|
|
|||||||||||||
|
Ostatnie 10 torrentów
Ostatnie 10 komentarzy
Discord
Kategoria:
Muzyka
Ilość torrentów:
25,151
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. No i po trzech latach od ukazania się całkiem niezłego demosa, doczekaliśmy się pełnometrażowego debiutu od Plasmodulated za powstanie, którego „winą” można obarczyć niejakiego Myk’a Colby’ego. Wraz z trzema innymi muzykami stworzył on klasyczne, death metalowe dzieło, czego próbkę mogliśmy już doświadczyć na wyżej wspomnianym, szesnastominutowym wydawnictwie. Amerykanie w dalszym ciągu penetrują grząskie wręcz bagniste rejony, zaglądając w najbardziej cuchnące zgnilizną jamy w wyniku czego, powstają pomysły na śmierć metalowe kawałki, łączące w sobie diabelskość Florydy z duchotą znad fińskich jezior. To wolne i średnie tempa, które miejscowo przechodzą w stonowane blasty, ale głównym trzonem utworów są żylaste riffy, gruboziarniste tremolo oraz chorobliwie piskliwe zagrywki, w między które Plasmodulated wplata, płynące swobodnie w przestrzeń, sugestywne solówki. Całość zagęszczona sekcją rytmiczną i ponurymi growlami zdaje się ważyć tonę i gniecie wzorcowo, ale również zsyła sporo niepokojącego klimatu, który podkreślają posępne melodie i okresowo użyte klawisze. Materiał oddający hołd wcześnie wspomnianym ujęciom. Wypełniony gęstą od trujących miazmatów atmosferą i budzący grozę. Nieskazitelnie wyprodukowany krążek, lecz nie pozbawiony podziemnego brudu w czym pomaga odpowiednio „posypane żwirem” strojenie gitar, które wraz z resztą instrumentów generują zwarte konstrukcje. Nic nowego, ale niosącego sporą dawkę dobrego death metalu o niesamowitej aurze. Warto posłuchać, a wielbiciele „wilgoci” z domieszką „smoły” na pewno będą zadowoleni. shub niggurath Stinky, sticky, slimy—all adjectives that define the ideal death metal platter. Myk Colby has been trying to chase this perfect balance in a reverb-wonky package with projects like the d-beaten Hot Graves and extra hazy Wharflurch, but vile death metal balance is hard to achieve. However, An Ocean ov Putrid, Stinky, Vile, Disgusting Hell contains a recklessly pinched Demilichian riffage, classic piercing whammy bombs, and spook-minded synth ambience that places Plasmodulated with an odor more pungent than its peers. With an infected ear that festers equally with doom-loaded, Incantation-indebted drags (“Gelatinous Mutation ov Brewed Origin,” “Trapped in the Plasmovoid”) and Voivod-on-jenkem cutaways to foul-throated extravagence (“The Final Fuckening”). An air of intelligent tempo design keeps An Ocean from never feeling trapped in a maze of its own fumes, with Colby’s lush and bubbling synth design seguing tumbles into hammering deathly tremolo runs (“Such Rapid Sphacelation”) and Celtic Frosted riff tumbles (“Drowning in Sputum”) alike, all before swirling about his own tattered, trailing vocal sputters. Steady but slippery, elegant yet effluvial, An Ocean ov Putrid, Stinky, Vile, Disgusting Hell provides the necessary noxious pressure to corrode death metal-loving denizens into pure gloops of stained-denim pit worship. Delivered as labeled, Plasmodulated earns its hazardous declaration. We here at AMG are not liable for any OSHA violations that occur as a result of Plasmodulated consumption on the job, though. ..::TRACK-LIST::.. 1. Enveloping Effluvium 03:26 2. Gelatinous Mutation ov Brewed Origin 04:08 3. Such Rapid Sphacelation 04:05 4. Excess Virulent Seepage 02:55 5. Entering the Gastral Realm (Pt.1 - Parasitic Mutant from Beyond) 04:24 6. Entering the Gastral Realm (Pt. 2 - Ingurgitation Simulation) 05:44 7. The Final Fuckening 02:52 8. Drowning in Sputum 03:18 9. Trapped in the Plasmovoid 03:35 10. An Ocean ov Putrid, Stinky, Vile, Disgusting Hell 05:35 ..::OBSADA::.. Myk Colby - Guitars, Vocals, Synthesizers Carlos Salas - Bass Jonathan Griffin - Drums, Vocals Josh Goldner - Guitars (lead), Vocals https://www.youtube.com/watch?v=A-BYgqAi3uE SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 16:11:36
Rozmiar: 299.55 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artysta: Yggdrasil Tytuł albumu: Dyskografia Rok powstania: 2002-2011 Kraj pochodzenia: Szwecja Gatunek muzyczny: Folk Metal Format pliku: MP3 Jakość pliku: 320 kbps ...( Albums )... Kvällning 2002 I nordens rike 2003 Kvällningsvindar över nordrönt land 2007 Vedergällning 2009 Irrbloss 2011
Seedów: 12
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 16:00:45
Rozmiar: 338.40 MB
Peerów: 8
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artysta: Finntroll Tytuł albumu: Dyskografia Rok powstania: 1999-2020 Kraj pochodzenia: Finlandia Gatunek muzyczny: Blackened Folk Metal Format pliku: MP3 Jakość pliku: 320 kbps ...( Albums )... Midnattens Widunder (1999) Jaktens Tid (2001) Nattfödd (2004) Ur Jordens Djup (2007) Nifelvind (2010) Blodsvept (2013) Vredesvävd (2020)
Seedów: 11
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 16:00:23
Rozmiar: 1.29 GB
Peerów: 7
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Pochodzą z Lublina pod Świdnikiem i dopiero się rozkręcają. To dwie najważniejsze wiadomości, jakie wyłapałem z bookletu grindcore’owego Enterchrist. Jaki z tego morał? Booklety są fajne i potrzebne. Oczywiście akurat ten zespół nie jest mi nieznany, ale recenzuję ich chyba po raz pierwszy. Szczególnie, że i „We Are Just Getting Started” to debiut kapeli. Wiele Wam o nich nie powiem, bo ileż można pisać o typowym grindcorze? No można wiele, ale po co. Dwadzieścia trzy minuty wypełnione są skocznym i dość prostym grindem. Może i nawet kliszowym, rzekłbym – bo całość skoczna, świniak dość często przejmuje mikrofon, ażeby wychrumkiwać nie do końca chyba poważne teksty. No taka konwencja, nie mam z tym problemu. Muzyczka zapierdala sobie jak ta lala, a że czasem mam ochotę na takie brutalne granie, Enterchrist wyciąga pomocną dłoń, do tego ułożoną w startrekowe pozdrowienie (noo… prawie). Tylko tyle i aż tyle. Z drugiej strony – „We Are Just Getting Started” nie złapało mnie jeszcze na tyle za serce, jaja czy wątrobę, żebym miał ochotę wracać do niej bardzo często, jak do kilku innych grindowych pozycji. Ale że dopiero zaczynają, dam im czas. Niemniej jednak – do odmóżdżenia taki wpierdol jest całkiem spoko. Rzućcie uchem. Oracle We Are Just Getting Started - is the band's first full length, bringing you 21 tracks of intergalactic grindcore!! Blending metal and grind with a touch of Sci-Fi, Enterchrist are sure to melt your cerebral cortex! Enterchrist hail from Poland and bring a grinding assault of fast metallic riffs, blistering blast beats, and gutteral vocals that will leave you wanting more and more!! ..::TRACK-LIST::.. 1. All Engines Online 01:27 2. We Were Just Getting Started 00:41 3. Apocalypse in Five... 01:03 4. Beam Me Up Before You Go 02:52 5. Extraterrestial Death Cult 00:25 6. A Five-Year Intermission 01:26 7. Janeway's Addiction 01:15 8. Disintegration 101 00:45 9. Day of the Dope 01:16 10. Total Doom Is Logical 01:19 11. Are We There Yet? 00:24 12. Battlestar Christanica 00:48 13. Why the Fuck Did We Make So Many Songs 00:43 14. The Naked Cow 00:25 15. 23rd Century Schizoid Man 00:32 16. Kill the Cardassians 01:00 17. The Dangers of Time Travel 00:43 18. Fuck This Shit, Let's Go to Warp 01:49 19. Deep Space Penetration 00:47 20. Rejointed 00:54 21. Where No Grind Has Gone Before 01:41 ..::OBSADA::.. Leonard FuckToy - Bass James T. Jerk - Drums Mr. Cock - Vocals, Guitars https://www.youtube.com/watch?v=0UowmDkalH4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 14:37:46
Rozmiar: 60.37 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Pochodzą z Lublina pod Świdnikiem i dopiero się rozkręcają. To dwie najważniejsze wiadomości, jakie wyłapałem z bookletu grindcore’owego Enterchrist. Jaki z tego morał? Booklety są fajne i potrzebne. Oczywiście akurat ten zespół nie jest mi nieznany, ale recenzuję ich chyba po raz pierwszy. Szczególnie, że i „We Are Just Getting Started” to debiut kapeli. Wiele Wam o nich nie powiem, bo ileż można pisać o typowym grindcorze? No można wiele, ale po co. Dwadzieścia trzy minuty wypełnione są skocznym i dość prostym grindem. Może i nawet kliszowym, rzekłbym – bo całość skoczna, świniak dość często przejmuje mikrofon, ażeby wychrumkiwać nie do końca chyba poważne teksty. No taka konwencja, nie mam z tym problemu. Muzyczka zapierdala sobie jak ta lala, a że czasem mam ochotę na takie brutalne granie, Enterchrist wyciąga pomocną dłoń, do tego ułożoną w startrekowe pozdrowienie (noo… prawie). Tylko tyle i aż tyle. Z drugiej strony – „We Are Just Getting Started” nie złapało mnie jeszcze na tyle za serce, jaja czy wątrobę, żebym miał ochotę wracać do niej bardzo często, jak do kilku innych grindowych pozycji. Ale że dopiero zaczynają, dam im czas. Niemniej jednak – do odmóżdżenia taki wpierdol jest całkiem spoko. Rzućcie uchem. Oracle We Are Just Getting Started - is the band's first full length, bringing you 21 tracks of intergalactic grindcore!! Blending metal and grind with a touch of Sci-Fi, Enterchrist are sure to melt your cerebral cortex! Enterchrist hail from Poland and bring a grinding assault of fast metallic riffs, blistering blast beats, and gutteral vocals that will leave you wanting more and more!! ..::TRACK-LIST::.. 1. All Engines Online 01:27 2. We Were Just Getting Started 00:41 3. Apocalypse in Five... 01:03 4. Beam Me Up Before You Go 02:52 5. Extraterrestial Death Cult 00:25 6. A Five-Year Intermission 01:26 7. Janeway's Addiction 01:15 8. Disintegration 101 00:45 9. Day of the Dope 01:16 10. Total Doom Is Logical 01:19 11. Are We There Yet? 00:24 12. Battlestar Christanica 00:48 13. Why the Fuck Did We Make So Many Songs 00:43 14. The Naked Cow 00:25 15. 23rd Century Schizoid Man 00:32 16. Kill the Cardassians 01:00 17. The Dangers of Time Travel 00:43 18. Fuck This Shit, Let's Go to Warp 01:49 19. Deep Space Penetration 00:47 20. Rejointed 00:54 21. Where No Grind Has Gone Before 01:41 ..::OBSADA::.. Leonard FuckToy - Bass James T. Jerk - Drums Mr. Cock - Vocals, Guitars https://www.youtube.com/watch?v=0UowmDkalH4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 14:30:37
Rozmiar: 175.92 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artist - Syd Barrett Album - The Madcap Laughs (1990 Reissue) Year - 1970 Genre - Psychedelic Rock , Acid Folk Format - Flac 16/44kHz ...( TrackList )... 01. Terrapin 02. No Good Trying 03. Love You 04. No Man's Land 05. Dark Globe 06. Here I Go 07. Octopus 08. Golden Hair 09. Long Gone 10. She Took A Long Cold Look 11. Feel 12. If It's In You 13. Late Night
Seedów: 443
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 14:00:41
Rozmiar: 225.12 MB
Peerów: 66
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: The Protomen Album: Act III: This City Made Us Year: (2026) Genre: Rock , Progressive Rock , Rock Opera Format: [FLAC] ...( TrackList )... 01 - The Calm 02 - Hold Back the Night 03 - The Trainyard 04 - No Way Back 05 - The Storm 06 - Buried in the Red 07 - Calling Out 08 - This City Made Us 09 - Hold on (The Distance Between) 10 - The Redline 11 - A Show of Force 12 - The Dream 13 - Light’s Last Stand 14 - The Good Doctor, Pt. 2 15 - The Fate of Thomas Light
Seedów: 274
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 14:00:20
Rozmiar: 397.82 MB
Peerów: 33
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Alabama Album: Mountain Music-The Best Of Alabama Year: (2009) Genre: Country , Country Rock Format: [Flac] Kompilacyjny album największych przebojów zespołu Alabama, zawierający wiele ich klasycznych utworów z lat 80. i 90. XX wieku. ...( TrackList )... 01. If You're Gonna Play In Texas (You Gotta Have A Fiddle In The Band) 02. Born Country 03. Dixieland Delight 04. I'm In A Hurry (And Don't Know Why) 05. Roll On (Eighteen Wheeler) 06. Song Of The South 07. Mountain Music 08. Forty Hour Week (For A Livin') 09. Angels Among Us 10. My Home's In Alabama 11. Tennessee River 12. You've Got The Touch 13. She And I 14. Feels So Right 15. Down Home 16.Southern Star
Seedów: 401
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 13:01:15
Rozmiar: 397.54 MB
Peerów: 40
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: O.r.o. Album: I Nostri Successi Year: (2015) Genre: Pop , Italo Pop Format: [Mp3-320 Kbps] ...( TrackList )... 01 - Vivo Per... 02 - Amici 03 - Dove Ti Porta Il Cuore 04 - Genny 05 - L'Amore E 06 - La Rabbia 07 - La Vuoi Lo Vuoi 08 - Se Una Donna Parte 09 - Rose Rosse E Caffe 10 - Padre Nostro 11 - Tienimi Dentro Di Te 12 - Quando Ti Senti Sola 13 - Per Te Per Noi 14 - Nel Sole Nel Male
Seedów: 91
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 13:00:53
Rozmiar: 147.68 MB
Peerów: 14
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Brutal Death Metal Artist (band) Country: Colombia / Mexico / Chile Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 19:53 ...( TrackList )... 01. Misoginy 666 02. Violent Disemboweling Through Sodomy 03. Uncontrollable Instinct For Torture 04. Malignant Rituals Of Vaginal Extirpation 05. Hardcore Fucked Eye - Socked 06. Sick And Disgusting Nights Of a Maniac Stalker 07. The Despair In The Eyes, Ectasy Of My Knife
Seedów: 6
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 13:00:27
Rozmiar: 45.99 MB
Peerów: 41
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Absolutny klasyk ciężkiego grania! Trzeci album klasyków amerykańskiego, epickiego metalu - przez wiekszość fanów uważany za najlepsze dokonanie zespołu Marka Sheltona. Dwupłytowa, zremasterowana niemiecka edycja z 2013 roku. Dodatkowo osiemnaście utworów, w tym alternatywne miksy i nagrania demo. "Crystal Logic" to trzecia płyta amerykańskiego zespołu, który nie cieszył się zbyt dużą popularnością w Europie z powodu bardzo małego nakładu środków na reklamę. Wielu sądzi, że to ich pierwszy krążek, ale to nie prawda. Prawdą jest jednak, że na tej płycie zaczęli wypracowywać już swój własny wyjątkowy styl. To arcydzieło epickiego metalu. Płyta utrzymana jest jak na Manilla Road przystało w baśniowych klimatach, opowiada o mistycznej walce dobra ze złem, o wikingach, którzy zawsze bronić będę swojego świętego miasta. Płyta rozpoczyna się świetnym intrem, które przenosi nas w świat baśni i magii. "Necropolis" to krótki, ale bardzo żywy utwór, który jeszcze przez długi czas pozostaje w głowie. Tak samo tytułowy "Crystal Logic", w którym zespół doskonale radzi sobie ze zmianami tempa. "Flaming Metal System" został dodany jako bonus na nowej zremasterowanej wersji płyty i po dzień dzisiejszy uznawany jest za jeden z najlepszych utworów w historii heavy metalu. Najbardziej rozbudowany ze wszystkich jest ostania kompozycja połączona z "Epilogiem". Sam "Dreams Of Eschaton" trwa prawie 10 minut! Zaczyna się świetnym akustycznym wejściem, a później przeradza się w silne metalowe uderzenie. Według mnie najlepszym ze wszystkich utworów na "Crystal Logic" jest "The Veils Of Negative Existance", który zaczyna się niesamowitym krzykiem Marka Sheltona i wręcz perfekcyjnie dopracowanym tekstem, mówiącym o strażniku mistycznego świata, walczącego ze złem. Jeśli jesteś fanem epickiego metalu, lubisz doskonałą muzykę i chcesz odkryć w muzyce coś niesamowitego, to polecam Ci album "Crystal Logic" Manilla Road. Michał Martyniak Even though Manilla Road is considered a cult band by those who know them, they haven't gained nearly as much fame as other hard rock and heavy metal bands from the 70s/80s.They started off in the space rock territory, typical of the time, but quickly found their own style and created some of the most engaging and fascinating USPM ever. The release that showcases that best is, in my opinion, Crystal Logic. All the songs on this album are memorable, and there is a surprising amount of variety, from the 3-minute rager of Necropolis to a 12-minute finale. There are faster and slower moments scattered throughout the record with great balance. Every element of this album, from front to back, feels deliberate and thought of, which is something most albums, particularly today, lack. There is a strong artistic vision, mainly thanks to the sole composer and lyricist, Mark Shelton, aka The Shark (R.I.P.). He was a true metal mastermind, and his songwriting style stands out in the sea of other heavy metal. The Shark did lead vocals here, which are mostly mid-high range with some lower tone moments in more dramatic fragments, but his vocal style is VERY characteristic, and he can't be mistaken for any other singer, especially at the time of making Crystal Logic. His accent, intonations, overall delivery, and occasional shouts make his performance wild and captivating. He also wrote and performed all the guitars, a 6- and, interestingly, a 12-string. The guitar parts are extremely well written and performed, although (I'm not 100% sure, as I'm not a guitarist) they don't seem technical; it's mainly about the creativity and the feel. There are many solos in the album, all of which are amazingly done, my favorite ones being those in the title track, Necropolis, and Dreams of Eschaton. Speaking of Dreams Of Eschaton, this epic finale consists of an acoustic slower part, a heavy metal middle, and from the halfway point onwards, it becomes instrumental, with a 3.5-minute guitar solo, then a creepy interlude. The track's full name is "Dream Of Eschaton/Epilogue," so we can assume the epilogue, which closes out this record, is the ending sequence of Shelton manically screaming, followed by ambience of what sounds like crystals. It is also important to talk about the drumming, which is performed in a way that perfectly fits all the songs. Its standout feature would be the fills, which give Rick Fisher, the drummer, an opportunity to show off, and he definitely uses these moments well. Fisher was also responsible for backing vocals here, which definitely enhance the listening experience, even if they're not always that noticeable. Now onto the bass, which is simple but serves the songs well and is not buried under the mix. Performed by Scott Park. The overall mixing on the album is great, with all instruments on display and a classic old-school feel (it was released in 1983, after all). Lyrically, some songs tell stories while others are a bit too cryptic, to the point that I'm not sure what the author's intention was, especially on tracks like Crystal Logic or Veils Of Negative Existence. I may also be overanalyzing, so go read the lyrics yourself, as I believe there is value in them. All things considered, this album is perfect in my belief. No classic heavy metal or USPM album compares to this. While a bit strange in the delivery, it is perfect. The highlight of this record for me is Mark Shelton's vocal and guitar performance, as well as his songwriting. He really was the soul of Manilla Road, and he will forever be missed by fans of the band. Up the hammers and go listen to Crystal Logic !!!!!!! Dvpamemkarakan ..::TRACK-LIST::.. CD 1: 1. Prologue 1:39 2. Necropolis 3:11 3. Crystal Logic 6:02 4. Feeling Free Again 2:46 5. The Riddle Master 4:43 6. The Ram 3:52 7. The Veils Of Negative Existence 4:34 8. Dreams Of Eschaton / Epilogue 12:02 Bonus Tracks: 9. Flaming Metal System 5:43 10. Crystal Logic (Rough Mix) 6:05 11. Dreams Of Eschaton (Alternate Rough Mix) 5:17 12. Feeling Free Again (Rough Mix) 2:51 CD 2: 1. Introduction 0:11 2. Time Trap (Studio Version, Alternate Mix) 6:53 3. Upon The Wings Of Fate (Unreleased Song) 9:24 4. Venusean Sea (Early Rehearsal) 6:14 5. Black Lotus (Early Rehearsal) 5:28 6. Aftershock (Early Rehearsal) 6:25 7. FXz 0:29 8. Time Trap (Early Rehearsal) 10:38 9. Flaming Metal System (Alternate Mix 2) 5:57 10. Crystal Logic (Live 2011) 5:56 11. Flaming Metal System (Live 2013 Feat. Marta Gabriel) 5:33 12. Dreams Of Eschaton (Live Acoustic 2013) 1:47 13. Dreams Of Eschaton (Performed by Viron) 6:54 ..::OBSADA::.. Mark Shelton (R.I.P. 2018) - Guitars (6-string, 12-string), Vocals (lead), Songwriting Scott Park - Bass Rick Fisher - Drums, Percussion, Vocals (backing) https://www.youtube.com/watch?v=C6v9vGc8x94 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 12:38:08
Rozmiar: 313.54 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Absolutny klasyk ciężkiego grania! Trzeci album klasyków amerykańskiego, epickiego metalu - przez wiekszość fanów uważany za najlepsze dokonanie zespołu Marka Sheltona. Dwupłytowa, zremasterowana niemiecka edycja z 2013 roku. Dodatkowo osiemnaście utworów, w tym alternatywne miksy i nagrania demo. "Crystal Logic" to trzecia płyta amerykańskiego zespołu, który nie cieszył się zbyt dużą popularnością w Europie z powodu bardzo małego nakładu środków na reklamę. Wielu sądzi, że to ich pierwszy krążek, ale to nie prawda. Prawdą jest jednak, że na tej płycie zaczęli wypracowywać już swój własny wyjątkowy styl. To arcydzieło epickiego metalu. Płyta utrzymana jest jak na Manilla Road przystało w baśniowych klimatach, opowiada o mistycznej walce dobra ze złem, o wikingach, którzy zawsze bronić będę swojego świętego miasta. Płyta rozpoczyna się świetnym intrem, które przenosi nas w świat baśni i magii. "Necropolis" to krótki, ale bardzo żywy utwór, który jeszcze przez długi czas pozostaje w głowie. Tak samo tytułowy "Crystal Logic", w którym zespół doskonale radzi sobie ze zmianami tempa. "Flaming Metal System" został dodany jako bonus na nowej zremasterowanej wersji płyty i po dzień dzisiejszy uznawany jest za jeden z najlepszych utworów w historii heavy metalu. Najbardziej rozbudowany ze wszystkich jest ostania kompozycja połączona z "Epilogiem". Sam "Dreams Of Eschaton" trwa prawie 10 minut! Zaczyna się świetnym akustycznym wejściem, a później przeradza się w silne metalowe uderzenie. Według mnie najlepszym ze wszystkich utworów na "Crystal Logic" jest "The Veils Of Negative Existance", który zaczyna się niesamowitym krzykiem Marka Sheltona i wręcz perfekcyjnie dopracowanym tekstem, mówiącym o strażniku mistycznego świata, walczącego ze złem. Jeśli jesteś fanem epickiego metalu, lubisz doskonałą muzykę i chcesz odkryć w muzyce coś niesamowitego, to polecam Ci album "Crystal Logic" Manilla Road. Michał Martyniak Even though Manilla Road is considered a cult band by those who know them, they haven't gained nearly as much fame as other hard rock and heavy metal bands from the 70s/80s.They started off in the space rock territory, typical of the time, but quickly found their own style and created some of the most engaging and fascinating USPM ever. The release that showcases that best is, in my opinion, Crystal Logic. All the songs on this album are memorable, and there is a surprising amount of variety, from the 3-minute rager of Necropolis to a 12-minute finale. There are faster and slower moments scattered throughout the record with great balance. Every element of this album, from front to back, feels deliberate and thought of, which is something most albums, particularly today, lack. There is a strong artistic vision, mainly thanks to the sole composer and lyricist, Mark Shelton, aka The Shark (R.I.P.). He was a true metal mastermind, and his songwriting style stands out in the sea of other heavy metal. The Shark did lead vocals here, which are mostly mid-high range with some lower tone moments in more dramatic fragments, but his vocal style is VERY characteristic, and he can't be mistaken for any other singer, especially at the time of making Crystal Logic. His accent, intonations, overall delivery, and occasional shouts make his performance wild and captivating. He also wrote and performed all the guitars, a 6- and, interestingly, a 12-string. The guitar parts are extremely well written and performed, although (I'm not 100% sure, as I'm not a guitarist) they don't seem technical; it's mainly about the creativity and the feel. There are many solos in the album, all of which are amazingly done, my favorite ones being those in the title track, Necropolis, and Dreams of Eschaton. Speaking of Dreams Of Eschaton, this epic finale consists of an acoustic slower part, a heavy metal middle, and from the halfway point onwards, it becomes instrumental, with a 3.5-minute guitar solo, then a creepy interlude. The track's full name is "Dream Of Eschaton/Epilogue," so we can assume the epilogue, which closes out this record, is the ending sequence of Shelton manically screaming, followed by ambience of what sounds like crystals. It is also important to talk about the drumming, which is performed in a way that perfectly fits all the songs. Its standout feature would be the fills, which give Rick Fisher, the drummer, an opportunity to show off, and he definitely uses these moments well. Fisher was also responsible for backing vocals here, which definitely enhance the listening experience, even if they're not always that noticeable. Now onto the bass, which is simple but serves the songs well and is not buried under the mix. Performed by Scott Park. The overall mixing on the album is great, with all instruments on display and a classic old-school feel (it was released in 1983, after all). Lyrically, some songs tell stories while others are a bit too cryptic, to the point that I'm not sure what the author's intention was, especially on tracks like Crystal Logic or Veils Of Negative Existence. I may also be overanalyzing, so go read the lyrics yourself, as I believe there is value in them. All things considered, this album is perfect in my belief. No classic heavy metal or USPM album compares to this. While a bit strange in the delivery, it is perfect. The highlight of this record for me is Mark Shelton's vocal and guitar performance, as well as his songwriting. He really was the soul of Manilla Road, and he will forever be missed by fans of the band. Up the hammers and go listen to Crystal Logic !!!!!!! Dvpamemkarakan ..::TRACK-LIST::.. CD 1: 1. Prologue 1:39 2. Necropolis 3:11 3. Crystal Logic 6:02 4. Feeling Free Again 2:46 5. The Riddle Master 4:43 6. The Ram 3:52 7. The Veils Of Negative Existence 4:34 8. Dreams Of Eschaton / Epilogue 12:02 Bonus Tracks: 9. Flaming Metal System 5:43 10. Crystal Logic (Rough Mix) 6:05 11. Dreams Of Eschaton (Alternate Rough Mix) 5:17 12. Feeling Free Again (Rough Mix) 2:51 CD 2: 1. Introduction 0:11 2. Time Trap (Studio Version, Alternate Mix) 6:53 3. Upon The Wings Of Fate (Unreleased Song) 9:24 4. Venusean Sea (Early Rehearsal) 6:14 5. Black Lotus (Early Rehearsal) 5:28 6. Aftershock (Early Rehearsal) 6:25 7. FXz 0:29 8. Time Trap (Early Rehearsal) 10:38 9. Flaming Metal System (Alternate Mix 2) 5:57 10. Crystal Logic (Live 2011) 5:56 11. Flaming Metal System (Live 2013 Feat. Marta Gabriel) 5:33 12. Dreams Of Eschaton (Live Acoustic 2013) 1:47 13. Dreams Of Eschaton (Performed by Viron) 6:54 ..::OBSADA::.. Mark Shelton (R.I.P. 2018) - Guitars (6-string, 12-string), Vocals (lead), Songwriting Scott Park - Bass Rick Fisher - Drums, Percussion, Vocals (backing) https://www.youtube.com/watch?v=C6v9vGc8x94 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 12:34:26
Rozmiar: 958.51 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Genre: Slam/Brutal Death Metal Country of Artist (Band): Indonesia Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 25:06 ...( TrackList )... 01. Intro (Be Your Slam) 02. Fed Up 03. Party Addict 04. Himurim 05. Unfalteror Grieve 06. Pathetic 07. Middle of Sadness 08. Harm 09. Essence
Seedów: 14
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 12:01:08
Rozmiar: 58.15 MB
Peerów: 27
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Death/Thrash Metal Country of Artist (Band): USA Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 17:30 ...( TrackList )... 01. State of Emergency 02. The Worst Is Yet to Come 03. Hirudinea 04. Plaguebringer 05. Malfeasant 06. Godking
Seedów: 24
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 12:00:46
Rozmiar: 41.06 MB
Peerów: 16
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Melodic Black Metal Country of Artist (Band): Sweden Year of Release: 2019-2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps ...( TrackList )... 2019 - Skam 2020 - Tempel 2022 - Ur eld och aska 2025 - Själabod
Seedów: 18
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 12:00:24
Rozmiar: 339.87 MB
Peerów: 67
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Melodic Death/Groove Metal Country of Artist (Band): Spain Year of Release: 2016-2022 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps ...( TrackList )... 2016 - Requiem From The Abyss 2022 - Gates of Madness
Seedów: 31
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 11:00:59
Rozmiar: 186.88 MB
Peerów: 19
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Sludge Metal Country of Artist (Band): Germany Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 28:36 ...( TrackList )... 01. A Crimson Dawn 02. My Paths Were Crooked and Forsaken 03. Thy Serpent Eyes: Reprise 04. Deathlike Living (We Are Alpha)
Seedów: 12
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 11:00:40
Rozmiar: 65.66 MB
Peerów: 13
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. I have to admit that I owned this album for some time before actually getting around to listening to it - we're talking months here - and this is one of those times that you put a CD on you forgot about and get completely knocked onto your behind by just how good it is. Now let's get something straight. I've never particularly been a fan of the vast majority of "tech-death" bands and those who have the label thrust on them, as invariably it's all about what I call the 'widdle' - or over-enthusiastic overdoing of pinch harmonics & sweep picking simply for the sake of it - with little or no balls to back it up with. There is something deceptively enticing about 'Born God And Aware' that appeals to even someone as apathetic towards 'tech death' as me. After numerous attempts at trying to synopse why that is and failing to hit the nail on the head conclusively, I gave up and just settled into the fact that this is one of Unique Leaders most promising signings - and I'd probably push it further, to say one of their most promising bands ever. Their is a rich textures of various death metal nuances for the picking on this album. Yes there are undeniably parts and sounds present which would class as "technical" - which in itself is becoming such an obsolete cliché - but there are just as equal amounts of groove, riffs, hooks and just about everything else you could want in a band. For example, album opener sets the initial mood by blasting out from the proverbial blocks and leading you into the assumption that this will be a predominantly 'blasturbation' based affair along the lines of say Origin. Track three however, the insanely infectious 'A Demonstration Of Domination' belies in more explicit form the groove behind the bands music and I imagine is most definately a crowd favourite when played live. In short, 'Born God And Aware' is someway between an amalgamation of bands like Spawn Of Possession & Hour Of Penance and something completely different. 'The best of both worlds' if you will. I wouldn't go quite so far as to say it was quite on the same awe-striking level as Hour Of Penance's 'The Vile Conception' album released earlier this year, but those who enjoyed that particular release would no doubt find lots to enjoy about 'Born God And Aware' in equal measures. The sole regret I have about owning this CD is that I didn't listen to it sooner. Possibly the most promising death metal debut album of recent years for sure. If this is the mark of Dominion, and the band gets the support & appreciation they deserve, then us as death metal fans in general are in for some promising times ahead. Criminally underrated, I would recommend virtually anyone with an inkling towards brutal death metal (a la Hour Of Penance, Origin etc) or the more technical bands like Necrophagist & Spawn Of Possession should make the concerted effort to listen to this album, which encapsulates the first truly common ground between the aforementioned bands. faecophile ..::TRACK-LIST::.. 1. The Endless 05:07 2. Appreciate the Mutilate 03:42 3. A Demonstration of Domination 03:30 4. Legion Dominion 03:34 5. Born God and Aware 03:32 6. Temple of Insects 03:46 7. I Bury Blades 02:44 8. World Downfall 03:39 9. Dominance Hierarchy 04:20 10. Elite 07:08 ..::OBSADA::.. Jocke Olofsson - Drums, Vocals (backing) Victor Brandt - Guitars, Bass, Vocals https://www.youtube.com/watch?v=daQNHJlYEBM SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 10:52:25
Rozmiar: 96.39 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. I have to admit that I owned this album for some time before actually getting around to listening to it - we're talking months here - and this is one of those times that you put a CD on you forgot about and get completely knocked onto your behind by just how good it is. Now let's get something straight. I've never particularly been a fan of the vast majority of "tech-death" bands and those who have the label thrust on them, as invariably it's all about what I call the 'widdle' - or over-enthusiastic overdoing of pinch harmonics & sweep picking simply for the sake of it - with little or no balls to back it up with. There is something deceptively enticing about 'Born God And Aware' that appeals to even someone as apathetic towards 'tech death' as me. After numerous attempts at trying to synopse why that is and failing to hit the nail on the head conclusively, I gave up and just settled into the fact that this is one of Unique Leaders most promising signings - and I'd probably push it further, to say one of their most promising bands ever. Their is a rich textures of various death metal nuances for the picking on this album. Yes there are undeniably parts and sounds present which would class as "technical" - which in itself is becoming such an obsolete cliché - but there are just as equal amounts of groove, riffs, hooks and just about everything else you could want in a band. For example, album opener sets the initial mood by blasting out from the proverbial blocks and leading you into the assumption that this will be a predominantly 'blasturbation' based affair along the lines of say Origin. Track three however, the insanely infectious 'A Demonstration Of Domination' belies in more explicit form the groove behind the bands music and I imagine is most definately a crowd favourite when played live. In short, 'Born God And Aware' is someway between an amalgamation of bands like Spawn Of Possession & Hour Of Penance and something completely different. 'The best of both worlds' if you will. I wouldn't go quite so far as to say it was quite on the same awe-striking level as Hour Of Penance's 'The Vile Conception' album released earlier this year, but those who enjoyed that particular release would no doubt find lots to enjoy about 'Born God And Aware' in equal measures. The sole regret I have about owning this CD is that I didn't listen to it sooner. Possibly the most promising death metal debut album of recent years for sure. If this is the mark of Dominion, and the band gets the support & appreciation they deserve, then us as death metal fans in general are in for some promising times ahead. Criminally underrated, I would recommend virtually anyone with an inkling towards brutal death metal (a la Hour Of Penance, Origin etc) or the more technical bands like Necrophagist & Spawn Of Possession should make the concerted effort to listen to this album, which encapsulates the first truly common ground between the aforementioned bands. faecophile ..::TRACK-LIST::.. 1. The Endless 05:07 2. Appreciate the Mutilate 03:42 3. A Demonstration of Domination 03:30 4. Legion Dominion 03:34 5. Born God and Aware 03:32 6. Temple of Insects 03:46 7. I Bury Blades 02:44 8. World Downfall 03:39 9. Dominance Hierarchy 04:20 10. Elite 07:08 ..::OBSADA::.. Jocke Olofsson - Drums, Vocals (backing) Victor Brandt - Guitars, Bass, Vocals https://www.youtube.com/watch?v=daQNHJlYEBM SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 10:47:18
Rozmiar: 326.31 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Choć John Wetton jest często wspominany za swoją wirtuozerię w zespołach takich jak UK, Asia i King Crimson, a ta kolekcja podkreśla jego solową twórczość i występy na żywo. Dla mnie to właśnie ten zestaw ukazuje to, co naprawdę czyniło Johna tak wyjątkowym: Jego głos: Aksamitny, emocjonalny ton, który potrafił przekazać siłę, wrażliwość i namiętność jednocześnie. Jego teksty piosenek: Jak powiedział kiedyś Oliver Wakeman: „Zwrotki Johna Wettona są refrenami, a jego refreny są na zupełnie innym poziomie”. Jego piosenki ociekają melodią i emocjami. Jakość dźwięku: każde nagranie w tym zestawie jest znakomite. ..::TRACK-LIST::.. CD 2 - Akustika (Live In America): 1. Voice Of America 4:30 2. Hold Me Now 5:36 3. Rendezvous 6:02 4:08 4. Christina 3:12 5. Thirty Years 3:26 6. Only Tyme Will Tell 3:48 7. Book Of Saturday 2:26 8. Don't Cry 4:16 9. Battle Lines 5:01 10. The Smile Has Left Your Eyes 3:16 11. Heat Of The Moment 4:39 12. You're Not The Only One 4:43 Recorded Live in October 5th thru 14th, 1995 https://www.youtube.com/watch?v=3ujXM6Xv9rQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 10:19:14
Rozmiar: 112.71 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Choć John Wetton jest często wspominany za swoją wirtuozerię w zespołach takich jak UK, Asia i King Crimson, a ta kolekcja podkreśla jego solową twórczość i występy na żywo. Dla mnie to właśnie ten zestaw ukazuje to, co naprawdę czyniło Johna tak wyjątkowym: Jego głos: Aksamitny, emocjonalny ton, który potrafił przekazać siłę, wrażliwość i namiętność jednocześnie. Jego teksty piosenek: Jak powiedział kiedyś Oliver Wakeman: „Zwrotki Johna Wettona są refrenami, a jego refreny są na zupełnie innym poziomie”. Jego piosenki ociekają melodią i emocjami. Jakość dźwięku: każde nagranie w tym zestawie jest znakomite. ..::TRACK-LIST::.. CD 2 - Akustika (Live In America): 1. Voice Of America 4:30 2. Hold Me Now 5:36 3. Rendezvous 6:02 4:08 4. Christina 3:12 5. Thirty Years 3:26 6. Only Tyme Will Tell 3:48 7. Book Of Saturday 2:26 8. Don't Cry 4:16 9. Battle Lines 5:01 10. The Smile Has Left Your Eyes 3:16 11. Heat Of The Moment 4:39 12. You're Not The Only One 4:43 Recorded Live in October 5th thru 14th, 1995 https://www.youtube.com/watch?v=3ujXM6Xv9rQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 10:15:37
Rozmiar: 305.45 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Jedna z nielicznych włoskich grup wykonujących ciężką odmianę rocka. Główną atrakcją tego kompaktu jest 20-minutowy, rozimprowizowany utwór w konwencji bliskiej Budgie, Cream i Deep Purple. Very unusual to see a band like this keep the same lineup for three albums but change the name of the band each time. Not necessarily a great marketing idea. The other unusual thing is that each of these 3 albums are very different from one another. Regardless of the behind the scenes stuff this album is a keeper. And thankyou Todd for the recommendation. "Topi O Uomi" is the side long (over 20 minutes) opening track that does not disappoint. Cymbals to open as guitar joins in. This is very laid back until a minute in when it turns louder and drums and Italian vocals arrive. Nice guitar interlude 3 minutes in. Prominant bass before 4 1/2 minutes as they jam. Vocals are back 6 1/2 minutes in. A ZEPPELIN vibe here. Great sound 8 1/2 minutes in and I love how chunky the bass is.The guitar solos tastefully with vocal melodies before 12 minutes. Nice. It's the bass and drum show after 14 minutes. Vocals are back 15 1/2 mintes in.Harmonica a minute later. Cymbals only after 17 1/2 minutes with some faint whistling before our main theme returns a minute later. Vocals follow. This is great ! "Amazzone A Piedi" is fairly uptempo and heavy. I like the fast paced vocals that come and go.The guitar after 2 minutes starts to light it up. "Sono Un Pesce" opens with vocals and a melancholic mood. Vibes follow. Sax after 3 minutes as we get an instrumental interlude that ends before 5 1/2 minutes. "L'angelo Timido" kicks in quickly and with aggression. I like the vocal style here. This is raw and heavy. Nice bass solo before 3 1/2 minutes. The guitar is back followed by harmonica as the bass continues to dig deep. This deserves 4 stars in my opinion. Too much here to like. Their next album under the name ETNA would be a Jazz / Fusion album. Go figure ? Mellotron Storm 4.5 stars mainly on the excitement that this guitar-driven proto-prog-rock that is developed here. Flea is the second album of this band that recorded three albums with the same line-up but changed names. Generally Italian bands are not remembered for guitar heroics but in this one and on Garibaldi's Nuda, this is like a guitar overdose but in the positive way. We are not in a typically prog format, although the longer tracks allowing for much musical interplay and the sheer musical abilities from the participants especially the drummer and the guitarist. Side 1 has a side-long title track that is halfway into a long jam and a prog number including many lengthy but outstanding solos. The feeling is somewhere between Lard Free's debut and Black Sabbath's first two albums and you can feel the almost violent enthusiasm of the guys . It sure feels good. Exhilaration is around the bend.... Side 2 is made from three mid-length tracks, the first of which is probably the most prog in construction and the following one giving on a peek at their calmer/softer side. The final track is a great return towards the opening track and making you regret that this album is so short. The vocals, I would qualify as typically Italian can surprise with this high-powered rock but certainly do not shock: in fact they are fairly appropriate. As I said above, this album is not that prog in terms of the usual/conventional definitions developed on all sides but is more than linked to it by sheer virtuosity and an almost Ramone-like enthusiasm that makes this album a 70's gem etiquette that should be discovered urgently by all progheads. Exhilarating and almost orgasmic..... Sean Trane ..::TRACK-LIST::.. 1. Topi O Uomini 20:21 2. Amazzone A Piedi 4:08 3. Sono Un Pesce 6:28 4. L'Angelo Timido 5:49 ..::OBSADA::.. Guitar, Mandolin, Vocals [Canto] - Carlo Pennisi Vocals [Canto], Harmonica, Piano, Harmonium - Antonio Marangolo Bass, Soprano Saxophone [Sax Soprano], Vocals [Canto] - Elio Volpini Drums, Vibraphone, Percussion - Agostino Marangolo https://www.youtube.com/watch?v=jvB6xhqvJvY SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 08:58:00
Rozmiar: 85.49 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Jedna z nielicznych włoskich grup wykonujących ciężką odmianę rocka. Główną atrakcją tego kompaktu jest 20-minutowy, rozimprowizowany utwór w konwencji bliskiej Budgie, Cream i Deep Purple. Very unusual to see a band like this keep the same lineup for three albums but change the name of the band each time. Not necessarily a great marketing idea. The other unusual thing is that each of these 3 albums are very different from one another. Regardless of the behind the scenes stuff this album is a keeper. And thankyou Todd for the recommendation. "Topi O Uomi" is the side long (over 20 minutes) opening track that does not disappoint. Cymbals to open as guitar joins in. This is very laid back until a minute in when it turns louder and drums and Italian vocals arrive. Nice guitar interlude 3 minutes in. Prominant bass before 4 1/2 minutes as they jam. Vocals are back 6 1/2 minutes in. A ZEPPELIN vibe here. Great sound 8 1/2 minutes in and I love how chunky the bass is.The guitar solos tastefully with vocal melodies before 12 minutes. Nice. It's the bass and drum show after 14 minutes. Vocals are back 15 1/2 mintes in.Harmonica a minute later. Cymbals only after 17 1/2 minutes with some faint whistling before our main theme returns a minute later. Vocals follow. This is great ! "Amazzone A Piedi" is fairly uptempo and heavy. I like the fast paced vocals that come and go.The guitar after 2 minutes starts to light it up. "Sono Un Pesce" opens with vocals and a melancholic mood. Vibes follow. Sax after 3 minutes as we get an instrumental interlude that ends before 5 1/2 minutes. "L'angelo Timido" kicks in quickly and with aggression. I like the vocal style here. This is raw and heavy. Nice bass solo before 3 1/2 minutes. The guitar is back followed by harmonica as the bass continues to dig deep. This deserves 4 stars in my opinion. Too much here to like. Their next album under the name ETNA would be a Jazz / Fusion album. Go figure ? Mellotron Storm 4.5 stars mainly on the excitement that this guitar-driven proto-prog-rock that is developed here. Flea is the second album of this band that recorded three albums with the same line-up but changed names. Generally Italian bands are not remembered for guitar heroics but in this one and on Garibaldi's Nuda, this is like a guitar overdose but in the positive way. We are not in a typically prog format, although the longer tracks allowing for much musical interplay and the sheer musical abilities from the participants especially the drummer and the guitarist. Side 1 has a side-long title track that is halfway into a long jam and a prog number including many lengthy but outstanding solos. The feeling is somewhere between Lard Free's debut and Black Sabbath's first two albums and you can feel the almost violent enthusiasm of the guys . It sure feels good. Exhilaration is around the bend.... Side 2 is made from three mid-length tracks, the first of which is probably the most prog in construction and the following one giving on a peek at their calmer/softer side. The final track is a great return towards the opening track and making you regret that this album is so short. The vocals, I would qualify as typically Italian can surprise with this high-powered rock but certainly do not shock: in fact they are fairly appropriate. As I said above, this album is not that prog in terms of the usual/conventional definitions developed on all sides but is more than linked to it by sheer virtuosity and an almost Ramone-like enthusiasm that makes this album a 70's gem etiquette that should be discovered urgently by all progheads. Exhilarating and almost orgasmic..... Sean Trane ..::TRACK-LIST::.. 1. Topi O Uomini 20:21 2. Amazzone A Piedi 4:08 3. Sono Un Pesce 6:28 4. L'Angelo Timido 5:49 ..::OBSADA::.. Guitar, Mandolin, Vocals [Canto] - Carlo Pennisi Vocals [Canto], Harmonica, Piano, Harmonium - Antonio Marangolo Bass, Soprano Saxophone [Sax Soprano], Vocals [Canto] - Elio Volpini Drums, Vibraphone, Percussion - Agostino Marangolo https://www.youtube.com/watch?v=jvB6xhqvJvY SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 08:53:29
Rozmiar: 248.33 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artysta: Bal-Sagoth Tytuł albumu: Dyskografia Rok powstania: 1995-2006 Kraj pochodzenia: Canada Gatunek muzyczny: Symphonic/Epic Black Metal Format pliku: MP3 Jakość pliku: 320 kbps ...( Albums )... A Black Moon Broods over Lemuria (1995) Starfire Burning upon the Ice-Veiled Throne of Ultima Thule (1996) Battle Magic (1998) The Power Cosmic (1999) Atlantis Ascendant (2001) The Chthonic Chronicles (2006)
Seedów: 4
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 23:01:07
Rozmiar: 438.79 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artysta: Moonsorrow Tytuł albumu: Dyskografia Rok powstania: 2001-2016 Kraj pochodzenia: Finlandia Gatunek muzyczny: Black Viking Metal Format pliku: MP3 Jakość pliku: 320 kbps ...( Albums )... Suden uni (2001) Voimasta ja kunniasta (2001) Kivenkantaja (2003) Verisäkeet (2005) Viides luku - Hävitetty (2007) Varjoina kuljemme kuolleiden maassa (2011) Jumalten Aika (2016)
Seedów: 7
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 23:00:44
Rozmiar: 881.82 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Perfect - Jestem --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Perfect Album................: Jestem Genre................: Rock Source...............: CD Year.................: 1994 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 71 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Koch International Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Perfect - Nie daj się zabić [03:33] 2. Perfect - Siódma czytanka dla Janka [04:11] 3. Perfect - Oddech Rosji [04:23] 4. Perfect - Całkiem inny kraj [05:51] 5. Perfect - Bujanie w obłokach [04:04] 6. Perfect - Rzeczy do zrobienia [03:48] 7. Perfect - Gdy mówię Jestem [06:17] 8. Perfect - Adrenalina [04:55] 9. Perfect - Z życia idola [04:26] 10. Perfect - Cygańska pieśń miłosna [02:07] 11. Perfect - Ołowiana kula [05:03] 12. Perfect - Kołysanka dla nieznajomej [03:32] Playing Time.........: 52:16 Total Size...........: 374,45 MB
Seedów: 79
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 19:14:05
Rozmiar: 375.93 MB
Peerów: 69
Dodał: rajkad
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. NO TRENDS! A FEAST FOR 80S THRASH METAL MANIACS! Hailing from Singapore, old-school thrash metal defender BLOODSTONE formed in 2004 with a passion for early 80's extreme metal. Written during COVID-19, the sophomore album is titled "Electrocution" and is more aggressive, straightforward, and ravaging than the band's previous releases. The lyrics revolve around politics, capital punishment, and war, expressing their disgruntlement, disillusionment, and frustration with modernity and the system. ..::TRACK-LIST::.. 1. Beyond Death 03:21 2. The Narcissist 02:46 3. Hellbound 04:43 4. Arise 04:22 5. Parasite 04:07 6. Meat Grinder 04:41 7. Immortalize 04:19 8. Electrocution 03:34 9. Born to Lose, Out to Lunch 04:27 10. Highwayman 02:59 ..::OBSADA::.. Bass - H.J. Possessed Drums - Aditya Batura Lead Guitar - Cliff Jaded Lead Guitar, Vocals - Qadir M. Thunder https://www.youtube.com/watch?v=ZlMXsypfdAI SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 18
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 18:05:44
Rozmiar: 95.59 MB
Peerów: 5
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. NO TRENDS! A FEAST FOR 80S THRASH METAL MANIACS! Hailing from Singapore, old-school thrash metal defender BLOODSTONE formed in 2004 with a passion for early 80's extreme metal. Written during COVID-19, the sophomore album is titled "Electrocution" and is more aggressive, straightforward, and ravaging than the band's previous releases. The lyrics revolve around politics, capital punishment, and war, expressing their disgruntlement, disillusionment, and frustration with modernity and the system. ..::TRACK-LIST::.. 1. Beyond Death 03:21 2. The Narcissist 02:46 3. Hellbound 04:43 4. Arise 04:22 5. Parasite 04:07 6. Meat Grinder 04:41 7. Immortalize 04:19 8. Electrocution 03:34 9. Born to Lose, Out to Lunch 04:27 10. Highwayman 02:59 ..::OBSADA::.. Bass - H.J. Possessed Drums - Aditya Batura Lead Guitar - Cliff Jaded Lead Guitar, Vocals - Qadir M. Thunder https://www.youtube.com/watch?v=ZlMXsypfdAI SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 18:01:35
Rozmiar: 299.49 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Nowa EP-ka zespołu Wij, zatytułowana „Bluzg”, to wyraźne odejście od wcześniejszych brzmień grupy. Choć nie jest to materiał, który wprowadza coś nowego na szerszą scenę muzyczną, w kontekście ich własnej dyskografii stanowi zauważalną zmianę. Wij stawia tym razem na bardziej bezpośrednie, oszczędne w środkach granie, w którym dominuje surowość i intensywność – zarówno dźwiękowa, jak i tekstowa. Już od pierwszych minut słychać, że zespół celuje w bardziej pierwotne emocje. Brzmienie jest celowo szorstkie, chwilami wręcz nieprzyjemne, ale nie chaotyczne – wszystko wydaje się być pod kontrolą, z wyczuciem. Szczególnie wybijają się teksty, które są brutalne, bezkompromisowe, często graficzne. Nie unikają dosadnych obrazów, momentami balansując na granicy niepokoju i prowokacji („Cała wstecz”), co tworzy silny kontrast z wcześniejszym podejściem zespołu – bardziej wielowarstwowym, mniej bezpośrednim, pozostawiającym więcej przestrzeni na interpretację. Również riffy serwowane przez Palca pokazują, że gitarzysta bardzo dobrze czuje się w tej sludge’owej estetyce. Ciekawym momentem płyty jest utwór „死ね”, wykonany po japońsku. Bardzo dobrze wpasowuje się w całość i może być odebrany jako subtelne nawiązanie do japońskiej sceny alternatywnej, w której są obecne podobne brzmienia i estetyka. To zdecydowanie wyróżniający się moment EP-ki, nie tylko dlatego, że język jest inny, ale też ze względu na atmosferę i rytmikę kawałka (ukłony dla perkusisty Boba), które odchodzą od reszty kompozycji – to również jedyny utwór, w którym Tuja Szmaragd śpiewa momentami czystym wokalem. Może to być ciekawy trop na przyszłość, jeśli zespół zdecyduje się rozwijać ten kierunek. Na osobne wspomnienie zasługuje wspomniany wokal Tui, który na tej EP-ce brzmi wyjątkowo przekonująco. Choć ten typ growlu nie jest moim ulubionym, trzeba przyznać, że w tym przypadku wypada naprawdę świetnie i bardzo dobrze pasuje do ogólnego brzmienia materiału. Jest odpowiednio surowy, agresywny, ale nie męczy – sprawia wrażenie przemyślanego i dobrze wkomponowanego w całość. To jedna z tych rzeczy, które robią różnicę w odbiorze tej płyty. Całościowo „Bluzg” to EP-ka, która pokazuje zespół w nieco innym świetle – bardziej dosadnym, prostszym, ale nie mniej świadomym. Dla samych muzyków to nowy rozdział (albo jednorazowy skok w bok), a dla słuchacza – materiał, który może nie zaskakuje biorąc pod uwagę innych przedstawicieli tej estetyki – ale zdecydowanie pokazuje chęć wyjścia poza wcześniej utarte przez zespół szlaki. Na tym w końcu polega sztuka, by jako twórca nieustannie odkrywać siebie, a jako słuchacz – poszerzać własne horyzonty. Mikołaj Narkun Koedukacyjne trio Wij stale się roz-Wij-a i stale zaskakuje! Zaczynając oryginalnym proto-metalem z albumem "Dziwidło" (2021), którego muzyka była podróżą do przeszłości (aż do lat 70.) wehikułem czasu w stylu retro, ale z współczesnym napędem na wysokooktanowe paliwo. Następnie ruszając w tej czasoprzestrzeni w stronę lat 80. i 90. EP'ką "Przeklęte Wody" (2022). I drugim albumem "Przestwór" (2023) wywołując całkowitą konsternację wśród fanów oczekujących muzyki co najmniej w stylu vintage. Wśród nich i ja się znalazłem. Jednak ich ówczesna propozycja bardziej agresywnego i cięższego grania w stylu szeroko pojętego doom metalu, z wyraźnymi death metalowymi wtrętami, czy nawet gothic metalowymi cechami okazała się nie tylko kolejnym zaskoczeniem, ale i kolejnym strzałem w dziesiątkę. Jednak po ostatnim albumie Wij na długo nie zwinął się, gdyż w roku bieżącym charyzmatyczna wokalistka Tuja Szmaragd oraz jej koledzy gitarzysta Palec i (kolejny) perkusista Bob znowu wszystkich zaskoczyli. Choć chronologicznie i stylistycznie pozostali w latach 90. to podobno owa EP'ka "Bluzg" jest eksperymentalna w swoim założeniu. Eksperymentalna nie tylko pod względem muzycznym ale i wokalnym, gdyż Tuja prawie zrezygnowała z czystego śpiewu na rzecz monstrualnych growlingów i demonicznych wrzasków. Czyli epizodyczne chwile growlowania na albumie "Przestwór" były nie tylko próbą swoich możliwości wokalnych, ale może nawet zapowiedzią. Oczywiście barwa ekstremalnego wokalu Tui jest typowo kobieca ale raczej to jest uwarunkowane możliwościami anatomicznymi żeńskiego aparatu głosowego. I wcale nie oznacza to, że growlowanie i screamowanie pani Szmaragd ustępuje męskim wrzaskom. Tuja jako operowa śpiewaczka z wykształcenia, pokazała klasę na polu ekstremalnego wokalu. Poza tym jak wspomniałem: epizodycznie usłyszymy delikatne śpiewanie wokalistki albo po prostu kobiece wrzaski, co ciekawie kontrastuje z wszechobecną brutalnością i ciężkością. Wprowadzając gdzieniegdzie nutę melancholii, a przede wszystkim łamiąc aranżacyjne konwenanse w klasycznej muzyce death metalowej. Bo jeśli jest growling oraz drapieżne growle to jakżeby mogłoby być inaczej niż mięsista mieszanka death metalu z grindcorem! Trochę w stylu Napalm Death, nieco Obituary, bardziej w stylu starego Carcass. Czyli: ciężko, agresywnie z surowym brzmieniem i dość prostymi rozwiązaniami aranżacyjnymi, ale za to chwytliwymi i bardzo motorycznymi, pobudzającymi do kinetycznych reakcji cielesnych. Ale należy pamiętać, że trio Wij nie używa gitary basowej, więc nadaje to nieco oryginalności, aczkolwiek aż tak nie słychać tego w brzmieniu muzyki. "Bluzg" ujawnia wulgarne eskalacje gitarowych riffów i łomoczącej perkusji oraz blastów, a także masywne i miażdżące zwolnienia. To prawdziwa uczta dla fanów oldschoolowego ekstremalnego metalu. I jak określa wydawca "Bluzg": "Również teksty, mniej kwieciste niż dotąd, obnażają raczej ogryzione kości niż złożony organizm poetycki. Są opowieści o śmierci, która nie ma w sobie nic tajemniczego, tylko przychodzi poprzestawiać wszystko w głowie, o rywalizacji samic kretoszczurów o miano królowej nory, o ślimakowatym ślizgu, który nie bacząc na żadne konwenanse pochłania wszystko w swoje lepkie wnętrzności. Jest też tekst po japońsku ostrożnie dźgający paluchem ideę reinkarnacji". Na mnie i tak największe wrażenie zrobiła fraza "wszyscy z powrotem do pizdy" wieńcząca tę (w przenośni) bluzgającą EP'kę. Tym razem oprawa graficzna została przygotowana przez gitarzystę Palca i ma podkreślać osobność wydawnictwa względem pozostałych działań zespołu. I rzeczywiście daje do zrozumienia, że powinniśmy spodziewać się czegoś innego niż poprzednio. Podobno "Bluzg" to "twórczy przystanek przed kolejnym długogrającym albumem, przestrzeń na muzyczny oddech w poszukiwaniu czegoś świeżego". I cóż to będzie? Jestem pewien, że Wij znowu nas zaskoczy. Paweł 'Pavel' Grabowski No i co ja mam począć? Lubię Wij od zawsze (czyli od debiutu) i każdy kolejny materiał łykałem z niesamowitą przyjemnością. A tu nagle ni stąd ni z owąd wpada nowa EPka „Bluzg” i… … i mi się nie podoba. OK, rozumiem podejście – zespół lubi eksperymentować (nigdy od tego nie stronił), nie chce stać w miejscu, lubi szukać. Tylko, że to co znaleźli na „Bluzg”, ni chuj mi nie leży. I odnoszę wrażenie, że nie tylko mnie. Część z recenzentów, dotychczas przychylnych zespołowi i nie wstawiających emotek z kupą pod każdym postem dotyczącym Wij, też ma chyba problem z „Bluzgiem”, tylko mówi o tym trochę naokoło. Czy ja mam problem z „Bluzgiem”? Nie – po prostu mi się nie podoba. Poza „Cała Wstecz”, która jeszcze fajnie nawiązuje do wcześniejszych materiałów, nie znajduję tutaj niczego dla siebie. Nie leży mi wokal Tui – a ja jej wokal naprawdę uwielbiam, dziewczyna emanuje totalną szczerością w tym co robi, no i profeską. Na „Bluzg” po prostu, jak to sama określiła, dostajemy „Beatę Kozidrak metalu drącą japę”. I niestety, rozumiejąc puszczone przy tym oczko, muszę się z nią zgodzić. Nie wypada to jakoś nadzwyczajnie – ot faktycznie, darcie japy, nie wyróżniające się niczym ponad inne darcia japy. Muzycznie również nie ma tu dla mnie niczego ciekawego. Dostajemy wycieczkę w stronę szwedzkiej sceny death’n’rollowej, sludge’owej… Ale niestety mnie to nudzi. Jak wspomniałem – poza ostatnim kawałkiem na płycie. Spoko, chcieli sobie poeksperymentować to sobie poeksperymentowali. Na (mam nadzieję) moment z zespołu naprawdę wyróżniającego się pod każdym względem, przepoczwarzyli się w zespół zajmujący się drugoligowym deciorem. Po co, dlaczego, na jak długo? Na to odpowiedź znają chyba tylko muzycy Wij. Oczywiście żeby było jasne – dobrodusznie nie spalę ich koszulki ani nie wyrzucę płyt. Liczę po prostu, że to nieznaczny skok w bok. Niestety, do pustego basenu. Szkoda, czekam niemniej jednak na nowe dźwięki Wij, gdyż mimo rozczarowania „Bluzgiem”, nadal jestem ich fanem. Oracle ..::TRACK-LIST::.. 1. Nie patrz w dół 02:04 2. Śmierć jest nie w humorze 01:53 3. Ślizg 03:10 4. Kretoszczur 02:54 5. 死ね 03:12 6. Cała wstecz 01:38 ..::OBSADA::.. Palec Bob Tuja Szmaragd https://www.youtube.com/watch?v=4GmnCRe3BrE SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 17:31:45
Rozmiar: 37.06 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Nowa EP-ka zespołu Wij, zatytułowana „Bluzg”, to wyraźne odejście od wcześniejszych brzmień grupy. Choć nie jest to materiał, który wprowadza coś nowego na szerszą scenę muzyczną, w kontekście ich własnej dyskografii stanowi zauważalną zmianę. Wij stawia tym razem na bardziej bezpośrednie, oszczędne w środkach granie, w którym dominuje surowość i intensywność – zarówno dźwiękowa, jak i tekstowa. Już od pierwszych minut słychać, że zespół celuje w bardziej pierwotne emocje. Brzmienie jest celowo szorstkie, chwilami wręcz nieprzyjemne, ale nie chaotyczne – wszystko wydaje się być pod kontrolą, z wyczuciem. Szczególnie wybijają się teksty, które są brutalne, bezkompromisowe, często graficzne. Nie unikają dosadnych obrazów, momentami balansując na granicy niepokoju i prowokacji („Cała wstecz”), co tworzy silny kontrast z wcześniejszym podejściem zespołu – bardziej wielowarstwowym, mniej bezpośrednim, pozostawiającym więcej przestrzeni na interpretację. Również riffy serwowane przez Palca pokazują, że gitarzysta bardzo dobrze czuje się w tej sludge’owej estetyce. Ciekawym momentem płyty jest utwór „死ね”, wykonany po japońsku. Bardzo dobrze wpasowuje się w całość i może być odebrany jako subtelne nawiązanie do japońskiej sceny alternatywnej, w której są obecne podobne brzmienia i estetyka. To zdecydowanie wyróżniający się moment EP-ki, nie tylko dlatego, że język jest inny, ale też ze względu na atmosferę i rytmikę kawałka (ukłony dla perkusisty Boba), które odchodzą od reszty kompozycji – to również jedyny utwór, w którym Tuja Szmaragd śpiewa momentami czystym wokalem. Może to być ciekawy trop na przyszłość, jeśli zespół zdecyduje się rozwijać ten kierunek. Na osobne wspomnienie zasługuje wspomniany wokal Tui, który na tej EP-ce brzmi wyjątkowo przekonująco. Choć ten typ growlu nie jest moim ulubionym, trzeba przyznać, że w tym przypadku wypada naprawdę świetnie i bardzo dobrze pasuje do ogólnego brzmienia materiału. Jest odpowiednio surowy, agresywny, ale nie męczy – sprawia wrażenie przemyślanego i dobrze wkomponowanego w całość. To jedna z tych rzeczy, które robią różnicę w odbiorze tej płyty. Całościowo „Bluzg” to EP-ka, która pokazuje zespół w nieco innym świetle – bardziej dosadnym, prostszym, ale nie mniej świadomym. Dla samych muzyków to nowy rozdział (albo jednorazowy skok w bok), a dla słuchacza – materiał, który może nie zaskakuje biorąc pod uwagę innych przedstawicieli tej estetyki – ale zdecydowanie pokazuje chęć wyjścia poza wcześniej utarte przez zespół szlaki. Na tym w końcu polega sztuka, by jako twórca nieustannie odkrywać siebie, a jako słuchacz – poszerzać własne horyzonty. Mikołaj Narkun Koedukacyjne trio Wij stale się roz-Wij-a i stale zaskakuje! Zaczynając oryginalnym proto-metalem z albumem "Dziwidło" (2021), którego muzyka była podróżą do przeszłości (aż do lat 70.) wehikułem czasu w stylu retro, ale z współczesnym napędem na wysokooktanowe paliwo. Następnie ruszając w tej czasoprzestrzeni w stronę lat 80. i 90. EP'ką "Przeklęte Wody" (2022). I drugim albumem "Przestwór" (2023) wywołując całkowitą konsternację wśród fanów oczekujących muzyki co najmniej w stylu vintage. Wśród nich i ja się znalazłem. Jednak ich ówczesna propozycja bardziej agresywnego i cięższego grania w stylu szeroko pojętego doom metalu, z wyraźnymi death metalowymi wtrętami, czy nawet gothic metalowymi cechami okazała się nie tylko kolejnym zaskoczeniem, ale i kolejnym strzałem w dziesiątkę. Jednak po ostatnim albumie Wij na długo nie zwinął się, gdyż w roku bieżącym charyzmatyczna wokalistka Tuja Szmaragd oraz jej koledzy gitarzysta Palec i (kolejny) perkusista Bob znowu wszystkich zaskoczyli. Choć chronologicznie i stylistycznie pozostali w latach 90. to podobno owa EP'ka "Bluzg" jest eksperymentalna w swoim założeniu. Eksperymentalna nie tylko pod względem muzycznym ale i wokalnym, gdyż Tuja prawie zrezygnowała z czystego śpiewu na rzecz monstrualnych growlingów i demonicznych wrzasków. Czyli epizodyczne chwile growlowania na albumie "Przestwór" były nie tylko próbą swoich możliwości wokalnych, ale może nawet zapowiedzią. Oczywiście barwa ekstremalnego wokalu Tui jest typowo kobieca ale raczej to jest uwarunkowane możliwościami anatomicznymi żeńskiego aparatu głosowego. I wcale nie oznacza to, że growlowanie i screamowanie pani Szmaragd ustępuje męskim wrzaskom. Tuja jako operowa śpiewaczka z wykształcenia, pokazała klasę na polu ekstremalnego wokalu. Poza tym jak wspomniałem: epizodycznie usłyszymy delikatne śpiewanie wokalistki albo po prostu kobiece wrzaski, co ciekawie kontrastuje z wszechobecną brutalnością i ciężkością. Wprowadzając gdzieniegdzie nutę melancholii, a przede wszystkim łamiąc aranżacyjne konwenanse w klasycznej muzyce death metalowej. Bo jeśli jest growling oraz drapieżne growle to jakżeby mogłoby być inaczej niż mięsista mieszanka death metalu z grindcorem! Trochę w stylu Napalm Death, nieco Obituary, bardziej w stylu starego Carcass. Czyli: ciężko, agresywnie z surowym brzmieniem i dość prostymi rozwiązaniami aranżacyjnymi, ale za to chwytliwymi i bardzo motorycznymi, pobudzającymi do kinetycznych reakcji cielesnych. Ale należy pamiętać, że trio Wij nie używa gitary basowej, więc nadaje to nieco oryginalności, aczkolwiek aż tak nie słychać tego w brzmieniu muzyki. "Bluzg" ujawnia wulgarne eskalacje gitarowych riffów i łomoczącej perkusji oraz blastów, a także masywne i miażdżące zwolnienia. To prawdziwa uczta dla fanów oldschoolowego ekstremalnego metalu. I jak określa wydawca "Bluzg": "Również teksty, mniej kwieciste niż dotąd, obnażają raczej ogryzione kości niż złożony organizm poetycki. Są opowieści o śmierci, która nie ma w sobie nic tajemniczego, tylko przychodzi poprzestawiać wszystko w głowie, o rywalizacji samic kretoszczurów o miano królowej nory, o ślimakowatym ślizgu, który nie bacząc na żadne konwenanse pochłania wszystko w swoje lepkie wnętrzności. Jest też tekst po japońsku ostrożnie dźgający paluchem ideę reinkarnacji". Na mnie i tak największe wrażenie zrobiła fraza "wszyscy z powrotem do pizdy" wieńcząca tę (w przenośni) bluzgającą EP'kę. Tym razem oprawa graficzna została przygotowana przez gitarzystę Palca i ma podkreślać osobność wydawnictwa względem pozostałych działań zespołu. I rzeczywiście daje do zrozumienia, że powinniśmy spodziewać się czegoś innego niż poprzednio. Podobno "Bluzg" to "twórczy przystanek przed kolejnym długogrającym albumem, przestrzeń na muzyczny oddech w poszukiwaniu czegoś świeżego". I cóż to będzie? Jestem pewien, że Wij znowu nas zaskoczy. Paweł 'Pavel' Grabowski No i co ja mam począć? Lubię Wij od zawsze (czyli od debiutu) i każdy kolejny materiał łykałem z niesamowitą przyjemnością. A tu nagle ni stąd ni z owąd wpada nowa EPka „Bluzg” i… … i mi się nie podoba. OK, rozumiem podejście – zespół lubi eksperymentować (nigdy od tego nie stronił), nie chce stać w miejscu, lubi szukać. Tylko, że to co znaleźli na „Bluzg”, ni chuj mi nie leży. I odnoszę wrażenie, że nie tylko mnie. Część z recenzentów, dotychczas przychylnych zespołowi i nie wstawiających emotek z kupą pod każdym postem dotyczącym Wij, też ma chyba problem z „Bluzgiem”, tylko mówi o tym trochę naokoło. Czy ja mam problem z „Bluzgiem”? Nie – po prostu mi się nie podoba. Poza „Cała Wstecz”, która jeszcze fajnie nawiązuje do wcześniejszych materiałów, nie znajduję tutaj niczego dla siebie. Nie leży mi wokal Tui – a ja jej wokal naprawdę uwielbiam, dziewczyna emanuje totalną szczerością w tym co robi, no i profeską. Na „Bluzg” po prostu, jak to sama określiła, dostajemy „Beatę Kozidrak metalu drącą japę”. I niestety, rozumiejąc puszczone przy tym oczko, muszę się z nią zgodzić. Nie wypada to jakoś nadzwyczajnie – ot faktycznie, darcie japy, nie wyróżniające się niczym ponad inne darcia japy. Muzycznie również nie ma tu dla mnie niczego ciekawego. Dostajemy wycieczkę w stronę szwedzkiej sceny death’n’rollowej, sludge’owej… Ale niestety mnie to nudzi. Jak wspomniałem – poza ostatnim kawałkiem na płycie. Spoko, chcieli sobie poeksperymentować to sobie poeksperymentowali. Na (mam nadzieję) moment z zespołu naprawdę wyróżniającego się pod każdym względem, przepoczwarzyli się w zespół zajmujący się drugoligowym deciorem. Po co, dlaczego, na jak długo? Na to odpowiedź znają chyba tylko muzycy Wij. Oczywiście żeby było jasne – dobrodusznie nie spalę ich koszulki ani nie wyrzucę płyt. Liczę po prostu, że to nieznaczny skok w bok. Niestety, do pustego basenu. Szkoda, czekam niemniej jednak na nowe dźwięki Wij, gdyż mimo rozczarowania „Bluzgiem”, nadal jestem ich fanem. Oracle ..::TRACK-LIST::.. 1. Nie patrz w dół 02:04 2. Śmierć jest nie w humorze 01:53 3. Ślizg 03:10 4. Kretoszczur 02:54 5. 死ね 03:12 6. Cała wstecz 01:38 ..::OBSADA::.. Palec Bob Tuja Szmaragd https://www.youtube.com/watch?v=4GmnCRe3BrE SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 17:27:30
Rozmiar: 107.88 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
1 - 30 | 31 - 60 | 61 - 90 | ... | 361 - 390 | 391 - 420 | 421 - 450 | 451 - 480 | 481 - 510 | ... | 25081 - 25110 | 25111 - 25140 | 25141 - 25151 |
|||||||||||||