|
|
|||||||||||||
|
Ostatnie 10 torrentów
Ostatnie 10 komentarzy
Discord
Kategoria:
Muzyka
Ilość torrentów:
25,604
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Nawet nie wiem, kiedy te trzy lata minęły od wydania „Secret Spies of the Horned Partician”. Wracam do tej płyty regularnie, zresztą jak i do każdego innego wydawnictwa Owls Woods Graves. I szczerze się ucieszyłem na wieść o „Strix”. Czyli trzeciej pełnowymiarowej płycie zespołu. Myślę, że grupa już na dobra uwiła sobie sowie gniazdo (ha, wyszło mi porównanie wielopoziomowe!) w tej black / punkowo – chuligańskiej stylistyce. Mnie pasuje – sprawa jest prosta, ta muzyka ma być po prostu czymś fajnym, raz agresywnym, a raz melodyjnym. A równocześnie osadzonym w konkretnej stylistyce i klimacie. Stąd też każdorazowo odpalając płytę Owls Woods Graves mam przed oczyma black metalowych chuliganów biegnących przez zimowy las i drących na całe gardło szlagiery o różnej proweniencji. Przy każdej recenzji wydawnictw Owls Woods Graves przedstawiam Wam korowód nazw sceny black metalowej, punkowej, hard core’owej, ale dziś Wam już tej wyliczanki oszczędzę – te szyldy nie zmieniły się drastycznie, może jednych jest tym razem mniej, innych więcej. Cały czas jednak podobnie, jak na wcześniejszych albumach. Ano właśnie, czy to też nie jest tak, że ten zespół zaczyna zjadać swój własny ogon? Pewnie jakbym był do nich jakoś negatywnie nastawiony – mógłbym tak mówić. Jak dla mnie to chyba jeszcze nie wyczerpali tej formuły, choć nie ukrywam, że trudno mi powiedzieć, czego jeszcze mogę się spodziewać po nich w przyszłości. Pewnie okładki von Rittera, pewnie punkowo – blackowej przeplatanki. Nie ubolewam z tego powodu absolutnie, bo takich kawałków jak „Anarcho – Occultism”, „Black Flame in Our Hearts”, „Say No to Heaven” czy pewnie jeszcze spokojnie paru z tego albumu to mogę słuchać na okrągło. I wiecie – nie znudzą mi się. Z drugiej strony, jakoś nie potrafię wskazać na tym albumie takiego, że tak się wyrażę, hitu jak „Idzie Diabeł” czy „Antichristian Hooligans”. Pewnie jakbym słuchał tylko Owls Woods Graves to tak, natomiast mając tyle muzyki dookoła, różnego kalibru ciężkości i różnego gatunku, bardzo często łapię się że puszczam sobie ten zespół właśnie by odreagować. I tu w zasadzie zawsze jest to losowa pozycja z ich dyskografii. „Strix” dołącza tym samym do nich. Czy to dobra rekomendacja dla tej płyty? Myślę, że chyba tak – przecież tego typu muzyki słuchamy, by było nam dobrze. Słuchając „Strix” mam bardzo dobrze. Oracle Pierwszy krążek Owls Woods Graves jakoś tak kompletnie mi jednym uchem wleciał, by zaraz wylecieć drugim. „Secret Species of the Horned Patrician” z kolei na tyle gładko mi weszła, że wylecieć z głowy długo w ogóle nie chciała. Zastanawiałem się zatem, jaki będzie krążek numer trzy. Po pierwszym odsłuchy byłem nieco rozczarowany. Zdawało mi się, że chłopaki chcieli na siłę nagrać „Tajemnicze Gatunki…” vol. 2. Po chwili jednak, dokładnie po kolejnych dwóch rundkach, otrząsnąłem się nieco. Bo przecież czego oczekiwałem? Że Owls Woods Graves nagle zmienią styl? No ni chuja, oni po prostu grają tak, jak im serce podpowiada, i w stylu, który dyktuje puls. Domyślacie się zapewne, że zmian stylistycznych na „Strix” nie uświadczymy. I to w sumie bardzo dobrze, bo kiedy trucizna tłoczona przez Krakowiaków rozejdzie się po organizmie, to robi słuchaczowi naprawdę dobrze. Wiemy, że zespół porusza się w stylistyce black / punkowej (uogólniając)? Wiemy. Wiemy, że lubi między bardziej tradycyjne, oparte na zimnym tremolo, kawałki wrzucić jakiś hicior do pośpiewania? Wiemy. Wiemy, że mnogo tu d-beatów i że nóżka sama przy tych rytmach tupie? Wiemy. A że blasty, wokale krzyczane i czyste, takie nieco pijackie, że równe to pod względem poziomu niemal jak blat stołu i nieźle kopie w dupsko? No jasne, że tak! Wiemy zatem wszystko. „Strix” nie jest albumem ani trochę odkrywczym. Jest to muzyka zagrana przez ludzi, którzy ją czują, dla ludzi… którzy ją czują. Dokonywanie na tym krążku dysekcji kompletnie mija się z celem, bo wyszły by z tego same oczywiste oczywistości, padłoby pewnie kilka klasycznych nazw, i zabrzmiałoby to banalnie. Choć z drugiej strony muzyka Owls Woods Graves jest banalna! Prosta jak konstrukcja młotka, chwytliwa i idealna do zimnego z pianką. Co ja zatem będę się rozwodził. Każdy, komu poprzednie piosenki zespołu się podobały, może po nowe nagrania sięgać w ciemno. A jeśli ktoś w takiej stylistyce nie gustuje, to ja już nic na to nie poradzę. U mnie kręci się od wczoraj non stop. I zapewne pokręci się jeszcze dłużej jak tylko dostanę w ręce kopię fizyczną. Wam też radzę się zaopatrzyć, bo warto. jesusatan Raising a vile flag for the malevolent beast which lurks within the shadowy, curse-ridden forest they’d inhabit Kraków, Poland-based hardcore punk/black metal quartet OWLS WOODS GRAVES reassemble for a third round of their pitch blackened vision of street punk. ‘Strix‘ manifests as decadelong built ideal, or, an equitable ratio served per their extreme metalpunk fusion, a style which welds black metal voicing and rhythmus onto oft melodic hardcore punk built framing. The effect here is tough as nails, an immersive roll through pieces which share relevance to ‘old school’ hardcore punk and black metal alike while still retaining the tuneful potential of each. Owls Woods Graves formed circa 2015 by way of guitarist, vocalist, bassist The Fall (Hauntologist, Over the Voids…) and guitarist E.V.T. (Whalesong) both of whom I believe were original members of Medico Peste as well as long-running members of Mgła‘s live band. Their intent was something they’ve variously described as “haunted woods hardcore”, essentially blackened punk music which appears to frame interest in hardcore punk broadly. I’ve found their sound touches upon the more melodic hardcore side of late 90’s oi!/street punk revivalism and 80’s NY/DC trampling, riff-driven action rather than the usual slopped out d-beaten treatments by extreme metal musicians. You could compare the full effect to anything from (earliest) Kvelertak to Raspberry Bulbs and be at least somewhere nearby their work but these are poor assessments in terms of the melodic knack found on their debut EP (‘Owls Woods Graves‘, 2016) where a quick rip through “Do You Deny the Devil?” should reinforce thier own character. If you are looking for a snarling, spitting and even kinda blasted-at hardcore punk record with some mild black metal inspiration their debut LP (‘Citizenship of the Abyss‘, 2019) pretty much nailed it as the peak of the duo’s efforts prior to expansion. The range of their song-over-song differentiation, vocal expression, general focus on the riff and the beating at hand impressed me right away. Beyond that first record Owls Woods Graves expanded to a quartet and soon introduced a far more black metal directed sound on album number two (‘Secret Spies of the Horned Patrician‘, 2023) where songs like “Obscure Monastery” were bolstered by the dread of black metal, contrasting with the quick-change prone pulse of their work otherwise while retaining some of the song-along qualities (“Antichristian Hooligan” etc.). This’d more-or-less set expectations for album number three to follow a similar path but with ‘Strix‘ it seems they’ve intended more of a balancing act rather than follow that exact same path. While the hard shouted pummel of the band’s earlier releases is now more front and center they’ve not culled all black metal informed guitar work and instead they’ve blended it within, fusing both realms more seamlessly. Album opener “They Come Again” resembles this with some immediacy, within the introductory riff even, as they proceed to flow between nauseous black metal drain and muscled-out, shouted hardcore drive ’til the vocal melody introduced nearby ~2:26 minutes into the song feels like a moment of true merger. There were similar movements on the previous album but I’d argue the greater sprawl of ‘Strix‘ is more unflinching in this regard while sporting both variety and more propulsive force on its side. We’re about a minute away from whoa-oh whoa group shouts and a percussive black metal groove (“The Aura of Knives”) at that point and never more than a few minutes into the next idea before its spent and Owls Woods Graves manages to pivot. As a fan of actual hardcore punk with some canonical ties to the 80’s/90’s it is rare that any band manages to infuse -any- extreme metal technique or excess into these forms with appreciation for the tuneful (not just aggressive) nature of the sub-genre. On the right through this album there’s no doubt these folks aren’t trespassers and that taste and fandom are there informing every move. For my own taste “The Flag is Raised” is the best example of both realms making good sense in conjoin with the thrashing gallop-and-step of its initial movement, the snarl of its declarative verses and the wind-up toward the anthemic street punk (see also: “Black Flame in Our Hearts”) informed lead guitar melody which serves the ride out. If we tap into the heroic, anthemic, chivalric or however you’d describe the melodic side of many black metal bands in Germany, France and even Finland today the you can see how so many are on the verge or indulging in similar melodic punk for effect. That said the kind of ska-punk trot of “Non Entirely Human” is something different of course as we begin to feel the heat near the end of Side A. I could go on with some manner of remark for each of the ten songs included here but the bigger picture here is that they flow together well enough that the ‘Strix‘ experience becomes notably immersive without losing its diabolic edge (re: “Anarco-Occultism”). I don’t know whether or not that thought will fall right out of your damned ear immediately when “Black Flame in Our Hearts” hits like a circa ’98 Hellcat Records single but it is one of my favorite pieces on the album for that opening melody calling back to my own high school era, redeeming the Norsk black n’ roll rattle of “Nightshifts” before it. Otherwise the album’s second half ends on a much darker tone with the double length “Winged They Come” for its closer, a sort of crust informed epic with bleak, cold dread waiting at its peak. At just around ~35 minutes ‘Strix‘ is around the right length to avoid tiring the punk attuned listener without underfeeding the extreme metal mind. While some of its highs are informed by familiar tropes to some degree it is refreshing to not find the full taint of black metal overtaking their ultimate combination of metal and punk here. This the primary success of Owls Woods Graves‘ work beyond presenting inspired, tuneful yet bleakly narrated haunt. For my own taste it is their finest work to date in terms of balancing hardcore punk and black metal into coherence though I’d generally enjoyed it just as much as their first LP. A high recommendation. terraasymmetry ..::TRACK-LIST::.. 1. They Come Again 03:40 2. The Aura Of Knives 02:45 3. The Flag is Raised 03:22 4. Not Entirely Human 03:02 5. Anarcho-Occultism 02:04 6. The Cliff Dance 03:32 7. Nightshifts 02:53 8. Black Flame In Our Hearts 03:59 9. Say No To Heaven 02:59 10. Winged They Come 06:17 ..::OBSADA::.. The Fall - Vox, Lrx, Guitar EVT - Guitar MD - Bass Prof. K - Drums https://www.youtube.com/watch?v=efklOMVJ1xU SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 16:09:48
Rozmiar: 84.06 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Nawet nie wiem, kiedy te trzy lata minęły od wydania „Secret Spies of the Horned Partician”. Wracam do tej płyty regularnie, zresztą jak i do każdego innego wydawnictwa Owls Woods Graves. I szczerze się ucieszyłem na wieść o „Strix”. Czyli trzeciej pełnowymiarowej płycie zespołu. Myślę, że grupa już na dobra uwiła sobie sowie gniazdo (ha, wyszło mi porównanie wielopoziomowe!) w tej black / punkowo – chuligańskiej stylistyce. Mnie pasuje – sprawa jest prosta, ta muzyka ma być po prostu czymś fajnym, raz agresywnym, a raz melodyjnym. A równocześnie osadzonym w konkretnej stylistyce i klimacie. Stąd też każdorazowo odpalając płytę Owls Woods Graves mam przed oczyma black metalowych chuliganów biegnących przez zimowy las i drących na całe gardło szlagiery o różnej proweniencji. Przy każdej recenzji wydawnictw Owls Woods Graves przedstawiam Wam korowód nazw sceny black metalowej, punkowej, hard core’owej, ale dziś Wam już tej wyliczanki oszczędzę – te szyldy nie zmieniły się drastycznie, może jednych jest tym razem mniej, innych więcej. Cały czas jednak podobnie, jak na wcześniejszych albumach. Ano właśnie, czy to też nie jest tak, że ten zespół zaczyna zjadać swój własny ogon? Pewnie jakbym był do nich jakoś negatywnie nastawiony – mógłbym tak mówić. Jak dla mnie to chyba jeszcze nie wyczerpali tej formuły, choć nie ukrywam, że trudno mi powiedzieć, czego jeszcze mogę się spodziewać po nich w przyszłości. Pewnie okładki von Rittera, pewnie punkowo – blackowej przeplatanki. Nie ubolewam z tego powodu absolutnie, bo takich kawałków jak „Anarcho – Occultism”, „Black Flame in Our Hearts”, „Say No to Heaven” czy pewnie jeszcze spokojnie paru z tego albumu to mogę słuchać na okrągło. I wiecie – nie znudzą mi się. Z drugiej strony, jakoś nie potrafię wskazać na tym albumie takiego, że tak się wyrażę, hitu jak „Idzie Diabeł” czy „Antichristian Hooligans”. Pewnie jakbym słuchał tylko Owls Woods Graves to tak, natomiast mając tyle muzyki dookoła, różnego kalibru ciężkości i różnego gatunku, bardzo często łapię się że puszczam sobie ten zespół właśnie by odreagować. I tu w zasadzie zawsze jest to losowa pozycja z ich dyskografii. „Strix” dołącza tym samym do nich. Czy to dobra rekomendacja dla tej płyty? Myślę, że chyba tak – przecież tego typu muzyki słuchamy, by było nam dobrze. Słuchając „Strix” mam bardzo dobrze. Oracle Pierwszy krążek Owls Woods Graves jakoś tak kompletnie mi jednym uchem wleciał, by zaraz wylecieć drugim. „Secret Species of the Horned Patrician” z kolei na tyle gładko mi weszła, że wylecieć z głowy długo w ogóle nie chciała. Zastanawiałem się zatem, jaki będzie krążek numer trzy. Po pierwszym odsłuchy byłem nieco rozczarowany. Zdawało mi się, że chłopaki chcieli na siłę nagrać „Tajemnicze Gatunki…” vol. 2. Po chwili jednak, dokładnie po kolejnych dwóch rundkach, otrząsnąłem się nieco. Bo przecież czego oczekiwałem? Że Owls Woods Graves nagle zmienią styl? No ni chuja, oni po prostu grają tak, jak im serce podpowiada, i w stylu, który dyktuje puls. Domyślacie się zapewne, że zmian stylistycznych na „Strix” nie uświadczymy. I to w sumie bardzo dobrze, bo kiedy trucizna tłoczona przez Krakowiaków rozejdzie się po organizmie, to robi słuchaczowi naprawdę dobrze. Wiemy, że zespół porusza się w stylistyce black / punkowej (uogólniając)? Wiemy. Wiemy, że lubi między bardziej tradycyjne, oparte na zimnym tremolo, kawałki wrzucić jakiś hicior do pośpiewania? Wiemy. Wiemy, że mnogo tu d-beatów i że nóżka sama przy tych rytmach tupie? Wiemy. A że blasty, wokale krzyczane i czyste, takie nieco pijackie, że równe to pod względem poziomu niemal jak blat stołu i nieźle kopie w dupsko? No jasne, że tak! Wiemy zatem wszystko. „Strix” nie jest albumem ani trochę odkrywczym. Jest to muzyka zagrana przez ludzi, którzy ją czują, dla ludzi… którzy ją czują. Dokonywanie na tym krążku dysekcji kompletnie mija się z celem, bo wyszły by z tego same oczywiste oczywistości, padłoby pewnie kilka klasycznych nazw, i zabrzmiałoby to banalnie. Choć z drugiej strony muzyka Owls Woods Graves jest banalna! Prosta jak konstrukcja młotka, chwytliwa i idealna do zimnego z pianką. Co ja zatem będę się rozwodził. Każdy, komu poprzednie piosenki zespołu się podobały, może po nowe nagrania sięgać w ciemno. A jeśli ktoś w takiej stylistyce nie gustuje, to ja już nic na to nie poradzę. U mnie kręci się od wczoraj non stop. I zapewne pokręci się jeszcze dłużej jak tylko dostanę w ręce kopię fizyczną. Wam też radzę się zaopatrzyć, bo warto. jesusatan Raising a vile flag for the malevolent beast which lurks within the shadowy, curse-ridden forest they’d inhabit Kraków, Poland-based hardcore punk/black metal quartet OWLS WOODS GRAVES reassemble for a third round of their pitch blackened vision of street punk. ‘Strix‘ manifests as decadelong built ideal, or, an equitable ratio served per their extreme metalpunk fusion, a style which welds black metal voicing and rhythmus onto oft melodic hardcore punk built framing. The effect here is tough as nails, an immersive roll through pieces which share relevance to ‘old school’ hardcore punk and black metal alike while still retaining the tuneful potential of each. Owls Woods Graves formed circa 2015 by way of guitarist, vocalist, bassist The Fall (Hauntologist, Over the Voids…) and guitarist E.V.T. (Whalesong) both of whom I believe were original members of Medico Peste as well as long-running members of Mgła‘s live band. Their intent was something they’ve variously described as “haunted woods hardcore”, essentially blackened punk music which appears to frame interest in hardcore punk broadly. I’ve found their sound touches upon the more melodic hardcore side of late 90’s oi!/street punk revivalism and 80’s NY/DC trampling, riff-driven action rather than the usual slopped out d-beaten treatments by extreme metal musicians. You could compare the full effect to anything from (earliest) Kvelertak to Raspberry Bulbs and be at least somewhere nearby their work but these are poor assessments in terms of the melodic knack found on their debut EP (‘Owls Woods Graves‘, 2016) where a quick rip through “Do You Deny the Devil?” should reinforce thier own character. If you are looking for a snarling, spitting and even kinda blasted-at hardcore punk record with some mild black metal inspiration their debut LP (‘Citizenship of the Abyss‘, 2019) pretty much nailed it as the peak of the duo’s efforts prior to expansion. The range of their song-over-song differentiation, vocal expression, general focus on the riff and the beating at hand impressed me right away. Beyond that first record Owls Woods Graves expanded to a quartet and soon introduced a far more black metal directed sound on album number two (‘Secret Spies of the Horned Patrician‘, 2023) where songs like “Obscure Monastery” were bolstered by the dread of black metal, contrasting with the quick-change prone pulse of their work otherwise while retaining some of the song-along qualities (“Antichristian Hooligan” etc.). This’d more-or-less set expectations for album number three to follow a similar path but with ‘Strix‘ it seems they’ve intended more of a balancing act rather than follow that exact same path. While the hard shouted pummel of the band’s earlier releases is now more front and center they’ve not culled all black metal informed guitar work and instead they’ve blended it within, fusing both realms more seamlessly. Album opener “They Come Again” resembles this with some immediacy, within the introductory riff even, as they proceed to flow between nauseous black metal drain and muscled-out, shouted hardcore drive ’til the vocal melody introduced nearby ~2:26 minutes into the song feels like a moment of true merger. There were similar movements on the previous album but I’d argue the greater sprawl of ‘Strix‘ is more unflinching in this regard while sporting both variety and more propulsive force on its side. We’re about a minute away from whoa-oh whoa group shouts and a percussive black metal groove (“The Aura of Knives”) at that point and never more than a few minutes into the next idea before its spent and Owls Woods Graves manages to pivot. As a fan of actual hardcore punk with some canonical ties to the 80’s/90’s it is rare that any band manages to infuse -any- extreme metal technique or excess into these forms with appreciation for the tuneful (not just aggressive) nature of the sub-genre. On the right through this album there’s no doubt these folks aren’t trespassers and that taste and fandom are there informing every move. For my own taste “The Flag is Raised” is the best example of both realms making good sense in conjoin with the thrashing gallop-and-step of its initial movement, the snarl of its declarative verses and the wind-up toward the anthemic street punk (see also: “Black Flame in Our Hearts”) informed lead guitar melody which serves the ride out. If we tap into the heroic, anthemic, chivalric or however you’d describe the melodic side of many black metal bands in Germany, France and even Finland today the you can see how so many are on the verge or indulging in similar melodic punk for effect. That said the kind of ska-punk trot of “Non Entirely Human” is something different of course as we begin to feel the heat near the end of Side A. I could go on with some manner of remark for each of the ten songs included here but the bigger picture here is that they flow together well enough that the ‘Strix‘ experience becomes notably immersive without losing its diabolic edge (re: “Anarco-Occultism”). I don’t know whether or not that thought will fall right out of your damned ear immediately when “Black Flame in Our Hearts” hits like a circa ’98 Hellcat Records single but it is one of my favorite pieces on the album for that opening melody calling back to my own high school era, redeeming the Norsk black n’ roll rattle of “Nightshifts” before it. Otherwise the album’s second half ends on a much darker tone with the double length “Winged They Come” for its closer, a sort of crust informed epic with bleak, cold dread waiting at its peak. At just around ~35 minutes ‘Strix‘ is around the right length to avoid tiring the punk attuned listener without underfeeding the extreme metal mind. While some of its highs are informed by familiar tropes to some degree it is refreshing to not find the full taint of black metal overtaking their ultimate combination of metal and punk here. This the primary success of Owls Woods Graves‘ work beyond presenting inspired, tuneful yet bleakly narrated haunt. For my own taste it is their finest work to date in terms of balancing hardcore punk and black metal into coherence though I’d generally enjoyed it just as much as their first LP. A high recommendation. terraasymmetry ..::TRACK-LIST::.. 1. They Come Again 03:40 2. The Aura Of Knives 02:45 3. The Flag is Raised 03:22 4. Not Entirely Human 03:02 5. Anarcho-Occultism 02:04 6. The Cliff Dance 03:32 7. Nightshifts 02:53 8. Black Flame In Our Hearts 03:59 9. Say No To Heaven 02:59 10. Winged They Come 06:17 ..::OBSADA::.. The Fall - Vox, Lrx, Guitar EVT - Guitar MD - Bass Prof. K - Drums https://www.youtube.com/watch?v=efklOMVJ1xU SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 16:06:04
Rozmiar: 262.05 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Wydany w 1970 roku, autentycznie legendarny album należący do kanonu amerykańskiego 'undergroundowego' heavy-psych-rocka. Zdecydowanie bardziej 'heavy' niż 'psych'. Jedyny album grupy bardzo udanie łączył ciężkie, soczyste gitarowe brzmienia i dynamiczną, bardzo precyzyjną grę sekcji rytmicznej, z elementami gasnącej właśnie psychodelii. Ta płyta to prawdziwy dynamit w stylu Josefus, Maypole, Tin House czy Dragonfly! Oryginalny winyl w idealnym stanie wart jest 400 euro. JL Pochodzący z Haverhill w stanie Massachusetts kwartet EUCLID był kamieniem węgielnym tworząc podstawę fundamentu, na której oparł się amerykański hard rocka na początku lat 70-tych. W Europie zupełnie nieznany, po drugiej stronie Atlantyku mający status zespołu kultowego. Grupę utworzyli bracia Leavitt: Jay (dr) i Gary (g. voc) wcześniej kierujący zespołem The Cobras. Co ciekawe, w 5-cio osobowym składzie The Cobras znalazło się też miejsce dla ich siostry Holly (Jay i Holly byli bliźniakami). W 1966 roku nagrali najbardziej niesamowitego singla w historii garage rocka. Mała płytka „I Wanna Be Your Love/Instant Heartache” od dziesięcioleci budzi podziw szczególnie za maniakalny wokal i jadowitą gitarę. Jeden z ówczesnych recenzentów napisał wręcz: „Rodzice chrońcie swe córki przed tym nagraniem. Inaczej zbyt szybko stracą swą niewinność”. Oprócz braci Leavitt w zespole EUCLID znaleźli się: Ralph Mazzota (g. voc) i pochodzący z dalekiej Rygi (Łotwa) Maris (bg). Wywodząc się z różnych środowisk muzycznych byli doświadczonymi muzykami. O braciach Leavitt już wspominałem. Z kolei Ralph Mazzota grał z powodzeniem w psychodelicznej grupie Lazy Smoke, a bardzo elegancko poruszający się po scenie i do tego świetny basista Maris występował z garażowym The Ones. Wpływy jakie przynieśli ze sobą zaowocowały muzycznym konglomeratem, który sprawił, że jedną nogą byli jeszcze w latach 60-tych (psychodelia), ale drugą pewnie postawili w lata 70-te (hard rock). EUCLID został zauważony przez łowcę talentów i właściciela firmy fonograficznej Flying Dutchman Productions Amsterdam Records, Boba Thiele, który od ręki podpisał z muzykami kontrakt. Jay Leavitt: „Flying Dutchman było w zasadzie wytwórnią jazzową. Pomyślałem wówczas: „O co im do diabła chodzi? My nie gramy jazzu…” Skoro jednak nadarzyła się okazja, grzechem było odmówić.” Sesje odbyły się w studiach Fleetwood Records w Revere, gdzie nagrywały lokalne grupy z Massachusetts. Bob Thiele do produkcji płyty zaangażował legendarnego producenta Bobby Herne’a. Album pod tytułem „Heavy Equipment” z okładką zaprojektowaną przez Boba Flynna ukazał się na początku 1970 roku. Najfajniejszych rzeczą na tym albumie jest jego spójność, co w przypadku odmiennych zainteresowań muzycznych całej czwórki nie wydawało się tak oczywiste. EUCLID to esencja tego, co było wówczas najlepsze, a więc surowy, drapieżny, wysokoenergetyczny garage rock zmieszany z psychodelią, któremu towarzyszyły równie niesamowite, krystaliczne harmonie wokalne skompensowane brutalnym, męskim śpiewem w stylu „jeńców nie bierzemy”. Te elementy w połączeniu z ciężkim brzmieniem przyniosły doskonały efekt w postaci heavy rockowego albumu – jednego z najlepszych jaki nagrano w Stanach w owych wczesnych latach 70-tych. Trzeba przyznać, że produkcja płyty jest na najwyższym poziomie. Ten album to bestia, a Bobby Herne odwalił kawał świetnej roboty. Całość otwiera kompozycja podzielona na trzy części: „Shadows Of Life”, „On The Way” i „Bye, Bye Baby”. Część pierwsza, nazwę ją „A”, z miejsca atakuje mocarnym brzmieniem sekcji rytmicznej, a gitarowy riff napędzany testosteronem uderza z siłą przejeżdżającego przez drogę ciężkiego sprzętu budowlanego. Klimat rozjaśnia się nieco w części „B” gdzie grupa pokazuje swoją psychodeliczną stronę. Senna, oderwana od realiów atmosfera sączy się przez cztery i pół minuty nawiązując do Pink Floyd ery Barretta. Tempo jednak nie siada, utrzymuje się i rozwija do części „C” przywracając niszczycielską potęgę dwóch gitar prowadzących. Trwający w sumie 11 i pół minuty tryptyk to fenomenalne otwarcie pokazujące siłę całego zespołu. Można by pomyśleć, że ta „bestia”, ten „potwór” jest wyróżniającym się utworem, ale to co następuje dalej w żadnym wypadku nie zaniża poziomu. Najpierw rozkosz do maksimum, czyli „Gimme Some Lovin’ ” – ponadczasowy kawałek The Spencer Davis Group. Ta wersja jest z zupełnie innej stratosfery, brzmi jakby został skrojony przez The Jimi Hendrix Experience… W każdym bądź razie tutaj EUCLID nie bierze jeńców; wszyscy umierają. Jeśli jednak ktoś przeżył i tak zostanie zdeptany przez następny utwór. „First Time Last Time” miażdży beton i kruszy najtwardsze skały. A czyni to z godną podziwu swobodą i lekkością. Magiczne dźwięki dziecięcej pozytywki, dzwony kościelne, taśma puszczona od tyłu i psychodeliczny groove z fajną grą na sitarze wprowadzają nas w nagranie „Lazy Livin’ „ zdecydowanie przypominający psychodelię poprzedniej dekady. I choć energia wciąż utrzymuje się w stanie nienaruszonym porusza się dużo wolniej przynosząc ukojenie. Niesamowite, że ten zespół naprawdę balansuje na granicy lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych pokazując przy tym, że to ich bawi. Dowód? Dwie kolejne, dość proste piosenki: „97 Days” i „She’s Gone”, które przy okazji są idealnym przykładem na to, jak psychodelia i garage rock miały wpływ na powstawanie wczesnego hard rocka. Z kolei „It’s All Over Now” z repertuaru The Rolling Stones nie pozostawia złudzeń – wciąż mamy do czynienia z zespołem o totalnie ciężkim brzmieniu i podobnie jak „Gimme Some Lovin’ ” jest z innej planety. Fantastyczny numer kończący znakomity album! Grupa EUCLID przetrwała na muzycznej scenie jeszcze kilka lat. Być może jej kariera trwałaby dłużej, gdyby nie tragiczna śmierć Gary Leavitta. Muzyk zginął w wypadku motocyklowym w 1975 roku. Jay Leavitt ze swoją grupą Bluzberry Jam sporadycznie występuje w Haverhill do dziś. Pozostali muzycy porozjeżdżali się w różne strony i słuch o nich zaginął... Zibi ..::TRACK-LIST::.. 1a. Shadows Of Life 11:32 Written-By Gary Leavitt 1b. On The Way Written-By Ralph Mazzotta 1c. Bye Bye Baby Written-By Gary Leavitt 2. Gimme Some Lovin' 3:38 Written-By Spencer Davis, Steve Winwood 3. First Time Last Time 2:52 Written-By Gary Leavitt 4. Lazy Livin' 5:57 Written-By Gary Leavitt 5. 97 Days 3:11 Written-By Gary Leavitt 6. She's Gone 2:47 Written-By Gary Leavitt 7. It's All Over Now 3:23 Written-By Bobby Womack, Shirley Womack ..::OBSADA::.. Guitar, Vocals - Ralph Mazzota Leader, Guitar, Vocals - Gary Leavitt Bass, Vocals - Maris Drums, Vocals - Jay Leavitt https://www.youtube.com/watch?v=3_695VQvUDA SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 14:42:13
Rozmiar: 77.69 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Wydany w 1970 roku, autentycznie legendarny album należący do kanonu amerykańskiego 'undergroundowego' heavy-psych-rocka. Zdecydowanie bardziej 'heavy' niż 'psych'. Jedyny album grupy bardzo udanie łączył ciężkie, soczyste gitarowe brzmienia i dynamiczną, bardzo precyzyjną grę sekcji rytmicznej, z elementami gasnącej właśnie psychodelii. Ta płyta to prawdziwy dynamit w stylu Josefus, Maypole, Tin House czy Dragonfly! Oryginalny winyl w idealnym stanie wart jest 400 euro. JL Pochodzący z Haverhill w stanie Massachusetts kwartet EUCLID był kamieniem węgielnym tworząc podstawę fundamentu, na której oparł się amerykański hard rocka na początku lat 70-tych. W Europie zupełnie nieznany, po drugiej stronie Atlantyku mający status zespołu kultowego. Grupę utworzyli bracia Leavitt: Jay (dr) i Gary (g. voc) wcześniej kierujący zespołem The Cobras. Co ciekawe, w 5-cio osobowym składzie The Cobras znalazło się też miejsce dla ich siostry Holly (Jay i Holly byli bliźniakami). W 1966 roku nagrali najbardziej niesamowitego singla w historii garage rocka. Mała płytka „I Wanna Be Your Love/Instant Heartache” od dziesięcioleci budzi podziw szczególnie za maniakalny wokal i jadowitą gitarę. Jeden z ówczesnych recenzentów napisał wręcz: „Rodzice chrońcie swe córki przed tym nagraniem. Inaczej zbyt szybko stracą swą niewinność”. Oprócz braci Leavitt w zespole EUCLID znaleźli się: Ralph Mazzota (g. voc) i pochodzący z dalekiej Rygi (Łotwa) Maris (bg). Wywodząc się z różnych środowisk muzycznych byli doświadczonymi muzykami. O braciach Leavitt już wspominałem. Z kolei Ralph Mazzota grał z powodzeniem w psychodelicznej grupie Lazy Smoke, a bardzo elegancko poruszający się po scenie i do tego świetny basista Maris występował z garażowym The Ones. Wpływy jakie przynieśli ze sobą zaowocowały muzycznym konglomeratem, który sprawił, że jedną nogą byli jeszcze w latach 60-tych (psychodelia), ale drugą pewnie postawili w lata 70-te (hard rock). EUCLID został zauważony przez łowcę talentów i właściciela firmy fonograficznej Flying Dutchman Productions Amsterdam Records, Boba Thiele, który od ręki podpisał z muzykami kontrakt. Jay Leavitt: „Flying Dutchman było w zasadzie wytwórnią jazzową. Pomyślałem wówczas: „O co im do diabła chodzi? My nie gramy jazzu…” Skoro jednak nadarzyła się okazja, grzechem było odmówić.” Sesje odbyły się w studiach Fleetwood Records w Revere, gdzie nagrywały lokalne grupy z Massachusetts. Bob Thiele do produkcji płyty zaangażował legendarnego producenta Bobby Herne’a. Album pod tytułem „Heavy Equipment” z okładką zaprojektowaną przez Boba Flynna ukazał się na początku 1970 roku. Najfajniejszych rzeczą na tym albumie jest jego spójność, co w przypadku odmiennych zainteresowań muzycznych całej czwórki nie wydawało się tak oczywiste. EUCLID to esencja tego, co było wówczas najlepsze, a więc surowy, drapieżny, wysokoenergetyczny garage rock zmieszany z psychodelią, któremu towarzyszyły równie niesamowite, krystaliczne harmonie wokalne skompensowane brutalnym, męskim śpiewem w stylu „jeńców nie bierzemy”. Te elementy w połączeniu z ciężkim brzmieniem przyniosły doskonały efekt w postaci heavy rockowego albumu – jednego z najlepszych jaki nagrano w Stanach w owych wczesnych latach 70-tych. Trzeba przyznać, że produkcja płyty jest na najwyższym poziomie. Ten album to bestia, a Bobby Herne odwalił kawał świetnej roboty. Całość otwiera kompozycja podzielona na trzy części: „Shadows Of Life”, „On The Way” i „Bye, Bye Baby”. Część pierwsza, nazwę ją „A”, z miejsca atakuje mocarnym brzmieniem sekcji rytmicznej, a gitarowy riff napędzany testosteronem uderza z siłą przejeżdżającego przez drogę ciężkiego sprzętu budowlanego. Klimat rozjaśnia się nieco w części „B” gdzie grupa pokazuje swoją psychodeliczną stronę. Senna, oderwana od realiów atmosfera sączy się przez cztery i pół minuty nawiązując do Pink Floyd ery Barretta. Tempo jednak nie siada, utrzymuje się i rozwija do części „C” przywracając niszczycielską potęgę dwóch gitar prowadzących. Trwający w sumie 11 i pół minuty tryptyk to fenomenalne otwarcie pokazujące siłę całego zespołu. Można by pomyśleć, że ta „bestia”, ten „potwór” jest wyróżniającym się utworem, ale to co następuje dalej w żadnym wypadku nie zaniża poziomu. Najpierw rozkosz do maksimum, czyli „Gimme Some Lovin’ ” – ponadczasowy kawałek The Spencer Davis Group. Ta wersja jest z zupełnie innej stratosfery, brzmi jakby został skrojony przez The Jimi Hendrix Experience… W każdym bądź razie tutaj EUCLID nie bierze jeńców; wszyscy umierają. Jeśli jednak ktoś przeżył i tak zostanie zdeptany przez następny utwór. „First Time Last Time” miażdży beton i kruszy najtwardsze skały. A czyni to z godną podziwu swobodą i lekkością. Magiczne dźwięki dziecięcej pozytywki, dzwony kościelne, taśma puszczona od tyłu i psychodeliczny groove z fajną grą na sitarze wprowadzają nas w nagranie „Lazy Livin’ „ zdecydowanie przypominający psychodelię poprzedniej dekady. I choć energia wciąż utrzymuje się w stanie nienaruszonym porusza się dużo wolniej przynosząc ukojenie. Niesamowite, że ten zespół naprawdę balansuje na granicy lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych pokazując przy tym, że to ich bawi. Dowód? Dwie kolejne, dość proste piosenki: „97 Days” i „She’s Gone”, które przy okazji są idealnym przykładem na to, jak psychodelia i garage rock miały wpływ na powstawanie wczesnego hard rocka. Z kolei „It’s All Over Now” z repertuaru The Rolling Stones nie pozostawia złudzeń – wciąż mamy do czynienia z zespołem o totalnie ciężkim brzmieniu i podobnie jak „Gimme Some Lovin’ ” jest z innej planety. Fantastyczny numer kończący znakomity album! Grupa EUCLID przetrwała na muzycznej scenie jeszcze kilka lat. Być może jej kariera trwałaby dłużej, gdyby nie tragiczna śmierć Gary Leavitta. Muzyk zginął w wypadku motocyklowym w 1975 roku. Jay Leavitt ze swoją grupą Bluzberry Jam sporadycznie występuje w Haverhill do dziś. Pozostali muzycy porozjeżdżali się w różne strony i słuch o nich zaginął... Zibi ..::TRACK-LIST::.. 1a. Shadows Of Life 11:32 Written-By Gary Leavitt 1b. On The Way Written-By Ralph Mazzotta 1c. Bye Bye Baby Written-By Gary Leavitt 2. Gimme Some Lovin' 3:38 Written-By Spencer Davis, Steve Winwood 3. First Time Last Time 2:52 Written-By Gary Leavitt 4. Lazy Livin' 5:57 Written-By Gary Leavitt 5. 97 Days 3:11 Written-By Gary Leavitt 6. She's Gone 2:47 Written-By Gary Leavitt 7. It's All Over Now 3:23 Written-By Bobby Womack, Shirley Womack ..::OBSADA::.. Guitar, Vocals - Ralph Mazzota Leader, Guitar, Vocals - Gary Leavitt Bass, Vocals - Maris Drums, Vocals - Jay Leavitt https://www.youtube.com/watch?v=3_695VQvUDA SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 14:37:09
Rozmiar: 248.87 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. LESŁAW I ADMINISTRATORR to wspólny projekt muzyczny liderów dwóch warszawskich formacji doskonale znanych fanom krajowej sceny alternatywnej. Zarówno Lesław, liderujący Kometom (a przed laty kultowej Partii), jak i Administratorr, dowodzący własnym projektem o takiej samej nazwie, nie po raz pierwszy sięgnęli po inspirację jaką stanowi dla nich miejsce, w którym tworzą na co dzień. Najnowsze, wspólne dokonania obu muzyków związanych z Jimmy Jazz Records pojawią się wkrótce na albumie zatytułowanym „Piosenki o Warszawie”, którego zawartość stanowią muzyczne refleksje obu artystów dotyczące Warszawy, wsparte udziałem licznego grona gości. Muniek Staszczyk (T. Love), Martyna Załoga (Nancy Regan), Bartosz Chmielewski (Muzyka Końca Lata), Michał Deptuła (Inside Again), Łukasz Mach (Skowyt), Karol Strzemieczny (Stan Miłości i Zaufania), Paweł Dunin-Wąsowicz (Meble) oraz Krzysztof Varga... to artyści, facynaci, piewcy Stolicy zaproszeni przez Lesława i Administratorra do udziału w projekcie opowiadającym o współczesnej Warszawie. Album „Piosenki o Warszawie” to swoisty przewodnik po miejscach ważnych, ciekawych, intrygujących i niebezpiecznych, opowieść o ludziach, których przeżycia splatają się z historią Stolicy. Choć czas i miejsce w jakich powstały utwory na płytę stawiają w pozycji uprzywilejowanej współczesną Warszawę to jednak autorzy w tekstach nie uciekają od przeszłości miasta, a mimo sporego grona wykonawców zaangażowanych w projekt, reprezentujących na co dzień różne style, płyta stanowi muzyczny i tekstowy monolit. Choć tytuł albumu sugerować może jego lokalny charakter to jednak po przesłuchaniu okazuje się doskonałym materiałem do głębszych przemyśleń nad istota przywiązania do własnego miejsca na ziemi, którego koloryt tworzą w równej mierze domy, ulice i skwery jak i opowieści o ludziach i zdarzeniach. Wydawca 2013 to dla Lesława wielce pracowity rok. Nowa płyta Komet w przygotowaniu (ma się ukazać jesienią), a do tego poboczny projekt – wspólna płyta z Bartoszem Marmołem (znanym jako Administratorr). Jeden z nich to rodowity warszawiak (jak sam śpiewa: Urodziłem się w Warszawie, w szpitalu na Karowej), drugi przyjechał do Warszawy, zamieszkał tu i dał się miastu zafascynować. Spotkali się przypadkiem w jednym studiu jesienią 2009 i… od słowa do słowa, doczekaliśmy się pełnowymiarowej współpracy: concept-albumu, nagranego ze sporą grupą gościnnie zaproszonych wokalistów, również warszawiaków – zbioru obrazów, opisujących współczesną Warszawę. Goście zresztą mają tutaj dość spore pole do popisu, będąc zarazem autorami tekstów swoich piosenek. Lesław – urodzony lider – pokazuje tu swą wszechstronność, udowadniając, że świetnie czuje się również, gdy na chwilę ustępuje pierwszoplanowego miejsca gościom. Bardzo fajnie zaczyna się ta płyta: rozpędzona, dynamiczna „Weronika na Agrykoli” to stylowe, ciepłe brzmienia organów i duet wokalny Muńka Staszczyka i Lesława (wspólnie tworzyli tekst – bardzo ciekawie przeplatają się ze sobą stylistyki obu panów). Przyjemnie bujające, refleksyjne „Rowerem na Wolę” (z frapującym dialogiem wokalnym obu głównych bohaterów płyty) osadzono na pulsie przypominającym nieco tango, gdzieś tam słychać też jakieś echa reggae. Pozytywnie nakręca „Urodziłem się w Warszawie”, łącząca punkową (Clashową dokładnie) dynamikę, klawiszowe wstawki w klimacie The Stranglers i saksofonowe dodatki. Ten saksofon wróci potem jeszcze w skocznym „Stręczycielu”. Również punkowy rodowód ma „Jesteś na Mokotowie”, z przyjemnymi zaplatankami sekcji rytmicznej (w tym różnych perkusjonaliów). Zbudowana na akustycznych brzmieniach, ciekawie wzbogacona jazzującymi partiami gitary elektrycznej bossa-nova „Księżyc nad Ochotą” ma w sobie sporo z „April Rain” Komet. Nie tylko za sprawą łagodnie pobrzmiewającego w tle wibrafonu. „Warszawę Centralną” kapitalnie wzbogacają partie poczciwego melotronu. Intryguje „Ja dalej stąd” – z jednej strony otwiera ten utwór ciekawy riff, z drugiej strony – fajnie się to przegryza z nostalgiczną muzyką i tekstem. „Dziewczyna z zachodu” to ciekawa kombinacja Lesławowej muzyki ze śpiewem Bartosza Chmielewskiego (z Muzyki Końca Lata). Bartosz napisał też tekst do tegoż utworu, utrzymany w typowej dla siebie, ciepłej, urokliwie naiwnej stylistyce (jeśli ktoś miał okazję poznać płytę „PKP Anielina”, wie dokładnie o co chodzi). Dramatycznie wypadają „Ogrody i cmentarze” – oszczędne, zbudowane na elektronicznych dronach tło i recytacja Krzysztofa Vargi. Jest jeszcze znów stranglersowsko-clashowa „Szemrana młodzież” i nieco surfrockowe klimaty w wieńczącej całość „Różance”, z ironiczną melorecytacją Pawła Dunina-Wąsowicza. Z tych pojedynczych obrazków, drobnych odłamków rzeczywistości przepuszczonych przez filtr artystycznych osobowości Lesława i Administratorra wyłania się ciekawy obraz Warszawy drugiej dekady XXI wieku. Ciągle widoczna gdzieś tragiczna przeszłość, blizny pozostawione przez historię – ale te są tu bardziej w tle, jakby na dalszym planie; Lesław i Administratorr skupiają się na chwili obecnej, na utrwalaniu drobnych momentów, zatrzymywaniu ich w czasie. Czasem poetycko, ciepło („Księżyc nad Ochotą”, „Dziewczyna z zachodu”), czasem bardziej przyziemnie („Jesteś na Mokotowie” gdzie tonie niebo, „Żeglarze z portu praskiego”, „Stręczyciel” – o przybyłych tu karierowiczach, którzy Warszawę chcą jedynie wykorzystać). Zawsze – intrygująco. Wychodzi z tego obraz aż zaskakująco spójny, wielobarwny, kolorowy. Ta płyta naprawdę bardzo wciąga – także (a może: zwłaszcza) tych, którzy nigdy w Warszawie nie byli. Jak choćby autor tejże recenzji. Piotr 'Strzyż' Strzyżowski To płyta pełna naturalności i radości z grania. O ile w Kometach Lesław miał etap zadziorny, punkowy, o tyle dziś jest bardziej melodyjny i wyluzowany. Warszawski. W latach 90. kultowym warszawskim zespołem była poruszająca się w stylistyce rock and rolla i rockabilly Partia. Zespół przebił się wtedy z piosenką "Warszawa i ja", wydał kilka płyt i zdobył publiczność może nie ogromną, ale oddaną. Wychwytującą w tekstach warszawskie motywy. Taka lokalna gwiazda dopieszczona przez alternatywne media, jak Radiostacja (dawniej Rozgłośnia Harcerska). Piosenki Partii pisał wokalista i gitarzysta grupy, pochodzący z Żoliborza Lesław. Dziesięć lat temu zamknął on rozdział "Partia" i zaczął działalność pod szyldem Komety. To też od początku było trio z wyrazistym liderem. Zadebiutowało jako grupa przygrywająca do wesela (ale własną, prawdziwą piosenkę) w filmie Przemysława Wojcieszka "Głośniej od bomb". Komety wystąpiły na dużych festiwalach i wydały sześć albumów, coraz bardziej dopracowanych brzmieniowo i różnorodnych stylistycznie. W tym roku pewnie doczekamy się kolejnego. Na razie wielbiciele ich muzyki dostali długo oczekiwaną płytę podpisaną przez Lesława i Administratorra. Ten drugi trochę na wyrost jest przedstawiany przez wydawcę na równi z szefem Komet, jako "lider warszawskiej formacji doskonale znanej fanom krajowej alternatywy". W tym roku chce wydać dopiero drugą płytę. "Piosenki o Warszawie" zyskały więc rozgłos przede wszystkim dzięki Lesławowi i grupie gości, którzy do części kompozycji zaśpiewali swoje teksty. Wśród nich są: Karol Strzemieczny z Pauli i Karola, Bartosz Chmielewski z Muzyki Końca Lata, Martyna Załoga z Nancy Regan, a także Paweł Dunin-Wąsowicz oraz recytujący swój tekst Krzysztof Varga. Wszystko to postaci związane z Warszawą i często piszące o stolicy. Wideo do "Weroniki na Agrykoli" śpiewanej przez Lesława i Muńka reżyserował Vienio, raper, radiowiec i animator muzycznego życia Warszawy. Lesław pozwala błyszczeć mniej znanemu Administratorrowi, a każdy z gości w swojej piosence jest "u siebie", we własnej konwencji. Lesław już dawniej – bez względu na to, czy sięgał po wątki latynoskie, polski bigbit, czy po soul rodem z Motown – zawsze był po prostu warszawski: szczery, jasny. Warszawskość to u niego melancholia, oddychanie tęsknotą za tym, co tu się nigdy nie mogło wydarzyć, zdolność tego zmęczonego miasta (a zatem i jego mieszkańców) do odradzania się, wstawania z kolan. "W przekrwionych oczach siatka ulic dumnego miasta", śpiewa Lesław. Razem z Administratorrem Lesław przygotował zestaw współczesnych przebojów – zawadiackich, odwołujących się do konkretnych miejsc i sytuacji, ale przede wszystkim chwytliwych. "Warszawa to jedyny świat, jaki znamy", tłumaczy bez pretensji Lesław, a Administratorr (doskonały tekściarz) powołuje do życia "żeglarzy z Portu Praskiego" czekających na przypływ w spalonej kamienicy. Varga poprawia swoją melancholią, Dunin-Wąsowicz dokłada do niej doskonałą pamięć i skłonność do katalogowania tego, czego nie ma. Obaj zamiast opowiadać historie, przedstawiają przetarte kadry jak z filmu. Dają albumowi charakterystyczne warszawskie zmęczenie, pogodną rezygnację i niespieszność. Jacek Świąder ..::TRACK-LIST::.. 1. Weronika na Agrykoli (gościnnie Muniek - T.Love) 2. Rowerem na Wolę 3. Urodziłem się w Warszawie 4. Jesteś na Mokotowie 5. Księzyc nad Ochota 6. Warszawa Centralna 7. Stręczyciel (gościnnie Martyna Załoga - Nancy Regan, Kryzys) 8. Ja dalej stąd (gościnnie Karol Strzemieczny - Paula i Karol, Stan Miłości i Zaufania) 9. Dziewczyna z Zachodu (gościnnie Bartosz Chmielewski - Muzyka Końca Lata) 10. Ogrody i cmentarze (gościnnie Krzysztof Varga) 11. Żeglarze z Portu Praskiego (gościnnie Michał Deptuła - Inside Again) 12. Szemrana Młodzież (gościnnie Łukasz Mach - Skowyt) 13. Różanka (gościnnie paweł Dunin-Wąsowicz - Meble) https://www.youtube.com/watch?v=L4J-7f3YYho SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 12:19:04
Rozmiar: 88.85 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. LESŁAW I ADMINISTRATORR to wspólny projekt muzyczny liderów dwóch warszawskich formacji doskonale znanych fanom krajowej sceny alternatywnej. Zarówno Lesław, liderujący Kometom (a przed laty kultowej Partii), jak i Administratorr, dowodzący własnym projektem o takiej samej nazwie, nie po raz pierwszy sięgnęli po inspirację jaką stanowi dla nich miejsce, w którym tworzą na co dzień. Najnowsze, wspólne dokonania obu muzyków związanych z Jimmy Jazz Records pojawią się wkrótce na albumie zatytułowanym „Piosenki o Warszawie”, którego zawartość stanowią muzyczne refleksje obu artystów dotyczące Warszawy, wsparte udziałem licznego grona gości. Muniek Staszczyk (T. Love), Martyna Załoga (Nancy Regan), Bartosz Chmielewski (Muzyka Końca Lata), Michał Deptuła (Inside Again), Łukasz Mach (Skowyt), Karol Strzemieczny (Stan Miłości i Zaufania), Paweł Dunin-Wąsowicz (Meble) oraz Krzysztof Varga... to artyści, facynaci, piewcy Stolicy zaproszeni przez Lesława i Administratorra do udziału w projekcie opowiadającym o współczesnej Warszawie. Album „Piosenki o Warszawie” to swoisty przewodnik po miejscach ważnych, ciekawych, intrygujących i niebezpiecznych, opowieść o ludziach, których przeżycia splatają się z historią Stolicy. Choć czas i miejsce w jakich powstały utwory na płytę stawiają w pozycji uprzywilejowanej współczesną Warszawę to jednak autorzy w tekstach nie uciekają od przeszłości miasta, a mimo sporego grona wykonawców zaangażowanych w projekt, reprezentujących na co dzień różne style, płyta stanowi muzyczny i tekstowy monolit. Choć tytuł albumu sugerować może jego lokalny charakter to jednak po przesłuchaniu okazuje się doskonałym materiałem do głębszych przemyśleń nad istota przywiązania do własnego miejsca na ziemi, którego koloryt tworzą w równej mierze domy, ulice i skwery jak i opowieści o ludziach i zdarzeniach. Wydawca 2013 to dla Lesława wielce pracowity rok. Nowa płyta Komet w przygotowaniu (ma się ukazać jesienią), a do tego poboczny projekt – wspólna płyta z Bartoszem Marmołem (znanym jako Administratorr). Jeden z nich to rodowity warszawiak (jak sam śpiewa: Urodziłem się w Warszawie, w szpitalu na Karowej), drugi przyjechał do Warszawy, zamieszkał tu i dał się miastu zafascynować. Spotkali się przypadkiem w jednym studiu jesienią 2009 i… od słowa do słowa, doczekaliśmy się pełnowymiarowej współpracy: concept-albumu, nagranego ze sporą grupą gościnnie zaproszonych wokalistów, również warszawiaków – zbioru obrazów, opisujących współczesną Warszawę. Goście zresztą mają tutaj dość spore pole do popisu, będąc zarazem autorami tekstów swoich piosenek. Lesław – urodzony lider – pokazuje tu swą wszechstronność, udowadniając, że świetnie czuje się również, gdy na chwilę ustępuje pierwszoplanowego miejsca gościom. Bardzo fajnie zaczyna się ta płyta: rozpędzona, dynamiczna „Weronika na Agrykoli” to stylowe, ciepłe brzmienia organów i duet wokalny Muńka Staszczyka i Lesława (wspólnie tworzyli tekst – bardzo ciekawie przeplatają się ze sobą stylistyki obu panów). Przyjemnie bujające, refleksyjne „Rowerem na Wolę” (z frapującym dialogiem wokalnym obu głównych bohaterów płyty) osadzono na pulsie przypominającym nieco tango, gdzieś tam słychać też jakieś echa reggae. Pozytywnie nakręca „Urodziłem się w Warszawie”, łącząca punkową (Clashową dokładnie) dynamikę, klawiszowe wstawki w klimacie The Stranglers i saksofonowe dodatki. Ten saksofon wróci potem jeszcze w skocznym „Stręczycielu”. Również punkowy rodowód ma „Jesteś na Mokotowie”, z przyjemnymi zaplatankami sekcji rytmicznej (w tym różnych perkusjonaliów). Zbudowana na akustycznych brzmieniach, ciekawie wzbogacona jazzującymi partiami gitary elektrycznej bossa-nova „Księżyc nad Ochotą” ma w sobie sporo z „April Rain” Komet. Nie tylko za sprawą łagodnie pobrzmiewającego w tle wibrafonu. „Warszawę Centralną” kapitalnie wzbogacają partie poczciwego melotronu. Intryguje „Ja dalej stąd” – z jednej strony otwiera ten utwór ciekawy riff, z drugiej strony – fajnie się to przegryza z nostalgiczną muzyką i tekstem. „Dziewczyna z zachodu” to ciekawa kombinacja Lesławowej muzyki ze śpiewem Bartosza Chmielewskiego (z Muzyki Końca Lata). Bartosz napisał też tekst do tegoż utworu, utrzymany w typowej dla siebie, ciepłej, urokliwie naiwnej stylistyce (jeśli ktoś miał okazję poznać płytę „PKP Anielina”, wie dokładnie o co chodzi). Dramatycznie wypadają „Ogrody i cmentarze” – oszczędne, zbudowane na elektronicznych dronach tło i recytacja Krzysztofa Vargi. Jest jeszcze znów stranglersowsko-clashowa „Szemrana młodzież” i nieco surfrockowe klimaty w wieńczącej całość „Różance”, z ironiczną melorecytacją Pawła Dunina-Wąsowicza. Z tych pojedynczych obrazków, drobnych odłamków rzeczywistości przepuszczonych przez filtr artystycznych osobowości Lesława i Administratorra wyłania się ciekawy obraz Warszawy drugiej dekady XXI wieku. Ciągle widoczna gdzieś tragiczna przeszłość, blizny pozostawione przez historię – ale te są tu bardziej w tle, jakby na dalszym planie; Lesław i Administratorr skupiają się na chwili obecnej, na utrwalaniu drobnych momentów, zatrzymywaniu ich w czasie. Czasem poetycko, ciepło („Księżyc nad Ochotą”, „Dziewczyna z zachodu”), czasem bardziej przyziemnie („Jesteś na Mokotowie” gdzie tonie niebo, „Żeglarze z portu praskiego”, „Stręczyciel” – o przybyłych tu karierowiczach, którzy Warszawę chcą jedynie wykorzystać). Zawsze – intrygująco. Wychodzi z tego obraz aż zaskakująco spójny, wielobarwny, kolorowy. Ta płyta naprawdę bardzo wciąga – także (a może: zwłaszcza) tych, którzy nigdy w Warszawie nie byli. Jak choćby autor tejże recenzji. Piotr 'Strzyż' Strzyżowski To płyta pełna naturalności i radości z grania. O ile w Kometach Lesław miał etap zadziorny, punkowy, o tyle dziś jest bardziej melodyjny i wyluzowany. Warszawski. W latach 90. kultowym warszawskim zespołem była poruszająca się w stylistyce rock and rolla i rockabilly Partia. Zespół przebił się wtedy z piosenką "Warszawa i ja", wydał kilka płyt i zdobył publiczność może nie ogromną, ale oddaną. Wychwytującą w tekstach warszawskie motywy. Taka lokalna gwiazda dopieszczona przez alternatywne media, jak Radiostacja (dawniej Rozgłośnia Harcerska). Piosenki Partii pisał wokalista i gitarzysta grupy, pochodzący z Żoliborza Lesław. Dziesięć lat temu zamknął on rozdział "Partia" i zaczął działalność pod szyldem Komety. To też od początku było trio z wyrazistym liderem. Zadebiutowało jako grupa przygrywająca do wesela (ale własną, prawdziwą piosenkę) w filmie Przemysława Wojcieszka "Głośniej od bomb". Komety wystąpiły na dużych festiwalach i wydały sześć albumów, coraz bardziej dopracowanych brzmieniowo i różnorodnych stylistycznie. W tym roku pewnie doczekamy się kolejnego. Na razie wielbiciele ich muzyki dostali długo oczekiwaną płytę podpisaną przez Lesława i Administratorra. Ten drugi trochę na wyrost jest przedstawiany przez wydawcę na równi z szefem Komet, jako "lider warszawskiej formacji doskonale znanej fanom krajowej alternatywy". W tym roku chce wydać dopiero drugą płytę. "Piosenki o Warszawie" zyskały więc rozgłos przede wszystkim dzięki Lesławowi i grupie gości, którzy do części kompozycji zaśpiewali swoje teksty. Wśród nich są: Karol Strzemieczny z Pauli i Karola, Bartosz Chmielewski z Muzyki Końca Lata, Martyna Załoga z Nancy Regan, a także Paweł Dunin-Wąsowicz oraz recytujący swój tekst Krzysztof Varga. Wszystko to postaci związane z Warszawą i często piszące o stolicy. Wideo do "Weroniki na Agrykoli" śpiewanej przez Lesława i Muńka reżyserował Vienio, raper, radiowiec i animator muzycznego życia Warszawy. Lesław pozwala błyszczeć mniej znanemu Administratorrowi, a każdy z gości w swojej piosence jest "u siebie", we własnej konwencji. Lesław już dawniej – bez względu na to, czy sięgał po wątki latynoskie, polski bigbit, czy po soul rodem z Motown – zawsze był po prostu warszawski: szczery, jasny. Warszawskość to u niego melancholia, oddychanie tęsknotą za tym, co tu się nigdy nie mogło wydarzyć, zdolność tego zmęczonego miasta (a zatem i jego mieszkańców) do odradzania się, wstawania z kolan. "W przekrwionych oczach siatka ulic dumnego miasta", śpiewa Lesław. Razem z Administratorrem Lesław przygotował zestaw współczesnych przebojów – zawadiackich, odwołujących się do konkretnych miejsc i sytuacji, ale przede wszystkim chwytliwych. "Warszawa to jedyny świat, jaki znamy", tłumaczy bez pretensji Lesław, a Administratorr (doskonały tekściarz) powołuje do życia "żeglarzy z Portu Praskiego" czekających na przypływ w spalonej kamienicy. Varga poprawia swoją melancholią, Dunin-Wąsowicz dokłada do niej doskonałą pamięć i skłonność do katalogowania tego, czego nie ma. Obaj zamiast opowiadać historie, przedstawiają przetarte kadry jak z filmu. Dają albumowi charakterystyczne warszawskie zmęczenie, pogodną rezygnację i niespieszność. Jacek Świąder ..::TRACK-LIST::.. 1. Weronika na Agrykoli (gościnnie Muniek - T.Love) 2. Rowerem na Wolę 3. Urodziłem się w Warszawie 4. Jesteś na Mokotowie 5. Księzyc nad Ochota 6. Warszawa Centralna 7. Stręczyciel (gościnnie Martyna Załoga - Nancy Regan, Kryzys) 8. Ja dalej stąd (gościnnie Karol Strzemieczny - Paula i Karol, Stan Miłości i Zaufania) 9. Dziewczyna z Zachodu (gościnnie Bartosz Chmielewski - Muzyka Końca Lata) 10. Ogrody i cmentarze (gościnnie Krzysztof Varga) 11. Żeglarze z Portu Praskiego (gościnnie Michał Deptuła - Inside Again) 12. Szemrana Młodzież (gościnnie Łukasz Mach - Skowyt) 13. Różanka (gościnnie paweł Dunin-Wąsowicz - Meble) https://www.youtube.com/watch?v=L4J-7f3YYho SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 12:15:24
Rozmiar: 267.76 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Dżem - Przystanek Woodstock 2003 - 2004 Live (2 CD) CD 1 - Żary - 02.08.2003. CD 2 - Kostrzyń Nad Odrą - 31.07.2004. --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Dżem Album................: Przystanek Woodstock 2003 Live - CD 1 Genre................: Blues Rock Source...............: WEB Year.................: 2009 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 73 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Złoty Melon Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 1 --------------------------------------------------------------------- 1. Dżem - Wehikuł Czasu (Live) [06:20] 2. Dżem - Poznałem Go Po Czarnym Kapeluszu (Live) [03:52] 3. Dżem - To Tylko Dwa Piwa (Live) [05:01] 4. Dżem - Cała w Trawie (Live) [07:30] 5. Dżem - Ćma Barowa (Live) [05:37] 6. Dżem - Gorszy Dzień (Live) [04:31] 7. Dżem - Gaduła Jurka 1 (Live) [01:44] 8. Dżem - Sen o Victorii (Live) [06:14] 9. Dżem - Diabelski Żart (Live) [03:13] 10. Dżem - Harley Mój (Live) [06:40] 11. Dżem - Gaduła Jurka 2 (Live) [01:49] 12. Dżem - Czerwony jak Cegła (Live) [07:57] 13. Dżem - Whisky (Live) [10:21] Playing Time.........: 01:10:55 Total Size...........: 521,84 MB --------------------------------------------------------------------- Dżem - Przystanek Woodstock 2004 Live - CD 2 --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Dżem Album................: Przystanek Woodstock 2004 Live - CD 2 Genre................: Blues Rock Source...............: WEB Year.................: 2009 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 75 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Złoty Melon Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 2 --------------------------------------------------------------------- 1. Dżem - Whisky (Live) [09:53] 2. Dżem - Jak Malowany Ptak (Live) [04:30] 3. Dżem - Ballada o Dziwnym Malarzu (Live) [09:15] 4. Dżem - Szeryfie, Co Tu Się Dzieje? (Live) [05:36] 5. Dżem - Człowieku Co Się z Tobą Dzieje (Live) [04:53] 6. Dżem - Kaczor, Coś Ty Zrobił? (Live) [03:40] 7. Dżem - Skazany na Blusa (Live) [07:41] 8. Dżem - Niewinni i Ja - Część 1 i 2 (Live) [14:59] 9. Dżem - Naiwne Pytania (Live) [07:25] 10. Dżem - Finał (Live) [08:01] Playing Time.........: 01:15:56 Total Size...........: 569,35 MB
Seedów: 163
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 11:40:57
Rozmiar: 1.07 GB
Peerów: 48
Dodał: rajkad
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Quarantième: Live à Paris to także celebracja ponownego zjednoczenia kultowego składu DT w składzie James LaBrie (wokal), John Pertrucci (gitary), John Myung (bas), Jordan Rudess (klawisze) i Mike Portnoy (perkusja). Ten koncert to prawdziwy przywilej przebywania w tym samym miejscu i bycia świadkiem absolutnej wirtuozerii na scenie. Choć zespół nigdy nie odchodzi w stronę improwizacji, w utworach jest mnóstwo fragmentów, w których muzycy mogą popisać się swoimi umiejętnościami i zademonstrować swoje umiejętności. Nie ma tu jednak zbędnego popisywania się, każda nuta jest dokładnie tam, gdzie powinna być w kontekście muzycznym. Choć długie partie instrumentalne są dobrze udokumentowane, by zirytować niedowiarków, fani Dream Theater przychodzą na koncerty, by doświadczyć tej muzycznej zręczności i uciec od świata zewnętrznego na trzygodzinny koncert do swojego własnego, równoległego wszechświata... ..::TRACK-LIST::.. BD 1: 1. Metropolis Pt. 1 2. Overture 1928 3. Strange Déjà Vu 4. The Mirror 5. Panic Attack 6. Barstool Warrior 7. Hollow Years 8. Constant Motion 9. As I Am BD 2: 1. Orchestral Overture 2. Night Terror 3. Under A Glass Moon 4. This Is The Life 5. Vacant 6. Stream of Consciousness 7. Octavarium 8. Home 9. The Spirit Carries On 10. Pull Me Under https://www.youtube.com/watch?v=xK32-QI9PmQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 11:26:27
Rozmiar: 43.57 GB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Warszawski zespół FEROSITY powraca z piątą dużą płytą. Miażdżący kawał brutalnego death metalu w klimacie takich zespołów jak CANNIBAL CORPSE, DEICIDE, MALEVOLENT CREATION, MONSTROSITY. ..::TRACK-LIST::.. 1. Last Breath 03:51 2. Demyelination 03:04 3. Inflict the Pain 04:30 4. Chimera 04:04 5. Abyss of Irrationality 04:33 6. United with the Archetype 03:39 7. Tribal Crime 03:47 8. Loudless Scream 04:32 9. De-Evolution 05:03 10. Slave of Mine 05:28 ..::OBSADA::.. Milczy.slav - vocals, bass Marek Wróbel - guitars Piotr Pyrzanowski - guitars Sebastian Kubajek - drums https://www.youtube.com/watch?v=_3RUu7fyQnc SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 10:58:06
Rozmiar: 101.00 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Warszawski zespół FEROSITY powraca z piątą dużą płytą. Miażdżący kawał brutalnego death metalu w klimacie takich zespołów jak CANNIBAL CORPSE, DEICIDE, MALEVOLENT CREATION, MONSTROSITY. ..::TRACK-LIST::.. 1. Last Breath 03:51 2. Demyelination 03:04 3. Inflict the Pain 04:30 4. Chimera 04:04 5. Abyss of Irrationality 04:33 6. United with the Archetype 03:39 7. Tribal Crime 03:47 8. Loudless Scream 04:32 9. De-Evolution 05:03 10. Slave of Mine 05:28 ..::OBSADA::.. Milczy.slav - vocals, bass Marek Wróbel - guitars Piotr Pyrzanowski - guitars Sebastian Kubajek - drums https://www.youtube.com/watch?v=_3RUu7fyQnc SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 10:40:30
Rozmiar: 338.05 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Divine Spiritual and Intellectual Development" is 1990 debut album by the Dutch thrash band Usurper, formed in 1985. The album their debut full-length release that features nine tracks, including "Egoistic Mind" and "Diseased Reality". Despite its ambitious title, the music is described by some as more of a straightforward, late-'80s thrash sound, the production, with its airy, powerful guitar tone and reverb-strong mixing gives it a timeless draw. The best late 80’s Dutch thrash bands were those that rapidly made the transition into a death/thrash hybrid, and then often into full on death metal. Pestilence, Thanatos, all need no introduction, but there were very few bands that stuck with the initial genre and met any kind of success. Usurper is a pretty rare find, a group that actually started off as a death metal act (they put out a demo as Sepulchral Death) and then evolved into a pure thrash act. All 3 demos, Sepulchral Death (considered as Usurper demo 1) demo 1 1986, Chants of Traducement Demo 2, 1987, Demo 3 from 1988 and full length Divine Spiritual and Intellectual Development are included on this massive double cd and double vinyl re-issue. The booklet contains rare and old pictures, flyers and posters. Extensive liner notes from Steven Willems (Rock Tribune, Streams of Ancient Wisdom: The History of Dutch Death And Extreme Metal). ..::TRACK-LIST::.. CD 1: 1. Egoistic Mind 2. Enthralment Fate 3. Diseased Reality 4. The Room 5. Insane Decisions 6. Behind Mandela's Mask 7. Infest the Convent 8. Ozon Tragedy 9. Orphanage Children Live in Nighttown, Rotterdam 1990 10. Insane Decisions 11. Behind Mandela's Mask 12. The Room 13. A Crime to Satisfy 14. Egoistic Mind 15. Ozon Tragedy CD 2: Demo 3 - 1988 1. Insane Decisions 2. The Room 3. Orphanage Children 'Chants of Traducement' Demo 1987 4. Habeas Corpus 5. Enthrallment Fate 6. Parables of Terror 7. Infest the Content 'Sepulchral Death - Praising Death' Demo 1986 8. Schizophrenic Doom 9. Praising Death 10. Sepulchral Death 11. Capitol Punishment 12. Exaltation of the Cross 13. Mutual Repugnance ..::OBSADA::.. Vocals, Guitar - Patrick Harreman Bass - Dennis Verhiest Drums - Jos De Jong, Koen Westphal Guitar - Boudewijn Molendijk https://www.youtube.com/watch?v=PBKr49TdUqU SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 10:09:44
Rozmiar: 290.35 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Divine Spiritual and Intellectual Development" is 1990 debut album by the Dutch thrash band Usurper, formed in 1985. The album their debut full-length release that features nine tracks, including "Egoistic Mind" and "Diseased Reality". Despite its ambitious title, the music is described by some as more of a straightforward, late-'80s thrash sound, the production, with its airy, powerful guitar tone and reverb-strong mixing gives it a timeless draw. The best late 80’s Dutch thrash bands were those that rapidly made the transition into a death/thrash hybrid, and then often into full on death metal. Pestilence, Thanatos, all need no introduction, but there were very few bands that stuck with the initial genre and met any kind of success. Usurper is a pretty rare find, a group that actually started off as a death metal act (they put out a demo as Sepulchral Death) and then evolved into a pure thrash act. All 3 demos, Sepulchral Death (considered as Usurper demo 1) demo 1 1986, Chants of Traducement Demo 2, 1987, Demo 3 from 1988 and full length Divine Spiritual and Intellectual Development are included on this massive double cd and double vinyl re-issue. The booklet contains rare and old pictures, flyers and posters. Extensive liner notes from Steven Willems (Rock Tribune, Streams of Ancient Wisdom: The History of Dutch Death And Extreme Metal). ..::TRACK-LIST::.. CD 1: 1. Egoistic Mind 2. Enthralment Fate 3. Diseased Reality 4. The Room 5. Insane Decisions 6. Behind Mandela's Mask 7. Infest the Convent 8. Ozon Tragedy 9. Orphanage Children Live in Nighttown, Rotterdam 1990 10. Insane Decisions 11. Behind Mandela's Mask 12. The Room 13. A Crime to Satisfy 14. Egoistic Mind 15. Ozon Tragedy CD 2: Demo 3 - 1988 1. Insane Decisions 2. The Room 3. Orphanage Children 'Chants of Traducement' Demo 1987 4. Habeas Corpus 5. Enthrallment Fate 6. Parables of Terror 7. Infest the Content 'Sepulchral Death - Praising Death' Demo 1986 8. Schizophrenic Doom 9. Praising Death 10. Sepulchral Death 11. Capitol Punishment 12. Exaltation of the Cross 13. Mutual Repugnance ..::OBSADA::.. Vocals, Guitar - Patrick Harreman Bass - Dennis Verhiest Drums - Jos De Jong, Koen Westphal Guitar - Boudewijn Molendijk https://www.youtube.com/watch?v=PBKr49TdUqU SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 10:05:16
Rozmiar: 871.88 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Genre: Thrash Metal Artist (band) Country: Denmark Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 00:30:53 ...( TrackList )... 01. Coming Back for More (03:40) 02. In the Ashes (04:06) 03. Trail of Blood (03:54) 04. Cast by the Fire (04:45) 05. Enemies at the Gate (03:33) 06. Pulpit of Profit (03:31) 07. Among the Dead (03:25) 08. Sanctuary (03:56)
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 02:37:19
Rozmiar: 71.80 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Oldschool Thrash/Heavy Metal Country of Artist (Band): Weimar, Thuringia, Germany Year of Release: 2013 - 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 02:56:51 ...( TrackList )... Albums: 2013 - The Necronaut (EP) (14:00) 2018 - Blood Will Follow Blood (EP) (29:12) 2018 - Endless Source of Hate (EP) (21:19) 2020 - Live, Rough and Untamed Fast (34:45) 2022 - Planet of Graves (42:52) 2025 - Nuclear Nightmare (40:43)
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 02:37:19
Rozmiar: 427.84 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Thrash Metal Country of Artist (Band): Italy Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 29:58 ...( TrackList )... 01. Flask N' Bone 02. Madness 03. Shut The Fuck Up 04. Violent Fist 05. Visions 06. Memories 07. Awake -4 08. The Sleepwalker
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:58:45
Rozmiar: 69.97 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Speed/Thrash Metal Country of Artist (Band): Greece Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 43:11 ...( TrackList )... 01. Only Ashes Remain 02. Primordial Hunger 03. I Stand Defiant 04. Catacombs Of Sancre Tor 05. The Oracle 06. Apocrypha 07. Army Of None 08. Crestfallen 09. The Last Congregation
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:58:45
Rozmiar: 99.38 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Slam/Brutal Death Metal Country of Artist (Band): USA Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 30:46 ...( TrackList )... 01. Exit 263 02. Twenty One Cars 03. Get From Round Here 04. Richless & Bitchless 05. E.B.T. Exsanguination 06. Irreversible Cashectomy 07. Devious Contemplations 08. Green Tip Penetration 09. Still Broke
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:58:45
Rozmiar: 71.21 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Death Metal Country of Artist (Band): Italy Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 35:08 ...( TrackList )... 01. Dark at the End of the Tunnel 02. False Deliverance 03. Run 04. Spirals of Hate 05. Killex 06. The Line 07. Sawtooth 08. Death Knell 09. Vacant 10. Leave the Essential Behind
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:58:45
Rozmiar: 80.85 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Death Metal Country of Artist (Band): Sweden Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 32:17 ...( TrackList )... 01. Aquelarre 02. To Sow Dragons Teeth 03. Amour Fou / The Second Death 04. Mori in Absentia 05. Asmodea 06. Anhelo 07. Saturn Devouring His Son / Vomitorium 08. Atropos
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:58:45
Rozmiar: 74.25 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Brutal Death Metal Country of Artist (Band): USA Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 29:40 ...( TrackList )... 01. Subjugation by the Paraphiliac 02. Decorated with Feculent Appurtenances 03. Lecherous Cardiovascular Ablation 04. Subterranean Anthropophagy 05. Whoretapotty 06. Self-Confessed Necrophile 07. Perversion of the Eschaton 08. Long Pig Meat Stand 09. Instrumental
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:58:45
Rozmiar: 68.54 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Progressive Death Metal Country of Artist (Band): USA Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 57:11 ...( TrackList )... 1. Ingressum 2. Ghost Walker 3. Patterned Skulls 4. Bleak Minded 5. Wish 6. Vacuum Decay 7. Immortal 8. Blue Fingers 9. Echoes of Extinction
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:58:45
Rozmiar: 131.40 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Crossover/Hardcore/Thrash Metal Country of Artist (Band): USA Year of Release: 2019-2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps ...( TrackList )... 2019 - Certain Death 2021 - World At War 2023 - Endless Torment (EP) 2025 - Process of Elimination
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:58:45
Rozmiar: 261.44 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Świat Czarownic to formacja założona przez Andrzeja Kozaka Kozakiewicza, Michała Dósiołka Thiede oraz Dariusza Siwego Siedloka. Znana też ze współpracy z Robertem Brylewskim. Jeden z najważniejszych zespołów polskiej sceny alternatywnej lat dziewięćdziesiątych. W 1995 roku zespół nagrał u Roberta Brylewskiego w Studio Złota Skała jedną z najważniejszych płyt polskiego undergroundu „Hokka Hey”. Po latach wrócili w zmienionym składzie. Artist: Świat Czarownic Title: Robert Brylewski & Świat Czarownic Country: Polska Year: 2002 Genre: Reggae Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 192 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Politycy I Bandyci 2.Border 3.Rebel 4.Złodziej Ognia (feat. Marcin "Świetlik" Świetlicki) 5.Piach 6.Złoto Ulicy 7.Tęcza 8.Podziemne Przejście (feat. Grabaż) 9.Przekaz (feat. Muniek) 10.Ocalenie 11.We Are 12.Mrugacz
Seedów: 67
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:54:49
Rozmiar: 66.89 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Vangelis (gr. Βαγγέλης), właśc. Ewangelos Odiseas Papatanasiu (gr. Ευάγγελος Οδυσσέας Παπαθανασίου; ur. 29 marca 1943 w Agrii koło Wolos, zm. 17 maja 2022 w Paryżu - grecki kompozytor muzyki elektronicznej i filmowej. Vangelis urodził się 29 marca 1943 roku w Agrii koło Wolos, w Grecji. Edukację muzyczną rozpoczął w wieku 4 lat, a już w wieku 6 lat miał swój pierwszy publiczny występ, na którym prezentował własne kompozycje. Vangelis był w dużej części samoukiem - odmawiał pobierania lekcji gry na pianinie, a w ciągu swojej kariery nie zdobył formalnej wiedzy na temat notacji muzycznej. Uczył się muzyki poważnej, malarstwa i reżyserii filmowej na Akademii Sztuk Pięknych w Atenach. Zyskał światową sławę dzięki swoim wyjątkowym, często epickim kompozycjom, które łączyły elementy muzyki elektronicznej, symfonicznej i rockowej. Wstawka zawiera pierwszy album nagrany razem z Jonem Andersonem, wokalistą zespołu Yes. Title: Short Stories Artist: Jon And Vangelis Country: Grecja Year: 1980 Genre: Elektroniczna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ...( Track list )... Curious Electric Each And Everyday Bird Song I Hear You Now The Road Far Away In Baagad Love Is One More Time Thunder A Play Within A Play https://www.youtube.com/watch?v=OmVdXy4y4KU
Seedów: 28
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:54:39
Rozmiar: 103.84 MB
Peerów: 12
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Eros Ramazzotti Title: Ali e Radici (2021 Remastered Version) Year: 2009/2021 Genre: Electronic, Rock, Pop Style: Soft Rock, Pop Rock Publisher (label): Ariola - Hansa Local, Sony Music Entertainment Italy S.p.A. Duration: 00:42:49 Format/Codec: FLAC Rip Type: Tracks Audio Bitrate: Lossless Bit Depth: 24 Bit/192 kHz ...( TrackList )... 01. Appunti e note (Remastered 2021) (00:03:55) 02. Il cammino (Remastered 2021) (00:03:48) 03. Parla con me (Remastered 2021) (00:04:00) 04. L'Orizzonte (Remastered 2021) (00:03:47) 05. Affetti Personali (Remastered 2021) (00:03:30) 06. Controvento (Remastered 2021) (00:03:47) 07. Ali e radici (Remastered 2021) (00:04:18) 08. Bucaneve (Remastered 2021) (00:04:12) 09. Nessuno Escluso (Remastered 2021) (00:03:45) 10. Non Possiamo Chiudere Gli Occhi (Remastered 2021) (00:03:52) 11. Come Gioielli (Remastered 2021) (00:03:55)
Seedów: 13
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:53:10
Rozmiar: 1.63 GB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Scorpions Title: Lonesome Crow Publisher: SPV GmbH SPV 49562 CD Source: Disc from a personal collection Year: 1972 Genre: Hard Rock Country: Germany Codec: FLAC Audio Bitrate: Lossless Format: tracks+.cue+.log Duration: 00:40:31 ...( TrackList )... 01. I'm Goin' Mad 02. It All Depends 03. Leave Me 04. In Search of the Peace of Mind 05. Inheritance 06. Action 07. Lonesome Crow
Seedów: 27
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:51:50
Rozmiar: 306.19 MB
Peerów: 1
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: ZZ Top Title: The Complete Studio Albums 1970-1990 Publisher: Warner Bros. Records Inc. 8122796642 - 1-10 Source: Disc from a personal collection Year: 2013 Genre: Hard Rock, Blues Rock, Soft Rock Country: USA Codec: MP3 Audio Bitrate: 320 kbps Format: tracks+.cue+.log Duration: 06:11:32 Tracks Disc 01: First Album [1970] 01. (Somebody Else Been) Shaking Your Tree 02. Brown Sugar 03. Squank 04. Goin' Down To Mexico 05. Old Man 06. Neighbor, Neighbor 07. Certified Blues 08. Bedroom Thang 09. Just Got Back From Baby's 10. Backdoor Love Affair Disc 02: Rio Grande Mud [1972] 01. Francine 02. Just Got Paid 03. Mushmouth Shoutin' 04. Ko Ko Blue 05. Chevrolet 06. Apologies To Pearly 07. Bar-B-Q 08. Sure Got Cold After The Rain Fell 09. Whiskey'n Mama 10. Down Brownie Disc 03: Tres Hombres [1973] 01. Waitin' For The Bus 02. Jesus Just Left Chicago 03. Beer Drinkers & Hell Raisers 04. Master Of Sparks 05. Hot, Blue And Righteous 06. Move Me On Down The Line 07. Precious And Grace 08. La Grange 09. Sheik 10. Have You Heard? Disc 04: Fandango! [1975] 01. Thunderbird 02. Jailhouse Rock 03. Backdoor Medley 04. Nasty Dogs And Funky Kings 05. Blue Jean Blues 06. Balinese 07. Mexican Blackbird 08. Heard It On The X 09. Tush Disc 05: Tejas [1976] 01. It's Only Love 02. Arrested For Driving While Blind 03. El Diablo 04. Snappy Kakkie 05. Enjoy And Get It On 06. Ten Dollar Man 07. Pan Am Highway Blues 08. Avalon Hideaway 09. She's A Heartbreaker 10. Asleep In The Desert Disc 06: Deguello [1979] 01. I Thank You 02. She Loves My Automobile 03. I'm Bad, I'm Nationwide 04. A Fool For Your Stockings 05. Manic Mechanic 06. Dust My Broom 07. Lowdown In The Street 08. Hi-Fi Mama 09. Cheap Sunglasses 10. Esther Be The One Disc 07: El Loco [1981] 01. Tube Snake Boogie 02. I Wanna Drive You Home 03. Ten Foot Pole 04. Leila 05. Don't Tease Me 06. It's So Hard 07. Pearl Necklace 08. Groovy Little Hippie Pad 09. Heaven, Hell Or Houston 10. Party On The Patio Disc 08: Eliminator [1983] 01. Gimme All Your Lovin' 02. Got Me Under Pressure 03. Sharp Dressed Man 04. I Need You Tonight 05. I Got The Six 06. Legs 07. Thug 08. TV Dinners 09. Dirty Dog 10. If I Could Only Flag Her Down 11. Bad Girl Disc 09: Afterburner [1985] 01. Sleeping Bag 02. Stages 03. Woke Up With Wood 04. Rough Boy 05. Can't Stop Rockin' 06. Planet Of Women 07. I Got The Message 08. Velcro Fly 09. Dipping Low (In The Lap Of Luxury) 10. Delirious Disc 10: Recycler [1990] 01. Concrete And Steel 02. Lovething 03. Penthouse Eyes 04. Tell It 05. My Head's In Mississippi 06. Decision Or Collision 07. Give It Up 08. 2000 Blues 09. Burger Man 10. Doubleback
Seedów: 75
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:51:46
Rozmiar: 0.98 GB
Peerów: 10
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Groove Metal/Hardcore/Metalcore Country of Artist (Band): USA Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 40:05 ...( TrackList )... 01. The Feeding Grounds 02. For the Damned 03. Cleanup on Aisle 10 04. One by One 05. A New Throne 06. There Was No Dog 07. 666 Bc 08. The Aftermath 09. The Lark the Wolf & the Rabbit 10. Build a Fire 11. Bloodstains 12. A Dying Light
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:51:46
Rozmiar: 92.79 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Melodic Black Metal Country of Artist (Band): USA Year of Release: 2020-2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps ...( TrackList )... 2020 - The Fate of Kings and Men 2023 - For The Good of the Realm 2025 - Far From the Light of Heaven
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:51:46
Rozmiar: 256.34 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Death Metal Country of Artist (Band): Sweden Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 19:56 ...( TrackList )... 01. Risen From The Flames 02. Beyond The Fire 03. Possess, Bind, and Devour 04. Silence Of The Gods
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-07 01:51:46
Rozmiar: 46.07 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
1 - 30 | 31 - 60 | 61 - 90 | ... | 3541 - 3570 | 3571 - 3600 | 3601 - 3630 | 3631 - 3660 | 3661 - 3690 | ... | 25531 - 25560 | 25561 - 25590 | 25591 - 25604 |
|||||||||||||