|
|
|||||||||||||
|
Ostatnie 10 torrentów
Ostatnie 10 komentarzy
Discord
Wygląd torrentów:
Kategoria:
Muzyka
Gatunek:
Elektroniczna
Ilość torrentów:
1,278
Opis
..::INFO::..
Brytyjsko-francuski kwartet idealnie wstrzelił się z premierą swojego drugiego albumu. Płyta, gdzie jednym z głównych tematów jest przemoc wobec kobiet i kultura gwałtu, ukazuje się w momencie, gdy coraz więcej wiadomo o skali seksualnych przestępstw oraz procedurze tuszowania, w jakie zaangażowani byli lub są prominentni przedstawiciele amerykańskiego biznesu i władzy, na czele z pomarańczowym klaunem. Są tu też odniesienia do aktualnych konfliktów: bezprawnej agresji Rosji na Ukrainę i dokonywanego przez Izrael ludobójstwa w Gazie. A z drugiej strony kawałek o koncernach farmaceutycznych niebezpiecznie zbliża się w rejony szurskich teorii - można go jednak potraktować jako trafną krytykę kapitalizmu i konsumpcjonizmu. Title: URGH Artist: Mandy, Indiana Country: Francja, Wielka Brytania Year: 2026 Genre: Elektroniczna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1. Sevastopol 2. Magazine 3. Try Saying 4. Dodecahedron 5. A Brighter Tomorrow 6. Life Hex 7. Ist halt so 8. Sicko! 9. Cursive 10. I'll Ask Her
Seedów: 43
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-04 14:00:25
Rozmiar: 81.54 MB
Peerów: 2
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Various Artists - The Electronic Tribute To Pink Floyd --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Various Artists Album................: The Electronic Tribute To Pink Floyd Genre................: Rock, Electronic Source...............: CD Year.................: 2000 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 66 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Vitamin Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Vinny Fazzan - Welcome to the Machine [06:08] 2. Kismet - Main Theme From the Film More [04:28] 3. Alex Xenophon - The Wall (bassland mix) [05:56] 4. Dynamichrome with Allstair Foster - Money [06:29] 5. T. K. C. - One of These Days [04:12] 6. Alex Xenophon - Comfortably Numb (bassland dub remix) [05:33] 7. Cracker Q - On the Run [03:37] 8. Mitchell Sigman with Katrina Valquez - Wish You Were Here[04:35] 9. CSM 101 - Learning to Fly [03:58] 10. Hande Trei - Have a Cigar [04:34] 11. Tin Electric with Alexandra Nicole - Run Like Hell [05:27] 12. George Sara - On the Run [05:25] 13. Alex Xenophan - Comfortably Numb (acid mix) [05:37] Playing Time.........: 01:06:06 Total Size...........: 438,73 MB
Seedów: 144
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-04 11:19:21
Rozmiar: 498.88 MB
Peerów: 56
Dodał: rajkad
Opis
..::INFO::..
Vangelis (gr. Βαγγέλης), właśc. Ewangelos Odiseas Papatanasiu (gr. Ευάγγελος Οδυσσέας Παπαθανασίου; ur. 29 marca 1943 w Agrii koło Wolos, zm. 17 maja 2022 w Paryżu - grecki kompozytor muzyki elektronicznej i filmowej. Vangelis urodził się 29 marca 1943 roku w Agrii koło Wolos, w Grecji. Edukację muzyczną rozpoczął w wieku 4 lat, a już w wieku 6 lat miał swój pierwszy publiczny występ, na którym prezentował własne kompozycje. Vangelis był w dużej części samoukiem - odmawiał pobierania lekcji gry na pianinie, a w ciągu swojej kariery nie zdobył formalnej wiedzy na temat notacji muzycznej. Uczył się muzyki poważnej, malarstwa i reżyserii filmowej na Akademii Sztuk Pięknych w Atenach. Zyskał światową sławę dzięki swoim wyjątkowym, często epickim kompozycjom, które łączyły elementy muzyki elektronicznej, symfonicznej i rockowej. Mask został wydany w marcu 1985 roku. Był to ostatni album, który wyprodukował dla wytwórni Polydor. Jest to utwór dramatyczny w sześciu częściach, o nieco mrocznym nastroju i klasycznym stylu, który rozgałęzia się na style etniczne. Title: Mask Artist: Vangelis Country: Grecja Year: 1985 Genre: Elektroniczna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ...( Track list )... Movement 1 Movement 2 Movement 3 Movement 4 Movement 5 Movement 6
Seedów: 82
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-27 21:01:05
Rozmiar: 100.87 MB
Peerów: 30
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. 'Star Birth' to piętnasty album Hugo Race ze swym zespołem The True Spririt. To podwójny album, druga z płyt nazywa się 'Star Death'. Nagrania zostały zarejestrowane podczas letniej apokalipsy pożaru buszu w Australii w 2019 roku a zmiksowane podczas wybuchu pandemii Covid-19 wiosną 2020 roku. Kiedy gwiazdy się wyrównują, wszystko ma sens, wyjaśnia Hugo, dodając, że pewnego wieczoru nad oceanem podczas pisania albumu na jego oczach eksplodowała jasna gwiazda, znak nagłego końca i nowego początku ... Hugo pisze o próbach, udrękach, nadziejach, lękach, bólach serca, miłościach, stratach, wzlotach i upadkach - "każdego dnia umieram trochę więcej, na tysiąc sposobów prowadzę moje małe wojny" - i śpiewa z wyrafinowanym patosem i głębią, jakby śpiewał specjalnie dla Ciebie o czasach, w których żyjemy - katastrofach politycznych, naszej planecie, braku i obecności wartości duchowych, złamanych obietnicach, pękniętych sercach i czy to naprawdę ma jakieś znaczenie. Przy tekstach piekielnych, takich jak Expendable, musielibyście się zastanawiać, czy ktokolwiek z nas przeżyje - „hej siostro, czy wszyscy jesteśmy zbędni? nikt nie wygrywa, ale tak wielu z was myśli / ludzie, nie próbujcie oszukiwać samych siebie, w głębi duszy znacie prawdę - każdy dostaje swój jedyny strzał, ale nikt nie jest kuloodporny ”. Hugo i jego True Spirit przedstawiają rodzaj soczystego, dźwiękowego listu miłosnego w którym słyszymy rocka, elektronikę i dramatyczną orkiestrację, opartego na bluesie, hipnotycznych powtórzeniach i dźwiękowej radości. Michelangelo Russo jest niezwykle ważną częścią tej atmosfery: jego podejście do muzyki jest podobne do artysty z paletą tajemniczych narzędzi i maszyn, ale cały zespół i produkcja są niesamowite od początku do końca. "Star Birth" to 48 minut rozszerzania umysłu, oszałamiających melodii, z jego siostrzanym albumem „Star Death”, dubową wersją remiksów, która wyśle Cię na poszukiwanie własnej eksplodującej gwiazdy gdzieś na niebie... 'live today like there’s no tomorrow / watchin’ you watchin’ me / we’re the nightmare and the dream / love is the energy / just atoms blowin’ free' Wydawca Hugo Race & The True Spirit powrócili po kilku latach ciszy z dwiema nowym płytami: "Star Birth" i "Star Death". Druga z nich to pierwszy w karierze Hugo Race'a (były gitarzysta Nick Cave & The Bad Seeds) tak dogłębny romans z muzyką ambient. Gdzieś tam pod skórą chciałem, aby Hugo Race wydał taką płytę; nie sądziłem jednak, że to możliwe. Wieść o jego nadchodzącym krążku przyjąłem z radością, ale oczekiwałem tego, co zwykle –alternatywnych songów w stylu Cave’a czy Waitsa. Tymczasem Hugo odważnie udał się w okolice ambientu! To nie pierwszy taki eksperyment (patrz Gemini 4), ale tym razem z wyraźnym przekazem: podoba mi się to, co odkrywam, dlatego idziemy dalej. I to, co odkrył, brzmi wiarygodnie. Podobnie jak John Foxx czy David Sylvian, którzy dawno temu także odeszli od swojego typowego brzmienia, ku atmosferycznej tapecie ambientu, tak i teraz Hugo Race czyni to samo. I słychać jest, że dobrze się w tym odnajduje, z radością dziecka wykorzystując możliwości, jakie daje mu ten nowy plac zabaw. Star Death jest płytą, jakiej potrzebowałem. Świat znowu pogrąża się w marazmie obostrzeń społecznych, więc każde statyczne brzmienie bardzo pasuje do tego nastroju. Należy zaznaczyć, że Star Death nie jest krążkiem stricte ambientowym; to punkt wyjścia, zarysowania obszaru, po którym będziemy się poruszać. To ambient w ‘Orbowym’ stylu, z gitarami i trąbkami, z rytmem i samplami, malowniczy i dynamiczny, zupełnie jak Metallic Spheres Orbu lub Axiom Ambient Billa Laswella. To jednolity pasaż dźwiękowy, bez przerw między kompozycjami, co w takiej muzyce zawsze wypada doskonale. Pomimo ładunku kontemplacyjnego, te 49 minut porusza wiele tematów, przypominając oglądanie kalejdoskopu, w którego rotujących kolorowych wzorach widać duszę oglądającego. Podziwiam Hugo za odwagę i ambicję, jakimi wykazał się przy Star Death. To ryzykowna wolta, ale jakże celująca. Takich dźwięków nam teraz potrzeba, kojących i relaksujących, ale które nie przytępiają zmysłów i instynktu słuchacza. Muzyka wypada najlepiej wtedy, gdy w jakiś sposób oddaje chwilowy stan duszy i umysłu. Tego typu terytoria są nowością dla Hugo, ale nie stoją one w opozycji do jego tradycyjnego grania. Przeciwnie, są ich dopełnieniem, zupełnie jak instrumentalne ścieżki dźwiękowe, popełniane przez muzyków, którzy zwyczajowo dominują na płytach głosem, gitarą i osobowością. Tutaj tego nie ma; Race bardziej służy za ducha-stróża tej galerii obrazów. Tak jak KLF na Chill Out, Riverside na Eye of the Soundscape, czy Steven Wilson w Bass Communion. Można spekulować, czy młody artysta bez nazwiska wydający taką płytę jak Star Death przebiłby się z worka bez dna, jakim jest ambient. Tylko czy Hugo Race jest na tyle ‘wielkim’ nazwiskiem, aby wykorzystywać je bezpardonowo do ‘brandowania’ swoich nagrań? Uważam, że nie do końca. Race ma swoją wierną publiczność, w szczególności w Polsce i we Włoszech, ale to nie oznacza, że z nią pogrywa. Przeciwnie, taką płytą jak Star Death pokazuje, na co go jeszcze stać i ile ma pomysłów; pomimo swojej dyscypliny wydawniczej, kolejne jego krążki są wciąż diabelsko ciekawe i zaskakujące. Star Death z całą pewnością nie jest płytą, która odmieni tory muzyki ambient; ale, jak na krążek ‘nowicjusza’, może ona spokojnie wylądować na półce obok Fennesza, Tima Heckera, czy Loscil. Jakub Oślak ..::TRACK-LIST::.. CD 1 - STARBIRTH 1. Can't Make This Up 5:10 2. 2Dead2Feel 3:45 3. Darkside 3:25 4. Embryo 5:22 5. Heavenly Bodies 3:50 6. Only Money 3:43 7. Holy Ghost 3:41 8. Everyday 3:45 9. United 1:45 10. Expendable 5:43 11. The Rapture 4:03 12. Where Does It End 2:58 CD 2 - STARDEATH 1. Divided 1:49 2. Love Is The Energy 3:46 3. Virus Of The Mind 6:22 4. Angels Whistleblowin' 5:32 5. All We Have Is Love 5:30 6. Hungry Ghost 5:10 7. Only Honey 4:13 8. Can't Make Shit Up 5:16 9. My Little Wars 3:55 10. Etheric Bodies 3:25 11. Gnosis 4:40 12. Spirale 3:02 https://www.youtube.com/watch?v=emdch4eAXdg SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-18 17:43:44
Rozmiar: 223.89 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. 'Star Birth' to piętnasty album Hugo Race ze swym zespołem The True Spririt. To podwójny album, druga z płyt nazywa się 'Star Death'. Nagrania zostały zarejestrowane podczas letniej apokalipsy pożaru buszu w Australii w 2019 roku a zmiksowane podczas wybuchu pandemii Covid-19 wiosną 2020 roku. Kiedy gwiazdy się wyrównują, wszystko ma sens, wyjaśnia Hugo, dodając, że pewnego wieczoru nad oceanem podczas pisania albumu na jego oczach eksplodowała jasna gwiazda, znak nagłego końca i nowego początku ... Hugo pisze o próbach, udrękach, nadziejach, lękach, bólach serca, miłościach, stratach, wzlotach i upadkach - "każdego dnia umieram trochę więcej, na tysiąc sposobów prowadzę moje małe wojny" - i śpiewa z wyrafinowanym patosem i głębią, jakby śpiewał specjalnie dla Ciebie o czasach, w których żyjemy - katastrofach politycznych, naszej planecie, braku i obecności wartości duchowych, złamanych obietnicach, pękniętych sercach i czy to naprawdę ma jakieś znaczenie. Przy tekstach piekielnych, takich jak Expendable, musielibyście się zastanawiać, czy ktokolwiek z nas przeżyje - „hej siostro, czy wszyscy jesteśmy zbędni? nikt nie wygrywa, ale tak wielu z was myśli / ludzie, nie próbujcie oszukiwać samych siebie, w głębi duszy znacie prawdę - każdy dostaje swój jedyny strzał, ale nikt nie jest kuloodporny ”. Hugo i jego True Spirit przedstawiają rodzaj soczystego, dźwiękowego listu miłosnego w którym słyszymy rocka, elektronikę i dramatyczną orkiestrację, opartego na bluesie, hipnotycznych powtórzeniach i dźwiękowej radości. Michelangelo Russo jest niezwykle ważną częścią tej atmosfery: jego podejście do muzyki jest podobne do artysty z paletą tajemniczych narzędzi i maszyn, ale cały zespół i produkcja są niesamowite od początku do końca. "Star Birth" to 48 minut rozszerzania umysłu, oszałamiających melodii, z jego siostrzanym albumem „Star Death”, dubową wersją remiksów, która wyśle Cię na poszukiwanie własnej eksplodującej gwiazdy gdzieś na niebie... 'live today like there’s no tomorrow / watchin’ you watchin’ me / we’re the nightmare and the dream / love is the energy / just atoms blowin’ free' Wydawca Hugo Race & The True Spirit powrócili po kilku latach ciszy z dwiema nowym płytami: "Star Birth" i "Star Death". Druga z nich to pierwszy w karierze Hugo Race'a (były gitarzysta Nick Cave & The Bad Seeds) tak dogłębny romans z muzyką ambient. Gdzieś tam pod skórą chciałem, aby Hugo Race wydał taką płytę; nie sądziłem jednak, że to możliwe. Wieść o jego nadchodzącym krążku przyjąłem z radością, ale oczekiwałem tego, co zwykle –alternatywnych songów w stylu Cave’a czy Waitsa. Tymczasem Hugo odważnie udał się w okolice ambientu! To nie pierwszy taki eksperyment (patrz Gemini 4), ale tym razem z wyraźnym przekazem: podoba mi się to, co odkrywam, dlatego idziemy dalej. I to, co odkrył, brzmi wiarygodnie. Podobnie jak John Foxx czy David Sylvian, którzy dawno temu także odeszli od swojego typowego brzmienia, ku atmosferycznej tapecie ambientu, tak i teraz Hugo Race czyni to samo. I słychać jest, że dobrze się w tym odnajduje, z radością dziecka wykorzystując możliwości, jakie daje mu ten nowy plac zabaw. Star Death jest płytą, jakiej potrzebowałem. Świat znowu pogrąża się w marazmie obostrzeń społecznych, więc każde statyczne brzmienie bardzo pasuje do tego nastroju. Należy zaznaczyć, że Star Death nie jest krążkiem stricte ambientowym; to punkt wyjścia, zarysowania obszaru, po którym będziemy się poruszać. To ambient w ‘Orbowym’ stylu, z gitarami i trąbkami, z rytmem i samplami, malowniczy i dynamiczny, zupełnie jak Metallic Spheres Orbu lub Axiom Ambient Billa Laswella. To jednolity pasaż dźwiękowy, bez przerw między kompozycjami, co w takiej muzyce zawsze wypada doskonale. Pomimo ładunku kontemplacyjnego, te 49 minut porusza wiele tematów, przypominając oglądanie kalejdoskopu, w którego rotujących kolorowych wzorach widać duszę oglądającego. Podziwiam Hugo za odwagę i ambicję, jakimi wykazał się przy Star Death. To ryzykowna wolta, ale jakże celująca. Takich dźwięków nam teraz potrzeba, kojących i relaksujących, ale które nie przytępiają zmysłów i instynktu słuchacza. Muzyka wypada najlepiej wtedy, gdy w jakiś sposób oddaje chwilowy stan duszy i umysłu. Tego typu terytoria są nowością dla Hugo, ale nie stoją one w opozycji do jego tradycyjnego grania. Przeciwnie, są ich dopełnieniem, zupełnie jak instrumentalne ścieżki dźwiękowe, popełniane przez muzyków, którzy zwyczajowo dominują na płytach głosem, gitarą i osobowością. Tutaj tego nie ma; Race bardziej służy za ducha-stróża tej galerii obrazów. Tak jak KLF na Chill Out, Riverside na Eye of the Soundscape, czy Steven Wilson w Bass Communion. Można spekulować, czy młody artysta bez nazwiska wydający taką płytę jak Star Death przebiłby się z worka bez dna, jakim jest ambient. Tylko czy Hugo Race jest na tyle ‘wielkim’ nazwiskiem, aby wykorzystywać je bezpardonowo do ‘brandowania’ swoich nagrań? Uważam, że nie do końca. Race ma swoją wierną publiczność, w szczególności w Polsce i we Włoszech, ale to nie oznacza, że z nią pogrywa. Przeciwnie, taką płytą jak Star Death pokazuje, na co go jeszcze stać i ile ma pomysłów; pomimo swojej dyscypliny wydawniczej, kolejne jego krążki są wciąż diabelsko ciekawe i zaskakujące. Star Death z całą pewnością nie jest płytą, która odmieni tory muzyki ambient; ale, jak na krążek ‘nowicjusza’, może ona spokojnie wylądować na półce obok Fennesza, Tima Heckera, czy Loscil. Jakub Oślak ..::TRACK-LIST::.. CD 1 - STARBIRTH 1. Can't Make This Up 5:10 2. 2Dead2Feel 3:45 3. Darkside 3:25 4. Embryo 5:22 5. Heavenly Bodies 3:50 6. Only Money 3:43 7. Holy Ghost 3:41 8. Everyday 3:45 9. United 1:45 10. Expendable 5:43 11. The Rapture 4:03 12. Where Does It End 2:58 CD 2 - STARDEATH 1. Divided 1:49 2. Love Is The Energy 3:46 3. Virus Of The Mind 6:22 4. Angels Whistleblowin' 5:32 5. All We Have Is Love 5:30 6. Hungry Ghost 5:10 7. Only Honey 4:13 8. Can't Make Shit Up 5:16 9. My Little Wars 3:55 10. Etheric Bodies 3:25 11. Gnosis 4:40 12. Spirale 3:02 https://www.youtube.com/watch?v=emdch4eAXdg SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-18 17:39:33
Rozmiar: 523.83 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
Vangelis (gr. Βαγγέλης), właśc. Ewangelos Odiseas Papatanasiu (gr. Ευάγγελος Οδυσσέας Παπαθανασίου; ur. 29 marca 1943 w Agrii koło Wolos, zm. 17 maja 2022 w Paryżu - grecki kompozytor muzyki elektronicznej i filmowej. Vangelis urodził się 29 marca 1943 roku w Agrii koło Wolos, w Grecji. Edukację muzyczną rozpoczął w wieku 4 lat, a już w wieku 6 lat miał swój pierwszy publiczny występ, na którym prezentował własne kompozycje. Vangelis był w dużej części samoukiem - odmawiał pobierania lekcji gry na pianinie, a w ciągu swojej kariery nie zdobył formalnej wiedzy na temat notacji muzycznej. Uczył się muzyki poważnej, malarstwa i reżyserii filmowej na Akademii Sztuk Pięknych w Atenach. Zyskał światową sławę dzięki swoim wyjątkowym, często epickim kompozycjom, które łączyły elementy muzyki elektronicznej, symfonicznej i rockowej. Wstawka zawiera konceptualny album instrumentalny. Title: Invisible Connections Artist: Vangelis Country: Grecja Year: 1985 Genre: Elektroniczna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ...( Track list )... Invisible Connections Atom Blaster Thermo Vision
Seedów: 36
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-15 19:00:23
Rozmiar: 91.55 MB
Peerów: 29
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Vangelis (gr. Βαγγέλης), właśc. Ewangelos Odiseas Papatanasiu (gr. Ευάγγελος Οδυσσέας Παπαθανασίου; ur. 29 marca 1943 w Agrii koło Wolos, zm. 17 maja 2022 w Paryżu - grecki kompozytor muzyki elektronicznej i filmowej. Vangelis urodził się 29 marca 1943 roku w Agrii koło Wolos, w Grecji. Edukację muzyczną rozpoczął w wieku 4 lat, a już w wieku 6 lat miał swój pierwszy publiczny występ, na którym prezentował własne kompozycje. Vangelis był w dużej części samoukiem - odmawiał pobierania lekcji gry na pianinie, a w ciągu swojej kariery nie zdobył formalnej wiedzy na temat notacji muzycznej. Uczył się muzyki poważnej, malarstwa i reżyserii filmowej na Akademii Sztuk Pięknych w Atenach. Zyskał światową sławę dzięki swoim wyjątkowym, często epickim kompozycjom, które łączyły elementy muzyki elektronicznej, symfonicznej i rockowej. Wstawka zawiera konceptualny album instrimentalny. Title: Soil Festivities Artist: Vangelis Country: Grecja Year: 1984 Genre: Elektroniczna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ...( Track list )... Movement 1 Movement 2 Movement 3 Movement 4 Movement 5 https://www.youtube.com/watch?v=_a-DyFxQ2Rk
Seedów: 63
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-07 16:00:13
Rozmiar: 110.96 MB
Peerów: 66
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Rok produkcji / Year Of Release: 2026 Country: Poland Gatunek / Genre: Electronic, Club,Hip-Hop,Rap Czas trwania / Time: 00:24:06 Jakość / Quality: Mp3 Całkowity rozmiar / Total Size: 44,67 MB ...( TrackList )... 1. exsite.taniekonta.com.club.version.3 (2:37) 2. exsite.taniekonta.com.club.version.1 (2:45) 3. exsite.taniekonta.com.club.version.2 (2:39) 4. exsite.taniekonta.com.rap.version (2:50) 5. exsite1taniekonta.com.hard.version (2:42) 6. exsite2.taniekonta.com.rap.version.vol.2 (2:39) 7. exsite2taniekonta.com (2:37) 8. exsite24.taniekonta.com.electronic (2:45) 9. exsite24.taniekonta.com.electronic.ver.2 (2:32)
Seedów: 76
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-04 22:22:33
Rozmiar: 44.67 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Acopia - Be Enough (Daniel Avery Remix) (2024) [FLAC] ...( TrackList )... Artist: Acopia Album: Be Enough (Daniel Avery Remix) Year: (2024) Genre: Electronic , Dance (hard-edged techno-influenced remix of an original electronic track) Format: [FLAC]
Seedów: 19
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-04 11:46:50
Rozmiar: 20.98 MB
Peerów: 1
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Acopia Album: Chances Year: (2022) Genre: Electronic , dream pop , downtempo. Format: [FLAC] ...( TrackList )... 01 - Chances 02 - You're No Good For Me 03 - Anything You Want 04 - Giving Up (On Your Old Ways) 05 - Just Fine 06 - Where Are You Now_ 07 - Toxic Traits 08 - For You I Try
Seedów: 14
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-04 11:31:21
Rozmiar: 189.74 MB
Peerów: 3
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. MAPA to projekt Paula Wirkusa i Marcina Dymitera. Po 19 latach od ukazania się legendarnego albumu „Fudo" MAPA wraca z nowym materiałem "NO AUTOMATU"- punk, jazz, muzyka elektroakustyczna i elementy instrumental hip-hop to obszar po którym porusza się zespół. W 2017 MAPA redukuje awangardę, jazz oraz punk do czystej energii. Minimalistyczny set-up składający się tylko z kilku wyselekcjonowanych analogowych instrumentów elektronicznych, umożliwia absolutną prezentację osobowości obu muzyków, którzy bazując na elementarnych rytmach wykonują riffowe, witalne, pełne nieoczekiwanych zwrotów, zawsze otwarte na interpretacje kompozycje. Dzwiękowa ekonomia punk rocka, surowy minimalizm ulicy i elastyczne riffy to własnie formuła MAPY na albumie "NO AUTOMATU". Wudawca Christopher Nosnibor: It may have bene groundbreaking and have acquired a legendary status, but I have to confess to being unfamiliar with Mapa’s previous album, Fudo, released some nineteen years ago. That said, No Automato is billed as being quite an evolution and reveals a newfound simplicity and sense of minimalism. Not that you could exactly call any of the album’s nine compositions simple or minimal, because there’s a lot going on, but there is a directness and energy which emanates from the music. Stylistically, it’s all in the mix, incorporating elements of punk, avant-garde jazz, instrumental hip-hop and experimental electronica. There’s a playfulness about the way they forge juxtapositions: slow, ritual percussion booms and rattles tribalistically as if marking the pace of a funeral march deep in the jungle. In contrast, warping bass tones and flickering, glitchy electro whirs and bleepy scrapes shape the sound: this is ‘MPA Jazz’, and this is how Mapa introduce themselves on No Automatu, and it’s clear that working with Marcin Dymiter brings out a different side of Paul Wirkus. The mad, lo-fi disco of ‘Burnt Tragiczny’ transitions into the world of the weird as the juddering retro beats slip their sprockets, and the rapid-fire retro snare explosions which pin the woozy bass undulations of ‘Heute Tanz A’ in place evoke a bygone era of experimental electro recordings. ‘Heute Tanz B’ juxtaposes surging waves of analogue synth with a beat lifted almost directly from Cabaret Voltaire’s ‘Nag Nag Nag’, and it’s the primitive drum machine sounds that define the album’s sound throughout. ‘Rudyment’ may be instrumental, but its sparse plod is harrowing and oppressive, and it’s clear that Mapa are abundantly capable of forging an atmosphere more or less out of nowhere and pulsing throbs build the backdrop of the infinite layers that build on top. The title track is the album’s closer, and it’s a dense, relentless attack built around motoric drums and woozy, abrasive synth-bass. Mapa are all about the clatter and clang, and No Automatu is a curious album whichever angle you care to view it from. Messy, noisy, unpredictable, the range of atmospheres and vibes packed into the album keeps it moving at pace, and means it’s never less than fascinating. ..::TRACK-LIST::.. 1. MPA Jazz 04:34 2. Bunt Tragiczny 04:20 3. Heute Tanz A 03:40 4. Bez EQ 08:23 5. Heute Tanz B 03:11 6. Rudyment 05:29 7. Nigdy tam nie byłem 04:51 8. Antibiotikum 03:20 9. No Automatu 02:59 ..::OBSADA::.. Audio Generator, Synth, Electronics, Tape - Marcin Dymiter Drum Machine, Synth, Drums, Guitar - Paul Wirkus https://www.youtube.com/watch?v=ZUlUZ7P87iQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-01 13:30:10
Rozmiar: 92.44 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. MAPA to projekt Paula Wirkusa i Marcina Dymitera. Po 19 latach od ukazania się legendarnego albumu „Fudo" MAPA wraca z nowym materiałem "NO AUTOMATU"- punk, jazz, muzyka elektroakustyczna i elementy instrumental hip-hop to obszar po którym porusza się zespół. W 2017 MAPA redukuje awangardę, jazz oraz punk do czystej energii. Minimalistyczny set-up składający się tylko z kilku wyselekcjonowanych analogowych instrumentów elektronicznych, umożliwia absolutną prezentację osobowości obu muzyków, którzy bazując na elementarnych rytmach wykonują riffowe, witalne, pełne nieoczekiwanych zwrotów, zawsze otwarte na interpretacje kompozycje. Dzwiękowa ekonomia punk rocka, surowy minimalizm ulicy i elastyczne riffy to własnie formuła MAPY na albumie "NO AUTOMATU". Wudawca Christopher Nosnibor: It may have bene groundbreaking and have acquired a legendary status, but I have to confess to being unfamiliar with Mapa’s previous album, Fudo, released some nineteen years ago. That said, No Automato is billed as being quite an evolution and reveals a newfound simplicity and sense of minimalism. Not that you could exactly call any of the album’s nine compositions simple or minimal, because there’s a lot going on, but there is a directness and energy which emanates from the music. Stylistically, it’s all in the mix, incorporating elements of punk, avant-garde jazz, instrumental hip-hop and experimental electronica. There’s a playfulness about the way they forge juxtapositions: slow, ritual percussion booms and rattles tribalistically as if marking the pace of a funeral march deep in the jungle. In contrast, warping bass tones and flickering, glitchy electro whirs and bleepy scrapes shape the sound: this is ‘MPA Jazz’, and this is how Mapa introduce themselves on No Automatu, and it’s clear that working with Marcin Dymiter brings out a different side of Paul Wirkus. The mad, lo-fi disco of ‘Burnt Tragiczny’ transitions into the world of the weird as the juddering retro beats slip their sprockets, and the rapid-fire retro snare explosions which pin the woozy bass undulations of ‘Heute Tanz A’ in place evoke a bygone era of experimental electro recordings. ‘Heute Tanz B’ juxtaposes surging waves of analogue synth with a beat lifted almost directly from Cabaret Voltaire’s ‘Nag Nag Nag’, and it’s the primitive drum machine sounds that define the album’s sound throughout. ‘Rudyment’ may be instrumental, but its sparse plod is harrowing and oppressive, and it’s clear that Mapa are abundantly capable of forging an atmosphere more or less out of nowhere and pulsing throbs build the backdrop of the infinite layers that build on top. The title track is the album’s closer, and it’s a dense, relentless attack built around motoric drums and woozy, abrasive synth-bass. Mapa are all about the clatter and clang, and No Automatu is a curious album whichever angle you care to view it from. Messy, noisy, unpredictable, the range of atmospheres and vibes packed into the album keeps it moving at pace, and means it’s never less than fascinating. ..::TRACK-LIST::.. 1. MPA Jazz 04:34 2. Bunt Tragiczny 04:20 3. Heute Tanz A 03:40 4. Bez EQ 08:23 5. Heute Tanz B 03:11 6. Rudyment 05:29 7. Nigdy tam nie byłem 04:51 8. Antibiotikum 03:20 9. No Automatu 02:59 ..::OBSADA::.. Audio Generator, Synth, Electronics, Tape - Marcin Dymiter Drum Machine, Synth, Drums, Guitar - Paul Wirkus https://www.youtube.com/watch?v=ZUlUZ7P87iQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-02-01 13:26:20
Rozmiar: 194.31 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Ścieżka filmowa do obrazu, który nigdy nie powstał. Inspirowana obrazami Edwarda Hoppera i filmami Davida Lyncha. Wraz z Nocturnal Avenue, swoim najnowszym minialbumem, Fabian Filiks zaprasza słuchaczy na seans przesycony dźwiękiem syntezatorów i mroczną elegancją. Nie bez powodu pozwoliłam sobie tutaj na określenie prezentowanej muzyki „seansem” – Nocturnal Avenue charakteryzuje wprost fantastyczna narracyjność, a sześciu ścieżkom zebranym na wydawnictwie nie można odmówić filmowego klimatu. Budowane stopniowo pejzaże dźwięku w kolejnych kompozycjach wciągają słuchaczy prosto w spowite mgłą ulice i do zadymionych jazz clubów. Do pewnego momentu napięcie na albumie wzrasta z każdą kolejną ścieżką, na sile przybiera również intensywność muzyki. Tytułowy utwór, początkowo zdominowany przez klawisze, przygotowuje słuchacza na bardziej rozbudowane, w pewnym sensie wymykające spod panowania artysty kompozycje. Brzmienie wzmacniają wówczas przejmujące pierwszy plan syntezatory. Nocturnal Avenue rozwija zatem intrygujący dźwiękowy pejzaż, by wkrótce przenieść odbiorcę w mocno Last Call at the Diner – dość spokojny, podszyty specyficzną nostalgią kawałek. Smoke and Mirrors oraz Into the Night nadają materiałowi mroku i przestrzeni. Im dalej zresztą w roztaczany krajobraz, tym więcej niepokojących tonów. Klimatyczne synthy nie przestają intrygować, a kompozycjom towarzyszy subtelna melodia na klawiszach. Warto poświęcić też uwagę bardziej złożonemu Obsession, charakteryzującemu się urzekającą, wręcz zmysłową atmosferą. Numer stanowi udane połączenie organicznych dźwięków (pianino, saksofon) z chłodem syntezatorów, pełniąc jednocześnie rolę swoistego punktu kulminacyjnego wydawnictwa. Domknięcie następuje wreszcie w End Credits, który tajemniczym, niemal onirycznym nastrojem stopniowo wycisza album. Jest u Filiksa mrocznie, jednak nie ponuro. W jego muzyce można wyczuć szczere emocje, bez przesady czy egzaltacji. Opiera się ona raczej na prostych środkach wyrazu, trzymając się przy tym z dala od skrajnego minimalizmu. Kompozycjom nie można odmówić filmowego klimatu (tytuł końcowego utworu zdaje się to jedynie potwierdzać!), który sprawia, że znakomicie sprawdziłyby się w roli ścieżki dźwiękowej . Do tego złożoność tej muzyki sprawia, że z każdym odsłuchem można odkryć i docenić coś nowego. Sprawdźcie koniecznie i pozwólcie sobie zabłądzić podczas nocnej przechadzki po Nocturnal Avenue – może i was wciągnie na dobre... Annika ..::TRACK-LIST::.. 1. Nocturnal Avenue 02:47 2. Last Call at the Diner 03:27 3. Smoke and Mirrors 04:13 4. Into the Night 05:14 5. Obsession 04:12 6. End Credits 03:42 Bonus Track: 7:30 02:37 ..::OBSADA::.. Music By [Written], Recorded By, Producer [Produced] - Fabian Filiks Saxophone [Additional] - Marius Trapp (tracks: 1, 3, 5) https://www.youtube.com/watch?v=tk-F5TrhcY0 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-28 16:14:46
Rozmiar: 64.81 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Ścieżka filmowa do obrazu, który nigdy nie powstał. Inspirowana obrazami Edwarda Hoppera i filmami Davida Lyncha. Wraz z Nocturnal Avenue, swoim najnowszym minialbumem, Fabian Filiks zaprasza słuchaczy na seans przesycony dźwiękiem syntezatorów i mroczną elegancją. Nie bez powodu pozwoliłam sobie tutaj na określenie prezentowanej muzyki „seansem” – Nocturnal Avenue charakteryzuje wprost fantastyczna narracyjność, a sześciu ścieżkom zebranym na wydawnictwie nie można odmówić filmowego klimatu. Budowane stopniowo pejzaże dźwięku w kolejnych kompozycjach wciągają słuchaczy prosto w spowite mgłą ulice i do zadymionych jazz clubów. Do pewnego momentu napięcie na albumie wzrasta z każdą kolejną ścieżką, na sile przybiera również intensywność muzyki. Tytułowy utwór, początkowo zdominowany przez klawisze, przygotowuje słuchacza na bardziej rozbudowane, w pewnym sensie wymykające spod panowania artysty kompozycje. Brzmienie wzmacniają wówczas przejmujące pierwszy plan syntezatory. Nocturnal Avenue rozwija zatem intrygujący dźwiękowy pejzaż, by wkrótce przenieść odbiorcę w mocno Last Call at the Diner – dość spokojny, podszyty specyficzną nostalgią kawałek. Smoke and Mirrors oraz Into the Night nadają materiałowi mroku i przestrzeni. Im dalej zresztą w roztaczany krajobraz, tym więcej niepokojących tonów. Klimatyczne synthy nie przestają intrygować, a kompozycjom towarzyszy subtelna melodia na klawiszach. Warto poświęcić też uwagę bardziej złożonemu Obsession, charakteryzującemu się urzekającą, wręcz zmysłową atmosferą. Numer stanowi udane połączenie organicznych dźwięków (pianino, saksofon) z chłodem syntezatorów, pełniąc jednocześnie rolę swoistego punktu kulminacyjnego wydawnictwa. Domknięcie następuje wreszcie w End Credits, który tajemniczym, niemal onirycznym nastrojem stopniowo wycisza album. Jest u Filiksa mrocznie, jednak nie ponuro. W jego muzyce można wyczuć szczere emocje, bez przesady czy egzaltacji. Opiera się ona raczej na prostych środkach wyrazu, trzymając się przy tym z dala od skrajnego minimalizmu. Kompozycjom nie można odmówić filmowego klimatu (tytuł końcowego utworu zdaje się to jedynie potwierdzać!), który sprawia, że znakomicie sprawdziłyby się w roli ścieżki dźwiękowej . Do tego złożoność tej muzyki sprawia, że z każdym odsłuchem można odkryć i docenić coś nowego. Sprawdźcie koniecznie i pozwólcie sobie zabłądzić podczas nocnej przechadzki po Nocturnal Avenue – może i was wciągnie na dobre... Annika ..::TRACK-LIST::.. 1. Nocturnal Avenue 02:47 2. Last Call at the Diner 03:27 3. Smoke and Mirrors 04:13 4. Into the Night 05:14 5. Obsession 04:12 6. End Credits 03:42 Bonus Track: 7:30 02:37 ..::OBSADA::.. Music By [Written], Recorded By, Producer [Produced] - Fabian Filiks Saxophone [Additional] - Marius Trapp (tracks: 1, 3, 5) https://www.youtube.com/watch?v=tk-F5TrhcY0 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-28 16:09:34
Rozmiar: 115.68 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artist: Banco de Gaia Album: Rewritten Histories Vol.2 1996-2001 Year: (2012) Genre: Elettronica , Downtempo , Ambient , Worldbeat Format: [FLAC] ...( TrackList )... 1 Drippy (Deeply Dipped Remix) 7:25 2 Obsidian (The Slinky Kink Mix) 7:27 3 Kincajou (Here Come The Norse Gods Mix) 5:18 4 Drunk As A Monk (Rabbit In The Moon's Brass Monkey Remix) 9:02 5 How Much Reality Can You Take? (Jack Dangers Remix) 6:51 6 I Love Baby Cheesy (Skippy Mix) 6:12 7 Obsidian (Fluke Remix) 8:58 8 Kincajou (Speedy J Remix) 6:57 9 How Much Reality Can You Take? (Half Live, Half Bendy Mix) 6:44 10 I Love Baby Cheesy (Wayward Soul's Electric Cheddar Remix) 6:21 11 Sakarya (Loop Guru's Fairground Strawberry Illumination Remix) 7:01 12 Obsidian (Asian Dub Foundation Vs Babu Stormz Remix) 5:18 13 Kincajou (Oliver Lieb Remix) 8:46 14 How Much Reality Can You Take? (Juttla Remix) 4:42 15 Drippy (Carbomb Remix) 6:19 16 I Love Baby Cheesy (Dub Pistols Remix) 5:57 17 Obsidian (The Light Vs. PFN Remix) 7:47 18 Kincajou (Small And Cuddly Mix) 6:33 19 Drunk As A Monk (Temple Of Sound Remix) 8:22 20 I Love Baby Cheesy (Wayward Soul's Afro-European Remix) 4:17 21 Celestine (Future Loop Foundation Night Time Deluxe Remix) 7:44 22 Kincajou (Wild Monkey Fever Mix) 6:12
Seedów: 57
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-25 16:19:46
Rozmiar: 991.82 MB
Peerów: 9
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Jean Michel Jarre Title: The Concerts In China [2CD, 40th Anniversary – Remastered Edition] Year: 1982/2022 Genre: Electronic, Experimental Country: France Publisher/Label: Sony Music Catalog Duration: 2 CDs, 01:18:53 Format/Codec: FLAC Audio Bitrate: Lossless [24-Bit / 48.0 kHz] Source: ototoy ...( TrackList )... CD-01 - The Concerts in China (40th Anniversary - Remastered Edition Live) Duration: 00:40:28 01. L'Ouverture / The Overture (Live - Remastered 2022) [00:04:51] 02. Arpegiateur / Arpegiator (Live - Remastered 2022) [00:06:51] 03. Equinoxe, Pt. 4 / Equinoxe Part 4 (Live - Remastered 2022) [00:07:46] 04. Jonques De Pêcheurs Au Crepuscule / Fishing Junks at Sunset (Live - Remastered 2022) [00:09:44] 05. L'Orchestre Sous La Pluie / Band in the Rain (Live - Remastered 2022) [00:01:22] 06. Equinoxe, Pt. 7 / Equinoxe Part 7 (Live - Remastered 2022) [00:09:53] CD-02 - The Concerts in China (40th Anniversary - Remastered Edition Live) Duration: 00:38:24 01. Orient Express (Live - Remastered 2022) [00:04:21] 02. Chants Magnetiques, Pt. 1 / Magnetic Fields Part 1 (Live - Remastered 2022) [00:00:27] 03. Chants Magnetiques, Pt. 3 / Magnetic Fields Part 3 (Live - Remastered 2022) [00:03:45] 04. Chants Magnetiques, Pt. 4 / Magnetic Fields Part 4 (Live - Remastered 2022) [00:06:45] 05. Harpe Laser / Laser Harp (Live - Remastered 2022) [00:03:34] 06. Nuit A Shanghai / Night in Shanghai (Live - Remastered 2022) [00:07:01] 07. La Dernière Rumba / The Last Rumba (Live - Remastered 2022) [00:02:10] 08. Chants Magnetiques, Pt. 2 / Magnetic Fields Part 2 (Live - Remastered 2022) [00:06:18] 09. Souvenir de Chine / Souvenir of China (Live - Remastered 2022) [00:03:59]
Seedów: 6
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-25 09:48:05
Rozmiar: 975.42 MB
Peerów: 4
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Zapewne nazwa Gemini 4 nic Wam nie powie, ale jeśli dodam, że za tą grupą stoją Hugo Race & Michelangelo Russo, którzy w ubiegłym roku wydali w Gusstaff Rec. i Glitterhouse Records rewelacyjną płytę "John Lee Hooker's World Today"? Ale to też nieco mylny trop, jeśli chodzi o zawartość płyty, bo jako Gemini 4 (wraz z Julithą Ryan i Andrew ‘Idge’ Hehir) stworzyli album instrumentalny, nasiąknięty elektroniką, transem (to akurat nic dziwnego), psychodelią tanecznymi wręcz beatami (!) i fantastycznymi dźwiękami harmonijki. Dla fanów Hugo Race'a (i nie tylko) to będzie zaskoczenie, ale także mus absolutny. Maybe the name Gemini 4 will tell you nothing, but if I tell you, that's a new project of Hugo Race & Michelangelo Russo (yes, (their electronic take on the blues, “John Lee Hooker’s World Today”, stunned critics and audiences in 2017)? Gemini 4 is an instrumental album, with electronica, psychedelia, even dance beats, fantastic harmonicas of Mr Russo. It's a surprize not only for the fans of Hugo Race. Gemini 4 is the latest project from Hugo Race (Dirtmusic, ex-Bad Seeds) and Michelangelo Russo (The True Spirit). Their electronic take on the blues, "John Lee Hooker's World Today", evaporated critics and audiences in 2017. Now they're back with a zodiac-flavored brew of instrumental electronica somewhere between soundtrack and chillout. The new album Gemini 4, set for release on Polish electronic label Gusstaff Records in January 2019, sees Race and Russo joining up with keyboardist Julitha Ryan (Silver Ray) and percussionist/engineer Andrew 'Idge' Hehir to create a work of complex beauty. 21st century and retro electronica collide through live-session analog synth mayhem and surgical digital overlays. Treated harmonicas and wind instruments drift across restless rhythms ranging from slowcore to techno, with dancefloor intention on tracks like Unicorn, Dream Machine, Blueboy and Aspartame, while at the core of the record lays the morphing psychedelia of unclassifiable pieces like Ephemera, Mercury Rising and Twins. The final two tracks are inexplicable. Naïve and knowing. Secretive yet confronting. Conceptual and yes, compellingly prog(ressive), Gemini 4 is highly suggestive and strangely seductive, an alchemical fusion where focus and intention dissolve into a deep space film Kubrick never made. ..::TRACK-LIST::.. 1. Unicorn 06:06 2. Aspartame 05:17 3. Blueboy 05:37 4. Ephemera 07:59 5. Mercury Rising 09:29 6. Dream Machine 05:22 7. Twins 09:25 8. Minus 3 06:24 9. Pop Nostromo 05:19 10. Afterbirth 03:23 11. Rosebud 06:44 https://www.youtube.com/watch?v=ShJqZf7mSes SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-25 08:40:52
Rozmiar: 165.86 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Zapewne nazwa Gemini 4 nic Wam nie powie, ale jeśli dodam, że za tą grupą stoją Hugo Race & Michelangelo Russo, którzy w ubiegłym roku wydali w Gusstaff Rec. i Glitterhouse Records rewelacyjną płytę "John Lee Hooker's World Today"? Ale to też nieco mylny trop, jeśli chodzi o zawartość płyty, bo jako Gemini 4 (wraz z Julithą Ryan i Andrew ‘Idge’ Hehir) stworzyli album instrumentalny, nasiąknięty elektroniką, transem (to akurat nic dziwnego), psychodelią tanecznymi wręcz beatami (!) i fantastycznymi dźwiękami harmonijki. Dla fanów Hugo Race'a (i nie tylko) to będzie zaskoczenie, ale także mus absolutny. Maybe the name Gemini 4 will tell you nothing, but if I tell you, that's a new project of Hugo Race & Michelangelo Russo (yes, (their electronic take on the blues, “John Lee Hooker’s World Today”, stunned critics and audiences in 2017)? Gemini 4 is an instrumental album, with electronica, psychedelia, even dance beats, fantastic harmonicas of Mr Russo. It's a surprize not only for the fans of Hugo Race. Gemini 4 is the latest project from Hugo Race (Dirtmusic, ex-Bad Seeds) and Michelangelo Russo (The True Spirit). Their electronic take on the blues, "John Lee Hooker's World Today", evaporated critics and audiences in 2017. Now they're back with a zodiac-flavored brew of instrumental electronica somewhere between soundtrack and chillout. The new album Gemini 4, set for release on Polish electronic label Gusstaff Records in January 2019, sees Race and Russo joining up with keyboardist Julitha Ryan (Silver Ray) and percussionist/engineer Andrew 'Idge' Hehir to create a work of complex beauty. 21st century and retro electronica collide through live-session analog synth mayhem and surgical digital overlays. Treated harmonicas and wind instruments drift across restless rhythms ranging from slowcore to techno, with dancefloor intention on tracks like Unicorn, Dream Machine, Blueboy and Aspartame, while at the core of the record lays the morphing psychedelia of unclassifiable pieces like Ephemera, Mercury Rising and Twins. The final two tracks are inexplicable. Naïve and knowing. Secretive yet confronting. Conceptual and yes, compellingly prog(ressive), Gemini 4 is highly suggestive and strangely seductive, an alchemical fusion where focus and intention dissolve into a deep space film Kubrick never made. ..::TRACK-LIST::.. 1. Unicorn 06:06 2. Aspartame 05:17 3. Blueboy 05:37 4. Ephemera 07:59 5. Mercury Rising 09:29 6. Dream Machine 05:22 7. Twins 09:25 8. Minus 3 06:24 9. Pop Nostromo 05:19 10. Afterbirth 03:23 11. Rosebud 06:44 https://www.youtube.com/watch?v=ShJqZf7mSes SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-25 08:37:19
Rozmiar: 352.13 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Rozmawiając jakiś czas temu z pokrewną duszą, doszliśmy do wniosku, że sygnowanie sztuki własnym nazwiskiem to odważny krok – pozbywasz się kryjówki, jaką czasami bywa pseudonim. Moje poprzednie płyty: EP „mono3some“ i dwa albumy „8“ (Polskie Radio) i „duality“ (Kayax) owszem – sygnowałem własnym nazwiskiem - jednak traktowałem Grabka jak kogoś mi obcego: Grabek nominowany do Fryderyka, Grabek zagra na Open‘er Festival, Grabek pojawi się podczas Męskiego Grania, Grabek wystąpi jako support Olafura Arnaldsa, Grabek zagra u Kuby Wojewódzkiego, Grabek to, Grabek tamto... Z wydaniem trzeciej płyty nadszedł czas, abym zaczął mówić o Grabku w pierwszej osobie. „Day One“ to płyta z najbardziej osobistą muzyką, jaką w życiu napisałem; to opowieść - praktycznie bez słów - o bardzo konkretnie umiejscowionych w czasie narodzinach; opowieść o początkach nowego – bolesnych, pięknych, czasami trywialnych, czasem chaotycznych. Czy chcę tą płytą odciąć się od mojej muzycznej przeszłości? Nie wiem. Chyba nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Wiedzcie jedno: wraz z „Day One“ daję Wam nie „Grabka“ lecz siebie – bez trzeciej osoby, bez aury tajemniczości, bez całej tej niepotrzebnej otoczki. To będę ja i mój „Dzień Pierwszy“. --- Ile znacie spektakularnych wolt stylistycznych? Skrillexa, który zaczynał jako wokalista zespołu post-hardcore'owego, by zostać ikoną mainstreamowego, elektronicznego grania? Talk Talk, które rozpoczynało od grania new romantic w duchu Duran Duran, by skończyć na stworzeniu nowego gatunku muzycznego, określanego dzisiaj mianem post-rocka? Wojtek Grabek nie jest co prawda w swojej przemianie rewolucyjny, ale jeżeli porównamy jego najnowszy album z poprzednim dokonaniem, trudno uwierzyć, że mamy do czynienia z tym samym artystą. Być może dlatego "Day One" wyszło już bez wsparcia rozpoznawalnego labelu. Oczywiście, pewne elementy jego aktualnego wcielenia można było już dostrzec na poprzednich krążkach, ale nigdy nie były one wysunięte tak na przód. Ba, jeżeli najnowszy album miałby wyjść pod innym aliasem, nikt nie powinien się w zasadzie dziwić. Dobrze, ale o co w zasadzie chodzi? O co tyle hałasu i czym aż tak zaskoczył Grabek na "Day One"? Jeżeli znaliście poprzednie dokonania muzyka, "8" i "Duality", z pewnością utożsamiacie go z fuzją nieco depechowego synth-popu z elementami industrialnego techno, a wszystko to z mocnym naciskiem na rytmikę. Jasne, zdarzały się również inne tropy, jak hinduskie drony z tanpury w "Wake Up", ale fundament był nieustannie ten sam. Od czasu do czasu Wojtek postanawiał ujawnić swoje profesjonalne wykształcenie muzyczne, stąd w "Traces Awake", "Transfuzji", "And We Fall" oraz "Shine" mogliśmy usłyszeć, jak muzyk gra na skrzypcach. Nikt nie spodziewał się jednak, że 6 lat po ostatniej płycie Grabek nagra album, na którym to właśnie ten organiczny element będzie kluczowy. "Day One" trudno bowiem uznać za muzykę elektroniczną, jak bez problemu można było metkować poprzednie dokonania Wojtka. To pozycja zdecydowanie bliższa minimalizmowi w duchu muzyki post-klasycznej. Jeżeli znacie więc dokonania Keitha Kenniffa czy - szczególnie - Maxa Richtera oraz Ólafura Arnaldsa, poczujecie się jak w domu. Tu także elektronika ma swój udział, ale jest zaledwie dodatkiem do dźwięków smyczków i fortepianu. Nie zdradza może tego jeszcze rozpoczynające album "Dawn", które po skrzypcowym intro zalewa nas falą syntezatorów. Z innej strony, ujawnia zupełną zmianę podejścia do kompozycji. Zniknęła gdzieś wyrazistość rytmiki, ulegając budowaniu nastroju z podkreśleniem ambientowych plam dźwiękowych. Mocniej to zresztą słychać w chłodnawym, wręcz skandynawskim "Gravity", w którym - po zestawieniu fortepianu oraz skrzypiec - do całości wkrada się mocna, pulsująca warstwa ambientowa, nadająca kompozycji ciepła. Jednak im bardziej utwór brnie do przodu, tym więcej pojawia się w nim elementów rytmicznych (a nawet samplowanie własnoręcznie nagranych partii!). W końcu rzuca słuchacza w wir glitchujących perkusjonalii, o które można posądzić prędzej islandzkie múm. Grabek na "Day One" ujawnia się przede wszystkim jako mistrz budowania atmosfery. "Rain" to pewnie zagrana, ale rozdygotana, intymna, wręcz introspektywno-melancholijna kompozycja, w której przechodzącym płynnie z pierwszego planu do ambientowego tła smyczkom towarzyszą wygrywane z wolna akordy. I chociaż numer sam w sobie - jak przystało na minimalizm - nie jest zbyt wirtuozerski od strony kompozycyjnej, to wręcz kipi emocjami. Co dalej? "Earth" z tym lekko niestrojącym fortepianem rozpoczyna rzecz niby Goldmundową w klimacie, ale wychodząca z czasem mocna podbudowa basowa wraz z nawałnicą perkusyjnej stopy sytuuje utwór najbliżej dawnych dokonań Grabka. Pulsacyjny "Wave" zaczyna się niepozornie, by w końcu ujawnić się jako najbardziej niepokojąca pozycja z całej płyty. Z kolei "Dusk" w tę przepełnioną smutkiem płytę wlewa ciepły optymizm w swetrze z gatunku tych spoglądających wczesnym porankiem na norweskie fiordy. Trudno znaleźć wyraźne wady "Day One". Nawet "Hide", które teoretycznie powinno burzyć spójność i wybijać z klimatu, wszak to jedyny utwór z wokalem, ostatecznie okazuje się niesamowicie przyjemnym doznaniem, który doskonale uzupełnia krążek. Z jednej strony dobrym posunięciem byłoby rzucenie utworu na ostatnią pozycję, z drugiej - to właśnie "Dusk" okazuje się tym wytchnieniem, które potrzebne jest po tak emocjonalnych kompozycjach. Bez problemu da się więc zrozumieć Wojtka Grabka, który mówi, że wcześniej traktował swoją artystyczną personę jako kogoś obcego, a "Day One" jest pierwszym prawdziwie osobistym albumem w jego karierze. Ciężar spoczywających tu emocji pozwala zrozumieć, dlaczego artysta kazał czekać na swoje nowe dzieło sześć lat. Oddał nam pozycję niełatwą, ale niewątpliwie tak bogacąca, że wręcz pokazał przy tym, iż warto być cierpliwym. Nie przegapcie tej płyty! Rafał Samborski Some time ago I had an interesting conversation with my artistic soulmate and we came to the conclusion that branding your art with your very own name takes a good deal of courage - you inadvertently get rid of the hideout that is often granted by a pseudonym. In fact, with my previous albums, the EP 'mono3some' and then the two LP's '8’ [released by Polish Radio] and 'duality’ [released by Kayax] I did sign with my own name but I kept Grabek at a distance from my personal self. With the release of my third album it's time for me to start talking about Grabek in the first person. 'Day One' is an album with the most personal music I've ever created; it's a practically wordless story about a birth specifically defined in space and time; it's a story about a new, painful, beautiful, sometimes trivial and sometimes chaotic beginning. Do I want to let go of my musical past with this album? Hard to say. I don't think I have a straightforward answer. ..::TRACK-LIST::.. 1. Dawn 07:58 2. Gravity 05:48 3. Rain 04:36 4. Hide 05:43 5. Earth 05:48 6. Heat 04:54 7. Run 03:18 8. Wave 03:40 9. Dusk 03:11 ..::OBSADA::.. Mixed By, Mastered By, Producer, Lyrics By, Music By, Lead Vocals, Violin - Grabek https://www.youtube.com/watch?v=tCL94PQX8mw SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-23 17:05:07
Rozmiar: 105.17 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Rozmawiając jakiś czas temu z pokrewną duszą, doszliśmy do wniosku, że sygnowanie sztuki własnym nazwiskiem to odważny krok – pozbywasz się kryjówki, jaką czasami bywa pseudonim. Moje poprzednie płyty: EP „mono3some“ i dwa albumy „8“ (Polskie Radio) i „duality“ (Kayax) owszem – sygnowałem własnym nazwiskiem - jednak traktowałem Grabka jak kogoś mi obcego: Grabek nominowany do Fryderyka, Grabek zagra na Open‘er Festival, Grabek pojawi się podczas Męskiego Grania, Grabek wystąpi jako support Olafura Arnaldsa, Grabek zagra u Kuby Wojewódzkiego, Grabek to, Grabek tamto... Z wydaniem trzeciej płyty nadszedł czas, abym zaczął mówić o Grabku w pierwszej osobie. „Day One“ to płyta z najbardziej osobistą muzyką, jaką w życiu napisałem; to opowieść - praktycznie bez słów - o bardzo konkretnie umiejscowionych w czasie narodzinach; opowieść o początkach nowego – bolesnych, pięknych, czasami trywialnych, czasem chaotycznych. Czy chcę tą płytą odciąć się od mojej muzycznej przeszłości? Nie wiem. Chyba nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Wiedzcie jedno: wraz z „Day One“ daję Wam nie „Grabka“ lecz siebie – bez trzeciej osoby, bez aury tajemniczości, bez całej tej niepotrzebnej otoczki. To będę ja i mój „Dzień Pierwszy“. --- Ile znacie spektakularnych wolt stylistycznych? Skrillexa, który zaczynał jako wokalista zespołu post-hardcore'owego, by zostać ikoną mainstreamowego, elektronicznego grania? Talk Talk, które rozpoczynało od grania new romantic w duchu Duran Duran, by skończyć na stworzeniu nowego gatunku muzycznego, określanego dzisiaj mianem post-rocka? Wojtek Grabek nie jest co prawda w swojej przemianie rewolucyjny, ale jeżeli porównamy jego najnowszy album z poprzednim dokonaniem, trudno uwierzyć, że mamy do czynienia z tym samym artystą. Być może dlatego "Day One" wyszło już bez wsparcia rozpoznawalnego labelu. Oczywiście, pewne elementy jego aktualnego wcielenia można było już dostrzec na poprzednich krążkach, ale nigdy nie były one wysunięte tak na przód. Ba, jeżeli najnowszy album miałby wyjść pod innym aliasem, nikt nie powinien się w zasadzie dziwić. Dobrze, ale o co w zasadzie chodzi? O co tyle hałasu i czym aż tak zaskoczył Grabek na "Day One"? Jeżeli znaliście poprzednie dokonania muzyka, "8" i "Duality", z pewnością utożsamiacie go z fuzją nieco depechowego synth-popu z elementami industrialnego techno, a wszystko to z mocnym naciskiem na rytmikę. Jasne, zdarzały się również inne tropy, jak hinduskie drony z tanpury w "Wake Up", ale fundament był nieustannie ten sam. Od czasu do czasu Wojtek postanawiał ujawnić swoje profesjonalne wykształcenie muzyczne, stąd w "Traces Awake", "Transfuzji", "And We Fall" oraz "Shine" mogliśmy usłyszeć, jak muzyk gra na skrzypcach. Nikt nie spodziewał się jednak, że 6 lat po ostatniej płycie Grabek nagra album, na którym to właśnie ten organiczny element będzie kluczowy. "Day One" trudno bowiem uznać za muzykę elektroniczną, jak bez problemu można było metkować poprzednie dokonania Wojtka. To pozycja zdecydowanie bliższa minimalizmowi w duchu muzyki post-klasycznej. Jeżeli znacie więc dokonania Keitha Kenniffa czy - szczególnie - Maxa Richtera oraz Ólafura Arnaldsa, poczujecie się jak w domu. Tu także elektronika ma swój udział, ale jest zaledwie dodatkiem do dźwięków smyczków i fortepianu. Nie zdradza może tego jeszcze rozpoczynające album "Dawn", które po skrzypcowym intro zalewa nas falą syntezatorów. Z innej strony, ujawnia zupełną zmianę podejścia do kompozycji. Zniknęła gdzieś wyrazistość rytmiki, ulegając budowaniu nastroju z podkreśleniem ambientowych plam dźwiękowych. Mocniej to zresztą słychać w chłodnawym, wręcz skandynawskim "Gravity", w którym - po zestawieniu fortepianu oraz skrzypiec - do całości wkrada się mocna, pulsująca warstwa ambientowa, nadająca kompozycji ciepła. Jednak im bardziej utwór brnie do przodu, tym więcej pojawia się w nim elementów rytmicznych (a nawet samplowanie własnoręcznie nagranych partii!). W końcu rzuca słuchacza w wir glitchujących perkusjonalii, o które można posądzić prędzej islandzkie múm. Grabek na "Day One" ujawnia się przede wszystkim jako mistrz budowania atmosfery. "Rain" to pewnie zagrana, ale rozdygotana, intymna, wręcz introspektywno-melancholijna kompozycja, w której przechodzącym płynnie z pierwszego planu do ambientowego tła smyczkom towarzyszą wygrywane z wolna akordy. I chociaż numer sam w sobie - jak przystało na minimalizm - nie jest zbyt wirtuozerski od strony kompozycyjnej, to wręcz kipi emocjami. Co dalej? "Earth" z tym lekko niestrojącym fortepianem rozpoczyna rzecz niby Goldmundową w klimacie, ale wychodząca z czasem mocna podbudowa basowa wraz z nawałnicą perkusyjnej stopy sytuuje utwór najbliżej dawnych dokonań Grabka. Pulsacyjny "Wave" zaczyna się niepozornie, by w końcu ujawnić się jako najbardziej niepokojąca pozycja z całej płyty. Z kolei "Dusk" w tę przepełnioną smutkiem płytę wlewa ciepły optymizm w swetrze z gatunku tych spoglądających wczesnym porankiem na norweskie fiordy. Trudno znaleźć wyraźne wady "Day One". Nawet "Hide", które teoretycznie powinno burzyć spójność i wybijać z klimatu, wszak to jedyny utwór z wokalem, ostatecznie okazuje się niesamowicie przyjemnym doznaniem, który doskonale uzupełnia krążek. Z jednej strony dobrym posunięciem byłoby rzucenie utworu na ostatnią pozycję, z drugiej - to właśnie "Dusk" okazuje się tym wytchnieniem, które potrzebne jest po tak emocjonalnych kompozycjach. Bez problemu da się więc zrozumieć Wojtka Grabka, który mówi, że wcześniej traktował swoją artystyczną personę jako kogoś obcego, a "Day One" jest pierwszym prawdziwie osobistym albumem w jego karierze. Ciężar spoczywających tu emocji pozwala zrozumieć, dlaczego artysta kazał czekać na swoje nowe dzieło sześć lat. Oddał nam pozycję niełatwą, ale niewątpliwie tak bogacąca, że wręcz pokazał przy tym, iż warto być cierpliwym. Nie przegapcie tej płyty! Rafał Samborski Some time ago I had an interesting conversation with my artistic soulmate and we came to the conclusion that branding your art with your very own name takes a good deal of courage - you inadvertently get rid of the hideout that is often granted by a pseudonym. In fact, with my previous albums, the EP 'mono3some' and then the two LP's '8’ [released by Polish Radio] and 'duality’ [released by Kayax] I did sign with my own name but I kept Grabek at a distance from my personal self. With the release of my third album it's time for me to start talking about Grabek in the first person. 'Day One' is an album with the most personal music I've ever created; it's a practically wordless story about a birth specifically defined in space and time; it's a story about a new, painful, beautiful, sometimes trivial and sometimes chaotic beginning. Do I want to let go of my musical past with this album? Hard to say. I don't think I have a straightforward answer. ..::TRACK-LIST::.. 1. Dawn 07:58 2. Gravity 05:48 3. Rain 04:36 4. Hide 05:43 5. Earth 05:48 6. Heat 04:54 7. Run 03:18 8. Wave 03:40 9. Dusk 03:11 ..::OBSADA::.. Mixed By, Mastered By, Producer, Lyrics By, Music By, Lead Vocals, Violin - Grabek https://www.youtube.com/watch?v=tCL94PQX8mw SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-23 17:01:29
Rozmiar: 236.58 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Podoba mi się pomysł z bliźniaczymi okładkami dwóch pierwszych albumów Kraftwerk. Jednak ponoć nie wszyscy właściwie zrozumieli ten koncept. "Dwójka" rzekomo sprzedawała się słabiej od swojego poprzednika, ponieważ grafika sugerowała, że to tylko wznowienie debiutu. Dziś problem ten i tak jest nieaktualny, gdyż oba wydawnictwa - podobnie jak wydany tuż po nich "Ralf & Florian" - nie były oficjalnie wznawiane od końca lat 70. Legalne wydanie na płycie kompaktowej lub chociaż dostępność w serwisach streamingowych pozostaje marzeniem fanów. Od kilku lat mówi się o planowanym boksie zbierającym te wczesne dokonania (na wzór "The Catalogue" z późniejszymi albumami), jednak plany te nie nabierają realnych kształtów. Nieco mniej podoba mi się sama muzyka. W zasadzie niewiele zmieniło się od czasu "Jedynki". Ralf Hütter i Florian Schneider wciąż eksperymentują z tradycyjnymi instrumentami, jak organy, flet, skrzypce czy gitary, poszerzając ich możliwości za pomocą studyjnej obróbki. Tym razem nie towarzyszy im żaden perkusista, a jedynie - i to tylko w jednym nagraniu - prymitywny automat perkusyjny. Skutkiem rezygnacji z rytmiki było całkowite zerwanie jakichkolwiek związków z muzyką rockową, obecnych jeszcze na debiucie. I to praktycznie jedyny krok naprzód. Krok w stronę bardziej odhumanizowanej muzyki, która przyniosła grupie wielką popularność. Późniejszy sukces wynikał jednak także z większej komunikatywności materiału. Tymczasem "Kraftwerk 2" to muzyczny eksperyment, skupiający się na samym dźwięku i jego brzmieniu. Zdecydowanie najlepiej prezentuje się tu 17-minutowy otwieracz, "Klingklang". To właśnie w nim wykorzystano automat, którego delikatny puls towarzyszy subtelnym, niemalże ambientowym pasażom instrumentów, wprowadzając w hipnotyzujący nastrój. Przyjemnie wypada też drugi z kolei, jeśli chodzi o długość, ale już tylko niespełna 10-minutowy "Wellenlänge", z przeplatającymi się, pozornie jednostajnymi partiami gitary zwykłej i basowej. Pozostałe, znacznie już krótsze nagrania, są zbudowane na podobnej zasadzie, jednak efekt jest trochę mniej intrygujący ("Strom", "Harmonika") lub wręcz nieco irytujący ("Atem", "Spule"). "Kraftwerk 2" jest świadectwem stopniowego rozwoju zespołu. Jednak efekt moim zdaniem pozostawia dużo do życzenia. To przede wszystkim zapis studyjnych eksperymentów Ralfa i Floriana, bardziej interesujących pod względem formalnym niż jako muzyka do słuchania. Mnie w każdym razie nie zachęca, by do niej wracać. Paweł Pałasz This one is rather slow moving, minimal and experimental at times, but the two longer tracks make up for that with some good melodies on both. Klaus Dinger has left to form the band NEU! with Mr.Rother, and instead of replacing him they use a drum machine. Unlike the first album there is bass and guitar credited on this one though. "Klingklang" for me is the highlight of this album. Even if it is repetitive, it is melodic with flute, keys, bass and other sounds. It begins with what sounds like bells and chimes with no real melody until 2 minutes in. The tempo picks up 10 minutes in until it seems to just die. It starts over with a different melody. Percussion and waves of sound lead the way now. This stops before 14 1/2 minutes and a new, more uptempo melody takes over to the end. "Atem" features these loud sounds that expand and retract throughout. "Strom" opens with raw, distorted guitar. A beat takes over a minute in that is joined by some spacey waves of sound. Good song. "Spule 4" is a tough one after a minute to the end as there just isn't much going on. "Wellenlange" opens with guitar sounds,bass and other sounds at a slow moving pace. The tempo picks up a little after 3 minutes. It gets a little louder 6 minutes in and we have a melody a minute later. Some nice bass in this one. "Harmonika" has no melody as sounds slowly pulse in and out. Mellotron Storm Kraftwerk 2 marks an increase in electronic experimentation under the Kraftwerk name. Some of this album comes off as sounding like random synth-foolery that they just released for no clear reason, but it all seems to work together as a whole, in my opinion. The starter track "Kling Klang" is more of the krautrock that was present on the previous two albums, but with only slightly more electrical elements and it really is a very mellow song that sounds like a direct precursor to Autobahn. But the rest of the album is pure experimentation. After the first track, "Atem" might be frightening (definitely was the first time I heard it) and is essentially the sound of a breathing robot. In case you didn't know, robots aren't supposed to breathe. There's no music in this track at all... just harsh, windy, robotic breath. "Strom" is very doomy and industrial sounding ambient set at a sludgy pace. "Spule 4" is lonely, quiet, and abrasive sounding industrial sound effects from afar, and "Wellenlange" sounds like the exact same track except set at a longer duration. "Harmonika" ends the album with sad and lonely robotic sounding synth-harmonica experiment that is soothing and reminds me of later tracks like "Ohm Sweet Ohm" and "Kommetenmelodie 2". I'm aware that my description of the tracks on this album must seem extremely unappealing, but this album has an extraordinary "junky" feel to it that is hard to come by. It is definitely an odd and experimental album, but fans of avant-garde music should find enough to enjoy about this album. I highly recommend this dark, industrial, post-krautrock junk experiment to anyone daring enough to dive into it. colorofmoney91 ..::TRACK-LIST::.. 1. Klingklang 17:36 2. Atem 2:57 3. Strom 3:52 4. Spule 4 5:20 5. Wellenlänge 9:40 6. Harmonika 3:17 ..::OBSADA::.. Flute, Violin, Guitar, Bells - Florian Schneider-Esleben Organ, Electric Piano, Bass, Electronic Drums, Bells, Harmonica - Ralf Hütter https://www.youtube.com/watch?v=41CFmUZsBr4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-18 20:06:12
Rozmiar: 98.26 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Podoba mi się pomysł z bliźniaczymi okładkami dwóch pierwszych albumów Kraftwerk. Jednak ponoć nie wszyscy właściwie zrozumieli ten koncept. "Dwójka" rzekomo sprzedawała się słabiej od swojego poprzednika, ponieważ grafika sugerowała, że to tylko wznowienie debiutu. Dziś problem ten i tak jest nieaktualny, gdyż oba wydawnictwa - podobnie jak wydany tuż po nich "Ralf & Florian" - nie były oficjalnie wznawiane od końca lat 70. Legalne wydanie na płycie kompaktowej lub chociaż dostępność w serwisach streamingowych pozostaje marzeniem fanów. Od kilku lat mówi się o planowanym boksie zbierającym te wczesne dokonania (na wzór "The Catalogue" z późniejszymi albumami), jednak plany te nie nabierają realnych kształtów. Nieco mniej podoba mi się sama muzyka. W zasadzie niewiele zmieniło się od czasu "Jedynki". Ralf Hütter i Florian Schneider wciąż eksperymentują z tradycyjnymi instrumentami, jak organy, flet, skrzypce czy gitary, poszerzając ich możliwości za pomocą studyjnej obróbki. Tym razem nie towarzyszy im żaden perkusista, a jedynie - i to tylko w jednym nagraniu - prymitywny automat perkusyjny. Skutkiem rezygnacji z rytmiki było całkowite zerwanie jakichkolwiek związków z muzyką rockową, obecnych jeszcze na debiucie. I to praktycznie jedyny krok naprzód. Krok w stronę bardziej odhumanizowanej muzyki, która przyniosła grupie wielką popularność. Późniejszy sukces wynikał jednak także z większej komunikatywności materiału. Tymczasem "Kraftwerk 2" to muzyczny eksperyment, skupiający się na samym dźwięku i jego brzmieniu. Zdecydowanie najlepiej prezentuje się tu 17-minutowy otwieracz, "Klingklang". To właśnie w nim wykorzystano automat, którego delikatny puls towarzyszy subtelnym, niemalże ambientowym pasażom instrumentów, wprowadzając w hipnotyzujący nastrój. Przyjemnie wypada też drugi z kolei, jeśli chodzi o długość, ale już tylko niespełna 10-minutowy "Wellenlänge", z przeplatającymi się, pozornie jednostajnymi partiami gitary zwykłej i basowej. Pozostałe, znacznie już krótsze nagrania, są zbudowane na podobnej zasadzie, jednak efekt jest trochę mniej intrygujący ("Strom", "Harmonika") lub wręcz nieco irytujący ("Atem", "Spule"). "Kraftwerk 2" jest świadectwem stopniowego rozwoju zespołu. Jednak efekt moim zdaniem pozostawia dużo do życzenia. To przede wszystkim zapis studyjnych eksperymentów Ralfa i Floriana, bardziej interesujących pod względem formalnym niż jako muzyka do słuchania. Mnie w każdym razie nie zachęca, by do niej wracać. Paweł Pałasz This one is rather slow moving, minimal and experimental at times, but the two longer tracks make up for that with some good melodies on both. Klaus Dinger has left to form the band NEU! with Mr.Rother, and instead of replacing him they use a drum machine. Unlike the first album there is bass and guitar credited on this one though. "Klingklang" for me is the highlight of this album. Even if it is repetitive, it is melodic with flute, keys, bass and other sounds. It begins with what sounds like bells and chimes with no real melody until 2 minutes in. The tempo picks up 10 minutes in until it seems to just die. It starts over with a different melody. Percussion and waves of sound lead the way now. This stops before 14 1/2 minutes and a new, more uptempo melody takes over to the end. "Atem" features these loud sounds that expand and retract throughout. "Strom" opens with raw, distorted guitar. A beat takes over a minute in that is joined by some spacey waves of sound. Good song. "Spule 4" is a tough one after a minute to the end as there just isn't much going on. "Wellenlange" opens with guitar sounds,bass and other sounds at a slow moving pace. The tempo picks up a little after 3 minutes. It gets a little louder 6 minutes in and we have a melody a minute later. Some nice bass in this one. "Harmonika" has no melody as sounds slowly pulse in and out. Mellotron Storm Kraftwerk 2 marks an increase in electronic experimentation under the Kraftwerk name. Some of this album comes off as sounding like random synth-foolery that they just released for no clear reason, but it all seems to work together as a whole, in my opinion. The starter track "Kling Klang" is more of the krautrock that was present on the previous two albums, but with only slightly more electrical elements and it really is a very mellow song that sounds like a direct precursor to Autobahn. But the rest of the album is pure experimentation. After the first track, "Atem" might be frightening (definitely was the first time I heard it) and is essentially the sound of a breathing robot. In case you didn't know, robots aren't supposed to breathe. There's no music in this track at all... just harsh, windy, robotic breath. "Strom" is very doomy and industrial sounding ambient set at a sludgy pace. "Spule 4" is lonely, quiet, and abrasive sounding industrial sound effects from afar, and "Wellenlange" sounds like the exact same track except set at a longer duration. "Harmonika" ends the album with sad and lonely robotic sounding synth-harmonica experiment that is soothing and reminds me of later tracks like "Ohm Sweet Ohm" and "Kommetenmelodie 2". I'm aware that my description of the tracks on this album must seem extremely unappealing, but this album has an extraordinary "junky" feel to it that is hard to come by. It is definitely an odd and experimental album, but fans of avant-garde music should find enough to enjoy about this album. I highly recommend this dark, industrial, post-krautrock junk experiment to anyone daring enough to dive into it. colorofmoney91 ..::TRACK-LIST::.. 1. Klingklang 17:36 2. Atem 2:57 3. Strom 3:52 4. Spule 4 5:20 5. Wellenlänge 9:40 6. Harmonika 3:17 ..::OBSADA::.. Flute, Violin, Guitar, Bells - Florian Schneider-Esleben Organ, Electric Piano, Bass, Electronic Drums, Bells, Harmonica - Ralf Hütter https://www.youtube.com/watch?v=41CFmUZsBr4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-18 20:01:20
Rozmiar: 182.80 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artist: Schiller Title: Euphoria 2CD Year: 2026 Genre: Electronic, Chillout, House, Techno Duration: 2:33:30 Format/Codec: MP3 Audio Bitrate: 320 kbps ...( TrackList )... Disc 1 (01:21:59) 01. Schiller – Euphoria: Prolog: Willkommen (02:20) 02. Schiller – Euphoria: Euphorie (06:04) 03. Schiller & Karakum – Euphoria: Memories Of Beyond (05:18) 04. Schiller – Euphoria: Der Traum (03:04) 05. Schiller & Julia Sanina – Euphoria: My Silence (03:23) 06. Schiller – Euphoria: Höhenrausch (07:29) 07. Schiller – Euphoria: Clair de Lune (03:58) 08. Schiller – Euphoria: Willkommen im Glück (03:16) 09. Schiller & 8Kays – Euphoria: Euphoria (04:24) 10. Schiller – Euphoria: Phoenix I (03:30) 11. Schiller – Euphoria: Phoenix II (05:59) 12. Schiller & FRIDA GOLD – Euphoria: Sieben Nächte (03:43) 13. Schiller – Euphoria: On a Journey (03:22) 14. Schiller & Karakum – Euphoria: Horizon (06:21) 15. Schiller – Euphoria: Der Siebte Himmel I (03:23) 16. Schiller – Euphoria: Der Siebte Himmel II (02:32) 17. Schiller – Euphoria: Willkommen im Glück (Extended Version) (07:06) 18. Schiller – Euphoria: Der Traum (Extended Version) (06:47) Disc 2 (01:11:13) 01. Schiller – Destiny (Live) (04:30) 02. Schiller – Lichtermeer (Live) (03:53) 03. Schiller – Soho (Live) (04:23) 04. Schiller – Berlin Kyiv (Live) (08:38) 05. Schiller – Schiller (Live) (05:40) 06. Schiller – Metropolis (Live) (04:52) 07. Schiller – Polarstern (Live) (06:46) 08. Schiller – The Future III (Live) (07:05) 09. Schiller – Der Klang der Stadt (Live) (05:42) 10. Schiller – Mitternacht (Live) (07:11) 11. Schiller – Sommernacht (Live) (05:19) 12. Schiller – Das Glockenspiel (Live) (03:16) 13. Schiller – Ruhe (Live) (03:58)
Seedów: 104
Data dodania:
2026-01-17 15:44:28
Rozmiar: 354.01 MB
Peerów: 29
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Vangelis (gr. Βαγγέλης), właśc. Ewangelos Odiseas Papatanasiu (gr. Ευάγγελος Οδυσσέας Παπαθανασίου; ur. 29 marca 1943 w Agrii koło Wolos, zm. 17 maja 2022 w Paryżu - grecki kompozytor muzyki elektronicznej i filmowej. Vangelis urodził się 29 marca 1943 roku w Agrii koło Wolos, w Grecji. Edukację muzyczną rozpoczął w wieku 4 lat, a już w wieku 6 lat miał swój pierwszy publiczny występ, na którym prezentował własne kompozycje. Vangelis był w dużej części samoukiem - odmawiał pobierania lekcji gry na pianinie, a w ciągu swojej kariery nie zdobył formalnej wiedzy na temat notacji muzycznej. Uczył się muzyki poważnej, malarstwa i reżyserii filmowej na Akademii Sztuk Pięknych w Atenach. Zyskał światową sławę dzięki swoim wyjątkowym, często epickim kompozycjom, które łączyły elementy muzyki elektronicznej, symfonicznej i rockowej. Wstawka zawiera trzeci album duetu Jona Andersona i Vangelisa, wydany w maju 1983 r. przez Polydor Records. Płyta łączy w sobie elementy muzyki elektronicznej, ambient i art-pop, z charakterystycznymi syntezatorowymi pejzażami Vangelisa i eterycznym wokalem Andersona. Najdłuższy utwór, „Horizon”, to ponad 22-minutowa kompozycja zamykająca album, uznawana przez wielu fanów za jego kulminacyjny punkt. Title: Private Collection Artist: Jon And Vangelis Country: Grecja Year: 1983 Genre: Elektroniczna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ...( Track list )... Italian Song And When the Night Comes Deborah Polonaise He Is Sailing Horizon
Seedów: 61
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-14 16:26:48
Rozmiar: 109.27 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Von Haulshoven (Eppie Hulshof) Album: Collection Genre: Electronic - Berlin School Year of release: 1992-2023 Disc manufacturer: Netherlands Audio codec: MP3 Rip type: tracks Audio bitrate: 128-320 kbps Total duration: 07:04:25:44 Source: slsk, NEW-TEAM ...( TrackList )... Albums Collaborations Compilations Lives Singles & EPs Unreleased, Other
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-10 22:37:33
Rozmiar: 21.78 GB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: von Haulshoven Album: the ambiland trilogy - Part one, two & three Genre: Electronic, Berlin School, Ambient Media: Bandcamp Release Country: Germany Year of Release: 2024 Publisher (Label): SynGate Wave Catalog Number: VH05 Artist Country: Netherlands Audio Codec: FLAC (*.flac) Rip Type: tracks Duration: 03:13:45 Source: Received via exchange Includes scans in the distribution: yes ...( TrackList )... 01. Your journey! ...... 17:04 02. Lonesome road ...... 22:51 03. Arrivó ...... 17:00 04. Ambiland dance ...... 24:22 05. The mindmodulation trip ...... 20:00 06. At ambiland ...... 27:23 07. Absorbing the green ...... 23:15 08. Between the wall and spaceship (Bonustrack 1) ...... 18:12 09. Area aria (Bonustrack 2) ...... 08:32 10. Lost in emptiness forever (Bonustrack 3) ...... 15:03
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-10 22:36:54
Rozmiar: 867.34 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Madis Album: Reflecte Genre: Electronic, Ambient Artist (band) Country: Poland Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 41.17 Contains scans in the download: No ...( TrackList )... 1. Silent Echoes 03:49 2. Whispers From Behind 08:51 3. Mentes Determinadas (with Kebu) 07:56 4. Burning Sands 04:51 5. Arcadia 07:48 6. Distante (with Justyna Bujak & Jacek Królik) 05:43 7. Moments Eternal 04:19
Seedów: 30
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-07 23:46:34
Rozmiar: 100.65 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
I Love My Computer to debiutancki album studyjny australijskiego DJ-a i producenta muzyki elektronicznej Ninajirachi. Album ukazał się 8 sierpnia 2025 roku. Title: I Love My Computer Artist: Ninajirachi Country: Australia Year: 2025 Genre: Elektroniczna Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. A1.London Song A2.iPod Touch A3.Fuck My Computer A4.CSIRAC A5.Delete A6.ฅ^•ﻌ•^ฅ B1.All I Am B2.Infohazard B3.Battery Death B4.Sing Good B5.It's You (feat. Daine) B6.All At Once
Seedów: 1
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-07 23:38:58
Rozmiar: 93.67 MB
Peerów: 33
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Dwunasta część składanki zawierającej nagrania ze złotej ery rave. Title: Rave Vol. 12 Artist: V.A. Country: ? Year: ? Genre: Rave Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 ..::TRACK-LIST::.. 1. 4 Tune Fairytales - My Little Fantasy 2. Bald Terror – Drummachine 3. Black Knight - Back To Tha O School 4. Black Knight - Ruff Rider 5. Charly Lownoise & Mental Theo - Hardcore Feelings 6. DJ Gizmo, DJ Norman - Check This Out (Oldest Stylos Mixos) 7. DJ Paul Elstak - Get This Place 8. DJ Rob - Boy's Interface 9. DJ The Viper – Bulletproof 10. DJ The Viper & DJ Perpetrator - Push Em Up 11. New Kids Feat. Paul Elstak – Turbo 12. Party Animals – Aquarius 13. The Masochist - Killing Scum https://www.youtube.com/watch?v=d-ZmcyXmdvM
Seedów: 12
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-06 11:03:10
Rozmiar: 101.67 MB
Peerów: 1
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Reflecte – piąty studyjny album Madisa, wydany 5 grudnia 2025. ...( Dane Techniczne )... Format : MPEG Audio Wersja formatu : Version 1 Profil formatu : Layer 3 Ustawienia formatu : Joint stereo Rodzaj przepływności : Stała Przepływność bitów : 320 kb/s Kanały : 2 kanały Częstotliwość próbkowania : 44,1 kHz ...( TrackList )... 1 Silent Echoes 2 Whispers From Behind 3 Mentes Determinadas with Kebu 4 Burning Sands 5 Arcadia 6 Distante with Justyna Bujak,Jacek Królik,Łukasz Pawlikowski 7 Moments Eternal Pobrano z https://rutracker.org/
Seedów: 7
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-01-03 17:55:08
Rozmiar: 101.26 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
|
|||||||||||||