|
|
|||||||||||||
|
Ostatnie 10 torrentów
Ostatnie 10 komentarzy
Discord
Kategoria:
Muzyka
Ilość torrentów:
25,878
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Ten wydany w 1969 roku (w 50 testowych egzemplarzach!), jedyny album zapomnianej, amerykańskiej formacji zawierał w połowie instrumentalne, bardzo fajne, blues-jazz-progresywne granie z organami, fajnymi partiami gitar i przeciętnym wokalem. Produkcja jest przeciętna, ale w sumie słucha się tego fajnie. No i nie trzeba wydawać 1000$ na kawałek winylu w białej okładce... The New Jersey group who recorded their self-titled album in 1969 At Mod Sound Studios. Great late 60's Psychedelic music with distorted guitars and heavy organ. ..::TRACK-LIST::.. 1. Chances 2. Dit Dewey Man 3. Without You 4. Stitch 5. Walk On Mister 6. 3/4 Plaything 7. High On A Happy 8. Sheila 9. Peat Moss 10. Sure Am Sorry ..::OBSADA::.. Vocals - Raymond Bozarth Guitar - Edward Monroe, Rick Iannaconne Keyboards - Joseph Mingori Bass - Nicholas Fanelli Drums - William Vespe https://www.youtube.com/watch?v=IVixUe5KobQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-12 20:07:04
Rozmiar: 107.39 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Ten wydany w 1969 roku (w 50 testowych egzemplarzach!), jedyny album zapomnianej, amerykańskiej formacji zawierał w połowie instrumentalne, bardzo fajne, blues-jazz-progresywne granie z organami, fajnymi partiami gitar i przeciętnym wokalem. Produkcja jest przeciętna, ale w sumie słucha się tego fajnie. No i nie trzeba wydawać 1000$ na kawałek winylu w białej okładce... The New Jersey group who recorded their self-titled album in 1969 At Mod Sound Studios. Great late 60's Psychedelic music with distorted guitars and heavy organ. ..::TRACK-LIST::.. 1. Chances 2. Dit Dewey Man 3. Without You 4. Stitch 5. Walk On Mister 6. 3/4 Plaything 7. High On A Happy 8. Sheila 9. Peat Moss 10. Sure Am Sorry ..::OBSADA::.. Vocals - Raymond Bozarth Guitar - Edward Monroe, Rick Iannaconne Keyboards - Joseph Mingori Bass - Nicholas Fanelli Drums - William Vespe https://www.youtube.com/watch?v=IVixUe5KobQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-12 20:01:24
Rozmiar: 279.80 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
https://i128.fastpic.org/big/2026/0723/a1/a632c0d4df22638a2201ca15114885a1.jpg
...( Info )... Artist: Cher Title: Living Proof Year: 2001 Genre: Electronic, Latin, Pop Style: House, Euro House, Dance-pop, Downtempo, Ambient Publisher (label): WEA Country: Europe Duration: 00:50:19 Format/Codec: FLAC (tracks) + Artwork Audio Bitrate: Lossless [16-bit/44100Hz] ...( TrackList )... 01. The Music's No Good Without You (00:04:43) 02. Alive Again (00:04:19) 03. (This Is) A Song For The Lonely (00:04:02) 04. A Different Kind Of Love Song (00:03:52) 05. Rain, Rain (00:03:45) 06. Love So High (00:04:33) 07. Body To Body, Heart To Heart (00:03:58) 08. Love Is A Lonely Place Without You (00:03:54) 09. Real Love (00:03:55) 10. Love One Another (00:03:45) 11. You Take It All (00:04:53) 12. When The Money's Gone (00:04:40)
Seedów: 18
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-12 20:01:24
Rozmiar: 373.93 MB
Peerów: 10
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Radiohead Title: Kid A Year: 2000 Genre: Electronic, Rock Style: Alternative Rock, IDM, Experimental Publisher (label): XL Recordings Duration: 00:47:12 Format/Codec: FLAC (tracks) Audio Bitrate: Lossless [16-bit/44100Hz] ...( TrackList )... 01. Everything In Its Right Place (00:04:11) 02. Kid A (00:04:45) 03. The National Anthem (00:05:52) 04. How to Disappear Completely (00:05:56) 05. Treefingers (00:03:43) 06. Optimistic (00:05:16) 07. In Limbo (00:03:31) 08. Idioteque (00:05:09) 09. Morning Bell (00:04:36) 10. Motion Picture Soundtrack (00:03:20) 11. Untitled (00:00:53)
Seedów: 35
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-12 20:00:57
Rozmiar: 291.23 MB
Peerów: 13
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Mick Jagger, The Red Devils Title: The Famous Blues Session Year: 1995 Genre: Blues Publisher (label): Rabbit Records Country: Czech Republic Duration: 01:11:20 Format/Codec: FLAC (tracks) + Covers Audio Bitrate: Lossless [16-bit/44100Hz] ...( TrackList )... 01. Blues With A Feeling (Take 1) (00:02:52) 02. Blues With A Feeling (Take 2) (00:02:31) 03. Blues With A Feeling (Take 4) (00:03:24) 04. Blues With A Feeling (Take 5) (00:03:44) 05. I Got My Eye On You (Take 2) (00:03:17) 06. Still A Fool (Take 3) (00:03:51) 07. Still A Fool (Take 4) (00:03:54) 08. Checkin' Up On My Baby (Take 3) (00:03:26) 09. One way Out (Take 1) (00:02:33) 10. One Way Out (Take 2) (00:02:22) 11. Talk To Me Baby (Take 2) (00:02:50) 12. Evil (Take 2) (00:02:32) 13. Evil (Take 3) (00:03:02) 14. Evil (Take 4) (00:03:05) 15. Ain't Your Business (Take 3) (00:02:19) 16. Shake 'M On Down (Take1) (00:05:39) 17. Somebody Loves Me (Take 3) (00:03:03) 18. Dream Girl Blues (Take 1) (00:05:50) 19. Dream Girl Blues (Take 3) (00:05:20) 20. 40 Days 40 Nights (Take 1) (00:02:56) 21. 40 Days 40 Nights (Take 2) (00:02:50)
Seedów: 42
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-12 20:00:29
Rozmiar: 420.56 MB
Peerów: 9
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Zespół Muse przyzwyczaił nas do tego, że nie potrafi działać na pół gwizdka. Swoją dziesiątą płytę zapowiedzieli wysyłając specjalną kapsułę z tabletem 33 kilometry w górę, prosto do stratosfery. Ten ekstrawagancki gest idealnie podsumowuje zawartość albumu „The Wow! Signal”. Jest on konceptualną, międzygalaktyczną podróżą zainspirowaną poszukiwaniem życia pozaziemskiego, kosmicznymi tajemnicami oraz prywatnymi przeżyciami lidera grupy, Matta Bellamy’ego, po rozstaniu z żoną. Efekt? Otrzymaliśmy najbardziej bezkompromisowy, wielowarstwowy i bombastyczny album formacji od wielu lat. Płytę otwiera monumentalny, ponad pięciominutowy utwór „The Dark Forest”. Jak zauważają recenzenci z portalu Progarchy, utwór ten genialnie miksuje motywy godne ścieżki dźwiękowej do ''Lawrence’a z Arabii'' z kościelnymi, liturgicznymi wręcz śpiewami w języku łacińskim. Od tego momentu Muse zabiera nas na dźwiękowy rollercoaster. Zespół nie boi się drastycznych zmian klimatu. Z jednej strony dostajemy napędzany syntezatorami i groove'em lat 80. singiel „Nightshift Superstar” oraz spacepopowy „Hexagons”. Z drugiej zaś strony krążek uderza ciężarem w „Cryogen” i „The Sickness In You & I”, gdzie powracają potężne, riffowe, rockowe operacje rodem z ery “Absolution”. Prawdziwym popisem eklektyzmu jest promowany singlem „Be With You” – utwór, który zaczyna się od organów kościelnych, płynnie przechodzi w dubstep, by ostatecznie eksplodować metalowym finałem wspieranym przez chór. Z kolei wydany najwcześniej utwór „Unravelling” zaskakuje djentowymi rytmami i ciężką pracą 8-strunowych gitar. Ciekawym i odświeżającym elementem jest otwarcie się zespołu na współpracowników. Na płycie usłyszymy gościnny wokal brytyjskiej gwiazdy pop Ellie Goulding w bardzo melodyjnym, stadionowym hymnie „Hush”. Całość zamyka orkiestrowy, przejmujący, epicki utwór „Space Debris”, stanowiący klamrę kompozycyjną dla tej kosmicznej ody. Reakcje na album pokazują, jak bardzo Muse potrafi spolaryzować publiczność. Magazyn Kerrang! ocenił album jako "zachwycająco przesadzony wtedy, kiedy trzeba” i nazwał go “najbardziej imponującym i kreatywnym sygnałem wysłanym przez zespół od dłuższego czasu”. Zwolennicy wychwalają powrót do eksperymentalnego, "kosmicznego" klimatu w stylu ''Black Holes And Revelations''. Mówi się wprost o „kosmicznej płycie” i najlepszym materiale od czasów ''The Resistance'' z 2009 roku. Część ortodoksyjnych fanów oraz bardziej surowych krytyków narzeka na zbyt popowe, momentami radosne lub zbyt "skaczące po gatunkach" bity, które według nich gryzą się z tradycyjnym, mrocznym i pełnym dramatyzmu obliczem zespołu. „The Wow! Signal” udowadnia, że po ponad trzydziestu latach na scenie Muse wciąż nie chce nagrywać bezpiecznych płyt. Dan Lancaster popchnął trio w stronę nowoczesnej produkcji, ale Matt Bellamy i spółka nie stracili swojej tożsamości. To album naładowany bodźcami, pełen patosu, ciężkich gitar i tanecznych syntezatorów. Jeśli zatem szukasz w muzyce ostrożności – omijaj ten album. Jeśli jednak chcesz usłyszeć, jak brzmi rockowy zespół zjadający galaktykę na śniadanie – ten sygnał z kosmosu jest przeznaczony właśnie dla ciebie. Maciej Niemczak Kosmos świeci, serce kopci „The Wow! Signal” Muse to album, który formalnie startuje z orbity: tytuł odsyła do tajemniczego sygnału radiowego z 1977 roku, a cała płyta nosi na sobie emblematy znane z muzealnej, pardon, muse’owej gabloty: apokaliptyczne napięcie, space rock, spiskowe błyski w oku Matta Bellamy’ego, orkiestralne rozpasanie, elektronikę i riffy, które wyglądają, jakby ktoś przykręcił im dodatkową śrubę, bo poprzednie pięć już dymiło. Po „Will of the People” z 2022 roku, które samo siebie cytowało z miną gościa robiącego składankę greatest hits, „The Wow! Signal” brzmi jak próba wyciągnięcia z własnego DNA nie muzealnej próbki, tylko żywego organizmu. To nadal Muse w wersji monumentalnej, ale mniej kartonowy pomnik, bardziej statek kosmiczny z przeciekającym sercem. W historii zespołu album naturalnie ustawia się gdzieś między „Absolution”, „Black Holes and Revelations” i „The Resistance”, lecz nie jako ksero z automatu na dworcu, tylko jako nerwowa rozmowa z tamtymi płytami. Wciąż mamy rock alternatywny, prog rock, stadionowy hard rock, elektroniczne ostrza i romantyczny dramat, ale pod powierzchnią narracji o obcych cywilizacjach pracuje zwyczajny, nieprzyjemnie ludzki mechanizm: rozpad relacji, samotność, potrzeba kontaktu i ta śmieszna, uparta nadzieja, że ktoś jednak odpowie. Kosmos jest tu więc nie tyle NASA, ile kuchnia o trzeciej w nocy. Niby gwiazdy, a w zlewie talerz po kolacji, której nikt już razem nie zje. Warto przy okazji zajrzeć do archiwum Laboratorium Muzycznych Fuzji, bo recenzja „The 2nd Law” na Laboratorium Muzycznych Fuzji dobrze przypomina, jak długo Muse balansują między patosem, elektroniką i kiczem z miną człowieka, który uważa, że gałka „więcej” jest jedyną gałką w studiu. Z kolei relacja Muse w Atlas Arenie w Łodzi pokazuje, że ten zespół od lat myśli o muzyce jak o spektaklu, nie jak o zestawie piosenek do grzecznego odhaczenia. Riffy, chóry i disco-metal Otwierające The Dark Forest jest manifestem tej płyty: galopujący puls, elektroniczny bas, smyczki pracujące jak fabryka alarmów, chór o liturgiczno-horrorowym posmaku i gitara, która z prog-metalowych arpeggiów robi mały pożar w kabinie sterowniczej. Harmonicznie utwór opiera się na napięciu między mollową dramaturgią a quasi-filmową modulacyjnością; frazy Bellamy’ego mają w sobie coś z kabaretowo-operowej przesady, ale pod spodem rytm ciągnie całość do przodu jak koń z „Knights of Cydonia”, tyle że po kursie astrofizyki i z gorszym snem. To kosmiczny rock Muse w wersji bez hamulca ręcznego, ale z lepszą selekcją niż na kilku poprzednich orbitach. Nightshift Superstar robi nagle skręt w stronę disco-funku, jakby Daft Punk, Justice i Muse spotkali się przy automacie z kawą, który zamiast espresso wydaje płonące basy. Chris Wolstenholme wychodzi tu z cienia z linią basu sprężystą, synkopowaną i bezczelnie nośną; perkusja Dominica Howarda nie tylko trzyma groove, ale nadaje mu nerwową pilność. Bellamy śpiewa falsetem, jakby próbował uwieść galaktykę, a orkiestracyjne wstawki nie przeszkadzają tanecznemu rdzeniowi, tylko go podnoszą na wyższy, świecący neonem poziom. To jeden z tych momentów, w których Muse zamiast udawać poważnych panów od wielkich tematów, przypominają, że czasem kosmos można pokonać biodrem. Shimmering Scars działa inaczej: zaczyna od balladowego fortepianu, ale nie poprzestaje na ładnym smutku w garniturze. Smyczki poszerzają przestrzeń harmoniczną, organowe tło dopowiada sakralny półmrok, a narastające partie gitarowe wprowadzają tremolową iskrę. To numer, w którym emocjonalność Muse nie polega na krzyczeniu „patrzcie, cierpię”, tylko na stopniowym zdejmowaniu warstw z melodii. Refren ma klasyczną, wysoko niesioną kantylenę Bellamy’ego, lecz aranżacja pozostaje gęsta, wielopiętrowa, trochę jak zamek z piasku budowany podczas nalotu meteorytów. Cryogen jest z kolei ukłonem w stronę fanów spragnionych gitarowego pazura z epoki „Origin of Symmetry” i „Absolution”. Riff jest poszarpany, spiralny, motoryczny; gitara używa tu chromatyk i ciasnych interwałów, które tworzą lodowate napięcie, zgodne z tytułową kriogeniczną metaforą. Sekcja rytmiczna gra ciężko, ale nie topornie: stopa i bas zamykają frazy z mechaniczną precyzją, a końcowe rozwinięcie riffu daje uczucie, że zespół wreszcie pozwolił pomysłowi oddychać. Nie trzeba tu żadnego traktatu o powrocie formy. Wystarczy powiedzieć: kabel podłączony, wzmacniacz żyje, sąsiedzi płaczą. Breakup album w skafandrze Najciekawszy paradoks „The Wow! Signal” polega na tym, że im bardziej płyta opowiada o dalekim kosmosie, tym bliżej schodzi do prywatnego bólu. Be With You jest balladą z organowym fundamentem, w której Muse zaglądają do kościelnej akustyki, ale nie po to, by odprawić nabożeństwo za dobry gust, tylko by podkręcić romantyczny patos do skali niemal gospelowej. Elektroniczne pulsowanie i dubstepowe resztki nie brzmią tu jak ciało obce; są raczej jak zakłócenia transmisji między dwiema osobami, które jeszcze próbują się usłyszeć. Hexagons to centrum ciężkości albumu i najbardziej jawny ukłon w stronę progressive rocka. Metrum 6/4, zapętlona forma, sześciokątna symbolika i rytmiczne przesunięcia sprawiają, że utwór działa jak konstrukcja geometryczna, którą ktoś zbudował z syntezatorów, gitarowego tappingu i nerwowego niepokoju. Bellamy rozgrywa tu partie gitarowe bardziej kontrapunktycznie niż riffowo; pojedyncze motywy nawarstwiają się, odpowiadają sobie, skręcają i wracają, jakby piosenka miała własną orbitę. To Muse najbardziej rozpasane kompozycyjnie, ale też zaskakująco zwarte — niby sześć wymiarów, a jednak da się znaleźć wyjście ewakuacyjne. The Sickness in You & I idzie w stronę funk-metalowego brudu. Bas jest tłusty, gitara obniżona i agresywna, a rytmika skacze między niemal taneczną sprężystością a cięższymi, djentowymi załamaniami. W refrenie pojawia się typowa dla Muse melodyjna szerokość, ale zwrotki mają bardziej toksyczny, cielesny charakter. To numer, który nie może się zdecydować, czy chce być seksowny, wściekły, czy chory — i właśnie dlatego działa. Unravelling dopowiada ten wątek bardziej zwartą, stadionowo-hymniczną formą: ciężar gitar łączy się z prostszym, chwytliwym refrenem, a produkcja eksponuje warstwowanie wokali i syntezatorowy cień. Hush, z udziałem Ellie Goulding, to ryzykowny punkt programu, bo popowy duet w świecie Muse łatwo mógłby skończyć jak brokat na czołgu. Tym razem kontrast wokalny działa: Goulding wnosi chłodniejszą, bardziej świetlistą barwę, a Bellamy zostaje przy swojej dramatycznej wysokości. Riff otwierający ma niemal stadionową prostotę, później aranżacja gęstnieje, a refren wpada w ucho z niepokojącą łatwością. Ten utwór nie jest najbardziej subtelny na płycie, ale subtelność u Muse bywa jak sałatka na grillu — miło, że istnieje, lecz nikt po nią pierwszy nie przyszedł. Finałowe Space Debris zamyka płytę w sposób najczystszy emocjonalnie. Smyczki, przestrzeń, wolniejsze narastanie i delikatnie kołysząca rytmika tworzą obraz dryfowania, w którym kosmiczne szczątki stają się metaforą relacji po rozpadzie. To nie jest finał z fajerwerkami, raczej z widokiem na zimne światło za oknem. Produkcyjnie utwór zostawia więcej powietrza niż większość albumu, dzięki czemu melancholia nie ginie pod warstwą orkiestralnego lukru. Muse potrafią tu zrobić rzecz rzadką: nadal grają wielko, ale nie muszą wszystkiego krzyczeć. Ściana dźwięku z oknem na próżnię Największą siłą albumu jest produkcja dźwięku, która wreszcie porządkuje muse’ową skłonność do nadmiaru. Miks jest gęsty, lecz nie zawsze zalepiony; bas Wolstenholme’a częściej wychodzi na pierwszy plan, perkusja Howarda ma bardziej organiczny atak, a partie orkiestry i chóru nie są wyłącznie dekoracją z katalogu „epickie rzeczy do epickich spraw”. W The Dark Forest, Nightshift Superstar, Shimmering Scars i Space Debris smyczki oraz chór działają jak aktywny element dramaturgii, a nie jak tapeta dla ludzi, którzy boją się ciszy. Mastering zachowuje stadionową energię, ale nie miażdży wszystkich detali na placek. Słychać programowanie perkusji, elektroniczne szwy, drobne pogłosy wokalne i kontrasty między partiami gitar a syntezatorami. Dan Lancaster i Aleks Von Korff pomagają zespołowi nie tyle odmłodnieć, ile przypomnieć sobie, że eksperyment może być czymś więcej niż zmianą koloru kurtki. „The Wow! Signal” jest płytą maksymalistyczną, ale nie bezkształtną; teatralną, ale rzadziej niż ostatnio wpadającą w autoparodię. To nadal rzecz dla ludzi, którym nie przeszkadza, że w jednej piosence mogą spotkać się prog-metal, organ, disco, latynosko brzmiący dramat chóralny, sci-fi i złamane serce. Czyli, krótko mówiąc, dla ludzi odpornych na normalność. Muse wraca z kosmosu „The Wow! Signal” nie wywraca współczesnej sceny rockowej do góry nogami, ale przypomina, że mainstreamowy rock alternatywny może jeszcze brzmieć jak wielkie, dziwaczne wydarzenie, a nie jak załącznik do kampanii reklamowej. Dla stałych fanów to album z wyraźnymi odwołaniami do najlepszych okresów Muse: ostrzejsze riffy, wielkie refreny, kosmiczna symbolika, fortepianowy melodramat i progresywne ambicje. Dla nowych słuchaczy może być wejściem przez drzwi obite aksamitem i blachą, bo płyta jest efektowna, chwytliwa i momentami bezczelnie melodyjna. Krytycy znajdą tu nadmiar, kicz i teatralność — czyli dokładnie te rzeczy, które u Muse od zawsze są jednocześnie wadą, paliwem i dowodem osobistym. Najważniejsze, że Muse na „The Wow! Signal” brzmią nie jak zespół próbujący odtworzyć dawną wielkość, lecz jak trio, które znów odnalazło powód, by przesadzić z sensem. Kosmos jest tu kostiumem, lecz pod kostiumem bije dość ludzkie serce: poranione, emfatyczne, czasem śmieszne, czasem wzruszające, a czasem tak napompowane, że powinno mieć własny numer katalogowy NASA. I dobrze. Bo kiedy Muse robią „trochę mniej”, zwykle robi się nijako. Kiedy robią „za dużo”, przynajmniej wiadomo, że gdzieś leci iskra. Paweł Rogoziński ..::TRACK-LIST::.. 1. The Dark Forest 5:16 2. Nightshift Superstar 4:07 3. Shimmering Scars 4:28 4. Cryogen 5:02 5. Be With You 3:35 6. Hexagons 5:27 7. The Sickness In You & I 4:17 8. Unravelling 3:58 9. Hush (Feat. Vocals-Ellie Goulding) 3:56 10. Space Debris 5:23 https://www.youtube.com/watch?v=VbFdilfPEbc SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-12 19:24:12
Rozmiar: 105.30 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Zespół Muse przyzwyczaił nas do tego, że nie potrafi działać na pół gwizdka. Swoją dziesiątą płytę zapowiedzieli wysyłając specjalną kapsułę z tabletem 33 kilometry w górę, prosto do stratosfery. Ten ekstrawagancki gest idealnie podsumowuje zawartość albumu „The Wow! Signal”. Jest on konceptualną, międzygalaktyczną podróżą zainspirowaną poszukiwaniem życia pozaziemskiego, kosmicznymi tajemnicami oraz prywatnymi przeżyciami lidera grupy, Matta Bellamy’ego, po rozstaniu z żoną. Efekt? Otrzymaliśmy najbardziej bezkompromisowy, wielowarstwowy i bombastyczny album formacji od wielu lat. Płytę otwiera monumentalny, ponad pięciominutowy utwór „The Dark Forest”. Jak zauważają recenzenci z portalu Progarchy, utwór ten genialnie miksuje motywy godne ścieżki dźwiękowej do ''Lawrence’a z Arabii'' z kościelnymi, liturgicznymi wręcz śpiewami w języku łacińskim. Od tego momentu Muse zabiera nas na dźwiękowy rollercoaster. Zespół nie boi się drastycznych zmian klimatu. Z jednej strony dostajemy napędzany syntezatorami i groove'em lat 80. singiel „Nightshift Superstar” oraz spacepopowy „Hexagons”. Z drugiej zaś strony krążek uderza ciężarem w „Cryogen” i „The Sickness In You & I”, gdzie powracają potężne, riffowe, rockowe operacje rodem z ery “Absolution”. Prawdziwym popisem eklektyzmu jest promowany singlem „Be With You” – utwór, który zaczyna się od organów kościelnych, płynnie przechodzi w dubstep, by ostatecznie eksplodować metalowym finałem wspieranym przez chór. Z kolei wydany najwcześniej utwór „Unravelling” zaskakuje djentowymi rytmami i ciężką pracą 8-strunowych gitar. Ciekawym i odświeżającym elementem jest otwarcie się zespołu na współpracowników. Na płycie usłyszymy gościnny wokal brytyjskiej gwiazdy pop Ellie Goulding w bardzo melodyjnym, stadionowym hymnie „Hush”. Całość zamyka orkiestrowy, przejmujący, epicki utwór „Space Debris”, stanowiący klamrę kompozycyjną dla tej kosmicznej ody. Reakcje na album pokazują, jak bardzo Muse potrafi spolaryzować publiczność. Magazyn Kerrang! ocenił album jako "zachwycająco przesadzony wtedy, kiedy trzeba” i nazwał go “najbardziej imponującym i kreatywnym sygnałem wysłanym przez zespół od dłuższego czasu”. Zwolennicy wychwalają powrót do eksperymentalnego, "kosmicznego" klimatu w stylu ''Black Holes And Revelations''. Mówi się wprost o „kosmicznej płycie” i najlepszym materiale od czasów ''The Resistance'' z 2009 roku. Część ortodoksyjnych fanów oraz bardziej surowych krytyków narzeka na zbyt popowe, momentami radosne lub zbyt "skaczące po gatunkach" bity, które według nich gryzą się z tradycyjnym, mrocznym i pełnym dramatyzmu obliczem zespołu. „The Wow! Signal” udowadnia, że po ponad trzydziestu latach na scenie Muse wciąż nie chce nagrywać bezpiecznych płyt. Dan Lancaster popchnął trio w stronę nowoczesnej produkcji, ale Matt Bellamy i spółka nie stracili swojej tożsamości. To album naładowany bodźcami, pełen patosu, ciężkich gitar i tanecznych syntezatorów. Jeśli zatem szukasz w muzyce ostrożności – omijaj ten album. Jeśli jednak chcesz usłyszeć, jak brzmi rockowy zespół zjadający galaktykę na śniadanie – ten sygnał z kosmosu jest przeznaczony właśnie dla ciebie. Maciej Niemczak Kosmos świeci, serce kopci „The Wow! Signal” Muse to album, który formalnie startuje z orbity: tytuł odsyła do tajemniczego sygnału radiowego z 1977 roku, a cała płyta nosi na sobie emblematy znane z muzealnej, pardon, muse’owej gabloty: apokaliptyczne napięcie, space rock, spiskowe błyski w oku Matta Bellamy’ego, orkiestralne rozpasanie, elektronikę i riffy, które wyglądają, jakby ktoś przykręcił im dodatkową śrubę, bo poprzednie pięć już dymiło. Po „Will of the People” z 2022 roku, które samo siebie cytowało z miną gościa robiącego składankę greatest hits, „The Wow! Signal” brzmi jak próba wyciągnięcia z własnego DNA nie muzealnej próbki, tylko żywego organizmu. To nadal Muse w wersji monumentalnej, ale mniej kartonowy pomnik, bardziej statek kosmiczny z przeciekającym sercem. W historii zespołu album naturalnie ustawia się gdzieś między „Absolution”, „Black Holes and Revelations” i „The Resistance”, lecz nie jako ksero z automatu na dworcu, tylko jako nerwowa rozmowa z tamtymi płytami. Wciąż mamy rock alternatywny, prog rock, stadionowy hard rock, elektroniczne ostrza i romantyczny dramat, ale pod powierzchnią narracji o obcych cywilizacjach pracuje zwyczajny, nieprzyjemnie ludzki mechanizm: rozpad relacji, samotność, potrzeba kontaktu i ta śmieszna, uparta nadzieja, że ktoś jednak odpowie. Kosmos jest tu więc nie tyle NASA, ile kuchnia o trzeciej w nocy. Niby gwiazdy, a w zlewie talerz po kolacji, której nikt już razem nie zje. Warto przy okazji zajrzeć do archiwum Laboratorium Muzycznych Fuzji, bo recenzja „The 2nd Law” na Laboratorium Muzycznych Fuzji dobrze przypomina, jak długo Muse balansują między patosem, elektroniką i kiczem z miną człowieka, który uważa, że gałka „więcej” jest jedyną gałką w studiu. Z kolei relacja Muse w Atlas Arenie w Łodzi pokazuje, że ten zespół od lat myśli o muzyce jak o spektaklu, nie jak o zestawie piosenek do grzecznego odhaczenia. Riffy, chóry i disco-metal Otwierające The Dark Forest jest manifestem tej płyty: galopujący puls, elektroniczny bas, smyczki pracujące jak fabryka alarmów, chór o liturgiczno-horrorowym posmaku i gitara, która z prog-metalowych arpeggiów robi mały pożar w kabinie sterowniczej. Harmonicznie utwór opiera się na napięciu między mollową dramaturgią a quasi-filmową modulacyjnością; frazy Bellamy’ego mają w sobie coś z kabaretowo-operowej przesady, ale pod spodem rytm ciągnie całość do przodu jak koń z „Knights of Cydonia”, tyle że po kursie astrofizyki i z gorszym snem. To kosmiczny rock Muse w wersji bez hamulca ręcznego, ale z lepszą selekcją niż na kilku poprzednich orbitach. Nightshift Superstar robi nagle skręt w stronę disco-funku, jakby Daft Punk, Justice i Muse spotkali się przy automacie z kawą, który zamiast espresso wydaje płonące basy. Chris Wolstenholme wychodzi tu z cienia z linią basu sprężystą, synkopowaną i bezczelnie nośną; perkusja Dominica Howarda nie tylko trzyma groove, ale nadaje mu nerwową pilność. Bellamy śpiewa falsetem, jakby próbował uwieść galaktykę, a orkiestracyjne wstawki nie przeszkadzają tanecznemu rdzeniowi, tylko go podnoszą na wyższy, świecący neonem poziom. To jeden z tych momentów, w których Muse zamiast udawać poważnych panów od wielkich tematów, przypominają, że czasem kosmos można pokonać biodrem. Shimmering Scars działa inaczej: zaczyna od balladowego fortepianu, ale nie poprzestaje na ładnym smutku w garniturze. Smyczki poszerzają przestrzeń harmoniczną, organowe tło dopowiada sakralny półmrok, a narastające partie gitarowe wprowadzają tremolową iskrę. To numer, w którym emocjonalność Muse nie polega na krzyczeniu „patrzcie, cierpię”, tylko na stopniowym zdejmowaniu warstw z melodii. Refren ma klasyczną, wysoko niesioną kantylenę Bellamy’ego, lecz aranżacja pozostaje gęsta, wielopiętrowa, trochę jak zamek z piasku budowany podczas nalotu meteorytów. Cryogen jest z kolei ukłonem w stronę fanów spragnionych gitarowego pazura z epoki „Origin of Symmetry” i „Absolution”. Riff jest poszarpany, spiralny, motoryczny; gitara używa tu chromatyk i ciasnych interwałów, które tworzą lodowate napięcie, zgodne z tytułową kriogeniczną metaforą. Sekcja rytmiczna gra ciężko, ale nie topornie: stopa i bas zamykają frazy z mechaniczną precyzją, a końcowe rozwinięcie riffu daje uczucie, że zespół wreszcie pozwolił pomysłowi oddychać. Nie trzeba tu żadnego traktatu o powrocie formy. Wystarczy powiedzieć: kabel podłączony, wzmacniacz żyje, sąsiedzi płaczą. Breakup album w skafandrze Najciekawszy paradoks „The Wow! Signal” polega na tym, że im bardziej płyta opowiada o dalekim kosmosie, tym bliżej schodzi do prywatnego bólu. Be With You jest balladą z organowym fundamentem, w której Muse zaglądają do kościelnej akustyki, ale nie po to, by odprawić nabożeństwo za dobry gust, tylko by podkręcić romantyczny patos do skali niemal gospelowej. Elektroniczne pulsowanie i dubstepowe resztki nie brzmią tu jak ciało obce; są raczej jak zakłócenia transmisji między dwiema osobami, które jeszcze próbują się usłyszeć. Hexagons to centrum ciężkości albumu i najbardziej jawny ukłon w stronę progressive rocka. Metrum 6/4, zapętlona forma, sześciokątna symbolika i rytmiczne przesunięcia sprawiają, że utwór działa jak konstrukcja geometryczna, którą ktoś zbudował z syntezatorów, gitarowego tappingu i nerwowego niepokoju. Bellamy rozgrywa tu partie gitarowe bardziej kontrapunktycznie niż riffowo; pojedyncze motywy nawarstwiają się, odpowiadają sobie, skręcają i wracają, jakby piosenka miała własną orbitę. To Muse najbardziej rozpasane kompozycyjnie, ale też zaskakująco zwarte — niby sześć wymiarów, a jednak da się znaleźć wyjście ewakuacyjne. The Sickness in You & I idzie w stronę funk-metalowego brudu. Bas jest tłusty, gitara obniżona i agresywna, a rytmika skacze między niemal taneczną sprężystością a cięższymi, djentowymi załamaniami. W refrenie pojawia się typowa dla Muse melodyjna szerokość, ale zwrotki mają bardziej toksyczny, cielesny charakter. To numer, który nie może się zdecydować, czy chce być seksowny, wściekły, czy chory — i właśnie dlatego działa. Unravelling dopowiada ten wątek bardziej zwartą, stadionowo-hymniczną formą: ciężar gitar łączy się z prostszym, chwytliwym refrenem, a produkcja eksponuje warstwowanie wokali i syntezatorowy cień. Hush, z udziałem Ellie Goulding, to ryzykowny punkt programu, bo popowy duet w świecie Muse łatwo mógłby skończyć jak brokat na czołgu. Tym razem kontrast wokalny działa: Goulding wnosi chłodniejszą, bardziej świetlistą barwę, a Bellamy zostaje przy swojej dramatycznej wysokości. Riff otwierający ma niemal stadionową prostotę, później aranżacja gęstnieje, a refren wpada w ucho z niepokojącą łatwością. Ten utwór nie jest najbardziej subtelny na płycie, ale subtelność u Muse bywa jak sałatka na grillu — miło, że istnieje, lecz nikt po nią pierwszy nie przyszedł. Finałowe Space Debris zamyka płytę w sposób najczystszy emocjonalnie. Smyczki, przestrzeń, wolniejsze narastanie i delikatnie kołysząca rytmika tworzą obraz dryfowania, w którym kosmiczne szczątki stają się metaforą relacji po rozpadzie. To nie jest finał z fajerwerkami, raczej z widokiem na zimne światło za oknem. Produkcyjnie utwór zostawia więcej powietrza niż większość albumu, dzięki czemu melancholia nie ginie pod warstwą orkiestralnego lukru. Muse potrafią tu zrobić rzecz rzadką: nadal grają wielko, ale nie muszą wszystkiego krzyczeć. Ściana dźwięku z oknem na próżnię Największą siłą albumu jest produkcja dźwięku, która wreszcie porządkuje muse’ową skłonność do nadmiaru. Miks jest gęsty, lecz nie zawsze zalepiony; bas Wolstenholme’a częściej wychodzi na pierwszy plan, perkusja Howarda ma bardziej organiczny atak, a partie orkiestry i chóru nie są wyłącznie dekoracją z katalogu „epickie rzeczy do epickich spraw”. W The Dark Forest, Nightshift Superstar, Shimmering Scars i Space Debris smyczki oraz chór działają jak aktywny element dramaturgii, a nie jak tapeta dla ludzi, którzy boją się ciszy. Mastering zachowuje stadionową energię, ale nie miażdży wszystkich detali na placek. Słychać programowanie perkusji, elektroniczne szwy, drobne pogłosy wokalne i kontrasty między partiami gitar a syntezatorami. Dan Lancaster i Aleks Von Korff pomagają zespołowi nie tyle odmłodnieć, ile przypomnieć sobie, że eksperyment może być czymś więcej niż zmianą koloru kurtki. „The Wow! Signal” jest płytą maksymalistyczną, ale nie bezkształtną; teatralną, ale rzadziej niż ostatnio wpadającą w autoparodię. To nadal rzecz dla ludzi, którym nie przeszkadza, że w jednej piosence mogą spotkać się prog-metal, organ, disco, latynosko brzmiący dramat chóralny, sci-fi i złamane serce. Czyli, krótko mówiąc, dla ludzi odpornych na normalność. Muse wraca z kosmosu „The Wow! Signal” nie wywraca współczesnej sceny rockowej do góry nogami, ale przypomina, że mainstreamowy rock alternatywny może jeszcze brzmieć jak wielkie, dziwaczne wydarzenie, a nie jak załącznik do kampanii reklamowej. Dla stałych fanów to album z wyraźnymi odwołaniami do najlepszych okresów Muse: ostrzejsze riffy, wielkie refreny, kosmiczna symbolika, fortepianowy melodramat i progresywne ambicje. Dla nowych słuchaczy może być wejściem przez drzwi obite aksamitem i blachą, bo płyta jest efektowna, chwytliwa i momentami bezczelnie melodyjna. Krytycy znajdą tu nadmiar, kicz i teatralność — czyli dokładnie te rzeczy, które u Muse od zawsze są jednocześnie wadą, paliwem i dowodem osobistym. Najważniejsze, że Muse na „The Wow! Signal” brzmią nie jak zespół próbujący odtworzyć dawną wielkość, lecz jak trio, które znów odnalazło powód, by przesadzić z sensem. Kosmos jest tu kostiumem, lecz pod kostiumem bije dość ludzkie serce: poranione, emfatyczne, czasem śmieszne, czasem wzruszające, a czasem tak napompowane, że powinno mieć własny numer katalogowy NASA. I dobrze. Bo kiedy Muse robią „trochę mniej”, zwykle robi się nijako. Kiedy robią „za dużo”, przynajmniej wiadomo, że gdzieś leci iskra. Paweł Rogoziński ..::TRACK-LIST::.. 1. The Dark Forest 5:16 2. Nightshift Superstar 4:07 3. Shimmering Scars 4:28 4. Cryogen 5:02 5. Be With You 3:35 6. Hexagons 5:27 7. The Sickness In You & I 4:17 8. Unravelling 3:58 9. Hush (Feat. Vocals-Ellie Goulding) 3:56 10. Space Debris 5:23 https://www.youtube.com/watch?v=VbFdilfPEbc SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-12 19:18:12
Rozmiar: 330.51 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Steve Miller Band - Italian X Rays --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Steve Miller Band Album................: Italian X Rays Genre................: Rock Source...............: CD Year.................: 1984 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 55 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Capitol Records Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Steve Miller Band - Radio 1 [00:37] 2. Steve Miller Band - Italian X Rays [04:37] 3. Steve Miller Band - Daybreak [02:41] 4. Steve Miller Band - Shangri-La [05:04] 5. Steve Miller Band - Who Do You Love [02:56] 6. Steve Miller Band - Harmony Of The Spheres 1 [01:46] 7. Steve Miller Band - Radio 2 [00:36] 8. Steve Miller Band - Bongo Bongo [03:12] 9. Steve Miller Band - Out Of The Night [03:46] 10. Steve Miller Band - Golden Opportunity [03:32] 11. Steve Miller Band - The Hollywood Dream [03:51] 12. Steve Miller Band - One In A Million [03:41] 13. Steve Miller Band - Harmony Of The Spheres 2 [00:55] Playing Time.........: 37:19 Total Size...........: 217,45 MB
Seedów: 209
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-12 11:33:51
Rozmiar: 290.92 MB
Peerów: 26
Dodał: rajkad
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. For Bonamassa, the project carries deep personal significance. “I never had the honour to meet him, but his music and musicianship loom large in my life,” Bonamassa writes. “From my first time hearing Irish Tour ’74 I was captivated by the sheer intensity of the man and the ferocity of his approach to the electric blues.” He also reflected on how early exposure to Gallagher shaped him as a musician. “I remember that voice and a singular guitar tone slicing through the walls of my bedroom at a very young age,” Bonamassa recalls. “My father, who exposed me to so many of the great guitarists of his era, was quick to encourage me to listen to Rory and glean what I could.” The tribute originated from an invitation by Gallagher’s family. “All these many years later I was asked by Rory’s family to consider performing some of his material and paying tribute to him at a venue in Cork,” he writes. “The very thought frightened me. Yes, I was scared to even attempt it but at the same time so honoured that his family felt that I might be up to the task.” Rather than reinterpret the songs, Bonamassa approached them with restraint. “I felt the very best I could hope for was to approach his catalog with humility and reverence.” What began as a single show quickly expanded into three sold-out nights. “After the announcement, one show turned into three sold out shows,” Bonamassa writes. “I felt that my reputation was on the line with the Irish, but what a response!” By the time the performances took place, the atmosphere had intensified. “This was Rory’s town, and Rory’s people. We weren’t going to let them down,” Bonamassa says. “The crowds on those three nights were rowdy, raucous and Cork did their favourite son proud.” The album includes performances of songs such as “Cradle Rock,” “Tattoo’d Lady,” “Calling Card,” “Bad Penny,” “I Fall Apart,” and “As The Crow Flies,” the latter performed on Gallagher’s own 1930 National Triolian resonator guitar, loaned by the Cork Public Museum. In addition to the audio release, DVD and Blu-ray editions will feature bonus content including The Inspiration of Rory, with appearances by Brian May and Slash, along with additional footage tied to the Cork performances. Bonamassa summed up the project as a tribute to one of his key influences. “What you hear on these recordings is our best effort to pay tribute to Rory Gallagher, a man I never met, but admire so deeply,” he writes. “His music is part of me and I’m grateful that we were able to contribute in some small way to his ongoing legacy." ..::TRACK-LIST::.. Recorded at Live At The Marquee Cork, Ireland (July 3, 2025) 1. The Spirit Of Rory (Opening Scene) 2. Cradle Rock 3. Walk On Hot Coals 4. Tattoo'd Lady 5. I Wonder Who 6. Calling Card 7. Who's That Coming? 8. Messin' With The Kid 9. Band Instructions 10. Bullfrog Blues 11. Treat Her Right 12. Bad Penny 13. I Fall Apart 14. A Million Miles Away 15. As The Crow Flies 16. Back On My Stompin’ Ground 17. Ballycotton (End Credits) Bonus Featrues: 18. Rory's Acoustic Guitar 19. The Inspiration Of Rory 10. Ballycotton - A Million Miles Away ..::OBSADA::.. Bass - Aongus Ralston Drums - Jeremy Stacey Guitar, Vocals - Conor Brady, Joe Bonamassa Keyboards [Keyboard] - Lachy Doley Special Guest, Bass - Gerry McAvoy Guest, Vocals - Jade MacRae https://www.youtube.com/watch?v=ku1OIdS480E SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-11 20:57:57
Rozmiar: 25.64 GB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. To może być nie lada gratka dla wielbicieli klasycznego death metalu w wersji brutalnej. Stara kapela z USA wydaje swoje, wybrane trzy materiały, czyli demówkę, epkę oraz debiutanckiego longa, które pierwotnie ukazały się w latach dziewięćdziesiątych. To soczyste i barbarzyńskie granie, które leci przed siebie bez udziwnień, częstując sowicie łamiącymi kości kanonadami, miażdżącymi zwolnieniami i chwytliwymi, lecz piekielnie ciężkimi średnimi tempami. Zbiór tradycyjnego kostkowania, blastów, tłumienia strun i tremolo. Został on wygenerowany za pomocą gęstego brzmienia, które podbijają łomocząca perkusja i ultramięsisty bas, a towarzyszą wszystkiemu, rzygające growle. Scattered Remnants napierdala brutal-death metal, do którego wplata sporo elementów znanych ze slam metalu, zatem oprócz blast beatów, gniotących bujanek, dostajemy także pokaźną ilość rytmicznych riffów, breakdown’ów i palm mutingu z wychodzącym okresowo na pierwszy plan basem, i bulgoczącymi wokalami. Agresywna i brutalna muza odznaczająca się niezwykłą chropowatością oraz ciężkością. Niosąca ze sobą bestialskie dźwięki, które delikatniejszym uszom będą zapewne wydawać się zbyt wstrętne, aby ich słuchać. Przeznaczona do dewastacji produkcja, która nieustannie dudni, wpędza w szaleństwo i rani zgrzytliwymi akordami. Jeśli komuś połączenie Suffocation z wczesną Pyrexia i takim też Cryptopsy, to będzie się pławić w zachwycie, słuchając tego wydawnictwa. Do tego dorzućmy odrobinę Exhumed, Infester z Incantation i danie gotowe. Smacznego. Świetne przypomnienie tego co dawno zostało zapomniane. shub niggurath Emerging from the Massachusetts underground in the early 1990s, Scattered Remnants carved out a reputation through sheer brutality, crafting a sound rooted in primitive violence, grotesque atmosphere, and the raw extremity that defined the era's deepest tape-trading circles. Originally released in 1994, Procreating Mass Carnage stands as an early document of their descent into uncompromising death metal savagery. Long circulated among collectors and underground diehards, the demo has developed a cult reputation over the decades for its filthy production, suffocating riffs, and relentlessly bludgeoning approach. There is no polish here -- only raw aggression, cavernous heaviness, and the sound of a band pushing deeper into darkness before the modern brutal death metal movement had fully taken shape. Tracks like "Profanation of Christ" showcase the band's ability to combine oppressive atmosphere with punishing riffs and grotesque pacing, capturing the unhinged spirit of underground American death metal during one of its most formative eras. While many bands from the time faded into obscurity, Scattered Remnants remained a name whispered among dedicated collectors and fans searching for the genre's most authentic and overlooked recordings. Re-mastered by Peter Rutcho, this long-buried piece of underground death metal history is ripe for a new generation of listeners while giving longtime fans an official way to revisit one of Massachusetts' cult extreme metal artifacts. If you've never heard of Scattered Remnants, the cover art on this demo might lead you to believe you're in for slow funereal riffs and melancholic keyboard playing, but Procreating Mass Carnage is a relic of monstrously powerful and sickening brutal death metal that sounds like it just wants to leech into your bloodstream. This band seems to have made quite the impact on their scene, because it's not uncommon that I hear them being brought up despite the fact that their discography is far from prolific. And for the longest time I wondered why, because the idea I had in my mind was that this was just another generic band that released a couple things in the '90s and then broke up. At some point, I stumbled upon this release in a collage of brutal death metal demos and, based on the artwork, had to know what it sounded like. Imagine the look on my face when I was met with one of the most primitive, bludgeoning pieces of sound that this genre has to offer. First things first, this is rawww. The guitars are loaded with that unintentional but to-die-for grittiness of early '90s brutal death metal, and it gives the music an extra layer of filth which genuinely makes it twice as enjoyable. With this sound the band play a bunch of Suffocation-style riffs but slowed down so that you can really hear the guitar tone in action, and on top of this are vocals reminiscent of early Cryptopsy material. The highlight of the experience is the track 'Profanation of Christ' which has riffing that sounds like a gloomier version of something Pyrexia would write. Already with the bands I've mentioned, you can tell that we're not talking about bedroom quality stuff. Procreating Mass Carnage really is a gem that resembles some of the most respected names within brutal death metal, and it does so with an attitude that's darker and a lot more visceral. Vocally, Scattered Remnants are rather... scattered, and this leads to them being very off-the-wall and deranged sounding. They hover around your average death metal growl but with a tone that's super anguish-filled, resembling the band Infester quite closely. Then, out of nowhere, you get ravaging shrieks that sound like the vocalist is actively writhing in pain, and this is what I'm talking about when I make the comparison to Cryptopsy. Overall, there's not a single exclamation on this record that isn't tormented and on a completely other level of beastliness. When all the elements come together—the foul riffing, top-notch songwriting, and insane vocal delivery—you get tracks that are really precious and obliterate you from head to toe but leave you smiling. Procreating Mass Carnage is an example of a piece of music that could really never be recreated, even thirty years later with equipment that's far more advanced, because there really is some magic baked into this that would be impossible to capture for a second time. Music like this is what I live for in brutal death metal, and I feel bad for anyone who hasn't gotten the chance to hear this yet. AngelOfGore ..::TRACK-LIST::.. 1. Intro 01:18 2. Profanation of Christ 07:33 3. Ridding Genital Flesh 04:01 4. Infusing Fecal Embryo 02:56 5. Anal Birth 06:29 6. Cranial Defilement 03:53 ..::OBSADA::.. Jay Hendershaw - Vocals Ron Miles - Bass Eric Roy - Drums Jay Sarate - Guitar Mark LaBlanc - Guitar https://www.youtube.com/watch?v=oaKnyq6u7uE SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-11 19:02:17
Rozmiar: 62.94 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. To może być nie lada gratka dla wielbicieli klasycznego death metalu w wersji brutalnej. Stara kapela z USA wydaje swoje, wybrane trzy materiały, czyli demówkę, epkę oraz debiutanckiego longa, które pierwotnie ukazały się w latach dziewięćdziesiątych. To soczyste i barbarzyńskie granie, które leci przed siebie bez udziwnień, częstując sowicie łamiącymi kości kanonadami, miażdżącymi zwolnieniami i chwytliwymi, lecz piekielnie ciężkimi średnimi tempami. Zbiór tradycyjnego kostkowania, blastów, tłumienia strun i tremolo. Został on wygenerowany za pomocą gęstego brzmienia, które podbijają łomocząca perkusja i ultramięsisty bas, a towarzyszą wszystkiemu, rzygające growle. Scattered Remnants napierdala brutal-death metal, do którego wplata sporo elementów znanych ze slam metalu, zatem oprócz blast beatów, gniotących bujanek, dostajemy także pokaźną ilość rytmicznych riffów, breakdown’ów i palm mutingu z wychodzącym okresowo na pierwszy plan basem, i bulgoczącymi wokalami. Agresywna i brutalna muza odznaczająca się niezwykłą chropowatością oraz ciężkością. Niosąca ze sobą bestialskie dźwięki, które delikatniejszym uszom będą zapewne wydawać się zbyt wstrętne, aby ich słuchać. Przeznaczona do dewastacji produkcja, która nieustannie dudni, wpędza w szaleństwo i rani zgrzytliwymi akordami. Jeśli komuś połączenie Suffocation z wczesną Pyrexia i takim też Cryptopsy, to będzie się pławić w zachwycie, słuchając tego wydawnictwa. Do tego dorzućmy odrobinę Exhumed, Infester z Incantation i danie gotowe. Smacznego. Świetne przypomnienie tego co dawno zostało zapomniane. shub niggurath Emerging from the Massachusetts underground in the early 1990s, Scattered Remnants carved out a reputation through sheer brutality, crafting a sound rooted in primitive violence, grotesque atmosphere, and the raw extremity that defined the era's deepest tape-trading circles. Originally released in 1994, Procreating Mass Carnage stands as an early document of their descent into uncompromising death metal savagery. Long circulated among collectors and underground diehards, the demo has developed a cult reputation over the decades for its filthy production, suffocating riffs, and relentlessly bludgeoning approach. There is no polish here -- only raw aggression, cavernous heaviness, and the sound of a band pushing deeper into darkness before the modern brutal death metal movement had fully taken shape. Tracks like "Profanation of Christ" showcase the band's ability to combine oppressive atmosphere with punishing riffs and grotesque pacing, capturing the unhinged spirit of underground American death metal during one of its most formative eras. While many bands from the time faded into obscurity, Scattered Remnants remained a name whispered among dedicated collectors and fans searching for the genre's most authentic and overlooked recordings. Re-mastered by Peter Rutcho, this long-buried piece of underground death metal history is ripe for a new generation of listeners while giving longtime fans an official way to revisit one of Massachusetts' cult extreme metal artifacts. If you've never heard of Scattered Remnants, the cover art on this demo might lead you to believe you're in for slow funereal riffs and melancholic keyboard playing, but Procreating Mass Carnage is a relic of monstrously powerful and sickening brutal death metal that sounds like it just wants to leech into your bloodstream. This band seems to have made quite the impact on their scene, because it's not uncommon that I hear them being brought up despite the fact that their discography is far from prolific. And for the longest time I wondered why, because the idea I had in my mind was that this was just another generic band that released a couple things in the '90s and then broke up. At some point, I stumbled upon this release in a collage of brutal death metal demos and, based on the artwork, had to know what it sounded like. Imagine the look on my face when I was met with one of the most primitive, bludgeoning pieces of sound that this genre has to offer. First things first, this is rawww. The guitars are loaded with that unintentional but to-die-for grittiness of early '90s brutal death metal, and it gives the music an extra layer of filth which genuinely makes it twice as enjoyable. With this sound the band play a bunch of Suffocation-style riffs but slowed down so that you can really hear the guitar tone in action, and on top of this are vocals reminiscent of early Cryptopsy material. The highlight of the experience is the track 'Profanation of Christ' which has riffing that sounds like a gloomier version of something Pyrexia would write. Already with the bands I've mentioned, you can tell that we're not talking about bedroom quality stuff. Procreating Mass Carnage really is a gem that resembles some of the most respected names within brutal death metal, and it does so with an attitude that's darker and a lot more visceral. Vocally, Scattered Remnants are rather... scattered, and this leads to them being very off-the-wall and deranged sounding. They hover around your average death metal growl but with a tone that's super anguish-filled, resembling the band Infester quite closely. Then, out of nowhere, you get ravaging shrieks that sound like the vocalist is actively writhing in pain, and this is what I'm talking about when I make the comparison to Cryptopsy. Overall, there's not a single exclamation on this record that isn't tormented and on a completely other level of beastliness. When all the elements come together—the foul riffing, top-notch songwriting, and insane vocal delivery—you get tracks that are really precious and obliterate you from head to toe but leave you smiling. Procreating Mass Carnage is an example of a piece of music that could really never be recreated, even thirty years later with equipment that's far more advanced, because there really is some magic baked into this that would be impossible to capture for a second time. Music like this is what I live for in brutal death metal, and I feel bad for anyone who hasn't gotten the chance to hear this yet. AngelOfGore ..::TRACK-LIST::.. 1. Intro 01:18 2. Profanation of Christ 07:33 3. Ridding Genital Flesh 04:01 4. Infusing Fecal Embryo 02:56 5. Anal Birth 06:29 6. Cranial Defilement 03:53 ..::OBSADA::.. Jay Hendershaw - Vocals Ron Miles - Bass Eric Roy - Drums Jay Sarate - Guitar Mark LaBlanc - Guitar https://www.youtube.com/watch?v=oaKnyq6u7uE SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-11 18:57:01
Rozmiar: 184.41 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Czerwone Gitary - Czerwone Gitary 3 (Limited Edition, Reissue, Remastered) --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Czerwone Gitary Album................: Czerwone Gitary 3 Genre................: Pop/Rock Source...............: CD Year.................: 1968-2024 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 60 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Polskie Nagrania Muza Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Czerwone Gitary - Moda i miłość [02:27] 2. Czerwone Gitary - Takie ładne oczy [02:24] 3. Czerwone Gitary - My z XX wieku [04:10] 4. Czerwone Gitary - W moich myślach, Consuelo [02:54] 5. Czerwone Gitary - Jeśli tego chcesz [02:04] 6. Czerwone Gitary - Ballada pasterska [02:59] 7. Czerwone Gitary - Dozwolone do lat 18-tu [02:22] 8. Czerwone Gitary - Kwiaty we włosach [02:14] 9. Czerwone Gitary - Chciałbym to widzieć [03:11] 10. Czerwone Gitary - Gdy kiedyś znów zawołam cię [03:55] 11. Czerwone Gitary - Jedno jest życie [04:19] 12. Czerwone Gitary - Nie licz dni [02:18] 13. Czerwone Gitary - Tak bardzo się starałem (Bonus) [02:23] 14. Czerwone Gitary - Co z nas wyrośnie (Bonus) [03:16] 15. Czerwone Gitary - Niebieskooka (Bonus) [03:37] 16. Czerwone Gitary - Rok z kapryśną dziewczyną (Bonus) [02:00] 17. Czerwone Gitary - Powiedz stary (Bonus) [02:16] 18. Czerwone Gitary - Anna Maria (Bonus) [03:47] 19. Czerwone Gitary - Wróćmy na jeziora (Bonus) [03:44] 20. Czerwone Gitary - Biały krzyż (Bonus) [03:13] 21. Czerwone Gitary - Deszcz jesienny (Bonus) [03:19] Playing Time.........: 01:03:03 Total Size...........: 375,97 MB Bass Guitar, Vocals – Bernard Dornowski Guitar, Vocals – Krzysztof Klenczon, Seweryn Krajewski Percussion, Vocals – Jerzy Skrzypczyk
Seedów: 58
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-11 13:21:57
Rozmiar: 378.33 MB
Peerów: 11
Dodał: rajkad
Opis
..::INFO::..
2 Minutos to punkrockowy zespół muzyczny utworzony w 1987 roku w Valentin Alsina, w prowincji Buenos Aires w Argentynie. Ze względu na to, że większość ich tekstów porusza tematykę lokalną/osiedlową, taką jak alkohol, przestępczość, konflikty z policją, życie klasy robotniczej, bójki uliczne czy futbol - uważa się ich za zespół utożsamiany z podgatunkiem Oi! punk. Jako jeden z filarów argentyńskiej sceny punkowej, 2 Minutos był pierwszym zespołem z Argentyny, który wystąpił w kultowym nowojorskim klubie CBGB, gdzie swoje pierwsze kroki stawiały m.in. takie grupy jak The Ramones, Television czy Patti Smith. Wstawka zawiera najnowszy, czternasty album studyjny zespołu, nagrany z udzialem zaproszonych gości. Title: La Maquina de Hacer Cagadas Artist: 2 Minutos Country: Argentyna Year: 2024 Genre: Punk Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. A1.Ya No Sos Igual (Featuring Die Toten Hosen, Trueno) A2.Aeropuerto (Featuring Los Fabulosos Cadillacs) A3.Otra Mujer (Featuring Mimi Maura) A4.Piñas Van Pinas Vienen (Featuring Chivas Arguello) A5.Valentin Alsina (Featuring Panteon Rococo) A6.Demasiado Tarde (Featuring Marcelo Corvalan) B1.Pandora Box (Featuring Los Autenticos Decadentes) B2.Lejos Estoy (Featuring Ciro Pertusi) B3.Amor Suicida (Featuring Juan "Piti" Fernandez) B4.Canción Suicida (Featuring La Vela Puerca) B5.Tema De Adrian (Featuring Enjambre)
Seedów: 12
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-11 12:01:04
Rozmiar: 70.80 MB
Peerów: 11
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Celtas Cortos to hiszpański zespół założony w 1986 roku w Valladolid. Grupa zasłynęła oryginalnym połączeniem rocka, folku celtyckiego, muzyki tradycyjnej oraz elementów ska i popu. Charakterystyczne dla ich brzmienia są skrzypce, flet i dudy zestawione z gitarami elektrycznymi oraz energetycznym rytmem. Największą popularność zdobyli w latach 90., stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów hiszpańskiej sceny alternatywnej. Ich utwory często poruszają tematykę społeczną, wolnościową i humanistyczną, a teksty łączą refleksję z melodyjnym, przystępnym stylem. Do najbardziej znanych piosenek zespołu należą m.in. 20 de abril, Cuentame un cuento oraz La senda del tiempo. Celtas Cortos zdobyli liczne nagrody i do dziś pozostają ważną częścią hiszpańskiej kultury muzycznej, koncertując zarówno w Hiszpanii, jak i za granicą. Wstawka zawiera trzeci album studyjny zespołu. Title: Cuentame Un Cuento Artist: Celtas Cortos Country: Hiszpania Year: 1991 Genre: Folk Rock Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1. El ritmo del mar 2. Tragame tierra 3. Ya esta bien 4. El alquimista loco 5. Si te gusta 6. Mas kilometros 7. 20 de abril 8. El pelotazo 9. Cuentame un cuento 10. Onda Caribe 10.5 (Muevete brother aqui y ahora) 11. Aguantando el tiron 12. Vals de la poltrona
Seedów: 12
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-11 12:00:32
Rozmiar: 98.73 MB
Peerów: 24
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Old schoolowy black thrash metal w wykonaniu jednego z najdłużej działających zespołów z Portugalii, miłe dla ucha dźwięki przeznaczone dla fanów starego brzmienia - Piledriver, Bathory, Whiplash, Celtic Frost... Trójgłowa Maria nadziana na pal analnie z badonkadonkiem, który wywołałby zazdrość u Kim Kardashian, pomimo napisu 'This Is My Body' na pośladku dosłownie krwawą łaciną... Świnie latające na skrzydłach nietoperza, ubrane w szaty kapłańskie i noszące korony cierniowe... chleb eucharystyczny pokryty żyłami... i święty 'Staryu' spoglądający na scenę z należytą pogardą. Włoski artysta Paolo Girardi dostarczył ponad 6 tuzinom zespołów swoje piekielne dzieła sztuki, a wśród tej liczby znajdują się teraz portugalscy czarni dziwacy Filii Nigrantium Infernalium. Przy całej tej religijnej symbolice, co myślicie: czy będziemy dziś chwalić Pana, czy utopimy chrześcijańskiego Boga w basenie piekielnego bluźnierstwa...? Filii Nigrantium Infernalium began at the end of the eighties under the name Bactherion. They were heavily influenced by bands such as Hellhammer and Necro Schizma. After changing their name to the latin denomination of children of the infernal darkness they released the demo “Os Métodos do Pentagrama”, which was widely distributed within the then growing Black Metal Underground. The Mini CD that followed, “A Era do Abutre”, embraced their Heavy Metal influences, and was much of a Black Heavy hybrid. Entering a lethargic deathlike sleep, they returned from the darkness in 2002 with an EP that foreran their long elusive debut album, which was to be released in 2005 with the name “Fellatrix Discordia Pantokrator”. Releases and performances went on in an erratic way, including a second album, “Pornokrates: Deo Gratias”, in 2013. HOSTIA has now been recorded and it marks a return to aggressive and unpolished blasphemy. ..::TRACK-LIST::.. 1. Prece 01:04 2. Pó 03:44 3. Lactância Pentecostal 02:28 4. Virtudes da Prostação 03:40 5. Santa Misericórdia 02:39 6. A Morte é Real (Para Já) 03:43 7. Smrt / Nada 01:47 8. Autos de Fé 05:55 9. Hóstia 05:09 10. Cadela Cristã 03:45 11. Raze the Dead (of Death) 04:36 ..::OBSADA::.. Helregni - Bass, Vocals Belathauzer - Guitars, Vocals Arrno Maalm - Drums https://www.youtube.com/watch?v=P04AQpcZa0A SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-10 19:31:19
Rozmiar: 92.85 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Old schoolowy black thrash metal w wykonaniu jednego z najdłużej działających zespołów z Portugalii, miłe dla ucha dźwięki przeznaczone dla fanów starego brzmienia - Piledriver, Bathory, Whiplash, Celtic Frost... Trójgłowa Maria nadziana na pal analnie z badonkadonkiem, który wywołałby zazdrość u Kim Kardashian, pomimo napisu 'This Is My Body' na pośladku dosłownie krwawą łaciną... Świnie latające na skrzydłach nietoperza, ubrane w szaty kapłańskie i noszące korony cierniowe... chleb eucharystyczny pokryty żyłami... i święty 'Staryu' spoglądający na scenę z należytą pogardą. Włoski artysta Paolo Girardi dostarczył ponad 6 tuzinom zespołów swoje piekielne dzieła sztuki, a wśród tej liczby znajdują się teraz portugalscy czarni dziwacy Filii Nigrantium Infernalium. Przy całej tej religijnej symbolice, co myślicie: czy będziemy dziś chwalić Pana, czy utopimy chrześcijańskiego Boga w basenie piekielnego bluźnierstwa...? Filii Nigrantium Infernalium began at the end of the eighties under the name Bactherion. They were heavily influenced by bands such as Hellhammer and Necro Schizma. After changing their name to the latin denomination of children of the infernal darkness they released the demo “Os Métodos do Pentagrama”, which was widely distributed within the then growing Black Metal Underground. The Mini CD that followed, “A Era do Abutre”, embraced their Heavy Metal influences, and was much of a Black Heavy hybrid. Entering a lethargic deathlike sleep, they returned from the darkness in 2002 with an EP that foreran their long elusive debut album, which was to be released in 2005 with the name “Fellatrix Discordia Pantokrator”. Releases and performances went on in an erratic way, including a second album, “Pornokrates: Deo Gratias”, in 2013. HOSTIA has now been recorded and it marks a return to aggressive and unpolished blasphemy. ..::TRACK-LIST::.. 1. Prece 01:04 2. Pó 03:44 3. Lactância Pentecostal 02:28 4. Virtudes da Prostação 03:40 5. Santa Misericórdia 02:39 6. A Morte é Real (Para Já) 03:43 7. Smrt / Nada 01:47 8. Autos de Fé 05:55 9. Hóstia 05:09 10. Cadela Cristã 03:45 11. Raze the Dead (of Death) 04:36 ..::OBSADA::.. Helregni - Bass, Vocals Belathauzer - Guitars, Vocals Arrno Maalm - Drums https://www.youtube.com/watch?v=P04AQpcZa0A SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-10 19:25:55
Rozmiar: 300.43 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Macy Gray - The Very Best Of Macy Gray --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Macy Gray Album................: The Very Best Of Macy Gray Genre................: R&B, Funk, Soul Source...............: CD Year.................: 2004 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 72 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Epic Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Macy Gray - I Try [03:59] 2. Macy Gray - Do Something [05:00] 3. Macy Gray - Still [04:15] 4. Macy Gray - Why Didn't You Call Me [03:13] 5. Macy Gray - I've Committed Murder [05:00] 6. Macy Gray - Sexual Revolution [04:46] 7. Macy Gray - Sweet Baby (feat. Erykah Badu) [03:51] 8. Macy Gray - Boo [04:25] 9. Macy Gray - When I See You [03:43] 10. Macy Gray - It Ain't The Money (feat. Pharoahe Monch) [04:07] 11. Macy Gray - She Ain't Right For You [04:12] 12. Macy Gray - Love Is Gonna Get You [03:00] 13. Macy Gray - Walk This Way [03:31] Bonus Tracks 14. Macy Gray - Demons [03:14] 15. Macy Gray - When I See You (Bugz In The Attic Remix) [06:35] 16. Macy Gray - I've Committed Murder (Gang Starr Remix - Main Street mix)[04:38] 17. Macy Gray - Sexual Revolution (Norman Cook Radio Version@ 128bpm)[03:32] Playing Time.........: 01:11:07 Total Size...........: 515,76 MB
Seedów: 101
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-10 11:16:15
Rozmiar: 517.87 MB
Peerów: 135
Dodał: rajkad
Opis
...( Info )...
Artist: VA Album: Dance Cover - The Best of 2026 Genre: House, Dance Duration: 03:05:12 Audio: MP3, 320 Kbps ...( TrackList )... 01. Madagascar 5 - I Like To Move It (3:15) 02. Miroh - Sugar Daddy (3:06) 03. Carl Clarks - Wake Me Up (3:41) 04. Mazza - Dolce Vita (2:39) 05. Clueless - Born To Be Alive (2:35) 06. Carl Clarks - Loco Loco (2:42) 07. Clueless - Fame (2:58) 08. Black Solanas - West End Girls (2:54) 09. Miroh - These Boots (2:40) 10. DJ James Munich - Can't Take My Eyes Off You (3:33) 11. L-Milla - The Night (3:59) 12. Fancy - Slice Me Nice (3:00) 13. Attraction - United (3:02) 14. Block & Crown - I Will Survive (Radio Edit) (3:11) 15. Movetown - Porque Te Vas (2:24) 16. Mazza - Smalltown Boy (2:54) 17. Anita Aragonez - Loco Loco (3:11) 18. Carl Clarks - Pepas (4:50) 19. Ancalima - Gangsta's Paradise (Radio Edit) (2:10) 20. Audiosonik - It's A Fine Day (2:39) 21. Radiorama - Chance To Desire (Mike Candys Rework) (2:42) 22. Guru Josh Project - Please Don't Go (2:41) 23. Amfree - You Got The Love (2:37) 24. Baby's Gang - Happy Song (2:37) 25. Sam Harris - Use Somebody (2:39) 26. Pook - Cotton Eye Jojo (2:22) 27. P.lion - Happy Children (5:54) 28. Carl Clarks - Stand By Me (3:08) 29. Dj Soulstar - Besame Mucho (Robbie Rivera Remix) (3:46) 30. Andreas Kraemer - Voyage Voyage (2:49) 31. Clueless - Maybe (3:12) 32. Bounce - Summertime Sadness (3:42) 33. Carl Clarks - The Sound Of Silence (4:04) 34. Clueless - Don't Cry Tonight (Block & Crown Rimini 1985 Remix) (2:42) 35. Amfree - Passion (Radio Edit) (2:14) 36. Movetown - Fresh (2:36) 37. Luca Debonaire - Believe (Radio Edit) (3:40) 38. Saint Tropez Caps - Only One Night (Pulsedriver Remix) (2:23) 39. Luca Debonaire - Fantasy Girl (Luca Debonaire X Da Clubbmaster Edit) (2:45) 40. Saint Tropez Caps - Pretty Little Baby (3:15) 41. Mazza - I Feel Love (Klaas Remix) (2:17) 42. Valerie Dore - Get Closer (2:59) 43. Ken Laszlo - Hey Hey Guy (2:49) 44. Attraction - Can't Help Myself (2:31) 45. Carl Clarks - The Sound Of Silence (4:04) 46. Deep Diver - Silence (2:44) 47. Aurawave - See My Dream (2:55) 48. Jophil - Hanging On (feat. Libua) (Radio Edit) (2:56) 49. Carl Clarks - You Came (3:35) 50. Andy Syn - Lizard (Gonna Get Ya!) (2:48) 51. Fancy - Flames Of Love (Pulsedriver 80s Edit) (3:14) 52. L-Milla - Rainy Day (Luca Debonaire X Da Clubbmaster Remix Edit) (2:52) 53. Saint Tropez Caps - Freed From Desire (Radio Edit) (3:20) 54 . Block & Crown - High Energy (Block & Crown X Sean Finn Edit) (2:56) 55. DJ Blackstone - Bla Bla Bla (Radio Edit) (2:37) 56. Aurawave - In The Air Tonight (3:37) 57. Block & Crown - Sweet Harmony (Nu Disco Radio Edit) (3:03) 58. Bob Shepherd - Conga (2:38) 59. Carl Clarks - Relax, Take It Easy (3:57) 60. Madagascar 5 - Ice Ice Baby (4:09)
Seedów: 36
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-10 02:00:36
Rozmiar: 444.89 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Bee Gees Album: 10 albums Year: 1976 - 2001 Genre: Disco, Pop Duration: 08:58:10 Codec: FLAC Bitrate: Lossless Distribution type: image+.cue Scans included in the distribution: yes ...( Opis )... Bee Gees (Barry Gibb, Robin Gibb, Maurice Gibb) rozpoczęli działalność w połowie lat 60. XX wieku, naśladując Beatlesów i poruszając się w stylistyce progresywnego popu i soulu. W 1975 roku Barry zaśpiewał falsetem w utworze „Nights On Broadway” (z albumu „Main Course”). Stał się on wizytówką tria wraz z kolejnym albumem, „Children Of The World”. Przez prawie czterdziestoletnią karierę Bee Gees zachowali swoją charakterystyczną cechę: wyjątkowo piękny śpiew. Wszyscy trzej bracia posiadali piękne głosy, które były zaraźliwie czarujące i niezwykle harmonijne. Do dziś Bee Gees pozostają jednym z najbardziej udanych projektów rodzinnych w historii muzyki. Wszyscy znają Bee Gees jako zespół australijski, choć pochodzą z Manchesteru. ...( TrackList )... 1976 - Children Of The World 1977 - Saturday Night Fever (OST) 1979 - Spirits Having Flown 1981 - Living Eyes 1987 - E-S-P 1989 - One 1991 - High Civilization 1993 - Size Isn't Everything 1997 - Still Waters 2001 - This Is W
Seedów: 24
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-10 02:00:19
Rozmiar: 3.36 GB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Queen Album: 14 Studio Albums Label: EMI|Toshiba (Japan) Year: 1973 - 1991 (1984 - 1991) Genre: Classic Rock Duration: 10:01:43 Codec: FLAC Bitrate: Lossless ...( TrackList )... 1973 - Queen 1974 - Queen II 1974 - Sheer Heart Attack 1975 - A Night At The Opera 1976 - A Day At The Races 1977 - News Of The World 1978 - Jazz 1980 - The Game 1980 - Flash Gordon /Original Soundtrack Music/ 1982 - Hot Space 1984 - The Works 1986 - A Kind Of Magic 1989 - The Miracle 1991 - Innuendo Треклист:
Seedów: 35
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-10 01:01:01
Rozmiar: 3.45 GB
Peerów: 7
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: VA Title: Dancing Sunrays Year: 2026 Genre: Pop, Dance Duration: 07:29:57 Format/Codec: MP3 Audio Bitrate: 320 Kbps ...( TrackList )... 001. Sigrid Nordli - Electric Shadow (00:02:56) 002. Yels - Descontrol Y Exceso (00:02:54) 003. Luna & B - On Your Side Of The Pause (00:02:05) 004. Spynx - Club God Complex (00:03:12) 005. Ronnie Liem - Masih Berteman Sampai Sekarang (00:04:17) 006. Oliver Wells - The Peace Found In Stillness (00:03:02) 007. Adria Ibau - Cuando Todo Sale Mal (00:04:10) 008. Atzur - Hate Me (00:02:45) 009. Ist Danni - Valentino (00:02:45) 010. Heukyo - All Day Long (00:03:30) 011. Unseeable - Bogus (00:02:58) 012. Klaudia Blue - Camel (00:03:56) 013. Mellow.Tape - Clean Sheets (00:02:51) 014. The Veg Out Explorers - Echoes In My Mind (00:04:02) 015. Mona N - Feel Alive (00:01:50) 016. Neverwint - Flammen In Herzen (00:04:41) 017. Whenny - Golden Hour Glow (00:02:14) 018. Mexadow - Gone Forever (00:04:43) 019. Nj - It Wasn't Fate, But... (00:03:07) 020. Paul B.Ny - Love Can Fly (00:02:57) 021. Winlody - Love Explosion (00:03:25) 022. Out Run - Midnight Sadness (00:03:30) 023. Wanderer - My House Is Burning (00:03:03) 024. Luke7 - Shine Like Stars (00:02:58) 025. Jonny Scapece - A' Guagliona Con Le Mutann E Perl (00:03:20) 026. Olivia Xx - Lontano Da Me (00:03:10) 027. Ally Rey - Magic, Madness (00:03:19) 028. Reevva - Miss You (00:03:40) 029. Soleil Bashale - Rewind (00:02:36) 030. Mangoicesama - Silkroad (00:02:57) 031. Caleb Hearn - Silver Lining (00:03:24) 032. Riku Rajamaa - Sometimes (00:04:09) 033. Menband - You Caught Me (00:02:09) 034. Kairo - Back In The Pocket (00:01:36) 035. Littleman - Blood & Rage (00:01:45) 036. Alison Moyet - Blow Wind Blow (00:05:47) 037. Popvibe Nations - Broken Hearts Do Not Sleep (00:03:36) 038. Eitchanna - Hands Are Shaking (00:04:10) 039. Oliver Wells - Hear The Morning Call So Clear (00:03:04) 040. Broda Harrison - Hold Me Till Dawn (00:03:15) 041. Zzvyk Lab - Je Suis À Toi (00:03:56) 042. Bk.Stand - Just Forget (00:03:08) 043. Heartsy Girls - Kill The Doubt (00:02:40) 044. Vanishtwilight - Little Less Okay (00:03:45) 045. Vanishtwilight - Love Taught Me (00:03:27) 046. Theo Raines - Midnight Regrets Taste Bitter (00:04:33) 047. Michael J Goujon Jr - My Heart Just Hit The Gas (00:04:32) 048. Nikolas Borman - New Year, New Sins (00:02:55) 049. Noya Rayne - Ordinary Magic (00:03:15) 050. Joe B. Prince - Orient Express (00:04:25) 051. Eira Melin - Silent Moon (00:05:08) 052. H3Artgl!tch - Take My Hand (00:02:07) 053. Rylan Cove - The Deep Dive (00:03:15) 054. Sovamna - The Golden Land (00:02:58) 055. Eilapop - Vintage Fever (00:02:59) 056. Eira Melin - Voltage Under Silence (00:03:46) 057. Maxime Trudor - What A Night (00:03:55) 058. A1 All-Stars - When You Are Young (00:02:38) 059. Nova Ryland - Where You Use To Be (00:03:00) 060. Maboga Mc - Wir Sagen Prost (00:03:38) 061. High Jack - With Us Now (00:04:03) 062. Saint Cyr - 1983 (00:04:00) 063. Loria - Come Through (00:02:49) 064. Ism.A.I.L - Crossroads Of Love (00:03:04) 065. Dat Band - Doing Art Together (00:03:42) 066. Jahfaru - Etore (00:03:59) 067. Lammara G - Kyy (00:02:55) 068. Senma - Make It Burn (00:02:34) 069. Napoleon Donato - Secondhand Serenade (00:03:30) 070. Lunarys - Vida En Marcha (00:03:20) 071. Sarah Engels - Now I Know (00:01:56) 072. Infinite Coles - Body Strong (00:02:59) 073. Rant'b'jamm - Candy Flip (00:01:37) 074. Rylan Cove - Mind Over Meltdown (00:03:15) 075. Zhab - Renazco En El Ritmo (00:03:04) 076. Bemu72/Mandy - Shadows Of Us (00:03:33) 077. Jessie J - Sonflower (00:02:35) 078. Chechon - Sugar Mama (00:03:30) 079. Tracie Marie - We Were Gonna Get Matching Tattoos (00:03:33) 080. Natalie Jane - Breaking Me (00:01:28) 081. Djmiñams - Calor De Madrugada (00:02:21) 082. Iben Morton - Eternal Love (00:02:59) 083. Arya Cross - I Still Feel You (00:04:26) 084. Pinball - If You Do't Know Me By Now (00:05:16) 085. Demi Lovato - Kiss (00:02:19) 086. Siana Si - Lo Que Quedó (00:02:28) 087. Minelli - Rititi (00:02:20) 088. Ed Sheeran - Slowly (00:03:21) 089. Rhyb - Smoke & Motion (00:04:27) 090. Maicaa - Una Planta, Dos Aguacates (00:02:40) 091. The Spank - Undefinierbar (00:02:55) 092. Beat Cracker - We Fly (00:03:39) 093. Imany - Why Don’t You (00:04:20) 094. Ateez - Forevermore (00:04:48) 095. Noelle Black - Im Still Standing (00:03:02) 096. Jake Middleton - In Your Arms (00:03:35) 097. Luna Vee - Neon Nights (00:03:10) 098. Alessia Cara - Nighttime Thing (00:02:24) 099. Jason Anthony - Please Not Now (00:03:25) 100. Vella - Somebody Else (00:03:13) 101. Kalya - Stumme Schreie (00:03:05) 102. Manila May - The Present (00:01:54) 103. Madyson - Wanted (00:02:36) 104. Olivia Dean - A Couple Minutes (00:03:32) 105. Raedesol - Cataras Del Corazon (00:03:04) 106. Vicky Sanz - Cherry Blooming (00:02:23) 107. Sophie Ellis-Bextor - Heart Sing (00:03:09) 108. Walk Alone - No One Stays (00:02:57) 109. Jline - Without Me (00:02:38) 110. Ceciply - Bounce Back (00:01:35) 111. Sheppard - Dance On The Sun (00:04:16) 112. Nølive - In Empty Rooms (00:03:07) 113. Majestic Worship - Fortress Of My Life (00:04:07) 114. Rén Avisse - Body High (00:03:11) 115. Mhia - Born To Be Wild (00:02:29) 116. Max Maria - Disco Lady (00:03:15) 117. Walk Alone - I've Been Crying (00:02:32) 118. Forrest Rose - Dawn Again (00:03:31) 119. Forrest Rose - Fake Christmas Tree (00:02:51) 120. Paul B.Ny - Just Let Go (00:02:12) 121. George Mars - Used To Bleed (00:03:45) 122. Munnycat - Villain Pov (00:02:37) 123. Blmstudio - Volcano (00:01:58) 124. Boywithuke - Letter (00:01:54) 125. Adrian Blve - Under The Surface (00:03:52) 126. Dj Lion's - En Vrai De Vrai (00:03:15) 127. Malu Lux - Libertad (00:02:10) 128. Meme Music Massacre - Meow (00:02:29) 129. Ig.2 - Private Island Flex (00:02:36) 130. Klangkeks Manu - Tanz Mit Mir Ins Glueck (00:03:31) 131. Lumi Raye - We Own The Night (00:03:57) 132. Electric Harmony - We’re Drifting Away (00:04:10) 133. Hollie's Harmonies - Colour (00:03:38) 134. Niexshadow - Cry Without You (00:03:55) 135. Nico Vade - Just Stay (00:04:00) 136. Alexis Ives - Manifesto (00:03:40) 137. Girigiri Minute - Sketches On The Balcony (00:03:15) 138. Justin Bieber - Swag (00:02:30) 139. Cyclone - The Ring (00:03:12) 140. Musemagicer - Concrete Dreams (00:02:47)
Seedów: 43
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-10 01:00:42
Rozmiar: 1.02 GB
Peerów: 1
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Nazareth Album: Nazareth Genre: Hard Rock Release: Belle Antique - BELLE 264408 Duration: 01:07:11 Audio: FLAC, Lossless Rip type: image + .cue Thanks for providing the rip: Alder ...( TrackList )... 01. Witchdoctor Woman (4:08) 02. Dear John (3:48) 03. Empty Arms, Empty Heart (3:14) 04. I Had a Dream (3:23) 05. Red Light Lady (6:00) 06. Fat Man (3:26) 07. Country Girl (4:05) 08. Morning Dew (7:06) 09. King Is Dead (4:55) 10. Friends (B-Side) (3:25) 11. Dear John (single edit) (2:46) 12. Morning Dew (alternate edited version) (4:53) 13. Friends (alternate edit of B-Side) (3:27) 14. Morning Dew (extended single version) (8:08) 15. Witchdoctor Woman (previously unreleased edition) (4:36)
Nazareth - Nazareth (1971) Japanese Edition, SHM-CD, Reissue, Remastered, 2026, Belle Antique [FLAC]
Seedów: 11
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-10 00:00:46
Rozmiar: 412.58 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Nazareth Album: Greatest Hits Genre: Hard Rock Release: Belle Antique - BELLE 264409 Duration: 01:17:42 Audio: FLAC, Lossless Rip type: image + .cue Thanks for providing the rip: Alder ...( TrackList )... 01. Razamanaz (3:51) 02. Holy Roller (3:25) 03. Shanghai'd In Shanghai (3:45) 04. Love Hurts (3:54) 05. Turn On Your Receiver (3:20) 06. Bad Bad Boy (3:58) 07. This Flight Tonight (3:25) 08. Broken Down Angel (3:45) 09. Hair Of The Dog (4:12) 10. Sunshine (4:15) 11. My White Bicycle (3:27) 12. Woke Up This Morning (3:13) 13. Expect No Mercy (3:26) 14. Telegram (7:50) 15. Just To Get Into It (4:22) 16. Teenage Nervous Breakdown (3:44) 17. Morning Dew (Original Version) (3:14) 18. Go Down Fighting (3:07) 19. Dream On (3:27) 20. Every Time It Rains (4:12)
Seedów: 31
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-09 23:01:08
Rozmiar: 527.09 MB
Peerów: 50
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Nazareth Album: Expect No Mercy Genre: Hard Rock Release: Belle Antique - BELLE 264410 Duration: 01:10:20 Audio: FLAC, Lossless Rip type: image + .cue Thanks for providing the rip: Alder ...( TrackList )... 01. Expect No Mercy (3:27) 02. Gone Dead Train (3:45) 03. Shot Me Down (3:30) 04. Revenge Is Sweet (3:05) 05. Gimme What's Mine (3:46) 06. Kentucky Fried Blues (3:08) 07. New York Broken Toy (3:38) 08. Busted (3:41) 09. Place In Your Heart (3:02) 10. All The King's Horses (4:32) 11. Kentucky Fried Blues (Alternative Version) (3:18) 12. Gone Dead Train (Alternative Version) (3:25) 13. Shot Me Down (Alternative Version) (3:45) 14. Greens (B Side) (2:54) 15. Life Of A Dog (Alternative Version) (4:17) 16. New York Broken Toy (Alternative Version) (3:50) 17. Revenge Is Sweet (Alternative Version) (3:08) 18. Desolation Road (B Side) (3:10) 19. Can't Keep A Good Man Down (Alternative Version) (4:19) 20. Moonlight Eyes (Alternative Version) (2:49)
Seedów: 20
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-09 22:00:20
Rozmiar: 463.38 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Vera Lux Album: Supernova Genre: Folk Metal, Modern Metal Duration: 00:38:02 Audio: MP3, 320 Kbps ...( TrackList )... 01. Aurora [00:03:19] 02. Supernova [00:03:25] 03. Lass mich fliegen [00:03:58] 04. Abyss [00:04:08] 05. Zeit [00:03:49] 06. Jetzt und hier [00:03:14] 07. Polaris [00:03:37] 08. Lucifer [00:04:26] 09. Lauf! [00:03:35] 10. Dornenreich [00:04:24]
Seedów: 27
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-09 21:01:09
Rozmiar: 88.71 MB
Peerów: 7
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: VA Album: A State of Trance 25 Years - 2007 Highlights Genre: Trance, Progressive, Electronic Edition: A State of Trance - ARDI4698 Source: beatport Duration: 02:33:29 Audio: MP3, 320 Kbps ...( TrackList )... 01. Armin Van Buuren, Rank 1 & Kush - This World Is Watching Me (Cosmic Gate Extended Remix) 08:36 02. John O'Callaghan & Audrey Gallagher - Big Sky (EDX's Extended Russian Winter Remix) 07:01 03. The Blizzard - Kalopsia (Extended Mix) 09:40 04. Mannix & Kaymak - World Gone Mad (Extended Mix) 07:31 05. Rio Addicts - The Distance (Extended Mix) 08:57 06. Signum - Harmonic (Extended Mix) 08:01 07. Armin van Buuren - Rush Hour (Extended Mix) 09:34 08. Mike Foyle - Firefly (Extended Mix) 07:32 09. Dave202 & Leon Bolier - Torrent (Leon Bolier Extended Remix) 06:17 10. Lost Witness & Sassot - Whatever (Aly & Fila Extended Remix) 07:36 11. Kirsty Hawkshaw & Tenishia - Outsiders (Cosmic Gate Extended Remix) 08:37 12. Lost World - A Life Elsewhere (Extended Mix) 07:31 13. Markus Schulz & Chakra - I Am (Extended Mix) 06:26 14. Arctic Quest - White Smoke (Extended Mix) 06:32 15. Cerf, Mitiska & Jaren - Light The Skies (Retrobyte Extended Classic Electrobounce Mix) 08:13 16. Under Sun & Signum - Captured (Sebastian Brandt Extended Remix) 06:48 17. Kirsty Hawksha & Tenishia - Reasons To Forgive (The Blizzard Extended Remix) 07:44 18. Thomas Bronzwaer - Constellation (Extended Mix) 06:37 19. SEAN TYAS & Logistic - One More Night Out (Extended Mix) 08:51 20. Jose Amnesia & Jennifer Rene - Wouldn't Change A Thing (Extended Mix) 05:17
Seedów: 20
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-09 21:00:46
Rozmiar: 352.03 MB
Peerów: 3
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Genesis Album: A Trick Of The Tail Genre: Progressive Rock Year of release: 1975 Label: Charisma Country of origin: Japan Audio codec: FLAC Rip type: tracks+.cue Recording format: 24/96 Distribution format: 24/96 Vinyl condition code: NM Duration: 51.17 min ...( TrackList )... 01. Dance On A Volcano 02. Entangled 03. Squonk 04. Mad Man Moon 05. Robbery, Assault And Battery 06. Ripples 07. A Trick Of The Tail 08. Los Endos
Seedów: 23
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-09 20:00:42
Rozmiar: 1.00 GB
Peerów: 1
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Helloween Album: Bootlegs Genre: Speed/Heavy/Power Metal Country: Hamburg, Germany Year of publication: 1985 - 2011 Audio codec: MP3 Rip type: tracks Audio bitrate: 36-320 kbps ...( TrackList )... Collections and Dedications 1999 - The Eastern Tribute to Helloween - 128 kbps 2000 - Ballads 2001 - A Russian Tribute to Helloween 2001 - Ride The Sky 2005 - Keeper Of The Singles (1991-2004, 2CD) 2009 - Russian Fan Club CD 2011 - Keeper Of The B-Side's (1994-2010, 3CD) Bootlegs (Shared) 1985 - Walls of Marsella - 128, 160 kbps 1988 - Live in Sweden - 192 kbps 1988 - Live in Switzerland - 128, 192 kbps 1988 - Monsters Fly Free - 192 kbps 1988.11.08 - Birmingham - 128 kbps 1989 - Pumpkin Fly Free Tour - Live In Tokyo - 192 kbps 1992 - Kids on Party, Cologne - 192 kbps 1993 - Chameleon In The East - 36-143 kbps 2003 - Trick Or Treat (Live Tribute) - 224 kbps 2003 - RokFest 2003 (Live in Moscow 10/17/2003, Helloween & Masterplan) - 320 kbps 2007 - Gothenburg (April 12) - Gamma Ray & Helloween 2008 - Live at the Metro 2008 - Gambling In Osaka - Gamma Ray & Helloween - 192 kbps 2010 - Are You Metal Gothenburg? - 192 kbps 2010 - The Sinners Of Budapest - 320 kbps 2011.09.20 - Live At DK Lensoveta, St. Petersburg, Russia (Stratovarius & Helloween) - 320 kbps
Seedów: 2
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-09 20:00:21
Rozmiar: 3.89 GB
Peerów: 2
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Locomotiv GT. - In Warsaw --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Locomotiv GT. Album................: In Warsaw Genre................: Rock Source...............: CD Year.................: 1993 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 57 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Polskie Nagrania Muza Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Locomotiv GT. - Tape Signal [01:20] 2. Locomotiv GT. - Intro [05:26] 3. Locomotiv GT. - Forgotten World [04:34] 4. Locomotiv GT. - And The Doctor Came [05:48] 5. Locomotiv GT. - I Love You Warsaw [04:37] 6. Locomotiv GT. - Tell Me If I'm Singing Too Load [08:54] 7. Locomotiv GT. - Serenade (To My Love If I Had One) [05:27] 8. Locomotiv GT. - I Write A Song For You [06:35] 9. Locomotiv GT. - Tape Signal [00:48] Playing Time.........: 43:32 Total Size...........: 261,80 MB
Seedów: 22
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-09 18:03:06
Rozmiar: 274.14 MB
Peerów: 124
Dodał: rajkad
Opis
...( Info )...
Artist: VA - Armin van Buuren Album: A State Of Trance1288 Genre: Trance, Progressive, Electronic Duration: 02:05:46 Audio: MP3, 320 Kbps ...( TrackList )... Unfiltered Special 01. ID - ID 02. Van Murten - Doppelgänger 03. Ruben de Ronde - Time Traveler 04. Hel:sløwed - Let It All Blur 05. Tiësto - Adagio For Strings (ID Remix) 06. Evoxel & Zanberg - Hold Back 07. Ronski Speed - Nuru Mpya 08. Argy & SOLANCE - Window Shake 09. Joe T Vannelli ft. Csilla - Play With The Voice (Armin van Buuren & AVIRA Remix) 10. Bjorn Akesson - Sahara 11. Armin van Buuren - Orbion (Rose Ringed Remix) 12. Scorz - Ritus 13. Silver Panda - We Come 1 14. Armin van Buuren & Adam Beyer & Arti Prjct vs. Age Of Love & Charlotte de Witte & Enrico Sangiuliano - No Mercy vs. The Age Of Love (Armin van Buuren Mashup) 15. ID - ID 16. Peter Pahn - LOUDERRR 17. Liquid Soul - I Believe In Dragons 18. Jonas Steur - For Eternity 19. Solarstone vs. Sirocco - Destination (Effen Remix) 20. Pascal Feliz & Nenes - Platinum (Ben Gold 2019 Remastered Mix) 21. John O'Leathem - Meta Arena 22. Jackob Rocksonn - Shamanic 23. John O'Callaghan & Bryan Kearney - Exactly 24. Vinny DeGeorge - Genesis 25. Gaia - Status Excessu D (Official ASOT 500 Anthem) (Bouras Remix) 26. Niall McKeever - Horizon 27. Jose Amnesia - The Eternal (CIElll Remix) 28. Ratty - Sunrise (RAM Remix) 29. BT ft. JC Chasez - Force Of Gravity (Mark Sherry Remix) 30. Nedea & Bryan Kearney - Back Once Again 31. Ferry Corsten & Leon Bolier & Mostly Cloudy - Bring Me Back To Life 32. Marco V & Sander van Doorn - Catalyst 33. Armin van Buuren ft. SACHA - Everlasting (Rising Star Remix) 34. Aeon Shift & Jackob Roenald - Illuminate 35. DIM3NSION & Frankyeffe - Moonfire 36. Tao Andra - Transcend 37. Kevin D'Angello & Doppenberg - Tranceformation 38. Rank 1 - L.E.D. There Be Light (Scott Mac & Eftihios Remix) 39. Armin van Buuren - I Live For That Energy (ASOT 800 Theme) (Dan Harrison Remix) 40. Cosmic Gate - Fire Wire (Dan Harrison Remix) 41. LAWTON & Trancemaster Krause - Ayla 42. Armin van Buuren & Gryffin - What Took You So Long (Daxson Remix)
Seedów: 7
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-08-09 18:01:08
Rozmiar: 287.95 MB
Peerów: 1
Dodał: Uploader
1 - 30 | 31 - 60 | 61 - 90 | ... | 961 - 990 | 991 - 1020 | 1021 - 1050 | 1051 - 1080 | 1081 - 1110 | ... | 25801 - 25830 | 25831 - 25860 | 25861 - 25878 |
|||||||||||||