|
|
|||||||||||||
|
Ostatnie 10 torrentów
Ostatnie 10 komentarzy
Discord
Wygląd torrentów:
Kategoria:
Muzyka
Gatunek:
Elektroniczna
Ilość torrentów:
1,278
Opis
..::INFO::..
Vangelis (gr. Βαγγέλης), właśc. Ewangelos Odiseas Papatanasiu (gr. Ευάγγελος Οδυσσέας Παπαθανασίου; ur. 29 marca 1943 w Agrii koło Wolos, zm. 17 maja 2022 w Paryżu - grecki kompozytor muzyki elektronicznej i filmowej. Vangelis urodził się 29 marca 1943 roku w Agrii koło Wolos, w Grecji. Edukację muzyczną rozpoczął w wieku 4 lat, a już w wieku 6 lat miał swój pierwszy publiczny występ, na którym prezentował własne kompozycje. Vangelis był w dużej części samoukiem - odmawiał pobierania lekcji gry na pianinie, a w ciągu swojej kariery nie zdobył formalnej wiedzy na temat notacji muzycznej. Uczył się muzyki poważnej, malarstwa i reżyserii filmowej na Akademii Sztuk Pięknych w Atenach. Zyskał światową sławę dzięki swoim wyjątkowym, często epickim kompozycjom, które łączyły elementy muzyki elektronicznej, symfonicznej i rockowej. Wstawka zawiera konceptualny album instrimentalny. Title: Soil Festivities Artist: Vangelis Country: Grecja Year: 1984 Genre: Elektroniczna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ...( Track list )... Movement 1 Movement 2 Movement 3 Movement 4 Movement 5 https://www.youtube.com/watch?v=_a-DyFxQ2Rk
Seedów: 63
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-07 16:00:13
Rozmiar: 110.96 MB
Peerów: 66
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Rok produkcji / Year Of Release: 2026 Country: Poland Gatunek / Genre: Electronic, Club,Hip-Hop,Rap Czas trwania / Time: 00:24:06 Jakość / Quality: Mp3 Całkowity rozmiar / Total Size: 44,67 MB ...( TrackList )... 1. exsite.taniekonta.com.club.version.3 (2:37) 2. exsite.taniekonta.com.club.version.1 (2:45) 3. exsite.taniekonta.com.club.version.2 (2:39) 4. exsite.taniekonta.com.rap.version (2:50) 5. exsite1taniekonta.com.hard.version (2:42) 6. exsite2.taniekonta.com.rap.version.vol.2 (2:39) 7. exsite2taniekonta.com (2:37) 8. exsite24.taniekonta.com.electronic (2:45) 9. exsite24.taniekonta.com.electronic.ver.2 (2:32)
Seedów: 76
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-04 22:22:33
Rozmiar: 44.67 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Acopia - Be Enough (Daniel Avery Remix) (2024) [FLAC] ...( TrackList )... Artist: Acopia Album: Be Enough (Daniel Avery Remix) Year: (2024) Genre: Electronic , Dance (hard-edged techno-influenced remix of an original electronic track) Format: [FLAC]
Seedów: 19
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-04 11:46:50
Rozmiar: 20.98 MB
Peerów: 1
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Acopia Album: Chances Year: (2022) Genre: Electronic , dream pop , downtempo. Format: [FLAC] ...( TrackList )... 01 - Chances 02 - You're No Good For Me 03 - Anything You Want 04 - Giving Up (On Your Old Ways) 05 - Just Fine 06 - Where Are You Now_ 07 - Toxic Traits 08 - For You I Try
Seedów: 14
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-04 11:31:21
Rozmiar: 189.74 MB
Peerów: 3
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. MAPA to projekt Paula Wirkusa i Marcina Dymitera. Po 19 latach od ukazania się legendarnego albumu „Fudo" MAPA wraca z nowym materiałem "NO AUTOMATU"- punk, jazz, muzyka elektroakustyczna i elementy instrumental hip-hop to obszar po którym porusza się zespół. W 2017 MAPA redukuje awangardę, jazz oraz punk do czystej energii. Minimalistyczny set-up składający się tylko z kilku wyselekcjonowanych analogowych instrumentów elektronicznych, umożliwia absolutną prezentację osobowości obu muzyków, którzy bazując na elementarnych rytmach wykonują riffowe, witalne, pełne nieoczekiwanych zwrotów, zawsze otwarte na interpretacje kompozycje. Dzwiękowa ekonomia punk rocka, surowy minimalizm ulicy i elastyczne riffy to własnie formuła MAPY na albumie "NO AUTOMATU". Wudawca Christopher Nosnibor: It may have bene groundbreaking and have acquired a legendary status, but I have to confess to being unfamiliar with Mapa’s previous album, Fudo, released some nineteen years ago. That said, No Automato is billed as being quite an evolution and reveals a newfound simplicity and sense of minimalism. Not that you could exactly call any of the album’s nine compositions simple or minimal, because there’s a lot going on, but there is a directness and energy which emanates from the music. Stylistically, it’s all in the mix, incorporating elements of punk, avant-garde jazz, instrumental hip-hop and experimental electronica. There’s a playfulness about the way they forge juxtapositions: slow, ritual percussion booms and rattles tribalistically as if marking the pace of a funeral march deep in the jungle. In contrast, warping bass tones and flickering, glitchy electro whirs and bleepy scrapes shape the sound: this is ‘MPA Jazz’, and this is how Mapa introduce themselves on No Automatu, and it’s clear that working with Marcin Dymiter brings out a different side of Paul Wirkus. The mad, lo-fi disco of ‘Burnt Tragiczny’ transitions into the world of the weird as the juddering retro beats slip their sprockets, and the rapid-fire retro snare explosions which pin the woozy bass undulations of ‘Heute Tanz A’ in place evoke a bygone era of experimental electro recordings. ‘Heute Tanz B’ juxtaposes surging waves of analogue synth with a beat lifted almost directly from Cabaret Voltaire’s ‘Nag Nag Nag’, and it’s the primitive drum machine sounds that define the album’s sound throughout. ‘Rudyment’ may be instrumental, but its sparse plod is harrowing and oppressive, and it’s clear that Mapa are abundantly capable of forging an atmosphere more or less out of nowhere and pulsing throbs build the backdrop of the infinite layers that build on top. The title track is the album’s closer, and it’s a dense, relentless attack built around motoric drums and woozy, abrasive synth-bass. Mapa are all about the clatter and clang, and No Automatu is a curious album whichever angle you care to view it from. Messy, noisy, unpredictable, the range of atmospheres and vibes packed into the album keeps it moving at pace, and means it’s never less than fascinating. ..::TRACK-LIST::.. 1. MPA Jazz 04:34 2. Bunt Tragiczny 04:20 3. Heute Tanz A 03:40 4. Bez EQ 08:23 5. Heute Tanz B 03:11 6. Rudyment 05:29 7. Nigdy tam nie byłem 04:51 8. Antibiotikum 03:20 9. No Automatu 02:59 ..::OBSADA::.. Audio Generator, Synth, Electronics, Tape - Marcin Dymiter Drum Machine, Synth, Drums, Guitar - Paul Wirkus https://www.youtube.com/watch?v=ZUlUZ7P87iQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-01 13:30:10
Rozmiar: 92.44 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. MAPA to projekt Paula Wirkusa i Marcina Dymitera. Po 19 latach od ukazania się legendarnego albumu „Fudo" MAPA wraca z nowym materiałem "NO AUTOMATU"- punk, jazz, muzyka elektroakustyczna i elementy instrumental hip-hop to obszar po którym porusza się zespół. W 2017 MAPA redukuje awangardę, jazz oraz punk do czystej energii. Minimalistyczny set-up składający się tylko z kilku wyselekcjonowanych analogowych instrumentów elektronicznych, umożliwia absolutną prezentację osobowości obu muzyków, którzy bazując na elementarnych rytmach wykonują riffowe, witalne, pełne nieoczekiwanych zwrotów, zawsze otwarte na interpretacje kompozycje. Dzwiękowa ekonomia punk rocka, surowy minimalizm ulicy i elastyczne riffy to własnie formuła MAPY na albumie "NO AUTOMATU". Wudawca Christopher Nosnibor: It may have bene groundbreaking and have acquired a legendary status, but I have to confess to being unfamiliar with Mapa’s previous album, Fudo, released some nineteen years ago. That said, No Automato is billed as being quite an evolution and reveals a newfound simplicity and sense of minimalism. Not that you could exactly call any of the album’s nine compositions simple or minimal, because there’s a lot going on, but there is a directness and energy which emanates from the music. Stylistically, it’s all in the mix, incorporating elements of punk, avant-garde jazz, instrumental hip-hop and experimental electronica. There’s a playfulness about the way they forge juxtapositions: slow, ritual percussion booms and rattles tribalistically as if marking the pace of a funeral march deep in the jungle. In contrast, warping bass tones and flickering, glitchy electro whirs and bleepy scrapes shape the sound: this is ‘MPA Jazz’, and this is how Mapa introduce themselves on No Automatu, and it’s clear that working with Marcin Dymiter brings out a different side of Paul Wirkus. The mad, lo-fi disco of ‘Burnt Tragiczny’ transitions into the world of the weird as the juddering retro beats slip their sprockets, and the rapid-fire retro snare explosions which pin the woozy bass undulations of ‘Heute Tanz A’ in place evoke a bygone era of experimental electro recordings. ‘Heute Tanz B’ juxtaposes surging waves of analogue synth with a beat lifted almost directly from Cabaret Voltaire’s ‘Nag Nag Nag’, and it’s the primitive drum machine sounds that define the album’s sound throughout. ‘Rudyment’ may be instrumental, but its sparse plod is harrowing and oppressive, and it’s clear that Mapa are abundantly capable of forging an atmosphere more or less out of nowhere and pulsing throbs build the backdrop of the infinite layers that build on top. The title track is the album’s closer, and it’s a dense, relentless attack built around motoric drums and woozy, abrasive synth-bass. Mapa are all about the clatter and clang, and No Automatu is a curious album whichever angle you care to view it from. Messy, noisy, unpredictable, the range of atmospheres and vibes packed into the album keeps it moving at pace, and means it’s never less than fascinating. ..::TRACK-LIST::.. 1. MPA Jazz 04:34 2. Bunt Tragiczny 04:20 3. Heute Tanz A 03:40 4. Bez EQ 08:23 5. Heute Tanz B 03:11 6. Rudyment 05:29 7. Nigdy tam nie byłem 04:51 8. Antibiotikum 03:20 9. No Automatu 02:59 ..::OBSADA::.. Audio Generator, Synth, Electronics, Tape - Marcin Dymiter Drum Machine, Synth, Drums, Guitar - Paul Wirkus https://www.youtube.com/watch?v=ZUlUZ7P87iQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-01 13:26:20
Rozmiar: 194.31 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Ścieżka filmowa do obrazu, który nigdy nie powstał. Inspirowana obrazami Edwarda Hoppera i filmami Davida Lyncha. Wraz z Nocturnal Avenue, swoim najnowszym minialbumem, Fabian Filiks zaprasza słuchaczy na seans przesycony dźwiękiem syntezatorów i mroczną elegancją. Nie bez powodu pozwoliłam sobie tutaj na określenie prezentowanej muzyki „seansem” – Nocturnal Avenue charakteryzuje wprost fantastyczna narracyjność, a sześciu ścieżkom zebranym na wydawnictwie nie można odmówić filmowego klimatu. Budowane stopniowo pejzaże dźwięku w kolejnych kompozycjach wciągają słuchaczy prosto w spowite mgłą ulice i do zadymionych jazz clubów. Do pewnego momentu napięcie na albumie wzrasta z każdą kolejną ścieżką, na sile przybiera również intensywność muzyki. Tytułowy utwór, początkowo zdominowany przez klawisze, przygotowuje słuchacza na bardziej rozbudowane, w pewnym sensie wymykające spod panowania artysty kompozycje. Brzmienie wzmacniają wówczas przejmujące pierwszy plan syntezatory. Nocturnal Avenue rozwija zatem intrygujący dźwiękowy pejzaż, by wkrótce przenieść odbiorcę w mocno Last Call at the Diner – dość spokojny, podszyty specyficzną nostalgią kawałek. Smoke and Mirrors oraz Into the Night nadają materiałowi mroku i przestrzeni. Im dalej zresztą w roztaczany krajobraz, tym więcej niepokojących tonów. Klimatyczne synthy nie przestają intrygować, a kompozycjom towarzyszy subtelna melodia na klawiszach. Warto poświęcić też uwagę bardziej złożonemu Obsession, charakteryzującemu się urzekającą, wręcz zmysłową atmosferą. Numer stanowi udane połączenie organicznych dźwięków (pianino, saksofon) z chłodem syntezatorów, pełniąc jednocześnie rolę swoistego punktu kulminacyjnego wydawnictwa. Domknięcie następuje wreszcie w End Credits, który tajemniczym, niemal onirycznym nastrojem stopniowo wycisza album. Jest u Filiksa mrocznie, jednak nie ponuro. W jego muzyce można wyczuć szczere emocje, bez przesady czy egzaltacji. Opiera się ona raczej na prostych środkach wyrazu, trzymając się przy tym z dala od skrajnego minimalizmu. Kompozycjom nie można odmówić filmowego klimatu (tytuł końcowego utworu zdaje się to jedynie potwierdzać!), który sprawia, że znakomicie sprawdziłyby się w roli ścieżki dźwiękowej . Do tego złożoność tej muzyki sprawia, że z każdym odsłuchem można odkryć i docenić coś nowego. Sprawdźcie koniecznie i pozwólcie sobie zabłądzić podczas nocnej przechadzki po Nocturnal Avenue – może i was wciągnie na dobre... Annika ..::TRACK-LIST::.. 1. Nocturnal Avenue 02:47 2. Last Call at the Diner 03:27 3. Smoke and Mirrors 04:13 4. Into the Night 05:14 5. Obsession 04:12 6. End Credits 03:42 Bonus Track: 7:30 02:37 ..::OBSADA::.. Music By [Written], Recorded By, Producer [Produced] - Fabian Filiks Saxophone [Additional] - Marius Trapp (tracks: 1, 3, 5) https://www.youtube.com/watch?v=tk-F5TrhcY0 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-28 16:14:46
Rozmiar: 64.81 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Ścieżka filmowa do obrazu, który nigdy nie powstał. Inspirowana obrazami Edwarda Hoppera i filmami Davida Lyncha. Wraz z Nocturnal Avenue, swoim najnowszym minialbumem, Fabian Filiks zaprasza słuchaczy na seans przesycony dźwiękiem syntezatorów i mroczną elegancją. Nie bez powodu pozwoliłam sobie tutaj na określenie prezentowanej muzyki „seansem” – Nocturnal Avenue charakteryzuje wprost fantastyczna narracyjność, a sześciu ścieżkom zebranym na wydawnictwie nie można odmówić filmowego klimatu. Budowane stopniowo pejzaże dźwięku w kolejnych kompozycjach wciągają słuchaczy prosto w spowite mgłą ulice i do zadymionych jazz clubów. Do pewnego momentu napięcie na albumie wzrasta z każdą kolejną ścieżką, na sile przybiera również intensywność muzyki. Tytułowy utwór, początkowo zdominowany przez klawisze, przygotowuje słuchacza na bardziej rozbudowane, w pewnym sensie wymykające spod panowania artysty kompozycje. Brzmienie wzmacniają wówczas przejmujące pierwszy plan syntezatory. Nocturnal Avenue rozwija zatem intrygujący dźwiękowy pejzaż, by wkrótce przenieść odbiorcę w mocno Last Call at the Diner – dość spokojny, podszyty specyficzną nostalgią kawałek. Smoke and Mirrors oraz Into the Night nadają materiałowi mroku i przestrzeni. Im dalej zresztą w roztaczany krajobraz, tym więcej niepokojących tonów. Klimatyczne synthy nie przestają intrygować, a kompozycjom towarzyszy subtelna melodia na klawiszach. Warto poświęcić też uwagę bardziej złożonemu Obsession, charakteryzującemu się urzekającą, wręcz zmysłową atmosferą. Numer stanowi udane połączenie organicznych dźwięków (pianino, saksofon) z chłodem syntezatorów, pełniąc jednocześnie rolę swoistego punktu kulminacyjnego wydawnictwa. Domknięcie następuje wreszcie w End Credits, który tajemniczym, niemal onirycznym nastrojem stopniowo wycisza album. Jest u Filiksa mrocznie, jednak nie ponuro. W jego muzyce można wyczuć szczere emocje, bez przesady czy egzaltacji. Opiera się ona raczej na prostych środkach wyrazu, trzymając się przy tym z dala od skrajnego minimalizmu. Kompozycjom nie można odmówić filmowego klimatu (tytuł końcowego utworu zdaje się to jedynie potwierdzać!), który sprawia, że znakomicie sprawdziłyby się w roli ścieżki dźwiękowej . Do tego złożoność tej muzyki sprawia, że z każdym odsłuchem można odkryć i docenić coś nowego. Sprawdźcie koniecznie i pozwólcie sobie zabłądzić podczas nocnej przechadzki po Nocturnal Avenue – może i was wciągnie na dobre... Annika ..::TRACK-LIST::.. 1. Nocturnal Avenue 02:47 2. Last Call at the Diner 03:27 3. Smoke and Mirrors 04:13 4. Into the Night 05:14 5. Obsession 04:12 6. End Credits 03:42 Bonus Track: 7:30 02:37 ..::OBSADA::.. Music By [Written], Recorded By, Producer [Produced] - Fabian Filiks Saxophone [Additional] - Marius Trapp (tracks: 1, 3, 5) https://www.youtube.com/watch?v=tk-F5TrhcY0 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-28 16:09:34
Rozmiar: 115.68 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artist: Banco de Gaia Album: Rewritten Histories Vol.2 1996-2001 Year: (2012) Genre: Elettronica , Downtempo , Ambient , Worldbeat Format: [FLAC] ...( TrackList )... 1 Drippy (Deeply Dipped Remix) 7:25 2 Obsidian (The Slinky Kink Mix) 7:27 3 Kincajou (Here Come The Norse Gods Mix) 5:18 4 Drunk As A Monk (Rabbit In The Moon's Brass Monkey Remix) 9:02 5 How Much Reality Can You Take? (Jack Dangers Remix) 6:51 6 I Love Baby Cheesy (Skippy Mix) 6:12 7 Obsidian (Fluke Remix) 8:58 8 Kincajou (Speedy J Remix) 6:57 9 How Much Reality Can You Take? (Half Live, Half Bendy Mix) 6:44 10 I Love Baby Cheesy (Wayward Soul's Electric Cheddar Remix) 6:21 11 Sakarya (Loop Guru's Fairground Strawberry Illumination Remix) 7:01 12 Obsidian (Asian Dub Foundation Vs Babu Stormz Remix) 5:18 13 Kincajou (Oliver Lieb Remix) 8:46 14 How Much Reality Can You Take? (Juttla Remix) 4:42 15 Drippy (Carbomb Remix) 6:19 16 I Love Baby Cheesy (Dub Pistols Remix) 5:57 17 Obsidian (The Light Vs. PFN Remix) 7:47 18 Kincajou (Small And Cuddly Mix) 6:33 19 Drunk As A Monk (Temple Of Sound Remix) 8:22 20 I Love Baby Cheesy (Wayward Soul's Afro-European Remix) 4:17 21 Celestine (Future Loop Foundation Night Time Deluxe Remix) 7:44 22 Kincajou (Wild Monkey Fever Mix) 6:12
Seedów: 57
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-25 16:19:46
Rozmiar: 991.82 MB
Peerów: 9
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Jean Michel Jarre Title: The Concerts In China [2CD, 40th Anniversary – Remastered Edition] Year: 1982/2022 Genre: Electronic, Experimental Country: France Publisher/Label: Sony Music Catalog Duration: 2 CDs, 01:18:53 Format/Codec: FLAC Audio Bitrate: Lossless [24-Bit / 48.0 kHz] Source: ototoy ...( TrackList )... CD-01 - The Concerts in China (40th Anniversary - Remastered Edition Live) Duration: 00:40:28 01. L'Ouverture / The Overture (Live - Remastered 2022) [00:04:51] 02. Arpegiateur / Arpegiator (Live - Remastered 2022) [00:06:51] 03. Equinoxe, Pt. 4 / Equinoxe Part 4 (Live - Remastered 2022) [00:07:46] 04. Jonques De Pêcheurs Au Crepuscule / Fishing Junks at Sunset (Live - Remastered 2022) [00:09:44] 05. L'Orchestre Sous La Pluie / Band in the Rain (Live - Remastered 2022) [00:01:22] 06. Equinoxe, Pt. 7 / Equinoxe Part 7 (Live - Remastered 2022) [00:09:53] CD-02 - The Concerts in China (40th Anniversary - Remastered Edition Live) Duration: 00:38:24 01. Orient Express (Live - Remastered 2022) [00:04:21] 02. Chants Magnetiques, Pt. 1 / Magnetic Fields Part 1 (Live - Remastered 2022) [00:00:27] 03. Chants Magnetiques, Pt. 3 / Magnetic Fields Part 3 (Live - Remastered 2022) [00:03:45] 04. Chants Magnetiques, Pt. 4 / Magnetic Fields Part 4 (Live - Remastered 2022) [00:06:45] 05. Harpe Laser / Laser Harp (Live - Remastered 2022) [00:03:34] 06. Nuit A Shanghai / Night in Shanghai (Live - Remastered 2022) [00:07:01] 07. La Dernière Rumba / The Last Rumba (Live - Remastered 2022) [00:02:10] 08. Chants Magnetiques, Pt. 2 / Magnetic Fields Part 2 (Live - Remastered 2022) [00:06:18] 09. Souvenir de Chine / Souvenir of China (Live - Remastered 2022) [00:03:59]
Seedów: 6
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-25 09:48:05
Rozmiar: 975.42 MB
Peerów: 4
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Zapewne nazwa Gemini 4 nic Wam nie powie, ale jeśli dodam, że za tą grupą stoją Hugo Race & Michelangelo Russo, którzy w ubiegłym roku wydali w Gusstaff Rec. i Glitterhouse Records rewelacyjną płytę "John Lee Hooker's World Today"? Ale to też nieco mylny trop, jeśli chodzi o zawartość płyty, bo jako Gemini 4 (wraz z Julithą Ryan i Andrew ‘Idge’ Hehir) stworzyli album instrumentalny, nasiąknięty elektroniką, transem (to akurat nic dziwnego), psychodelią tanecznymi wręcz beatami (!) i fantastycznymi dźwiękami harmonijki. Dla fanów Hugo Race'a (i nie tylko) to będzie zaskoczenie, ale także mus absolutny. Maybe the name Gemini 4 will tell you nothing, but if I tell you, that's a new project of Hugo Race & Michelangelo Russo (yes, (their electronic take on the blues, “John Lee Hooker’s World Today”, stunned critics and audiences in 2017)? Gemini 4 is an instrumental album, with electronica, psychedelia, even dance beats, fantastic harmonicas of Mr Russo. It's a surprize not only for the fans of Hugo Race. Gemini 4 is the latest project from Hugo Race (Dirtmusic, ex-Bad Seeds) and Michelangelo Russo (The True Spirit). Their electronic take on the blues, "John Lee Hooker's World Today", evaporated critics and audiences in 2017. Now they're back with a zodiac-flavored brew of instrumental electronica somewhere between soundtrack and chillout. The new album Gemini 4, set for release on Polish electronic label Gusstaff Records in January 2019, sees Race and Russo joining up with keyboardist Julitha Ryan (Silver Ray) and percussionist/engineer Andrew 'Idge' Hehir to create a work of complex beauty. 21st century and retro electronica collide through live-session analog synth mayhem and surgical digital overlays. Treated harmonicas and wind instruments drift across restless rhythms ranging from slowcore to techno, with dancefloor intention on tracks like Unicorn, Dream Machine, Blueboy and Aspartame, while at the core of the record lays the morphing psychedelia of unclassifiable pieces like Ephemera, Mercury Rising and Twins. The final two tracks are inexplicable. Naïve and knowing. Secretive yet confronting. Conceptual and yes, compellingly prog(ressive), Gemini 4 is highly suggestive and strangely seductive, an alchemical fusion where focus and intention dissolve into a deep space film Kubrick never made. ..::TRACK-LIST::.. 1. Unicorn 06:06 2. Aspartame 05:17 3. Blueboy 05:37 4. Ephemera 07:59 5. Mercury Rising 09:29 6. Dream Machine 05:22 7. Twins 09:25 8. Minus 3 06:24 9. Pop Nostromo 05:19 10. Afterbirth 03:23 11. Rosebud 06:44 https://www.youtube.com/watch?v=ShJqZf7mSes SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-25 08:40:52
Rozmiar: 165.86 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Zapewne nazwa Gemini 4 nic Wam nie powie, ale jeśli dodam, że za tą grupą stoją Hugo Race & Michelangelo Russo, którzy w ubiegłym roku wydali w Gusstaff Rec. i Glitterhouse Records rewelacyjną płytę "John Lee Hooker's World Today"? Ale to też nieco mylny trop, jeśli chodzi o zawartość płyty, bo jako Gemini 4 (wraz z Julithą Ryan i Andrew ‘Idge’ Hehir) stworzyli album instrumentalny, nasiąknięty elektroniką, transem (to akurat nic dziwnego), psychodelią tanecznymi wręcz beatami (!) i fantastycznymi dźwiękami harmonijki. Dla fanów Hugo Race'a (i nie tylko) to będzie zaskoczenie, ale także mus absolutny. Maybe the name Gemini 4 will tell you nothing, but if I tell you, that's a new project of Hugo Race & Michelangelo Russo (yes, (their electronic take on the blues, “John Lee Hooker’s World Today”, stunned critics and audiences in 2017)? Gemini 4 is an instrumental album, with electronica, psychedelia, even dance beats, fantastic harmonicas of Mr Russo. It's a surprize not only for the fans of Hugo Race. Gemini 4 is the latest project from Hugo Race (Dirtmusic, ex-Bad Seeds) and Michelangelo Russo (The True Spirit). Their electronic take on the blues, "John Lee Hooker's World Today", evaporated critics and audiences in 2017. Now they're back with a zodiac-flavored brew of instrumental electronica somewhere between soundtrack and chillout. The new album Gemini 4, set for release on Polish electronic label Gusstaff Records in January 2019, sees Race and Russo joining up with keyboardist Julitha Ryan (Silver Ray) and percussionist/engineer Andrew 'Idge' Hehir to create a work of complex beauty. 21st century and retro electronica collide through live-session analog synth mayhem and surgical digital overlays. Treated harmonicas and wind instruments drift across restless rhythms ranging from slowcore to techno, with dancefloor intention on tracks like Unicorn, Dream Machine, Blueboy and Aspartame, while at the core of the record lays the morphing psychedelia of unclassifiable pieces like Ephemera, Mercury Rising and Twins. The final two tracks are inexplicable. Naïve and knowing. Secretive yet confronting. Conceptual and yes, compellingly prog(ressive), Gemini 4 is highly suggestive and strangely seductive, an alchemical fusion where focus and intention dissolve into a deep space film Kubrick never made. ..::TRACK-LIST::.. 1. Unicorn 06:06 2. Aspartame 05:17 3. Blueboy 05:37 4. Ephemera 07:59 5. Mercury Rising 09:29 6. Dream Machine 05:22 7. Twins 09:25 8. Minus 3 06:24 9. Pop Nostromo 05:19 10. Afterbirth 03:23 11. Rosebud 06:44 https://www.youtube.com/watch?v=ShJqZf7mSes SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-25 08:37:19
Rozmiar: 352.13 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Rozmawiając jakiś czas temu z pokrewną duszą, doszliśmy do wniosku, że sygnowanie sztuki własnym nazwiskiem to odważny krok – pozbywasz się kryjówki, jaką czasami bywa pseudonim. Moje poprzednie płyty: EP „mono3some“ i dwa albumy „8“ (Polskie Radio) i „duality“ (Kayax) owszem – sygnowałem własnym nazwiskiem - jednak traktowałem Grabka jak kogoś mi obcego: Grabek nominowany do Fryderyka, Grabek zagra na Open‘er Festival, Grabek pojawi się podczas Męskiego Grania, Grabek wystąpi jako support Olafura Arnaldsa, Grabek zagra u Kuby Wojewódzkiego, Grabek to, Grabek tamto... Z wydaniem trzeciej płyty nadszedł czas, abym zaczął mówić o Grabku w pierwszej osobie. „Day One“ to płyta z najbardziej osobistą muzyką, jaką w życiu napisałem; to opowieść - praktycznie bez słów - o bardzo konkretnie umiejscowionych w czasie narodzinach; opowieść o początkach nowego – bolesnych, pięknych, czasami trywialnych, czasem chaotycznych. Czy chcę tą płytą odciąć się od mojej muzycznej przeszłości? Nie wiem. Chyba nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Wiedzcie jedno: wraz z „Day One“ daję Wam nie „Grabka“ lecz siebie – bez trzeciej osoby, bez aury tajemniczości, bez całej tej niepotrzebnej otoczki. To będę ja i mój „Dzień Pierwszy“. --- Ile znacie spektakularnych wolt stylistycznych? Skrillexa, który zaczynał jako wokalista zespołu post-hardcore'owego, by zostać ikoną mainstreamowego, elektronicznego grania? Talk Talk, które rozpoczynało od grania new romantic w duchu Duran Duran, by skończyć na stworzeniu nowego gatunku muzycznego, określanego dzisiaj mianem post-rocka? Wojtek Grabek nie jest co prawda w swojej przemianie rewolucyjny, ale jeżeli porównamy jego najnowszy album z poprzednim dokonaniem, trudno uwierzyć, że mamy do czynienia z tym samym artystą. Być może dlatego "Day One" wyszło już bez wsparcia rozpoznawalnego labelu. Oczywiście, pewne elementy jego aktualnego wcielenia można było już dostrzec na poprzednich krążkach, ale nigdy nie były one wysunięte tak na przód. Ba, jeżeli najnowszy album miałby wyjść pod innym aliasem, nikt nie powinien się w zasadzie dziwić. Dobrze, ale o co w zasadzie chodzi? O co tyle hałasu i czym aż tak zaskoczył Grabek na "Day One"? Jeżeli znaliście poprzednie dokonania muzyka, "8" i "Duality", z pewnością utożsamiacie go z fuzją nieco depechowego synth-popu z elementami industrialnego techno, a wszystko to z mocnym naciskiem na rytmikę. Jasne, zdarzały się również inne tropy, jak hinduskie drony z tanpury w "Wake Up", ale fundament był nieustannie ten sam. Od czasu do czasu Wojtek postanawiał ujawnić swoje profesjonalne wykształcenie muzyczne, stąd w "Traces Awake", "Transfuzji", "And We Fall" oraz "Shine" mogliśmy usłyszeć, jak muzyk gra na skrzypcach. Nikt nie spodziewał się jednak, że 6 lat po ostatniej płycie Grabek nagra album, na którym to właśnie ten organiczny element będzie kluczowy. "Day One" trudno bowiem uznać za muzykę elektroniczną, jak bez problemu można było metkować poprzednie dokonania Wojtka. To pozycja zdecydowanie bliższa minimalizmowi w duchu muzyki post-klasycznej. Jeżeli znacie więc dokonania Keitha Kenniffa czy - szczególnie - Maxa Richtera oraz Ólafura Arnaldsa, poczujecie się jak w domu. Tu także elektronika ma swój udział, ale jest zaledwie dodatkiem do dźwięków smyczków i fortepianu. Nie zdradza może tego jeszcze rozpoczynające album "Dawn", które po skrzypcowym intro zalewa nas falą syntezatorów. Z innej strony, ujawnia zupełną zmianę podejścia do kompozycji. Zniknęła gdzieś wyrazistość rytmiki, ulegając budowaniu nastroju z podkreśleniem ambientowych plam dźwiękowych. Mocniej to zresztą słychać w chłodnawym, wręcz skandynawskim "Gravity", w którym - po zestawieniu fortepianu oraz skrzypiec - do całości wkrada się mocna, pulsująca warstwa ambientowa, nadająca kompozycji ciepła. Jednak im bardziej utwór brnie do przodu, tym więcej pojawia się w nim elementów rytmicznych (a nawet samplowanie własnoręcznie nagranych partii!). W końcu rzuca słuchacza w wir glitchujących perkusjonalii, o które można posądzić prędzej islandzkie múm. Grabek na "Day One" ujawnia się przede wszystkim jako mistrz budowania atmosfery. "Rain" to pewnie zagrana, ale rozdygotana, intymna, wręcz introspektywno-melancholijna kompozycja, w której przechodzącym płynnie z pierwszego planu do ambientowego tła smyczkom towarzyszą wygrywane z wolna akordy. I chociaż numer sam w sobie - jak przystało na minimalizm - nie jest zbyt wirtuozerski od strony kompozycyjnej, to wręcz kipi emocjami. Co dalej? "Earth" z tym lekko niestrojącym fortepianem rozpoczyna rzecz niby Goldmundową w klimacie, ale wychodząca z czasem mocna podbudowa basowa wraz z nawałnicą perkusyjnej stopy sytuuje utwór najbliżej dawnych dokonań Grabka. Pulsacyjny "Wave" zaczyna się niepozornie, by w końcu ujawnić się jako najbardziej niepokojąca pozycja z całej płyty. Z kolei "Dusk" w tę przepełnioną smutkiem płytę wlewa ciepły optymizm w swetrze z gatunku tych spoglądających wczesnym porankiem na norweskie fiordy. Trudno znaleźć wyraźne wady "Day One". Nawet "Hide", które teoretycznie powinno burzyć spójność i wybijać z klimatu, wszak to jedyny utwór z wokalem, ostatecznie okazuje się niesamowicie przyjemnym doznaniem, który doskonale uzupełnia krążek. Z jednej strony dobrym posunięciem byłoby rzucenie utworu na ostatnią pozycję, z drugiej - to właśnie "Dusk" okazuje się tym wytchnieniem, które potrzebne jest po tak emocjonalnych kompozycjach. Bez problemu da się więc zrozumieć Wojtka Grabka, który mówi, że wcześniej traktował swoją artystyczną personę jako kogoś obcego, a "Day One" jest pierwszym prawdziwie osobistym albumem w jego karierze. Ciężar spoczywających tu emocji pozwala zrozumieć, dlaczego artysta kazał czekać na swoje nowe dzieło sześć lat. Oddał nam pozycję niełatwą, ale niewątpliwie tak bogacąca, że wręcz pokazał przy tym, iż warto być cierpliwym. Nie przegapcie tej płyty! Rafał Samborski Some time ago I had an interesting conversation with my artistic soulmate and we came to the conclusion that branding your art with your very own name takes a good deal of courage - you inadvertently get rid of the hideout that is often granted by a pseudonym. In fact, with my previous albums, the EP 'mono3some' and then the two LP's '8’ [released by Polish Radio] and 'duality’ [released by Kayax] I did sign with my own name but I kept Grabek at a distance from my personal self. With the release of my third album it's time for me to start talking about Grabek in the first person. 'Day One' is an album with the most personal music I've ever created; it's a practically wordless story about a birth specifically defined in space and time; it's a story about a new, painful, beautiful, sometimes trivial and sometimes chaotic beginning. Do I want to let go of my musical past with this album? Hard to say. I don't think I have a straightforward answer. ..::TRACK-LIST::.. 1. Dawn 07:58 2. Gravity 05:48 3. Rain 04:36 4. Hide 05:43 5. Earth 05:48 6. Heat 04:54 7. Run 03:18 8. Wave 03:40 9. Dusk 03:11 ..::OBSADA::.. Mixed By, Mastered By, Producer, Lyrics By, Music By, Lead Vocals, Violin - Grabek https://www.youtube.com/watch?v=tCL94PQX8mw SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-23 17:05:07
Rozmiar: 105.17 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Rozmawiając jakiś czas temu z pokrewną duszą, doszliśmy do wniosku, że sygnowanie sztuki własnym nazwiskiem to odważny krok – pozbywasz się kryjówki, jaką czasami bywa pseudonim. Moje poprzednie płyty: EP „mono3some“ i dwa albumy „8“ (Polskie Radio) i „duality“ (Kayax) owszem – sygnowałem własnym nazwiskiem - jednak traktowałem Grabka jak kogoś mi obcego: Grabek nominowany do Fryderyka, Grabek zagra na Open‘er Festival, Grabek pojawi się podczas Męskiego Grania, Grabek wystąpi jako support Olafura Arnaldsa, Grabek zagra u Kuby Wojewódzkiego, Grabek to, Grabek tamto... Z wydaniem trzeciej płyty nadszedł czas, abym zaczął mówić o Grabku w pierwszej osobie. „Day One“ to płyta z najbardziej osobistą muzyką, jaką w życiu napisałem; to opowieść - praktycznie bez słów - o bardzo konkretnie umiejscowionych w czasie narodzinach; opowieść o początkach nowego – bolesnych, pięknych, czasami trywialnych, czasem chaotycznych. Czy chcę tą płytą odciąć się od mojej muzycznej przeszłości? Nie wiem. Chyba nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Wiedzcie jedno: wraz z „Day One“ daję Wam nie „Grabka“ lecz siebie – bez trzeciej osoby, bez aury tajemniczości, bez całej tej niepotrzebnej otoczki. To będę ja i mój „Dzień Pierwszy“. --- Ile znacie spektakularnych wolt stylistycznych? Skrillexa, który zaczynał jako wokalista zespołu post-hardcore'owego, by zostać ikoną mainstreamowego, elektronicznego grania? Talk Talk, które rozpoczynało od grania new romantic w duchu Duran Duran, by skończyć na stworzeniu nowego gatunku muzycznego, określanego dzisiaj mianem post-rocka? Wojtek Grabek nie jest co prawda w swojej przemianie rewolucyjny, ale jeżeli porównamy jego najnowszy album z poprzednim dokonaniem, trudno uwierzyć, że mamy do czynienia z tym samym artystą. Być może dlatego "Day One" wyszło już bez wsparcia rozpoznawalnego labelu. Oczywiście, pewne elementy jego aktualnego wcielenia można było już dostrzec na poprzednich krążkach, ale nigdy nie były one wysunięte tak na przód. Ba, jeżeli najnowszy album miałby wyjść pod innym aliasem, nikt nie powinien się w zasadzie dziwić. Dobrze, ale o co w zasadzie chodzi? O co tyle hałasu i czym aż tak zaskoczył Grabek na "Day One"? Jeżeli znaliście poprzednie dokonania muzyka, "8" i "Duality", z pewnością utożsamiacie go z fuzją nieco depechowego synth-popu z elementami industrialnego techno, a wszystko to z mocnym naciskiem na rytmikę. Jasne, zdarzały się również inne tropy, jak hinduskie drony z tanpury w "Wake Up", ale fundament był nieustannie ten sam. Od czasu do czasu Wojtek postanawiał ujawnić swoje profesjonalne wykształcenie muzyczne, stąd w "Traces Awake", "Transfuzji", "And We Fall" oraz "Shine" mogliśmy usłyszeć, jak muzyk gra na skrzypcach. Nikt nie spodziewał się jednak, że 6 lat po ostatniej płycie Grabek nagra album, na którym to właśnie ten organiczny element będzie kluczowy. "Day One" trudno bowiem uznać za muzykę elektroniczną, jak bez problemu można było metkować poprzednie dokonania Wojtka. To pozycja zdecydowanie bliższa minimalizmowi w duchu muzyki post-klasycznej. Jeżeli znacie więc dokonania Keitha Kenniffa czy - szczególnie - Maxa Richtera oraz Ólafura Arnaldsa, poczujecie się jak w domu. Tu także elektronika ma swój udział, ale jest zaledwie dodatkiem do dźwięków smyczków i fortepianu. Nie zdradza może tego jeszcze rozpoczynające album "Dawn", które po skrzypcowym intro zalewa nas falą syntezatorów. Z innej strony, ujawnia zupełną zmianę podejścia do kompozycji. Zniknęła gdzieś wyrazistość rytmiki, ulegając budowaniu nastroju z podkreśleniem ambientowych plam dźwiękowych. Mocniej to zresztą słychać w chłodnawym, wręcz skandynawskim "Gravity", w którym - po zestawieniu fortepianu oraz skrzypiec - do całości wkrada się mocna, pulsująca warstwa ambientowa, nadająca kompozycji ciepła. Jednak im bardziej utwór brnie do przodu, tym więcej pojawia się w nim elementów rytmicznych (a nawet samplowanie własnoręcznie nagranych partii!). W końcu rzuca słuchacza w wir glitchujących perkusjonalii, o które można posądzić prędzej islandzkie múm. Grabek na "Day One" ujawnia się przede wszystkim jako mistrz budowania atmosfery. "Rain" to pewnie zagrana, ale rozdygotana, intymna, wręcz introspektywno-melancholijna kompozycja, w której przechodzącym płynnie z pierwszego planu do ambientowego tła smyczkom towarzyszą wygrywane z wolna akordy. I chociaż numer sam w sobie - jak przystało na minimalizm - nie jest zbyt wirtuozerski od strony kompozycyjnej, to wręcz kipi emocjami. Co dalej? "Earth" z tym lekko niestrojącym fortepianem rozpoczyna rzecz niby Goldmundową w klimacie, ale wychodząca z czasem mocna podbudowa basowa wraz z nawałnicą perkusyjnej stopy sytuuje utwór najbliżej dawnych dokonań Grabka. Pulsacyjny "Wave" zaczyna się niepozornie, by w końcu ujawnić się jako najbardziej niepokojąca pozycja z całej płyty. Z kolei "Dusk" w tę przepełnioną smutkiem płytę wlewa ciepły optymizm w swetrze z gatunku tych spoglądających wczesnym porankiem na norweskie fiordy. Trudno znaleźć wyraźne wady "Day One". Nawet "Hide", które teoretycznie powinno burzyć spójność i wybijać z klimatu, wszak to jedyny utwór z wokalem, ostatecznie okazuje się niesamowicie przyjemnym doznaniem, który doskonale uzupełnia krążek. Z jednej strony dobrym posunięciem byłoby rzucenie utworu na ostatnią pozycję, z drugiej - to właśnie "Dusk" okazuje się tym wytchnieniem, które potrzebne jest po tak emocjonalnych kompozycjach. Bez problemu da się więc zrozumieć Wojtka Grabka, który mówi, że wcześniej traktował swoją artystyczną personę jako kogoś obcego, a "Day One" jest pierwszym prawdziwie osobistym albumem w jego karierze. Ciężar spoczywających tu emocji pozwala zrozumieć, dlaczego artysta kazał czekać na swoje nowe dzieło sześć lat. Oddał nam pozycję niełatwą, ale niewątpliwie tak bogacąca, że wręcz pokazał przy tym, iż warto być cierpliwym. Nie przegapcie tej płyty! Rafał Samborski Some time ago I had an interesting conversation with my artistic soulmate and we came to the conclusion that branding your art with your very own name takes a good deal of courage - you inadvertently get rid of the hideout that is often granted by a pseudonym. In fact, with my previous albums, the EP 'mono3some' and then the two LP's '8’ [released by Polish Radio] and 'duality’ [released by Kayax] I did sign with my own name but I kept Grabek at a distance from my personal self. With the release of my third album it's time for me to start talking about Grabek in the first person. 'Day One' is an album with the most personal music I've ever created; it's a practically wordless story about a birth specifically defined in space and time; it's a story about a new, painful, beautiful, sometimes trivial and sometimes chaotic beginning. Do I want to let go of my musical past with this album? Hard to say. I don't think I have a straightforward answer. ..::TRACK-LIST::.. 1. Dawn 07:58 2. Gravity 05:48 3. Rain 04:36 4. Hide 05:43 5. Earth 05:48 6. Heat 04:54 7. Run 03:18 8. Wave 03:40 9. Dusk 03:11 ..::OBSADA::.. Mixed By, Mastered By, Producer, Lyrics By, Music By, Lead Vocals, Violin - Grabek https://www.youtube.com/watch?v=tCL94PQX8mw SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-23 17:01:29
Rozmiar: 236.58 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Podoba mi się pomysł z bliźniaczymi okładkami dwóch pierwszych albumów Kraftwerk. Jednak ponoć nie wszyscy właściwie zrozumieli ten koncept. "Dwójka" rzekomo sprzedawała się słabiej od swojego poprzednika, ponieważ grafika sugerowała, że to tylko wznowienie debiutu. Dziś problem ten i tak jest nieaktualny, gdyż oba wydawnictwa - podobnie jak wydany tuż po nich "Ralf & Florian" - nie były oficjalnie wznawiane od końca lat 70. Legalne wydanie na płycie kompaktowej lub chociaż dostępność w serwisach streamingowych pozostaje marzeniem fanów. Od kilku lat mówi się o planowanym boksie zbierającym te wczesne dokonania (na wzór "The Catalogue" z późniejszymi albumami), jednak plany te nie nabierają realnych kształtów. Nieco mniej podoba mi się sama muzyka. W zasadzie niewiele zmieniło się od czasu "Jedynki". Ralf Hütter i Florian Schneider wciąż eksperymentują z tradycyjnymi instrumentami, jak organy, flet, skrzypce czy gitary, poszerzając ich możliwości za pomocą studyjnej obróbki. Tym razem nie towarzyszy im żaden perkusista, a jedynie - i to tylko w jednym nagraniu - prymitywny automat perkusyjny. Skutkiem rezygnacji z rytmiki było całkowite zerwanie jakichkolwiek związków z muzyką rockową, obecnych jeszcze na debiucie. I to praktycznie jedyny krok naprzód. Krok w stronę bardziej odhumanizowanej muzyki, która przyniosła grupie wielką popularność. Późniejszy sukces wynikał jednak także z większej komunikatywności materiału. Tymczasem "Kraftwerk 2" to muzyczny eksperyment, skupiający się na samym dźwięku i jego brzmieniu. Zdecydowanie najlepiej prezentuje się tu 17-minutowy otwieracz, "Klingklang". To właśnie w nim wykorzystano automat, którego delikatny puls towarzyszy subtelnym, niemalże ambientowym pasażom instrumentów, wprowadzając w hipnotyzujący nastrój. Przyjemnie wypada też drugi z kolei, jeśli chodzi o długość, ale już tylko niespełna 10-minutowy "Wellenlänge", z przeplatającymi się, pozornie jednostajnymi partiami gitary zwykłej i basowej. Pozostałe, znacznie już krótsze nagrania, są zbudowane na podobnej zasadzie, jednak efekt jest trochę mniej intrygujący ("Strom", "Harmonika") lub wręcz nieco irytujący ("Atem", "Spule"). "Kraftwerk 2" jest świadectwem stopniowego rozwoju zespołu. Jednak efekt moim zdaniem pozostawia dużo do życzenia. To przede wszystkim zapis studyjnych eksperymentów Ralfa i Floriana, bardziej interesujących pod względem formalnym niż jako muzyka do słuchania. Mnie w każdym razie nie zachęca, by do niej wracać. Paweł Pałasz This one is rather slow moving, minimal and experimental at times, but the two longer tracks make up for that with some good melodies on both. Klaus Dinger has left to form the band NEU! with Mr.Rother, and instead of replacing him they use a drum machine. Unlike the first album there is bass and guitar credited on this one though. "Klingklang" for me is the highlight of this album. Even if it is repetitive, it is melodic with flute, keys, bass and other sounds. It begins with what sounds like bells and chimes with no real melody until 2 minutes in. The tempo picks up 10 minutes in until it seems to just die. It starts over with a different melody. Percussion and waves of sound lead the way now. This stops before 14 1/2 minutes and a new, more uptempo melody takes over to the end. "Atem" features these loud sounds that expand and retract throughout. "Strom" opens with raw, distorted guitar. A beat takes over a minute in that is joined by some spacey waves of sound. Good song. "Spule 4" is a tough one after a minute to the end as there just isn't much going on. "Wellenlange" opens with guitar sounds,bass and other sounds at a slow moving pace. The tempo picks up a little after 3 minutes. It gets a little louder 6 minutes in and we have a melody a minute later. Some nice bass in this one. "Harmonika" has no melody as sounds slowly pulse in and out. Mellotron Storm Kraftwerk 2 marks an increase in electronic experimentation under the Kraftwerk name. Some of this album comes off as sounding like random synth-foolery that they just released for no clear reason, but it all seems to work together as a whole, in my opinion. The starter track "Kling Klang" is more of the krautrock that was present on the previous two albums, but with only slightly more electrical elements and it really is a very mellow song that sounds like a direct precursor to Autobahn. But the rest of the album is pure experimentation. After the first track, "Atem" might be frightening (definitely was the first time I heard it) and is essentially the sound of a breathing robot. In case you didn't know, robots aren't supposed to breathe. There's no music in this track at all... just harsh, windy, robotic breath. "Strom" is very doomy and industrial sounding ambient set at a sludgy pace. "Spule 4" is lonely, quiet, and abrasive sounding industrial sound effects from afar, and "Wellenlange" sounds like the exact same track except set at a longer duration. "Harmonika" ends the album with sad and lonely robotic sounding synth-harmonica experiment that is soothing and reminds me of later tracks like "Ohm Sweet Ohm" and "Kommetenmelodie 2". I'm aware that my description of the tracks on this album must seem extremely unappealing, but this album has an extraordinary "junky" feel to it that is hard to come by. It is definitely an odd and experimental album, but fans of avant-garde music should find enough to enjoy about this album. I highly recommend this dark, industrial, post-krautrock junk experiment to anyone daring enough to dive into it. colorofmoney91 ..::TRACK-LIST::.. 1. Klingklang 17:36 2. Atem 2:57 3. Strom 3:52 4. Spule 4 5:20 5. Wellenlänge 9:40 6. Harmonika 3:17 ..::OBSADA::.. Flute, Violin, Guitar, Bells - Florian Schneider-Esleben Organ, Electric Piano, Bass, Electronic Drums, Bells, Harmonica - Ralf Hütter https://www.youtube.com/watch?v=41CFmUZsBr4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-18 20:06:12
Rozmiar: 98.26 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Podoba mi się pomysł z bliźniaczymi okładkami dwóch pierwszych albumów Kraftwerk. Jednak ponoć nie wszyscy właściwie zrozumieli ten koncept. "Dwójka" rzekomo sprzedawała się słabiej od swojego poprzednika, ponieważ grafika sugerowała, że to tylko wznowienie debiutu. Dziś problem ten i tak jest nieaktualny, gdyż oba wydawnictwa - podobnie jak wydany tuż po nich "Ralf & Florian" - nie były oficjalnie wznawiane od końca lat 70. Legalne wydanie na płycie kompaktowej lub chociaż dostępność w serwisach streamingowych pozostaje marzeniem fanów. Od kilku lat mówi się o planowanym boksie zbierającym te wczesne dokonania (na wzór "The Catalogue" z późniejszymi albumami), jednak plany te nie nabierają realnych kształtów. Nieco mniej podoba mi się sama muzyka. W zasadzie niewiele zmieniło się od czasu "Jedynki". Ralf Hütter i Florian Schneider wciąż eksperymentują z tradycyjnymi instrumentami, jak organy, flet, skrzypce czy gitary, poszerzając ich możliwości za pomocą studyjnej obróbki. Tym razem nie towarzyszy im żaden perkusista, a jedynie - i to tylko w jednym nagraniu - prymitywny automat perkusyjny. Skutkiem rezygnacji z rytmiki było całkowite zerwanie jakichkolwiek związków z muzyką rockową, obecnych jeszcze na debiucie. I to praktycznie jedyny krok naprzód. Krok w stronę bardziej odhumanizowanej muzyki, która przyniosła grupie wielką popularność. Późniejszy sukces wynikał jednak także z większej komunikatywności materiału. Tymczasem "Kraftwerk 2" to muzyczny eksperyment, skupiający się na samym dźwięku i jego brzmieniu. Zdecydowanie najlepiej prezentuje się tu 17-minutowy otwieracz, "Klingklang". To właśnie w nim wykorzystano automat, którego delikatny puls towarzyszy subtelnym, niemalże ambientowym pasażom instrumentów, wprowadzając w hipnotyzujący nastrój. Przyjemnie wypada też drugi z kolei, jeśli chodzi o długość, ale już tylko niespełna 10-minutowy "Wellenlänge", z przeplatającymi się, pozornie jednostajnymi partiami gitary zwykłej i basowej. Pozostałe, znacznie już krótsze nagrania, są zbudowane na podobnej zasadzie, jednak efekt jest trochę mniej intrygujący ("Strom", "Harmonika") lub wręcz nieco irytujący ("Atem", "Spule"). "Kraftwerk 2" jest świadectwem stopniowego rozwoju zespołu. Jednak efekt moim zdaniem pozostawia dużo do życzenia. To przede wszystkim zapis studyjnych eksperymentów Ralfa i Floriana, bardziej interesujących pod względem formalnym niż jako muzyka do słuchania. Mnie w każdym razie nie zachęca, by do niej wracać. Paweł Pałasz This one is rather slow moving, minimal and experimental at times, but the two longer tracks make up for that with some good melodies on both. Klaus Dinger has left to form the band NEU! with Mr.Rother, and instead of replacing him they use a drum machine. Unlike the first album there is bass and guitar credited on this one though. "Klingklang" for me is the highlight of this album. Even if it is repetitive, it is melodic with flute, keys, bass and other sounds. It begins with what sounds like bells and chimes with no real melody until 2 minutes in. The tempo picks up 10 minutes in until it seems to just die. It starts over with a different melody. Percussion and waves of sound lead the way now. This stops before 14 1/2 minutes and a new, more uptempo melody takes over to the end. "Atem" features these loud sounds that expand and retract throughout. "Strom" opens with raw, distorted guitar. A beat takes over a minute in that is joined by some spacey waves of sound. Good song. "Spule 4" is a tough one after a minute to the end as there just isn't much going on. "Wellenlange" opens with guitar sounds,bass and other sounds at a slow moving pace. The tempo picks up a little after 3 minutes. It gets a little louder 6 minutes in and we have a melody a minute later. Some nice bass in this one. "Harmonika" has no melody as sounds slowly pulse in and out. Mellotron Storm Kraftwerk 2 marks an increase in electronic experimentation under the Kraftwerk name. Some of this album comes off as sounding like random synth-foolery that they just released for no clear reason, but it all seems to work together as a whole, in my opinion. The starter track "Kling Klang" is more of the krautrock that was present on the previous two albums, but with only slightly more electrical elements and it really is a very mellow song that sounds like a direct precursor to Autobahn. But the rest of the album is pure experimentation. After the first track, "Atem" might be frightening (definitely was the first time I heard it) and is essentially the sound of a breathing robot. In case you didn't know, robots aren't supposed to breathe. There's no music in this track at all... just harsh, windy, robotic breath. "Strom" is very doomy and industrial sounding ambient set at a sludgy pace. "Spule 4" is lonely, quiet, and abrasive sounding industrial sound effects from afar, and "Wellenlange" sounds like the exact same track except set at a longer duration. "Harmonika" ends the album with sad and lonely robotic sounding synth-harmonica experiment that is soothing and reminds me of later tracks like "Ohm Sweet Ohm" and "Kommetenmelodie 2". I'm aware that my description of the tracks on this album must seem extremely unappealing, but this album has an extraordinary "junky" feel to it that is hard to come by. It is definitely an odd and experimental album, but fans of avant-garde music should find enough to enjoy about this album. I highly recommend this dark, industrial, post-krautrock junk experiment to anyone daring enough to dive into it. colorofmoney91 ..::TRACK-LIST::.. 1. Klingklang 17:36 2. Atem 2:57 3. Strom 3:52 4. Spule 4 5:20 5. Wellenlänge 9:40 6. Harmonika 3:17 ..::OBSADA::.. Flute, Violin, Guitar, Bells - Florian Schneider-Esleben Organ, Electric Piano, Bass, Electronic Drums, Bells, Harmonica - Ralf Hütter https://www.youtube.com/watch?v=41CFmUZsBr4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-18 20:01:20
Rozmiar: 182.80 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artist: Schiller Title: Euphoria 2CD Year: 2026 Genre: Electronic, Chillout, House, Techno Duration: 2:33:30 Format/Codec: MP3 Audio Bitrate: 320 kbps ...( TrackList )... Disc 1 (01:21:59) 01. Schiller – Euphoria: Prolog: Willkommen (02:20) 02. Schiller – Euphoria: Euphorie (06:04) 03. Schiller & Karakum – Euphoria: Memories Of Beyond (05:18) 04. Schiller – Euphoria: Der Traum (03:04) 05. Schiller & Julia Sanina – Euphoria: My Silence (03:23) 06. Schiller – Euphoria: Höhenrausch (07:29) 07. Schiller – Euphoria: Clair de Lune (03:58) 08. Schiller – Euphoria: Willkommen im Glück (03:16) 09. Schiller & 8Kays – Euphoria: Euphoria (04:24) 10. Schiller – Euphoria: Phoenix I (03:30) 11. Schiller – Euphoria: Phoenix II (05:59) 12. Schiller & FRIDA GOLD – Euphoria: Sieben Nächte (03:43) 13. Schiller – Euphoria: On a Journey (03:22) 14. Schiller & Karakum – Euphoria: Horizon (06:21) 15. Schiller – Euphoria: Der Siebte Himmel I (03:23) 16. Schiller – Euphoria: Der Siebte Himmel II (02:32) 17. Schiller – Euphoria: Willkommen im Glück (Extended Version) (07:06) 18. Schiller – Euphoria: Der Traum (Extended Version) (06:47) Disc 2 (01:11:13) 01. Schiller – Destiny (Live) (04:30) 02. Schiller – Lichtermeer (Live) (03:53) 03. Schiller – Soho (Live) (04:23) 04. Schiller – Berlin Kyiv (Live) (08:38) 05. Schiller – Schiller (Live) (05:40) 06. Schiller – Metropolis (Live) (04:52) 07. Schiller – Polarstern (Live) (06:46) 08. Schiller – The Future III (Live) (07:05) 09. Schiller – Der Klang der Stadt (Live) (05:42) 10. Schiller – Mitternacht (Live) (07:11) 11. Schiller – Sommernacht (Live) (05:19) 12. Schiller – Das Glockenspiel (Live) (03:16) 13. Schiller – Ruhe (Live) (03:58)
Seedów: 104
Data dodania:
2026-01-17 15:44:28
Rozmiar: 354.01 MB
Peerów: 29
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Vangelis (gr. Βαγγέλης), właśc. Ewangelos Odiseas Papatanasiu (gr. Ευάγγελος Οδυσσέας Παπαθανασίου; ur. 29 marca 1943 w Agrii koło Wolos, zm. 17 maja 2022 w Paryżu - grecki kompozytor muzyki elektronicznej i filmowej. Vangelis urodził się 29 marca 1943 roku w Agrii koło Wolos, w Grecji. Edukację muzyczną rozpoczął w wieku 4 lat, a już w wieku 6 lat miał swój pierwszy publiczny występ, na którym prezentował własne kompozycje. Vangelis był w dużej części samoukiem - odmawiał pobierania lekcji gry na pianinie, a w ciągu swojej kariery nie zdobył formalnej wiedzy na temat notacji muzycznej. Uczył się muzyki poważnej, malarstwa i reżyserii filmowej na Akademii Sztuk Pięknych w Atenach. Zyskał światową sławę dzięki swoim wyjątkowym, często epickim kompozycjom, które łączyły elementy muzyki elektronicznej, symfonicznej i rockowej. Wstawka zawiera trzeci album duetu Jona Andersona i Vangelisa, wydany w maju 1983 r. przez Polydor Records. Płyta łączy w sobie elementy muzyki elektronicznej, ambient i art-pop, z charakterystycznymi syntezatorowymi pejzażami Vangelisa i eterycznym wokalem Andersona. Najdłuższy utwór, „Horizon”, to ponad 22-minutowa kompozycja zamykająca album, uznawana przez wielu fanów za jego kulminacyjny punkt. Title: Private Collection Artist: Jon And Vangelis Country: Grecja Year: 1983 Genre: Elektroniczna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ...( Track list )... Italian Song And When the Night Comes Deborah Polonaise He Is Sailing Horizon
Seedów: 61
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-14 16:26:48
Rozmiar: 109.27 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Von Haulshoven (Eppie Hulshof) Album: Collection Genre: Electronic - Berlin School Year of release: 1992-2023 Disc manufacturer: Netherlands Audio codec: MP3 Rip type: tracks Audio bitrate: 128-320 kbps Total duration: 07:04:25:44 Source: slsk, NEW-TEAM ...( TrackList )... Albums Collaborations Compilations Lives Singles & EPs Unreleased, Other
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-10 22:37:33
Rozmiar: 21.78 GB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: von Haulshoven Album: the ambiland trilogy - Part one, two & three Genre: Electronic, Berlin School, Ambient Media: Bandcamp Release Country: Germany Year of Release: 2024 Publisher (Label): SynGate Wave Catalog Number: VH05 Artist Country: Netherlands Audio Codec: FLAC (*.flac) Rip Type: tracks Duration: 03:13:45 Source: Received via exchange Includes scans in the distribution: yes ...( TrackList )... 01. Your journey! ...... 17:04 02. Lonesome road ...... 22:51 03. Arrivó ...... 17:00 04. Ambiland dance ...... 24:22 05. The mindmodulation trip ...... 20:00 06. At ambiland ...... 27:23 07. Absorbing the green ...... 23:15 08. Between the wall and spaceship (Bonustrack 1) ...... 18:12 09. Area aria (Bonustrack 2) ...... 08:32 10. Lost in emptiness forever (Bonustrack 3) ...... 15:03
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-10 22:36:54
Rozmiar: 867.34 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Madis Album: Reflecte Genre: Electronic, Ambient Artist (band) Country: Poland Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 41.17 Contains scans in the download: No ...( TrackList )... 1. Silent Echoes 03:49 2. Whispers From Behind 08:51 3. Mentes Determinadas (with Kebu) 07:56 4. Burning Sands 04:51 5. Arcadia 07:48 6. Distante (with Justyna Bujak & Jacek Królik) 05:43 7. Moments Eternal 04:19
Seedów: 30
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-07 23:46:34
Rozmiar: 100.65 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
I Love My Computer to debiutancki album studyjny australijskiego DJ-a i producenta muzyki elektronicznej Ninajirachi. Album ukazał się 8 sierpnia 2025 roku. Title: I Love My Computer Artist: Ninajirachi Country: Australia Year: 2025 Genre: Elektroniczna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. A1.London Song A2.iPod Touch A3.Fuck My Computer A4.CSIRAC A5.Delete A6.ฅ^•ﻌ•^ฅ B1.All I Am B2.Infohazard B3.Battery Death B4.Sing Good B5.It's You (feat. Daine) B6.All At Once
Seedów: 1
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-07 23:38:58
Rozmiar: 93.67 MB
Peerów: 33
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Dwunasta część składanki zawierającej nagrania ze złotej ery rave. Title: Rave Vol. 12 Artist: V.A. Country: ? Year: ? Genre: Rave Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 ..::TRACK-LIST::.. 1. 4 Tune Fairytales - My Little Fantasy 2. Bald Terror – Drummachine 3. Black Knight - Back To Tha O School 4. Black Knight - Ruff Rider 5. Charly Lownoise & Mental Theo - Hardcore Feelings 6. DJ Gizmo, DJ Norman - Check This Out (Oldest Stylos Mixos) 7. DJ Paul Elstak - Get This Place 8. DJ Rob - Boy's Interface 9. DJ The Viper – Bulletproof 10. DJ The Viper & DJ Perpetrator - Push Em Up 11. New Kids Feat. Paul Elstak – Turbo 12. Party Animals – Aquarius 13. The Masochist - Killing Scum https://www.youtube.com/watch?v=d-ZmcyXmdvM
Seedów: 12
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-06 11:03:10
Rozmiar: 101.67 MB
Peerów: 1
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Reflecte – piąty studyjny album Madisa, wydany 5 grudnia 2025. ...( Dane Techniczne )... Format : MPEG Audio Wersja formatu : Version 1 Profil formatu : Layer 3 Ustawienia formatu : Joint stereo Rodzaj przepływności : Stała Przepływność bitów : 320 kb/s Kanały : 2 kanały Częstotliwość próbkowania : 44,1 kHz ...( TrackList )... 1 Silent Echoes 2 Whispers From Behind 3 Mentes Determinadas with Kebu 4 Burning Sands 5 Arcadia 6 Distante with Justyna Bujak,Jacek Królik,Łukasz Pawlikowski 7 Moments Eternal Pobrano z https://rutracker.org/
Seedów: 7
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-03 17:55:08
Rozmiar: 101.26 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Vangelis (gr. Βαγγέλης), właśc. Ewangelos Odiseas Papatanasiu (gr. Ευάγγελος Οδυσσέας Παπαθανασίου; ur. 29 marca 1943 w Agrii koło Wolos, zm. 17 maja 2022 w Paryżu - grecki kompozytor muzyki elektronicznej i filmowej. Vangelis urodził się 29 marca 1943 roku w Agrii koło Wolos, w Grecji. Edukację muzyczną rozpoczął w wieku 4 lat, a już w wieku 6 lat miał swój pierwszy publiczny występ, na którym prezentował własne kompozycje. Vangelis był w dużej części samoukiem - odmawiał pobierania lekcji gry na pianinie, a w ciągu swojej kariery nie zdobył formalnej wiedzy na temat notacji muzycznej. Uczył się muzyki poważnej, malarstwa i reżyserii filmowej na Akademii Sztuk Pięknych w Atenach. Zyskał światową sławę dzięki swoim wyjątkowym, często epickim kompozycjom, które łączyły elementy muzyki elektronicznej, symfonicznej i rockowej. Wstawka zawiera ścieżkę dźwiękową do filmu Koreyoshi Kurahary Nankyoku Monogatari (znanego też jako Antarctica). Title: Antarctica Artist: Vangelis Country: Grecja Year: 1983 Genre: Elektroniczna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ...( Track list )... Theme from Antarctica Antarctica Echoes Kinematic Song of White Life of Antarctica Memory of Antarctica Other Side of Antarctica Deliverance
Seedów: 143
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-30 11:46:34
Rozmiar: 104.81 MB
Peerów: 13
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Lindsey Stirling Title: Warmer In The Winter Year: 2018 Genre: Pop, Classical Style: Holiday Publisher (label): Concord Records Country: US Duration: 01:01:02 Format/Codec: FLAC Rip Type: Tracks Audio Bitrate: Lossless Bit Depth: 24 Bit/44.1 kHz ...( TrackList )... 01. Dance Of The Sugar Plum Fairy (00:02:39) 02. You're A Mean One, Mr. Grinch (00:02:48) 03. Christmas C'mon (00:03:50) 04. Carol Of The Bells (00:02:48) 05. Angels We Have Heard On High (00:04:22) 06. I Saw Three Ships (00:02:36) 07. Let It Snow (00:02:54) 08. Warmer In The Winter (00:02:55) 09. What Child Is This (00:03:19) 10. All I Want For Christmas (00:04:05) 11. Time To Fall In Love (00:02:56) 12. Jingle Bell Rock (00:03:49) 13. Silent Night (00:03:55) 14. I Wonder As I Wander (00:04:27) 15. We Three Gentlemen (00:02:59) 16. Santa Baby (00:03:23) 17. Main Title From Home Alone (Somewhere In My Memory) (00:04:00) 18. Hallelujah (00:03:17)
Seedów: 27
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-30 00:15:31
Rozmiar: 708.62 MB
Peerów: 3
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Vangelis (gr. Βαγγέλης), właśc. Ewangelos Odiseas Papatanasiu (gr. Ευάγγελος Οδυσσέας Παπαθανασίου; ur. 29 marca 1943 w Agrii koło Wolos, zm. 17 maja 2022 w Paryżu - grecki kompozytor muzyki elektronicznej i filmowej. Vangelis urodził się 29 marca 1943 roku w Agrii koło Wolos, w Grecji. Edukację muzyczną rozpoczął w wieku 4 lat, a już w wieku 6 lat miał swój pierwszy publiczny występ, na którym prezentował własne kompozycje. Vangelis był w dużej części samoukiem - odmawiał pobierania lekcji gry na pianinie, a w ciągu swojej kariery nie zdobył formalnej wiedzy na temat notacji muzycznej. Uczył się muzyki poważnej, malarstwa i reżyserii filmowej na Akademii Sztuk Pięknych w Atenach. Zyskał światową sławę dzięki swoim wyjątkowym, często epickim kompozycjom, które łączyły elementy muzyki elektronicznej, symfonicznej i rockowej. Wstawka zawiera soundtrack z filmu Rydwany Ognia. Title: Chariots Of Fire Artist: Vangelis Country: Grecja Year: 1981 Genre: Elektroniczna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ...( Track list )... Vangelis - Titles Vangelis - Five Circles Vangelis - Abraham's Theme Vangelis - Eric's Theme Vangelis - 100 Metres The Ambrosian Singers - Jerusalem Vangelis - Chariots Of Fire
Seedów: 25
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-27 22:06:54
Rozmiar: 96.56 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Vangelis (gr. Βαγγέλης), właśc. Ewangelos Odiseas Papatanasiu (gr. Ευάγγελος Οδυσσέας Παπαθανασίου; ur. 29 marca 1943 w Agrii koło Wolos, zm. 17 maja 2022 w Paryżu - grecki kompozytor muzyki elektronicznej i filmowej. Vangelis urodził się 29 marca 1943 roku w Agrii koło Wolos, w Grecji. Edukację muzyczną rozpoczął w wieku 4 lat, a już w wieku 6 lat miał swój pierwszy publiczny występ, na którym prezentował własne kompozycje. Vangelis był w dużej części samoukiem - odmawiał pobierania lekcji gry na pianinie, a w ciągu swojej kariery nie zdobył formalnej wiedzy na temat notacji muzycznej. Uczył się muzyki poważnej, malarstwa i reżyserii filmowej na Akademii Sztuk Pięknych w Atenach. Zyskał światową sławę dzięki swoim wyjątkowym, często epickim kompozycjom, które łączyły elementy muzyki elektronicznej, symfonicznej i rockowej. Wstawka zawiera drugi album nagrany razem z Jonem Andersonem, wokalistą zespołu Yes. Title: The Friends of Mr. Cairo Artist: Jon And Vangelis Country: Grecja Year: 1981 Genre: Elektroniczna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ...( Track list )... I'll Find My Way Home State of Independence Beside The Mayflower The Friends of Mr Cairo Back to School Outside of This (Inside of That)
Seedów: 12
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-20 10:09:39
Rozmiar: 105.09 MB
Peerów: 24
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI..
..::OPIS::.. Czwarty album studyjny niemieckiej grupy, z 1974 roku. Pierwszy na którym zespół zdecydowanie zwrócił się w stronę muzyki elektronicznej. Wiedząc, że zespół uważa 'Autobahn' za swój pierwszy pełnoprawny album studyjny (a poprzednie za 'archeologiczne'), nic dziwnego, że to właśnie z tym albumem większość ludzi kojarzy nazwę Kraftwerk. Monumentalne nagranie progresywnej muzyki elektronicznej. To niemieckie wydawnictwo z 1974 roku, jest niewątpliwie jednym z najważniejszych albumów wydanych w tej dekadzie. Rozwija on subtelne elektroniczne brzmienie inspirowane ambientem, psychodelią i krautrockiem, hipnotycznie poruszając się między warstwami syntezatorów moog i dźwięków elektronicznych na tle powtarzalnych, bogatych i atmosferycznych brzmień, oferując różnorodne warianty technik inżynierii dźwięku, ostatecznie czyniąc z tej muzyki mapę geograficzną elektronicznego popu. Częściowo inspirowany poprzednimi albumami Kraftwerk, kompozytorski kunszt na „Autobahn” jest widoczny, zwłaszcza w 22-minutowym utworze tytułowym, który jest genialnie złożonym i skrupulatnie powtarzalnym utworem z elektronicznymi brzmieniami industrialnymi, robotycznymi liniami wokalnymi, automatami perkusyjnymi i przeplatanymi brzmieniami moog, idealnie zaprojektowanym, by odtworzyć dźwiękowe wrażenia z jazdy po niemieckiej autostradzie. Druga strona albumu zawiera zróżnicowany zbiór krótszych nagrań elektronicznych, które towarzyszą i rozwijają minimalistyczne i medytacyjne elektroniczne instrumentacje, stanowiące główny utwór. Najbardziej imponującym w 'Autobahn' jest fakt, że w epoce bujnego i przejmującego glam rocka, kwartet mężczyzn w garniturach, grających na klawiszach, z Düsseldorfu, stworzył jeden z najbardziej niemodnych, a zarazem zdumiewająco futurystycznych albumów pop swoich czasów, otwierając morze możliwości dla muzyki elektronicznej i inspirując inne zespoły popowe i rockowe do dalszego zgłębiania wymiarów i możliwości tego gatunku muzyki. Tyle w skrócie... ..::TRACK-LIST::.. 1. Autobahn (Lyrics By [T:] – Schult, Schneider, Hutter) 22:42 2. Kometenmelodie 1 6:20 3. Kometenmelodie 2 5:45 4. Mitternacht 3:40 5. Morgenspaziergang 4:00 https://www.youtube.com/watch?v=vkOZNJYAZ7c SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-18 19:55:39
Rozmiar: 98.89 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI..
..::OPIS::.. Czwarty album studyjny niemieckiej grupy, z 1974 roku. Pierwszy na którym zespół zdecydowanie zwrócił się w stronę muzyki elektronicznej. Wiedząc, że zespół uważa 'Autobahn' za swój pierwszy pełnoprawny album studyjny (a poprzednie za 'archeologiczne'), nic dziwnego, że to właśnie z tym albumem większość ludzi kojarzy nazwę Kraftwerk. Monumentalne nagranie progresywnej muzyki elektronicznej. To niemieckie wydawnictwo z 1974 roku, jest niewątpliwie jednym z najważniejszych albumów wydanych w tej dekadzie. Rozwija on subtelne elektroniczne brzmienie inspirowane ambientem, psychodelią i krautrockiem, hipnotycznie poruszając się między warstwami syntezatorów moog i dźwięków elektronicznych na tle powtarzalnych, bogatych i atmosferycznych brzmień, oferując różnorodne warianty technik inżynierii dźwięku, ostatecznie czyniąc z tej muzyki mapę geograficzną elektronicznego popu. Częściowo inspirowany poprzednimi albumami Kraftwerk, kompozytorski kunszt na „Autobahn” jest widoczny, zwłaszcza w 22-minutowym utworze tytułowym, który jest genialnie złożonym i skrupulatnie powtarzalnym utworem z elektronicznymi brzmieniami industrialnymi, robotycznymi liniami wokalnymi, automatami perkusyjnymi i przeplatanymi brzmieniami moog, idealnie zaprojektowanym, by odtworzyć dźwiękowe wrażenia z jazdy po niemieckiej autostradzie. Druga strona albumu zawiera zróżnicowany zbiór krótszych nagrań elektronicznych, które towarzyszą i rozwijają minimalistyczne i medytacyjne elektroniczne instrumentacje, stanowiące główny utwór. Najbardziej imponującym w 'Autobahn' jest fakt, że w epoce bujnego i przejmującego glam rocka, kwartet mężczyzn w garniturach, grających na klawiszach, z Düsseldorfu, stworzył jeden z najbardziej niemodnych, a zarazem zdumiewająco futurystycznych albumów pop swoich czasów, otwierając morze możliwości dla muzyki elektronicznej i inspirując inne zespoły popowe i rockowe do dalszego zgłębiania wymiarów i możliwości tego gatunku muzyki. Tyle w skrócie... ..::TRACK-LIST::.. 1. Autobahn (Lyrics By [T:] – Schult, Schneider, Hutter) 22:42 2. Kometenmelodie 1 6:20 3. Kometenmelodie 2 5:45 4. Mitternacht 3:40 5. Morgenspaziergang 4:00 https://www.youtube.com/watch?v=vkOZNJYAZ7c SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-12-18 19:52:04
Rozmiar: 198.23 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
|
|||||||||||||