłych członków Jefferson Airplane, Jormę Kaukonena (gitarzysta/wokal) i Jacka Casady'ego (basista). Choć zespół zawsze był płynny, a muzycy przychodzili i odchodzili na przestrzeni lat, jego trzon stanowiła zawsze współpraca Kaukonena i Casady'ego. ..::TRACK-LIST::.. CD 1 - Hot Tuna (1970): 1. Hesitation Blues 5:03 2. How Long Blues 3:56 3. Uncle Sam Blues 4:54 4. Don't You Leave Me Here 3:00 5. Death Don't Have No Mercy 6:12 6. Know You Rider 4:05 7. Oh Lord, Search My Heart 3:51 8. Winin' Boy Blues 5:29 9. New Song (For the Morning) 5:00 10. Mann's Fate 5:23 11. Keep Your Lamps Trimmed And Burning 3:47 12. Candy Man 3:34 13. True Religion 8:32 14. Belly Shadow 2:58 15. Come Back Baby 6:06 CD 2 - First Pull Up, Then Pull Down (1971) + Double Dose (1978): 1. John's Other 8:15 2. Candy Man 5:46 3. Been So Long 3:40 4. Want You to Know 4:30 5. Keep Your Lamps Trimmed And Burning 8:12 6. Never Happen No More 3:49 7. Come Back baby 9:35 8. Jorma Kaukonen - Winin' Boy Blues 6:32 9. Jorma Kaukonen - Keep Your Lamps Trimmed And Burning 8:12 10. Jorma Kaukonen - Embryonic Journey 2:15 11. Jorma Kaukonen - Killing Time In The Crystal City 7:03 CD 3 - Double Dose (1978): 1. I Wish You Would 4:35 2. Genesis 4:30 3. Extrication Love Song 4:31 4. Talking 'Bout You 5:46 5. Funky #7 8:53 6. Serpent Of Dreams 6:47 7. Bowlegged Woman, Knock Kneed Man 5:01 8. I See The Light 5:53 9. Watch The North Wind Rise 5:04 10. Sunrise Dance With Devil 5:52 11. I Can't Be Satisfied 5:05 ..::OBSADA::.. 'Hot Tuna' Produced by Al Schmitt Jorma Kaukonen - Acoustic Guitar & Vocals Jack Cassidy - Bass Will Scarlett - Harmonica 'First Pull Up, Then Pull Down' Jorma Kaukonen - Guitar & Vocals Jack Cassady - Bass Papa John Creach - Violin Sammy Piazza - Drummer Extraordinaire Will Scarlett - Harmonica 'Double Dose' Produced by Felix Pappalardi Jorma Kaukonen - Guitar & Vocals Jack Cassady - Bass Nick Buck - Keyboards Bob Steeler - Drums https://www.youtube.com/watch?v=AOOQ1woZWQY SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 11:27:03
Rozmiar: 450.66 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Amerykański zespół blues-rockowy założony w 1969 roku przez byłych członków Jefferson Airplane, Jormę Kaukonena (gitarzysta/wokal) i Jacka Casady'ego (basista). Choć zespół zawsze był płynny, a muzycy przychodzili i odchodzili na przestrzeni lat, jego trzon stanowiła zawsze współpraca Kaukonena i Casady'ego. ..::TRACK-LIST::.. CD 1 - Hot Tuna (1970): 1. Hesitation Blues 5:03 2. How Long Blues 3:56 3. Uncle Sam Blues 4:54 4. Don't You Leave Me Here 3:00 5. Death Don't Have No Mercy 6:12 6. Know You Rider 4:05 7. Oh Lord, Search My Heart 3:51 8. Winin' Boy Blues 5:29 9. New Song (For the Morning) 5:00 10. Mann's Fate 5:23 11. Keep Your Lamps Trimmed And Burning 3:47 12. Candy Man 3:34 13. True Religion 8:32 14. Belly Shadow 2:58 15. Come Back Baby 6:06 CD 2 - First Pull Up, Then Pull Down (1971) + Double Dose (1978): 1. John's Other 8:15 2. Candy Man 5:46 3. Been So Long 3:40 4. Want You to Know 4:30 5. Keep Your Lamps Trimmed And Burning 8:12 6. Never Happen No More 3:49 7. Come Back baby 9:35 8. Jorma Kaukonen - Winin' Boy Blues 6:32 9. Jorma Kaukonen - Keep Your Lamps Trimmed And Burning 8:12 10. Jorma Kaukonen - Embryonic Journey 2:15 11. Jorma Kaukonen - Killing Time In The Crystal City 7:03 CD 3 - Double Dose (1978): 1. I Wish You Would 4:35 2. Genesis 4:30 3. Extrication Love Song 4:31 4. Talking 'Bout You 5:46 5. Funky #7 8:53 6. Serpent Of Dreams 6:47 7. Bowlegged Woman, Knock Kneed Man 5:01 8. I See The Light 5:53 9. Watch The North Wind Rise 5:04 10. Sunrise Dance With Devil 5:52 11. I Can't Be Satisfied 5:05 ..::OBSADA::.. 'Hot Tuna' Produced by Al Schmitt Jorma Kaukonen - Acoustic Guitar & Vocals Jack Cassidy - Bass Will Scarlett - Harmonica 'First Pull Up, Then Pull Down' Jorma Kaukonen - Guitar & Vocals Jack Cassady - Bass Papa John Creach - Violin Sammy Piazza - Drummer Extraordinaire Will Scarlett - Harmonica 'Double Dose' Produced by Felix Pappalardi Jorma Kaukonen - Guitar & Vocals Jack Cassady - Bass Nick Buck - Keyboards Bob Steeler - Drums https://www.youtube.com/watch?v=AOOQ1woZWQY SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 11:19:37
Rozmiar: 1.18 GB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Lady Pank - Koncertowa --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Lady Pank Album................: Koncertowa Genre................: Rock Source...............: CD Year.................: 1999 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Quality..............: Lossless, (avg. compression: 69 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Reedycja 2015 Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Lady Pank - Wstęp [00:20] 2. Lady Pank - Zamki Na Piasku [04:23] 3. Lady Pank - Kryzysowa Narzeczona [04:03] 4. Lady Pank - Vademecum Skauta [03:14] 5. Lady Pank - Fabryka Małp [04:04] 6. Lady Pank - Sztuka Latania [05:11] 7. Lady Pank - Marchewkowe Pole [06:34] 8. Lady Pank - Zawsze Tam Gdzie Ty [06:36] 9. Lady Pank - Zostawcie Titanica [04:45] 10. Lady Pank - Mała Wojna [04:32] 11. Lady Pank - Du Du [04:04] 12. Lady Pank - Mniej Niż Zero [03:36] 13. Lady Pank - Znowu Pada Deszcz [04:59] 14. Lady Pank - Tańcz Głupia Tańcz [03:15] 15. Lady Pank - Ohyda! [04:34] 16. Lady Pank - Rozmowa Z... [04:11] 17. Lady Pank - Do Moniki L. [04:35] Playing Time.........: 01:13:04 Total Size...........: 515,52 MB ![]()
Seedów: 17
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 11:19:12
Rozmiar: 517.53 MB
Peerów: 4
Dodał: rajkad
Opis
...( Info )...
Genre: Indie Rock / Pop-Rock Country: UK Year of publication: 1981 - 2023 Audio codec: MP3 Rip type: tracks Audio bitrate: 320 kbps Duration: 24:50:39 The Cleaners from Venus, began in Wivenhoe, Essex, in November 1980. They recorded their music on minimal equipment, using cheap or sometimes home-made instruments.https://thecleanersfromvenus.bandcamp.com/ ...( TrackList )... Albums: 1981 - Blow Away Your Troubles (64:41) 1982 - Midnight Cleaners (35:45) 1982 - On Any Normal Monday (35:42) 1983 - In the Golden Autumn (42:11) 1984 - Under Wartime Conditions (36:59) 1986 - Living with Victoria Grey (37:29) 1988 - Town And Country (40:19) 1990 - Number Thirteen (40:39) 2000 - My Back Wages (40:52) 2002 - Live in Japan (Osaka 1994) (01:08:40) 2011 - English Electric (36:16) 2011 - In Chimp World (00:39:14) 2013 - A Dawn Chorus: Early Cleaners and Beyond (1967-1985) (43:23) 2013 - Songs for a Fallow Land (40:28) 2013 - The Late District (43:36) 2014 - Extra Wages (32:34) 2014 - Return to Bohemia (37:46) 2015 - Rose of the Lanes (00:43:37) 2016 - The Last Boy in the Locarno (00:39:02) 2017 - Martin Newell's Jumble Sale (00:47:31) 2018 - Life in a Time Machine (00:39:46) 2018 - Star Cafe (00:50:08) 2019 - Ginger Stepkids (The Lost Demos 2009/2010) (00:40:47) 2019 - Going to England (00:36:05) 2020 - Dolly Birds & Spies (00:41:02) 2021 - Penny Novelettes (00:47:31) 2022 - That London (00:46:58) 2023 - K7 (00:37:33) EP & Singles: 1987 - Mind How You Go CS (1987, Man At The Off Licence) (15:31) 2017 - Kitchen Table (00:17:58) 2018 - Android Nation (00:11:58) 2019 - Could Be Christmas Eve (00:13:07) 2019 - Essex Princess (00:10:22) 2019 - Time Machine (00:08:39) 2020 - Flowers of December (00:14:56) 2020 - July (00:12:29) 2021 - Christabel's Party (00:12:23) 2022 - Lo-Fi London (00:10:52) 2023 - The Beautiful Stoned (00:10:09) Compilation: 2004 - The Very Best of Cleaners from Venus (01:18:17) 2022 - Cleaned Up Collectables vol.1 (00:43:42) 2022 - Cleaned Up Collectibles vol.2 (00:44:03) ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 10:18:19
Rozmiar: 3.35 GB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Julie Alapnes Album: Reinkalvria Year: 2025 Genre: Folk Quality: FLAC 24Bit-48kHz ...( TrackList )... 01. Alappen - Stolegáisi 02. Kokong 03. Uendelig - Agálaš 04. Vårvendt 05. Stille storm 06. Reinkalvria 07. Høye skuldra 08. Ballast 09. Overblikk 10. Stødig 11. Gazas håp ![]()
Seedów: 36
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 10:18:03
Rozmiar: 427.29 MB
Peerów: 28
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Elodie Vignon Album: Monsieur Debussy L'œuvre pour piano Vol. 1 Soirs d'or Year: 2025 Genre: Classic Quality: FLAC 24Bit-192kHz ...( TrackList )... Disc 1 01. Prélude à l’après-midi d’un faune, L. 86 (Arr. Pour Deux Pianos de Claude Debussy) 02. Rêverie, L. 8 03. Arabesque No. 1, L. 66 04. Arabesque No. 2, L. 66 05. Danse bohémienne, L. 9 06. Valse romantique, L. 71 07. Suite bergamasque, L. 75: I. Prélude 08. Suite bergamasque, L. 75: II. Menuet 09. Suite bergamasque, L. 75: III. Clair de lune 10. Suite bergamasque, L. 75: IV. Passepied 11. Danse "Tarentelle styrienne", L. 69 12. Mazurka, L. 67 13. Ballade, L. 70 14. Images oubliées, L. 87: I. Lent (mélancolique et doux) 15. Images oubliées, L. 87: II. Souvenir du Louvre 16. Images oubliées, L. 87: III. Quelques aspects de Nous n’irons pas au bois parce qu’il fait un temps insupportable 17. Nocturne, L. 82 Disc 2 01. Pour le piano, L. 95: I. Prélude 02. Pour le piano, L. 95: II. Sarabande 03. Pour le piano, L. 95: III. Toccata 04. Images (1ère série), L. 110: I. Reflets dans l’eau 05. Images (1ère série), L. 110: II. Hommage à Rameau 06. Images (1ère série), L. 110: III. Mouvement 07. Estampes, L. 100: I. Pagodes 08. Estampes, L. 100: II. La Soirée dans Grenade 09. Estampes, L. 100: III. Jardins sous la pluie 10. Pièce pour piano "Morceau de concours", L. 108 11. Images (2ème série), L. 111: I. Cloches à travers les feuilles 12. Images (2ème série), L. 111: II. Et la lune descend sur le temple qui fut 13. Images (2ème série), L. 111: III. Poissons d’or 14. Masques, L. 105 15. D’un cahier d’esquisses, L. 99 16. L’Isle joyeuse, L. 106 ![]()
Seedów: 93
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 10:17:54
Rozmiar: 5.69 GB
Peerów: 169
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Matt Dusk & Margaret Title: Just the Two Of Us Year: 2015 Genre: Classical Smooth Jazz Publisher (label): Magic Records Duration: 00:58:36 Format/Codec: FLAC Rip type: Tracks Audio bitrate: Lossless Bit depth: 16 Bit/44.1 kHz ...( Opis )... Ogień i woda! Niesamowite muzyczne spotkanie! Margaret i Matt Dusk - bo o nich mowa - mają na koncie złote i platynowe płyty, wiele prestiżowych nagród i tysiące fanów! Efektem połączenia unikatowej barwy głosu i charyzmy Margaret oraz romantyzmu i ciepła płynącego z głosu Matta Duska jest fantastyczny album zawierający subtelne, swingujące interpretacje jazzowych standardów takich jak: „Deed I Do”, „Gee Baby”, „Ain't I Good To You”, „Just The Two Of Us”, „Sunshine Of My Life” czy „Something Stupid”. Klasyka Smooth Jazzu w wykonaniu blond piękności rodem ze Stargardu Szczecińskiego. Obserwujemy tutaj dojrzalszą Małgorzatę: popowe, radiowe "Thank You Very Much" zamieniała na standardy muzyki jazzowej. Oto 'tylko ich dwoje' - 22-letnia Margaret oraz 37-letni Matt Dusk. Różnica wieku spora - zamiłowanie do swingu podobne. Warto posłuchać. ...( TrackList )... 1. Quiet Nights Of Quiet Stars 2. Just The Two Of Us 3. Something Stupid 4. ?Deed I Do 5. Gee Baby, Ain't I Good To You 6. You Are The Sunshine Of My Life 7. Your Kiss Is On My List 8. This Masquerade 9. Girl From Ipanema 10. How Insensitive 11. Our Love Is Here To Stay 12. They Can't Take That Away From Me 13. I Got It Bad (And That Ain't Good) - bonus track (Margaret solo) ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-15 10:12:50
Rozmiar: 421.29 MB
Peerów: 42
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Reedycja drugiego (i zarazem ostatniego) pełnego albumu VECTOM oryginalnie wydanego w 1986 roku. Niecałe 38 minut old school speed / thrash metalu. Limitowane do 500 sztuk wydanie slipcase CD z plakatem In any sub-genre of metal, there is always one band that many will point to and say something along the lines of, "This sounds generic, so it's one of the worst things ever." For mid-80s speed metal, the short-lived German outfit known as Vectom seems to be one of the more popular whipping boys, though this sentiment seems to be more triggered by the evil KKK looking guys on the album cover than anything else because the actual contents of their albums have tended to be fairly solid, if maybe coming up short on taking risks. But one area where there tends to be a consensus is that Rules Of Mystery, the band's second LP in as many years, is a step up from its predecessor. Everything is just a bit more polished this time around, from the songwriting to the production quality, with the only real reduction being the smaller number of evil characters resembling icons of American racism adoring the cover. Precision is more of a factor for Vectom this time around, as the arrangement has gotten a bit tighter and the stylistic leanings of the songwriting, while still mostly nestled in speed metal cliche, has also taken on a power metal oriented approach to chorus creation and melodic instrumental underpinnings, not to mention a more thrashing feel at times. Occasional trace lead guitar melody drones pop in and out from time to time, perhaps most notably on "Dipsomania" to complement a more symmetrical songwriting structure that leans towards Iron Maiden. Similarly, while sporting a couple faster Judas Priest oriented spurts, "Why Am I Alive" has all the mid-paced, galloping chug riffing meat and potatoes of a slower paced Metallica or Testament song. Truth be told, this album listens pretty close to a poor man's The Legacy with a vocalist that has more of a classic punk-persona with a German accent. Barring the few aforementioned exceptions where things are a bit more restrained and catchy, much of this album tends towards a mix of flashing speed and punchy thrashing riffs. The speed metal stock and trade of this band that ruled their debut is heard yet again on straight-line speeders such as "Prisoner's Back" and "Outlaw", following the typical German model that is best represented in the early Kai Hansen days of Helloween. On the other hand, "Elixier Of Death" and "Evil Run" carry the closing end of this song on more of a thrashing note, conjuring up some similarities to Tankard's Zombie Attack, while "Feelings Of Freedom" manages some impressive bass work and some mid-paced riff work right out of the early Metallica playbook. This whole album manages to capitalize on Ralf Simon's impressive speed picked bass work by putting him fairly high in the mix, enough to hold a candle to what Joey Demaio brought to early Manowar. The accusation lobbed at this band of being generic has some truth to it, as it is very possible for a novice in mid-80s metal to confuse this with any number of noteworthy early German speed acts and even some of the earliest thrash output of the Bay Area scene circa 1983-85, but the charge has been exaggerated by many to the point of unintentional parody. Sure, the band didn't really add anything substantial to the sizable scene that was in place where they put out their material, but that alone doesn't a good album from a poor one. The imagery is kinda comical, and at times the music inadvertently plays into that, but the competency factor is definitely there and the fun factor is close behind it. There are better speed metal bands from the era in question, but Vectom's Rules Of Mystery is far from the worst. hells unicorn ..::TRACK-LIST::.. 1. Der Anfang 0:09 2. Prisoner's Back 3:09 3. Dipsomania 4:28 4. Metallic War 4:45 5. Why Am I Alive 4:10 6. Outlaw 3:43 7. Feelings Of Freedom 3:49 8. Elixier Of Death 4:24 9. Caught By Insanity 3:31 10. Evil Run 5:25 11. This Is The End 0:14 ..::OBSADA::.. Lead Guitar - Horst Götz, Stefan Kroll Vocals - Christian Bucher Bass - Ralf Simon Drums - Wolfgang Sonhütter https://www.youtube.com/watch?v=wgFY4h5jqcA SEED 15:00-22:00. POLECAM!!! ![]()
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-14 21:01:04
Rozmiar: 89.15 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
1 - 30 | 31 - 60 | 61 - 90 | ... | 181 - 210 | 211 - 240 | 241 - 270 | 271 - 300 | 301 - 330 | ... | 22351 - 22380 | 22381 - 22410 | 22411 - 22414 |