|
|
|||||||||||||
|
Ostatnie 10 torrentów
Ostatnie 10 komentarzy
Discord
Wygląd torrentów:
Kategoria:
Muzyka
Gatunek:
Jazz
Ilość torrentów:
1,417
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Ogniste krzyki i szepty. Twórczość Fire! gości stale na Nowej Muzyce i nie tylko w przypadku tria, ale też oczywiście w kontekście dużego oblicza Fire! Orchestry. Wiosną ubiegłego roku ukazało się doskonałe wydawnictwo Fire! Orchestry „Echoes” (recenzja) sprzęgnięte z niezapomnianymi koncertami w Pardon, To Tu. Od poprzedniego albumu Fire! „Defeat” minęły już trzy lata, a tak o nim pisał „szalikowiec” Jarek Szczęsny: Niecodzienny charakter nowej płyty zespołu nie tylko ukazał ich w nowym, spokojniejszym świetle, ale również rozszerzył ich stylistyczne granice. Jakie czasy, taki Fire!. Na pewno wtedy rozszerzała perspektywę brzmienia grupy wykorzystana elektronika, której tym razem nie uświadczymy na ich ósmym krążku „Testament”. Przypomnę tylko, że Fire! debiutowali w 2009 roku albumem „You Liked Me Five Minutes Ago”. Nowy materiał został zarejestrowany w Chicago w studiu Electrical Audio Steve’a Albiniego i pierwszy raz w historii Fire! bez użycia wspomnianej elektroniki, fletów czy bez udziału gości (nagrywali z Jimem O’Rourke, Orenem Ambarchim, Stephenem O’Malleyem, Davidem Sandströmem). To jednak teraz w studiu Albiniego tylko Mats Gustafsson (saksofon barytonowy), Johan Berthling (bas) i Andreas Werliin (perkusja). W pełznącym tempie z niepowtarzalną dozą intymności wybrzmiewają pierwsze takty „Work Song For A Scattered Past”, a chodzi o bas Berthlinga, dołączającą do niego perkusję Werliina i chwilę później jedyne w swoim rodzaju składowe stylu (brzmienie, artykulacja, oddech, ekspresja) Gustafssona. Brzmią tu jak rasowa, soczysta kapela rockowa. „The Dark Inside Of Cabbage” jest jak z jednej strony katapulta unoszona na barkach krautrockowej dźwigni z grawerem „Can” o mocno zredukowanym tempie, a z drugiej – jak coś iście współczesnego (ten przemykający field recording w głębokim tle) czy wyciągającego na wierzch inną paletę jazzowej kolorystyki. Upraszczanie, upraszczanie i jeszcze raz upraszczanie, ale nie spłaszczanie siły wyrazu. „Four Ways Of Dealing With One Way” otwiera niesamowicie mięsiście brzmiąca perkusja Werliina. To jeden z tych współczesnych bębniarzy, który potrafi znacznie więcej niż tylko rzemieślniczo towarzyszyć swoim muzycznym partnerom. Totalna precyzja miesza się u niego z nieograniczoną wyobraźnią, zmysłowością i wizją. U Werliina zestaw „gada”, „żyje” i jest w pełni brzmieniową istotą, a krajobraz rozpościerający się nad jego perkusyjnymi naciągami jest falującą hybrydą autentyczności, emocji czy dalekosiężnego widzenia i odczuwania. „Running Bison. Breathing Entity. Sleeping Reality.” wprowadza nas w intymny trans, spiritual jazz bliższy Pharoaha Sandersa, lecz do… czasu, kiedy wydobywa się ryk barytonu Gustafssona i jego głosu po oderwaniu oddechu od ustnika saksofonu, aż po delikatne free jazzowe zrywy. Najdłuższa i zamykająca całość kompozycja „One Testament. One Aim. One More To Go. Again.” zaczyna się od rzężenia dzikiej bestii okrytej łuną ciemności, która przycupnęła sobie i postanowiła pokazać swój szeroki wachlarz oddechowy technik służących do komunikacji pozawerbalnej z otaczającym światem. I nie jest to złowieszczy przekaz, lecz będący emanacją naturalnego kodu, w tym przypadku gry Gustafssona. Z każdą sekundą, minutą jest tylko gęściej, intensywniej. Harmoniczne układy basu Berthlinga krzyżują się z saksofonowo-perkusyjnym szaleństwem, aż do „opadnięcia” i grania strumieniem melancholii, fakturą i głęboką emocją. Podobnie jak rok temu Fire! Orchestra płytą „Echoes” ustawili rok w muzyce współczesnego jazzu, muzyki improwizowanej i ogólnie muzyki współczesnej z wieloma odnośnikami kulturowymi, tak teraz Fire! czynią podobny zabieg przy pomocy „Testament”. Zawieszają wysoko poprzeczkę innym jazzowym – i nie tylko – składom. Po raz kolejny ci trzej świetni muzycy rysują wyraźną linię jakości, do której może i stosunkowo łatwo jest się zbliżyć, co nie znaczy, że łatwo jest ją przekroczyć i finalnie nie popaść w rozmycie. A więc kto się zbliży i narysuje własną linię? Łukasz Komła Jeśli można być czegoś pewnym w fonograficznym roku kalendarzowym, to nowego albumu - a przynajmniej koncertówki czy EPki - tria Fire! lub jego rozbudowanego wcielenia Fire! Orchestra. W zeszłym roku pod tym drugim szyldem ukazał się monumentalny "Echoes", w którego nagraniu uczestniczyło ponad czterdziestu muzyków. Tym razem skład został ograniczony do absolutnego minimum. Na płycie słychać wyłącznie barytonowy saks - i sporadyczne pokrzykiwania - Matsa Gustafssona, bas Johana Berthlinga oraz bębny Andreasa Werliina. Żadnej elektroniki, fletów czy grających na dodatkowych instrumentach gości, co dotąd było na płytach Fire! normą. Cały materiał zarejestrowano w trakcie dwóch dni, prosto na analogową taśmę, bez żadnych dogrywek i żmudnych miksów. Wszystko to zgodnie ze szkołą Steve'a Albiniego, w którego studiu i z którego pomocą album powstawał. W takiej surowej wersji trio wypada wcale nie mniej ekscytująco. Naprawdę świetny jest otwieracz "Work Song for a Scattered Past", w którym dosadny, nieśpieszny i na swój sposób chwytliwy groove sekcji rytmicznej stanowi podkład dla z początku melodyjnych, ale z czasem coraz bardziej agresywnych, przy czym porywających partii saksofonu. Muzycy na jeszcze większy ascetyzm stawiają w hipnotycznym "The Dark Inside of Cabbage", prowadzony linią basu złożoną z zaledwie dwóch dźwięków i jednostajną perkusją, którym towarzyszą tym razem bardziej oszczędne rzężenia barytonu. Wszystko to jednak zmierza do satysfakcjonującej kulminacji z drugiej połowy, kiedy utwór na chwilę nabiera większej intensywności. Mając tak ograniczone możliwości, zespół stara się nieco zniuansować poszczególne utwory, aby nie brzmiały do siebie zbyt podobnie. I tak w "Four Ways of Dealing With One Way" zamiast jednostajnego, wyrazistego rytmu są kotłujące się bębny oraz wycofany bas, a partie saksofonu tym razem wypadają bardziej nastrojowo. Jedynie tempo pozostaje raczej wolne, a klimat - minorowy. W pierwszych minutach "Running Bison. Breathing Entity. Sleeping Reality." Gustafsson wciąż gra w subtelniejszy, bardziej melodyjny sposób, ale wraca wyrazisty groove. W dalszej części nie zabrakło wzrostu dynamiki i ostrzejszych, wręcz freejazzowych solówek na barytonie. W finałowym "One Testament. One Aim. One More to Go. Again." bardziej rozluźniona gra Werlina i Berthlinga łączy się z kolei z pełnymi emocji, coraz bardziej ekspresyjnymi, a póżniej wyciszonymi dźwiękami saksofonu. Odkąd tylko poznałem Fire! (i Fire! Orchestrę) za sprawą albumu "The Hands" sprzed sześciu lat, zespół właściwie co roku wydaje albumy, które okazują się pewniakami do rocznego podsumowania. W przypadku "Testament" będzie najpewniej tak samo. To kolejny świetny album, na którym pomimo ograniczenia instrumentarium do absolutnego minimum, udało się zachować rozpoznawalność, a także - i to chyba najważniejsze - dowieźć naprawdę intrygujący oraz, na ile było to w takim składzie możliwe, zróżnicowany materiał. Paweł Pałasz Fire! have always been about finding the essence by getting to the core of the music. Their 8th album sees the trio - for the first time on record - stripped down to the bare-bones essentials; with no flutes, no electronics, no guests and no extras, recorded live in the studio to analogue tape - the Steve Albini way - with the master himself at the controls in Electrical Audio in Chicago. Thus, this album stands as a true testament to the group's expressive power and glowing intimacy. Musically, Testament can be seen as an extension of their previous full length album Defeat, released two years ago, to the month. A solitary bass figure from Johan Berthling, quickly joined by a stout drum groove, gets it all going in a familiar fashion before Gustafsson adds desolate cries and whispers from his baritone sax. This approach is even more honed on the second track, with the most simplistic groove you're likely to hear in jazz and Gustafsson shifting between extended, lonely, tortured lines, only once abrupted by a series of short bursts. The third track starts with loose and relatively lively drums that continue throughout, but the mournful saxophone maintains a subdued atmosphere. Track four is a real beauty with the trio slipping into a trance-like dream state before shifting gear halfway into its nine minutes. The final track is the most dynamic of the lot, shifting between bursts of energy and lyrical beauty. Fire's debut album, You Liked Me Five Minutes Ago, was released in 2009 to wide international acclaim. "The basic strategy of pairing the expressive energy of free jazz with a sturdy sense of groove has yielded something potent and self-contained" (New York Times). Between this and Testament there's been six albums, including collaborations with Jim O'Rourke (Unreleased?) and Oren Ambarchi (In The Mouth A Hand), as well as the Requies EP with Stephen O'Malley and David Sandström in 2022. Testament was recorded and mixed during a three-day stint at Steve Albini's Electrical Audio studio in Chicago in December 2022. ..::TRACK-LIST::.. 1. Work Song For A Scattered Past 06:56 2. The Dark Inside Of Cabbage 05:20 3. Four Ways Of Dealing With One Way 08:38 4. Running Bison. Breathing Entity. Sleeping Reality. 10:37 5. One Testament. One Aim. One More To Go. Again. 09:02 ..::OBSADA::.. Mats Gustafsson - baritone sax Johan Berthling - bass Andreas Werliin - drums https://www.youtube.com/watch?v=NLBpxyu_o3c SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-25 10:40:52
Rozmiar: 95.11 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Ogniste krzyki i szepty. Twórczość Fire! gości stale na Nowej Muzyce i nie tylko w przypadku tria, ale też oczywiście w kontekście dużego oblicza Fire! Orchestry. Wiosną ubiegłego roku ukazało się doskonałe wydawnictwo Fire! Orchestry „Echoes” (recenzja) sprzęgnięte z niezapomnianymi koncertami w Pardon, To Tu. Od poprzedniego albumu Fire! „Defeat” minęły już trzy lata, a tak o nim pisał „szalikowiec” Jarek Szczęsny: Niecodzienny charakter nowej płyty zespołu nie tylko ukazał ich w nowym, spokojniejszym świetle, ale również rozszerzył ich stylistyczne granice. Jakie czasy, taki Fire!. Na pewno wtedy rozszerzała perspektywę brzmienia grupy wykorzystana elektronika, której tym razem nie uświadczymy na ich ósmym krążku „Testament”. Przypomnę tylko, że Fire! debiutowali w 2009 roku albumem „You Liked Me Five Minutes Ago”. Nowy materiał został zarejestrowany w Chicago w studiu Electrical Audio Steve’a Albiniego i pierwszy raz w historii Fire! bez użycia wspomnianej elektroniki, fletów czy bez udziału gości (nagrywali z Jimem O’Rourke, Orenem Ambarchim, Stephenem O’Malleyem, Davidem Sandströmem). To jednak teraz w studiu Albiniego tylko Mats Gustafsson (saksofon barytonowy), Johan Berthling (bas) i Andreas Werliin (perkusja). W pełznącym tempie z niepowtarzalną dozą intymności wybrzmiewają pierwsze takty „Work Song For A Scattered Past”, a chodzi o bas Berthlinga, dołączającą do niego perkusję Werliina i chwilę później jedyne w swoim rodzaju składowe stylu (brzmienie, artykulacja, oddech, ekspresja) Gustafssona. Brzmią tu jak rasowa, soczysta kapela rockowa. „The Dark Inside Of Cabbage” jest jak z jednej strony katapulta unoszona na barkach krautrockowej dźwigni z grawerem „Can” o mocno zredukowanym tempie, a z drugiej – jak coś iście współczesnego (ten przemykający field recording w głębokim tle) czy wyciągającego na wierzch inną paletę jazzowej kolorystyki. Upraszczanie, upraszczanie i jeszcze raz upraszczanie, ale nie spłaszczanie siły wyrazu. „Four Ways Of Dealing With One Way” otwiera niesamowicie mięsiście brzmiąca perkusja Werliina. To jeden z tych współczesnych bębniarzy, który potrafi znacznie więcej niż tylko rzemieślniczo towarzyszyć swoim muzycznym partnerom. Totalna precyzja miesza się u niego z nieograniczoną wyobraźnią, zmysłowością i wizją. U Werliina zestaw „gada”, „żyje” i jest w pełni brzmieniową istotą, a krajobraz rozpościerający się nad jego perkusyjnymi naciągami jest falującą hybrydą autentyczności, emocji czy dalekosiężnego widzenia i odczuwania. „Running Bison. Breathing Entity. Sleeping Reality.” wprowadza nas w intymny trans, spiritual jazz bliższy Pharoaha Sandersa, lecz do… czasu, kiedy wydobywa się ryk barytonu Gustafssona i jego głosu po oderwaniu oddechu od ustnika saksofonu, aż po delikatne free jazzowe zrywy. Najdłuższa i zamykająca całość kompozycja „One Testament. One Aim. One More To Go. Again.” zaczyna się od rzężenia dzikiej bestii okrytej łuną ciemności, która przycupnęła sobie i postanowiła pokazać swój szeroki wachlarz oddechowy technik służących do komunikacji pozawerbalnej z otaczającym światem. I nie jest to złowieszczy przekaz, lecz będący emanacją naturalnego kodu, w tym przypadku gry Gustafssona. Z każdą sekundą, minutą jest tylko gęściej, intensywniej. Harmoniczne układy basu Berthlinga krzyżują się z saksofonowo-perkusyjnym szaleństwem, aż do „opadnięcia” i grania strumieniem melancholii, fakturą i głęboką emocją. Podobnie jak rok temu Fire! Orchestra płytą „Echoes” ustawili rok w muzyce współczesnego jazzu, muzyki improwizowanej i ogólnie muzyki współczesnej z wieloma odnośnikami kulturowymi, tak teraz Fire! czynią podobny zabieg przy pomocy „Testament”. Zawieszają wysoko poprzeczkę innym jazzowym – i nie tylko – składom. Po raz kolejny ci trzej świetni muzycy rysują wyraźną linię jakości, do której może i stosunkowo łatwo jest się zbliżyć, co nie znaczy, że łatwo jest ją przekroczyć i finalnie nie popaść w rozmycie. A więc kto się zbliży i narysuje własną linię? Łukasz Komła Jeśli można być czegoś pewnym w fonograficznym roku kalendarzowym, to nowego albumu - a przynajmniej koncertówki czy EPki - tria Fire! lub jego rozbudowanego wcielenia Fire! Orchestra. W zeszłym roku pod tym drugim szyldem ukazał się monumentalny "Echoes", w którego nagraniu uczestniczyło ponad czterdziestu muzyków. Tym razem skład został ograniczony do absolutnego minimum. Na płycie słychać wyłącznie barytonowy saks - i sporadyczne pokrzykiwania - Matsa Gustafssona, bas Johana Berthlinga oraz bębny Andreasa Werliina. Żadnej elektroniki, fletów czy grających na dodatkowych instrumentach gości, co dotąd było na płytach Fire! normą. Cały materiał zarejestrowano w trakcie dwóch dni, prosto na analogową taśmę, bez żadnych dogrywek i żmudnych miksów. Wszystko to zgodnie ze szkołą Steve'a Albiniego, w którego studiu i z którego pomocą album powstawał. W takiej surowej wersji trio wypada wcale nie mniej ekscytująco. Naprawdę świetny jest otwieracz "Work Song for a Scattered Past", w którym dosadny, nieśpieszny i na swój sposób chwytliwy groove sekcji rytmicznej stanowi podkład dla z początku melodyjnych, ale z czasem coraz bardziej agresywnych, przy czym porywających partii saksofonu. Muzycy na jeszcze większy ascetyzm stawiają w hipnotycznym "The Dark Inside of Cabbage", prowadzony linią basu złożoną z zaledwie dwóch dźwięków i jednostajną perkusją, którym towarzyszą tym razem bardziej oszczędne rzężenia barytonu. Wszystko to jednak zmierza do satysfakcjonującej kulminacji z drugiej połowy, kiedy utwór na chwilę nabiera większej intensywności. Mając tak ograniczone możliwości, zespół stara się nieco zniuansować poszczególne utwory, aby nie brzmiały do siebie zbyt podobnie. I tak w "Four Ways of Dealing With One Way" zamiast jednostajnego, wyrazistego rytmu są kotłujące się bębny oraz wycofany bas, a partie saksofonu tym razem wypadają bardziej nastrojowo. Jedynie tempo pozostaje raczej wolne, a klimat - minorowy. W pierwszych minutach "Running Bison. Breathing Entity. Sleeping Reality." Gustafsson wciąż gra w subtelniejszy, bardziej melodyjny sposób, ale wraca wyrazisty groove. W dalszej części nie zabrakło wzrostu dynamiki i ostrzejszych, wręcz freejazzowych solówek na barytonie. W finałowym "One Testament. One Aim. One More to Go. Again." bardziej rozluźniona gra Werlina i Berthlinga łączy się z kolei z pełnymi emocji, coraz bardziej ekspresyjnymi, a póżniej wyciszonymi dźwiękami saksofonu. Odkąd tylko poznałem Fire! (i Fire! Orchestrę) za sprawą albumu "The Hands" sprzed sześciu lat, zespół właściwie co roku wydaje albumy, które okazują się pewniakami do rocznego podsumowania. W przypadku "Testament" będzie najpewniej tak samo. To kolejny świetny album, na którym pomimo ograniczenia instrumentarium do absolutnego minimum, udało się zachować rozpoznawalność, a także - i to chyba najważniejsze - dowieźć naprawdę intrygujący oraz, na ile było to w takim składzie możliwe, zróżnicowany materiał. Paweł Pałasz Fire! have always been about finding the essence by getting to the core of the music. Their 8th album sees the trio - for the first time on record - stripped down to the bare-bones essentials; with no flutes, no electronics, no guests and no extras, recorded live in the studio to analogue tape - the Steve Albini way - with the master himself at the controls in Electrical Audio in Chicago. Thus, this album stands as a true testament to the group's expressive power and glowing intimacy. Musically, Testament can be seen as an extension of their previous full length album Defeat, released two years ago, to the month. A solitary bass figure from Johan Berthling, quickly joined by a stout drum groove, gets it all going in a familiar fashion before Gustafsson adds desolate cries and whispers from his baritone sax. This approach is even more honed on the second track, with the most simplistic groove you're likely to hear in jazz and Gustafsson shifting between extended, lonely, tortured lines, only once abrupted by a series of short bursts. The third track starts with loose and relatively lively drums that continue throughout, but the mournful saxophone maintains a subdued atmosphere. Track four is a real beauty with the trio slipping into a trance-like dream state before shifting gear halfway into its nine minutes. The final track is the most dynamic of the lot, shifting between bursts of energy and lyrical beauty. Fire's debut album, You Liked Me Five Minutes Ago, was released in 2009 to wide international acclaim. "The basic strategy of pairing the expressive energy of free jazz with a sturdy sense of groove has yielded something potent and self-contained" (New York Times). Between this and Testament there's been six albums, including collaborations with Jim O'Rourke (Unreleased?) and Oren Ambarchi (In The Mouth A Hand), as well as the Requies EP with Stephen O'Malley and David Sandström in 2022. Testament was recorded and mixed during a three-day stint at Steve Albini's Electrical Audio studio in Chicago in December 2022. ..::TRACK-LIST::.. 1. Work Song For A Scattered Past 06:56 2. The Dark Inside Of Cabbage 05:20 3. Four Ways Of Dealing With One Way 08:38 4. Running Bison. Breathing Entity. Sleeping Reality. 10:37 5. One Testament. One Aim. One More To Go. Again. 09:02 ..::OBSADA::.. Mats Gustafsson - baritone sax Johan Berthling - bass Andreas Werliin - drums https://www.youtube.com/watch?v=NLBpxyu_o3c SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-25 10:37:11
Rozmiar: 242.95 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artist: Grant Geissman Album: Bop! Bang! Boom! Year: (2012) Genre: Jazz , Bebop , Contemporary Jazz Format: [FLAC] ...( TrackList )... 01 - Boom! 02 - The Singularity 03 - Q Tip (For Quincy Jones) (with Tom Scott) 04 - Un poco español (with Russell Ferrante) 05 - Go to the Window 06 - Good Morning, Mr. Phelps (with Russell Ferrante) 07 - $25 Stella (with Van Dyke Parks & Doug Lacey) 08 - Texas Shuffle (with Albert Lee & Larry Carlton) 09 - Samba en menor 10 - Guitarism (For Ron Purcell) 11 - Take Yer Time (with Chuck Lorre, Dennis C. Brown & Mike Finnigan) 12 - Off the Grid (with Tom Scott)
Seedów: 43
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-22 19:24:35
Rozmiar: 405.07 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Electro Swing Celebration Album: Electro Swing Party AI-generated content Genre: Electro-Swing, Jazz Edition: Electro Swing Celebration Source: link Duration: 00:39:33 Audio: FLAC, Lossless|WEB-DL Rip type: tracks ...( TrackList )... 01. The Disco Shuffle (2:52) 02. Bourbon & Brass (2:36) 03. Radio Electroswing (2:26) 04. Electro Swing Party (2:57) 05. Swing Fever Tonight (2:41) 06. Flappertronica (2:34) 07. 1920s Jazz Meets Electro Swing (2:23) 08. Mister Gatsby's Beat (3:01) 09. Jazz Joint Jitter (2:57) 10. Slow Electro & Swing (3:07) 11. Retro Beat Parade (2:34) 12. Midnight Lindy (3:14) 13. Vinyl Vibes Reloaded (3:15) 14. Swingin' Voltage (2:55)
Seedów: 83
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-16 00:42:57
Rozmiar: 247.85 MB
Peerów: 2
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist - Blue Floyd Album - Begins Year - 2008 Genre - Jazz-funk , jam jazz Format - MP3 320kbps ...( TrackList )... Disc 1 01. HAL 9000 Intro - Shine On You Crazy Diamond 02. Have A Cigar 03. Fearless 04. Interstellar Overdrive - Wish You Were Here 05. Drums 06. Set The Controls For The Heart Of The Sun 07. Hey You - Another Brick In The Wall Pt. 2 Disc 2 01. In The Flesh - Sheep 02. Money 03. Us & Them - Jam 04. Young Lust 05. Beatjam - Come Together 06. Beatjam - Taxman
Seedów: 129
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-14 16:13:25
Rozmiar: 329.13 MB
Peerów: 12
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist...............: Robert Stillman Album................: 10,000 Rivers Year.................: 2026 Genre................: Jazz Codec................: Reference libFLAC 1.5 ...( TrackList )... 001. Robert Stillman - 10,000 Rivers (Jobs) 002. Robert Stillman - Reality Distortion Field 003. Robert Stillman - The Zentrepreneur (Carrots) 004. Robert Stillman - Knowledge Is Free! (Woz) 005. Robert Stillman - If You Knew Him Like I Know Him (Ive) 006. Robert Stillman - The California Ideology (A Walking Meeting) 007. Robert Stillman - No Off 008. Robert Stillman - To Be Loved By You (Kids)
Seedów: 196
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-11 10:40:02
Rozmiar: 252.35 MB
Peerów: 17
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Electro Swing Radio Album: Swingin' Into Christmas Genre: Electro Swing, Jazz Publication: Watershed Records Source: link Duration: 00:58:55 Audio: FLAC, Lossless|WEB-DL Rip type: tracks ...( TrackList )... 01. Swingin' Sleigh Ride (Christmas Electro Swing Music) (1:56) 02. Santa's Swing Parade (Christmas Electro Swing Music) (1:31) 03. Snowman Shuffle (Christmas Electro Swing Music) (1:41) 04. Candy Cane Charleston (Christmas Electro Swing Music) (1:39) 05. Christmas Morning Cocoa (Christmas Electro Swing Music) (1:47) 06. Reindeer Ride (Christmas Electro Swing Music) (2:27) 07. We Met Under Mistletoe (Christmas Electro Swing Music) (1:51) 08. Twinkle Town Stomp (Christmas Electro Swing Music) (1:33) 09. Where'd That Snowman Go (Christmas Electro Swing Music) (2:06) 10. North Pole Nights (Christmas Electro Swing Music) (2:11) 11. Eggnog Sippin' (Christmas Electro Swing Music) (1:56) 12. Merry & Bright (Christmas Electro Swing Music) (2:02) 13. Christmas Eve Excite (Christmas Electro Swing Music) (2:05) 14. Krampus Got His Way (Christmas Electro Swing Music) (1:44) 15. Cozy in December (Christmas Electro Swing Music) (1:57) 16. Wintertime Lovers (Christmas Electro Swing Music) (2:24) 17. Joy of the Season (Christmas Electro Swing Music) (2:20) 18. Hope is Born (Christmas Electro Swing Music) (1:44) 19. Cozy Hearts Club (Christmas Electro Swing Music) (1:50) 20. First Snow Swing (Christmas Electro Swing Music) (2:02) 21. Star Over the Stable (Christmas Electro Swing Music) (2:11) 22. Little Candle Swing (Christmas Electro Swing Music) (1:50) 23. Santa Landed Downtown (Christmas Electro Swing Music) (1:32) 24. Up to Our Toes in Snow (Christmas Electro Swing Music) (2:02) 25. Hot Buttered Swing (Christmas Electro Swing Music) (1:48) 26. Holiday Hideaway (Christmas Electro Swing Music) (2:11) 27. Cinnamon Swingtime (Christmas Electro Swing Music) (1:28) 28. Toast to Tomorrow (Christmas Electro Swing Music) (1:40) 29. It Snowed in California (Christmas Electro Swing Music) (1:50) 30. Candy Cane Kisses (Christmas Electro Swing Music) (1:41) 31. Frosted Sugar Swing (Christmas Electro Swing Music) (1:57)
Seedów: 70
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-07 23:28:09
Rozmiar: 361.52 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI..
..::OPIS::.. Aura – album nagrany w 1985 przez Milesa Davisa z poszerzonym składem Big Bandu Radia Duńskiego i wydany w 1989. Aura jest albumem koncepcyjnym i zawiera suitę kompozycji Pallego Mikkelborga. Skomponowana została i dedykowana Milesowi Davisowi po otrzymaniu przez niego w grudniu 1984 nagrody Leonie Sonning Music Prize. Każda z dziesięciu części suity zatytułowana jest innym kolorem. Wykonawcą był rozszerzony jazzowy big band, którego rdzeniem był Big Band Radia Duńskiego z tak znanymi muzykami jak Niels-Henning Ørsted Pedersen i Marilyn Mazur. Dokooptowano między innymi Johna McLaughlina. Było to pierwsze nagranie Milesa Davisa z big bandem po 20 latach. Charakter muzyki jest stosunkowo mało jazzowy; bardziej zbliża się do fusion z silnymi wpływami współczesnej muzyki (poważnej), zwłaszcza takich kompozytorów jak Olivier Messiaen i Charles Ives. Samą muzykę cechuje chłód. Po nagraniu albumu Miles Davis zachwycony umiejętnościami Marilyn Mazur zatrudnił ją w swoim następnym zespole koncertującym. Ze względów kontraktowych album przeleżał na półce do 1989 r., kiedy został wydany przez Columbię. W 1990 r. otrzymał nagrodę Grammy za "najlepsze jazzowe instrumentalne wykonanie". The ten performances comprising Miles’ last album on the Columbia label were recorded in 1985 but not released until 1989, sandwiched between various titles on Warner Bros. It was special and unexpected, achieving an effective meeting of the old Miles, of the pinched, lost-in-the-wilderness cry on his Gil Evans collaborations, with mid-1970s, On The Corner Miles—with even the newer Miles: icy, yet still plaintive in his voice. The predominant sounds on Aura are electronic synthesizers and electric guitar mixed in with a jazz orchestra: somber brass and reed parts, delivering airy delicacy on some tracks and bubbling bursts of energy on others. The arrangements are austere and deeply resonant, leaving much space for Miles’ trumpet. Aura derived from a tribute to Miles held in early 1985 in Denmark after he won the country’s top cultural award. Part of the prize was a recording with Danish musicians; Miles benefited greatly from the guiding hand of Danish composer/trumpeter Palle Mikkelborg, a jazz modernist with deep classical leanings who composed and arranged all the tunes, using the Danish Radio big band and a few special guests, including bassist Niels-Henning Ørsted Pedersen, drummer (and Miles’ nephew) Vince Wilburn, Jr. and guitarist John McLaughlin. Some dated musical elements—like gated drums and a heavy use of reverb—betray Aura as a product of the 1980s; fortunately a sense of good taste and balance prevails. The tracks are named for simple colors—the closer to white the more subtle and subdued they are musically. The more intense the shade, the more dynamic. “Orange” introduces electronics to the party and gets it rocking. “Red”—with throbbing bass line and tide-like synthesizer swells—flows from one section to another with a kind of solemnity, like a movie score. “Violet” captures McLaughlin in full-force with his less distorted, 1990s sound, cleaner and clearer than the 1970s. It’s Aura’s final track and also includes an especially effective moment when Miles switches from playing mute to open bell. It makes one wish the guitarist and trumpeter had made more music together back in the day. Aura is Miles’ last great album—fully realized, a suite that made sense as a whole. In 1990, the album earned Miles two GRAMMY Awards for both Best Jazz Instrumental Performance, Soloist and Best Jazz Instrumental Performance, Big Band. ..::TRACK-LIST::.. CD - Aura (1989): 1. Intro 4:26 2. White 6:02 3. Yellow 6:45 4. Orange 8:32 5. Red 6:03 6. Green 8:10 7. Blue 6:32 8. Electric Red 4:17 9. Indigo 5:56 10. Violet 9:00 ..::OBSADA::.. Trumpet - Miles Davis Trumpets and flugelhorns - Benny Rosenfeld, Idrees Sulieman, Jens Winther, Palle Bolvig, Perry Knudsen, Palle Mikkelborg Trombones - Jens Engel, Ture Larsen, Vincent Nilsson Bass trombone - Ole Kurt Jensen Bass trombone, tuba - Axel Windfeld Saxophones and woodwinds - Bent Jædig, Flemming Madsen, Jesper Thilo, Per Carsten, Uffe Karskov Oboe and English horn - Niels Eje Keyboards - Kenneth Knudsen, Ole Kock Hansen, Thomas Clausen Guitars - Bjarne Roupé, John McLaughlin Bass - Niels-Henning Ørsted Pedersen Fender bass and fretless bass - Bo Stief Drums - Lennart Gruvstedt Electronic drums - Vincent Wilburn Jr. Percussion - Ethan Weisgaard, Marilyn Mazur Harp - Lillian Thornquist Vocals - Eva Hess-Thaysen https://www.youtube.com/watch?v=tlMB01PNDfQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-30 14:06:23
Rozmiar: 154.26 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI..
..::OPIS::.. Aura – album nagrany w 1985 przez Milesa Davisa z poszerzonym składem Big Bandu Radia Duńskiego i wydany w 1989. Aura jest albumem koncepcyjnym i zawiera suitę kompozycji Pallego Mikkelborga. Skomponowana została i dedykowana Milesowi Davisowi po otrzymaniu przez niego w grudniu 1984 nagrody Leonie Sonning Music Prize. Każda z dziesięciu części suity zatytułowana jest innym kolorem. Wykonawcą był rozszerzony jazzowy big band, którego rdzeniem był Big Band Radia Duńskiego z tak znanymi muzykami jak Niels-Henning Ørsted Pedersen i Marilyn Mazur. Dokooptowano między innymi Johna McLaughlina. Było to pierwsze nagranie Milesa Davisa z big bandem po 20 latach. Charakter muzyki jest stosunkowo mało jazzowy; bardziej zbliża się do fusion z silnymi wpływami współczesnej muzyki (poważnej), zwłaszcza takich kompozytorów jak Olivier Messiaen i Charles Ives. Samą muzykę cechuje chłód. Po nagraniu albumu Miles Davis zachwycony umiejętnościami Marilyn Mazur zatrudnił ją w swoim następnym zespole koncertującym. Ze względów kontraktowych album przeleżał na półce do 1989 r., kiedy został wydany przez Columbię. W 1990 r. otrzymał nagrodę Grammy za "najlepsze jazzowe instrumentalne wykonanie". The ten performances comprising Miles’ last album on the Columbia label were recorded in 1985 but not released until 1989, sandwiched between various titles on Warner Bros. It was special and unexpected, achieving an effective meeting of the old Miles, of the pinched, lost-in-the-wilderness cry on his Gil Evans collaborations, with mid-1970s, On The Corner Miles—with even the newer Miles: icy, yet still plaintive in his voice. The predominant sounds on Aura are electronic synthesizers and electric guitar mixed in with a jazz orchestra: somber brass and reed parts, delivering airy delicacy on some tracks and bubbling bursts of energy on others. The arrangements are austere and deeply resonant, leaving much space for Miles’ trumpet. Aura derived from a tribute to Miles held in early 1985 in Denmark after he won the country’s top cultural award. Part of the prize was a recording with Danish musicians; Miles benefited greatly from the guiding hand of Danish composer/trumpeter Palle Mikkelborg, a jazz modernist with deep classical leanings who composed and arranged all the tunes, using the Danish Radio big band and a few special guests, including bassist Niels-Henning Ørsted Pedersen, drummer (and Miles’ nephew) Vince Wilburn, Jr. and guitarist John McLaughlin. Some dated musical elements—like gated drums and a heavy use of reverb—betray Aura as a product of the 1980s; fortunately a sense of good taste and balance prevails. The tracks are named for simple colors—the closer to white the more subtle and subdued they are musically. The more intense the shade, the more dynamic. “Orange” introduces electronics to the party and gets it rocking. “Red”—with throbbing bass line and tide-like synthesizer swells—flows from one section to another with a kind of solemnity, like a movie score. “Violet” captures McLaughlin in full-force with his less distorted, 1990s sound, cleaner and clearer than the 1970s. It’s Aura’s final track and also includes an especially effective moment when Miles switches from playing mute to open bell. It makes one wish the guitarist and trumpeter had made more music together back in the day. Aura is Miles’ last great album—fully realized, a suite that made sense as a whole. In 1990, the album earned Miles two GRAMMY Awards for both Best Jazz Instrumental Performance, Soloist and Best Jazz Instrumental Performance, Big Band. ..::TRACK-LIST::.. CD - Aura (1989): 1. Intro 4:26 2. White 6:02 3. Yellow 6:45 4. Orange 8:32 5. Red 6:03 6. Green 8:10 7. Blue 6:32 8. Electric Red 4:17 9. Indigo 5:56 10. Violet 9:00 ..::OBSADA::.. Trumpet - Miles Davis Trumpets and flugelhorns - Benny Rosenfeld, Idrees Sulieman, Jens Winther, Palle Bolvig, Perry Knudsen, Palle Mikkelborg Trombones - Jens Engel, Ture Larsen, Vincent Nilsson Bass trombone - Ole Kurt Jensen Bass trombone, tuba - Axel Windfeld Saxophones and woodwinds - Bent Jædig, Flemming Madsen, Jesper Thilo, Per Carsten, Uffe Karskov Oboe and English horn - Niels Eje Keyboards - Kenneth Knudsen, Ole Kock Hansen, Thomas Clausen Guitars - Bjarne Roupé, John McLaughlin Bass - Niels-Henning Ørsted Pedersen Fender bass and fretless bass - Bo Stief Drums - Lennart Gruvstedt Electronic drums - Vincent Wilburn Jr. Percussion - Ethan Weisgaard, Marilyn Mazur Harp - Lillian Thornquist Vocals - Eva Hess-Thaysen https://www.youtube.com/watch?v=tlMB01PNDfQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-30 14:02:36
Rozmiar: 378.13 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artist: VA Title: Best of 2025 - Jazz Year: 2025 Genre: Jazz Publisher (label): Impulse! Duration: 08:50:18 Format/Codec: FLAC Rip Type: Tracks Audio Bitrate: Lossless Bit Depth: 24 Bit/44.1 kHz ...( TrackList )... 001. Brandee Younger Feat. Shabaka - End Means (00:04:12) 002. Dave McMurray - I LOVE LIFE even when I'm hurting (00:06:58) 003. Linda May Han Oh Feat. Ambrose Akinmusire & Tyshawn Sorey - Strange Heavens (00:04:49) 004. Neneh Cherry & Marshall Allen - New Dawn (00:06:34) 005. Hiromi Feat. Sonicwonder - OUT THERE: Takin' Off (00:06:33) 006. daoud & Mehdi Nassouli - la fièvre (00:02:29) 007. Mary Halvorson - About Ghosts (00:05:13) 008. Charles Lloyd - Figure In Blue, memories of Duke (00:07:13) 009. Kamasi Washington & Ami Taf Ra Feat. Kamasi Washington - Gnawa (00:07:16) 010. Kenny Barron Feat. Cécile McLorin Salvant - Song For Abdullah (00:05:43) 011. Emma Rawicz - Particles of Change (00:07:34) 012. GoGo Penguin - Fallowfield Loops (00:04:44) 013. Cécile McLorin Salvant - Anything but now (00:02:23) 014. Dave Holland, Django Bates, Anouar Brahem & Anja Lechner - Dancing Under the Meteorites (00:04:26) 015. Artemis - Olive Branch (00:05:31) 016. Alabaster Deplume - Oh My Actual Days (00:03:48) 017. Yuhan Su - Pieces Peace (00:06:35) 018. Aaron Parks - For María José (00:04:55) 019. Milena Casado - Yet I Can See (00:04:53) 020. Tyreek McDole Feat. Tomoki Sanders - The Creator Has A Master Plan (00:07:18) 021. Julia Hülsmann Quartet - They Stumble, They Walk (00:04:25) 022. Brad Mehldau - Everything Means Nothing to Me (00:05:20) 023. Terri Lyne Carrington & Christie Dashiell Feat. Julian Preister, Matthew Stevens, Weedie Braimah, Morgan Guerin & Milena Casado - Tears For Johannesburg (00:07:51) 024. Adrien Soleiman - Les Enfants (00:03:45) 025. Dabin Ryu - Baby Man (00:06:44) 026. Elliot Galvin Feat. Shabaka Hutchings - Gold Bright (00:07:28) 027. Gabi Hartmann - Take a Swing at the Moon (00:03:40) 028. Don Was & Don Was and the Pan-Detroit Ensemble - Nubian Lady (00:09:19) 029. Anat Fort - Mumbo Jumbo (00:05:33) 030. Donny McCaslin - Wasteland (00:05:23) 031. Brittany Davis - Change Me (00:06:20) 032. Chip Wickham & peach. - Nara Black (00:05:13) 033. Jesse Harris - Dolores (00:03:11) 034. Alfa mist - Roulette (00:07:40) 035. Enji - Ulbar (00:04:03) 036. Brandon Woody - Real Love Pt. 1 (00:07:36) 037. Holly Cole - Steppin' Out With My Baby (00:02:41) 038. Anders Jormin, Arve Henriksen, Trygve Seim & Markku Ounaskari - Armon Lapset (00:03:48) 039. Lucia - Veracruz (00:02:58) 040. Ambrose Akinmusire - Bloomed (the ongoing processional of nighas in hoodies) (00:07:35) 041. Anne Paceo Feat. Cynthia Abraham - Inside (00:03:28) 042. Azymuth - Andaraí (00:06:33) 043. Lea Maria Fries - Witch's Broom (00:04:13) 044. Harold Lopez-Nussa - Alma y Fuego (00:06:55) 045. Sun-Mi Hong - A Never-Wilting Petal II: Loneliness (00:05:59) 046. Jaleel Shaw - Baldwin's Blues (00:06:24) 047. Sml - Chicago Four (00:03:34) 048. Theo Croker & Sullivan Fortner - A Prayer for Peace (00:02:55) 049. Laura Agnusdei - The Drowned World (00:05:00) 050. John Scofield & Dave Holland - Memories of Home (00:05:28) 051. Kalia Vandever - Unearth What You Already Knew (00:07:30) 052. Pino Palladino & Blake Mills - Taka (00:04:19) 053. Olga Amelchenko - Irreversible (00:04:50) 054. Butcher Brown Feat. Melanie Charles - Unwind (00:03:58) 055. Joshua Redman Feat. Melissa Aldana, Philip Norris, Paul Cornish & Nazir Ebo - So It Goes (00:06:59) 056. Dhafer Youssef - Eyeblink and Eternity (Pt. 2) (00:04:03) 057. Kassa Overall - REBIRTH OF SLICK (COOL LIKE DAT) (00:03:05) 058. Metropole Orkest & Jasper Blom Quartet - Your Beauty and My Brains (00:09:06) 059. John Patitucci Feat. Chris Potter & Brian Blade - Lipím (00:07:40) 060. Mulatu Astatke - Nètsanèt (00:08:16) 061. Rez Abbasi Feat. Eric McPherson, Bill Ware & Stephan Crump - Presence (00:08:09) 062. Sven Wunder - Daybreak (00:02:18) 063. Fergus McCreadie - Sparrowsong (00:03:46) 064. James Brandon Lewis Quartet - Abstraction Is Deliverance (00:06:12) 065. Marius Neset, Anton Eger, Elliot Galvin & Conor Chaplin - Hyp3rsonic Cabar3t (00:05:43) 066. Cochemea - Ancestros Futuros (00:04:51) 067. Isaiah J. Thompson - I. The Cakewalk Dilemma (00:05:25) 068. Joe Lovano & Marcin Wasilewski Trio - Love in the Garden (00:04:12) 069. Tingvall Trio - Pax (00:04:00) 070. Branford Marsalis Quartet - Spiral Dance (00:08:21) 071. Harlan Silverman, Roman Norfleet, Kennedy Verrett & The Cosmic Tones Research Trio - Awakenings (00:02:51) 072. Paul Cornish Feat. Jeff Parker - Palindrome (00:05:23) 073. Wolfgang Muthspiel, Scott Colley & Brian Blade - Roll (00:02:30) 074. David Murray Quartet - Bald Ego (00:07:01) 075. Nitai Hershkovits, Rejoicer & Cinema Royal - Cinema Royal (00:04:00) 076. Greg Foat, Jihad Darwish & Moses Boyd - Skipping Tones (00:04:28) 077. Chris Cheek Feat. Bill Frisell, Tony Scherr & Rudy Royston - Smoke Rings (00:04:30) 078. Nels Cline - The 23 (00:05:15) 079. Christian McBride & Samara Joy - Old Folks (00:04:19) 080. Fred Hersch, Joey Baron & Drew Gress - The Surrounding Green (00:05:41) 081. Knats - Tortuga (For Me Mam) (00:06:15) 082. Louis Sclavis Feat. Benjamin Moussay, Sarah Murcia, Olivier Laisney & Christophe Lavergne - Phoolan Devi (00:04:48) 083. Noah Fürbringer, Moses Yoofee Vester, Roman Klobe & Moses Yoofee Trio - BOND (00:03:41) 084. Nate Smith, Lionel Loueke & Michael League - MAGIC DANCE (00:03:36) 085. Tom Skinner - Kaleidoscopic Visions (00:03:47) 086. Emil Brandqvist Trio - A Visit to Reality (00:04:25) 087. Gerald Clayton - Cinnamon Sugar (00:04:15) 088. Paolo Fresu - The Windmills of Your Mind (00:03:38) 089. Trio of Bloom Feat. Nels Cline, Marcus Gilmore & Craig Taborn - Queen King (00:08:58) 090. Metropole Orkest, Jules Buckley & Snarky Puppy - Waves Upon Waves (00:07:40) 091. Phi-Psonics - New Pyramid (00:06:02) 092. Till Brönner - Estate (00:05:31) 093. Peace Flag Ensemble - The Past Is What Changes The Most (00:03:45) 094. Johnathan Blake - My Life Matters (00:06:23) 095. The Getdown, Laurent Coulondre, Arnaud Dolmen & Grégory Privat - Amber's Ballad (00:04:03) 096. Sultan Stevenson - El Roi (00:04:09) 097. The Circling Sun - Constellation (00:07:31) 098. Vijay Iyer & Wadada Leo Smith - Floating River Requiem (for Patrice Lumumba) (00:06:29) 099. Josh Johnson, Carlos Nino & Nate Mercereau - Openness (00:03:19) 100. Ben Lamar Gay - for Breezy (00:03:13)
Seedów: 23
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-30 00:23:56
Rozmiar: 5.46 GB
Peerów: 2
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Gene Krupa Album: Not So Quiet Year: (1997) Genre: Jazz, swing, big band Format: [Flac] ...( Opis )... Eugene Bertram Krupa (15 stycznia 1909 – 16 października 1973) był amerykańskim perkusistą jazzowym, liderem zespołu i kompozytorem. Krupa jest powszechnie uważany za jednego z najbardziej wpływowych perkusistów w historii muzyki popularnej. Jego solo perkusyjne w nagraniu Benny'ego Goodmana z 1937 roku „Sing, Sing, Sing” podniosło rolę perkusisty z akompaniatora do ważnego solisty w zespole. Gene Krupa, najmłodsze z dziewięciorga dzieci Anny (z domu Oslowski) i Bartłomieja Krupy, urodził się w Chicago w stanie Illinois w Stanach Zjednoczonych. Bartłomiej był imigrantem z Polski, urodzonym we wsi Łęki Górne w południowo-wschodniej Polsce. Anna urodziła się w Shamokin w stanie Pensylwania i również była pochodzenia polskiego. ...( TrackList )... 01. Chicago Rhythm Kings - Baby Won't You Please Come Home [2:41] 02. Miff Mole's Little Molers - Shim-Me-Sha-Wabble [3:03] 03. Benny Goodman And His Orchestra - Ain't-Cha Glad [3:19] 04. Benny Goodman And His Orchestra - Sometimes I'm Happy [3:41] 05. Gene Krupa And His Chicagoans - The Last Round-Up [2:46] 06. Gene Krupa's Swing Band - I Hope Gabriel Likes My Music [3:06] 07. Benny Goodman Trio - China Boy [2:31] 08. Benny Goodman And His Orchestra - Bugle Call Rag [3:01] 09. Benny Goodman And His Orchestra - Sing, Sing, Sing (Live) [12:15] 10. Gene Krupa And His Orchestra - Drummin' Man [3:01] 11. Gene Krupa And His Orchestra - Blue Rhythm Fantasy [5:54] 12. Gene Krupa And His Orchestra - Drum Boogie (Live) [3:18] 13. Gene Krupa And His Orchestra - Ball Of Fire [3:05] 14. Metronome All-Stars - Dear Old Southland [3:22] 15. Gene Krupa And His Orchestra - That Drummer's Band [3:06] 16. Benny Goodman Trio - Limehouse Blues [2:30] 17. Tommy Dorsey And His Orchestra - Not So Quiet, Please [2:09] 18. Gene Krupa And His Orchestra - What's This [2:47] 19. Gene Krupa Trio - Dark Eyes [3:28] 20. Gene Krupa And His Orchestra - How High The Moon [3:20]
Seedów: 108
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-28 13:51:05
Rozmiar: 278.93 MB
Peerów: 10
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist...............: Roberto Cipelli, Paolo Fresu, Philippe Garcia, Gianmaria Testa & Attilio Zanchi Album................: F. à Léo Genre................: Jazz Year.................: 2008 Codec................: Reference libFLAC 1.5 ...( TrackList )... 001. Paolo Fresu, Roberto Cipelli, Attilio Zanchi, Gianmaria Testa & Philippe Garcia - Avec le temps (Intro) 002. Paolo Fresu, Roberto Cipelli, Attilio Zanchi, Gianmaria Testa & Philippe Garcia - Les forains 003. Paolo Fresu, Roberto Cipelli, Attilio Zanchi, Gianmaria Testa & Philippe Garcia - A Saint Germain des près 004. Paolo Fresu, Roberto Cipelli, Attilio Zanchi, Gianmaria Testa & Philippe Garcia - Lettura Art Poétique di Paul Verlaine 005. Paolo Fresu, Roberto Cipelli, Attilio Zanchi, Gianmaria Testa & Philippe Garcia - Vingt Ans 006. Paolo Fresu, Roberto Cipelli, Attilio Zanchi, Gianmaria Testa & Philippe Garcia - Lettura Art Poétique di Paul Verlaine 007. Paolo Fresu, Roberto Cipelli, Attilio Zanchi, Gianmaria Testa & Philippe Garcia - Les poètes 008. Paolo Fresu, Roberto Cipelli, Attilio Zanchi, Gianmaria Testa & Philippe Garcia - F. 009. Paolo Fresu, Roberto Cipelli, Attilio Zanchi, Gianmaria Testa & Philippe Garcia - Lettura Art Poétique di Paul Verlaine 010. Paolo Fresu, Roberto Cipelli, Attilio Zanchi, Gianmaria Testa & Philippe Garcia - Free poetique 011. Roberto Cipelli Paolo Fresu Philippe Garcia Gianmaria Testa Attilio Zanchi - Monsieur William 012. Roberto Cipelli Paolo Fresu Philippe Garcia Gianmaria Testa Attilio Zanchi - Lettura Art Poétique di Paul Verlaine 013. Roberto Cipelli Paolo Fresu Philippe Garcia Gianmaria Testa Attilio Zanchi - L'Adieu 014. Roberto Cipelli Paolo Fresu Philippe Garcia Gianmaria Testa Attilio Zanchi - Lontano lontano 015. Roberto Cipelli Paolo Fresu Philippe Garcia Gianmaria Testa Attilio Zanchi - Lettura Art Poétique di Paul Verlaine 016. Roberto Cipelli Paolo Fresu Philippe Garcia Gianmaria Testa Attilio Zanchi - Colloque sentimental 017. Roberto Cipelli Paolo Fresu Philippe Garcia Gianmaria Testa Attilio Zanchi - Col tempo - Avec le temps
Seedów: 143
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-27 21:05:56
Rozmiar: 268.16 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI..
..::OPIS::.. Jeden z tych muzyków, którzy zawsze szli z duchem czasu. Miles Davis miał w swoim zespole elektryczne organy, fortepian Fendera, gitarę basową, syntezatory jako jeden z pierwszych jazzmanów w ogóle. Gitara elektryczna była w jazzie już wcześniej, ale Davis wybierał od pewnego momentu muzyków o rockowych korzeniach, grających w funkowy sposób, z przesterem i czadem, jak na późnych płytach Hendrixa. Do tego podłączył sobie do trąbki mikrofon i grał z użyciem pedału wah-wah. Gdy publika jakoś przełknęła studyjną układankę „Kurewskiego Nasienia” i epickie, pokomplikowane utwory w rodzaju „Pharaoh’s Dance” – wrzucił pulsujący hipnotycznym rytmem, rytmem czarnej ulicy początku lat 70. „On The Corner” – przez krytykę początkowo strzaskany, obecnie uważany za jeden z najbardziej niedocenionych albumów w historii muzyki. Gdy jeden z fanów zagadnął go po koncercie, narzekając, że to co teraz, to on nie ogarnia, że maestro za ostro idzie do przodu a on wolałby, żeby Miles grał to, co kiedyś, Davis odpowiedział krótko: „Mam kurwa na ciebie czekać?!” Po pięciu latach radosnego korzystania z wszelkich możliwych używek, powrócił w roku 1980 ze składem… No właśnie. Dużo było tam elektroniki, były bębny Simmonsa, masa syntezatorów. Tylko że… O ile Miles z końca lat 60. i lat 70. to była muzyka niesamowicie zakręcona i intensywna, tak spora część muzyki z płyt Milesa z lat 80. budziła już mocno mieszane uczucia. Miałem kiedyś okazję rozmawiać z pewnym muzykiem o płycie „Tutu”. Generalnie opinia była taka: brzmieniowo fantastycznie, te wszystkie syntezatory, samplery, brzmienia, tak wcześniej nikt nie grał, tylko że brzmienie to jedno, a same utwory już wypadają dość średnio. Z „You’re Under Arrest” jest w sumie podobny problem. Instrumentalne adaptacje „Human Nature” Jacko i “Time After Time” Cyndi Lauper same w sobie są w porządku, przyjemnie, lekko sobie płyną, świetnie pasują pod podkład jakiejś miłej kolacyjki w intymnym gronie, ale… Właśnie. Ciągle gdzieś z tyłu głowy zostaje świadomość, że to ten facet, który popełnił niesamowite płyty w rodzaju „Dark Magus”, „Agharta” czy „Pangaea”. I takie klimatyczne, nastrojowe, wręcz nieco popowe granie wydaje się pochodzić z zupełnie innego świata. Nieco ciekawiej wypadają „Something’s On Your Mind” i utwór tytułowy. Wciąż co prawda daleko tutaj do zakręconego grania sprzed półtorej dekady, ale to mocno elektroniczne, instrumentalne granie z dość melodyjną grą trąbki zaczyna wciągać. A absolutną perełką jest tutaj „Katia”. Zaś najbardziej intrygujące kompozycje stanowią klamrę albumu. „One Phone Call” to swoista reminiscencja nieprzyjemnych przygód z policją, jakich Davis miał w swoim życiu niemało, przerobiona w tajemniczą, futurystyczną muzyczną wizję państwa policyjnego. Słychać tam głos Stinga, wykrzykującego po francusku tzw. prawa Mirandy; trafił się też polski akcent. Zaś wieńczący płytę utwór to kolejny dźwiękowy zapis nuklearnej paranoi pierwszej połowy lat 80. Jest ponury szum syntezatora, jak wycie płomieni po eksplozji bomby atomowej. Jest trąbka imitująca płacz dziecka i dzwony, bijące na trwogę… To taki fragment muzyki, jaki Roger Waters z chęcią zamieściłby na „The Final Cut” – gdyby tylko mu się tam nie zapomniało, że przekaz tekstowy wypadałoby oprawić jakąś ciekawą muzyką. Tak w sumie: płyta nierówna, chwilami ciekawa, chwilami intrygująca, chwilami porywająca, chwilami trochę – jak na takiego artystę jak Davis – zbyt przewidywalna. Jak w sumie cała twórczość Milesa Davisa w latach 80. Piotr 'Strzyż' Strzyżowski ..::TRACK-LIST::.. You're Under Arrest (1985): 1. One Phone Call/Street Scenes 4:35 Written By - M. Davis 2. Human Nature 4:29 Written By - J. Bettis, S. Porcaro 3. MD 1/Something's On Your Mind/MD 2 7:17 Written By [Md 1] - M. Davis Written By [Md 2] - M. Davis Written By [Something's On Your Mind] - H. Eaves III, J. Williams 4. Ms. Morrisine 4:52 Written-By – M. Davis, M. Tynes Irving, R. Irving III 5. Katia Prelude 0:42 Written By - M. Davis, R. Irving III 6. Katia 7:38 Written By - R. Irving III 7. Time After Time 3:38 Written By - C. Lauper, R. Hyman 8. You're Under Arrest 6:13 Written By - J. Scofield 9. Medley: Jean Pierre/You're Under Arrest/Then There Were None 3:22 Written By [Jean Pierre] - M. Davis Written By [Then There Were None] - M. Davis, R. Irving III Written By [You're Under Arrest] - J. Scofield ..::OBSADA::.. Miles Davis trumpet, "Police Voices, Davis Voices" (1), arrangements (1–7, 9), Oberheim OB-Xa (5, 6) Robert Irving III - synthesizers (1–4, 7, 9), arrangements (2, 4–7, 9), Yamaha DX7 (5, 6, 8), Korg Polysix and Oberheim OB-Xa (5, 6), organ and clavinet (8), celesta (9) John Scofield - guitar (1–3, 7–9), arrangements (8) John McLaughlin - all guitars (4), guitar (5, 6) Darryl Jones, aka "The Munch" - bass Al Foster - drums (1, 7–9) Vincent Wilburn - drums (2, 3), Simmons drums (4–6) Steve Thornton - percussion, Spanish voice (1) Bob Berg - soprano saxophone (1), tenor saxophone (8, 9) Sting - French policeman's voice (1) Marek Olko - Polish voice (1) James "J.R." Prindiville (Jim Rose, road manager) - sound of handcuffs (1) https://www.youtube.com/watch?v=FvSniu9U1YQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-25 20:21:48
Rozmiar: 99.94 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI..
..::OPIS::.. Jeden z tych muzyków, którzy zawsze szli z duchem czasu. Miles Davis miał w swoim zespole elektryczne organy, fortepian Fendera, gitarę basową, syntezatory jako jeden z pierwszych jazzmanów w ogóle. Gitara elektryczna była w jazzie już wcześniej, ale Davis wybierał od pewnego momentu muzyków o rockowych korzeniach, grających w funkowy sposób, z przesterem i czadem, jak na późnych płytach Hendrixa. Do tego podłączył sobie do trąbki mikrofon i grał z użyciem pedału wah-wah. Gdy publika jakoś przełknęła studyjną układankę „Kurewskiego Nasienia” i epickie, pokomplikowane utwory w rodzaju „Pharaoh’s Dance” – wrzucił pulsujący hipnotycznym rytmem, rytmem czarnej ulicy początku lat 70. „On The Corner” – przez krytykę początkowo strzaskany, obecnie uważany za jeden z najbardziej niedocenionych albumów w historii muzyki. Gdy jeden z fanów zagadnął go po koncercie, narzekając, że to co teraz, to on nie ogarnia, że maestro za ostro idzie do przodu a on wolałby, żeby Miles grał to, co kiedyś, Davis odpowiedział krótko: „Mam kurwa na ciebie czekać?!” Po pięciu latach radosnego korzystania z wszelkich możliwych używek, powrócił w roku 1980 ze składem… No właśnie. Dużo było tam elektroniki, były bębny Simmonsa, masa syntezatorów. Tylko że… O ile Miles z końca lat 60. i lat 70. to była muzyka niesamowicie zakręcona i intensywna, tak spora część muzyki z płyt Milesa z lat 80. budziła już mocno mieszane uczucia. Miałem kiedyś okazję rozmawiać z pewnym muzykiem o płycie „Tutu”. Generalnie opinia była taka: brzmieniowo fantastycznie, te wszystkie syntezatory, samplery, brzmienia, tak wcześniej nikt nie grał, tylko że brzmienie to jedno, a same utwory już wypadają dość średnio. Z „You’re Under Arrest” jest w sumie podobny problem. Instrumentalne adaptacje „Human Nature” Jacko i “Time After Time” Cyndi Lauper same w sobie są w porządku, przyjemnie, lekko sobie płyną, świetnie pasują pod podkład jakiejś miłej kolacyjki w intymnym gronie, ale… Właśnie. Ciągle gdzieś z tyłu głowy zostaje świadomość, że to ten facet, który popełnił niesamowite płyty w rodzaju „Dark Magus”, „Agharta” czy „Pangaea”. I takie klimatyczne, nastrojowe, wręcz nieco popowe granie wydaje się pochodzić z zupełnie innego świata. Nieco ciekawiej wypadają „Something’s On Your Mind” i utwór tytułowy. Wciąż co prawda daleko tutaj do zakręconego grania sprzed półtorej dekady, ale to mocno elektroniczne, instrumentalne granie z dość melodyjną grą trąbki zaczyna wciągać. A absolutną perełką jest tutaj „Katia”. Zaś najbardziej intrygujące kompozycje stanowią klamrę albumu. „One Phone Call” to swoista reminiscencja nieprzyjemnych przygód z policją, jakich Davis miał w swoim życiu niemało, przerobiona w tajemniczą, futurystyczną muzyczną wizję państwa policyjnego. Słychać tam głos Stinga, wykrzykującego po francusku tzw. prawa Mirandy; trafił się też polski akcent. Zaś wieńczący płytę utwór to kolejny dźwiękowy zapis nuklearnej paranoi pierwszej połowy lat 80. Jest ponury szum syntezatora, jak wycie płomieni po eksplozji bomby atomowej. Jest trąbka imitująca płacz dziecka i dzwony, bijące na trwogę… To taki fragment muzyki, jaki Roger Waters z chęcią zamieściłby na „The Final Cut” – gdyby tylko mu się tam nie zapomniało, że przekaz tekstowy wypadałoby oprawić jakąś ciekawą muzyką. Tak w sumie: płyta nierówna, chwilami ciekawa, chwilami intrygująca, chwilami porywająca, chwilami trochę – jak na takiego artystę jak Davis – zbyt przewidywalna. Jak w sumie cała twórczość Milesa Davisa w latach 80. Piotr 'Strzyż' Strzyżowski ..::TRACK-LIST::.. You're Under Arrest (1985): 1. One Phone Call/Street Scenes 4:35 Written By - M. Davis 2. Human Nature 4:29 Written By - J. Bettis, S. Porcaro 3. MD 1/Something's On Your Mind/MD 2 7:17 Written By [Md 1] - M. Davis Written By [Md 2] - M. Davis Written By [Something's On Your Mind] - H. Eaves III, J. Williams 4. Ms. Morrisine 4:52 Written-By – M. Davis, M. Tynes Irving, R. Irving III 5. Katia Prelude 0:42 Written By - M. Davis, R. Irving III 6. Katia 7:38 Written By - R. Irving III 7. Time After Time 3:38 Written By - C. Lauper, R. Hyman 8. You're Under Arrest 6:13 Written By - J. Scofield 9. Medley: Jean Pierre/You're Under Arrest/Then There Were None 3:22 Written By [Jean Pierre] - M. Davis Written By [Then There Were None] - M. Davis, R. Irving III Written By [You're Under Arrest] - J. Scofield ..::OBSADA::.. Miles Davis trumpet, "Police Voices, Davis Voices" (1), arrangements (1–7, 9), Oberheim OB-Xa (5, 6) Robert Irving III - synthesizers (1–4, 7, 9), arrangements (2, 4–7, 9), Yamaha DX7 (5, 6, 8), Korg Polysix and Oberheim OB-Xa (5, 6), organ and clavinet (8), celesta (9) John Scofield - guitar (1–3, 7–9), arrangements (8) John McLaughlin - all guitars (4), guitar (5, 6) Darryl Jones, aka "The Munch" - bass Al Foster - drums (1, 7–9) Vincent Wilburn - drums (2, 3), Simmons drums (4–6) Steve Thornton - percussion, Spanish voice (1) Bob Berg - soprano saxophone (1), tenor saxophone (8, 9) Sting - French policeman's voice (1) Marek Olko - Polish voice (1) James "J.R." Prindiville (Jim Rose, road manager) - sound of handcuffs (1) https://www.youtube.com/watch?v=FvSniu9U1YQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 39
Data dodania:
2025-12-25 20:17:48
Rozmiar: 273.75 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI..
..::OPIS::.. „Decoy” nagrali poza Milesem Davisem: klawiszowiec Robert Irving III, gitarzysta John Scofield, saksofoniści Branford Marsalis i Bill Evans, basista Darryl „The Munch” Jones oraz perkusiści Al Foster i Mino Cinelu. Miles Davis nalegał, by mógł sam wyprodukować album… I tak się stało. Davis doszedł do wniosku, że jego nowy album będzie mógł być odtwarzany na antenie radiowej, jeśli doda więcej syntezatorów, a także wzmocnione linie basu i overdub. Wydaje się, że „Decoy” jest materiałem, w którym Davis czuje rytm lat 80-tych jak swój własny, choć jednocześnie muzyka znajdująca się na rozdrożu- wciąż pojawiają się wysłużone free-rockowe jamy, ale także próby nowych fuzji techno, jazzu i popu. Album otwiera tytułowy mocno funkowo-jazzowy utwór z lekkim brzmieniem lat 80.. „Robot 415” to krótki techno-jazzowy kawałek, dziwaczny, ale interesujący. „Code MD” to jedna z pierwszych próba Davisa stworzenia eleganckiego pop-jazzu opartego na nowych rytmach. „Freaky Deaky”- utwór z natrętną linią basu, kończy stronę A longplay’a. Druga strona rozpoczyna się 'What it Is’, klasycznym, typowym dla Davisa ciężkim rockiem w rodzaju dżemu z początku lat 70-tych. W tym utworze John Scofield potwierdza, że jest nietuzinkowym gitarzystą. W „That’s Right” zespół sięga po korzenie- grają powolnego zmęczonego bluesa. Stronę B (pierwszego winylowego wydania) kończy wściekły kawałek bliski nurtowi rockowemu- „That’s What Happened”, w którym Davis i Schofield skupiają na sobie uwagę słuchaczy. Ten niezły album na pewno zadowoli każdego fana Milesa Davisa, ale czy innych fanów jazzu również? Możliwe, że tak... ..::TRACK-LIST::.. Decoy (1983): 1. Decoy 8:32 Written By R. Irving III 2.Robot 415 1:08 Written By - M. Davis, R. Irving III 3. Code M.D. 5:55 Written By - R. Irving III 4. Freaky Deaky 4:31 Written By - M. Davis 5. What It Is 4:32 Written By - J. Scofield, M. Davis 6. That's Right 11:08 Written By - M. Davis 7. That's What Happened 3:30 Written By - J. Scofield, M. Davis ..::OBSADA::.. Miles Davis - trumpet, synthesizers (2, 4–7), arrangements (2, 5–7) Robert Irving III - synthesizers (1–3, 6), electric drum programming and arrangements (1–3), synth bass (2) John Scofield - guitars (1, 3, 5–7) Darryl "The Munch" Jones - electric bass (1, 3–7) Al Foster - drums (1, 3–7) Mino Cinelu - percussion Branford Marsalis - soprano saxophone (1, 3, 6) Bill Evans - soprano saxophone (5, 7) Gil Evans - arrangements (6) https://www.youtube.com/watch?v=sK70BcvR6WI SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-25 19:45:49
Rozmiar: 91.78 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI..
..::OPIS::.. „Decoy” nagrali poza Milesem Davisem: klawiszowiec Robert Irving III, gitarzysta John Scofield, saksofoniści Branford Marsalis i Bill Evans, basista Darryl „The Munch” Jones oraz perkusiści Al Foster i Mino Cinelu. Miles Davis nalegał, by mógł sam wyprodukować album… I tak się stało. Davis doszedł do wniosku, że jego nowy album będzie mógł być odtwarzany na antenie radiowej, jeśli doda więcej syntezatorów, a także wzmocnione linie basu i overdub. Wydaje się, że „Decoy” jest materiałem, w którym Davis czuje rytm lat 80-tych jak swój własny, choć jednocześnie muzyka znajdująca się na rozdrożu- wciąż pojawiają się wysłużone free-rockowe jamy, ale także próby nowych fuzji techno, jazzu i popu. Album otwiera tytułowy mocno funkowo-jazzowy utwór z lekkim brzmieniem lat 80.. „Robot 415” to krótki techno-jazzowy kawałek, dziwaczny, ale interesujący. „Code MD” to jedna z pierwszych próba Davisa stworzenia eleganckiego pop-jazzu opartego na nowych rytmach. „Freaky Deaky”- utwór z natrętną linią basu, kończy stronę A longplay’a. Druga strona rozpoczyna się 'What it Is’, klasycznym, typowym dla Davisa ciężkim rockiem w rodzaju dżemu z początku lat 70-tych. W tym utworze John Scofield potwierdza, że jest nietuzinkowym gitarzystą. W „That’s Right” zespół sięga po korzenie- grają powolnego zmęczonego bluesa. Stronę B (pierwszego winylowego wydania) kończy wściekły kawałek bliski nurtowi rockowemu- „That’s What Happened”, w którym Davis i Schofield skupiają na sobie uwagę słuchaczy. Ten niezły album na pewno zadowoli każdego fana Milesa Davisa, ale czy innych fanów jazzu również? Możliwe, że tak... ..::TRACK-LIST::.. Decoy (1983): 1. Decoy 8:32 Written By R. Irving III 2.Robot 415 1:08 Written By - M. Davis, R. Irving III 3. Code M.D. 5:55 Written By - R. Irving III 4. Freaky Deaky 4:31 Written By - M. Davis 5. What It Is 4:32 Written By - J. Scofield, M. Davis 6. That's Right 11:08 Written By - M. Davis 7. That's What Happened 3:30 Written By - J. Scofield, M. Davis ..::OBSADA::.. Miles Davis - trumpet, synthesizers (2, 4–7), arrangements (2, 5–7) Robert Irving III - synthesizers (1–3, 6), electric drum programming and arrangements (1–3), synth bass (2) John Scofield - guitars (1, 3, 5–7) Darryl "The Munch" Jones - electric bass (1, 3–7) Al Foster - drums (1, 3–7) Mino Cinelu - percussion Branford Marsalis - soprano saxophone (1, 3, 6) Bill Evans - soprano saxophone (5, 7) Gil Evans - arrangements (6) https://www.youtube.com/watch?v=sK70BcvR6WI SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-25 19:39:58
Rozmiar: 233.61 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artist: John Scofield, Dave Holland Title: Memories of Home Year: 2025 Genre: Jazz Quality: Mp3 320 kbps ...( TrackList )... 1. Icons at the Fair (6:21) 2. Meant to Be (6:31) 3. Mine Are Blues (5:38) 4. Memorette (6:11) 5. Mr. B (Dedicated to Ray Brown) (5:52) 6. Not for Nothin’ (5:57) 7. Easy for You (8:10) 8. You I Love (4:53) 9. Memories of Home (5:28)
Seedów: 165
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-20 10:07:18
Rozmiar: 127.23 MB
Peerów: 21
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI..
..::OPIS::.. Na "Star People" zebrano studyjne i koncertowe nagrania dokonane na przestrzeni siedmiu miesięcy, od sierpnia 1982 do lutego następnego roku. Davisowi przez cały ten czas towarzyszył w miarę stabilny skład, z saksofonistą Billem Evansem, gitarzystą Mikiem Sternem, basistą Marcusem Millerem (na początku 1983 roku zastąpionym przez Toma Barneya), perkusistą Alem Fosterem i perkusjonistą Mino Cinelu. W międzyczasie dołączył do nich drugi gitarzysta, John Scofield, którego bluesowy styl gry interesująco dopełnił brzmienie grupy. Świetnie wypadają oba nagrania koncertowe, czyli "Come Get It" i "Speak". W przeciwieństwie do wydanej kilka miesięcy wcześniej koncertówki "We Want Miles", tutaj nie brakuje szaleństwa, energii i intensywności, jakie cechowały występy Davisa w poprzedniej dekadzie. Podobnie jak wtedy, muzycy mieszają funk, rock i jazz, choć już nie w tak awangardowy sposób, a psychodeliczny nastrój został zastąpiony klimatem i brzmieniem lat 80. Zespół na pewno jest tu już bardziej zgrany, niż w nagraniach z "We Want Miles". Nie jest to może aż porywające granie, ale i tak fantastyczne. Równie ciekawie wypadają "It Gets Better" i tytułowy "Star People", a zarazem bardzo zaskakująco, bo to archetypowe, dwunstotaktowe bluesy w wolnym tempie. W pierwszym z nich zachwycają partie Scofielda, w drugim - Davisa i Evansa, którzy na swoich instrumentach doskonale naśladują bluesowy sposób gry na gitarze, oraz Sterna, który w przeciwieństwie do Scofielda gra bluesa w bardziej rockowym stylu. Niestety, dwa ostatnie kawałki zaniżają poziom. "U'N'I" i "Star on Cicely" to przykłady bardziej komercyjnego podejścia do grania. Nie są może tak okropne, jak tytułowy kawałek z "The Man with the Horn" lub późniejsze dokonania Davisa, ale i niczym nie zachwycają. Na ich nieobecności album tylko by zyskał, zwłaszcza że jest bardzo, jak na tamte czasy, długi (trwa niemal pełną godzinę). "Star People" jest zdecydowanie najbardziej udanym wydawnictwem Milesa Davisa z okresu po przerwie, choć niepozbawionym wad. Oprócz długości i nierównego poziomu utworów, należy do nich brak jednorodnego brzmienia - w "Speak" jakość jest wręcz bootlegowa. Ogólnie jednak jest zaskakująco dobrze - zwłaszcza na tle późniejszych dokonań trębacza. Paweł Pałasz ..::TRACK-LIST::.. Star People (1983): 1. Come Get It 11:03 2. It Gets Better 10:07 3. Speak/That's What Happened 8:32 4. Star People 18:46 5. U'n'I 5:53 6. Star On Cicely 4:28 ..::OBSADA::.. Trumpet, Keyboards, Design Concept - Miles Davis Tenor Saxophone, Soprano Saxophone - Bill Evans Drums - Al Foster Electric Bass - Marcus Miller, Tom Barney Electric Guitar - John Scofield, Mike Stern Percussion - Mino Cinelu https://www.youtube.com/watch?v=KKcbISUfd3Q SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-16 21:03:29
Rozmiar: 135.64 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI..
..::OPIS::.. Na "Star People" zebrano studyjne i koncertowe nagrania dokonane na przestrzeni siedmiu miesięcy, od sierpnia 1982 do lutego następnego roku. Davisowi przez cały ten czas towarzyszył w miarę stabilny skład, z saksofonistą Billem Evansem, gitarzystą Mikiem Sternem, basistą Marcusem Millerem (na początku 1983 roku zastąpionym przez Toma Barneya), perkusistą Alem Fosterem i perkusjonistą Mino Cinelu. W międzyczasie dołączył do nich drugi gitarzysta, John Scofield, którego bluesowy styl gry interesująco dopełnił brzmienie grupy. Świetnie wypadają oba nagrania koncertowe, czyli "Come Get It" i "Speak". W przeciwieństwie do wydanej kilka miesięcy wcześniej koncertówki "We Want Miles", tutaj nie brakuje szaleństwa, energii i intensywności, jakie cechowały występy Davisa w poprzedniej dekadzie. Podobnie jak wtedy, muzycy mieszają funk, rock i jazz, choć już nie w tak awangardowy sposób, a psychodeliczny nastrój został zastąpiony klimatem i brzmieniem lat 80. Zespół na pewno jest tu już bardziej zgrany, niż w nagraniach z "We Want Miles". Nie jest to może aż porywające granie, ale i tak fantastyczne. Równie ciekawie wypadają "It Gets Better" i tytułowy "Star People", a zarazem bardzo zaskakująco, bo to archetypowe, dwunstotaktowe bluesy w wolnym tempie. W pierwszym z nich zachwycają partie Scofielda, w drugim - Davisa i Evansa, którzy na swoich instrumentach doskonale naśladują bluesowy sposób gry na gitarze, oraz Sterna, który w przeciwieństwie do Scofielda gra bluesa w bardziej rockowym stylu. Niestety, dwa ostatnie kawałki zaniżają poziom. "U'N'I" i "Star on Cicely" to przykłady bardziej komercyjnego podejścia do grania. Nie są może tak okropne, jak tytułowy kawałek z "The Man with the Horn" lub późniejsze dokonania Davisa, ale i niczym nie zachwycają. Na ich nieobecności album tylko by zyskał, zwłaszcza że jest bardzo, jak na tamte czasy, długi (trwa niemal pełną godzinę). "Star People" jest zdecydowanie najbardziej udanym wydawnictwem Milesa Davisa z okresu po przerwie, choć niepozbawionym wad. Oprócz długości i nierównego poziomu utworów, należy do nich brak jednorodnego brzmienia - w "Speak" jakość jest wręcz bootlegowa. Ogólnie jednak jest zaskakująco dobrze - zwłaszcza na tle późniejszych dokonań trębacza. Paweł Pałasz ..::TRACK-LIST::.. Star People (1983): 1. Come Get It 11:03 2. It Gets Better 10:07 3. Speak/That's What Happened 8:32 4. Star People 18:46 5. U'n'I 5:53 6. Star On Cicely 4:28 ..::OBSADA::.. Trumpet, Keyboards, Design Concept - Miles Davis Tenor Saxophone, Soprano Saxophone - Bill Evans Drums - Al Foster Electric Bass - Marcus Miller, Tom Barney Electric Guitar - John Scofield, Mike Stern Percussion - Mino Cinelu https://www.youtube.com/watch?v=KKcbISUfd3Q SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-16 21:00:04
Rozmiar: 365.27 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI..
..::OPIS::.. W 1981 roku, po ponad pięcioletniej przerwie w swym życiu artystycznym, Miles Davis rozpoczął kompletowanie zespołu do swojego come backu. Z początkowo wieloosobowego bandu wyłoniło się ostatecznie combo, w którego składzie w roli gitarzysty znalazł się wykształcony muzycznie, młody, ale obecny już od kilku lat na scenie (m.in. Blood, Sweat and Tears, zespół Billy’ego Cobhama), Mike Stern. Co prawda Miles Davis zapraszał już wcześniej do współpracy gitarzystów, w tym choćby Johna McLaughlina, który miał okazję na przełomie lat 70-tych i 80-tych współuczestniczyć w tworzeniu przez Milesa podwalin stylu fusion, jednak dopiero udział Mike Sterna w nagraniach do płyty The Man With the Horn z 1981 oraz serii koncertów w Nowym Jorku oraz Tokio, otworzył nowy rozdział w historii roli gitary w muzyce jazzowej. Ze swoimi długimi włosami oraz używanym wówczas Fenderem Stratocasterem (obecnie niemal wyłącznie sygnowany własnymi inicjałami, wykonany na wzór Fendera Telecastera, model Yamaha Pacifica 1511MS), Mike Stern wyglądem absolutnie nie wpasowywał się w tradycyjnie pojmowany wizerunek muzyka jazzowego. Podobnie jego brudne brzmienie gitary oraz sposób gry, momentami atonalny, a w partiach solowych często nieproporcjonalnie do reszty instrumentów w zespole głośny, odbiegały od tego, do czego przyzwyczajeni byli słuchacze jazzu, w tym również gitarowego. Być może wybór na etatowego gitarzystę swojego zespołu osoby tak wyróżniającej się wśród tłumu sobie podobnych gitarzystów jazzowych był wynikiem chęci zadośćuczynienia przez Milesa swym niespełnionym aspiracjom współpracy z Jimi Hedrixem, do której rzekomo miało dojść, gdyby losy tego drugiego nie potoczyły się inaczej. Właśnie wynikiem koncertów z roku 1981 jest wydana rok później płyta "We Want Miles", która dokumentuje atmosferę współpracy muzyków w nowym, odmłodzonym składzie. Niejako osią płyty jest utwór "Jean-Pierre", kompozycja o temacie przywołującym na myśl prostą dziecięcą melodyjkę, stanowiącym tak naprawdę punkt wyjścia dla improwizacji Milesa oraz muzyków zespołu, w tym Mike'a Sterna, którego partia solowa w otwierającej płytę wersji utworu (kompozycja pojawia się na płycie dwukrotnie) należy do dziś do znaków rozpoznawczych stylu gitarzysty. Sam "Jean-Pierre" wszedł na stałe do repertuaru Sterna, pojawiając się także na wydanej przez niego 10 lat później płycie "Standards". Od 1982 roku rolę gitarzysty w zespole Davisa przejął John Scofield, który niejako wygładził i uspokoił drapieżny klimat, jaki swą niepokorną gitarą do fusion Milesa Davisa wniósł Mike Stern. Jedynym oficjalnie wydanym albumem koncertowym, pozwalającym na wgląd w ten krótki, ale bardzo istotny okres współpracy gitarzysty z Davisem, jest właśnie płyta We Want Miles ..::TRACK-LIST::.. We Want Miles (1982) CD 1: 1. Jean Pierre 10:41 2. Back Seat Betty 8:15 3. Fast Track 15:17 4. Jean Pierre 3:58 Bonus Tracks: 5. Ursula 2:08 6. Aida 12:18 CD 2: 1. My Man's Gone Now 20:13 2. Kix 18:43 3. Fat Time 13:06 ..::OBSADA::.. Drums - Al Foster Electric Bass - Marcus Miller Electric Guitar - Mike Stern Percussion - Mino Cinelu Tenor Saxophone, Soprano Saxophone - Bill Evans Trumpet, Keyboards - Miles Davis https://www.youtube.com/watch?v=gKkWjwH4YWQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-16 20:21:32
Rozmiar: 242.28 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI..
..::OPIS::.. W 1981 roku, po ponad pięcioletniej przerwie w swym życiu artystycznym, Miles Davis rozpoczął kompletowanie zespołu do swojego come backu. Z początkowo wieloosobowego bandu wyłoniło się ostatecznie combo, w którego składzie w roli gitarzysty znalazł się wykształcony muzycznie, młody, ale obecny już od kilku lat na scenie (m.in. Blood, Sweat and Tears, zespół Billy’ego Cobhama), Mike Stern. Co prawda Miles Davis zapraszał już wcześniej do współpracy gitarzystów, w tym choćby Johna McLaughlina, który miał okazję na przełomie lat 70-tych i 80-tych współuczestniczyć w tworzeniu przez Milesa podwalin stylu fusion, jednak dopiero udział Mike Sterna w nagraniach do płyty The Man With the Horn z 1981 oraz serii koncertów w Nowym Jorku oraz Tokio, otworzył nowy rozdział w historii roli gitary w muzyce jazzowej. Ze swoimi długimi włosami oraz używanym wówczas Fenderem Stratocasterem (obecnie niemal wyłącznie sygnowany własnymi inicjałami, wykonany na wzór Fendera Telecastera, model Yamaha Pacifica 1511MS), Mike Stern wyglądem absolutnie nie wpasowywał się w tradycyjnie pojmowany wizerunek muzyka jazzowego. Podobnie jego brudne brzmienie gitary oraz sposób gry, momentami atonalny, a w partiach solowych często nieproporcjonalnie do reszty instrumentów w zespole głośny, odbiegały od tego, do czego przyzwyczajeni byli słuchacze jazzu, w tym również gitarowego. Być może wybór na etatowego gitarzystę swojego zespołu osoby tak wyróżniającej się wśród tłumu sobie podobnych gitarzystów jazzowych był wynikiem chęci zadośćuczynienia przez Milesa swym niespełnionym aspiracjom współpracy z Jimi Hedrixem, do której rzekomo miało dojść, gdyby losy tego drugiego nie potoczyły się inaczej. Właśnie wynikiem koncertów z roku 1981 jest wydana rok później płyta "We Want Miles", która dokumentuje atmosferę współpracy muzyków w nowym, odmłodzonym składzie. Niejako osią płyty jest utwór "Jean-Pierre", kompozycja o temacie przywołującym na myśl prostą dziecięcą melodyjkę, stanowiącym tak naprawdę punkt wyjścia dla improwizacji Milesa oraz muzyków zespołu, w tym Mike'a Sterna, którego partia solowa w otwierającej płytę wersji utworu (kompozycja pojawia się na płycie dwukrotnie) należy do dziś do znaków rozpoznawczych stylu gitarzysty. Sam "Jean-Pierre" wszedł na stałe do repertuaru Sterna, pojawiając się także na wydanej przez niego 10 lat później płycie "Standards". Od 1982 roku rolę gitarzysty w zespole Davisa przejął John Scofield, który niejako wygładził i uspokoił drapieżny klimat, jaki swą niepokorną gitarą do fusion Milesa Davisa wniósł Mike Stern. Jedynym oficjalnie wydanym albumem koncertowym, pozwalającym na wgląd w ten krótki, ale bardzo istotny okres współpracy gitarzysty z Davisem, jest właśnie płyta We Want Miles ..::TRACK-LIST::.. We Want Miles (1982) CD 1: 1. Jean Pierre 10:41 2. Back Seat Betty 8:15 3. Fast Track 15:17 4. Jean Pierre 3:58 Bonus Tracks: 5. Ursula 2:08 6. Aida 12:18 CD 2: 1. My Man's Gone Now 20:13 2. Kix 18:43 3. Fat Time 13:06 ..::OBSADA::.. Drums - Al Foster Electric Bass - Marcus Miller Electric Guitar - Mike Stern Percussion - Mino Cinelu Tenor Saxophone, Soprano Saxophone - Bill Evans Trumpet, Keyboards - Miles Davis https://www.youtube.com/watch?v=gKkWjwH4YWQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-16 20:17:30
Rozmiar: 720.33 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( TrackList )......( Info )...
Artist: VA Title: Jazzy Grooves [A Hidden Gem Playlist] Year: 2025 Genre: NuJazz, AcidJazz Publisher (label): Irma Records Duration: 02:14:02 Format/Codec: FLAC Audio bitrate: lossless ...( TrackList )... • 01. Belladonna - Space Jazz (5:18) • 02. Soulstance - In The Middle (5:19) • 03. DJ Rodriguez - Botches & Friends (6:03) • 04. Agostino Maria Ticino - Drink For Being Man (3:46) • 05. Sicania Soul - Starlite (Sicania Soul Vocal) (8:45) • 06. Modulo5 - Focus On Sight (Modulo 5'09) (4:07) • 07. Belladonna - Basic Light (3:19) • 08. Aaron Tesser & The New Jazz Affair - Everlasting Rose (Dave Masoch Re-Jazzed) (4:21) • 09. The Shiffers - Che Gambe (Dave Masoch's Funky Beach Side Rhumba Rework) (5:28) • 10. Soulstance - You Know Where (6:31) • 11. Soulstance - Old Stories (4:50) • 12. Soulstance - Iridium (4:38) • 13. Acusmatic Group - Un grosso guaio (Dave Masoch Re-Jazzed) (5:44) • 14. Vito Lalinga (Vi Mode Inc. Project) - Vision (4:01) • 15. Bossa Nostra - Home Is Where The Hatred Is (Progetto Tribale Vibe Mix) (5:19) • 16. Low Fidelity Jet Set Orchestra - Asphalt Jungle (2:52) • 17. Soulstance - Fast River (4:37) • 18. Acusmatic Group - Regolamento di conti (Dave Masoch and His Rhythm Set Remix) (8:28) • 19. Giulio Campagnolo & The Jazz Funkers - Revli's Mood (5:38) • 20. Joe Bataan - When The Rain Begins To Fall (6:48) • 21. Dom Um Romao - Lake of Perseverance (King Kooba Remix) (5:08) • 22. Arcoiris - Vamos no Ilê (M-Swift RMX) (7:03) • 23. Italian Secret Service - I Still Don't Believe It (Black Mighty Wax Sky-e-dit) (5:31) • 24. The Modern African Spirit - Bouncing Water (4:15) • 25. Lo Greco Bros - I Can Give It (6:13)
Seedów: 32
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-13 23:05:08
Rozmiar: 871.02 MB
Peerów: 3
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Krążek jest improwizacją trójki wybitnych instrumentalistów, w której artyści malują przestrzenie dźwiękowe oraz emocjonalne w czasie rzeczywistym, rozwijając spontanicznie rodzące się motywy oraz eksplorując płaszczyzny energetyczne i wyrazowe, często zahaczające o niuanse i detale brzmieniowe. Kluczem do powstania albumu jest wzajemna nieustanna interakcja oraz niemal metafizyczne wyczucie chwili. - Adam Dobrzyński (Radiowa Jedynka, portal Ale Muzyka) Ether to pokaz kreatywności i współodczuwania muzyki przez trzech obdarzonych niezwykłą wyobraźnią artystów. Jest w niej ogromna przestrzeń, którą wypełniają swoimi partiami muzycy. To tajemniczy, zapraszający do siebie świat improwizacji i artystycznej intuicji. - Marek Romański, Jazz Forum Sercem jazzu jest emocja oraz improwizacja. Tak trzech znakomitych instrumentalistów podeszło do wspólnego rozczytania emocji oraz budowania brzmień i nastrojów, które dyktowane ulotnym pomysłem melodycznym oraz harmonicznym tworzą nowy rodzaj kreatywnej ekspresji. Muzyka toczy się jakby swoim naturalnym rytmem, ale w rygorze, jaki eksploruje pomysłami trębacza, basisty i perkusisty. To znakomita lekcja pokory wobec rozbudzanej improwizacji i dźwięków tworzonych w arcyciekawym i pięknym dialogu między muzykami. Dionizy Piątkowski / Era Jazzu Muzyka na płycie Ether jest ZNAKOMITA! Włączyłem, usiadłem w fotelu i nie ruszyłam się - nie tylko do ostatniej nuty z "Ether 8" - ale jeszcze potem dłuższą chwilę.. Moje szczere gratulacje! - Mirosław Dziewa (Radio Nowa Nadzieja, Novum Jazz Festival, Łomża) Gdyby Piotr Schmidt przyszedł na świat 30 lat wcześniej, to dziś jego płyty stanowiłyby kanon polskiej muzyki jazzowej i jednym tchem wymienialibyśmy jego nazwisko obok Komedy, Stańki, Ptaszyna (...) Nie będę owijał w bawełnę: jest to jeden z najlepszych albumów, jakie słyszałem w życiu - materiał rezonuje w stu procentach zarówno z moimi oczekiwaniami muzycznymi, jak i brzmieniową estetyką. - Robert Kazubal (- Jazzda.net BLOG) Album „Ether” jawi się jako projekt otwarty, wolny od sztywnych ram i przewidywalnych struktur. Zamiast uporządkowanych form — otrzymujemy kompozycje oparte na spontaniczności i intuicji, które odważnie zmierzają w stronę eksperymentu. Nie znajdziemy tu klasycznego podejścia do budowy utworu; zamiast tego pojawiają się pozornie drobne niuanse, tworzące spójną koncepcję opartą w głównej mierze na kontemplacji i subtelności. (...) album „Ether” jest już teraz jednym z ciekawszych wydarzeń 2025 roku. - Łukasz Dębowski (polskaplyta-polskamuzyka.pl) Piotrze, Słucham i słucham i jakbym został potraktowany eterem. Odłączony od rzeczywistości. Genialnie wydajesz dźwięki, a chwile ciszy także grają. Bardzo mi się ten Twój / Wasz muzyczny projekt podoba. Takiego Ciebie nie słyszałem. Wymagająca muzyika, frapująco - wciągająca. - Wojciech Mościbrodzki (Jazz w CSK, Lublin) Doskonały album! - Adam Domagała (zdzezemlzej.blogspot.com) (...)Na „Ether” muzyki się nie wykonuje, tu muzyka się staje, wydarza. Muzycy tworzą środowisko (eter!), matecznik, w którym intencje krystalizują się w dźwięki. Czujnie wypatrują w nich muzyki, a gdy się pojawi na horyzoncie, nęcą ją i oswajają, jak dzikiego mustanga, aby dosiąść jej i popędzić jak surfer na fali tam, gdzie fala prowadzi, brawurowo ale uważnie, aby się jej nie sprzeciwiać, bo to grozi wywrotką. A gdy moc fali się naturalnie wyczerpie, wypatrują następnej w burzliwym oceanie możliwych dźwięków, motywów, rytmów... Słucha się tego z przyjemnością, bo to muzyka w najwyższym stopniu przyjazna słuchaczowi i… ładna, bo choć – z założenia – wszystko tu można wyimprowizować, to gdy już się wyimprowizuje i płynie na fali, nie sprzeniewierza się jej i nie gubi we free jazzowych kotłach, ale przestrzega się jej logiki, dynamiki i modalnej struktury. Słucha się z przyjemnością, ale i z emocją, jakby śledziło się ruch na placu w Bombaju, gdy z nieładu wyłania się ład, muzyka in statu nascendi, gra gestów i dźwięków, w duchu swobody, przygody i niespodzianki ale także konsekwencji, odpowiedzialności i dyscypliny. Mnie „Ether” podoba się bardziej niż swobodne improwizacje Tristano i wcale nie mniej niż te Stańki. - Tomasz Tłuczkiewicz (całosć na: https://newtalentsgeneration.com/recenzja-ether-tomasza-tluczkiewicza/) Eter wypełnia, spaja i niesie dźwięk w przestrzeni. W starożytnej kosmologii był „piątym żywiołem” – który wypełnia niebo i nadaje ciałom niebieskim nieustanny ruch. W historii nauki bywał ośrodkiem niosącym fale światła. Dziś w potocznej mowie muzyka niesiona jest na falach eteru… Unoszą się w nich fluktuacje i energie, które kształtują sposób, w jaki biegną fale. Geometria przestrzeni decyduje o tym, co przyspieszy, co wyhamuje, a co ułoży się w nieprzekraczalny wzór, lecz nie schemat. W muzyce tę samą podatność słychać w przestrzeni między dźwiękowej ożywionej jednak skalą duchowych doświadczeń każdego z artystów ją kreujących razem i z osobna. Album „Ether” został stworzony spontanicznie. Bez nut, bez aranżacji, bez wcześniejszych ustaleń. Spoiwem stały się etapy naszych twórczych poszukiwań, wrażliwość i wciąż pogłębiana muzykalność. Wyczucie przestrzeni i energii, w której się znaleźliśmy. W tej grze każdy detal ma wagę decyzji: krótki oddech trąbki, ziarnista krawędź struny kontrabasu, napędzający lub hamujący akcent talerza perkusji – drobne wektory, które razem wyznaczają trajektorię utworu. Słuchając się nawzajem, kalibrowaliśmy się na to, czego jeszcze nie było, na potencjał kolejnego kroku. Frazy zakrzywione grawitacją ciszy. Coś minimalnie „przed” lub „za” tworzy dynamikę muzycznych napięć. We wspólnym kreowaniu muzyki są momenty, w których kilka możliwych chwil istnieje naraz. Artyści współpracujący ze sobą na zasadzie interferencji, tworzący coś, czego jeszcze przed chwilą nie było - współkomponują. Każda chwila ma własne częstotliwości, które „chcą” wybrzmieć – wystarczy zagrać ciszej, by usłyszeć więcej. Czas i przestrzeń wymieniają się rolami. Cisza nie jest tylko tłem. To w niej mierzymy odległość między intencją a rezultatem, bez ochronnej siatki aranżacyjnych pewników. W tej sytuacji porządkowanie harmonicznego pionu, czy nawiązanie do tej czy innej stylistycznej konwencji przestają mieć znaczenie. Pozostaje naturalna, szczera narracja…. „Ether” nie próbuje opisać przestrzeni w danym momencie – raczej bada jej ulotność razem z jej uczuciowymi kontekstami. Uczy słuchania tego co pomiędzy dźwiękami. Jeśli po zakończeniu utworu mamy wrażenie, że coś jeszcze krąży – to właśnie eter: nie substancja, tylko możliwość, z której układa się muzyka wtedy, gdy wydaje się, że już jej nie ma. Zostawiamy Wam tę płytę – jako zaproszenie do dalszego słuchania tego, co dzieje się w jej niedefiniowalnej przestrzeni. - Piotr Schmidt Koncepcja bądź idea nagrania płyty w całości wyimprowizowanej, intuicyjnie wykreowanej posiadającej określony werbalny czy też podprogowy program dla wykonawców - w tym przypadku tria kompozytorów i instrumentalistów: Schmidt, Święs, Frankiewicz, pozostaje wyzwaniem i realnym działaniem, które aby mogło koncertować uwagę słuchacza, co więcej mogło wyznaczać dlań obszar pogłębionego przeżycia – musi – i to na zasadzie niezbędnego warunku – przekraczać ów krąg czysto warsztatowych eksploracji i to niezależnie od tego na ile byłyby one bardzo przed samym nagraniem sprawnie i komplementarnie zarysowane. Ów proces wydaje się tym bardziej złożony, jeśli zważyć, że realizowana konwencja dźwiękowa odchodzi od utartych stylistycznych schematów czy też zasad budowania języka dźwiękowego. Stykamy się tu zatem z przestrzenią – czysto sonorystycznym spektrum – w którym niesprężyste jakby zderzenia w każdym momencie mogą rozbłysnąć, wyzwolić zaskakujące energie wciągając nas bez reszty w tok muzycznej narracji, która raz to intensywnie gęstnieje, raz umyka w osobliwą nicość. Nigdy jednak, nie pozwala naszej uwadze na spowolnienie intensywności przeżycia. Przeżycie to pozostaje intensywnie napięte i sądząc po zastosowanej poszerzonej strukturalnie materii dźwiękowej, wywołuje ono nawet pewne zadziwienie w jaki to osobliwie krąg doznań my jako słuchacze zostaliśmy wprowadzeni. Bo owo przeżycie nie słabnie wraz z domykającymi się poszczególnymi sekwencjami tego dźwiękowego fresku. A jest on w konsekwencji czymś spójnym i integralnym w intensywnym swym trwaniu. Można tu zatem powrócić do motywów, które doprowadziły wykonawców do skonkretyzowania tego delikatnego wpierw przeczucia, swoistej duchowej potrzeby, iż nadszedł oto ten najwłaściwszy moment by, po być może wielu latach indywidualnych poszukiwań, domykania przeróżnych życiowych doświadczeń, zawierzyć ostatecznie intuicji i zmaterializować w muzyce coś, co przez lata było tylko impulsem i owym dalekim przeczuciem. Ta chwila wszak dla nich szczęśliwie nadeszła i zyskała swój intensywny, uczuciowy, muzyczny wymiar, prawdziwie autentyczny, niewymuszony i przemawiający wprost, tak jak dzieje się, i to bez wątpienia, w przypadku albumu „Ether”. - Henryk Cierpioł (Radio Katowice, AM w Katowicach) ..::TRACK-LIST::.. 1. Ether I 6:09 2. Ether II 4:03 3. Ether III 4:28 4. Ether IV 5:13 5. Ether V 3:06 6. Ether VI 3:07 7. Ether VII 5:11 8. Ether VIII 9:36 ..::OBSADA::.. Trumpet - Piotr Schmidt Double Bass - Andrzej Święs Drums - Sebastian Frankiewicz https://www.youtube.com/watch?v=6rNYJTOkQUU SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-08 17:00:38
Rozmiar: 96.00 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
...( Opis )... Krążek jest improwizacją trójki wybitnych instrumentalistów, w której artyści malują przestrzenie dźwiękowe oraz emocjonalne w czasie rzeczywistym, rozwijając spontanicznie rodzące się motywy oraz eksplorując płaszczyzny energetyczne i wyrazowe, często zahaczające o niuanse i detale brzmieniowe. Kluczem do powstania albumu jest wzajemna nieustanna interakcja oraz niemal metafizyczne wyczucie chwili. - Adam Dobrzyński (Radiowa Jedynka, portal Ale Muzyka) Ether to pokaz kreatywności i współodczuwania muzyki przez trzech obdarzonych niezwykłą wyobraźnią artystów. Jest w niej ogromna przestrzeń, którą wypełniają swoimi partiami muzycy. To tajemniczy, zapraszający do siebie świat improwizacji i artystycznej intuicji. - Marek Romański, Jazz Forum Sercem jazzu jest emocja oraz improwizacja. Tak trzech znakomitych instrumentalistów podeszło do wspólnego rozczytania emocji oraz budowania brzmień i nastrojów, które dyktowane ulotnym pomysłem melodycznym oraz harmonicznym tworzą nowy rodzaj kreatywnej ekspresji. Muzyka toczy się jakby swoim naturalnym rytmem, ale w rygorze, jaki eksploruje pomysłami trębacza, basisty i perkusisty. To znakomita lekcja pokory wobec rozbudzanej improwizacji i dźwięków tworzonych w arcyciekawym i pięknym dialogu między muzykami. Dionizy Piątkowski / Era Jazzu Muzyka na płycie Ether jest ZNAKOMITA! Włączyłem, usiadłem w fotelu i nie ruszyłam się - nie tylko do ostatniej nuty z "Ether 8" - ale jeszcze potem dłuższą chwilę.. Moje szczere gratulacje! - Mirosław Dziewa (Radio Nowa Nadzieja, Novum Jazz Festival, Łomża) Gdyby Piotr Schmidt przyszedł na świat 30 lat wcześniej, to dziś jego płyty stanowiłyby kanon polskiej muzyki jazzowej i jednym tchem wymienialibyśmy jego nazwisko obok Komedy, Stańki, Ptaszyna (...) Nie będę owijał w bawełnę: jest to jeden z najlepszych albumów, jakie słyszałem w życiu - materiał rezonuje w stu procentach zarówno z moimi oczekiwaniami muzycznymi, jak i brzmieniową estetyką. - Robert Kazubal (- Jazzda.net BLOG) Album „Ether” jawi się jako projekt otwarty, wolny od sztywnych ram i przewidywalnych struktur. Zamiast uporządkowanych form — otrzymujemy kompozycje oparte na spontaniczności i intuicji, które odważnie zmierzają w stronę eksperymentu. Nie znajdziemy tu klasycznego podejścia do budowy utworu; zamiast tego pojawiają się pozornie drobne niuanse, tworzące spójną koncepcję opartą w głównej mierze na kontemplacji i subtelności. (...) album „Ether” jest już teraz jednym z ciekawszych wydarzeń 2025 roku. - Łukasz Dębowski (polskaplyta-polskamuzyka.pl) Piotrze, Słucham i słucham i jakbym został potraktowany eterem. Odłączony od rzeczywistości. Genialnie wydajesz dźwięki, a chwile ciszy także grają. Bardzo mi się ten Twój / Wasz muzyczny projekt podoba. Takiego Ciebie nie słyszałem. Wymagająca muzyika, frapująco - wciągająca. - Wojciech Mościbrodzki (Jazz w CSK, Lublin) Doskonały album! - Adam Domagała (zdzezemlzej.blogspot.com) (...)Na „Ether” muzyki się nie wykonuje, tu muzyka się staje, wydarza. Muzycy tworzą środowisko (eter!), matecznik, w którym intencje krystalizują się w dźwięki. Czujnie wypatrują w nich muzyki, a gdy się pojawi na horyzoncie, nęcą ją i oswajają, jak dzikiego mustanga, aby dosiąść jej i popędzić jak surfer na fali tam, gdzie fala prowadzi, brawurowo ale uważnie, aby się jej nie sprzeciwiać, bo to grozi wywrotką. A gdy moc fali się naturalnie wyczerpie, wypatrują następnej w burzliwym oceanie możliwych dźwięków, motywów, rytmów... Słucha się tego z przyjemnością, bo to muzyka w najwyższym stopniu przyjazna słuchaczowi i… ładna, bo choć – z założenia – wszystko tu można wyimprowizować, to gdy już się wyimprowizuje i płynie na fali, nie sprzeniewierza się jej i nie gubi we free jazzowych kotłach, ale przestrzega się jej logiki, dynamiki i modalnej struktury. Słucha się z przyjemnością, ale i z emocją, jakby śledziło się ruch na placu w Bombaju, gdy z nieładu wyłania się ład, muzyka in statu nascendi, gra gestów i dźwięków, w duchu swobody, przygody i niespodzianki ale także konsekwencji, odpowiedzialności i dyscypliny. Mnie „Ether” podoba się bardziej niż swobodne improwizacje Tristano i wcale nie mniej niż te Stańki. - Tomasz Tłuczkiewicz (całosć na: https://newtalentsgeneration.com/recenzja-ether-tomasza-tluczkiewicza/) Eter wypełnia, spaja i niesie dźwięk w przestrzeni. W starożytnej kosmologii był „piątym żywiołem” – który wypełnia niebo i nadaje ciałom niebieskim nieustanny ruch. W historii nauki bywał ośrodkiem niosącym fale światła. Dziś w potocznej mowie muzyka niesiona jest na falach eteru… Unoszą się w nich fluktuacje i energie, które kształtują sposób, w jaki biegną fale. Geometria przestrzeni decyduje o tym, co przyspieszy, co wyhamuje, a co ułoży się w nieprzekraczalny wzór, lecz nie schemat. W muzyce tę samą podatność słychać w przestrzeni między dźwiękowej ożywionej jednak skalą duchowych doświadczeń każdego z artystów ją kreujących razem i z osobna. Album „Ether” został stworzony spontanicznie. Bez nut, bez aranżacji, bez wcześniejszych ustaleń. Spoiwem stały się etapy naszych twórczych poszukiwań, wrażliwość i wciąż pogłębiana muzykalność. Wyczucie przestrzeni i energii, w której się znaleźliśmy. W tej grze każdy detal ma wagę decyzji: krótki oddech trąbki, ziarnista krawędź struny kontrabasu, napędzający lub hamujący akcent talerza perkusji – drobne wektory, które razem wyznaczają trajektorię utworu. Słuchając się nawzajem, kalibrowaliśmy się na to, czego jeszcze nie było, na potencjał kolejnego kroku. Frazy zakrzywione grawitacją ciszy. Coś minimalnie „przed” lub „za” tworzy dynamikę muzycznych napięć. We wspólnym kreowaniu muzyki są momenty, w których kilka możliwych chwil istnieje naraz. Artyści współpracujący ze sobą na zasadzie interferencji, tworzący coś, czego jeszcze przed chwilą nie było - współkomponują. Każda chwila ma własne częstotliwości, które „chcą” wybrzmieć – wystarczy zagrać ciszej, by usłyszeć więcej. Czas i przestrzeń wymieniają się rolami. Cisza nie jest tylko tłem. To w niej mierzymy odległość między intencją a rezultatem, bez ochronnej siatki aranżacyjnych pewników. W tej sytuacji porządkowanie harmonicznego pionu, czy nawiązanie do tej czy innej stylistycznej konwencji przestają mieć znaczenie. Pozostaje naturalna, szczera narracja…. „Ether” nie próbuje opisać przestrzeni w danym momencie – raczej bada jej ulotność razem z jej uczuciowymi kontekstami. Uczy słuchania tego co pomiędzy dźwiękami. Jeśli po zakończeniu utworu mamy wrażenie, że coś jeszcze krąży – to właśnie eter: nie substancja, tylko możliwość, z której układa się muzyka wtedy, gdy wydaje się, że już jej nie ma. Zostawiamy Wam tę płytę – jako zaproszenie do dalszego słuchania tego, co dzieje się w jej niedefiniowalnej przestrzeni. - Piotr Schmidt Koncepcja bądź idea nagrania płyty w całości wyimprowizowanej, intuicyjnie wykreowanej posiadającej określony werbalny czy też podprogowy program dla wykonawców - w tym przypadku tria kompozytorów i instrumentalistów: Schmidt, Święs, Frankiewicz, pozostaje wyzwaniem i realnym działaniem, które aby mogło koncertować uwagę słuchacza, co więcej mogło wyznaczać dlań obszar pogłębionego przeżycia – musi – i to na zasadzie niezbędnego warunku – przekraczać ów krąg czysto warsztatowych eksploracji i to niezależnie od tego na ile byłyby one bardzo przed samym nagraniem sprawnie i komplementarnie zarysowane. Ów proces wydaje się tym bardziej złożony, jeśli zważyć, że realizowana konwencja dźwiękowa odchodzi od utartych stylistycznych schematów czy też zasad budowania języka dźwiękowego. Stykamy się tu zatem z przestrzenią – czysto sonorystycznym spektrum – w którym niesprężyste jakby zderzenia w każdym momencie mogą rozbłysnąć, wyzwolić zaskakujące energie wciągając nas bez reszty w tok muzycznej narracji, która raz to intensywnie gęstnieje, raz umyka w osobliwą nicość. Nigdy jednak, nie pozwala naszej uwadze na spowolnienie intensywności przeżycia. Przeżycie to pozostaje intensywnie napięte i sądząc po zastosowanej poszerzonej strukturalnie materii dźwiękowej, wywołuje ono nawet pewne zadziwienie w jaki to osobliwie krąg doznań my jako słuchacze zostaliśmy wprowadzeni. Bo owo przeżycie nie słabnie wraz z domykającymi się poszczególnymi sekwencjami tego dźwiękowego fresku. A jest on w konsekwencji czymś spójnym i integralnym w intensywnym swym trwaniu. Można tu zatem powrócić do motywów, które doprowadziły wykonawców do skonkretyzowania tego delikatnego wpierw przeczucia, swoistej duchowej potrzeby, iż nadszedł oto ten najwłaściwszy moment by, po być może wielu latach indywidualnych poszukiwań, domykania przeróżnych życiowych doświadczeń, zawierzyć ostatecznie intuicji i zmaterializować w muzyce coś, co przez lata było tylko impulsem i owym dalekim przeczuciem. Ta chwila wszak dla nich szczęśliwie nadeszła i zyskała swój intensywny, uczuciowy, muzyczny wymiar, prawdziwie autentyczny, niewymuszony i przemawiający wprost, tak jak dzieje się, i to bez wątpienia, w przypadku albumu „Ether”. - Henryk Cierpioł (Radio Katowice, AM w Katowicach) ...( TrackList )... 1. Ether I 6:09 2. Ether II 4:03 3. Ether III 4:28 4. Ether IV 5:13 5. Ether V 3:06 6. Ether VI 3:07 7. Ether VII 5:11 8. Ether VIII 9:36 ...( Obsada )... Trumpet - Piotr Schmidt Double Bass - Andrzej Święs Drums - Sebastian Frankiewicz https://www.youtube.com/watch?v=6rNYJTOkQUU SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-08 16:33:40
Rozmiar: 234.68 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Diana Krall Title: Christmas Songs Year: 2005 Genre: Jazz Style: Vocal, Big Band, Holiday Publisher (label): Verve Duration: 00:44:29 Format/Codec: FLAC (tracks) Audio Bitrate: Lossless [16-bit/44100Hz] ...( TrackList )... 01. Jingle Bells (00:03:23) 02. Let It Snow (00:03:59) 03. The Christmas Song (00:04:22) 04. Winter Wonderland (00:03:13) 05. I'll Be Home For Christmas (00:03:05) 06. Christmas Time Is Here (00:03:33) 07. Santa Claus Is Coming To Town (00:02:52) 08. Have Yourself A Merry Little Christmas (00:04:18) 09. White Christmas (00:04:30) 10. What Are You Doing New Year's Eve? (00:04:08) 11. Sleigh Ride (00:03:25) 12. Count Your Blessings Instead Of Sheep (00:03:41)
Seedów: 10
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:08:36
Rozmiar: 231.80 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Diana Krall Album: Christmas Songs Year: (2005) Genre: Jazz Format: [FLAC] ...( TrackList )... 1 Jingle Bells 3:26 2 Let It Snow 4:02 3 The Christmas Song 4:24 4 Winter Wonderland 3:15 5 I'll Be Home For Christmas 3:08 6 Christmas Time Is Here 3:35 7 Santa Claus Is Coming To Town 2:54 8 Have Yourself A Merry Little Christmas 4:19 9 White Christmas 4:32 10 What Are You Doing New Year's Eve 4:10 11 Sleigh Ride 3:26 12 Count Your Blessings Instead Of Sheep 3:41
Seedów: 490
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:00:45
Rozmiar: 231.94 MB
Peerów: 32
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Holly Cole Album: Baby It's Cold Outside And I Have The Christmas Blues Year: (2022) Genre: Jazz , Vocal Jazz , Holiday Jazz. Format: [Flac] ...( TrackList )... 1 Santa Claus Is Coming To Town 2:25 2 Two Thousand Miles 3:32 3 Santa Baby 4:00 4 Christmas Time Is Here 3:01 5 Baby It's Cold Outside 3:59 6 Christmas Blues 2:55 7 Sleigh Ride 2:37 8 Wildwood Carol 2:54 9 I'd Like To Hitch A Ride With Santa Claus 2:19 10 If We Make It Through December 3:42 11 The Christmas Song 5:09 12 Christmas Is 2:40 13 I'll Be Home For Christmas 3:08 14 What About Me 1:42 15 'Zat You Santa Claus 3:22 16 Please Come Home For Christmas 3:15
Seedów: 140
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:00:38
Rozmiar: 302.05 MB
Peerów: 12
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Polski trębacz i kompozytor Piotr Schmidt powraca, niezrażony zmieniającą oblicze naszego świata pandemią, by podzielić się z nami chwilami radości zainspirowanej muzyką, którą tak bardzo kochamy. Wspierany przez swój regularny kwartet, znany także z albumów takich jak "Tribute to Tomasz Stańko" czy "Saxesful", a składający się z czołowych polskich muzyków: pianisty Wojciecha Niedzieli, basisty Macieja Garbowskiego i perkusisty Krzysztofa Gradziuka, Schmidt zaprezentował nam zestaw dziewięciu wspaniałych oryginalnych kompozycji, oraz aranże dwóch utworów Ojca Chrzestnego polskiego Jazzu, Krzysztofa Komedy, oferując nam tym samym wysoce estetyczne jazzowe przeżycie, doskonale łącząc tradycję jazzowego mainstreamu z bardziej europejskim podejściem. Dwaj muzycy zza oceanu: Kanadyjski gitarzysta Matthew Stevens i Amerykański saksofonista Walter Smith III, goszczą na sześciu kawałkach, transformując zespół w kwintet i nasączając muzykę swą własną jazzową pikanterią. Uważny słuchacz doceni niesamowity poziom muzykalności i kreatywności, jaki nam ci doświadczeni muzycy serwują. Ten kwartet to nie tylko trębacz z akompaniamentem: to naturalny organizm wykonawczy, w całości odpowiedzialny za produkt końcowy. Zamknij oczy i wsłuchaj się… Adam Baruch, listopad 2020 Piękne melodie, raczej oszczędna, ale trafiająca w sedno gra, na którą składają się przemyślane dźwięki i wciągająca dramaturgia. Niby nic nie zwiastuje mrocznej prognozy, a jednak taki tytuł nosi już dwunasta w dorobku Piotra Schmidta płyta „Dark Forecast”. Dziewięć autorskich kompozycji i dwie piękne ballady Krzysztofa Komedy wykonał kwartet trębacza, w którego skład wchodzą: pianista Wojciech Niedziela, kontrabasista Maciej Garbowski oraz perkusista Krzysztof Gradziuk. W kilku utworach towarzyszą im goście zza Oceanu – saksofonista tenorowy Walter Smith III i gitarzysta Matthew Stevens. Tej płyty radosną nazwać nie można, nie jest jednak tak mroczna, jakby wskazywał tytuł. Sporo tu brzmień, które skłaniają ku nadziei. Są też momenty niepewności, rozedrgania, pytania bez odpowiedzi, które odzwierciedlać mogą aktualny czas, w którym też powstał ten materiał. Nikt nie wie, jaki będzie rozwój sytuacji, jednak trębacz wraz z towarzyszami kończą swoje rozważania z pełną nadziei ufnością, że będzie lepiej (A Place of Hope…). Wyważone to zakończenie, ale z pewnością niepozostawiające słuchacza w mroku. I wbrew pozorom to dużo, bo muzyka na „Dark Forecast” w jakiś sposób dodaje otuchy. Tytułowy utwór wprowadza na przykład duży spokój. Taki też wydźwięk ma cały album pełen pięknych (niebanalnych) melodii. Gdzieś pomiędzy nimi rozgrywają się subtelne improwizacje utrzymane w duchu płyty. Momenty, które bardziej mnie uwiodły, to sonorystyczne Shadows of Darkness, zadumane A Melancholy Time, obydwa z doskonałą, barwną pracą sekcji i trąbki, oraz Floating in the Wind z klimatyczną grą pianisty i perkusisty. Uwagę zwraca także mocno wyróżniający się Psychokinetic Time, w którym brawa należą się przede wszystkim sekcji za stworzenie mechanizmu niczym z zegarka – precyzyjnego i działającego na wyobraźnię. Najnowszy album Piotra Schmidta i jego kwartetu to przykład niesamowitej muzykalności artystów, którzy spokojnie, bez efekciarstwa, potrafią wyczarować klimat, na który składa się szlachetne brzmienie, różnorodność faktur czy bogactwo ciekawych detali. Nie można w tym wszystkim pominąć doskonałej zespołowej pracy, wzajemnego zrozumienia i partnerstwa. Kawał pięknej muzyki. Mery Zimny Trębacz Piotr Schmidt zajął drugie miejsce w kategorii Muzyk Roku plebiscytu magazynu "Jazz Press", a wydany pod koniec 2020 roku album "Dark Forecast" jego kwartetu uplasował się na drugiej pozycji. Z pewnością jest to jedna z najważniejszych płyt polskiego jazzu wydana w ubiegłym roku, a - co ważne - chętnie do niej wracam, bo w muzyce kwartetu znajduję intrygujące pomysły, wciągającą dramaturgię i ujmujące brzmienia. "Dark Forecast" to dwunasty album w karierze młodego trębacza, a trafiło na niego sześć nowych kompozycji lidera, trzy są efektem improwizacji całego kwartetu, zaś dwie autorstwa Krzysztofa Komedy. Urokliwa "Ballada" Komedy z filmu Polańskiego "Nóż w wodzie" otwiera album w sposób nietypowy, jak na płytę trębacza – od długiej, nastrojowej solówki pianisty Wojciecha Niedzieli. W pogodny nastrój wprawi nas temat Piotra Schmidta "Don’t Know What You Got" z gościnnym udziałem gitarzysty zza oceanu - Matthew Stevensa. "A Melancholy Time" jest ciekawie rozwijającą się improwizacją wszystkich muzyków. W tytułowym nagraniu, jak i w dwóch innych, wziął udział utytułowany amerykański saksofonista Walter Smith III. Chwytliwy temat jest tu rozwijany na kilka sposobów dając słuchaczowi możliwość delektowania się melodią, jak i tworzonymi wokół jej motywu improwizacjami. Świetny jazz do wielokrotnego słuchania. Marek Dusza ..::TRACK-LIST::.. 1. Ballad 5:58 Composed By Krzysztof Komeda 2. Don't Know What You Got 4:50 Composed By Piotr Schmidt 3. A Melancholy Time 6:38 Composed By Piotr Schmidt Quartet 4. Dark Forecast 5:54 Composed By Piotr Schmidt 5. Floating In The Wind 6:22 Composed By Piotr Schmidt 6. Little Leo 6:34 Composed By Piotr Schmidt 7. Psychkinetic Time 5:04 Composed By Piotr Schmidt Quartet 8. Sharks, Fat Cats And Other Whales 5:01 Composed By Piotr Schmidt 9. Shadows Of Darkness 5:43 Composed By Piotr Schmidt Quartet 10. Ballad For Bernt 5:44 Composed By Krzysztof Komeda 11. A Place Of Hope 5:07 Composed By Piotr Schmidt Recorded in October 2020 in MaqRecords Studio, Wojkowice ..::OBSADA::.. Trumpet, Producer - Piotr Schmidt Double Bass - Maciej Garbowski Drums - Krzysztof Gradziuk Grand Piano - Wojciech Niedziela Guitar - Matthew Stevens (tracks: 2, 6, 8) Tenor Saxophone - Walter Smith III (tracks: 4, 5, 10) https://www.youtube.com/watch?v=iLxm_CNorA4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-26 16:46:48
Rozmiar: 145.63 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Polski trębacz i kompozytor Piotr Schmidt powraca, niezrażony zmieniającą oblicze naszego świata pandemią, by podzielić się z nami chwilami radości zainspirowanej muzyką, którą tak bardzo kochamy. Wspierany przez swój regularny kwartet, znany także z albumów takich jak "Tribute to Tomasz Stańko" czy "Saxesful", a składający się z czołowych polskich muzyków: pianisty Wojciecha Niedzieli, basisty Macieja Garbowskiego i perkusisty Krzysztofa Gradziuka, Schmidt zaprezentował nam zestaw dziewięciu wspaniałych oryginalnych kompozycji, oraz aranże dwóch utworów Ojca Chrzestnego polskiego Jazzu, Krzysztofa Komedy, oferując nam tym samym wysoce estetyczne jazzowe przeżycie, doskonale łącząc tradycję jazzowego mainstreamu z bardziej europejskim podejściem. Dwaj muzycy zza oceanu: Kanadyjski gitarzysta Matthew Stevens i Amerykański saksofonista Walter Smith III, goszczą na sześciu kawałkach, transformując zespół w kwintet i nasączając muzykę swą własną jazzową pikanterią. Uważny słuchacz doceni niesamowity poziom muzykalności i kreatywności, jaki nam ci doświadczeni muzycy serwują. Ten kwartet to nie tylko trębacz z akompaniamentem: to naturalny organizm wykonawczy, w całości odpowiedzialny za produkt końcowy. Zamknij oczy i wsłuchaj się… Adam Baruch, listopad 2020 Piękne melodie, raczej oszczędna, ale trafiająca w sedno gra, na którą składają się przemyślane dźwięki i wciągająca dramaturgia. Niby nic nie zwiastuje mrocznej prognozy, a jednak taki tytuł nosi już dwunasta w dorobku Piotra Schmidta płyta „Dark Forecast”. Dziewięć autorskich kompozycji i dwie piękne ballady Krzysztofa Komedy wykonał kwartet trębacza, w którego skład wchodzą: pianista Wojciech Niedziela, kontrabasista Maciej Garbowski oraz perkusista Krzysztof Gradziuk. W kilku utworach towarzyszą im goście zza Oceanu – saksofonista tenorowy Walter Smith III i gitarzysta Matthew Stevens. Tej płyty radosną nazwać nie można, nie jest jednak tak mroczna, jakby wskazywał tytuł. Sporo tu brzmień, które skłaniają ku nadziei. Są też momenty niepewności, rozedrgania, pytania bez odpowiedzi, które odzwierciedlać mogą aktualny czas, w którym też powstał ten materiał. Nikt nie wie, jaki będzie rozwój sytuacji, jednak trębacz wraz z towarzyszami kończą swoje rozważania z pełną nadziei ufnością, że będzie lepiej (A Place of Hope…). Wyważone to zakończenie, ale z pewnością niepozostawiające słuchacza w mroku. I wbrew pozorom to dużo, bo muzyka na „Dark Forecast” w jakiś sposób dodaje otuchy. Tytułowy utwór wprowadza na przykład duży spokój. Taki też wydźwięk ma cały album pełen pięknych (niebanalnych) melodii. Gdzieś pomiędzy nimi rozgrywają się subtelne improwizacje utrzymane w duchu płyty. Momenty, które bardziej mnie uwiodły, to sonorystyczne Shadows of Darkness, zadumane A Melancholy Time, obydwa z doskonałą, barwną pracą sekcji i trąbki, oraz Floating in the Wind z klimatyczną grą pianisty i perkusisty. Uwagę zwraca także mocno wyróżniający się Psychokinetic Time, w którym brawa należą się przede wszystkim sekcji za stworzenie mechanizmu niczym z zegarka – precyzyjnego i działającego na wyobraźnię. Najnowszy album Piotra Schmidta i jego kwartetu to przykład niesamowitej muzykalności artystów, którzy spokojnie, bez efekciarstwa, potrafią wyczarować klimat, na który składa się szlachetne brzmienie, różnorodność faktur czy bogactwo ciekawych detali. Nie można w tym wszystkim pominąć doskonałej zespołowej pracy, wzajemnego zrozumienia i partnerstwa. Kawał pięknej muzyki. Mery Zimny Trębacz Piotr Schmidt zajął drugie miejsce w kategorii Muzyk Roku plebiscytu magazynu "Jazz Press", a wydany pod koniec 2020 roku album "Dark Forecast" jego kwartetu uplasował się na drugiej pozycji. Z pewnością jest to jedna z najważniejszych płyt polskiego jazzu wydana w ubiegłym roku, a - co ważne - chętnie do niej wracam, bo w muzyce kwartetu znajduję intrygujące pomysły, wciągającą dramaturgię i ujmujące brzmienia. "Dark Forecast" to dwunasty album w karierze młodego trębacza, a trafiło na niego sześć nowych kompozycji lidera, trzy są efektem improwizacji całego kwartetu, zaś dwie autorstwa Krzysztofa Komedy. Urokliwa "Ballada" Komedy z filmu Polańskiego "Nóż w wodzie" otwiera album w sposób nietypowy, jak na płytę trębacza – od długiej, nastrojowej solówki pianisty Wojciecha Niedzieli. W pogodny nastrój wprawi nas temat Piotra Schmidta "Don’t Know What You Got" z gościnnym udziałem gitarzysty zza oceanu - Matthew Stevensa. "A Melancholy Time" jest ciekawie rozwijającą się improwizacją wszystkich muzyków. W tytułowym nagraniu, jak i w dwóch innych, wziął udział utytułowany amerykański saksofonista Walter Smith III. Chwytliwy temat jest tu rozwijany na kilka sposobów dając słuchaczowi możliwość delektowania się melodią, jak i tworzonymi wokół jej motywu improwizacjami. Świetny jazz do wielokrotnego słuchania. Marek Dusza ..::TRACK-LIST::.. 1. Ballad 5:58 Composed By Krzysztof Komeda 2. Don't Know What You Got 4:50 Composed By Piotr Schmidt 3. A Melancholy Time 6:38 Composed By Piotr Schmidt Quartet 4. Dark Forecast 5:54 Composed By Piotr Schmidt 5. Floating In The Wind 6:22 Composed By Piotr Schmidt 6. Little Leo 6:34 Composed By Piotr Schmidt 7. Psychkinetic Time 5:04 Composed By Piotr Schmidt Quartet 8. Sharks, Fat Cats And Other Whales 5:01 Composed By Piotr Schmidt 9. Shadows Of Darkness 5:43 Composed By Piotr Schmidt Quartet 10. Ballad For Bernt 5:44 Composed By Krzysztof Komeda 11. A Place Of Hope 5:07 Composed By Piotr Schmidt Recorded in October 2020 in MaqRecords Studio, Wojkowice ..::OBSADA::.. Trumpet, Producer - Piotr Schmidt Double Bass - Maciej Garbowski Drums - Krzysztof Gradziuk Grand Piano - Wojciech Niedziela Guitar - Matthew Stevens (tracks: 2, 6, 8) Tenor Saxophone - Walter Smith III (tracks: 4, 5, 10) https://www.youtube.com/watch?v=iLxm_CNorA4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-26 16:42:24
Rozmiar: 342.93 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artist...............: Eliane Elias, Bob Brookmeyer & The Danish Radio Jazz Orchestra Album................: Impulsive ! Genre................: Jazz Year.................: 1997 Codec................: Reference libFLAC 1.5 ...( TrackList )... 001. Bob Brookmeyer, Eliane Elias & The Danish Radio Jazz Orchestra - Just Kiddin' 002. Bob Brookmeyer, Eliane Elias & The Danish Radio Jazz Orchestra - So In Love 003. Bob Brookmeyer, Eliane Elias & The Danish Radio Jazz Orchestra - Moments 004. Bob Brookmeyer, Eliane Elias & The Danish Radio Jazz Orchestra - The Time Is Now 005. Bob Brookmeyer, Eliane Elias & The Danish Radio Jazz Orchestra - One Side Of You 006. Bob Brookmeyer, Eliane Elias & The Danish Radio Jazz Orchestra - Impulsive!
Seedów: 311
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-22 09:35:00
Rozmiar: 291.52 MB
Peerów: 38
Dodał: Uploader
|
|||||||||||||