|
|
|||||||||||||
|
Ostatnie 10 torrentów
Ostatnie 10 komentarzy
Discord
Kategoria:
Muzyka
Ilość torrentów:
24,685
Opis
...( Info )...
Artist: KSU Album: Kto Cie Obroni Polsko Genre: Punk Media: CD Country of release: Poland Year of release: 2004 Publisher (label): Sonic Catalog number: KSUCD003/FCD149 Country of artist (band): Poland Audio codec: FLAC (*.flac) Rip type: image+.cue Duration: 00:22:01 Source: own rip ...( TrackList )... 01 Kto Cię Obroni Polsko 02 Nasze Słowa 03 Dziwne Drzewa 04 Poza Światem Słów 05 Moje Bieszczady 06 1944 07 Po Drugiej Stronie Drzwi
Seedów: 1
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-10 21:00:39
Rozmiar: 170.41 MB
Peerów: 174
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. 'Tak skondensowanego diabelstwa, nienawiści i pogardy dla ogólnie przyjętych wartości nikt przed nimi nie przedstawiał.' Bogobójstwo... a) Trzeba mieć niesamowicie wydumane i spaczone ego. b) Być nieźle pierdolniętym. c) Być wybitnym zespołem ,będącym jednym z prekursorów Death Metalu. Tak się dziwnie złożyło, że wszystkie te trzy podpunkty pasują do Tytana Death metalu rodem z Florydy. Miłośnikom ciężkich brzmień zespół nie może być obcy dla niewtajemniczonych(o ile takowi istnieją) pokrótce - jak sama nazwa wskazuje jest to jeden z najbardziej kontrowersyjnych zespołów, jakie nosił kiedykolwiek ten padół łez. Debiut o tym samym tytule, zaczyna się z jednej strony matematycznie precyzyjnie a z drugiej opętanie, bluźnierczo, siarczyście. Cóż za mało wyrafinowana i brutalna mieszanka. Debiut Deicide to totalna satanistyczna rzeź, genialne brzmienie stanowi kwintesencję brutalności wyznaczające standardy Death Metalu lat 90. Samozwańczy Antychryst Glen Benton w odhumanizowany sposób skrzeczy i mniej lub bardziej czytelnie Growcu. Benton chyba rozpruł sobie wszystkie żyły i gardło żeby taki efekt osiągnąć. Wszystkie te demoniczne ozdobniki, jęki, spazmy budują demoniczny klimat. Bracia Hofamann porażają techniką a zarazem prostymi riffami, które zwalały i zwalają każdego na kolana po dziś dzień – nawet najtwardsi nie mają szans. Nie wspominając o Stevie Asheimie, który swoją nieludzko szybką grą nadawał rytm tej śmiercionośnej machinie.Album zbudowany jest w przeważającej mierze z ledwo ponad dwuminutowych kopów w ryj. Naprawdę zabójcze tempa, brzmienie ostre jak żyletki, szarpie riffami i rytmem bardziej niż ich zużyte koleżanki. Klimat albumu ewidentnie śmierdzi latami 80, słychać czyste szaleństwo prekursorów Thrashu i siarkę prekursorów Black Metalu. W trakcie słuchania tej płyty doszedłem do wniosku, że nie ma sensu rozbijać tego albumu na czynniki pierwsze, to jest jeden wielki piekielny wyziew, który należy traktować jako całość, nie znaczy to ze album jest monotonny, wręcz przeciwnie hit goni hit, z utworu na utwór co raz bardziej zostajemy pochłonięci przez te bezkresy jeziora wrzącej smoły mieszanej przez załogę z Florydy. Nic się album nie zestarzał może po za trochę groteskowymi momentami takimi w „Dead by Dawn”. Ta płyta w chwili wydania stała się klasykiem, zresztą nie miała wyjścia to jest esencja i efekt wyścigu szczurów o miano najbardziej brutalnego grania. Wszystko zgodnie z zasadą szybciej, mocniej, brutalniej. Niesamowity klimat ma „Carnage in the Temple of Damend” z fragmentem przemowy Jima Jonsa (guru sekty Świątynia Ludu, której członkowie pod namową Jonsa popełnili masowe samobójstwo - 900 osób otruł o się cyjankiem), zróżnicowanym wokalem, świetnie urozmaica szybko wypluwane niczym bluźnierstwa opętanego podczas egzorcyzmów. Następny „Mephistofeles” jest bardzo chwytliwy(zwłaszcza perkusja w intro), nie jest więc to „Sztuka dla sztuki” co się zdarza w przypadku współczesnych zespołów. Od „Lunatic of God’s Creation”(również poświęcony słynnemu liderowi sekty Charlsowi Mansonowi – (zresztą kogo On nie inspirował w muzyce rockowej) po „Crucifixation”, mamy do czynienia z arcydziełem, nie ma tu żadnych zapychaczy, optymalny czas trwania płyty nie nuży, wręcz przeciwnie ma się ochotę na więcej i więcej. Na szczęście długo nie trzeba było czekać na przybycie Bogobójczego Legionu... Amen Ignatius "Amon - czyli ucztę czas zacząć" "Stary możesz to zrobić jeszcze raz? To brzmiało jak szatan..." - ponoć mniej więcej takimi słowami skwitowali bracia Hoffmanowie próby wokalne Glena Bentona przy składaniu do kupy debiutanckich dokonań Deicide. Badając pierwszy w historii rozdział, nakreślony perkusją, gitarami i przede wszystkim ryjem czterech diabłów z Tampy, nie opisałbym tego lepiej. Barnes, Vincent - wszystko to ikony deathmetalowego darcia papury, ale dopiero Benton to było, i poniekąd do dzisiaj jest, właśnie "to". Pomijając pierwociny Carnage czy demo "Amon: Feasting The Beast", warto wspomnieć, że w 2010 roku mija nam dokładnie 20 odwrócony krzyżyk od czasu wydania "Deicide". Być może zrecenzowano już ten materiał "milion pieńcet, sto dziewieńcet" razy, jednakże okrągła rocznica zmusza do wspominkowego opisania tej płyty, jakby nie było, skutecznie plądrującej na początku lat dziewięćdziesiątych w towarzystwie takich klasyków, jak "Eaten Back To Life", "Cause Of Death" czy "Harmony Corruption". "Szatan, flaki i inne przysmaki..." Pozostawmy na chwilę muzykę, bo zapewne wszyscy wiedzą, że zajebistości dźwiękowej tych tytułów zakwestionować się nie da. Więcej jednak niż pewne jest to, że nie sama muzyka zadecydowała, że po 20 latach ktoś dalej kojarzy te tytuły, a masa medialnego szumu wznieconego charakterystycznymi cechami wymienionych. Cannibal Corpse puszczali oczko odwiecznymi wiwisekcjami w oparach juchy, flaków i nekrofilskiej chuci, Morbid Angel stwierdzali, że nie ma to jak czary mary w Mezopotamii, Napalm Death mogliby występować w Izbie Gmin jako odłam anarchistyczny partii wyzwolenia wszystkiego, zaś Deicide mieli... Glena Bentona i satanizm, w poszukiwaniu którego zaszli tak daleko, że w pewnym momencie, zwanym "Once Upon The Cross", chyba przewiercili się nawet przez dno piekła, o mało nie wypadając na orbitę po drugiej stronie planety. Mamy teraz internet i możliwości, więc na moment zminimalizujcie to okienko i wskoczcie na YouTube włączyć cokolwiek z Bentonem w roli głównej z lat 88-92. Yeeep! Obok tego klienta, a co za tym idzie jego zespołu, przejść się obojętnie nie dało. Nienawiść do Dżizasa Kristasa, wypalanki na czole, zapowiedzi samobójstwa, bicie rekordu świata w ilości użytych słów "szatan" w jednej piosence... etc., etc. - w świadomości ludzi odcisnęły się na tyle mocno, że z Deicide zawsze przede wszystkim kojarzono satanizm, jak wiewiórkę z nutellą lub Leppera z Samoobroną. Dopiero na drugim miejscu lądowała muzyka. Dziś patrząc na Glena przeraża mnie rozmiar tego bełkotu, na który wielu dało się złapać. Kiedyś myślałem, że gość poluje na chrześcijan i nie bez kozery każe robić "Fuck Your Goda". Jak wynika z kolei z oświadczeń Steve'a Asheima, bracia Hoffmanowie picowali swoje solówki pod czujnym okiem rodzonego katola, czyli Ralpha Santolli. Cóż, shit happens, show must go on. Czemu o tym piszę, ano dlatego, że ta cała sumiennie kultywowana, fałszywa ideologia przyćmiła miejscami to, co w muzyce najważniejsze, czyli samą muzykę. Muzykę, którą Deicide od samego początku i przez przynajmniej trzy pierwsze płyty robił świetną i ponadczasową. "Bogobójstwo - Zabij Ich Wszystkich - Piekło Czeka" Z głupia frant wypalę, że debiutancki "Deicide" jest dla mnie czymś na kształt deathmetalowego "Kill 'Em All" lub "Hell Awaits". Choć faktycznie, poskładany do kupy z demówki Amona, to jednak urzeka - jeżeli nie krańcowo agresywnym, to młodzieńczo entuzjastycznym podejściem do śmierć metalu. Jego następca, najlepszy w ich dorobku "Legion", to już kurs matematyki wyższej, gdzie wszystko się zgadzało, jak ilość szóstek w znaku Bestii lub dolarów w kasie pancernej Monte Connera, który przygarnął ich pod pośladki Roadrunner Rec. Jakkolwiek i na bohaterze tej recenzji techniki nie brak, szczególnie jeśli chodzi o precyzyjną grę dwóch gitar prowadzących Erica i Briana, to - wsłuchując się w przejścia perkusyjne Asheima - czuć przede wszystkim niczym nieskrępowane napierdalanie, nie skupiające się nadto nad problematyką zmieszczenia czterech stówek uderzeń w minucie kawałka. Podobnie głos Bentona - nieokiełznany, najbardziej zróżnicowany w ich karierze. Jeszcze nie typowy growl, a bardziej głębokie wrzasko-szczekanie podbite blackowymi skrzekami, miejscami przedawkowane w swojej manierze ("Dead By Dawn"). Oczywiście broń szatanie, nie jest to jakaś muzyczna grafomania, jednakże czuć tutaj więcej luzu i spontanu niż na następnych krążkach. To też pierwsza i ostatnia do czasu "Stench Of Redemption" (2006) płyta, na której Deicide nie mieli oporów przed wplataniem do deathu, czy miejscami deaththrashu, innych elementów, jak np. klasyczne heavymetalowe solówki, jak ta, na której zbudowano hollywoodzki wręcz patos ostatniego na debiucie "Crucifixation". Nie każdemu spodoba się brzmienie tego krążka, z maksymalnie wysuniętym do przodu garami, których pogłos przywodzi na myśl "Hell Awaits", nie wszyscy też zaakceptują tekstową, satanistyczną nowomowę i megalomanię sprowadzającą się do skandowania imienia Złego Manitou, ale i w tym jest drugie dno, bo takie patenty, jak się okazało, znakomicie sprawdziły się na żywo. Kto stojąc pod sceną, nawet z najbardziej amatorskim nagłośnieniem, nie załapie tematu słysząc trzy razy: "Dead by dawn, dead by dawn, dead by dawn" i na dokładkę "BLASPHERMATE ME!" - wojaczka pewna, jak procenty w szwajcarskim banku. "Deicide" to także skarbnica, co na ten gatunek grania ciekawe, prawdziwych hitów. Motoryczny "Lunatic Of God's Creation", sztandarowe "Deicide", apokaliptyczne "Sacrificial Suicide" czy "Mephistopheles" to rzeczy, które zaciskają pięść na gardle od pierwszego odsłuchu. I żaden koncert Bogobojnych, khe, tfu... tj. Bogobójców obejść się bez nich nie może. Tylko jest jeden problem - i to w zasadzie tylko mój. Znając późniejsze płyty, trudno tutaj mówić o czymś takim jak wypracowanie własnego stylu kapeli. Nie chodzi o to, że bezczelnie kogoś kopiują. Następne w kolejce "Legion", "Once Upon The Cross", "Serpents Of The Light", "Insineratehymn", "In Torment In Hell", "Scars Of The Crucifix", a jeszcze bardziej "Stench Of Redemption", pomijając ich wybitność lub chwilami oczywistą gównianość, łączy ze sobą tylko charakterystyczny wokal i perkusja. Gdyby ktoś mi puścił je po kolei bez głosu i bębnów, pomyślałbym, że to osiem różnych zespołów. Co do recenzowanej jedynki, ze względu na jej potencjał, brzmienie i elementy składowe, mniemam, że łapczywie wchłoną go fani starego Slayera sprzed "Reign In Blood", a z powodu niezaprzeczalnej przebojowość i fan pierwszej Metalliki tym nie pogardzi. "For I'm The Deicide..." - "Cause We're - death - Metallica"? Trochu się rozpisaliśmy, ale okrągła rocznica zobowiązuje. Po tylu latach materiał nadal świetnie sprawdza się i w domowym zaciszu i, jak wiadomo tym, którzy zliczyli "Winterfest" w ubiegłym roku, także w praktyce. Być może nie jest tak porażający, jak jego "legionowy kamrat", co skutecznie nadrabia spontanem i wielością uniwersalnych "evergreenów". To także zbiór patentów, po które sięgały i do dziś sięgają zastępy adeptów death metalu. Nie ukrywajmy, że wpływy "Deicide" dobrze słychać na "Dawn Of Possesion" Immolation, czy trzeba większej rekomendacji? Tego po prostu wstyd nie mieć, także z powodu fenomenalnej wkładki z komiksowym obrazkiem przedstawiającym karykaturę członków zespołu w postaci diabłów lub dla zdjęcia grupy, które udowadnia, że, najbardziej to z Jezusem im do twarzy. Na tyle dalece, że nie widomo czy to event przed czarną mszą, czy może wspólna fota przed bierzmowaniem (sic!). Megakruk Któryś z większych katolskich autorytetów rzekł ongiś, iż kto śpiewa, ten dwa razy się modli. Bidula zapewne nawet nie przypuszczał, że pewnego dnia te słowa zabrzmią wyjątkowo opacznie. A stało się tak, gdy na świat wypłynął twór o paskudnym imieniu Bogobójstwo z obłąkanym Glenem Bentonem jako liderem. Potem nastał debiut i wyżej przytoczone słowa zamieniły się w swoją krańcowo poronioną karykaturę, zaś świat zalała piekielna fala wstrętu i ohydy. Szatan nigdy wcześniej nie był tak gorąco wychwalany! A już na pewno nie przy akompaniamencie takiego łomotu. Bo Deicide to nie tylko satanistyczne deklaracje nienawiści do boga i religii chrześcijańskiej. Oprócz całej tej — niezmiernie tutaj ważnej — przesiąkniętej diabelstwem ideologicznej otoczki jest jeszcze muzyka: dziesięć pieśni składających się na debiut Deicide to doskonały pokaz ekstremalnego death metalu nie znającego litości i słów takich jak kompromis czy subtelność. Rzeź uskuteczniana przez czwórkę Amerykanów jest cholernie szybka, stosunkowo prosta (choć nie prostacka), bardzo rytmiczna, z nielicznymi tylko zwolnieniami, a przy tym brutalna przez cały czas trwania płyty. Warto zaznaczyć, że wszystko odegrano z dużą precyzją, zaprzeczając obiegowej opinii jakoby dążenie do perfekcji obniżało poziom agresji. O wściekle nienawistnych wokalach wspominać chyba nie muszę? Do worka zalet dorzuciłbym jeszcze dwie istotne cechy: kapitalny feeling oraz olbrzymią chwytliwość materiału. Dzięki tej ostatniej Deicide przynosi spory ładunek hitów znanych większości death-maniaków. Mam tu na myśli szczególnie „Dead By Dawn”, „Sacrificial Suicide” (jak dla mnie są to dwa największe „przeboje” z tej płyty), „Oblivious To Evil”, „Lunatic Of God’s Creation”, „Crucifixation” i numer tytułowy. Brzmienie uzyskane w Morrisound ze Scottem Burnsem na pewno nie należy do krystalicznych, ale do takiej muzyki pasuje wprost wybornie, co więcej – ten bród bardzo jej służy. Odnoszę wrażenie, że tej płyty nie ma sensu komukolwiek polecać, wszak każdy szanujący się fan death metalowego grzańska ma ją już od dawna w kolekcji. Czyż nie?! demo https://www.youtube.com/watch?v=SUr9_Pm_oYU ..::TRACK-LIST::.. 1. Lunatic of God’s Creation 2. Sacrificial Suicide 3. Oblivious to Evil 4. Dead By Dawn 5. Blaspherereion 6. Deicide 7. Carnage In the Temple of the Damned 8. Mephistopheles 9. Day Of Darkness 10. Crucifixation ..::OBSADA::.. Vocals, Bass, Lyrics By, Artwork [Deicide Logo], Artwork [Trifixion] - Glen Benton Drums - Steve Asheim Lead Guitar - Brian Hoffman Lead Guitar, Artwork [Deicide Logo] - Eric Hoffman https://www.youtube.com/watch?v=6Wcn6VHgCPk SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-10 17:49:24
Rozmiar: 77.45 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. 'Tak skondensowanego diabelstwa, nienawiści i pogardy dla ogólnie przyjętych wartości nikt przed nimi nie przedstawiał.' Bogobójstwo... a) Trzeba mieć niesamowicie wydumane i spaczone ego. b) Być nieźle pierdolniętym. c) Być wybitnym zespołem ,będącym jednym z prekursorów Death Metalu. Tak się dziwnie złożyło, że wszystkie te trzy podpunkty pasują do Tytana Death metalu rodem z Florydy. Miłośnikom ciężkich brzmień zespół nie może być obcy dla niewtajemniczonych(o ile takowi istnieją) pokrótce - jak sama nazwa wskazuje jest to jeden z najbardziej kontrowersyjnych zespołów, jakie nosił kiedykolwiek ten padół łez. Debiut o tym samym tytule, zaczyna się z jednej strony matematycznie precyzyjnie a z drugiej opętanie, bluźnierczo, siarczyście. Cóż za mało wyrafinowana i brutalna mieszanka. Debiut Deicide to totalna satanistyczna rzeź, genialne brzmienie stanowi kwintesencję brutalności wyznaczające standardy Death Metalu lat 90. Samozwańczy Antychryst Glen Benton w odhumanizowany sposób skrzeczy i mniej lub bardziej czytelnie Growcu. Benton chyba rozpruł sobie wszystkie żyły i gardło żeby taki efekt osiągnąć. Wszystkie te demoniczne ozdobniki, jęki, spazmy budują demoniczny klimat. Bracia Hofamann porażają techniką a zarazem prostymi riffami, które zwalały i zwalają każdego na kolana po dziś dzień – nawet najtwardsi nie mają szans. Nie wspominając o Stevie Asheimie, który swoją nieludzko szybką grą nadawał rytm tej śmiercionośnej machinie.Album zbudowany jest w przeważającej mierze z ledwo ponad dwuminutowych kopów w ryj. Naprawdę zabójcze tempa, brzmienie ostre jak żyletki, szarpie riffami i rytmem bardziej niż ich zużyte koleżanki. Klimat albumu ewidentnie śmierdzi latami 80, słychać czyste szaleństwo prekursorów Thrashu i siarkę prekursorów Black Metalu. W trakcie słuchania tej płyty doszedłem do wniosku, że nie ma sensu rozbijać tego albumu na czynniki pierwsze, to jest jeden wielki piekielny wyziew, który należy traktować jako całość, nie znaczy to ze album jest monotonny, wręcz przeciwnie hit goni hit, z utworu na utwór co raz bardziej zostajemy pochłonięci przez te bezkresy jeziora wrzącej smoły mieszanej przez załogę z Florydy. Nic się album nie zestarzał może po za trochę groteskowymi momentami takimi w „Dead by Dawn”. Ta płyta w chwili wydania stała się klasykiem, zresztą nie miała wyjścia to jest esencja i efekt wyścigu szczurów o miano najbardziej brutalnego grania. Wszystko zgodnie z zasadą szybciej, mocniej, brutalniej. Niesamowity klimat ma „Carnage in the Temple of Damend” z fragmentem przemowy Jima Jonsa (guru sekty Świątynia Ludu, której członkowie pod namową Jonsa popełnili masowe samobójstwo - 900 osób otruł o się cyjankiem), zróżnicowanym wokalem, świetnie urozmaica szybko wypluwane niczym bluźnierstwa opętanego podczas egzorcyzmów. Następny „Mephistofeles” jest bardzo chwytliwy(zwłaszcza perkusja w intro), nie jest więc to „Sztuka dla sztuki” co się zdarza w przypadku współczesnych zespołów. Od „Lunatic of God’s Creation”(również poświęcony słynnemu liderowi sekty Charlsowi Mansonowi – (zresztą kogo On nie inspirował w muzyce rockowej) po „Crucifixation”, mamy do czynienia z arcydziełem, nie ma tu żadnych zapychaczy, optymalny czas trwania płyty nie nuży, wręcz przeciwnie ma się ochotę na więcej i więcej. Na szczęście długo nie trzeba było czekać na przybycie Bogobójczego Legionu... Amen Ignatius "Amon - czyli ucztę czas zacząć" "Stary możesz to zrobić jeszcze raz? To brzmiało jak szatan..." - ponoć mniej więcej takimi słowami skwitowali bracia Hoffmanowie próby wokalne Glena Bentona przy składaniu do kupy debiutanckich dokonań Deicide. Badając pierwszy w historii rozdział, nakreślony perkusją, gitarami i przede wszystkim ryjem czterech diabłów z Tampy, nie opisałbym tego lepiej. Barnes, Vincent - wszystko to ikony deathmetalowego darcia papury, ale dopiero Benton to było, i poniekąd do dzisiaj jest, właśnie "to". Pomijając pierwociny Carnage czy demo "Amon: Feasting The Beast", warto wspomnieć, że w 2010 roku mija nam dokładnie 20 odwrócony krzyżyk od czasu wydania "Deicide". Być może zrecenzowano już ten materiał "milion pieńcet, sto dziewieńcet" razy, jednakże okrągła rocznica zmusza do wspominkowego opisania tej płyty, jakby nie było, skutecznie plądrującej na początku lat dziewięćdziesiątych w towarzystwie takich klasyków, jak "Eaten Back To Life", "Cause Of Death" czy "Harmony Corruption". "Szatan, flaki i inne przysmaki..." Pozostawmy na chwilę muzykę, bo zapewne wszyscy wiedzą, że zajebistości dźwiękowej tych tytułów zakwestionować się nie da. Więcej jednak niż pewne jest to, że nie sama muzyka zadecydowała, że po 20 latach ktoś dalej kojarzy te tytuły, a masa medialnego szumu wznieconego charakterystycznymi cechami wymienionych. Cannibal Corpse puszczali oczko odwiecznymi wiwisekcjami w oparach juchy, flaków i nekrofilskiej chuci, Morbid Angel stwierdzali, że nie ma to jak czary mary w Mezopotamii, Napalm Death mogliby występować w Izbie Gmin jako odłam anarchistyczny partii wyzwolenia wszystkiego, zaś Deicide mieli... Glena Bentona i satanizm, w poszukiwaniu którego zaszli tak daleko, że w pewnym momencie, zwanym "Once Upon The Cross", chyba przewiercili się nawet przez dno piekła, o mało nie wypadając na orbitę po drugiej stronie planety. Mamy teraz internet i możliwości, więc na moment zminimalizujcie to okienko i wskoczcie na YouTube włączyć cokolwiek z Bentonem w roli głównej z lat 88-92. Yeeep! Obok tego klienta, a co za tym idzie jego zespołu, przejść się obojętnie nie dało. Nienawiść do Dżizasa Kristasa, wypalanki na czole, zapowiedzi samobójstwa, bicie rekordu świata w ilości użytych słów "szatan" w jednej piosence... etc., etc. - w świadomości ludzi odcisnęły się na tyle mocno, że z Deicide zawsze przede wszystkim kojarzono satanizm, jak wiewiórkę z nutellą lub Leppera z Samoobroną. Dopiero na drugim miejscu lądowała muzyka. Dziś patrząc na Glena przeraża mnie rozmiar tego bełkotu, na który wielu dało się złapać. Kiedyś myślałem, że gość poluje na chrześcijan i nie bez kozery każe robić "Fuck Your Goda". Jak wynika z kolei z oświadczeń Steve'a Asheima, bracia Hoffmanowie picowali swoje solówki pod czujnym okiem rodzonego katola, czyli Ralpha Santolli. Cóż, shit happens, show must go on. Czemu o tym piszę, ano dlatego, że ta cała sumiennie kultywowana, fałszywa ideologia przyćmiła miejscami to, co w muzyce najważniejsze, czyli samą muzykę. Muzykę, którą Deicide od samego początku i przez przynajmniej trzy pierwsze płyty robił świetną i ponadczasową. "Bogobójstwo - Zabij Ich Wszystkich - Piekło Czeka" Z głupia frant wypalę, że debiutancki "Deicide" jest dla mnie czymś na kształt deathmetalowego "Kill 'Em All" lub "Hell Awaits". Choć faktycznie, poskładany do kupy z demówki Amona, to jednak urzeka - jeżeli nie krańcowo agresywnym, to młodzieńczo entuzjastycznym podejściem do śmierć metalu. Jego następca, najlepszy w ich dorobku "Legion", to już kurs matematyki wyższej, gdzie wszystko się zgadzało, jak ilość szóstek w znaku Bestii lub dolarów w kasie pancernej Monte Connera, który przygarnął ich pod pośladki Roadrunner Rec. Jakkolwiek i na bohaterze tej recenzji techniki nie brak, szczególnie jeśli chodzi o precyzyjną grę dwóch gitar prowadzących Erica i Briana, to - wsłuchując się w przejścia perkusyjne Asheima - czuć przede wszystkim niczym nieskrępowane napierdalanie, nie skupiające się nadto nad problematyką zmieszczenia czterech stówek uderzeń w minucie kawałka. Podobnie głos Bentona - nieokiełznany, najbardziej zróżnicowany w ich karierze. Jeszcze nie typowy growl, a bardziej głębokie wrzasko-szczekanie podbite blackowymi skrzekami, miejscami przedawkowane w swojej manierze ("Dead By Dawn"). Oczywiście broń szatanie, nie jest to jakaś muzyczna grafomania, jednakże czuć tutaj więcej luzu i spontanu niż na następnych krążkach. To też pierwsza i ostatnia do czasu "Stench Of Redemption" (2006) płyta, na której Deicide nie mieli oporów przed wplataniem do deathu, czy miejscami deaththrashu, innych elementów, jak np. klasyczne heavymetalowe solówki, jak ta, na której zbudowano hollywoodzki wręcz patos ostatniego na debiucie "Crucifixation". Nie każdemu spodoba się brzmienie tego krążka, z maksymalnie wysuniętym do przodu garami, których pogłos przywodzi na myśl "Hell Awaits", nie wszyscy też zaakceptują tekstową, satanistyczną nowomowę i megalomanię sprowadzającą się do skandowania imienia Złego Manitou, ale i w tym jest drugie dno, bo takie patenty, jak się okazało, znakomicie sprawdziły się na żywo. Kto stojąc pod sceną, nawet z najbardziej amatorskim nagłośnieniem, nie załapie tematu słysząc trzy razy: "Dead by dawn, dead by dawn, dead by dawn" i na dokładkę "BLASPHERMATE ME!" - wojaczka pewna, jak procenty w szwajcarskim banku. "Deicide" to także skarbnica, co na ten gatunek grania ciekawe, prawdziwych hitów. Motoryczny "Lunatic Of God's Creation", sztandarowe "Deicide", apokaliptyczne "Sacrificial Suicide" czy "Mephistopheles" to rzeczy, które zaciskają pięść na gardle od pierwszego odsłuchu. I żaden koncert Bogobojnych, khe, tfu... tj. Bogobójców obejść się bez nich nie może. Tylko jest jeden problem - i to w zasadzie tylko mój. Znając późniejsze płyty, trudno tutaj mówić o czymś takim jak wypracowanie własnego stylu kapeli. Nie chodzi o to, że bezczelnie kogoś kopiują. Następne w kolejce "Legion", "Once Upon The Cross", "Serpents Of The Light", "Insineratehymn", "In Torment In Hell", "Scars Of The Crucifix", a jeszcze bardziej "Stench Of Redemption", pomijając ich wybitność lub chwilami oczywistą gównianość, łączy ze sobą tylko charakterystyczny wokal i perkusja. Gdyby ktoś mi puścił je po kolei bez głosu i bębnów, pomyślałbym, że to osiem różnych zespołów. Co do recenzowanej jedynki, ze względu na jej potencjał, brzmienie i elementy składowe, mniemam, że łapczywie wchłoną go fani starego Slayera sprzed "Reign In Blood", a z powodu niezaprzeczalnej przebojowość i fan pierwszej Metalliki tym nie pogardzi. "For I'm The Deicide..." - "Cause We're - death - Metallica"? Trochu się rozpisaliśmy, ale okrągła rocznica zobowiązuje. Po tylu latach materiał nadal świetnie sprawdza się i w domowym zaciszu i, jak wiadomo tym, którzy zliczyli "Winterfest" w ubiegłym roku, także w praktyce. Być może nie jest tak porażający, jak jego "legionowy kamrat", co skutecznie nadrabia spontanem i wielością uniwersalnych "evergreenów". To także zbiór patentów, po które sięgały i do dziś sięgają zastępy adeptów death metalu. Nie ukrywajmy, że wpływy "Deicide" dobrze słychać na "Dawn Of Possesion" Immolation, czy trzeba większej rekomendacji? Tego po prostu wstyd nie mieć, także z powodu fenomenalnej wkładki z komiksowym obrazkiem przedstawiającym karykaturę członków zespołu w postaci diabłów lub dla zdjęcia grupy, które udowadnia, że, najbardziej to z Jezusem im do twarzy. Na tyle dalece, że nie widomo czy to event przed czarną mszą, czy może wspólna fota przed bierzmowaniem (sic!). Megakruk Któryś z większych katolskich autorytetów rzekł ongiś, iż kto śpiewa, ten dwa razy się modli. Bidula zapewne nawet nie przypuszczał, że pewnego dnia te słowa zabrzmią wyjątkowo opacznie. A stało się tak, gdy na świat wypłynął twór o paskudnym imieniu Bogobójstwo z obłąkanym Glenem Bentonem jako liderem. Potem nastał debiut i wyżej przytoczone słowa zamieniły się w swoją krańcowo poronioną karykaturę, zaś świat zalała piekielna fala wstrętu i ohydy. Szatan nigdy wcześniej nie był tak gorąco wychwalany! A już na pewno nie przy akompaniamencie takiego łomotu. Bo Deicide to nie tylko satanistyczne deklaracje nienawiści do boga i religii chrześcijańskiej. Oprócz całej tej — niezmiernie tutaj ważnej — przesiąkniętej diabelstwem ideologicznej otoczki jest jeszcze muzyka: dziesięć pieśni składających się na debiut Deicide to doskonały pokaz ekstremalnego death metalu nie znającego litości i słów takich jak kompromis czy subtelność. Rzeź uskuteczniana przez czwórkę Amerykanów jest cholernie szybka, stosunkowo prosta (choć nie prostacka), bardzo rytmiczna, z nielicznymi tylko zwolnieniami, a przy tym brutalna przez cały czas trwania płyty. Warto zaznaczyć, że wszystko odegrano z dużą precyzją, zaprzeczając obiegowej opinii jakoby dążenie do perfekcji obniżało poziom agresji. O wściekle nienawistnych wokalach wspominać chyba nie muszę? Do worka zalet dorzuciłbym jeszcze dwie istotne cechy: kapitalny feeling oraz olbrzymią chwytliwość materiału. Dzięki tej ostatniej Deicide przynosi spory ładunek hitów znanych większości death-maniaków. Mam tu na myśli szczególnie „Dead By Dawn”, „Sacrificial Suicide” (jak dla mnie są to dwa największe „przeboje” z tej płyty), „Oblivious To Evil”, „Lunatic Of God’s Creation”, „Crucifixation” i numer tytułowy. Brzmienie uzyskane w Morrisound ze Scottem Burnsem na pewno nie należy do krystalicznych, ale do takiej muzyki pasuje wprost wybornie, co więcej – ten bród bardzo jej służy. Odnoszę wrażenie, że tej płyty nie ma sensu komukolwiek polecać, wszak każdy szanujący się fan death metalowego grzańska ma ją już od dawna w kolekcji. Czyż nie?! demo https://www.youtube.com/watch?v=SUr9_Pm_oYU ..::TRACK-LIST::.. 1. Lunatic of God’s Creation 2. Sacrificial Suicide 3. Oblivious to Evil 4. Dead By Dawn 5. Blaspherereion 6. Deicide 7. Carnage In the Temple of the Damned 8. Mephistopheles 9. Day Of Darkness 10. Crucifixation ..::OBSADA::.. Vocals, Bass, Lyrics By, Artwork [Deicide Logo], Artwork [Trifixion] - Glen Benton Drums - Steve Asheim Lead Guitar - Brian Hoffman Lead Guitar, Artwork [Deicide Logo] - Eric Hoffman https://www.youtube.com/watch?v=6Wcn6VHgCPk SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-10 17:44:37
Rozmiar: 257.52 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Płyta, która właściwie powinna ukazać się... 26 lat temu, kolejna biała plama z historii muzyki znika: O niektórych artystach mówi się, że wyprzedzili swój czas. Z pewnością zalicza się do nich formacja Ciastko, która zarejestrowała swój materiał w październiku 1992 roku (!) i przez splot różnych przeciwności losu ta muzyka dotarła wówczas do słuchaczy jedynie na niewielkim chyba nakładzie kaset, wydanych przez Akademickie Radio Pomorze(!). Przez lata nagrania leżały sobie na kasecie DAT aż wujek Gusstaff postanowił pokazać je światu i "ocalić od zapomnienia". W tamtym czasie tak się w Polsce właściwie nie grało (z kilkoma wyjątkami). Wściekły gitarowy noise z czytelnymi wpływami amerykańskiej szkoły spod szyldu Amphetamine Reptile czy Trance Syndicate z wielojęzycznymi tekstami. W legendarnym zinie KOREK tak kończyła się recenzja tego materiału: "Pomysłów w tym wiele, zabawa w chowanego i kiedy ostatni dźwięk cichnie, wcale nie czuję się 40' starszy. Bez przesady uznaję dokonania CIASTKA za ważne na tle autodestrukcji rodzimej muzyki. Igor Formacja Ciastko jest jedną z tych białych plam na rynku muzyki alternatywnej. Album Ciastko ukazał się na winylu i płycie CD 26 lat po jego rejestracji! Okazuje się, że możliwość zapoznania się z nim miała jedynie wąska liczba słuchaczy, bo tylu zdobyło kasetową edycję wydaną przez Akademickie Radio Pomorze. Całość została zarejestrowana w szczecińskim studiu ARP między 2 a 4 października 1992 roku. Ciastko w składzie: Klaudiusz Kwapiszewski (wokal), Zbigniew Michalczuk (gitara), Tomasz Małyszko (gitara), Piotr Ludwiczak (bas) oraz Sławomir Bartecki (perkusja), okazało się jednym z najbardziej bezkompromisowych tworów tamtych lat. Nawet w roku bieżącym ten odkurzony z taśmy DAT materiał nadal robi wrażenie skrajnym podejściem do rockowej formuły. Ciastko zapuszczało się na dosyć rzadko uczęszczane szlaki gitarowego noise i alternatywy. Wzorcowa może tu być szkoła ekspresyjnego grania, jakie na swoich wydawnictwach prezentowała osławiona amerykańska tłocznia Amphetamine Reptaile. To spod jej skrzydeł wypłynęły takie perełki noise rocka jak ceniona formacja Today is a day. Rodzime Ciastko prezentuje nie mniej surową, gitarową wściekliznę. Rozsadzając formułę klasycznej piosenki, proponują atonalny czad pełen zgrzytów, przesterów i łomoczących partii perkusyjnych. Maniera wokalisty, który swoimi spazmatycznymi wokalami przechodzącymi w opętańcze krzyki, bynajmniej nie uspokaja tu atmosfery. Anarchizujące, groteskowe i poetyckie zarazem teksty, podane w tej wywrotowej dawce gitarowych spazmów stają się niemalże wizytówką spod znaku hałaśliwej obskury. Materiał wart posłuchania, chociażby po to, by zapoznać się z siłą i potencjałem tej formacji ze sceny alternatywnej, która po prostu nie miała szczęścia i przepadła w odmętach czasu. Czwarkiel ..::TRACK-LIST::.. 1. Niema Totamto 2. Reißen 3. Spokojna Niedziela 4. Sucker 5. Hymn 6. Marsz 7. Cito Et Veni 8. Walz 9. Vive La France 10. Hey 11. Nobody ..::OBSADA::.. Klaudiusz Kwapiszewski - głos Zbigniew Michalczuk - gitara Tomasz Małyszko - gitara Piotr Ludwiczak - basetla Sławomir Bartecki - perkusja gościnnie: Sławomir Błęcki - piano, głosy Robert Jabłoński - głosy https://www.youtube.com/watch?v=fBI29zd1yv4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-10 17:01:12
Rozmiar: 106.31 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Płyta, która właściwie powinna ukazać się... 26 lat temu, kolejna biała plama z historii muzyki znika: O niektórych artystach mówi się, że wyprzedzili swój czas. Z pewnością zalicza się do nich formacja Ciastko, która zarejestrowała swój materiał w październiku 1992 roku (!) i przez splot różnych przeciwności losu ta muzyka dotarła wówczas do słuchaczy jedynie na niewielkim chyba nakładzie kaset, wydanych przez Akademickie Radio Pomorze(!). Przez lata nagrania leżały sobie na kasecie DAT aż wujek Gusstaff postanowił pokazać je światu i "ocalić od zapomnienia". W tamtym czasie tak się w Polsce właściwie nie grało (z kilkoma wyjątkami). Wściekły gitarowy noise z czytelnymi wpływami amerykańskiej szkoły spod szyldu Amphetamine Reptile czy Trance Syndicate z wielojęzycznymi tekstami. W legendarnym zinie KOREK tak kończyła się recenzja tego materiału: "Pomysłów w tym wiele, zabawa w chowanego i kiedy ostatni dźwięk cichnie, wcale nie czuję się 40' starszy. Bez przesady uznaję dokonania CIASTKA za ważne na tle autodestrukcji rodzimej muzyki. Igor Formacja Ciastko jest jedną z tych białych plam na rynku muzyki alternatywnej. Album Ciastko ukazał się na winylu i płycie CD 26 lat po jego rejestracji! Okazuje się, że możliwość zapoznania się z nim miała jedynie wąska liczba słuchaczy, bo tylu zdobyło kasetową edycję wydaną przez Akademickie Radio Pomorze. Całość została zarejestrowana w szczecińskim studiu ARP między 2 a 4 października 1992 roku. Ciastko w składzie: Klaudiusz Kwapiszewski (wokal), Zbigniew Michalczuk (gitara), Tomasz Małyszko (gitara), Piotr Ludwiczak (bas) oraz Sławomir Bartecki (perkusja), okazało się jednym z najbardziej bezkompromisowych tworów tamtych lat. Nawet w roku bieżącym ten odkurzony z taśmy DAT materiał nadal robi wrażenie skrajnym podejściem do rockowej formuły. Ciastko zapuszczało się na dosyć rzadko uczęszczane szlaki gitarowego noise i alternatywy. Wzorcowa może tu być szkoła ekspresyjnego grania, jakie na swoich wydawnictwach prezentowała osławiona amerykańska tłocznia Amphetamine Reptaile. To spod jej skrzydeł wypłynęły takie perełki noise rocka jak ceniona formacja Today is a day. Rodzime Ciastko prezentuje nie mniej surową, gitarową wściekliznę. Rozsadzając formułę klasycznej piosenki, proponują atonalny czad pełen zgrzytów, przesterów i łomoczących partii perkusyjnych. Maniera wokalisty, który swoimi spazmatycznymi wokalami przechodzącymi w opętańcze krzyki, bynajmniej nie uspokaja tu atmosfery. Anarchizujące, groteskowe i poetyckie zarazem teksty, podane w tej wywrotowej dawce gitarowych spazmów stają się niemalże wizytówką spod znaku hałaśliwej obskury. Materiał wart posłuchania, chociażby po to, by zapoznać się z siłą i potencjałem tej formacji ze sceny alternatywnej, która po prostu nie miała szczęścia i przepadła w odmętach czasu. Czwarkiel ..::TRACK-LIST::.. 1. Niema Totamto 2. Reißen 3. Spokojna Niedziela 4. Sucker 5. Hymn 6. Marsz 7. Cito Et Veni 8. Walz 9. Vive La France 10. Hey 11. Nobody ..::OBSADA::.. Klaudiusz Kwapiszewski - głos Zbigniew Michalczuk - gitara Tomasz Małyszko - gitara Piotr Ludwiczak - basetla Sławomir Bartecki - perkusja gościnnie: Sławomir Błęcki - piano, głosy Robert Jabłoński - głosy https://www.youtube.com/watch?v=fBI29zd1yv4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-10 16:57:11
Rozmiar: 306.82 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Rainbow - Live In Japan - (2 CD) --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Rainbow Album................: Live In Japan Genre................: Hard Rock Source...............: CD Year.................: 1984-2015 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 71 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Ward Records Japan Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 1 --------------------------------------------------------------------- 1. Rainbow - Intro [01:49] 2. Rainbow - Spotlight Kid [04:47] 3. Rainbow - Miss Mistreated [04:31] 4. Rainbow - I Surrender [06:29] 5. Rainbow - Can't Happen Here [03:57] 6. Rainbow - Catch The Rainbow [06:43] 7. Rainbow - Power [04:00] 8. Rainbow - Keyboard Solo [04:24] 9. Rainbow - Street Of Dreams [04:42] 10. Rainbow - Fool For The Night [03:58] 11. Rainbow - Difficult To Cure (Beethoven's Ninth) [11:17] 12. Rainbow - Guitar Solo [03:38] 13. Rainbow - Drum Solo [04:55] Playing Time.........: 01:05:17 Total Size...........: 465,43 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 2 --------------------------------------------------------------------- 1. Rainbow - Blues [03:16] 2. Rainbow - Stranded (inc. Hey Joe) [08:01] 3. Rainbow - Death Alley Driver [05:09] 4. Rainbow - Fire Dance [04:48] 5. Rainbow - Maybe Next Time [01:43] 6. Rainbow - All Night Long (inc. Woman from Tokyo) [09:07] 7. Rainbow - Lazy [01:31] 8. Rainbow - Since You've Been Gone [01:20] 9. Rainbow - Smoke On The Water [04:44] Playing Time.........: 39:44 Total Size...........: 284,61 MB Recorded live at Nippon Budokan, Tokyo, Japan on 14th March 1984.
Seedów: 15
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-10 10:03:41
Rozmiar: 781.59 MB
Peerów: 2
Dodał: rajkad
Opis
...( Info )...
Genre: Thrash Metal/Metalcore Country of Artist (Band): Poland Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 37:42 ...( TrackList )... 01. Clock Of Doom 02. Atomic Inferno 03. Dying Sun 04. Reason 2 Kill 05. Made Of Lies 06. Silent Scream 07. Pain Remains 08. Wrong Side
Seedów: 26
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-10 08:00:14
Rozmiar: 87.27 MB
Peerów: 25
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Technical/Brutal Death Metal Country of Artist (Band): USA Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 22:15 ...( TrackList )... 01. Catastrophic Supernova 02. Sasquelch 03. Life Cycle 04. Psilocybinary (It's Majick!) 05. Dilated Time 06. Decompiled
Seedów: 6
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-10 07:00:16
Rozmiar: 51.70 MB
Peerów: 9
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Speed/Thrash Metal Country of Artist (Band): Colombia Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 40:32 ...( TrackList )... 01. Intro 02. Libertad O Muerte 03. Inclemente Tiranía 04. Memorias 05. Súcubo 06. Letal 07. Ghost 08. Alcoholéxia
Seedów: 4
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-10 06:28:02
Rozmiar: 94.12 MB
Peerów: 15
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Black/Death Metal Country of Artist (Band): Colombia Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 44:36 ...( TrackList )... 01. Intro 02. Shadows Prevail 03. Norvarus 04. Proclamation (The Call of Death) 05. Regressions 06. Oda al Silencio 07. Ominous Perception 08. Malédiction Profane 09. Empyrean Malevolence 10. Eternal Revenge
Seedów: 10
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-10 06:25:02
Rozmiar: 103.24 MB
Peerów: 10
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Laura Pausini Title: Piacere di conoscerti Year: (2022) Genre: Documentary, Music, Concert Biographical film, with accompanying music including the single “Scatola” from the soundtrack. Format: [1080p x264] [WEBRip EAC3] Language: [ITA, SPA, SUB ITA] ...( Opis )... Dokumentalny film z 2022 roku o życiu i karierze włoskiej piosenkarki Laury Pausini. To film, który w całkowicie oryginalny sposób odtwarza życie Laury. Dzięki nigdy wcześniej niepublikowanym materiałom z jej prawdziwego i fikcyjnego życia, artystka ukazuje nam jej istotę, dając uczciwą i odważną analizę jej życia oraz tego, jak mogło wyglądać bez zwycięstwa w Sanremo, które w 1993 roku na zawsze zmieniło jej los. ...( TrackList )... Format : Matroska Format version : Version 4 File size : 5.81 GiB Duration : 1 h 21 min Overall bit rate : 10.2 Mb/s Frame rate : 25.000 FPS Title : Laura Pausini: Piacere di conoscerti Encoded date : 2026-02-05 00:36:01 UTC Writing application : mkvmerge v97.0 ('You Don't Have A Clue') 64-bit Writing library : libebml v1.4.5 + libmatroska v1.7.1
Seedów: 119
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-10 05:00:15
Rozmiar: 5.81 GB
Peerów: 37
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Roxette Album: Crash! Boom! Bang! Genre: Pop, Rock, Pop-Rock Publisher: Label: WM Sweden Source: link Duration: 2 CDs, 02:34:38 Codec: FLAC 16/44.1, 24/44.1 Bitrate: Lossless|WEB-DL ...( TrackList )... 01 - Crash! Boom! Bang! 30th Anniversary Edition Duration: 01:13:33 01. Harleys & Indians (Riders in the Sky) [00:03:44] 02. Crash! Boom! Bang! [00:05:01] 03. Fireworks [00:03:57] 04. Run To You [00:03:39] 05. Sleeping In My Car [00:03:46] 06. Vulnerable [00:05:00] 07. The First Girl On The Moon [00:03:01] 08. Place Your Love [00:03:07] 09. I Love The Sound Of Crashing Guitars [00:04:47] 10. What's She Like? [00:04:14] 11. Do You Wanna Go The Whole Way? [00:04:09] 12. Lies [00:03:34] 13. I'm Sorry [00:03:11] 14. Love Is All (Shine Your Light On Me) [00:06:41] 15. Go To Sleep [00:03:58] 16. Almost Unreal [00:03:54] 17. Crazy About You [00:03:57] 18. See Me [00:03:44] 02 - Crash! Boom! Bang! 30th Anniversary Edition Duration: 01:21:04 01. Harleys & Indians (T&A Demo Aug 10, 1993) [00:03:26] 02. Crash! Boom! Bang! (T&A Demo May 6, 1993) [00:04:14] 03. Fireworks (T&A Demo Jan 30, 1993) [00:03:30] 04. Run To You (T&A Demo Dec 12, 1992) [00:03:44] 05. Sleeping in My Car (The Stockholm Demo Version 1993) [00:03:13] 06. Vulnerable (T&A Demo Dec 28, 1990) [00:04:31] 07. The First Girl On The Moon (T&A Demo Dec 20, 1992) [00:02:47] 08. Place Your Love (T&A Demo Nov 10, 1992) [00:03:00] 09. I Love The Sound Of Crashing Guitars (T&A Demo Jun 27, 1993) [00:04:29] 10. What's She Like? (T&A Demo Jan 29, 1992) [00:04:26] 11. Do You Wanna Go The Whole Way? (T&A Demo Mar 21, 1993) [00:03:16] 12. Lies (T&A Demo May 14, 1993) [00:03:39] 13. I’m Sorry (T&A Demo Mar 18, 1993) [00:03:21] 14. Love Is All (T&A Demo Dec 17, 1992) [00:04:15] 15. She Doesn't Live Here Anymore (T&A Demo Dec 16, 1992) [00:03:58] 16. Almost Unreal (Demo February '93) [00:03:25] 17. Crazy About You (T&A Demo Jun 18, 1993) [00:03:45] 18. Sweet Thing (T&A Demo) Dec 16, 1993) [00:02:45] 19. Always Breaking My Heart (T&A Demo Dec 27, 1992) [00:02:51] 20. Before You Go To Sleep (T&A Demo Nov 23, 1992) [00:03:06] 21. Blue Umbrella (B-side 'I Want You To Know' - T&A Demo, June 15, 1993) [00:03:18] 22. It Hurts (T&A Demo Mar 7, 1993) [00:02:57] 23. Gone Gone Gone (T&A Demo Feb 25, 1993) [00:02:58]
Seedów: 26
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 21:00:37
Rozmiar: 1.49 GB
Peerów: 9
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: VA Album: RnB Urban Friday Party Genre: R&B, Funk, Soul Duration: 09:11:25 Audio: MP3, 320 Kbps ...( TrackList )... 001. Gajuba - Cartas Do Céu - (02:41) 002. Victoria Monét - 1900's - (02:29) 003. Dajah Dorn - 90's Fine - (04:40) 004. Tank And The Bangas - A Poem Is - (01:56) 005. Piso 21, Icon - Antes - (03:14) 006. Soid - Comeback - (01:27) 007. Shiv - Comfy Cozy - (01:06) 008. Tommy Richman - Elephant In The Room - (02:42) 009. Leon Thomas - How Fast - (02:55) 010. Jordan Ward, Joony - Jrnyradio - (00:21) 011. Omah Lay - Holy Ghost - (03:06) 012. Paul Christian - Relax - (02:54) 013. Ye Ali, Tone Stith - Press Play - (03:54) 014. Gemini - Right Now - (01:54) 015. Victoria Monét, Lucky Daye - Smoke - (03:07) 016. Xenia Manasseh - Sober - (01:33) 017. Victoria Monet - Sos - (04:25) 018. Dylan Sinclair - Sweet Life - (03:18) 019. Ckay - That Feeling - (02:51) 020. Jae Stephens - Wet - (03:09) 021. Orion Sun - When I Was In Love - (01:53) 022. Tendai - Mayb I’m Lonely - (02:18) 023. Berwyn - Who Am I - (02:49) 024. Amaeya - Pressure - (03:06) 025. Kid Andersen - Scratch! - (03:59) 026. Lava La Rue, Cuco - Better Ft. Cuco - (02:57) 027. Ariel Fitz-Patrick - Richest - (02:47) 028. Ravyn Lenae - Bad Idea - (02:15) 029. Marques Houston - Cowgirl - (03:52) 030. Jazlyn Martin - Deep Water - (03:07) 031. Langston Bleu - Fool's Gold - (02:46) 032. Gist, Loco, Coogie - For U - (03:15) 033. Mukuro, Lazywii, Kojoe - H.B.Y.S. - (04:34) 034. Rae Khalil - Is It Worth It - (03:41) 035. Jordan Adetunji - Kehlani - (02:02) 036. Keith Sweat - Too Hot - (04:11) 037. Thee Marloes - Logika - (03:28) 038. Jaz Karis - Lytm - (02:29) 039. Joya Mooi - Open Hearts - (03:37) 040. Moses Sumney - Vintage - (03:43) 041. Mabel - Vitamins - (02:32) 042. Bryant Barnes - Want You All The Time - (02:22) 043. All Saints - I Know Where It’s At - (04:03) 044. Kayla - Come To Me - (03:14) 045. Jerome Thomas - Dm's - (03:40) 046. Eric Bellinger - Don't Say A Word - (02:56) 047. Jung In, Mild Beats - Enough - (03:42) 048. Rvshvd - For The Streets - (02:45) 049. Sala - Gacha Gacha - (02:25) 050. The Brand New Heavies - Got To Give - (04:28) 051. Honey Bxby - Bonnie & Clyde - (03:18) 052. Otis Kemp - Blessings - (03:54) 053. Lavi$h - Right My Wrongs - (03:14) 054. Caru De Souza - Like My Desire - (07:48) 055. Childlike Cici - Love In The Lost - (03:15) 056. Mase - What You Want - (04:03) 057. Adi Oasis - Multiply - (04:00) 058. Ravyn Lenae - Dream Girl - (03:39) 059. Osun - The Scars Of The Sky - (04:25) 060. Mnelia - Heaven - (02:32) 061. Ye Ali - Missed Birthdays - (02:19) 062. Andra Day - Bottom Of The Bottle - (03:10) 063. Sondae, Moflo, Crystal Mills - Cornerstone - (02:50) 064. Shenseea - Die For You - (02:21) 065. Vedo - Hurts Me To Know - (02:30) 066. Rhyan Douglas - In The Garden - (02:45) 067. Justine Skye - Collide - (04:20) 068. Kaliii - Gas You Up - (02:51) 069. Milan Ring - Leo - (04:05) 070. Imagination - Music And Lights - (03:26) 071. Nico Arezzo - Casa Nuova - (02:51) 072. Ruger, Bnxn - Romeo Must Die - (02:40) 073. Jordan Rakei - Royal - (03:02) 074. Transformation Worship - Wait On You - (03:04) 075. Pxrry - Turn Me Up - (02:07) 076. Myia Thornton - Nobody Knows - (02:00) 077. Coco & Clair Clair - Bitches - (02:47) 078. Gio. - With Me - (02:01) 079. Brainstory - I Will Be - (02:49) 080. Ledisi - Like It Was - (03:48) 081. Michelle - Never Again - (02:26) 082. Alicia Creti - Bleeding Me Dry - (03:28) 083. Karen Clark Sheard - Look At Me - (03:36) 084. Sango, Xavier Omär - The Lake - (02:36) 085. Nascent, Childish Major - Run Me Back My Bread - (03:41) 086. Lyna Mahyem Feat. Nassi - Mal De Nous - (02:55) 087. Eddie Allen Jr. - Sensitive - (03:42) 088. Partynextdoor - T H E R E T R E A T - (00:47) 089. Baby Tate - Lollipop - (02:48) 090. Erika De Casier - Believe It - (03:07) 091. Kehlani - Nights Like This - (03:22) 092. Paul Christian - Fallin' - (02:02) 093. Thearti$t & Majorstage - Sober - (03:00) 094. En Vogue - Work It Out - (04:27) 095. Eric Bellinger - Inside My Bed - (02:56) 096. Josh Levi - Something More - (02:44) 097. Lloyd Nicks - Love Like Jesus - (03:15) 098. Jade Novah - Say It - (02:03) 099. Sir - You - (03:31) 100. Willow Stephens - Not The Rule - (03:02) 101. Crystal Nicole - Won't Stop - (03:43) 102. Mayer Hawthorne - Deuce And A Quarter - (01:35) 103. Laya - F'd Up - (03:54) 104. Arin Ray - Save It All - (01:40) 105. Eris Ford - Paint The Sky - (03:01) 106. Johnny Yukon - Madness! - (02:25) 107. Jackie Venson - Awake - (06:23) 108. Daytona Chase - Enter My World - (03:33) 109. Lani Rose - Sink Or Swim - (04:00) 110. Omar Apollo - Endlessly - (02:34) 111. Tragédie - Sexy Pour Moi - (03:36) 112. The Brand New Heavies - You Are The Universe - (03:40) 113. Community Music - The Faithful Way - (04:31) 114. Priya Ragu - Escape - (02:48) 115. Sy Ari Da Kid - Falling For Potential - (03:34) 116. Ravyn Lenae - Love Me Not - (03:33) 117. Jon - Better - (02:29) 118. Veeze - Sexy Liar - (02:20) 119. Michelle - Oontz - (03:02) 120. Night Beds - Face Rain - (03:57) 121. Gemma Fassie - What You Want - (03:17) 122. Fabolous - Into You - (04:34) 123. Lloyd Nicks - Blessed Assurance - (03:59) 124. Cardi B - Ring - (02:57) 125. Don Toliver - Honeymoon - (03:05) 126. The Story Collective - Refuge - (02:46) 127. Tommy Richman - Whitney - (02:44) 128. Noga Erez - Come Back Home - (02:43) 129. Transformation Worship - Cover Me - (03:28) 130. L'trimm - Socy - (04:39) 131. Rini - Miracle - (03:55) 132. Gio. - Sos! - (02:11) 133. Rachel Chinouriri - What A Devastating Turn - (04:20) 134. Hunxho - Brainstorming - (02:44) 135. Me’kayla - Yes - (03:31) 136. Jae Stephens - Kiss U Back - (02:10) 137. Karen Clark Sheard - Make A Way - (04:51) 138. Chris Brown - Nightmares - (02:31) 139. Omar Apollo - Spite - (02:42) 140. Leon Thomas - Mutt - (03:13) 141. Chesle - Letter 2 Myself - (02:46) 142. Tobymac - See The Light - (03:21) 143. Kehlani - After Hours - (03:22) 144. Social Club Misfits - Got What You Need - (02:23) 145. Don Toliver - If I Had - (03:28) 146. Lin D - Breathe Again - (02:51) 147. Forest Claudette - Moonlight - (02:54) 148. Transformation Worship - Ages Past - (12:34) 149. Niels - Selina - (02:56) 150. Lloyd Nicks - What If - (04:00) 151. Phora - Autumn - (03:08) 152. Evan Ford - Lowest - (02:40) 153. Johnny Yukon - Right Now! - (01:54) 154. Reuben Aziz - Magic - (03:07) 155. Amanda Reifer - Colonize - (03:03) 156. The Story Collective - Hold Your Cross - (03:24) 157. Lani Rose - Damage Done - (02:50) 158. Omah Lay - Soso - (03:03) 159. Lex Aura - Xxx - (02:31) 160. Kanii - Pretty Photos - (02:56) 161. Wanmor - Every Pretty Girl - (02:35) 162. Mary J. Blige - Breathing - (02:43) 163. Kehlani - Next 2 U - (02:42) 164. Favé - Controlla - (02:29) 165. The Weeknd - Reminder - (03:39) 166. Amanda Reifer - In And Out - (01:13) 167. Ivory Scott - What You Like - (02:31) 168. Isabel Abbott - Can I Call You Rose - (03:07) 169. Tory Lanez - The Color Violet - (03:47) 170. Jillian Loux - Aphrodite - (03:02) 171. Muni Long - The Baddest - (03:39) 172. Flo - Bending My Rules - (03:45) 173. October London - She Keeps Calling - (02:23) 174. Diane Dddd - Ferrero - (02:42) 175. Oscar Emch - Ma Voix - (03:19)
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 21:00:27
Rozmiar: 1.26 GB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: VA Title: Week Single (February 6, 2026) Year: 2026 Genre: Pop, Dance, RnB, Rock, Hip-Hop Duration: 05:15:42 Format/Codec: MP3 Audio Bitrate: 320 Kbps ...( TrackList )... 001. sombr - Homewrecker (00:03:29) 002. J. Cole - Two Six (00:03:16) 003. Joji - Hotel California (00:02:09) 004. Tame Impala/JENNIE - Dracula (JENNIE Remix) (00:03:30) 005. Myles Smith/Niall Horan - Drive Safe (00:03:21) 006. Megan Moroney - Cloud 9 (00:03:33) 007. Mitski - I'll Change for You (00:03:16) 008. Calvin Harris/Kasabian - Release The Pressure (00:03:24) 009. EsDeeKid - Omens (00:02:01) 010. Easykid/Kali Uchis - Y si peleamos (00:03:12) 011. Ella Mai - Might Just (00:03:44) 012. Dua Saleh/Bon Iver - Flood (feat. Bon Iver) (00:03:00) 013. Maisie Peters - My Regards (00:03:12) 014. Arlo Parks - Heaven (00:04:26) 015. Illenium/Ellie Goulding - Don't Want Your Love (00:03:12) 016. Hurricane Wisdom - Over Now (00:01:41) 017. Sasha Keable - heal something (00:03:02) 018. Koe Wetzel - Time Goes On (00:02:55) 019. Nick Jonas - Sweet To Me (00:04:18) 020. The Warning/Carin Leon - Love To Be Loved (00:02:50) 021. Freya Skye - golden boy (00:03:17) 022. ZAYN - Die For Me (00:03:00) 023. Xaviersobased - Party At My Place (00:02:22) 024. Sofi Tukker/J Balvin - COOK (00:02:50) 025. Eladio Carrion - Buenos Días (00:02:39) 026. Daphni - Hang (00:03:33) 027. Charlie Puth/Kenny G - Cry (00:03:07) 028. Ecca Vandal - BLEACH (00:02:28) 029. RAAHiiM - 96 Camry (00:03:16) 030. Keni Titus - pretty in pink (00:03:13) 031. Michael Marcagi - I Should Know Better (00:03:34) 032. Mercer Henderson - Face Like Yours (00:02:39) 033. Gavin Adcock - Colorblind (00:02:56) 034. Omah lay - DON'T LOVE ME (00:03:02) 035. Quadeca - MELISA (00:03:37) 036. Hunxho/G Herbo - Stone Cold (feat. G Herbo) (00:03:16) 037. Feng - J*b (00:01:58) 038. Blusher - rager (00:02:48) 039. Mau P - neck (00:03:40) 040. Bilmuri - TWICE (00:03:44) 041. Gia Margaret - Everyone Around Me Dancing (00:03:06) 042. Chuyin - Sin Fin (00:02:52) 043. Mack Keane - Ordinary Feelings (00:03:54) 044. Charlotte Cornfield/Feist - Living With It (00:03:20) 045. EJAE - Time After Time (00:02:48) 046. Young the Giant - Different Kind Of Love (00:03:40) 047. George Birge/Luke Bryan - Ride, Ride, Ride (00:03:20) 048. Ratboys - Penny in the Lake (00:03:52) 049. Charlotte Day Wilson - If Only (00:03:29) 050. Fisher - Rain (00:03:29) 051. Fredo Bang - Baby Please (00:02:25) 052. Nino Paid - 13th Reason (00:02:17) 053. Friko - Seven Degrees (00:04:16) 054. Broken Social Scene - Not Around Anymore (00:03:52) 055. Charlieonnafriday - Never Do (00:01:59) 056. John The Blind - Beautiful Thing (00:03:36) 057. Pitbull/Lenier - Pa' Los Envidiosos (00:03:38) 058. Jaymin - No Sikes, No Tradesies (00:02:32) 059. Coco & Breezy - Dreams (00:03:16) 060. Galdive - 20 Weeks (00:02:58) 061. Waylon Wyatt - In Loving Melody (00:03:24) 062. Steinza - Weep (00:03:21) 063. Lecrae - Living Water (00:02:10) 064. Kenny Mason - Moonlight (00:03:20) 065. Kidwild/Era - Job's Not Done (feat. ERA) (00:02:28) 066. W Sound/Myke Towers/Ovy On The Drums - 5 Estrellas - W Sound 23 (00:03:11) 067. Power Snatch - ASSIGNMENT (00:02:24) 068. Alice Costelloe - Feet On The Sand (00:05:58) 069. Zach John King - Get To Drinkin' (00:02:48) 070. Rita Wilson - Sound of a Woman (00:04:27) 071. thebandfriday - Wake Up (00:03:46) 072. Babble Hume - Julia (00:02:45) 073. Ransom/Boldy James/Nicholas Craven - OFFERINGS (00:03:03) 074. Trim/Bankroll Ni/Bri3/thickney - GUAPO (00:03:07) 075. MK/Illyus Barrientos - Never Let You Go (00:03:02) 076. Metric - Victim Of Luck (00:03:23) 077. ATEEZ - Adrenaline (00:03:40) 078. Big Ro6 - Rolling (00:02:13) 079. Omar Camacho/Miranda León - No Es De Amigos (00:03:22) 080. Puma Blue - Silently (00:03:30) 081. Monsta X - growing pains (00:03:07) 082. Russell Dickerson - The Roses (00:03:02) 083. Ben Fuller/KB - Black Sheep II (00:02:34) 084. In Color - Big Deal (00:03:48) 085. John Craigie - Follow Your Whispers (00:03:13) 086. Ezra - VIOLET (00:02:09) 087. Alesso/Pendulum - FADE (00:02:58) 088. Billy Woods/Fatboi Sharif - Funny Games (feat. Fatboi Sharif) (00:01:49) 089. Wallie the Sensei - Fed Up (00:01:25) 090. Kaleena Zanders/Bipolar Sunshine - Can You Imagine (00:02:40) 091. Whitney Whitney - A Man Written by a Woman (00:02:47) 092. Elvie Shane/Kameron Marlowe - Bourbon & the Bible (00:04:03) 093. Mandy, Indiana/Billy Woods - Sicko! (00:03:26) 094. Rossi. - Ease Your Mind (00:03:05) 095. svn4vr - veil (00:02:27) 096. Puscifer - Bad Wolf (00:04:52) 097. 1 Umbrella/AllBlack/22nd Jim/Lil Bean/Lil Yee/ZayBang/Rexx Life Raj - Foreign Whip Swinger (00:02:47) 098. Silversun Pickups - Au Revoir Reservoir (00:03:22) 099. 49 Winchester - Pardon Me (00:04:05) 100. Kareen Lomax - somewhere in the world (00:03:32)
Seedów: 25
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 20:00:14
Rozmiar: 735.50 MB
Peerów: 19
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. EXCAVATED GRAVES jest najnowszym muzycznym wcieleniem znanego z nieodżałowanego PARRICIDE Piotra Sabarańskiego oraz Michała "Stopy" Stokera (ex-FAM, ex-Dissenter). Twórczość zespołu można zakwalifikować jako death metal nawiązujący do europejskiej sceny lat 80. i 90. zastępując charakterystyczną przystępność ciężarem, nieokiełznaną gwałtownością oraz spaczoną melodyką podkręconą szczyptą chaotyczności i miażdżącym zwolnieniami. W nagraniach oprócz wyżej wymienionych wzięły udział wyśmienite postaci rodzimej sceny metalowej skupione wokół założonego przez Sabarańskiego kolektywu Knave Inc.: Bartłomiej "Bruno" Waruszewski (PROTOTYP, ex-AZARATH), Michał Kaszczyszyn (ex-NEAGHI), Mariusz "Mel" Miernik (ex-DAMNABLE, ex-SQUASH BOWELS) oraz Adrian Słojewski (PYORRHOEA, NUCLEAR VOMIT) Dla fanów GRAVE, GOREFEST, CADAVER, CARBONIZED, THANATOS EXCAVATED GRAVES is the latest musical incarnation of Piotr Sabarański, known from the much-missed and highly respected PARRICIDE and Michał "Stoker" Stopa (ex-FAM, ex-DISSENTER). The band’s output can be classified as death metal rooted in the European scene of the '80. and ’90s—yet instead of the characteristic melodies of that era, it delivers sheer heaviness, unrestrained ferocity, and a twisted sense of melody enhanced by a touch of chaos and crushing breaks. Apart from Piotr Sabarański and Michał "Stoker" Stopa, the recordings feature outstanding figures of the Polish metal scene gathered around Knave Inc., the collective founded by Sabarański: Bartłomiej "Bruno" Waruszewski (PROTOTYP, ex-AZARATH), Michał Kaszczyszyn (ex-NEAGHI), Mariusz "Mel" Miernik (ex-DAMNABLE, ex-SQUASH BOWELS) and Adrian Słojewski (PYORRHOEA, NUCLEAR VOMIT). For fans of GRAVE, GOREFEST, CADAVER, CARBONIZED, THANATOS The brainchild of former Parricide guitarist Piotr Sabanranski and Michał “Stoker” Stopa, Excavated Graves are a new death metal group hailing from Poland and their debut EP, the brilliantly titled ‘Life Isn’t for Everyone’ is out now through Selfmadegod Records. The press blurb promises old school death metal firmly rooted in the late 80s/early 90s, so I’m already looking forward to it. Something resembling a soundtrack to an old black and white movie opens ‘Soil’, before a hellish rumble crashes through the picture and focuses our attention squarely onto an EP that clearly loves old fashioned death metal. But this isn’t just a modern take on OSDM, this is an EP that ripples with an authentic taste of the early 90s. Bolt Thrower, Vader, Malevolent Creation; all these and more swirl around in the chaos that Excavated Graves create. The title track sounds like an old Swedish death metal demo band that has been unearthed, while rampant guitar riffs channel the spirits of ‘Dismember and Grave through the ripping ‘Deepfrozen’. I think early Bolt Thrower is the most prevalent influence here, as the insatiable rumble of ‘Waste of War’ brings memories of ‘Realm of Chaos’ straight to my brain. While only nineteen minutes long, ‘Life Isn’t for Everyone’ drags you straight back to some primordial days in early death metal, and presents it with a loving attention to detail a lot of bands miss. Heavy, somewhat atmospheric and always presenting us with a massive groove to ride, Excavated Graves have shown a huge amount of promise on this EP to make us look forward to a full length. Crushing stuff. Sandre the Giant ..::TRACK-LIST::.. 1. Soil 05:20 2. Life Isn't For Everyone 03:18 3. Waste Of War 03:25 4. Deepfrozen 03:35 5. Taboo 03:25 ..::OBSADA::.. Michał 'Stoker' Stopa - Bass Mariusz 'Mel' Miernik - Drums Piotr Sabarański - Guitars Michał Kaszczyszyn - Guitars Bartłomiej 'Bruno' Waruszewski - Vocals https://www.youtube.com/watch?v=_n3D5xpGkd8 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 17:15:29
Rozmiar: 44.64 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. EXCAVATED GRAVES jest najnowszym muzycznym wcieleniem znanego z nieodżałowanego PARRICIDE Piotra Sabarańskiego oraz Michała "Stopy" Stokera (ex-FAM, ex-Dissenter). Twórczość zespołu można zakwalifikować jako death metal nawiązujący do europejskiej sceny lat 80. i 90. zastępując charakterystyczną przystępność ciężarem, nieokiełznaną gwałtownością oraz spaczoną melodyką podkręconą szczyptą chaotyczności i miażdżącym zwolnieniami. W nagraniach oprócz wyżej wymienionych wzięły udział wyśmienite postaci rodzimej sceny metalowej skupione wokół założonego przez Sabarańskiego kolektywu Knave Inc.: Bartłomiej "Bruno" Waruszewski (PROTOTYP, ex-AZARATH), Michał Kaszczyszyn (ex-NEAGHI), Mariusz "Mel" Miernik (ex-DAMNABLE, ex-SQUASH BOWELS) oraz Adrian Słojewski (PYORRHOEA, NUCLEAR VOMIT) Dla fanów GRAVE, GOREFEST, CADAVER, CARBONIZED, THANATOS EXCAVATED GRAVES is the latest musical incarnation of Piotr Sabarański, known from the much-missed and highly respected PARRICIDE and Michał "Stoker" Stopa (ex-FAM, ex-DISSENTER). The band’s output can be classified as death metal rooted in the European scene of the '80. and ’90s—yet instead of the characteristic melodies of that era, it delivers sheer heaviness, unrestrained ferocity, and a twisted sense of melody enhanced by a touch of chaos and crushing breaks. Apart from Piotr Sabarański and Michał "Stoker" Stopa, the recordings feature outstanding figures of the Polish metal scene gathered around Knave Inc., the collective founded by Sabarański: Bartłomiej "Bruno" Waruszewski (PROTOTYP, ex-AZARATH), Michał Kaszczyszyn (ex-NEAGHI), Mariusz "Mel" Miernik (ex-DAMNABLE, ex-SQUASH BOWELS) and Adrian Słojewski (PYORRHOEA, NUCLEAR VOMIT). For fans of GRAVE, GOREFEST, CADAVER, CARBONIZED, THANATOS The brainchild of former Parricide guitarist Piotr Sabanranski and Michał “Stoker” Stopa, Excavated Graves are a new death metal group hailing from Poland and their debut EP, the brilliantly titled ‘Life Isn’t for Everyone’ is out now through Selfmadegod Records. The press blurb promises old school death metal firmly rooted in the late 80s/early 90s, so I’m already looking forward to it. Something resembling a soundtrack to an old black and white movie opens ‘Soil’, before a hellish rumble crashes through the picture and focuses our attention squarely onto an EP that clearly loves old fashioned death metal. But this isn’t just a modern take on OSDM, this is an EP that ripples with an authentic taste of the early 90s. Bolt Thrower, Vader, Malevolent Creation; all these and more swirl around in the chaos that Excavated Graves create. The title track sounds like an old Swedish death metal demo band that has been unearthed, while rampant guitar riffs channel the spirits of ‘Dismember and Grave through the ripping ‘Deepfrozen’. I think early Bolt Thrower is the most prevalent influence here, as the insatiable rumble of ‘Waste of War’ brings memories of ‘Realm of Chaos’ straight to my brain. While only nineteen minutes long, ‘Life Isn’t for Everyone’ drags you straight back to some primordial days in early death metal, and presents it with a loving attention to detail a lot of bands miss. Heavy, somewhat atmospheric and always presenting us with a massive groove to ride, Excavated Graves have shown a huge amount of promise on this EP to make us look forward to a full length. Crushing stuff. Sandre the Giant ..::TRACK-LIST::.. 1. Soil 05:20 2. Life Isn't For Everyone 03:18 3. Waste Of War 03:25 4. Deepfrozen 03:35 5. Taboo 03:25 ..::OBSADA::.. Michał 'Stoker' Stopa - Bass Mariusz 'Mel' Miernik - Drums Piotr Sabarański - Guitars Michał Kaszczyszyn - Guitars Bartłomiej 'Bruno' Waruszewski - Vocals https://www.youtube.com/watch?v=_n3D5xpGkd8 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 17:08:52
Rozmiar: 144.88 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Robert Palmer - Rhythm & Blues --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Robert Palmer Album................: Rhythm & Blues Genre................: Rock Source...............: CD Year.................: 1998 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 75 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: SME Records Japan Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Robert Palmer - True Love [04:19] 2. Robert Palmer - No Problem [03:42] 3. Robert Palmer - I Choose You [05:07] 4. Robert Palmer - Stone Cold [04:29] 5. Robert Palmer - Sex Appeal [04:48] 6. Robert Palmer - Work To Make It Work 98 [04:05] 7. Robert Palmer - All The Will In The World [05:02] 8. Robert Palmer - You're Not The Only One [04:04] 9. Robert Palmer - Mr. Wise Guy [03:45] 10. Robert Palmer - Let's Get It On 98 [06:24] 11. Robert Palmer - Captured [03:48] 12. Robert Palmer - Spellbound [04:05] 13. Robert Palmer - The Long And Winding Road [02:28] Playing Time.........: 56:14 Total Size...........: 427,20 MB
Seedów: 570
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 16:54:53
Rozmiar: 457.96 MB
Peerów: 67
Dodał: rajkad
Opis
..::INFO::..
48. album studyjny północnoirlandzkiego muzyka Vana Morrisona. Został wydany 23 stycznia 2026 roku nakładem Orangefield Records. Album, wyprodukowany przez Morrisona, zawiera głównie bluesa i zawiera zarówno covery, jak i utwory autorskie. Title: Somebody Tried To Sell Me A Bridge Artist: Van Morrison Country: Irlandia Year: 2026 Genre: Blues Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Kidney Stew Blues 2.King for a Day Blues 3.Snatch It Back and Hold It 4.Deep Blue Sea (featuring Elvin Bishop) 5.Ain't That a Shame 6.Madame Butterfly Blues (featuring Elvin Bishop) 7.Can't Help Myself (featuring Taj Mahal) 8.Betty and Dupree (featuring Taj Mahal) 9.Delia's Gone 10.On a Monday 11.Monte Carlo Blues 12.When It's Love Time (featuring Elvin Bishop) 13.Loving Memories (featuring Elvin Bishop) 14.Play the Honky Tonks (featuring Elvin Bishop) 15.(Go to the) High Place in Your Mind (featuring John Allair) 16.Social Climbing Scene 17.Somebody Tried to Sell Me a Bridge 18.You're the One (featuring Elvin Bishop) 19.I'm Ready (featuring Buddy Guy) 20.Rock Me Baby
Seedów: 74
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 14:00:38
Rozmiar: 184.13 MB
Peerów: 64
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Zebrahead to amerykański zespół rockowy pochodzący z La Habra w Kalifornii, założony w 1996 roku. Oryginalny skład tworzyli Justin Mauriello (gitara, wokal), Greg Bergdorf (gitara), Ben Osmundson (gitara basowa) oraz Ed Udhus (perkusja). Do zespołu dołączył także Ali Tabatabaee jako raper i współwokalista, co nadało ich muzyce wymiar unikalnej mieszanki punk rocka i hip-hopu. Muzycznie Zebrahead łączy style takie jak punk rock, pop-punk, rapcore i alternatywny rock. Ich brzmienie charakteryzuje się energetycznymi riffami, melodyjnymi liniami wokalnymi i rapowanymi. fragmentami. Wydali trzynaście albumów studyjnych. Wstawka zawiera dwunasty album studyjny zespołu. Title: Walk The Plank Artist: Zebrahead Country: USA Year: 2015 Genre: Punk Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Who Brings a Knife to a Gunfight? 2.Worse Than This 3.Headrush 4.Keep It to Myself 5.Running with Wolves 6.So What 7.Save Your Breath 8.Walk the Plank 9.Under the Deep Blue Sea 10.Wasted Generation 11.Battle Hymn 12.Kings of the Here and Now 13.Freak Show 14.Dance Sucka! 15.Down Without a Fight 16.Blue Light Special
Seedów: 34
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 14:00:25
Rozmiar: 109.26 MB
Peerów: 42
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: VA Title: The Orient Collective: Mystical Stories Year: 2025 Genre: Electronic, Deep House, Afro House, Oriental Folk Duration: 01:25:48 Format/Codec: MP3 Audio Bitrate: 320 kbps ...( TrackList )... 01. Kaisser Bouzriba - Deep In My Soul (5:59) 02. Mikhail Catan & Tibetania - Omen (6:18) 03. Masrit & Tibetania - Treacherus Dunes (6:29) 04. Inessa & Tibetania - Kalahari (5:45) 05. Ali Termos & Tibetania - Levantine (YANE Africain Groove Remix) (6:31) 06. Inkwall, Kintero Guzman & Tibetania - El Tiempo (5:32) 07. Setrian - Condor (4:48) 08. Peter Pavlov - Velvet Mirage (5:58) 09. Ildar Bik - Talika (5:49) 10. DaDa Sound Project - Grit (6:08) 11. Tibetania - The Dreams (9:40) 12. 4Moon Music - Goombo (7:36) 13. Aglaia Rave - Nile (4:58) 14. Soldatov - Complex Motions (4:11)
Seedów: 40
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 14:00:13
Rozmiar: 202.67 MB
Peerów: 11
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Queen Title: The Works (2011 Remaster) Year: 1983/2011 Genre: Rock Style: Pop Rock Publisher (label): Island Records Country: Europe Duration: 00:37:16 Format/Codec: MP3 Audio Bitrate: 320 Kbps ...( TrackList )... 01. Radio Ga Ga (00:05:48) 02. Tear It Up (00:03:24) 03. It's A Hard Life (00:04:09) 04. Man On The Prowl (00:03:26) 05. Machines (or 'Back To Humans') (00:05:07) 06. I Want To Break Free (00:03:20) 07. Keep Passing The Open Windows (00:05:21) 08. Hammer To Fall (00:04:26) 09. Is This The World We Created...? (00:02:15)
Seedów: 63
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 13:00:41
Rozmiar: 86.31 MB
Peerów: 4
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Queen Title: The Game (2011 Remaster) Year: 1980/2011 Genre: Rock, Pop Style: Pop Rock Publisher (label): Island Records Country: Europe Duration: 00:35:42 Format/Codec: MP3 Audio Bitrate: 320 Kbps ...( TrackList )... 01. Play The Game (00:03:32) 02. Dragon Attack (00:04:19) 03. Another One Bites The Dust (00:03:35) 04. Need Your Loving Tonight (00:02:49) 05. Crazy Little Thing Called Love (00:02:48) 06. Rock It (Prime Jive) (00:04:33) 07. Don't Try Suicide (00:03:53) 08. Sail Away Sweet Sister (00:03:33) 09. Coming Soon (00:02:51) 10. Save Me (00:03:49)
Seedów: 77
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 13:00:16
Rozmiar: 82.24 MB
Peerów: 5
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Queen Title: Queen II (2011 Remaster) Year: 1974/2011 Genre: Rock Style: Classic Rock, Glam Publisher (label): Hollywood Records Country: US Duration: 00:40:48 Format/Codec: MP3 Audio Bitrate: 320 Kbps ...( TrackList )... 01. Procession (00:01:12) 02. Father To Son (00:06:14) 03. White Queen (As It Began) (00:04:36) 04. Some Day One Day (00:04:22) 05. The Loser In The End (00:04:04) 06. Ogre Battle (00:04:09) 07. The Fairy Feller's Master-Stroke (00:02:41) 08. Nevermore (00:01:19) 09. The March Of The Black Queen (00:06:33) 10. Funny How Love Is (00:02:48) 11. Seven Seas Of Rhye (00:02:50)
Seedów: 68
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 12:00:41
Rozmiar: 94.50 MB
Peerów: 4
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Midnight Worship Title: Remember The Dawn Year: 2026 Genre: Gothic, Doom Metal Country: USA/Canada Duration: 00:50:29 Format/Codec: MP3 Audio Bitrate: 320 kbps ...( TrackList )... 01 - The Day the Stars Were Born 02 - A Distant Desert 03 - Remember the Dawn
Seedów: 19
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 11:00:26
Rozmiar: 115.62 MB
Peerów: 1
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Heavy/Thrash Metal Country of Artist (Band): Canada Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 12:03 ...( TrackList )... 01. Built For Speed 02. Soul Cry 03. Dragon's Tail 04. Holy Spirit
Seedów: 9
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 11:00:13
Rozmiar: 28.73 MB
Peerów: 13
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Stoner/Doom Metal Country of Artist (Band): Australia Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 38:21 ...( TrackList )... 01. Beneath The Mountains 02. Echoes Eternal 03. Lord Misery 04. Gods Of Violence 05. The Fated Path
Seedów: 20
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 10:00:40
Rozmiar: 88.27 MB
Peerów: 22
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Heavy Metal Country of Artist (Band): Spain Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 01:07:08 ...( TrackList )... 01. Concilio De Embusteros 02. El Fabricante De Truenos 03. Rendición 04. Traición 05. Amaru-ka 06. Pinturas De Guerra 07. Tesla 08. Holocausto 09. Recorreré El Cielo 10. Vigilantes 11. Libertad 12. Miedo
Seedów: 22
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 10:00:27
Rozmiar: 155.64 MB
Peerów: 19
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Death Metal Country of Artist (Band): Malta Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 39:27 ...( TrackList )... 01. The Nevergod 02. Into the Depths 03. Defier of Empires 04. Consecrated Perdition 05. Atone in Blasphemy 06. Dawn of Emptiness 07. Tomb of the Graveless 08. Enthroned in Torment
Seedów: 6
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 10:00:15
Rozmiar: 91.08 MB
Peerów: 16
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Heavy/Power Metal/Hard Rock Country of Artist (Band): Italy Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 17:06 ...( TrackList )... 01. Genghis Khan (The Genghis Khan Song to End All Genghis Khan Songs) (feat. Enrico di Lorenzo) 02. Feet & Greet (feat. Mikael Sehlin) 03. Iride 04. Kotlin
Seedów: 44
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 09:00:22
Rozmiar: 39.64 MB
Peerów: 23
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Epic/Atmospheric Black Metal Country of Artist (Band): Russia Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 40:41 ...( TrackList )... 01. Middle-Earth 02. Come Shadow of My End 03. ...Only The Nazgul Hear the Call 04. A Kingdom of Stillness - Empire of Death 05. In The Morgul Vale 06. The Riders of the Mark 07. ...And Arda Fade Beneath the Final Stars
Seedów: 5
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-09 09:00:12
Rozmiar: 93.98 MB
Peerów: 7
Dodał: Uploader
1 - 30 | 31 - 60 | 61 - 90 | ... | 121 - 150 | 151 - 180 | 181 - 210 | 211 - 240 | 241 - 270 | ... | 24601 - 24630 | 24631 - 24660 | 24661 - 24685 |
|||||||||||||