|
|
|||||||||||||
|
Ostatnie 10 torrentów
Ostatnie 10 komentarzy
Discord
Wygląd torrentów:
Kategoria:
Muzyka
Gatunek:
Alternatywna
Ilość torrentów:
1,049
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Trzeci album zespołu Tuleje to wyraźny zwrot ku miejskiej surowości i nowej tożsamości brzmieniowej. Największą zmianą fundamentu muzycznego jest wysunięcie na pierwszy plan gitary basowej, która niemal całkowicie zastępuje znany z poprzednich płyt kontrabas (pojawiający się tu jedynie w formie subtelnych, nostalgicznych akcentów).Ta zmiana instrumentarium nadaje materiałowi bardziej sprężysty, "asfaltowy" charakter, idealnie korespondujący z warstwą liryczną. Teksty, tym razem pisane przede wszystkim w trzeciej osobie, rezygnują z osobistych wyznań na rzecz roli uważnego obserwatora. Każdy utwór to odrębna, zamknięta historia osadzona głęboko w miejskiej rzeczywistości – od dusznych klatek schodowych, stacji metra i nocnych autobusów, po anonimowe mikro-dramaty rozgrywające się w świetle neonów. Płyta tworzy dźwiękową mapę metropolii, gdzie puls basu staje się rytmem chodników, a dystans narratora pozwala słuchaczowi w pełni zanurzyć się w losach bohaterów tych miejskich opowieści. Wydawca Pieśń z Babiaka w nocnym autobusie W jednym z zeszytów zatytułowanych Folklor muzyczny z okolic Konina, które na przełomie XX i XXI wieku zebrał muzykolog Krzysztof Pydyński, zachowały się melodie z Babiaka, Kramska i Osieka Wielkiego – wsi, których nazwy niewiele znaczą dla kogokolwiek poza ich mieszkańcami i etnomuzykologami. Te publikacje, z dołączonymi kasetami i płytami CD, latami leżały na półkach u Gosi Zagajewskiej i Ksawerego Wójcińskiego, aż w pewnym momencie artyści postanowili po nie sięgnąć. Z tego impulsu narodziły się Tuleje – i jeden z najciekawszych projektów polskiej awangardy ludowej ostatnich lat. To trio tworzą: Gosia Zagajewska (głos, teksty), Ksawery Wójciński (kontrabas, gitara basowa) i Wojtek Kurek (perkusja). Każde z nich to nazwisko z trochę innego świata. Wójciński to wybitny kontrabasista mający na koncie udział w kilkudziesięciu albumach z najróżniejszymi formacjami improwizowanymi; Kurek to perkusista znany z radykalnych elektronicznych eksperymentów; Zagajewska – wokalistka i poetka, członkini m.in. Voice Act, Casting Lots i Figi, autorka świetnie przyjętego debiutu poetyckiego Wyrobiska (wydanego w 2023 roku przez łódzki oddział SPP). Ich pierwsze dwa albumy – Ciche miejsca (2022) i Puste ulice (2023) wydane przez Gusstaff Records ugruntowały pozycję Tulei tuż obok twórców, którzy polską tradycję przeciągają do współczesności bez taryfy ulgowej: choćby poszukującego Księżyca, projektów Remka Hanaja czy folk-punkowej Hańby!. Jednak to byt osobny, inny od każdej z tych formacji. Bo Tuleje od początku robiły coś specyficznego. Zamiast rekonstruować oryginalne pieśni z konińskich zeszytów, zespół brał archaiczne melodie i podkładał pod nie nowe teksty – autorskie wiersze Zagajewskiej. Pieśń ludowa zostaje, ale język przesuwa się o sto lat. To zabieg na pozór drobny, w praktyce jednak wywrotowy: pozwala uniknąć cepeliowskiego skansenu, nie zdradzając przy tym źródła. Wiersze Zagajewskiej, znane z publikacji w „biBLiotece”, „KONTENCIE”, „Drobiazgach” czy „Tlenie Literackim”, trudno wpisać w obowiązujące obecnie w polskiej poezji główne nurty. Jest w nich coś z somatycznego konkretu, dyscypliny obserwacji i eksperymentalnej lingwistyki – nigdy nie ma tu jednak efekciarstwa. Tytuł jej tomu, Wyrobiska, mówi sporo: to język wykopany, wybrany prosto ze złoża, pozbawiony zbędnego tłuszczu. Ma w sobie ciężar materiału i precyzję narzędzia. W Tulejach ta poetyka odnajduje swój dźwiękowy odpowiednik. Zagajewska nie śpiewa tak, jak przyzwyczaiły nas do tego wokalistki współczesnego folku – nie inscenizuje wiejskiej szorstkości na siłę, nie udaje muzyki dawnej, nie chowa się też za bezpiecznym, jazzowym kunsztem. Traktuje głos tak, jak traktuje słowo: jako medium, które trzeba precyzyjnie dobrać do zadania. Raz to chłodna recytacja, raz krzyk, kiedy indziej frazowanie tak bliskie tradycyjnemu, ludowemu lamentowi, że trudno uwierzyć w metrykę urodzenia artystki. Nagłe przejaśnienia – wydawane przez Gusstaff Records oraz Don’t Sit On My Vinyl, we współpracy z Polskim Radiem – przynoszą głęboką korektę brzmienia. Najważniejszą decyzją aranżacyjną jest tu przesunięcie akcentu na gitarę basową, która niemal całkowicie wypiera znany z poprzednich płyt kontrabas (ten ostatni wraca jedynie w formie efemerycznych, powidokowych mikro-wstawek). To nie jest niewinna roszada instrumentów. Kontrabas u Wójcińskiego zawsze miał w sobie coś z organicznej, głębokiej i rezonującej tkanki starej chałupy – naturalnie napowietrzał i zmiękczał sekcję. Bas elektryczny pracuje zgoła inaczej: jego dźwięk jest kanciasty, zmatowiony, uderza zwartym, mechanicznym, wręcz zimnofalowym atakiem. Wprowadza duszny, seryjny trans. Ta brzmieniowa transformacja buduje idealnie zurbanizowaną, klaustrofobiczną przestrzeń, która staje się naturalnym tłem dla nowej warstwy lirycznej. Teksty, tym razem pisane przede wszystkim w trzeciej osobie, rezygnują z intymnych, pamiętnikarskich wyznań na rzecz chłodnej roli miejskiego obserwatora. Z konińskiej prowincji Tuleje przenoszą nas do wnętrza współczesnego, banalnego mikrokosmosu: do dusznych klatek schodowych, podziemnych peronów stacji metra, nocnych autobusów i anonimowych dramatów rozgrywających się w surowym świetle jarzeniówek. Gdy Zagajewska melodeklamuje na tle jednostajnego, niemal industrialnego motywu basu natychmiast staje przed nami polskie miasto bez makijażu. To już nie jest opowieść o polnej drodze, ale o betonie, który nasiąkł dokładnie tym samym rodzajem tęsknoty i samotności. Mogłoby się wydawać, że to zerwanie z folkową tożsamością. W praktyce jest dokładnie odwrotnie. Pieśń ludowa nigdy nie była muzyką czystego pejzażu – była kroniką ludzi, którzy w tym krajobrazie próbowali przetrwać. Ballada o niewiernym kochanku, o zmęczeniu pracą, o dziewczynie, która szuka ucieczki w nurcie wiejskiego stawu – to przecież bezpośrednie strukturalne odpowiedniki miejskich opowieści Zagajewskiej. Tuleje nie odchodzą od ludowej narracji; przenoszą ją po prostu do świata, w którym wiejską sadzawkę zastąpiło torowisko tramwajowe, a swaty – algorytm Tindera. Surowy, elektryczny bas okazuje się najbardziej logicznym językiem tego transferu. W tym miejscu warto dotknąć kwestii, na której w pisaniu o muzyce najłatwiej się wyłożyć. Tuleje to zespół, który nieustannie operuje pojęciem prawdy – bez używania samego słowa, rzecz jasna, bo ono w recenzjach potrafi brzmieć pretensjonalnie. A jednak trudno o inny termin. Muzyka ludowa nosi w sobie prawdę, której nie da się sfałszować: prawdę powtarzalności. Pieśń, która przeszła przez setki gardeł, ma w sobie destylat doświadczenia, którego sterylny album studyjny rzadko dotyka. Prawda poezji Zagajewskiej jest podobna: to nie sucha zgodność z faktami, lecz idealna adekwatność słowa do tego, co naprawdę widzi autorka. Tuleje robią coś ryzykownego: nakładają jedną prawdę na drugą i sprawdzają, czy te światy nie zaczną zgrzytać. Nie zgrzytają. Obie te prawdy pochodzą bowiem z tego samego źródła – z uważnego patrzenia. Wiejska śpiewaczka i miejska poetka spoglądają na rzeczywistość z innych punktów, ale obie robią to bez filtra. Tak właśnie spoglądają na świat Tuleje – nie ma tu żadnego fałszu. Jest za to ogromna dyscyplina i pasja. Czyli dokładnie to, czego brakuje większości polskich folkowych projektów: głębokie przekonanie, że tradycji nie trzeba na siłę „ratować” ani rekonstruować w garniturach. Ona doskonale wie, co ze sobą zrobić, jeśli tylko da się jej do ręki współczesny instrument. Nagłe przejaśnienia to płyta dla każdego, kto szuka folku potrafiącego mówić językiem bezwzględnej teraźniejszości; dla każdego, kto czytając Zagajewską, pomyślał, że te wiersze aż proszą się o gęstą sekcję rytmiczną. To album dla tych, którzy jeżdżą nocnym autobusem linii 503 i podskórnie czują, że to też jest przestrzeń do snucia współczesnych pieśni o doli i niedoli. Dla każdego, kto przyjmuje do wiadomości, że polskie miasto i polska wieś nie są dwoma osobnymi bytami, ale tym samym światem – przesuniętym zaledwie o pokolenie lub dwa. I wreszcie dla każdego, kto ceni w muzyce fundamentalną zasadę, którą Tuleje respektują bezkompromisowo: że dźwięki, które nie mają nic istotnego do opowiedzenia, po prostu nie powinny powstawać. Karol Mazurek The band Tuleje consists of Gosia Zagajewska, Ksawery Wójciński and Wojtek Kurek. Their original arrangement of folk music from eastern Greater Poland is filled with deep respect for the original material, and at the same time expresses their subjective view of tradition. A bold look, full of references to jazz, blues, early music and free improvisation. But Tuleje's third album marks a distinct shift towards urban rawness and a new sonic identity. The greatest change to the musical foundation is the foregrounding of the bass guitar, which almost entirely replaces the double bass from previous albums (appearing here only as subtle, nostalgic accents). This shift in instrumentation gives the material a more resilient, "asphalt" character, perfectly complementing the lyrical layer. The lyrics, this time written primarily in the third person, forgo personal confessions in favor of a keen observer. Each track is a distinct, self-contained story embedded deep within the urban reality – from stuffy stairwells, metro stations, and night buses, to anonymous micro-dramas unfolding in neon light. The album creates a sonic map of the metropolis, where the bass pulse becomes the rhythm of the sidewalks, and the narrator's detachment allows the listener to fully immerse themselves in the fates of the characters in these urban tales ..::TRACK-LIST::.. 1. Płot 02:51 2. Włos 03:16 3. Grzbiet 04:34 4. Noc 04:42 5. Lot 03:14 6. Kiosk (feat. Maurycy Wójciński) 03:33 7. Drzwi 06:04 8. Len (only CD) 03:51 9. Miot 08:18 ..::OBSADA::.. Gosia Zagajewska - vocal Ksawery Wójciński – bass, double bass, vocal Wojtek Kurek – drums. vocal SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-19 20:26:18
Rozmiar: 95.79 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Trzeci album zespołu Tuleje to wyraźny zwrot ku miejskiej surowości i nowej tożsamości brzmieniowej. Największą zmianą fundamentu muzycznego jest wysunięcie na pierwszy plan gitary basowej, która niemal całkowicie zastępuje znany z poprzednich płyt kontrabas (pojawiający się tu jedynie w formie subtelnych, nostalgicznych akcentów).Ta zmiana instrumentarium nadaje materiałowi bardziej sprężysty, "asfaltowy" charakter, idealnie korespondujący z warstwą liryczną. Teksty, tym razem pisane przede wszystkim w trzeciej osobie, rezygnują z osobistych wyznań na rzecz roli uważnego obserwatora. Każdy utwór to odrębna, zamknięta historia osadzona głęboko w miejskiej rzeczywistości – od dusznych klatek schodowych, stacji metra i nocnych autobusów, po anonimowe mikro-dramaty rozgrywające się w świetle neonów. Płyta tworzy dźwiękową mapę metropolii, gdzie puls basu staje się rytmem chodników, a dystans narratora pozwala słuchaczowi w pełni zanurzyć się w losach bohaterów tych miejskich opowieści. Wydawca Pieśń z Babiaka w nocnym autobusie W jednym z zeszytów zatytułowanych Folklor muzyczny z okolic Konina, które na przełomie XX i XXI wieku zebrał muzykolog Krzysztof Pydyński, zachowały się melodie z Babiaka, Kramska i Osieka Wielkiego – wsi, których nazwy niewiele znaczą dla kogokolwiek poza ich mieszkańcami i etnomuzykologami. Te publikacje, z dołączonymi kasetami i płytami CD, latami leżały na półkach u Gosi Zagajewskiej i Ksawerego Wójcińskiego, aż w pewnym momencie artyści postanowili po nie sięgnąć. Z tego impulsu narodziły się Tuleje – i jeden z najciekawszych projektów polskiej awangardy ludowej ostatnich lat. To trio tworzą: Gosia Zagajewska (głos, teksty), Ksawery Wójciński (kontrabas, gitara basowa) i Wojtek Kurek (perkusja). Każde z nich to nazwisko z trochę innego świata. Wójciński to wybitny kontrabasista mający na koncie udział w kilkudziesięciu albumach z najróżniejszymi formacjami improwizowanymi; Kurek to perkusista znany z radykalnych elektronicznych eksperymentów; Zagajewska – wokalistka i poetka, członkini m.in. Voice Act, Casting Lots i Figi, autorka świetnie przyjętego debiutu poetyckiego Wyrobiska (wydanego w 2023 roku przez łódzki oddział SPP). Ich pierwsze dwa albumy – Ciche miejsca (2022) i Puste ulice (2023) wydane przez Gusstaff Records ugruntowały pozycję Tulei tuż obok twórców, którzy polską tradycję przeciągają do współczesności bez taryfy ulgowej: choćby poszukującego Księżyca, projektów Remka Hanaja czy folk-punkowej Hańby!. Jednak to byt osobny, inny od każdej z tych formacji. Bo Tuleje od początku robiły coś specyficznego. Zamiast rekonstruować oryginalne pieśni z konińskich zeszytów, zespół brał archaiczne melodie i podkładał pod nie nowe teksty – autorskie wiersze Zagajewskiej. Pieśń ludowa zostaje, ale język przesuwa się o sto lat. To zabieg na pozór drobny, w praktyce jednak wywrotowy: pozwala uniknąć cepeliowskiego skansenu, nie zdradzając przy tym źródła. Wiersze Zagajewskiej, znane z publikacji w „biBLiotece”, „KONTENCIE”, „Drobiazgach” czy „Tlenie Literackim”, trudno wpisać w obowiązujące obecnie w polskiej poezji główne nurty. Jest w nich coś z somatycznego konkretu, dyscypliny obserwacji i eksperymentalnej lingwistyki – nigdy nie ma tu jednak efekciarstwa. Tytuł jej tomu, Wyrobiska, mówi sporo: to język wykopany, wybrany prosto ze złoża, pozbawiony zbędnego tłuszczu. Ma w sobie ciężar materiału i precyzję narzędzia. W Tulejach ta poetyka odnajduje swój dźwiękowy odpowiednik. Zagajewska nie śpiewa tak, jak przyzwyczaiły nas do tego wokalistki współczesnego folku – nie inscenizuje wiejskiej szorstkości na siłę, nie udaje muzyki dawnej, nie chowa się też za bezpiecznym, jazzowym kunsztem. Traktuje głos tak, jak traktuje słowo: jako medium, które trzeba precyzyjnie dobrać do zadania. Raz to chłodna recytacja, raz krzyk, kiedy indziej frazowanie tak bliskie tradycyjnemu, ludowemu lamentowi, że trudno uwierzyć w metrykę urodzenia artystki. Nagłe przejaśnienia – wydawane przez Gusstaff Records oraz Don’t Sit On My Vinyl, we współpracy z Polskim Radiem – przynoszą głęboką korektę brzmienia. Najważniejszą decyzją aranżacyjną jest tu przesunięcie akcentu na gitarę basową, która niemal całkowicie wypiera znany z poprzednich płyt kontrabas (ten ostatni wraca jedynie w formie efemerycznych, powidokowych mikro-wstawek). To nie jest niewinna roszada instrumentów. Kontrabas u Wójcińskiego zawsze miał w sobie coś z organicznej, głębokiej i rezonującej tkanki starej chałupy – naturalnie napowietrzał i zmiękczał sekcję. Bas elektryczny pracuje zgoła inaczej: jego dźwięk jest kanciasty, zmatowiony, uderza zwartym, mechanicznym, wręcz zimnofalowym atakiem. Wprowadza duszny, seryjny trans. Ta brzmieniowa transformacja buduje idealnie zurbanizowaną, klaustrofobiczną przestrzeń, która staje się naturalnym tłem dla nowej warstwy lirycznej. Teksty, tym razem pisane przede wszystkim w trzeciej osobie, rezygnują z intymnych, pamiętnikarskich wyznań na rzecz chłodnej roli miejskiego obserwatora. Z konińskiej prowincji Tuleje przenoszą nas do wnętrza współczesnego, banalnego mikrokosmosu: do dusznych klatek schodowych, podziemnych peronów stacji metra, nocnych autobusów i anonimowych dramatów rozgrywających się w surowym świetle jarzeniówek. Gdy Zagajewska melodeklamuje na tle jednostajnego, niemal industrialnego motywu basu natychmiast staje przed nami polskie miasto bez makijażu. To już nie jest opowieść o polnej drodze, ale o betonie, który nasiąkł dokładnie tym samym rodzajem tęsknoty i samotności. Mogłoby się wydawać, że to zerwanie z folkową tożsamością. W praktyce jest dokładnie odwrotnie. Pieśń ludowa nigdy nie była muzyką czystego pejzażu – była kroniką ludzi, którzy w tym krajobrazie próbowali przetrwać. Ballada o niewiernym kochanku, o zmęczeniu pracą, o dziewczynie, która szuka ucieczki w nurcie wiejskiego stawu – to przecież bezpośrednie strukturalne odpowiedniki miejskich opowieści Zagajewskiej. Tuleje nie odchodzą od ludowej narracji; przenoszą ją po prostu do świata, w którym wiejską sadzawkę zastąpiło torowisko tramwajowe, a swaty – algorytm Tindera. Surowy, elektryczny bas okazuje się najbardziej logicznym językiem tego transferu. W tym miejscu warto dotknąć kwestii, na której w pisaniu o muzyce najłatwiej się wyłożyć. Tuleje to zespół, który nieustannie operuje pojęciem prawdy – bez używania samego słowa, rzecz jasna, bo ono w recenzjach potrafi brzmieć pretensjonalnie. A jednak trudno o inny termin. Muzyka ludowa nosi w sobie prawdę, której nie da się sfałszować: prawdę powtarzalności. Pieśń, która przeszła przez setki gardeł, ma w sobie destylat doświadczenia, którego sterylny album studyjny rzadko dotyka. Prawda poezji Zagajewskiej jest podobna: to nie sucha zgodność z faktami, lecz idealna adekwatność słowa do tego, co naprawdę widzi autorka. Tuleje robią coś ryzykownego: nakładają jedną prawdę na drugą i sprawdzają, czy te światy nie zaczną zgrzytać. Nie zgrzytają. Obie te prawdy pochodzą bowiem z tego samego źródła – z uważnego patrzenia. Wiejska śpiewaczka i miejska poetka spoglądają na rzeczywistość z innych punktów, ale obie robią to bez filtra. Tak właśnie spoglądają na świat Tuleje – nie ma tu żadnego fałszu. Jest za to ogromna dyscyplina i pasja. Czyli dokładnie to, czego brakuje większości polskich folkowych projektów: głębokie przekonanie, że tradycji nie trzeba na siłę „ratować” ani rekonstruować w garniturach. Ona doskonale wie, co ze sobą zrobić, jeśli tylko da się jej do ręki współczesny instrument. Nagłe przejaśnienia to płyta dla każdego, kto szuka folku potrafiącego mówić językiem bezwzględnej teraźniejszości; dla każdego, kto czytając Zagajewską, pomyślał, że te wiersze aż proszą się o gęstą sekcję rytmiczną. To album dla tych, którzy jeżdżą nocnym autobusem linii 503 i podskórnie czują, że to też jest przestrzeń do snucia współczesnych pieśni o doli i niedoli. Dla każdego, kto przyjmuje do wiadomości, że polskie miasto i polska wieś nie są dwoma osobnymi bytami, ale tym samym światem – przesuniętym zaledwie o pokolenie lub dwa. I wreszcie dla każdego, kto ceni w muzyce fundamentalną zasadę, którą Tuleje respektują bezkompromisowo: że dźwięki, które nie mają nic istotnego do opowiedzenia, po prostu nie powinny powstawać. Karol Mazurek The band Tuleje consists of Gosia Zagajewska, Ksawery Wójciński and Wojtek Kurek. Their original arrangement of folk music from eastern Greater Poland is filled with deep respect for the original material, and at the same time expresses their subjective view of tradition. A bold look, full of references to jazz, blues, early music and free improvisation. But Tuleje's third album marks a distinct shift towards urban rawness and a new sonic identity. The greatest change to the musical foundation is the foregrounding of the bass guitar, which almost entirely replaces the double bass from previous albums (appearing here only as subtle, nostalgic accents). This shift in instrumentation gives the material a more resilient, "asphalt" character, perfectly complementing the lyrical layer. The lyrics, this time written primarily in the third person, forgo personal confessions in favor of a keen observer. Each track is a distinct, self-contained story embedded deep within the urban reality – from stuffy stairwells, metro stations, and night buses, to anonymous micro-dramas unfolding in neon light. The album creates a sonic map of the metropolis, where the bass pulse becomes the rhythm of the sidewalks, and the narrator's detachment allows the listener to fully immerse themselves in the fates of the characters in these urban tales ..::TRACK-LIST::.. 1. Płot 02:51 2. Włos 03:16 3. Grzbiet 04:34 4. Noc 04:42 5. Lot 03:14 6. Kiosk (feat. Maurycy Wójciński) 03:33 7. Drzwi 06:04 8. Len (only CD) 03:51 9. Miot 08:18 ..::OBSADA::.. Gosia Zagajewska - vocal Ksawery Wójciński – bass, double bass, vocal Wojtek Kurek – drums. vocal SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-19 20:21:22
Rozmiar: 254.34 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. „Halo, co jest grane?” to trzeci studyjny album Darii ze Śląska, wydany nakładem Jazzboy Records. To płyta o tym wszystkim, o co sami czasem boimy się zapytać. Daria ponownie zaprasza nas do świata szczerych i osobistych historii, jednak tym razem patrzy nieco szerzej. W przenikliwy i właściwy sobie sposób komentuje ludzkie słabości oraz absurdy rzeczywistości, których sama bywała częścią. Jak mówi artystka: 'Nie wiem, kiedy minęły ostatnie dwa lata pracy nad tym albumem, ale doskonale wiem, że najczęściej pojawiającym się w mojej głowie pytaniem było właśnie "Halo, co jest grane?". Chyba nie istnieje na nie poprawna odpowiedź. Znam za to swoją i to właśnie ją opisałam na przestrzeni tych kilkunastu historii. Cieszę się, że podjęłam tę samodzielną próbę, bo dzięki temu mogłam odwiedzić miejsca, do których kiedyś nie miałabym odwagi wejść. To daje siłę'. Artystka zaprosiła do wspólnej produkcji muzyków, z którymi pracowała nad pierwszymi albumami: Olek Świerkot, Kuba Galiński, trio: Pat Stawiński, Kuba Staruszkiewicz i Kamil Pater, ale też otworzyła się na zupełnie nowe współprace jak te z Patrickiem the Panem czy lessmanem. To też pierwszy album, na którym powstały utwory skomponowane, w części, bądź całości, podczas prób wraz z zespołem, z którym od ponad 2 lat koncertuje (Żenia Shadziul, Tomasz Kasiukiewicz, Michał Jastrzębski). Jedynym gościem na albumie jest Fisz, o którym Daria śpiewała na pierwszej płycie. A co zupełnie miłe, za miks odpowiada Emade, brat muzyka, z którym od lat tworzą kultowy duet. ..::TRACK-LIST::.. 1. Trudno jest być sobą 2. Ciężki plecak 3. Plastelina 4. A może jeszcze się da 5. Miłość itd. 6. Tańcz 7. Jprdl 8. Pan ze stolicy 9. Abs 10. Len (feat. Fisz) 11. Wariatka! 12. Nie masz sił to płacz https://www.youtube.com/watch?v=6SBhpY-ja8I SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-09 17:58:16
Rozmiar: 108.13 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. „Halo, co jest grane?” to trzeci studyjny album Darii ze Śląska, wydany nakładem Jazzboy Records. To płyta o tym wszystkim, o co sami czasem boimy się zapytać. Daria ponownie zaprasza nas do świata szczerych i osobistych historii, jednak tym razem patrzy nieco szerzej. W przenikliwy i właściwy sobie sposób komentuje ludzkie słabości oraz absurdy rzeczywistości, których sama bywała częścią. Jak mówi artystka: 'Nie wiem, kiedy minęły ostatnie dwa lata pracy nad tym albumem, ale doskonale wiem, że najczęściej pojawiającym się w mojej głowie pytaniem było właśnie "Halo, co jest grane?". Chyba nie istnieje na nie poprawna odpowiedź. Znam za to swoją i to właśnie ją opisałam na przestrzeni tych kilkunastu historii. Cieszę się, że podjęłam tę samodzielną próbę, bo dzięki temu mogłam odwiedzić miejsca, do których kiedyś nie miałabym odwagi wejść. To daje siłę'. Artystka zaprosiła do wspólnej produkcji muzyków, z którymi pracowała nad pierwszymi albumami: Olek Świerkot, Kuba Galiński, trio: Pat Stawiński, Kuba Staruszkiewicz i Kamil Pater, ale też otworzyła się na zupełnie nowe współprace jak te z Patrickiem the Panem czy lessmanem. To też pierwszy album, na którym powstały utwory skomponowane, w części, bądź całości, podczas prób wraz z zespołem, z którym od ponad 2 lat koncertuje (Żenia Shadziul, Tomasz Kasiukiewicz, Michał Jastrzębski). Jedynym gościem na albumie jest Fisz, o którym Daria śpiewała na pierwszej płycie. A co zupełnie miłe, za miks odpowiada Emade, brat muzyka, z którym od lat tworzą kultowy duet. ..::TRACK-LIST::.. 1. Trudno jest być sobą 2. Ciężki plecak 3. Plastelina 4. A może jeszcze się da 5. Miłość itd. 6. Tańcz 7. Jprdl 8. Pan ze stolicy 9. Abs 10. Len (feat. Fisz) 11. Wariatka! 12. Nie masz sił to płacz https://www.youtube.com/watch?v=6SBhpY-ja8I SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-09 17:53:19
Rozmiar: 303.00 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
Primus to amerykańska grupa muzyczna wykonująca metal alternatywny z wpływami funky, heavy metalu i rocka. Twórczość Primusa charakteryzują humorystyczne teksty utworów oraz wyeksponowana rola gitary basowej. Zespół między innymi wsławił się nagraniem czołówki do popularnej kreskówki dla dorosłych - South Park. Primus został założony przez Lesa Claypoola w 1984 w El Sobrante w Kalifornii. W 1996 odszedł z zespołu perkusista Tim Alexander. Jego następcą został wieloletni przyjaciel Primusa, Bryan „Brain” Mantia. W 2000 odszedł z zespołu Brain, a działalność Primusa uległa zawieszeniu. Zespół reaktywował się w 2003. Obecnie perkusistą jest Jay Lane, który był członkiem zespołu przed wydaniem pierwszego albumu, Suck on This. Wstawka zawiera EPkę, najnowsze wydawnictwo zespołu. Title: A Handful Of Nuggs Artist: Primus Country: USA Year: 2026 Genre: Alternatywna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 01 – The Ol’ Grizz 02 – Holy Diver (feat. Puddles Pity Party) 03 – Little Lord Fentanyl (feat. Puscifer) 04 – Duchess (And The Proverbial Mind Spread) (Live from the Mann Music Center, Philadelphia, PA)
Seedów: 3
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-31 10:29:55
Rozmiar: 43.10 MB
Peerów: 1
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Laibach to słoweński zespół założony w 1980 roku w górniczo-przemysłowej miejscowości Trbovlje w byłej Jugosławii. Skrzydło muzyczne interdyscyplinarnego kolektywu artystycznego Neue Slowenische Kunst (NSK)[1], w którego skład wchodzą: grupa sztuki wizualnej IRWIN, grupa teatralna Noordung (dawniej Gledališče Sester Scipion Nasice), studio grafiki i designu Novi Kolektivizem i Departament Czystej i Stosowanej Filozofii. Laibach uczestniczył również w projektach artystycznych Germania, Strom und Klang, Kraftbach, Peter Paracelsus i 300.000 Verschiedene Krawalle. Zespół stworzył muzykę do wielu przedstawień teatralnych takich jak: Makbet, Krst pod Triglavom, No Fire Escape in Hell czy Molitevi stroj. Część utworów bazuje na przeróbkach piosenek najbardziej znanych zespołów światowych, takich jak The Beatles, Queen, Europe czy The Rolling Stones. Wstawka zawiera najnowszą, dwudziestą trzecią płytę zespołu. Artist: Laibach Title: Musick Country: Słowenia Year: 2026 Genre: Alternatywna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1. Musick (feat. Wiyaala) 2. Fluid Emancipation 3. Singularity (feat. Donna Marina Martensson) 4. Resistencia (feat. Gregor Strasbergar) 5. Love Machine (feat. Senidah) 6. Luigi Mangione 7. Keep It Reel (feat. Manca Trampus) 8. Yes Maybe No (feat. Donna Marina Martensson) 9. Allgorhythm (feat. Wiyaala) 10. Das Gottliche Kind
Seedów: 46
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-17 14:28:37
Rozmiar: 86.82 MB
Peerów: 26
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
The Claypool Lennon Delirium to amerykański zespół rockowy, w skład którego wchodzą basista/wokalista Les Claypool, znany z pracy w Primus, gitarzysta/wokalista Sean Ono Lennon z The Ghost of a Saber Tooth Tiger, klawiszowiec/wokalista Joao Nogueira z Stone Giant oraz perkusista Paulo Baldi z Cake. Wstawka zawiera trzeci, najnowszy album studyjny zespołu. Title: The Great Parrot-Ox And The Golden Egg Of Empathy Artist: The Claypool Lennon Delirium Country: USA Year: 2026 Genre: Alternatywna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Pro-Log 2.WAP (What a Predicament) 3.The Wake Up Call 4.Meat Machines 5.Troll Bait 6.Simplest of Deeds 7.Heart of Chrome 8.Through the Horizon 9.Mantra of the Manatee 10.The Golden Egg of Empathy (feat. WILLOW) 11.Cliptopia 12.Cliptron Scuttle 13.Melody of Entropy 14.It’s a Wrap
Seedów: 9
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-16 15:00:59
Rozmiar: 147.68 MB
Peerów: 19
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Tori Amos, właśc. Myra Ellen Amos (ur. 22 sierpnia 1963 w Newton) to amerykańska piosenkarka, autorka tekstów i piosenek, pianistka. Śpiewa, grając na fortepianie, przy akompaniamencie sekcji rytmicznej, elektrycznych gitar i niekiedy sekcji smyczkowej. Jej utwory charakteryzują się metaforycznym przesłaniem i osobistym wydźwiękiem. Do 2005 sprzedała ponad 12 milionów albumów na całym świecie. Była nominowana do wielu nagród muzycznych, w tym np. osiem razy do nagrody Grammy. In Times of Dragons to najnowszy, osiemnasty album Tori Amos - metaforyczna opowieść o walce Demokracji z Tyranią, odzwierciedlająca obecne, ohydne, nieprzypadkowe podpalanie demokracji w czasie rzeczywistym przez 'Wierzące w Dyktatora Demoniczne Jaszczurki' (‘Dictator believing Lizard Demons') w ich przejęciu Ameryki” - wyjaźnia Tori Amos w komunikacie prasowym. Title: In Times Of Dragons Artist: Tori Amos Country: USA Year: 2026 Genre: Alternatywna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Shush 2.In Times of Dragons 3.Provincetown 4.St. Teresa 5.Gasoline Girls 6.Ode to Minnesota 7.Fanny Faudrey 8.Veins 9.Strawberry Moon 10.Song of Sorrow 11.Flood 12.Pyrite 13.Tempest 14.Angelshark 15.Blue Lotus 16.Stronger Together 17.23 Peaks
Seedów: 54
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-15 16:55:44
Rozmiar: 176.07 MB
Peerów: 16
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Flea, znany na całym świecie jako basista Red Hot Chili Peppers, zaprezentował swój pierwszy w pełni autorski album solowy zatytułowany „Honora”. Wydawnictwo, które ukazało się w marcu 2026 roku, stanowi wyraźne odejście od rockowego brzmienia, z jakim artysta jest kojarzony od dekad, i kieruje uwagę słuchaczy w stronę jazzu oraz bardziej kameralnej formy ekspresji. „Honora” to projekt wyjątkowo osobisty. Flea nie tylko odpowiada za kompozycje i aranżacje, ale także powraca na nim do swojego pierwszego instrumentu – trąbki. To właśnie jej brzmienie stanowi jeden z fundamentów albumu, nadając całości refleksyjny, momentami intymny charakter. Artysta od lat podkreślał swoje związki z jazzem, jednak dopiero teraz zdecydował się w pełni rozwinąć ten wątek w formie autorskiego wydawnictwa. Do współpracy przy nagraniach zaprosił cenionych muzyków sceny alternatywnej i jazzowej. Wśród nich znaleźli się m.in. Josh Johnson, Jeff Parker, Anna Butterss oraz Deantoni Parks. Na płycie pojawiają się także goście wokalni, których udział subtelnie uzupełnia brzmienie całości, nie dominując jednak nad instrumentalnym charakterem materiału. Title: Honora Artist: Flea Country: USA Year: 2026 Genre: Jazz, Rock Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Golden Wingship 2.A Plea 3.Traffic Lights (featuring Thom Yorke) 4.Frailed 5.Morning Cry 6.Maggot Brain 7.Wichita Lineman (featuring Nick Cave) 8.Thinkin Bout You 9.Willow Weep for Me 10.Free As I Want to Be
Seedów: 81
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-02 10:37:38
Rozmiar: 118.38 MB
Peerów: 15
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Debiutancki album studyjny angielskiego zespołu alternatywnego indie My New Band Believe, zatytułowany My New Band Believe, ukazał się 10 kwietnia 2026 roku nakładem Rough Trade Records. Zespół został założony przez Camerona Pictona, wcześniej związanego z Black Midi, i obejmuje różnych muzyków, takich jak Kiran Leonard, Caius Williams, Steve Noble oraz Andrew Cheetham. Singiel spoza albumu, „Numerology”, który znalazł się w edycjach deluxe, został wydany 17 lutego, natomiast „Love Story” ukazał się 17 marca. Title: My New Band Believe Artist: My New Band Believe Country: Wielka Brytania Year: 2026 Genre: Alternatywna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Target Practice 2.In the Blink of an Eye 3.Heart of Darkness 4.Love Story 5.Pearls 6.Opposite Teacher 7.Actress 8.One Night
Seedów: 14
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-04-25 10:28:26
Rozmiar: 84.99 MB
Peerów: 31
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Enter Shikari to brytyjski zespół rockowy założony w 1999 roku przez Chrisa Battena, Rou Reynoldsa i Roba Rolfe'a. Muzyka Enter Shikari łączy elementy różnych gatunków muzycznych. Pierwsze single oraz dema są najczęściej kwalifikowane jako kawałki metalcorowe, późniejsze utwory zaliczane do przede wszystkim post-hardcore, rocka alternatywnego, rocka eksperymentalnego, są oni uważani również za pionierów gatunku electronicore. Późniejsza twórczość zawiera elementy typowe dla m.in. drum and bass, dubstepu czy też muzyki trance. Różnorodne są także elementy wokalne, gdyż teksty są nie tylko śpiewane, ale także we wcześniejszej twórczości krzyczane, a w późniejszej rapowane. Wstawka zawiera osmy, najnowszy album zespołu. Title: Lose Your Self Artist: Enter Shikari Country: Wielka Brytania Year: 2026 Genre: Alternatywna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. Lose Your Self Find Out The Hard Way... Dead In The Water demons The Flick Of A Switch I. i can't keep my hands clean it's OK The Flick Of A Switch II. Shipwrecked! Spaceship Earth (I. Avec Abandon) Spaceship Earth (II. Angoscioso) Spaceship Earth (III. Maestoso)
Seedów: 22
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-04-25 09:37:59
Rozmiar: 96.13 MB
Peerów: 19
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Paige Valentine Album: Lucky Blue Year: (2024) Gerne: Alternative , indie pop with retro and atmospheric influences. [FLAC] Format: Flac ...( TrackList )... 01 - High 02 - Navigate 03 - Cloud Dancing 04 - Horoscopes 05 - Retrograde 06 - Don’t Tell Her 07 - Hung Up 08 - Hung Up (Endless Summer Reprise) 09 - Maps 10 - Pure (Reimagined)
Seedów: 8
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-04-13 11:00:20
Rozmiar: 374.78 MB
Peerów: 2
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Audiogram to zespół muzyczny założony w 2016 roku w Bytomiu, tworzący autorski materiał z pogranicza rap metalu i metalu alternatywnego. ...( TrackList )... 1. Audiogram - Destrukcja 2. Audiogram - Reset 3. Audiogram - Niereformowalny 4. Audiogram - Krzyk 5. Audiogram - Czy widzisz mnie 6. Audiogram - Fobia 7. Audiogram - Ostatni Raz ...( Dane Techniczne )... flac+mp3
Seedów: 11
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-04-11 11:37:28
Rozmiar: 255.41 MB
Peerów: 7
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist...............: Glomarì Album................: Strumenti dell'indugio Year.................: 2026 Genre................: Alternative , indie blending folk and electronic elements with experimental and introspective tones Codec................: Reference libFLAC 1.5 ...( TrackList )... 001. Glomarì - Chiamata alle Arti! 002. Glomarì - Il Teatro dell’Anima 003. Glomarì - Chi ha potato le siepi del labirinto 004. Glomarì - L’ultimo esemplare di Quagga 005. Glomarì - Il Monte Ore 006. Glomarì - Una festa al capezzale 007. Glomarì - Calicantus 008. Glomarì - Sette porte 009. Glomarì - Un Uovo Mondo 010. Glomarì - Dopo il segnale acustico
Seedów: 69
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-22 02:00:27
Rozmiar: 346.15 MB
Peerów: 3
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist...............: Jaranoia Album................: Precipitavamo Con Distacco Come La Neve Year.................: 2026 Genre................: Alternativa e indie Format...............: Flac ...( TrackList )... 001. Jaranoia - Venere 002. Jaranoia - La Linea Di Karman 003. Jaranoia - Gotico Sudista 004. Jaranoia - Nostalgia Del Presente 005. Jaranoia - Balistica 006. Jaranoia - Artropode 007. Jaranoia - Documenti Delle Macerie 008. Jaranoia - L'Amore È Un Falso D'Autore 009. Jaranoia - Il Tempo Che Ci Vuole 010. Jaranoia - Recidive 011. Jaranoia - Stalattiti 012. Jaranoia Feat. Ela Paura - Nella Stanza Accanto (feat. Ela Paura)
Seedów: 57
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-22 01:01:03
Rozmiar: 497.53 MB
Peerów: 8
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Gorillaz to brytyjski wirtualny zespół muzyczny powstały w 1998 roku z inicjatywy muzyka Damon Albarn (lidera zespołu Blur) oraz rysownika i twórcy komiksów Jamie Hewlett. Grupa wyróżnia się tym, że jej oficjalnymi „członkami” są animowane postacie: 2-D, Murdoc Niccals, Noodle i Russel Hobbs, które funkcjonują w teledyskach, grafikach i projektach multimedialnych. Muzyka Gorillaz łączy różne style, m.in. alternative rock, hip-hop, elektronikę, dub, pop i world music, a projekty zespołu często powstają we współpracy z licznymi gośćmi ze świata muzyki. Debiutancki album Gorillaz (2001) przyniósł im międzynarodową popularność dzięki singlom „Clint Eastwood” i „19-2000”. Kolejne płyty, takie jak Demon Days (2005), Plastic Beach (2010) czy Humanz (2017), ugruntowały pozycję projektu jako jednego z najbardziej oryginalnych przedsięwzięć w muzyce popularnej XXI wieku. Wstawka zawiera najnowszy, dziewiąty album studyjny Gorillaz. Title: The Mountain (Deluxe) Artist: Gorillaz Country: Wielka Brytania Year: 2026 Genre: Alternatywna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. The Mountain (feat. Dennis Hopper, Ajay Prasanna, Anoushka Shankar, Amaan & Ayaan Ali Bangash) The Moon Cave (feat. Asha Puthli, Bobby Womack, Dave Jolicoeur, Jalen Ngonda & Black Thought) The Happy Dictator (feat. Sparks) The Hardest Thing (feat. Tony Allen) Orange County (feat. Bizarrap, Kara Jackson & Anoushka Shankar) The God of Lying (feat. IDLES) The Empty Dream Machine (feat. Black Thought, Johnny Marr & Anoushka Shankar) The Manifesto (feat. Trueno & Proof) The Plastic Guru (feat. Johnny Marr & Anoushka Shankar) Delirium (feat. Mark E. Smith) Damascus (feat. Omar Souleyman & Yasiin Bey) The Shadowy Light (feat. Asha Bhosle, Gruff Rhys, Ajay Prasanna, Amaan & Ayaan Ali Bangash) Casablanca (feat. Paul Simonon & Johnny Marr) The Sweet Prince (feat. Ajay Prasanna, Johnny Marr & Anoushka Shankar) The Sad God (feat. Black Thought, Ajay Prasanna & Anoushka Shankar) Bolly Noir (feat. Niloy Ahsan) Noah's Descendants (feat. Anoushka Shankar & Pamela Jain) The Mountain – Hindu Jea Band Jaipur Meri Sapno Ki Rani – Hindu Jea Band Jaipur
Seedów: 126
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-19 23:00:21
Rozmiar: 200.29 MB
Peerów: 21
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Mitski (ur. 27 września 1990 w Japonii jako Mitski Miyawaki) to amerykańska piosenkarka, autorka tekstów i kompozytorka pochodzenia japońskiego, znana z introspektywnego, emocjonalnego indie rocka i alternatywnego popu. Karierę muzyczną rozpoczęła od nagrań na SUNY Purchase Conservatory of Music, gdzie ukończyła studia w 2012 roku. Jej debiutancki album Lush (2012) zyskał uznanie w kręgach niezależnej muzyki, ale prawdziwy przełom nastąpił wraz z wydaniem Bury Me at Makeout Creek (2014) i Puberty 2 (2016). Mitski szybko stała się rozpoznawalna dzięki poetyckim, introspektywnym tekstom, melancholijnemu wokalowi oraz łączeniu elementów rocka, folku i popu alternatywnego. Title: Nothing's About To Happen To Me Artist: Mitski Country: USA Year: 2026 Genre: Alternatywna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. In a Lake Where's My Phone? Cats If I Leave Dead Women Instead of Here I'll Change for You Rules That White Cat Charon's Obol Lightning
Seedów: 23
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-19 22:01:08
Rozmiar: 80.33 MB
Peerów: 17
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Softcult to kanadyjski duet grający alternatywnego rocka i grunge, założony przez siostry bliźniaczki Mercedes Arn-Horn i Phoenix Arn-Horn w 2020 roku w Kitchener (Ontario, Kanada). Wcześniej artystki współtworzyły pop-punkowy zespół Courage My Love, jednak projekt Softcult stał się dla nich przestrzenią do bardziej surowej, introspektywnej i zaangażowanej twórczości. Brzmienie duetu czerpie z estetyki lat 90. - shoegaze’u, grunge’u i alternatywnego rocka - przywołując klimat takich zespołów jak Sonic Youth czy My Bloody Valentine. Ich muzyka łączy przesterowane gitary, eteryczne wokale i melancholijny nastrój z wyraźnym przekazem społecznym. W tekstach Softcult porusza tematy zdrowia psychicznego, traumy, mizoginii, przemocy seksualnej oraz praw kobiet. Duet otwarcie wspiera osoby pokrzywdzone i angażuje się w działania aktywistyczne, wykorzystując swoją platformę do szerzenia świadomości i solidarności. Wstawka zawiera debiutancki album studyjny zespołu (wcześniej zostały wydane 4 EPki). Title: When A Flower Doesn't Grow Artist: Softcult Country: Kanada Year: 2026 Genre: Alternatywna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. Intro Pill to Swallow Naive 16/25 She Said, He Said Hurt Me I Held You Like Glass Queen of Nothing Tired! Not Sorry When a Flower Doesn’t Grow
Seedów: 31
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-06 19:01:08
Rozmiar: 71.77 MB
Peerów: 8
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Singin' to an Empty Chair to szósty album studyjny amerykańskiego zespołu rockowego Ratboys, wydany 6 lutego 2026 roku nakładem New West Records. Ratboys to amerykański zespół indie rockowy pochodzący z Chicago, Illinois, założony w 2010 roku. Ich muzyka łączy indie rock, emo i alt-country, charakteryzując się emocjonalnymi tekstami, melodyjnymi gitarami i harmonijnym wokalem. Ratboys zdobyli rozgłos dzięki albumom takim jak AOID (2018) i Printer’s Devil (2020), które łączyły introspektywne historie z energiczną instrumentacją. Zespół jest znany ze szczerych tekstów o relacjach, dorastaniu i życiu codziennym oraz z intensywnych, pełnych emocji koncertów na żywo. Title: Singin' To An Empty Chair Artist: Ratboys Country: USA Year: 2026 Genre: Alternatywna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Open Up 2.Know You Then 3.Light Night Mountains All That 4.Anywhere 5.Penny in the Lake 6.Strange Love 7.The World, So Madly 8.Just Want You to Know the Truth 9.What's Right? 10.Burn It Down 11.At Peace in the Hundred Acre Woods
Seedów: 48
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-05 14:00:47
Rozmiar: 117.70 MB
Peerów: 19
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Jeżeli nie śledzicie polskiej sceny gitarowej, zacznijmy od krótkiego wprowadzenia. Spięty to solowy projekt Huberta Dobaczewskiego - kompozytora, gitarzysty, autora tekstów i wokalisty od lat kojarzonego przede wszystkim z Lao Che, jednym z najważniejszych polskich zespołów gitarowych przełomu wieków. To właśnie tam dał się poznać jako frontman z charakterystycznym głosem, ale przede wszystkim jako ktoś, kto potrafi zamieniać piosenki w małe literackie światy - czy to w opowieściach o historii, czy w rozkminach na temat współczesnej Polski. Równolegle do działalności w Lao Che Dobaczewski rozwijał solową ścieżkę pod własnym szyldem. Najpierw były "Antyszanty", później "Black Mental", a w 2023 roku "Heartcore" - płyta, na której artysta odsunął na bok bardziej rozbudowane koncepty, stawiając na intymną, niemal bardowską formułę. "Heartcore" szybko zaczął funkcjonować jako jego najbardziej osobisty materiał, coś na kształt prywatnego rachunku sumienia. Na tle tej historii czwarty album, "Full H.D.", od początku dźwigał spory ciężar oczekiwań. W zapowiedziach podkreślano, że to mieszanka śmiechu, ironii, niepokoju i pytań, ubrana w muzykę inspirowaną różnymi odmianami tańca. Do tego dochodzi kolekcjonerska otoczka - obok płyty kompaktowej ukazał się także podwójny winyl w kilku wersjach kolorystycznych. Już sam sposób wprowadzenia i promocji krążka sugerował, że nie będzie to wyłącznie dodatek do "Heartcore", ale coś zupełnie nowego. Za sprawą poprzedniego albumu Spięty zawiesił sobie poprzeczkę na poziomie praktycznie niemożliwym do przeskoczenia. "Heartcore" to bez wątpienia jedno z najlepszych polskich wydawnictw nie tylko 2023 roku, ale i ostatnich 5-10 lat. Nadal uważam, że jest to album, do którego trzeba dojrzeć, aby w pełni go zrozumieć. Dopiero po osiągnięciu pewnego wieku słuchacz może zacząć identyfikować się z niektórymi tekstami Spiętego - tymi, których "młodzi nie zrozumieją". Nic więc dziwnego, że od razu po informacji o tym, że powstaje nowy materiał, pojawiły się pytania, czy dorówna on świetnemu poprzednikowi. Artysta bardzo długo milczał, podsycając ciekawość, a pierwsza i jedyna zapowiedź krążka pojawiła się na niespełna trzy tygodnie przed premierą, wraz z singlem "Zapalenie Przedrostka". Już po pierwszym odsłuchu tego numeru stało się raczej jasne, że nie powinniśmy mieć obaw co do jakości nowego materiału - było w nim i typowe dla Spiętego zamiłowanie do słowotwórstwa, i solidna dawka energii, która wciąga od pierwszych taktów. I faktycznie - po zapoznaniu się z "Full H.D." można bez wahania powiedzieć, że Spięty wraz z zespołem znowu "dowiózł". Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, czy poprzeczka została podwyższona, czy strącona, ponieważ "Full H.D." i "Heartcore" to albumy wyraźnie różne. Zamiast próbować przeskoczyć samego siebie na tym samym polu, Dobaczewski po prostu otworzył kolejną artystyczną szufladę i urządził ją po swojemu. "Heartcore" był materiałem bardzo osobistym i właśnie dzięki temu wiele osób "w pewnym wieku" mogło się z nim identyfikować. Na "Full H.D." fragmentów osobistych również nie brakuje - choćby tych dotyczących myślenia i utknięcia we własnej głowie w "Stanie Podgorączkowym Sobotniej Nocy" czy w "Serconośnym" - ale równie dużo jest tu celnych obserwacji otaczającej nas rzeczywistości, z wpadającym w ucho "Kowalskim Własnego Losu" (najlepszy fragment albumu) na czele. Do tego dochodzą pstryczki wymierzone w religię, jak w "Języku Płockim" i kilku innych utworach. To trochę jak przesunięcie kamery - z wnętrza na zewnątrz, przy zachowaniu tego samego, charakterystycznego filtra wrażliwości. "Full H.D." jest albumem muzycznie bardzo różnorodnym. Pojawia się tu wiele fragmentów spokojniejszych, jak "Atrapa Łajdaka" czy "Najstarszy Chłopczyk Świata", ale zdarzają się też momenty, w których tempo wyraźnie rośnie - na przykład w "Zapaleniu Przedrostka" czy "Kowalskim Własnego Losu", który aż prosi się o zapętlenie ze względu na swoją przebojowość. Ta różnorodność nie jest przypadkowa. Skoro w zapowiedziach pojawiała się inspiracja tańcem, łatwo zrozumieć, skąd wzięły się tu bolerowe pulsy, tangowe zawieszenia i funkowo-dyskotekowy ciąg do ruchu. Momentami czuć wręcz, że płyta została wymyślona tak, by ciało miało pretekst, żeby reagować - nawet jeśli słuchamy jej w fotelu, a nie na parkiecie. Warstwa instrumentalna zaskakuje bogactwem pomysłów. Ten bas w "Zaprószeniu Do Ognia" potrafi przyciągnąć uwagę równie mocno, jak linia wokalu, a aranżacje są na tyle dopracowane, że nawet w spokojniejszych fragmentach coś się tam cały czas dzieje - drobny motyw, oddech instrumentu, przesunięty akcent. Dzięki temu album nie nuży mimo blisko pięćdziesięciu minut czasu trwania, podzielonych na 11 premierowych utworów. Każdy z nich jest wyraźnie inny, przez co już po kilku przesłuchaniach jesteśmy w stanie bez problemu je identyfikować, zamiast mieć wrażenie jednej, zlewającej się całości. A teksty? Ze świecą szukać polskich artystów, którzy w tak świetny, lekki i naturalny sposób potrafią bawić się słowem, a słuchanie efektów tej zabawy sprawia tak dużą przyjemność. W moim prywatnym rankingu na tym samym poziomie co Spięty jest jedynie Łona. "Full H.D." przynosi mnóstwo smaczków, które pojawiają się już w tytułach, a później jest tylko lepiej. Wystarczy kilka przesłuchań, aby znaleźć własnych faworytów, a jest w czym wybierać - chociażby fragment "jest gdzieś wyjście, którym można wyjść na ludzi". To właśnie ta mieszanka językowej lekkości z bardzo trafną obserwacją świata sprawia, że chce się do tej płyty wracać nie tylko dla samej muzyki. Na osobny akapit zasługuje realizacja. Sam fakt, że producentami płyty są Hubert Dobaczewski i Filip Różański, sugeruje pewien poziom dbałości o szczegóły - i faktycznie, "Full H.D." wypada bardzo dobrze także od strony brzmienia. To płyta zrealizowana tak, by nie gubić treści tekstów, ale jednocześnie nie rezygnować z fizyczności dźwięku. Wokal Spiętego jest wysunięty wyraźnie do przodu, osadzony centralnie i podany na tyle czytelnie, że nie trzeba się domyślać pojedynczych słów, a jednocześnie nie ma wrażenia suchości i jaskrawości, charakterystycznych dla wielu radiowych singli. Każdy dźwięk ma swoje miejsce na scenie, co szczególnie dobrze słychać w spokojniejszych numerach. Bas jest sprężysty i obecny, ale nie dudni, a pojawiające się czasami lekkie "przybrudzenie" i szorstkość tylko dodają całości charakteru. To nie jest audiofilski pokaz efektów specjalnych, tylko realizacja podporządkowana piosenkom - klarowna, dynamiczna i spójna, dzięki czemu album równie dobrze sprawdza się w słuchawkach, jak i na głośnikach, nawet jeśli nie dysponujemy hi-endowym sprzętem. Co do wspomnianej wyżej poprzeczki, Spięty ani jej nie przeskoczył, ani jej nie strącił. Za sprawą "Full H.D." postawił sobie drugą, tuż obok. Obie stoją, każda na swoim torze, w trochę innym klimacie, i obie warte są uwagi. W moim przypadku wystarczyły dwa przesłuchania, aby z nastawienia "łeee, to nie jest Heartcore..." przejść do kilkugodzinnego słuchania albumu w pętli. Jeszcze nie dobiegł końca luty, a już mamy mocnego kandydata do podbicia kilku rankingów najlepszych płyt roku. Pozostaje jedynie czekać na koncerty, aby sprawdzić, jak nowy materiał sprawdzi się na żywo - bo jeśli na scenie ten "taneczny" wymiar krążka zostanie jeszcze podkręcony, może się okazać, że w świecie H.D. naprawdę trudno będzie usiedzieć w miejscu. Karol Otkała ..::TRACK-LIST::.. 1. Serconośny 2. Zapalenie przedrostka 3. Atrapa łajdaka 4. Stan podgorączkowy sobotniej nocy 5. Kowalski własnego losu 6. Język płocki 7. Zaprószenie do ognia 8. Palipuenta 9. Naukowcy wciąż nie wiedzą 10. Najstarszy chłopczyk świata 11. Samowolne opuszczenie ciała https://www.youtube.com/watch?v=AzFZ_xNCw7U SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-01 09:15:54
Rozmiar: 112.16 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Jeżeli nie śledzicie polskiej sceny gitarowej, zacznijmy od krótkiego wprowadzenia. Spięty to solowy projekt Huberta Dobaczewskiego - kompozytora, gitarzysty, autora tekstów i wokalisty od lat kojarzonego przede wszystkim z Lao Che, jednym z najważniejszych polskich zespołów gitarowych przełomu wieków. To właśnie tam dał się poznać jako frontman z charakterystycznym głosem, ale przede wszystkim jako ktoś, kto potrafi zamieniać piosenki w małe literackie światy - czy to w opowieściach o historii, czy w rozkminach na temat współczesnej Polski. Równolegle do działalności w Lao Che Dobaczewski rozwijał solową ścieżkę pod własnym szyldem. Najpierw były "Antyszanty", później "Black Mental", a w 2023 roku "Heartcore" - płyta, na której artysta odsunął na bok bardziej rozbudowane koncepty, stawiając na intymną, niemal bardowską formułę. "Heartcore" szybko zaczął funkcjonować jako jego najbardziej osobisty materiał, coś na kształt prywatnego rachunku sumienia. Na tle tej historii czwarty album, "Full H.D.", od początku dźwigał spory ciężar oczekiwań. W zapowiedziach podkreślano, że to mieszanka śmiechu, ironii, niepokoju i pytań, ubrana w muzykę inspirowaną różnymi odmianami tańca. Do tego dochodzi kolekcjonerska otoczka - obok płyty kompaktowej ukazał się także podwójny winyl w kilku wersjach kolorystycznych. Już sam sposób wprowadzenia i promocji krążka sugerował, że nie będzie to wyłącznie dodatek do "Heartcore", ale coś zupełnie nowego. Za sprawą poprzedniego albumu Spięty zawiesił sobie poprzeczkę na poziomie praktycznie niemożliwym do przeskoczenia. "Heartcore" to bez wątpienia jedno z najlepszych polskich wydawnictw nie tylko 2023 roku, ale i ostatnich 5-10 lat. Nadal uważam, że jest to album, do którego trzeba dojrzeć, aby w pełni go zrozumieć. Dopiero po osiągnięciu pewnego wieku słuchacz może zacząć identyfikować się z niektórymi tekstami Spiętego - tymi, których "młodzi nie zrozumieją". Nic więc dziwnego, że od razu po informacji o tym, że powstaje nowy materiał, pojawiły się pytania, czy dorówna on świetnemu poprzednikowi. Artysta bardzo długo milczał, podsycając ciekawość, a pierwsza i jedyna zapowiedź krążka pojawiła się na niespełna trzy tygodnie przed premierą, wraz z singlem "Zapalenie Przedrostka". Już po pierwszym odsłuchu tego numeru stało się raczej jasne, że nie powinniśmy mieć obaw co do jakości nowego materiału - było w nim i typowe dla Spiętego zamiłowanie do słowotwórstwa, i solidna dawka energii, która wciąga od pierwszych taktów. I faktycznie - po zapoznaniu się z "Full H.D." można bez wahania powiedzieć, że Spięty wraz z zespołem znowu "dowiózł". Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, czy poprzeczka została podwyższona, czy strącona, ponieważ "Full H.D." i "Heartcore" to albumy wyraźnie różne. Zamiast próbować przeskoczyć samego siebie na tym samym polu, Dobaczewski po prostu otworzył kolejną artystyczną szufladę i urządził ją po swojemu. "Heartcore" był materiałem bardzo osobistym i właśnie dzięki temu wiele osób "w pewnym wieku" mogło się z nim identyfikować. Na "Full H.D." fragmentów osobistych również nie brakuje - choćby tych dotyczących myślenia i utknięcia we własnej głowie w "Stanie Podgorączkowym Sobotniej Nocy" czy w "Serconośnym" - ale równie dużo jest tu celnych obserwacji otaczającej nas rzeczywistości, z wpadającym w ucho "Kowalskim Własnego Losu" (najlepszy fragment albumu) na czele. Do tego dochodzą pstryczki wymierzone w religię, jak w "Języku Płockim" i kilku innych utworach. To trochę jak przesunięcie kamery - z wnętrza na zewnątrz, przy zachowaniu tego samego, charakterystycznego filtra wrażliwości. "Full H.D." jest albumem muzycznie bardzo różnorodnym. Pojawia się tu wiele fragmentów spokojniejszych, jak "Atrapa Łajdaka" czy "Najstarszy Chłopczyk Świata", ale zdarzają się też momenty, w których tempo wyraźnie rośnie - na przykład w "Zapaleniu Przedrostka" czy "Kowalskim Własnego Losu", który aż prosi się o zapętlenie ze względu na swoją przebojowość. Ta różnorodność nie jest przypadkowa. Skoro w zapowiedziach pojawiała się inspiracja tańcem, łatwo zrozumieć, skąd wzięły się tu bolerowe pulsy, tangowe zawieszenia i funkowo-dyskotekowy ciąg do ruchu. Momentami czuć wręcz, że płyta została wymyślona tak, by ciało miało pretekst, żeby reagować - nawet jeśli słuchamy jej w fotelu, a nie na parkiecie. Warstwa instrumentalna zaskakuje bogactwem pomysłów. Ten bas w "Zaprószeniu Do Ognia" potrafi przyciągnąć uwagę równie mocno, jak linia wokalu, a aranżacje są na tyle dopracowane, że nawet w spokojniejszych fragmentach coś się tam cały czas dzieje - drobny motyw, oddech instrumentu, przesunięty akcent. Dzięki temu album nie nuży mimo blisko pięćdziesięciu minut czasu trwania, podzielonych na 11 premierowych utworów. Każdy z nich jest wyraźnie inny, przez co już po kilku przesłuchaniach jesteśmy w stanie bez problemu je identyfikować, zamiast mieć wrażenie jednej, zlewającej się całości. A teksty? Ze świecą szukać polskich artystów, którzy w tak świetny, lekki i naturalny sposób potrafią bawić się słowem, a słuchanie efektów tej zabawy sprawia tak dużą przyjemność. W moim prywatnym rankingu na tym samym poziomie co Spięty jest jedynie Łona. "Full H.D." przynosi mnóstwo smaczków, które pojawiają się już w tytułach, a później jest tylko lepiej. Wystarczy kilka przesłuchań, aby znaleźć własnych faworytów, a jest w czym wybierać - chociażby fragment "jest gdzieś wyjście, którym można wyjść na ludzi". To właśnie ta mieszanka językowej lekkości z bardzo trafną obserwacją świata sprawia, że chce się do tej płyty wracać nie tylko dla samej muzyki. Na osobny akapit zasługuje realizacja. Sam fakt, że producentami płyty są Hubert Dobaczewski i Filip Różański, sugeruje pewien poziom dbałości o szczegóły - i faktycznie, "Full H.D." wypada bardzo dobrze także od strony brzmienia. To płyta zrealizowana tak, by nie gubić treści tekstów, ale jednocześnie nie rezygnować z fizyczności dźwięku. Wokal Spiętego jest wysunięty wyraźnie do przodu, osadzony centralnie i podany na tyle czytelnie, że nie trzeba się domyślać pojedynczych słów, a jednocześnie nie ma wrażenia suchości i jaskrawości, charakterystycznych dla wielu radiowych singli. Każdy dźwięk ma swoje miejsce na scenie, co szczególnie dobrze słychać w spokojniejszych numerach. Bas jest sprężysty i obecny, ale nie dudni, a pojawiające się czasami lekkie "przybrudzenie" i szorstkość tylko dodają całości charakteru. To nie jest audiofilski pokaz efektów specjalnych, tylko realizacja podporządkowana piosenkom - klarowna, dynamiczna i spójna, dzięki czemu album równie dobrze sprawdza się w słuchawkach, jak i na głośnikach, nawet jeśli nie dysponujemy hi-endowym sprzętem. Co do wspomnianej wyżej poprzeczki, Spięty ani jej nie przeskoczył, ani jej nie strącił. Za sprawą "Full H.D." postawił sobie drugą, tuż obok. Obie stoją, każda na swoim torze, w trochę innym klimacie, i obie warte są uwagi. W moim przypadku wystarczyły dwa przesłuchania, aby z nastawienia "łeee, to nie jest Heartcore..." przejść do kilkugodzinnego słuchania albumu w pętli. Jeszcze nie dobiegł końca luty, a już mamy mocnego kandydata do podbicia kilku rankingów najlepszych płyt roku. Pozostaje jedynie czekać na koncerty, aby sprawdzić, jak nowy materiał sprawdzi się na żywo - bo jeśli na scenie ten "taneczny" wymiar krążka zostanie jeszcze podkręcony, może się okazać, że w świecie H.D. naprawdę trudno będzie usiedzieć w miejscu. Karol Otkała ..::TRACK-LIST::.. 1. Serconośny 2. Zapalenie przedrostka 3. Atrapa łajdaka 4. Stan podgorączkowy sobotniej nocy 5. Kowalski własnego losu 6. Język płocki 7. Zaprószenie do ognia 8. Palipuenta 9. Naukowcy wciąż nie wiedzą 10. Najstarszy chłopczyk świata 11. Samowolne opuszczenie ciała https://www.youtube.com/watch?v=AzFZ_xNCw7U SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-01 08:58:51
Rozmiar: 328.12 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Czy tak brzmiałoby Joy Division dzisiaj, gdyby Ian Curtis wciąż żył? W międzyczasie (40 lat) pewnie słuchałby także bluesa, szczególnie takiego nieoczywistego, zabrudzonego i pozbawionego claptonowsko-dżemowej otoczki, elektroniki najbardziej poszukującej, awangardy, techno i mrocznego songwritingu. Chyba. Ani John ani Mateusz nie są artystami bluesowymi, niekoniecznie mogą być zakwalifikowani do sceny stricte elektronicznej, właściwie to nie można ich raczej zaszufladkować, zdefiniować i zakmnąć w jednym określeniu. Z ich wspólnej płyty wyłania się szczególnie trudne chyba zadanie dla dziennikarzy i recenzentów, ale bardzo przyjazne dla słuchaczy, którzy nie muszą niczego nazywać, określać, definiować, systematyzować. Legenda głosi, że John Donatowicz i Mateusz Rosiński poznali się 10 grudnia 2011 roku w nieistniejącym już klubie Zielona Jadłodajnia w Zielonej Górze. Zieloną Jadłodajnię przez kilka lat z pasją do jedzenia i muzyki prowadzili Ciocia Roma i Wujek Gusstaff. To właśnie wtedy, po solowym występie The Human Elephant, podczas wspólnych rozmów o muzyce padła propozycja wspólnego djowania i poznania się bliżej. Można powiedzieć, że pierwszy wspólny utwór Elephant Dials powstał również w 2011 roku, nigdy jednak nie został skończony, a następnie umarł wraz z dyskiem komputera. Niedługo potem Rosiński wyjechał do Gorzowa, gdzie otworzył wydawnictwo Dym oraz klub Sejf wspólnie z Fabianem Błauciakiem, a John wciąż mieszkał w berlińskim Neukölln. Od czasu do czasu, panowie grali wspólne dj sety to w Berlinie, to w Gorzowie czy Zielonej Górze, wciąż rozprawiając o wspólnej muzyce. W 2017 roku zmęczony Berlinem i głodny Polski (sic!) John osiedlił się w Gorzowie, w końcu ma polskie korzenie. W pandemiczne lato 2020, Rosiński i Donatatwicz zarejestrowali ścieżki na płytę w gorzowskim Sejfie, dawnej łaźni miejskiej. Na nastrój muzyki niewątpliwie wpłynął charakter poniemieckiego miasta, które jest tak piękne, że nie przeszkadza nawet jego brzydota, a w centrum często śmierdzi gównem. Jako że drożdże muszą wyrosnąć, materiał przeleżał kolejne półtora roku. Zimą 2022 Rosiński założył kask, zmiksował i dopracował utwory, które następnie zostały zmasterowane przez Mateusza Wysockiego. Tak powstała płyta Elephant Dials - Binary Blues, którą z radością Państwu prezentujemy. Lepiej późno niż później! John Edward Donald, podpisujący się także jako John J. Donatowicz nagrywa głównie jako Human Elephant (płyty wydane przez Umor Rex, DYM i Don't Sit On My Vinyl) ale możecie znać go także jako wokalistę i gitarzystę projektu Rats Live On No Evil Stars (Gusstaff Rec.), który współtworzył z Berndem Jestramem z Tarwater. Od kilku lat mieszka i tworzy w Polsce. Mateusz Rosiński, często ukrywający się po pseudonimem Wrong Dials, to postać na scenie elektronicznej dobrze rozpoznawalna. Założyciel Dym Records, klubu Sejf a także członek zespołów Niepokoje Gościnne i Dynasonic. Would this be what Joy Division would have sounded like today if Ian Curtis was still alive? In the meantime (40 years later) he would probably also listen to blues by now, especially the not obvious, dirty and devoid of clapton-jam-like atmosphere, the kind seeking out far-out electronics, avant-garde, techno and dark songwriting. I guess. Neither John nor Mateusz are blues artists, they may not necessarily qualify for the strictly electronic scene, in fact, they cannot be pigeonholed, defined and encapsulated in one term. Their joint album shows a particularly difficult task for journalists and reviewers, but very friendly for listeners who do not have to name anything, define anything, define or systematize anything. Legend has it that John Donatowicz and Mateusz Rosiński met on December 10, 2011 in a now non-existent club in Zielona Góra run by the founder of Gusstaff Records. It was then, after the solo performance of The Human Elephant, during joint discussions about music, an offer was made to DJ-ing together and get to know each other better. It can be said that the first joint song Elephant Dials was also written in 2011, however it was never finished, and then it died along with the computer disk. Soon after, Rosiński left for Gorzów, where he later started Dym Records and the Club Sejf. From time to time, the gentlemen played common DJ sets in Zielona Góra, Gorzów and Berlin, sharing a common language in music. In 2017, John, tired of Berlin and his hometown Chicago, hungry for Poland (sic!) had settled meanwhile in Gorzów. It is worth mentioning here that the artist has Polish roots. In the pandemic summer of 2020, Rosiński and Donatowicz recorded tracks in Gorzów at Sejf, a former municipal bath. The mood of the music was undoubtedly influenced by the character of the post-German city, which is so beautiful that even its ugliness does not tarnish the image, and in the city center it often smells like shit. Just as the yeast has to grow, the material laid dormant for another year and a half. In the winter of 2022, Rosiński put on a helmet, mixed and refined the pieces, which were then mastered by Mateusz Wysocki. This is how the album Elephant Dials - Binary Blues was created, which we are happy to present to you. Better late than later! John J. Donatowicz, formerly John Edward Donald, records mainly as Human Elephant (albums released by Umor Rex, DYM and Don't Sit On My Vinyl) but you may also know him as the vocalist and guitarist of the Rats Live On No Evil Stars project (Gusstaff Rec.) which was co-written with Bernd Jestram of Tarwater. For several years he has been living and working in Poland. Mateusz Rosiński, often hiding under the pseudonym Wrong Dials, is a well-recognized figure on the electronic scene. He is the founder of Dym Records, the Sejf club and a member of the bands Niepokoje Gościnne and Dynasonic. ..::TRACK-LIST::.. 1. Bury Me Not in the Lone Prairie 03:34 2. Listen to My Song 04:01 3. For the Good of the Hive 06:43 4. Song for Pluto 04:55 5. Hier Steht Der Stein 04:11 6. Old Ones into New 05:34 7. Twenty-Five Seconds 00:25 https://www.youtube.com/watch?v=wdbGwa_p0k0 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 1
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-26 18:34:45
Rozmiar: 70.26 MB
Peerów: 3
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Czy tak brzmiałoby Joy Division dzisiaj, gdyby Ian Curtis wciąż żył? W międzyczasie (40 lat) pewnie słuchałby także bluesa, szczególnie takiego nieoczywistego, zabrudzonego i pozbawionego claptonowsko-dżemowej otoczki, elektroniki najbardziej poszukującej, awangardy, techno i mrocznego songwritingu. Chyba. Ani John ani Mateusz nie są artystami bluesowymi, niekoniecznie mogą być zakwalifikowani do sceny stricte elektronicznej, właściwie to nie można ich raczej zaszufladkować, zdefiniować i zakmnąć w jednym określeniu. Z ich wspólnej płyty wyłania się szczególnie trudne chyba zadanie dla dziennikarzy i recenzentów, ale bardzo przyjazne dla słuchaczy, którzy nie muszą niczego nazywać, określać, definiować, systematyzować. Legenda głosi, że John Donatowicz i Mateusz Rosiński poznali się 10 grudnia 2011 roku w nieistniejącym już klubie Zielona Jadłodajnia w Zielonej Górze. Zieloną Jadłodajnię przez kilka lat z pasją do jedzenia i muzyki prowadzili Ciocia Roma i Wujek Gusstaff. To właśnie wtedy, po solowym występie The Human Elephant, podczas wspólnych rozmów o muzyce padła propozycja wspólnego djowania i poznania się bliżej. Można powiedzieć, że pierwszy wspólny utwór Elephant Dials powstał również w 2011 roku, nigdy jednak nie został skończony, a następnie umarł wraz z dyskiem komputera. Niedługo potem Rosiński wyjechał do Gorzowa, gdzie otworzył wydawnictwo Dym oraz klub Sejf wspólnie z Fabianem Błauciakiem, a John wciąż mieszkał w berlińskim Neukölln. Od czasu do czasu, panowie grali wspólne dj sety to w Berlinie, to w Gorzowie czy Zielonej Górze, wciąż rozprawiając o wspólnej muzyce. W 2017 roku zmęczony Berlinem i głodny Polski (sic!) John osiedlił się w Gorzowie, w końcu ma polskie korzenie. W pandemiczne lato 2020, Rosiński i Donatatwicz zarejestrowali ścieżki na płytę w gorzowskim Sejfie, dawnej łaźni miejskiej. Na nastrój muzyki niewątpliwie wpłynął charakter poniemieckiego miasta, które jest tak piękne, że nie przeszkadza nawet jego brzydota, a w centrum często śmierdzi gównem. Jako że drożdże muszą wyrosnąć, materiał przeleżał kolejne półtora roku. Zimą 2022 Rosiński założył kask, zmiksował i dopracował utwory, które następnie zostały zmasterowane przez Mateusza Wysockiego. Tak powstała płyta Elephant Dials - Binary Blues, którą z radością Państwu prezentujemy. Lepiej późno niż później! John Edward Donald, podpisujący się także jako John J. Donatowicz nagrywa głównie jako Human Elephant (płyty wydane przez Umor Rex, DYM i Don't Sit On My Vinyl) ale możecie znać go także jako wokalistę i gitarzystę projektu Rats Live On No Evil Stars (Gusstaff Rec.), który współtworzył z Berndem Jestramem z Tarwater. Od kilku lat mieszka i tworzy w Polsce. Mateusz Rosiński, często ukrywający się po pseudonimem Wrong Dials, to postać na scenie elektronicznej dobrze rozpoznawalna. Założyciel Dym Records, klubu Sejf a także członek zespołów Niepokoje Gościnne i Dynasonic. Would this be what Joy Division would have sounded like today if Ian Curtis was still alive? In the meantime (40 years later) he would probably also listen to blues by now, especially the not obvious, dirty and devoid of clapton-jam-like atmosphere, the kind seeking out far-out electronics, avant-garde, techno and dark songwriting. I guess. Neither John nor Mateusz are blues artists, they may not necessarily qualify for the strictly electronic scene, in fact, they cannot be pigeonholed, defined and encapsulated in one term. Their joint album shows a particularly difficult task for journalists and reviewers, but very friendly for listeners who do not have to name anything, define anything, define or systematize anything. Legend has it that John Donatowicz and Mateusz Rosiński met on December 10, 2011 in a now non-existent club in Zielona Góra run by the founder of Gusstaff Records. It was then, after the solo performance of The Human Elephant, during joint discussions about music, an offer was made to DJ-ing together and get to know each other better. It can be said that the first joint song Elephant Dials was also written in 2011, however it was never finished, and then it died along with the computer disk. Soon after, Rosiński left for Gorzów, where he later started Dym Records and the Club Sejf. From time to time, the gentlemen played common DJ sets in Zielona Góra, Gorzów and Berlin, sharing a common language in music. In 2017, John, tired of Berlin and his hometown Chicago, hungry for Poland (sic!) had settled meanwhile in Gorzów. It is worth mentioning here that the artist has Polish roots. In the pandemic summer of 2020, Rosiński and Donatowicz recorded tracks in Gorzów at Sejf, a former municipal bath. The mood of the music was undoubtedly influenced by the character of the post-German city, which is so beautiful that even its ugliness does not tarnish the image, and in the city center it often smells like shit. Just as the yeast has to grow, the material laid dormant for another year and a half. In the winter of 2022, Rosiński put on a helmet, mixed and refined the pieces, which were then mastered by Mateusz Wysocki. This is how the album Elephant Dials - Binary Blues was created, which we are happy to present to you. Better late than later! John J. Donatowicz, formerly John Edward Donald, records mainly as Human Elephant (albums released by Umor Rex, DYM and Don't Sit On My Vinyl) but you may also know him as the vocalist and guitarist of the Rats Live On No Evil Stars project (Gusstaff Rec.) which was co-written with Bernd Jestram of Tarwater. For several years he has been living and working in Poland. Mateusz Rosiński, often hiding under the pseudonym Wrong Dials, is a well-recognized figure on the electronic scene. He is the founder of Dym Records, the Sejf club and a member of the bands Niepokoje Gościnne and Dynasonic. ..::TRACK-LIST::.. 1. Bury Me Not in the Lone Prairie 03:34 2. Listen to My Song 04:01 3. For the Good of the Hive 06:43 4. Song for Pluto 04:55 5. Hier Steht Der Stein 04:11 6. Old Ones into New 05:34 7. Twenty-Five Seconds 00:25 https://www.youtube.com/watch?v=wdbGwa_p0k0 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 12
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-26 18:30:41
Rozmiar: 159.50 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
Beck Hansen (ur. 8 lipca 1970 w Los Angeles jako Bek David Campbell) - muzyk rockowy, piosenkarz i kompozytor, występujący pod pseudonimem Beck. Pochodzi z rodziny o korzeniach żydowskich, która przywędrowała do USA ze Szwecji. Beck uznawany jest za najbardziej eklektycznego, niespójnego i nieprzewidywalnego spośród współczesnych artystów rockowych. Choć zazwyczaj zaliczany jest do twórców indie rocka i rocka alternatywnego, to jego muzyka jest mieszaniną wielu, niekiedy bardzo od siebie odległych stylów i gatunków, takich jak: pop, folk, psychodeliczny rock, hip-hop, country, blues, rhythm and blues, funky, noise rock, progresywny rock, jazz, lo-fi, rock latynoski i muzyka etniczna. Wstawka zawiera najnowsze wydawnictwo Becka - kompilacyjny album. Title: Everybody's Gotta Learn Sometime Artist: Beck Country: USA Year: 2026 Genre: Alternatywna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Everybody's Gotta Learn Sometime 2.Can't Help Falling in Love 3.I Only Have Eyes for You 4.Ramona 5.Michelangelo Antonioni 6.Your Cheatin' Heart 7.Love 8.True Love Will Find You in the End
Seedów: 13
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-21 13:00:55
Rozmiar: 71.14 MB
Peerów: 16
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Chłodne północno-wschodnie wybrzeże Ameryki, wietrzna pogoda oraz wieloryby. Death in the Business of Whaling zabiera nas w żeglugę po oceanie emocji i melancholii. Nowy album Searows to intymna historia inspirowana kultową powieścią Hermana Melville’a Moby Dick. Autor odnajduje się w roli żeglarza znanego z książki – wyrusza w podróż w poszukiwaniu białego wieloryba i tym samym przenosi nas w chłodny klimat północnego Pacyfiku. Sam tytuł albumu jest bezpośrednim nawiązaniem do cytatu z końca siódmego rozdziału książki. Searows to artystyczny pseudonim amerykańskiego singer-songwritera i gitarzysty Aleca Duckarta (ur. 2 marca 2000 r.), pochodzącego z Lexington w stanie Kentucky, a wychowanego w Portland w Oregonie. Title: Death In The Business Of Whaling Artist: Searows Country: USA Year: 2026 Genre: Alternatywna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 kbps ..::TRACK-LIST::.. Belly of the Whale Kill What You Eat Photograph of a Cyclone Hunter Dirt Dearly Missed Junie In Violet Geese
Seedów: 13
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-19 11:01:35
Rozmiar: 97.60 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Jana Horn (ur. w Glen Rose w Teksasie, USA) to amerykańska piosenkarka i autorka tekstów związana z nurtami indie folk i singer-songwriter. Jej twórczość charakteryzuje się minimalistycznym, introspektywnym stylem oraz emocjonalnie wspartymi tekstami, często łączącymi folkowe brzmienia z alternatywną wrażliwością muzyczną. Horn dorastała w Glen Rose w Teksasie i w młodym wieku zaczęła pisać piosenki i nagrywać własne utwory. Jej debiutancki album Optimism został pierwotnie wydany samodzielnie, a następnie - w 2020 r. - szerzej opublikowany przez niezależną wytwórnię No Quarter. Następnie ukazał się jej drugi album, The Window Is the Dream (2023), który został doceniony za głęboką, refleksyjną atmosferę i artystyczny rozwój autorki. Na 16 stycznia 2026 r. Horn wydała swój trzeci, tytułowy album Jana Horn, kontynuujący minimalistyczne, surowe brzmienie oraz skupienie na osobistych i lirycznych treściach. Title: Jana Horn Artist: Jana Horn Country: USA Year: 2026 Genre: Alternatywna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. Go on, move your body Don't think All in bet Come on Love It's alright Unused Designer Without Untitled (Cig)
Seedów: 34
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-14 15:00:11
Rozmiar: 86.27 MB
Peerów: 9
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Spejs to formacja wywodząca się z kręgu muzyki improwizowanej, związanej z bydgoskim klubem Mózg i warszawskim Składem Butelek. Z muzyki Spejsu, opartej na swoistej grze w propozycje, uważnym wzajemnym słuchaniu, nieustannej obserwacji akcji muzycznej, powstała nowa jakość, łącząca free jazz z wszelkimi odmianami muzyki elektronicznej. Występom na żywo towarzyszy współpracujący z zespołem Vj Mazzta, obrazem wkręcając się w strukture dźwiękową. W skład zespołu, powstałego wiosną 2006 roku wchodzą: Tomek Glazik-saksofon tenorowy i barytonowy, syntezator.Pochodzi z niewielkiej miejscowości Cekcyn. Od 1997 roku związany z bydgoskim klubem Mózg. W latach 1997-2004 członek zespołu Syfon.Obecnie grający w kilku formacjach bydgoskiej sceny improwizowanej (Sing Sing Penelope, Sami Szamani, Glabulator) oraz szubińsko-bydgoskim zespole Contemporary Noise Quintet. Od 2003 roku członek zespołu Kult oraz innych formacji zwązanych z Kazikiem Staszewskim (Kazik, Buldog). Jacek Buhl zaczął grać na bębnach w 1984 roku.Pierwszym zespołem było Variete, z którym zagrał na trzech festiwalach w Jarocinie w 1984-1986, paru przeglądach (m.in. Toruń, Gliwice), nagrał singiel z utworami Te dni i I znowu ktoś przestawił kamienie oraz płytę Bydgoszcz. Grając w Variete równocześnie współpracował z formacją Henryk Brodaty.Tam spotkał przyszłych założycieli klubu i zespołu Trytony i klubu Mózg: Sławka Janickiego, Tomasza Gwincińskiego, Jacka Majewskiego, Macieja Wasilewskiego, Piotra Kaliskiego i innych.Kreatywność i otwartość tych osób miała wielki wpływ na sposób gry I dalszą działalność Jacka Buhl jako człowieka I perkusisty. Z zespołem Trytony nagrał dwie płyty: Tańce bydgoskie, Zarys matematyki niewinnej. Kolejna formacja z którą Jacek był związany najdłużej to Syfon (1995-2004).Z zespołem tym nagrał cztery płyty i zagrał ok.100 konertów w Polsce i za granicą. Obecnie Jacek Buhl jest członkiem free beatowego The Cyclist oraz wykonującego elektro jass Spejs. Poza tym tworzy z Tomkiem Glazikiem duet Glabulator i występuje w składzie Sami Szamani. Karol Szaltis (instrumenty klawiszowe) urodził się 4 listopada 1974 roku w Starzynie na Kaszubach.Już od maleńkości był zachęcany do grania słowami: zajmij się czymś konkretnym, muzyka chleba Ci nie da. Wytwał jednak przy muzykowaniu, chociaż życie wrzucało go w role mechanika, budowlańca, poligrafisty, aktora i listonosza.W przeszłości związany z zespołem Fuzzya, obecnie pianista zespołu Spejs.Współtworzy także warszawski klub Skład Butelek i zasiada w kręgu Samych Szamanów. Awry Pesz jako jeden z pierwszych posiadaczy dwóch adapterów na raz z mikserem między nimi, związany był z wieloma projektami istotnymi z kreatywnego punktu widzenia we właściwym sobie czasie. Będąc członkiem ekipy Chain Reaction, współtworzył imprezy, wydarzenia artystyczne oraz był twórcą muzyki do filmu grafitti Avanti.Obecnie działa jako Dj, producent i siła napędowa kolektywu Hak Records.Współtworzy w klubie Mózg unikatowe imprezy Turntable Fusion, łączące ze sobą świat adapterów, instrumentów i wizualizacji. Ma na swoim końcie dwie własne produkcje Nielegal #1 i Narkotyk nagrany razem ze Skandalem, eksplorujące obszary IDM oraz Mix Ape, zawierające hiphopowe inspiracje. Pierwszy skład jassowy, w którym spróbowa swoich sił to Syfon, następny projekt to Samo Szamani, z którego narodził się Spejs. Vj Mazzta aka Spontaneity Theory swoje pierwsze doświadczenia w świecie cyfrowych obrazów i animacji datuje w połowie lat 90-tych.Jego twórczość ewoluowała wraz z rozwojem technologii, własnych doświadczeń oraz codziennych nowych inpiracji.Natchnienie czerpie z rzeczywistości, obserwacji szczegółów I przypadkowych zdarzeń.Visual performance kreuje spontanicznie, pod wpływem emocji muzyki granej na żywo. Swoją wiedzę i umiejętności wykorzystuje także w komercyjnych projektach multimedialnych w interactive agency, jako desinger i direct manager. Obecnie wsółtworzy kolektyw Hak Records, dba o oprawe wizualną przy projektach Turntable Fusion, tworzy strony internetowe (zob.www.spejs.pl). ..::TRACK-LIST::.. 1. Poranek 2. Człowiek z jednym pejsem 3. Równowaga w szczęściu 4. Pi 5. We Are The Spejs 6. Stacja swetra 7. Boa marzyciel 8. Opętanie 9. Zielonkawy 10. Bitcik (Taki sobie) 11. Nocny lot 12. Zdarzenie 13. Muzyka dla wielorybów 14. Drogi na wszystkie strony 15. Latający dywan 16. Fly 17. Muzyka dla wielorybów (Remix) 18. Latający dywan (Remix) ..::OBSADA::.. Karol Szaltis - synth & rhodes Tomek Glazik - tenor sax & modular Awry Sz - turntables, electronics Jacek Buhl - drums Spontanity - vj https://www.youtube.com/watch?v=oms82ZhHN48 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-08 14:22:04
Rozmiar: 124.88 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Spejs to formacja wywodząca się z kręgu muzyki improwizowanej, związanej z bydgoskim klubem Mózg i warszawskim Składem Butelek. Z muzyki Spejsu, opartej na swoistej grze w propozycje, uważnym wzajemnym słuchaniu, nieustannej obserwacji akcji muzycznej, powstała nowa jakość, łącząca free jazz z wszelkimi odmianami muzyki elektronicznej. Występom na żywo towarzyszy współpracujący z zespołem Vj Mazzta, obrazem wkręcając się w strukture dźwiękową. W skład zespołu, powstałego wiosną 2006 roku wchodzą: Tomek Glazik-saksofon tenorowy i barytonowy, syntezator.Pochodzi z niewielkiej miejscowości Cekcyn. Od 1997 roku związany z bydgoskim klubem Mózg. W latach 1997-2004 członek zespołu Syfon.Obecnie grający w kilku formacjach bydgoskiej sceny improwizowanej (Sing Sing Penelope, Sami Szamani, Glabulator) oraz szubińsko-bydgoskim zespole Contemporary Noise Quintet. Od 2003 roku członek zespołu Kult oraz innych formacji zwązanych z Kazikiem Staszewskim (Kazik, Buldog). Jacek Buhl zaczął grać na bębnach w 1984 roku.Pierwszym zespołem było Variete, z którym zagrał na trzech festiwalach w Jarocinie w 1984-1986, paru przeglądach (m.in. Toruń, Gliwice), nagrał singiel z utworami Te dni i I znowu ktoś przestawił kamienie oraz płytę Bydgoszcz. Grając w Variete równocześnie współpracował z formacją Henryk Brodaty.Tam spotkał przyszłych założycieli klubu i zespołu Trytony i klubu Mózg: Sławka Janickiego, Tomasza Gwincińskiego, Jacka Majewskiego, Macieja Wasilewskiego, Piotra Kaliskiego i innych.Kreatywność i otwartość tych osób miała wielki wpływ na sposób gry I dalszą działalność Jacka Buhl jako człowieka I perkusisty. Z zespołem Trytony nagrał dwie płyty: Tańce bydgoskie, Zarys matematyki niewinnej. Kolejna formacja z którą Jacek był związany najdłużej to Syfon (1995-2004).Z zespołem tym nagrał cztery płyty i zagrał ok.100 konertów w Polsce i za granicą. Obecnie Jacek Buhl jest członkiem free beatowego The Cyclist oraz wykonującego elektro jass Spejs. Poza tym tworzy z Tomkiem Glazikiem duet Glabulator i występuje w składzie Sami Szamani. Karol Szaltis (instrumenty klawiszowe) urodził się 4 listopada 1974 roku w Starzynie na Kaszubach.Już od maleńkości był zachęcany do grania słowami: zajmij się czymś konkretnym, muzyka chleba Ci nie da. Wytwał jednak przy muzykowaniu, chociaż życie wrzucało go w role mechanika, budowlańca, poligrafisty, aktora i listonosza.W przeszłości związany z zespołem Fuzzya, obecnie pianista zespołu Spejs.Współtworzy także warszawski klub Skład Butelek i zasiada w kręgu Samych Szamanów. Awry Pesz jako jeden z pierwszych posiadaczy dwóch adapterów na raz z mikserem między nimi, związany był z wieloma projektami istotnymi z kreatywnego punktu widzenia we właściwym sobie czasie. Będąc członkiem ekipy Chain Reaction, współtworzył imprezy, wydarzenia artystyczne oraz był twórcą muzyki do filmu grafitti Avanti.Obecnie działa jako Dj, producent i siła napędowa kolektywu Hak Records.Współtworzy w klubie Mózg unikatowe imprezy Turntable Fusion, łączące ze sobą świat adapterów, instrumentów i wizualizacji. Ma na swoim końcie dwie własne produkcje Nielegal #1 i Narkotyk nagrany razem ze Skandalem, eksplorujące obszary IDM oraz Mix Ape, zawierające hiphopowe inspiracje. Pierwszy skład jassowy, w którym spróbowa swoich sił to Syfon, następny projekt to Samo Szamani, z którego narodził się Spejs. Vj Mazzta aka Spontaneity Theory swoje pierwsze doświadczenia w świecie cyfrowych obrazów i animacji datuje w połowie lat 90-tych.Jego twórczość ewoluowała wraz z rozwojem technologii, własnych doświadczeń oraz codziennych nowych inpiracji.Natchnienie czerpie z rzeczywistości, obserwacji szczegółów I przypadkowych zdarzeń.Visual performance kreuje spontanicznie, pod wpływem emocji muzyki granej na żywo. Swoją wiedzę i umiejętności wykorzystuje także w komercyjnych projektach multimedialnych w interactive agency, jako desinger i direct manager. Obecnie wsółtworzy kolektyw Hak Records, dba o oprawe wizualną przy projektach Turntable Fusion, tworzy strony internetowe (zob.www.spejs.pl). ..::TRACK-LIST::.. 1. Poranek 2. Człowiek z jednym pejsem 3. Równowaga w szczęściu 4. Pi 5. We Are The Spejs 6. Stacja swetra 7. Boa marzyciel 8. Opętanie 9. Zielonkawy 10. Bitcik (Taki sobie) 11. Nocny lot 12. Zdarzenie 13. Muzyka dla wielorybów 14. Drogi na wszystkie strony 15. Latający dywan 16. Fly 17. Muzyka dla wielorybów (Remix) 18. Latający dywan (Remix) ..::OBSADA::.. Karol Szaltis - synth & rhodes Tomek Glazik - tenor sax & modular Awry Sz - turntables, electronics Jacek Buhl - drums Spontanity - vj https://www.youtube.com/watch?v=oms82ZhHN48 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-08 14:16:30
Rozmiar: 308.41 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
Sleaford Mods to brytyjski duet muzyczny z Nottingham, założony w 2007 roku przez Jasona Williamsona i Andrew Fearna. Zespół zasłynął surowym, minimalistycznym brzmieniem opartym na prostych bitach, basowych podkładach i charakterystycznym, agresywnym spoken-word Williamsona. Ich teksty są ostre, bezpośrednie i silnie osadzone w realiach brytyjskiej klasy pracującej - pełne społecznej frustracji, politycznych komentarzy i czarnego humoru. Sleaford Mods zdobyli uznanie krytyków jako jeden z najbardziej bezkompromisowych i autentycznych głosów współczesnej muzyki alternatywnej w Wielkiej Brytanii. Wstawka zawiera trzynasty, najnowszy album zespołu. Title: The Demise Of Planet X Artist: Sleaford Mods Country: Wielka Brytania Year: 2026 Genre: Alternatywna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.The Good Life (feat. Gwendoline Christie and Big Special) 2.Double Diamond 3.Elitest G.O.A.T. (feat. Aldous Harding) 4.Megaton 5.No Touch (feat. Sue Tompkins) 6.Bad Santa 7.The Demise of Planet X 8.Don Draper 9.Gina Was 10.Shoving the Images" 11.Flood the Zone (feat. Liam Bailey) 12.Kill List" (feat. Snowy) 13.The Unwrap
Seedów: 19
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-04 11:32:59
Rozmiar: 100.07 MB
Peerów: 19
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist...............: Beck Album................: Everybody's Gotta Learn Sometime Genre................: Alternativa e indie Year.................: 2026 Codec................: Reference libFLAC 1.5 ...( TrackList )... 001. Beck - Everybody's Gotta Learn Sometime 002. Beck - Can't Help Falling In Love 003. Beck - I Only Have Eyes For You 004. Beck - Ramona 005. Beck - Michelangelo Antonioni (Em Inglês) 006. Beck - Your Cheatin' Heart 007. Beck - Love 008. Beck - True Love Will Find You In The End
Seedów: 369
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-04 11:32:25
Rozmiar: 313.54 MB
Peerów: 12
Dodał: Uploader
|
|||||||||||||