|
|
|||||||||||||
|
Kategoria:
Muzyka
Ilość torrentów:
24,696
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Po prawie sześciu latach milczenia, w 1981 roku Miles Davis powrócił z nowym materiałem. W nagraniu "The Man with the Horn" (tytuł jest nawiązaniem do jednego z pierwszych wydawnictw trębacza, 10-calowego albumu "Young Man with a Horn" z 1952 roku) uczestniczył tylko jeden muzyk wcześniej z nim współpracujący - perkusista Al Foster. Składu dopełnili młodzi instrumentaliści, jak saksofonista Bill Evans (nie mający nic wspólnego - poza nazwiskiem - z pianistą Billem Evansem, który grał w jednym z wcześniejszych składów Davisa), gitarzyści Barry Finnerty i Mike Stern, basista Marcus Miller, czy - w dwóch utworach - perkusista Vincent Wilburn (prywatnie siostrzeniec Davisa). Producentem albumu został tradycyjnie Teo Macero. Podczas sześcioletniego odpoczynku Davisa wiele w muzyce się zmieniło. Nie tylko ze względu na powstanie nowych stylów i nowych standardów brzmienia, ale też z powodu praktycznie całkowitego wyparcia ambitnej muzyki z mediów. Świadomy tych zmian, Miles postanowił pójść w nieco inną stronę, całkowicie zerwać z awangardą i zbliżyć się do ówczesnego mainstreamu. Pod wpływem nowych współpracowników, zdecydował się także na powrót do naturalnego tonu trąbki (jedynie w utworze tytułowym przepuszcza jej brzmienie przez efekt wah-wah) i bardziej tradycyjnego sposobu gry. Z kolei gra akompaniujących mu muzyków czerpie z popularnych w tamtym czasie trendów. Słychać to przede wszystkim w klangujących partiach basu, a w dwóch utworach - "Shout" i tytułowym "The Man with the Horn" - pojawiają się nawet syntezatory. Samo brzmienie stało się bardziej sterylne, choć jeszcze nie plastikowe. Pod względem stylistycznym, zawarte tutaj utwory to mieszanka jazzu, ówczesnego popu, funku i rocka (w różnych proporcjach). Pomimo bardziej wygładzonego brzmienia i ciągotek do mainstreamu, nie brakuje tutaj utworów opartych na zespołowej improwizacji, z długimi i całkiem udanymi solówkami. Świetnie wypada otwierający całość "Fat Time", wyróżniający się gitarowymi popisami Mike'a Sterna (niegdyś członka jazzrockowego Blood, Sweat & Tears), które dodają rockowego charakteru. Chyba jeszcze lepiej wypadają "Back Seat Betty" i "Aïda", którym najbliżej do wcześniejszych dokonań Davisa, za sprawą licznych, porywających solówek i mniej komercyjnego charakteru. Na przeciwnym biegunie mieszczą się natomiast wspomniane już wcześniej "Shout" i "The Man with the Horn". Oba skrajnie komercyjne, pierwszy rażący banalną, skoczną melodią, drugi odpychający wręcz smoothjazzową miałkością (jego popowy charakter podkreśla partia wokalna Randy'ego Halla), choć posiadający całkiem ładną solówkę Milesa. Trudno uwierzyć, że takie gnioty zostały nagrane przez twórcę "Kind of Blue", "Bitches Brew"i "On the Corner". Warto jednak odnotować, że to jedyne utwory na tym albumie, których Davis nie skomponował (zrobili to Randy Hall i Robert Irving III). Na zakończenie albumu czeka jeszcze niespodzianka w postaci prawie-akustycznego "Ursula", nawiązującego do dawnych, przedelektrycznych dokonań trębacza. Jest to całkiem udany, fajnie rozimprowizowany utwór, choć z zupełnie nie pasującym do niego brzmieniem, przez co zestarzał się bardziej, niż starsze, stuprocentowo akustyczne nagrania Milesa. "The Man with the Horn" był dopiero początkiem drastycznych zmian w muzyce Milesa Davisa. Wraz z kolejnymi w jego dyskografii "We Want Miles" i "Star People" stanowi przejściowy etap, między porywającą, ambitną fuzją jazzu, rocka i funku, znaną z wcześniejszych albumów, a tandetnym popem, który całkiem zdominował jego wydawnictwa po 1983 roku. "The Man with the Horn" w swoich najlepszych momentach nie zbliża się do szczytów z przeszłości, za to w najsłabszych jest już naprawdę tragicznie. Paweł Pałasz ..::TRACK-LIST::.. 1. Fat Time 9:51 2. Back Seat Betty 11:14 3. Shout 5:50 4. Aida 8:08 5. The Man With The Horn 6:31 6. Ursula 10:44 ..::OBSADA::.. Miles Davis - trumpet, arrangements (1, 2, 4, 6), Wah pedal (5) Bill Evans - soprano saxophone (1, 2, 4, 5, 6) Robert Irving III - Yamaha CP-30 electronic piano (3, 5), acoustic piano (5), arrangements Randy Hall - Minimoog (3, 5), arrangements (3, 5), celeste (5), electric guitar (5), lead and backing vocals (5) Mike Stern - electric guitar (1) Barry Finnerty - electric guitar (2, 3, 4, 6) Marcus Miller - electric bass (1, 2, 4, 6) Felton Crews - electric bass (3, 5) Al Foster - drums (1, 2, 4, 6) Vince Wilburn Jr. - drums (3, 5) Sammy Figueroa - percussion (1–4, 6) https://www.youtube.com/watch?v=827VTJM6XSA SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-14 17:03:06
Rozmiar: 121.27 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Po prawie sześciu latach milczenia, w 1981 roku Miles Davis powrócił z nowym materiałem. W nagraniu "The Man with the Horn" (tytuł jest nawiązaniem do jednego z pierwszych wydawnictw trębacza, 10-calowego albumu "Young Man with a Horn" z 1952 roku) uczestniczył tylko jeden muzyk wcześniej z nim współpracujący - perkusista Al Foster. Składu dopełnili młodzi instrumentaliści, jak saksofonista Bill Evans (nie mający nic wspólnego - poza nazwiskiem - z pianistą Billem Evansem, który grał w jednym z wcześniejszych składów Davisa), gitarzyści Barry Finnerty i Mike Stern, basista Marcus Miller, czy - w dwóch utworach - perkusista Vincent Wilburn (prywatnie siostrzeniec Davisa). Producentem albumu został tradycyjnie Teo Macero. Podczas sześcioletniego odpoczynku Davisa wiele w muzyce się zmieniło. Nie tylko ze względu na powstanie nowych stylów i nowych standardów brzmienia, ale też z powodu praktycznie całkowitego wyparcia ambitnej muzyki z mediów. Świadomy tych zmian, Miles postanowił pójść w nieco inną stronę, całkowicie zerwać z awangardą i zbliżyć się do ówczesnego mainstreamu. Pod wpływem nowych współpracowników, zdecydował się także na powrót do naturalnego tonu trąbki (jedynie w utworze tytułowym przepuszcza jej brzmienie przez efekt wah-wah) i bardziej tradycyjnego sposobu gry. Z kolei gra akompaniujących mu muzyków czerpie z popularnych w tamtym czasie trendów. Słychać to przede wszystkim w klangujących partiach basu, a w dwóch utworach - "Shout" i tytułowym "The Man with the Horn" - pojawiają się nawet syntezatory. Samo brzmienie stało się bardziej sterylne, choć jeszcze nie plastikowe. Pod względem stylistycznym, zawarte tutaj utwory to mieszanka jazzu, ówczesnego popu, funku i rocka (w różnych proporcjach). Pomimo bardziej wygładzonego brzmienia i ciągotek do mainstreamu, nie brakuje tutaj utworów opartych na zespołowej improwizacji, z długimi i całkiem udanymi solówkami. Świetnie wypada otwierający całość "Fat Time", wyróżniający się gitarowymi popisami Mike'a Sterna (niegdyś członka jazzrockowego Blood, Sweat & Tears), które dodają rockowego charakteru. Chyba jeszcze lepiej wypadają "Back Seat Betty" i "Aïda", którym najbliżej do wcześniejszych dokonań Davisa, za sprawą licznych, porywających solówek i mniej komercyjnego charakteru. Na przeciwnym biegunie mieszczą się natomiast wspomniane już wcześniej "Shout" i "The Man with the Horn". Oba skrajnie komercyjne, pierwszy rażący banalną, skoczną melodią, drugi odpychający wręcz smoothjazzową miałkością (jego popowy charakter podkreśla partia wokalna Randy'ego Halla), choć posiadający całkiem ładną solówkę Milesa. Trudno uwierzyć, że takie gnioty zostały nagrane przez twórcę "Kind of Blue", "Bitches Brew"i "On the Corner". Warto jednak odnotować, że to jedyne utwory na tym albumie, których Davis nie skomponował (zrobili to Randy Hall i Robert Irving III). Na zakończenie albumu czeka jeszcze niespodzianka w postaci prawie-akustycznego "Ursula", nawiązującego do dawnych, przedelektrycznych dokonań trębacza. Jest to całkiem udany, fajnie rozimprowizowany utwór, choć z zupełnie nie pasującym do niego brzmieniem, przez co zestarzał się bardziej, niż starsze, stuprocentowo akustyczne nagrania Milesa. "The Man with the Horn" był dopiero początkiem drastycznych zmian w muzyce Milesa Davisa. Wraz z kolejnymi w jego dyskografii "We Want Miles" i "Star People" stanowi przejściowy etap, między porywającą, ambitną fuzją jazzu, rocka i funku, znaną z wcześniejszych albumów, a tandetnym popem, który całkiem zdominował jego wydawnictwa po 1983 roku. "The Man with the Horn" w swoich najlepszych momentach nie zbliża się do szczytów z przeszłości, za to w najsłabszych jest już naprawdę tragicznie. Paweł Pałasz ..::TRACK-LIST::.. 1. Fat Time 9:51 2. Back Seat Betty 11:14 3. Shout 5:50 4. Aida 8:08 5. The Man With The Horn 6:31 6. Ursula 10:44 ..::OBSADA::.. Miles Davis - trumpet, arrangements (1, 2, 4, 6), Wah pedal (5) Bill Evans - soprano saxophone (1, 2, 4, 5, 6) Robert Irving III - Yamaha CP-30 electronic piano (3, 5), acoustic piano (5), arrangements Randy Hall - Minimoog (3, 5), arrangements (3, 5), celeste (5), electric guitar (5), lead and backing vocals (5) Mike Stern - electric guitar (1) Barry Finnerty - electric guitar (2, 3, 4, 6) Marcus Miller - electric bass (1, 2, 4, 6) Felton Crews - electric bass (3, 5) Al Foster - drums (1, 2, 4, 6) Vince Wilburn Jr. - drums (3, 5) Sammy Figueroa - percussion (1–4, 6) https://www.youtube.com/watch?v=827VTJM6XSA SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-14 16:59:39
Rozmiar: 350.18 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Na początku 1975 roku, Miles Davis i jego ówczesny septet - w skład którego wchodzili Sonny Fortune, Pete Cosey, Reggie Lucas, Michael Henderson, Al Foster i James Mtume - wyruszyli na trzytygodniowe tournée po Japonii. Pierwszego lutego muzycy dali dwa około półtoragodzinne występy w Festival Hall w Osace. Oba zostały profesjonalnie zarejestrowane, a następnie przygotowane przez Teo Mecero do wydania. Zapis pierwszego występu wypełnił album "Agharta", opublikowany zarówno w Japonii, jak również w Europie i Ameryce Północnej. Zapis drugiego występu, opatrzony tytułem "Pangaea", pierwotnie ukazał się (w zależności od źródła w 1975 lub 1976 roku) wyłącznie w Japonii. Dopiero w latach 90. wydano ten materiał w innych częściach świata. Muzykę, jaką w tamtym czasie wykonywał Miles i jego zespół podczas koncertów, można określić jako zwariowane, niesamowicie intensywne, psychodeliczno-funkowe jamy. Każdy z tych dwóch albumów to w praktyce półtoragodzinna, mocno abstrakcyjna improwizacja, oparta na bardzo gęstej grze sekcji rytmicznej, charakteryzująca się zwykle ostrym, ciężkim i pełnym dysonansów brzmieniem. Przy pierwszych przesłuchaniach taka muzyka może sprawiać przytłaczające wrażenie, ale przecież nie brakuje w tym wszystkim melodii, zdarzają się też bardziej stonowane momenty. Bez problemu można wyłapać rozpoznawalne tematy z takich utworów, jak np. "Willie Nelson", "Maiysha", "Right Off", "Ife", a nawet "So What" z "Kind of Blue". Zwykle jednak są one tylko dodatkiem do szalonych improwizacji. Nie brakuje tutaj momentów o jednoznacznie rockowym brzmieniu i charakterze, zdominowanych przez hendrixowskie partie gitar i energiczną, funkującą grę sekcji rytmicznej (nietrudno dosłyszeć się pewnych podobieństw do Band of Gypsys). Muzycy grali tego wieczoru z taką energią i mocą, że mogliby zmieść większość stricte rockowych kapel. Interakcja pomiędzy nimi jest niewiarygodna, a każdy z nich ma też sporo okazji do zaprezentowanie indywidualnych, porywających popisów. Żaden z nich jednak nie dominuje nad pozostałymi. Nawet Miles - grający zarówno na trąbce, jak i elektrycznych organach - często schodzi na dalszy plan lub jest całkiem nieobecny. "Agharta" cieszy się całkiem sporą popularnością, podczas gdy "Pangaea" pozostaje nieco w cieniu. Jest to całkowicie zrozumiałe, biorąc pod uwagę historię wydawniczą, ale i cholernie niesprawiedliwe. Osobiście preferuję właśnie ten drugi album. Odnoszę wrażenie, że pierwszy występ, choć sam w sobie rewelacyjny, był dla muzyków tylko rozgrzewką, swego rodzaju próbą generalną. I dopiero podczas drugiego pokazali, na co naprawdę ich stać. Osiągnęli absolutne wyżyny zespołowej improwizacji i interakcji, a ich gra jest bardziej zwarta. Przykładami prawdziwego geniuszu są takie momenty, jak saksofonowa solówka Fortune'a rozpoczynająca się w szóstej minucie "Zimbabwe", intrygujący, klimatyczny początek "Gondwana", czy długa gitarowa solówka w połowie tego drugiego. Jednak "Agharta" też ma wiele fantastycznych momentów, żeby wspomnieć tylko o drugiej połowie "Theme from Jack Johnson", z naprawdę odjechanym klimatem, czy psychodeliczny gitarowy popis w środku "Interlude" (w tym miejscu warto zwrócić uwagę, że nazwy utworów z drugiej płyty "Agharty" zostały zamienione miejscami w opisie na okładce albumu i płycie). Jeśli więc pierwszy występ faktycznie był słabszy, to tylko minimalnie. Najlepiej potraktować te dwa albumy jako jedną całość. Wówczas robią jeszcze większe wrażenie - to ponad trzy godziny niesamowicie kreatywnej i porywającej muzyki, łamiącej sztywne zasady i międzygatunkowe podziały. "Agharta" i "Pangaea" to jedne z najwspanialszych albumów - nie tylko koncertowych - jakie do tej pory poznałem. Wraz z kilkoma innymi albumami na żywo Milesa Davisa z elektrycznego okresu ("Black Beauty", "Dark Magus", czy w mniejszym stopniu "At Fillmore" i "Live-Evil") całkowicie przewartościowały moją listę ulubionych koncertówek. Nie ma co ukrywać, że poziom, na jakim gra tutaj septet Davisa, jest po prostu nieosiągalny dla rockowych wykonawców. To nie znaczy, że przestałem cenić "At Fillmore East", "Band of Gypsys", "The Great Deceiver", "Made in Japan" czy "Irish Tour '74" - wiem już jednak, że można zagrać jeszcze lepiej. Warto było się o tym przekonać. Polecam wszystkim, którzy jeszcze nie mieli okazji. Paweł Pałasz Mellow mysterious psychedelic avant-world music influenced progressive rock at it's finest, Pangea is the missing link between Meddle era Pink Floyd, the quieter side of Sun Ra, the exotic lounge gypsy ragas of Gabor Szabo, today's 'down tempo' music for chill rooms and the more introspective jazz/folk side of Jimi Hendrix. This is beautiful one-of-a kind music that has to be heard, mere words cannot do it justice. Recorded on the same night as the Agharta album, Pangea has little of Agharta's cosmic space funk, but all of that album's tense quiet moments and then some. Not all is peaceful here, there are a few sections on Pangea that recall the chaotic free-jazz proto punk of the previously released Dark Magus, but overall, that still ominous mood that only Miles can create dominates here. The star of this show is the phenomenal Pete Cosey, probably one of the best progressive rock guitarists outside of Robert Fripp and John McLaughlin. Pete's playing is rooted in the psychedelic blues tradition of David Gilmour, Eddie Hazel and Hendrix, but Cosey has a much more practiced technical style that allows him to move far beyond anything that those three could ever do. Although many guitarists rely on riffs and scale runs, Cosey's ability to 'sing' on the guitar like a saxophonist brings to mind similar guitarists such as Terje Rypdal, Steve Vai, Steve Hackett, Carlos Santana, Steve Hillage and Jeff Beck. This album is highly recommended for people who like mellow psychedelic rock with some world music and avant-electronic influences and the occasional sonic free-for-all. Easy Money The era of electronic Miles Davis, from its humble late '60s origins (see: "In a Silent Way") through the Fusion breakthrough of his seminal 1970 Jazz-Rock masterpiece "Bitches Brew", and continuing into the apocalyptic street funk of "On The Corner", reached critical mass on stage in Japan in early 1975. This two-disc live set captures the evening performance of a twilight doubleheader, like its companion piece (the impossible to overrate "Agharta") recorded in Osaka on February 1 of that year. Together both albums (both of them twin-discs) mark the apotheosis of an astonishing career that saw the erstwhile jazz trumpet player at the forefront of just about every new musical movement of the previous three decades. "Pangaea" follows a trajectory similar to the afternoon gig, but with fascinating detours and altogether fresh results. Each of the two discs presents a single, unified improvisation, played with even more confidence and kinetic energy than on "Agharta" (Davis in particular sounds a lot stronger: maybe the pain medication finally kicked in). The music is sometimes less ferocious than it was during the afternoon set, but in the end presents an even richer experience: especially on Disc Two, when Miles truly Takes the Voodoo Down. The evening show opens with "Zimbabwe": a no-hold barred, 42-minute Funk-Rock frontal assault more powerful in parts than even the malignant juggernaut of "Dark Magus", recorded in Carnegie Hall the previous year. After that the tone and tempo gradually shift downward into a more open and free-form (but no less rhythmic) jam on the nearly 47-minutes of Disc Two. "Gondwana" (named for the prehistoric super-continent that would separate into Africa and South America) opens with a haunting tropical bass line and evocative solo flute (by Sonny Fortune). It's a welcome respite after all the heat and friction of "Zimbabwe" on Disc One, and eventually cools even further before resolving itself in an unexpected, swinging jam, recalling the pre-electronic roots of Davis' jazz past. And there it ends, in a quietly devastating final curtain to both an epic day of music-making and a vanguard musical career. Davis would retreat into semi-retired seclusion soon after these gigs, and it's hard not to think that the sheer strain of creating such intense and beautiful noise finally pushed him off the public stage. Certainly his comeback in the 1980s introduced a more tame and tired Miles Davis than the ferocious beast heard prowling outside its cage on these recordings. But this was Miles at his peak. And when standing on the summit of any mountain there's no other way to go except down. Consumer postscript: word-of-mouth says the 1991 Columbia re-masters of "Agharta" and "Pangaea" are botched, inferior mixes of the original LPs. Save your pennies, as I did, for the more expensive but vastly superior Sony Japanese pressings. Both not only include more music (a couple of extra minutes on "Pangaea"; a whopping 10-minutes more on "Agharta"), but sound fabulous as well. Neu!mann ..::TRACK-LIST::.. CD 1: 1. Zimbabwe 41:38 Composed By Miles Davis CD 2: 1. Gondwana 49:42 Composed By Miles Davis ..::OBSADA::.. Miles Davis - electric trumpet with wah-wah, organ Sonny Fortune - soprano saxophone, alto saxophone, flute Pete Cosey - electric guitar, synthesizer, percussion Reggie Lucas - electric guitar Michael Henderson - electric bass Al Foster - drums James 'Mtume' Foreman - conga, percussion, water drum, rhythm box https://www.youtube.com/watch?v=5x3IIR2sqHo SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-14 16:34:22
Rozmiar: 210.73 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Na początku 1975 roku, Miles Davis i jego ówczesny septet - w skład którego wchodzili Sonny Fortune, Pete Cosey, Reggie Lucas, Michael Henderson, Al Foster i James Mtume - wyruszyli na trzytygodniowe tournée po Japonii. Pierwszego lutego muzycy dali dwa około półtoragodzinne występy w Festival Hall w Osace. Oba zostały profesjonalnie zarejestrowane, a następnie przygotowane przez Teo Mecero do wydania. Zapis pierwszego występu wypełnił album "Agharta", opublikowany zarówno w Japonii, jak również w Europie i Ameryce Północnej. Zapis drugiego występu, opatrzony tytułem "Pangaea", pierwotnie ukazał się (w zależności od źródła w 1975 lub 1976 roku) wyłącznie w Japonii. Dopiero w latach 90. wydano ten materiał w innych częściach świata. Muzykę, jaką w tamtym czasie wykonywał Miles i jego zespół podczas koncertów, można określić jako zwariowane, niesamowicie intensywne, psychodeliczno-funkowe jamy. Każdy z tych dwóch albumów to w praktyce półtoragodzinna, mocno abstrakcyjna improwizacja, oparta na bardzo gęstej grze sekcji rytmicznej, charakteryzująca się zwykle ostrym, ciężkim i pełnym dysonansów brzmieniem. Przy pierwszych przesłuchaniach taka muzyka może sprawiać przytłaczające wrażenie, ale przecież nie brakuje w tym wszystkim melodii, zdarzają się też bardziej stonowane momenty. Bez problemu można wyłapać rozpoznawalne tematy z takich utworów, jak np. "Willie Nelson", "Maiysha", "Right Off", "Ife", a nawet "So What" z "Kind of Blue". Zwykle jednak są one tylko dodatkiem do szalonych improwizacji. Nie brakuje tutaj momentów o jednoznacznie rockowym brzmieniu i charakterze, zdominowanych przez hendrixowskie partie gitar i energiczną, funkującą grę sekcji rytmicznej (nietrudno dosłyszeć się pewnych podobieństw do Band of Gypsys). Muzycy grali tego wieczoru z taką energią i mocą, że mogliby zmieść większość stricte rockowych kapel. Interakcja pomiędzy nimi jest niewiarygodna, a każdy z nich ma też sporo okazji do zaprezentowanie indywidualnych, porywających popisów. Żaden z nich jednak nie dominuje nad pozostałymi. Nawet Miles - grający zarówno na trąbce, jak i elektrycznych organach - często schodzi na dalszy plan lub jest całkiem nieobecny. "Agharta" cieszy się całkiem sporą popularnością, podczas gdy "Pangaea" pozostaje nieco w cieniu. Jest to całkowicie zrozumiałe, biorąc pod uwagę historię wydawniczą, ale i cholernie niesprawiedliwe. Osobiście preferuję właśnie ten drugi album. Odnoszę wrażenie, że pierwszy występ, choć sam w sobie rewelacyjny, był dla muzyków tylko rozgrzewką, swego rodzaju próbą generalną. I dopiero podczas drugiego pokazali, na co naprawdę ich stać. Osiągnęli absolutne wyżyny zespołowej improwizacji i interakcji, a ich gra jest bardziej zwarta. Przykładami prawdziwego geniuszu są takie momenty, jak saksofonowa solówka Fortune'a rozpoczynająca się w szóstej minucie "Zimbabwe", intrygujący, klimatyczny początek "Gondwana", czy długa gitarowa solówka w połowie tego drugiego. Jednak "Agharta" też ma wiele fantastycznych momentów, żeby wspomnieć tylko o drugiej połowie "Theme from Jack Johnson", z naprawdę odjechanym klimatem, czy psychodeliczny gitarowy popis w środku "Interlude" (w tym miejscu warto zwrócić uwagę, że nazwy utworów z drugiej płyty "Agharty" zostały zamienione miejscami w opisie na okładce albumu i płycie). Jeśli więc pierwszy występ faktycznie był słabszy, to tylko minimalnie. Najlepiej potraktować te dwa albumy jako jedną całość. Wówczas robią jeszcze większe wrażenie - to ponad trzy godziny niesamowicie kreatywnej i porywającej muzyki, łamiącej sztywne zasady i międzygatunkowe podziały. "Agharta" i "Pangaea" to jedne z najwspanialszych albumów - nie tylko koncertowych - jakie do tej pory poznałem. Wraz z kilkoma innymi albumami na żywo Milesa Davisa z elektrycznego okresu ("Black Beauty", "Dark Magus", czy w mniejszym stopniu "At Fillmore" i "Live-Evil") całkowicie przewartościowały moją listę ulubionych koncertówek. Nie ma co ukrywać, że poziom, na jakim gra tutaj septet Davisa, jest po prostu nieosiągalny dla rockowych wykonawców. To nie znaczy, że przestałem cenić "At Fillmore East", "Band of Gypsys", "The Great Deceiver", "Made in Japan" czy "Irish Tour '74" - wiem już jednak, że można zagrać jeszcze lepiej. Warto było się o tym przekonać. Polecam wszystkim, którzy jeszcze nie mieli okazji. Paweł Pałasz Mellow mysterious psychedelic avant-world music influenced progressive rock at it's finest, Pangea is the missing link between Meddle era Pink Floyd, the quieter side of Sun Ra, the exotic lounge gypsy ragas of Gabor Szabo, today's 'down tempo' music for chill rooms and the more introspective jazz/folk side of Jimi Hendrix. This is beautiful one-of-a kind music that has to be heard, mere words cannot do it justice. Recorded on the same night as the Agharta album, Pangea has little of Agharta's cosmic space funk, but all of that album's tense quiet moments and then some. Not all is peaceful here, there are a few sections on Pangea that recall the chaotic free-jazz proto punk of the previously released Dark Magus, but overall, that still ominous mood that only Miles can create dominates here. The star of this show is the phenomenal Pete Cosey, probably one of the best progressive rock guitarists outside of Robert Fripp and John McLaughlin. Pete's playing is rooted in the psychedelic blues tradition of David Gilmour, Eddie Hazel and Hendrix, but Cosey has a much more practiced technical style that allows him to move far beyond anything that those three could ever do. Although many guitarists rely on riffs and scale runs, Cosey's ability to 'sing' on the guitar like a saxophonist brings to mind similar guitarists such as Terje Rypdal, Steve Vai, Steve Hackett, Carlos Santana, Steve Hillage and Jeff Beck. This album is highly recommended for people who like mellow psychedelic rock with some world music and avant-electronic influences and the occasional sonic free-for-all. Easy Money The era of electronic Miles Davis, from its humble late '60s origins (see: "In a Silent Way") through the Fusion breakthrough of his seminal 1970 Jazz-Rock masterpiece "Bitches Brew", and continuing into the apocalyptic street funk of "On The Corner", reached critical mass on stage in Japan in early 1975. This two-disc live set captures the evening performance of a twilight doubleheader, like its companion piece (the impossible to overrate "Agharta") recorded in Osaka on February 1 of that year. Together both albums (both of them twin-discs) mark the apotheosis of an astonishing career that saw the erstwhile jazz trumpet player at the forefront of just about every new musical movement of the previous three decades. "Pangaea" follows a trajectory similar to the afternoon gig, but with fascinating detours and altogether fresh results. Each of the two discs presents a single, unified improvisation, played with even more confidence and kinetic energy than on "Agharta" (Davis in particular sounds a lot stronger: maybe the pain medication finally kicked in). The music is sometimes less ferocious than it was during the afternoon set, but in the end presents an even richer experience: especially on Disc Two, when Miles truly Takes the Voodoo Down. The evening show opens with "Zimbabwe": a no-hold barred, 42-minute Funk-Rock frontal assault more powerful in parts than even the malignant juggernaut of "Dark Magus", recorded in Carnegie Hall the previous year. After that the tone and tempo gradually shift downward into a more open and free-form (but no less rhythmic) jam on the nearly 47-minutes of Disc Two. "Gondwana" (named for the prehistoric super-continent that would separate into Africa and South America) opens with a haunting tropical bass line and evocative solo flute (by Sonny Fortune). It's a welcome respite after all the heat and friction of "Zimbabwe" on Disc One, and eventually cools even further before resolving itself in an unexpected, swinging jam, recalling the pre-electronic roots of Davis' jazz past. And there it ends, in a quietly devastating final curtain to both an epic day of music-making and a vanguard musical career. Davis would retreat into semi-retired seclusion soon after these gigs, and it's hard not to think that the sheer strain of creating such intense and beautiful noise finally pushed him off the public stage. Certainly his comeback in the 1980s introduced a more tame and tired Miles Davis than the ferocious beast heard prowling outside its cage on these recordings. But this was Miles at his peak. And when standing on the summit of any mountain there's no other way to go except down. Consumer postscript: word-of-mouth says the 1991 Columbia re-masters of "Agharta" and "Pangaea" are botched, inferior mixes of the original LPs. Save your pennies, as I did, for the more expensive but vastly superior Sony Japanese pressings. Both not only include more music (a couple of extra minutes on "Pangaea"; a whopping 10-minutes more on "Agharta"), but sound fabulous as well. Neu!mann ..::TRACK-LIST::.. CD 1: 1. Zimbabwe 41:38 Composed By Miles Davis CD 2: 1. Gondwana 49:42 Composed By Miles Davis ..::OBSADA::.. Miles Davis - electric trumpet with wah-wah, organ Sonny Fortune - soprano saxophone, alto saxophone, flute Pete Cosey - electric guitar, synthesizer, percussion Reggie Lucas - electric guitar Michael Henderson - electric bass Al Foster - drums James 'Mtume' Foreman - conga, percussion, water drum, rhythm box https://www.youtube.com/watch?v=5x3IIR2sqHo SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
MILES DAVIS - THE COMPLETE COLUMBIA ALBUM COLLECTION (2009) [CD-PANGAEA (1975)] [WMA] [FALLEN ANGEL]
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-14 16:30:41
Rozmiar: 561.47 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- John Lennon - Anthology (4 CD) + Promo CD --------------------------------------------------------------------- CD 1 - Ascot CD 2 - New York City CD 3 - The Lost Weekend CD 4 - Dakota --------------------------------------------------------------------- CD 5 - Excerpts From John Lennon Anthology (Promo) --------------------------------------------------------------------- Artist...............: John Lennon Album................: Anthology Genre................: Rock Source...............: CD Year.................: 1998 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 54-58 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Capitol Records Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 1 - Ascot --------------------------------------------------------------------- 1. John Lennon - Working Class Hero [04:21] 2. John Lennon - God [03:33] 3. John Lennon - I Found Out [03:48] 4. John Lennon - Hold On [00:44] 5. John Lennon - Isolation [03:47] 6. John Lennon - Love [02:45] 7. John Lennon - Mother [03:49] 8. John Lennon - Remember [02:46] 9. John Lennon - Imagine (Take 1) [03:23] 10. John Lennon - 'Fortunately' - Vignette From Bed-In [00:19] 11. John Lennon - Baby Please Don't Go [04:05] 12. John Lennon - Oh My Love [02:56] 13. John Lennon - Jealous Guy [04:11] 14. John Lennon - Maggie Mae [00:53] 15. John Lennon - How Do You Sleep [05:22] 16. John Lennon - God Save Oz [03:28] 17. John Lennon - Do The Oz [03:11] 18. John Lennon - I Don't Want To Be A Soldier [05:20] 19. John Lennon - Give Peace A Chance [01:53] 20. John Lennon - Look At Me [02:52] 21. John Lennon - Long Lost John [02:15] Playing Time.........: 01:05:51 Total Size...........: 396,05 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 2 - New York City --------------------------------------------------------------------- 1. John Lennon - New York City [00:56] 2. John Lennon - Attica State (Live) [04:28] 3. John Lennon - Imagine (Live) [03:09] 4. John Lennon - Bring On The Lucie [04:08] 5. John Lennon - Woman Is The Nigger Of The World [00:39] 6. John Lennon - Geraldo Rivera (One To One Concert) [00:40] 7. John Lennon - Woman Is The Nigger Of The World (Live) [05:15] 8. John Lennon - It's So Hard (Live) [03:09] 9. John Lennon - Come Together (Live) [04:20] 10. John Lennon - Happy Xmas [03:32] 11. John Lennon - Luck Of The Irish [Live) [03:41] 12. John Lennon - John Sinclair (Live) [03:43] 13. John Lennon - The David Frost Show [00:54] 14. John Lennon - Mind Games (I Promise) [01:02] 15. John Lennon - Mind Games (Make Love, Not War) [01:15] 16. John Lennon - One Day At A Time [03:14] 17. John Lennon - I Know [03:13] 18. John Lennon - I'm The Greatest [03:37] 19. John Lennon - Goodnight Vienna [02:45] 20. John Lennon - Jerry Lewis Telethon [02:00] 21. John Lennon - 'A Kiss is Just A Kiss' (Vignette) [00:12] 22. John Lennon - Real Love [04:14] 23. John Lennon - You Are Here [04:56] Playing Time.........: 01:05:12 Total Size...........: 398,35 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 3 - The Lost Weekend --------------------------------------------------------------------- 1. John Lennon - What You Got [01:16] 2. John Lennon - Nobody Loves You When You're Down And Out [05:39] 3. John Lennon - Whatever Gets You Through The Night (Home)[00:38] 4. John Lennon - Whatever Gets You Through The Night (Studio)[03:34] 5. John Lennon - Yesterday (Parody) [00:34] 6. John Lennon - Be Bop A Lula [02:53] 7. John Lennon - Rip It Up/Ready Teddy [02:32] 8. John Lennon - Scared [05:04] 9. John Lennon - Steel And Glass [04:47] 10. John Lennon - Surprise, Surprise (Sweet Bird Of Paradox)[02:59] 11. John Lennon - Bless You [04:15] 12. John Lennon - Going Down On Love [00:54] 13. John Lennon - Move Over Ms. L [03:10] 14. John Lennon - Ain't She Sweet [00:28] 15. John Lennon - Slippin' And Slidin' [02:27] 16. John Lennon - Peggy Sue [01:19] 17. John Lennon - Bring It On Home To Me/Send Me Some Lovin'[03:51] 18. John Lennon - Phil And John 1 [02:14] 19. John Lennon - Phil And John 2 [02:01] 20. John Lennon - Phil And John 3 [00:55] 21. John Lennon - 'When In Doubt, Fuck It' [00:10] 22. John Lennon - Be My Baby [04:33] 23. John Lennon - Stranger's Room [03:18] 24. John Lennon - Old Dirt Road [03:54] Playing Time.........: 01:03:35 Total Size...........: 392,97 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 4 - Dakota --------------------------------------------------------------------- 1. John Lennon - I'm Losing You [04:06] 2. John Lennon - Sean's 'Little Help' [00:58] 3. John Lennon - Serve Yourself [03:49] 4. John Lennon - My Life [02:37] 5. John Lennon - Nobody Told Me [03:32] 6. John Lennon - Life Begins At 40 [02:24] 7. John Lennon - I Don't Wanna Face It [03:32] 8. John Lennon - Woman [04:03] 9. John Lennon - Dear Yoko [02:35] 10. John Lennon - Watching The Wheels [03:05] 11. John Lennon - I'm Stepping Out [04:19] 12. John Lennon - Borrowed Time [03:58] 13. John Lennon - The Rishi Kesh Song [02:28] 14. John Lennon - Sean's [00:35] 15. John Lennon - Beautiful Boy [04:12] 16. John Lennon - Mr. Hyde's Gone (Don't Be Afraid) [02:43] 17. John Lennon - Only You [03:25] 18. John Lennon - Grow Old With Me [03:19] 19. John Lennon - Dear John [02:19] 20. John Lennon - The Great Wok [03:14] 21. John Lennon - Mucho Mungo [01:26] 22. John Lennon - Satire 1 [02:22] 23. John Lennon - Satire 2 [04:35] 24. John Lennon - Satire 3 [00:47] 25. John Lennon - Sean's 'In The Sky' [01:24] 26. John Lennon - It's Real [01:05] Playing Time.........: 01:13:05 Total Size...........: 413,15 MB --------------------------------------------------------------------- John Lennon - Excerpts From John Lennon Anthology (Promo) --------------------------------------------------------------------- Artist...............: John Lennon Album................: Excerpts From John Lennon Anthology (Promo) Genre................: Rock, Pop Source...............: CD Year.................: 1998 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 61 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Capitol Records Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - (Promo CD) --------------------------------------------------------------------- 1. John Lennon - I'm Losing You [03:47] 2. John Lennon - Working Class Hero [03:59] 3. John Lennon - God [03:16] 4. John Lennon - How Do You Sleep? [05:01] 5. John Lennon - Imagine (Take 1) [03:06] 6. John Lennon - Only You [03:25] 7. John Lennon (With Sean Lennon & Yoko Ono) - Sean's "In The Sky"[01:23] Playing Time.........: 24:00 Total Size...........: 149,22 MB
Seedów: 478
Data dodania:
2025-11-14 11:59:38
Rozmiar: 1.79 GB
Peerów: 161
Dodał: rajkad
Opis
...( Info )...
FLAC (tracks), Lossless / 1:17:57 | 396 Mb Soundtracks, Pop ...( Opis )... Norymberga (Original Motion Picture Soundtrack) to oficjalna ścieżka dźwiękowa do tytułowego filmu historycznego z 2025 roku, napisanego i wyreżyserowanego przez Jamesa Vanderbilta. Film powstał na podstawie książki Jacka El-Haia z 2013 roku The Nazi and the Psychiatrist i opowiada o psychiatrze Douglasie Kelleyu (Rami Malek), który ma za zadanie ustalić, czy Hermann Göring (Russell Crowe) jest w stanie stanąć przed sądem w Norymberskich Procesach. Muzyka, skomponowana przez Briana Tylera, składa się z 18 utworów, w tym rozszerzonej wieloczęściowej kompozycji "Nuremberg Suite". Ścieżka dźwiękowa została wydana cyfrowo 7 listopada 2025 roku. ...( TrackList )... 1-1 Brian Tyler - Nuremberg Suite Part I - Begin[5:48] 1-2 Brian Tyler - Nuremberg Suite Part II - Resistance[7:19] 1-3 Brian Tyler - Nuremberg Suite Part III - Hope[3:36] 1-4 Brian Tyler - Nuremberg Suite Part IV - Never Shall We Forget[4:34] 1-5 Brian Tyler - Nuremberg Suite Part V - Tzedek, Tzedek Tirdof[3:07] 1-6 Brian Tyler - Welcome to Nuremberg[4:52] 1-7 Brian Tyler - The Charges[4:33] 1-8 Brian Tyler - Stormfront[3:27] 1-9 Brian Tyler - Rorschach[1:27] 1-10 Brian Tyler - Goring and Hess[4:46] 1-11 Brian Tyler - The Hunt[3:00] 1-12 Brian Tyler - Fissure[2:53] 1-13 Brian Tyler - Modesty vs Vanity[5:33] 1-14 Brian Tyler - Judgement[3:43] 1-15 Brian Tyler - Justice and Atonement[1:27] 1-16 Brian Tyler - Unheard Warnings[1:37] 1-17 Brian Tyler - Epilogue[2:30] 1-18 Brian Tyler - Nuremberg End Title[13:45] POBIERASZ,SEEDUJ!!! POBRAŁEŚ,PODZIĘKUJ!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-13 21:30:49
Rozmiar: 396.69 MB
Peerów: 0
Dodał: hektor0608
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Krzysztof Balkiewicz o historii tego albumu: Moja słodka europejska ojczyzna II W październiku 1967 roku Krzysztof Komeda stworzył w Baden-Baden projekt z cyklu Jazz i Poezja Meine Süsse Europäische Heimat – Moja słodka europejska ojczyzna. Jak się miało okazać, było to ostatnie europejskie dzieło Komedy – symboliczne pożegnanie kompozytora z Europą. Płyta Meine Süsse Europäische Heimat z utworami do tekstów wybitnych polskich poetów ukazała się w czasie, gdy Komeda przebywał już w Hollywood i pracował nad muzyką do filmu Romana Polańskiego Rosemary’s Baby. Z korespondencji kompozytora z producentem płyty Joachimem-Ernstem Berendtem wynikało, że powstało więcej utworów, niż znalazło się na płycie. W liście Komeda prosił Berendta, aby ten zamienił niektóre kompozycje. Berendt odmówił – jego zdaniem pewne wiersze bardziej podkreślały europejski charakter płyty. I to był jedyny ślad istnienia dodatkowych kompozycji… Wydawało się, że owe nieznane kompozycje bezpowrotnie przepadły. Jednak w Bibliotece Narodowej w Warszawie w czasie szczegółowej kwerendy archiwum Krzysztofa Komedy udało mi się, wraz z muzykolożką Justyną Raczkowską, odnaleźć prawdziwy skarb – rękopisy sześciu kompozycji Komedy z projektu Moja słodka europejska ojczyzna, które nie znalazły się na wspominanej winylowej płycie. Są to utwory: 1. Jonasz do wiersza Zbigniewa Herberta Jonasz 2. Kiedy gaśnie lampa wyobraźni do wiersza Adama Ważyka Poemat dla dorosłych 3. Klasyk do prozy poetyckiej Zbigniewa Herberta Klasyk 4. Jan Cherubin do wiersza Mieczysława Jastruna Jan Cherubin 5. Ich dwoje do wiersza Bolesława Leśmiana Dwoje ludzieńków 6. Miserere do wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego Miserere (Na oryginalnej niemieckiej płycie utwór pod tym samym tytułem zawiera inną kompozycję, niż prezentowana przez sekstet Piotra Schmidta). O projekcie Moja słodka europejska ojczyzna sam Komeda (znany skądinąd z powściągliwego podejścia do swojej twórczości) powiedział, że jest to jego najwybitniejsze dzieło. Z kolei Joachim-Ernst Berendt napisał o kompozycjach Krzysztofa Komedy: „Jeszcze nigdy nie mieliśmy na płycie z poezją tak pięknych, bogatych i pełnych uczuć melodii!”. Po ponad pół wieku możemy podziwiać drugą, nieznaną część legendarnego projektu Krzysztofa Komedy Moja słodka europejska ojczyzna. Na płycie znalazł się dodatkowo jeden znany już z wcześniej wydanego krążka utwór Po katastrofie, napisany do wiersza Czesława Miłosza Campo di Fiori. Piotr Schmidt podjął się opracowania odnalezionych rękopisów Krzysztofa Komedy i zaaranżowania muzyki. Powstały dzieła wybitne. Wszyscy muzycy z niewiarygodną wręcz intuicją uchwycili ducha twórczości Komedy. Piotr Schmidt oraz jego przyjaciele oddali hołd Krzysztofowi Komedzie w 90. rocznicę urodzin kompozytora w sposób absolutnie wyjątkowy. Wydaje się, że nasza „europejska ojczyzna” czekała na tę muzykę… Krzysztof Balkiewicz Prezes Stowarzyszenia Opieki Nad Spuścizną Krzysztofa Komedy, dyr art. Love Polish Jazz Festival (...) Ta muzyka to wszystko, czego może oczekiwać każdy fan Komedy (a więc i każdy fan polskiego jazzu), pełna błyskotliwych linii melodycznych, liryzmu i melancholii, które są uosobieniem polskiego jazzu, duża nuta napięcia i tajemniczości, która charakteryzuje kompozycje Komedy i znakomite wykonawstwo jednych z najlepszych polskich, europejskich i amerykańskich muzyków. (...) Album zawiera wszystko co potrzebne by stać się natychmiastowym klasykiem, co oczywiście nie dziwi. (...) Ogólnie rzecz biorąc, jest to monumentalny kawałek historii jazzu, wielkie odkrycie i wspaniała okazja do odkrycia kolejnego elementu geniuszu Komedy. Wszystkim zaangażowanym w ten projekt należą się szczere podziękowania: wybitni muzycy, archiwista/detektyw, ludzie, którzy znakomicie nagrali muzykę itd. Każdy prawdziwy entuzjasta jazzu na tej planecie powinien posłuchać tego albumu, ponieważ niesłyszenie go to wielka pustka w umiejętności rozumienia europejskiej estetyki muzycznej. Prof. Adam Baruch, The Soundtrack Of My Life Powstał niezwykły spektakl muzyczny, w którym po wielu latach zabrzmiały dźwiękowe myśli Komedy. (...) Zarówno zaproszeni zagraniczni goście, jak i polscy muzycy doskonale odnaleźli się w tym materiale budując na jego fundamencie własną, barwną i wielowymiarową, nasyconą emocjami muzykę. Marek Romański, Jazz Forum Młody artysta porwał publiczność, a brzmienie jego trąbki okazało się absolutnie niepowtarzalne. (...) Piotr Schmidt jest artystą niezwykłym i najciekawszym trębaczem młodego pokolenia. Jego flagowy album „Tribute to Tomasz Stańko” lokuje go w gronie najważniejszych pretendentów spuścizny legendarnego trębacza. Ale także otworzył drogę do „złotej kolekcji” polskiego jazzu i prestiżowych estrad. Dionizy Piątkowski, Era Jazzu Piotr Schmidt to trębacz jazzowy, a zarazem kompozytor, aranżer o wyjątkowej smykałce do reinterpretowania, muzyk z bardzo otwartą głową pełną niezwykłych pomysłów, dźwiękowy erudyta a zarazem bardzo pokornie odnoszący się do muzycznej tradycji polskiej i światowej muzyki jazzowej. Adam Dobrzyński, Radiowa Jedynka, Polsat, adamdobrzynski.blogspot.com Europe Jazz Media Chart July 2022. Lipcowe zestawienie płyt rekomendowanych przez europejskie media jazzowe. Na liście najnowsze nagrania takich artystów jak Theo Croker, Trombone Shorty, Myra Melfdord i… Piotr Schmidt („Komeda Unknown 1967”). https://www.europejazz.net/europe-jazz-media-chart-july-2022?fbclid=IwAR... It would be hard to count all the records with Krzysztof Komeda’s music released posthumously, not to mention the new interpretations which seem to appear endlessly. And just when you start to think that this area has been fully explored, there is always a new Komeda project lurking around the corner. But the truth is the legendary Polish pianist and composer Krzysztof Komeda has released only three full LPs during his lifetime – “Ballet Etudes” (Danish Metronome, 1963), his most famous “Astigmatic” (Polish Jazz vol. 5, 1965), and „Meine Süsse Europäische Heimat” (Columbia/EMI). The latter was a jazz and poetry session produced by Joachim-Ernst Berendt in Baden-Baden in June 1967, before Komeda’s final departure for Hollywood. The sensational news is that now, 55 years later, it came to light that Komeda had prepared for the project more compositions than just those that made it to the wax. Six unknown pieces (only sheet music) have been discovered in the archives of the National Library in Warsaw! Trumpeter Piotr Schmidt decided to record these compositions with his own arrangements, trying to capture Komeda’s original spirit. In this effort he has received support of the first-class players making up the Piotr Schmidt International Sextet. The team include the leader on trumpet, Kęstutis Vaiginis on saxophones, David Dorużka on guitar, Paweł Tomaszewski on piano, Michał Barański on bass, and Sebastian Kuchczyński on drums, with two American musicians guesting on some of the pieces: Harish Raghavan on bass and Jonathan Barber on drums. The result is the uncanny “Komeda Unknown 1967”, just released by SJR Records. Paweł Brodowski, redaktor naczelny Jazz Forum ..::TRACK-LIST::.. 1. Jonah 7:55 2. Miserere 5:23 3. The Classic 8:00 4. When The Light Of Imagination Goes Out 7:42 5. Just The Two Of Them 5:40 6. Jan Cherubin 6:07 7. After Catastrophe 9:55 ..::OBSADA::.. Piotr Schmidt - tp Kęstutis Vaiginis - ts, ss David Dorużka - g Paweł Tomaszewski - p Harish Raghavan, Michał Barański - b Jonathan Barber, Sebastian Kuchczyński - dr https://www.youtube.com/watch?v=mEKQp4t9C1M SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-13 19:49:42
Rozmiar: 117.11 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Krzysztof Balkiewicz o historii tego albumu: Moja słodka europejska ojczyzna II W październiku 1967 roku Krzysztof Komeda stworzył w Baden-Baden projekt z cyklu Jazz i Poezja Meine Süsse Europäische Heimat – Moja słodka europejska ojczyzna. Jak się miało okazać, było to ostatnie europejskie dzieło Komedy – symboliczne pożegnanie kompozytora z Europą. Płyta Meine Süsse Europäische Heimat z utworami do tekstów wybitnych polskich poetów ukazała się w czasie, gdy Komeda przebywał już w Hollywood i pracował nad muzyką do filmu Romana Polańskiego Rosemary’s Baby. Z korespondencji kompozytora z producentem płyty Joachimem-Ernstem Berendtem wynikało, że powstało więcej utworów, niż znalazło się na płycie. W liście Komeda prosił Berendta, aby ten zamienił niektóre kompozycje. Berendt odmówił – jego zdaniem pewne wiersze bardziej podkreślały europejski charakter płyty. I to był jedyny ślad istnienia dodatkowych kompozycji… Wydawało się, że owe nieznane kompozycje bezpowrotnie przepadły. Jednak w Bibliotece Narodowej w Warszawie w czasie szczegółowej kwerendy archiwum Krzysztofa Komedy udało mi się, wraz z muzykolożką Justyną Raczkowską, odnaleźć prawdziwy skarb – rękopisy sześciu kompozycji Komedy z projektu Moja słodka europejska ojczyzna, które nie znalazły się na wspominanej winylowej płycie. Są to utwory: 1. Jonasz do wiersza Zbigniewa Herberta Jonasz 2. Kiedy gaśnie lampa wyobraźni do wiersza Adama Ważyka Poemat dla dorosłych 3. Klasyk do prozy poetyckiej Zbigniewa Herberta Klasyk 4. Jan Cherubin do wiersza Mieczysława Jastruna Jan Cherubin 5. Ich dwoje do wiersza Bolesława Leśmiana Dwoje ludzieńków 6. Miserere do wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego Miserere (Na oryginalnej niemieckiej płycie utwór pod tym samym tytułem zawiera inną kompozycję, niż prezentowana przez sekstet Piotra Schmidta). O projekcie Moja słodka europejska ojczyzna sam Komeda (znany skądinąd z powściągliwego podejścia do swojej twórczości) powiedział, że jest to jego najwybitniejsze dzieło. Z kolei Joachim-Ernst Berendt napisał o kompozycjach Krzysztofa Komedy: „Jeszcze nigdy nie mieliśmy na płycie z poezją tak pięknych, bogatych i pełnych uczuć melodii!”. Po ponad pół wieku możemy podziwiać drugą, nieznaną część legendarnego projektu Krzysztofa Komedy Moja słodka europejska ojczyzna. Na płycie znalazł się dodatkowo jeden znany już z wcześniej wydanego krążka utwór Po katastrofie, napisany do wiersza Czesława Miłosza Campo di Fiori. Piotr Schmidt podjął się opracowania odnalezionych rękopisów Krzysztofa Komedy i zaaranżowania muzyki. Powstały dzieła wybitne. Wszyscy muzycy z niewiarygodną wręcz intuicją uchwycili ducha twórczości Komedy. Piotr Schmidt oraz jego przyjaciele oddali hołd Krzysztofowi Komedzie w 90. rocznicę urodzin kompozytora w sposób absolutnie wyjątkowy. Wydaje się, że nasza „europejska ojczyzna” czekała na tę muzykę… Krzysztof Balkiewicz Prezes Stowarzyszenia Opieki Nad Spuścizną Krzysztofa Komedy, dyr art. Love Polish Jazz Festival (...) Ta muzyka to wszystko, czego może oczekiwać każdy fan Komedy (a więc i każdy fan polskiego jazzu), pełna błyskotliwych linii melodycznych, liryzmu i melancholii, które są uosobieniem polskiego jazzu, duża nuta napięcia i tajemniczości, która charakteryzuje kompozycje Komedy i znakomite wykonawstwo jednych z najlepszych polskich, europejskich i amerykańskich muzyków. (...) Album zawiera wszystko co potrzebne by stać się natychmiastowym klasykiem, co oczywiście nie dziwi. (...) Ogólnie rzecz biorąc, jest to monumentalny kawałek historii jazzu, wielkie odkrycie i wspaniała okazja do odkrycia kolejnego elementu geniuszu Komedy. Wszystkim zaangażowanym w ten projekt należą się szczere podziękowania: wybitni muzycy, archiwista/detektyw, ludzie, którzy znakomicie nagrali muzykę itd. Każdy prawdziwy entuzjasta jazzu na tej planecie powinien posłuchać tego albumu, ponieważ niesłyszenie go to wielka pustka w umiejętności rozumienia europejskiej estetyki muzycznej. Prof. Adam Baruch, The Soundtrack Of My Life Powstał niezwykły spektakl muzyczny, w którym po wielu latach zabrzmiały dźwiękowe myśli Komedy. (...) Zarówno zaproszeni zagraniczni goście, jak i polscy muzycy doskonale odnaleźli się w tym materiale budując na jego fundamencie własną, barwną i wielowymiarową, nasyconą emocjami muzykę. Marek Romański, Jazz Forum Młody artysta porwał publiczność, a brzmienie jego trąbki okazało się absolutnie niepowtarzalne. (...) Piotr Schmidt jest artystą niezwykłym i najciekawszym trębaczem młodego pokolenia. Jego flagowy album „Tribute to Tomasz Stańko” lokuje go w gronie najważniejszych pretendentów spuścizny legendarnego trębacza. Ale także otworzył drogę do „złotej kolekcji” polskiego jazzu i prestiżowych estrad. Dionizy Piątkowski, Era Jazzu Piotr Schmidt to trębacz jazzowy, a zarazem kompozytor, aranżer o wyjątkowej smykałce do reinterpretowania, muzyk z bardzo otwartą głową pełną niezwykłych pomysłów, dźwiękowy erudyta a zarazem bardzo pokornie odnoszący się do muzycznej tradycji polskiej i światowej muzyki jazzowej. Adam Dobrzyński, Radiowa Jedynka, Polsat, adamdobrzynski.blogspot.com Europe Jazz Media Chart July 2022. Lipcowe zestawienie płyt rekomendowanych przez europejskie media jazzowe. Na liście najnowsze nagrania takich artystów jak Theo Croker, Trombone Shorty, Myra Melfdord i… Piotr Schmidt („Komeda Unknown 1967”). https://www.europejazz.net/europe-jazz-media-chart-july-2022?fbclid=IwAR... It would be hard to count all the records with Krzysztof Komeda’s music released posthumously, not to mention the new interpretations which seem to appear endlessly. And just when you start to think that this area has been fully explored, there is always a new Komeda project lurking around the corner. But the truth is the legendary Polish pianist and composer Krzysztof Komeda has released only three full LPs during his lifetime – “Ballet Etudes” (Danish Metronome, 1963), his most famous “Astigmatic” (Polish Jazz vol. 5, 1965), and „Meine Süsse Europäische Heimat” (Columbia/EMI). The latter was a jazz and poetry session produced by Joachim-Ernst Berendt in Baden-Baden in June 1967, before Komeda’s final departure for Hollywood. The sensational news is that now, 55 years later, it came to light that Komeda had prepared for the project more compositions than just those that made it to the wax. Six unknown pieces (only sheet music) have been discovered in the archives of the National Library in Warsaw! Trumpeter Piotr Schmidt decided to record these compositions with his own arrangements, trying to capture Komeda’s original spirit. In this effort he has received support of the first-class players making up the Piotr Schmidt International Sextet. The team include the leader on trumpet, Kęstutis Vaiginis on saxophones, David Dorużka on guitar, Paweł Tomaszewski on piano, Michał Barański on bass, and Sebastian Kuchczyński on drums, with two American musicians guesting on some of the pieces: Harish Raghavan on bass and Jonathan Barber on drums. The result is the uncanny “Komeda Unknown 1967”, just released by SJR Records. Paweł Brodowski, redaktor naczelny Jazz Forum ..::TRACK-LIST::.. 1. Jonah 7:55 2. Miserere 5:23 3. The Classic 8:00 4. When The Light Of Imagination Goes Out 7:42 5. Just The Two Of Them 5:40 6. Jan Cherubin 6:07 7. After Catastrophe 9:55 ..::OBSADA::.. Piotr Schmidt - tp Kęstutis Vaiginis - ts, ss David Dorużka - g Paweł Tomaszewski - p Harish Raghavan, Michał Barański - b Jonathan Barber, Sebastian Kuchczyński - dr https://www.youtube.com/watch?v=mEKQp4t9C1M SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-13 19:46:12
Rozmiar: 285.18 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. REDAKCJA to nowy zespół na polskiej scenie rockowej, ale z pewnością nie jest to formacja złożona z nowicjuszy. Siłą napędową, a także autorem całości repertuaru zespołu jest bowiem Dariusz Dusza - gitarzysta i autor tekstów, w przeszłości lider i współzałożyciel tak ważnych i legendarnych formacji polskiej sceny jak Śmierć Kliniczna, Absurd czy DiM. Dusza od lat z powodzeniem kontynuuje współpracę z Ireneuszem Dudkiem w formacji Skakin' Dudi. Obaj muzycy stworzyli wspólnie takie niezapomniane przeboje jak: "Au sza la la la" czy "Och, Ziuta". Dusza nieprzerwanie występuje z Ireneuszem Dudkiem i nadal tworzy dla niego teksty, ma na swym koncie również współpracę z zespołem Dżem. Napisał dla niego m.in. teksty do takich utworów jak "Malowany ptak" czy "Zapal świeczkę". Utwory skomponowane i napisane przez Dariusza Duszę znalazły się na kilkudziesięciu płytach, docierając do miliona odbiorców! Artysta występował w wielu programach telewizyjnych i na wszystkich znaczących festiwalach (zdobywając m.in. nagrodę publiczności na festiwalu opolskim). Redakcja skupia utalentowanych muzyków. Łączy w sobie energetyczną muzykę z ambitnymi tekstami podążając stylistycznie w różnych kierunkach. Bazą repertuarową zespołu jest energetyczny rockowy repertuar, w którym odnaleźć można także kilka bardziej stonowanych kompozycji. Redakcja z upodobaniem sięga po gitarowe przeboje oparte na tradycyjnym rock'n'rollu nie unikając niekiedy bardziej punkowych rytmów czy pojawiających się wpływów reggae, które dla wielu fanów mogą być łącznikiem dokonań Redakcji z tym co Dusza tworzył w formacji DiM. REDAKCJA zadebiutowała albumem "Horroskop" wydanym w 2011 roku przez wytwórnię Jimmy Jazz Records. Premiera drugiej płyty zespołu zatytułowanej "Cyfrowe średniowiecze" zaplanowana została na 13 pażdziernika 2012, a wydawcą ponownie jest Jimmy Jazz Records. 'Cyfrowe średniowiecze' to najnowsza odsłona muzycznych dokonań Redakcji, grupy dowodzonej przez Darka Duszę, tekściarza i kompozytora o długoletnim dorobku artystycznym, twórcy wielu przebojów i muzyka wielu znaczących projektów muzycznych. Po zeszłorocznym albumie pt. "Horroskop" jest to już druga płyta zespołu, na której można usłyszeć 13 całkowicie premierowych utworów oraz dwa, współcześnie zarejestrowane nagrania Absurdu - jednej z dawnych, punkowych formacji Darka Duszy. Debiut Redakcji spotkał się z dużym uznaniem recenzentów i przychylnością fanów ciekawych powrotu artysty po latach na stricte rockowo-punk'n'rollowe poletko. Muzyka Redakcji obroniła się bez trudu, a kompozycje "Dziś umarłem na ulicy", Karmazynowy śnieg", "Pięć dni w tygodniu" czy "Tak jak kot" wiele tygodni gościły na antenie wielu rozgłośni radiowych. Po koncertowej konfrontacji z fanami i m.in. doskonałym przyjęciu na festiwalu "Rock na Bagnie" zespół postanowił skierować się twórczo w stronę mocniejszego brzmienia czego najlepszym dowodem jest nowy album, na którym dominują rockowe, soczyste kompozycje podlane brzmieniem nawiązującym do punkowej estetyki i nie pozbawione rock'n'rollowej przebojowości. Jak zwykle wizytówka dokonań Redakcji są charakterystyczne teksty Darka Duszy w zależności od intencji autora mniej lub bardziej refleksyjne ale zawsze będące odbiciem bliskiej rzeczywistości. "Cyfrowe średniowiecze" to 15 muzyczno-słownych petard pośród których wzorem debiutu nie brakuje utworów od pierwszego kontaktu pozostających w głowie słuchacza. To doskonały łacznik pomiędzy tym co charakteryzuje dokonania Duszy sprzed lat (a co nigdy wcześniej nie doczekało się profesjonalnej realizacji) a tym co dzisiaj napędza artystę najbardziej. Solidny album dla każdego kto potrafi docenić siłę soczystego rockowego i rock'n'rollowego brzmienia. Wydawca Drodzy Państwo, odskoczmy nieco w odmienne oblicze szeroko pojętego rocka, wybierzmy się na przechadzkę w towarzystwie Redakcji. Zapewne niewielu czytelników naszego serwisu wie, z czym to się je, stąd na początek kilka słów wprowadzenia. Zespół jest młody, co nie znaczy, że jego członkowie to dyletanci na scenie muzycznej. Twórcą całego zamieszania jest tekściarz i gitarzysta Darek Dusza, który od lat współpracuje z Ireneuszem Dudkiem i może być kojarzony z takimi kapelami jak: Śmierć Kliniczna, Absurd czy DiM. Towarzyszą mu basista Bartek Stuchlik (Shakin’ Dudi), wokalista Adam Antosiewicz (m.in. Trzy Kluski Śląskie) oraz perkusista Łukasz Walczak. Grupa dała się poznać za sprawą pozytywnie przyjętego debiutu „Horroskop” z 2011 roku. Teraz kontynuuje swoją misję, której kolejnym etapem jest „Cyfrowe Średniowiecze”. Tytuł płyty jak najbardziej na czasie – odnosi się do obecnej sytuacji społecznej, co ma swoje odwzorowanie również w warstwie lirycznej. Ta w sposób lekki, trafnie opisuje to, co dzieje się wokół wszystkich nas. Muzycznie nie jest tak jednoznacznie jakby się można było spodziewać. Fakt, przeważają klimaty spod znaku punk’n’rolla. Nie oznacza to jednak, że Redakcja trzyma się kurczowo jednej stylistyki. Panowie śmiało i z dobrym tego skutkiem sięgają po inne środki wyrazu. Tak też w sporej części materiału przewija się duch znamienny dla muzyki lat 60 – tych. Oprócz tego można uświadczyć elementów w stylu ska, reggae czy gitarowego rocka. Co istotne już po pierwszym odsłuchu w głowie zostaje wiele melodii i nośnych refrenów. Chłopaki mają dar do chwytliwych pomysłów i czuja do tworzenia dobrych rzeczy za pomocą niewyszukanych środków. Wypada to naturalnie i świeżo. Płyta ma stosunkowo surowe, garażowe brzmienie, dalekie od hermetycznej sztuczności studyjnej. Momentami Redakcja przypomina mi nieco dokonania wczesnego Rush, co niektórych może zdziwić… Od czasu do czasu, zespół pozwala sobie na małą improwizację, co można usłyszeć choćby w „Kopiuj, Wklej”. Znowu „Dwie Głowy” pokazuje skłonność chłopaków do szaleństwa i udziwnień – specyficzny kawałek. Redakcja mimo ewidentnego ukierunkowania i pełnej świadomości tego co robi, potrafi zadziwić, zyskać naszą sympatię. „Cyfrowe Średniowiecze” to płyta, która potrafi zaintrygować, wzbudzić zainteresowanie. Kto choć trochę preferuje punk rockowe klimaty, ten z pewnością powinien zgłębić nowe wydawnictwo Redakcji. Reszta również może czuć się zaproszona – a nuż kogoś trafi – szczególnie, że są ku temu mocne liczne dowody (aż 15)... Marcin Magiera ..::TRACK-LIST::.. 1. Cyfrowe średniowiecze 2. Sto pełnych samotności lat 3. Miliony much 4. Kopiuj, wklej 5. Daj pospać 6. Dwie głowy 7. Cwany jeż 8. Mechanika 9. Niezdarny szkic 10. Bełkotem pijany 11. A może spróbuj 12. Rewanż 13. Wyprostowany palec 14. Winyl 15. Nasze realia https://www.youtube.com/watch?v=rdtM2X755Kg SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-13 19:17:21
Rozmiar: 114.93 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. REDAKCJA to nowy zespół na polskiej scenie rockowej, ale z pewnością nie jest to formacja złożona z nowicjuszy. Siłą napędową, a także autorem całości repertuaru zespołu jest bowiem Dariusz Dusza - gitarzysta i autor tekstów, w przeszłości lider i współzałożyciel tak ważnych i legendarnych formacji polskiej sceny jak Śmierć Kliniczna, Absurd czy DiM. Dusza od lat z powodzeniem kontynuuje współpracę z Ireneuszem Dudkiem w formacji Skakin' Dudi. Obaj muzycy stworzyli wspólnie takie niezapomniane przeboje jak: "Au sza la la la" czy "Och, Ziuta". Dusza nieprzerwanie występuje z Ireneuszem Dudkiem i nadal tworzy dla niego teksty, ma na swym koncie również współpracę z zespołem Dżem. Napisał dla niego m.in. teksty do takich utworów jak "Malowany ptak" czy "Zapal świeczkę". Utwory skomponowane i napisane przez Dariusza Duszę znalazły się na kilkudziesięciu płytach, docierając do miliona odbiorców! Artysta występował w wielu programach telewizyjnych i na wszystkich znaczących festiwalach (zdobywając m.in. nagrodę publiczności na festiwalu opolskim). Redakcja skupia utalentowanych muzyków. Łączy w sobie energetyczną muzykę z ambitnymi tekstami podążając stylistycznie w różnych kierunkach. Bazą repertuarową zespołu jest energetyczny rockowy repertuar, w którym odnaleźć można także kilka bardziej stonowanych kompozycji. Redakcja z upodobaniem sięga po gitarowe przeboje oparte na tradycyjnym rock'n'rollu nie unikając niekiedy bardziej punkowych rytmów czy pojawiających się wpływów reggae, które dla wielu fanów mogą być łącznikiem dokonań Redakcji z tym co Dusza tworzył w formacji DiM. REDAKCJA zadebiutowała albumem "Horroskop" wydanym w 2011 roku przez wytwórnię Jimmy Jazz Records. Premiera drugiej płyty zespołu zatytułowanej "Cyfrowe średniowiecze" zaplanowana została na 13 pażdziernika 2012, a wydawcą ponownie jest Jimmy Jazz Records. 'Cyfrowe średniowiecze' to najnowsza odsłona muzycznych dokonań Redakcji, grupy dowodzonej przez Darka Duszę, tekściarza i kompozytora o długoletnim dorobku artystycznym, twórcy wielu przebojów i muzyka wielu znaczących projektów muzycznych. Po zeszłorocznym albumie pt. "Horroskop" jest to już druga płyta zespołu, na której można usłyszeć 13 całkowicie premierowych utworów oraz dwa, współcześnie zarejestrowane nagrania Absurdu - jednej z dawnych, punkowych formacji Darka Duszy. Debiut Redakcji spotkał się z dużym uznaniem recenzentów i przychylnością fanów ciekawych powrotu artysty po latach na stricte rockowo-punk'n'rollowe poletko. Muzyka Redakcji obroniła się bez trudu, a kompozycje "Dziś umarłem na ulicy", Karmazynowy śnieg", "Pięć dni w tygodniu" czy "Tak jak kot" wiele tygodni gościły na antenie wielu rozgłośni radiowych. Po koncertowej konfrontacji z fanami i m.in. doskonałym przyjęciu na festiwalu "Rock na Bagnie" zespół postanowił skierować się twórczo w stronę mocniejszego brzmienia czego najlepszym dowodem jest nowy album, na którym dominują rockowe, soczyste kompozycje podlane brzmieniem nawiązującym do punkowej estetyki i nie pozbawione rock'n'rollowej przebojowości. Jak zwykle wizytówka dokonań Redakcji są charakterystyczne teksty Darka Duszy w zależności od intencji autora mniej lub bardziej refleksyjne ale zawsze będące odbiciem bliskiej rzeczywistości. "Cyfrowe średniowiecze" to 15 muzyczno-słownych petard pośród których wzorem debiutu nie brakuje utworów od pierwszego kontaktu pozostających w głowie słuchacza. To doskonały łacznik pomiędzy tym co charakteryzuje dokonania Duszy sprzed lat (a co nigdy wcześniej nie doczekało się profesjonalnej realizacji) a tym co dzisiaj napędza artystę najbardziej. Solidny album dla każdego kto potrafi docenić siłę soczystego rockowego i rock'n'rollowego brzmienia. Wydawca Drodzy Państwo, odskoczmy nieco w odmienne oblicze szeroko pojętego rocka, wybierzmy się na przechadzkę w towarzystwie Redakcji. Zapewne niewielu czytelników naszego serwisu wie, z czym to się je, stąd na początek kilka słów wprowadzenia. Zespół jest młody, co nie znaczy, że jego członkowie to dyletanci na scenie muzycznej. Twórcą całego zamieszania jest tekściarz i gitarzysta Darek Dusza, który od lat współpracuje z Ireneuszem Dudkiem i może być kojarzony z takimi kapelami jak: Śmierć Kliniczna, Absurd czy DiM. Towarzyszą mu basista Bartek Stuchlik (Shakin’ Dudi), wokalista Adam Antosiewicz (m.in. Trzy Kluski Śląskie) oraz perkusista Łukasz Walczak. Grupa dała się poznać za sprawą pozytywnie przyjętego debiutu „Horroskop” z 2011 roku. Teraz kontynuuje swoją misję, której kolejnym etapem jest „Cyfrowe Średniowiecze”. Tytuł płyty jak najbardziej na czasie – odnosi się do obecnej sytuacji społecznej, co ma swoje odwzorowanie również w warstwie lirycznej. Ta w sposób lekki, trafnie opisuje to, co dzieje się wokół wszystkich nas. Muzycznie nie jest tak jednoznacznie jakby się można było spodziewać. Fakt, przeważają klimaty spod znaku punk’n’rolla. Nie oznacza to jednak, że Redakcja trzyma się kurczowo jednej stylistyki. Panowie śmiało i z dobrym tego skutkiem sięgają po inne środki wyrazu. Tak też w sporej części materiału przewija się duch znamienny dla muzyki lat 60 – tych. Oprócz tego można uświadczyć elementów w stylu ska, reggae czy gitarowego rocka. Co istotne już po pierwszym odsłuchu w głowie zostaje wiele melodii i nośnych refrenów. Chłopaki mają dar do chwytliwych pomysłów i czuja do tworzenia dobrych rzeczy za pomocą niewyszukanych środków. Wypada to naturalnie i świeżo. Płyta ma stosunkowo surowe, garażowe brzmienie, dalekie od hermetycznej sztuczności studyjnej. Momentami Redakcja przypomina mi nieco dokonania wczesnego Rush, co niektórych może zdziwić… Od czasu do czasu, zespół pozwala sobie na małą improwizację, co można usłyszeć choćby w „Kopiuj, Wklej”. Znowu „Dwie Głowy” pokazuje skłonność chłopaków do szaleństwa i udziwnień – specyficzny kawałek. Redakcja mimo ewidentnego ukierunkowania i pełnej świadomości tego co robi, potrafi zadziwić, zyskać naszą sympatię. „Cyfrowe Średniowiecze” to płyta, która potrafi zaintrygować, wzbudzić zainteresowanie. Kto choć trochę preferuje punk rockowe klimaty, ten z pewnością powinien zgłębić nowe wydawnictwo Redakcji. Reszta również może czuć się zaproszona – a nuż kogoś trafi – szczególnie, że są ku temu mocne liczne dowody (aż 15)... Marcin Magiera ..::TRACK-LIST::.. 1. Cyfrowe średniowiecze 2. Sto pełnych samotności lat 3. Miliony much 4. Kopiuj, wklej 5. Daj pospać 6. Dwie głowy 7. Cwany jeż 8. Mechanika 9. Niezdarny szkic 10. Bełkotem pijany 11. A może spróbuj 12. Rewanż 13. Wyprostowany palec 14. Winyl 15. Nasze realia https://www.youtube.com/watch?v=rdtM2X755Kg SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-13 19:13:51
Rozmiar: 393.39 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. W żadnym wypadku nie twierdzę, że 'Journey into Mystery' to medium bez skazy, ale dzięki porywającym riffom i ekscytującym utworom z pewnością mogę polecić fanom... cóż, praktycznie wszystkiego, co ciężkie! FA Long considered one of the underground classics of doom metal, this Pennsylvania band’s debut and only album is certainly a weighty and genuinely sinister affair. While not really belonging to the Sabbath school of doom, Dream Death were along with Medieval, Post Mortem and Blood Farmers, part of a school of thought that did not exclude punk snot and venom from the execution of the style. This basically means they have more deliberately rough edges than many in the genre, but also carry an organic feel that rounds out this record greatly. It’s a bit disconcerting at first how some of these songs shift passages one to the other within their frameworks, but after a short while the flow of “Back From The Dead” and “Divine In Agony become apparent. “Hear My Screams” dives in with a chugging pace and wonderfully malevolent (though hardly death metal) vocals from guitarist Brian Lawrence, also featuring a nice drum performance from Mike Smail. And man, listen to the distortion oozing from the guitars on “The Elder Race,” a slow and crawling number with visions of evil monks and Satanic rites dancing in it’s head. This record, despite the fact that far more mature and professional material would come from it’s some of it’s creators in their future guise as Penance, retains a unique aura and one singular to underground US metal of this era. Thus like Cirith Ungol and Brocas Helm, Dream Death are true cult cave dwellers in the shadows of metal’s mainstream presence, too obscure even for many fans who consider their tastes to be subterranean in it’s guise. brocashelm Dream Death was one of the more interesting cult bands in the late 80s metal scene. Having had a short initial run, the band members eventually found greener pastures in Penance but have also enjoyed their status with a recent reunion. While 2013 would see the release of their sophomore album Somnium Excessum, this 1987 effort is the only full-length from their prime and has proved to be an influential though obscure listen. It’s no exaggeration to say that Dream Death didn’t really fit into a particular scene in their early days. Their style of doom was more unhinged than Saint Vitus or Pentagram but wasn’t as extreme as the sludge and death/doom that they would help inspire. Instead, they played an odd fusion of doom and thrash metal with Celtic Frost, Slayer, Venom, and the obligatory Black Sabbath as influences. These cues can be heard in the riffs and muddy production job, but the vocals are where it stands out the most. Clearly inspired by Tom G Warrior with some Tom Araya inflections here and there, guitarist/vocalist Brian Lawrence has a harsh bark with an almost spoken word approach. It can run the risk of sounding bland but it definitely fits the filthy atmosphere in a way that a standard death grunt just couldn’t. The songwriting is also diverse and covers the doom to thrash spectrum, oftentimes in the same song. The opening “Back From The Dead” and “Dream Death” show more thrash, “The Elder Race” and “Sealed In Blood” offer the most doom, and other like “Bitterness & Hatred” and “Divine In Agony” are a little harder to predict. The results are a mixed bag as four songs are pretty much perfect and the others range from great to somewhat directionless. A couple lesser songs bring it down a notch, but Journey Into Mystery should be seen as a classic doom release. While there are more influential efforts from this period, its uniqueness makes it worth checking out and it definitely grows on you with repeated listens. And since the band has put out a solid comeback, I suppose we can finally stop wondering what could’ve been. Twisted Psychology ..::TRACK-LIST::.. 1. Back From The Dead 5:52 2. The Elder Race 5:34 3. Bitterness And Hatred 5:19 4. Black Edifice 4:44 5. Divine In Agony 5:38 6. Hear My Screams 4:20 7. Sealed In Blood 6:26 8. Dream Death 5:11 ..::OBSADA::.. Vocals, Guitar - Brian Lawrence Bass - Ted Williams Drums - Mike Smail Guitar - Terry Weston https://www.youtube.com/watch?v=X9KALQeSlnc SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-13 17:39:07
Rozmiar: 100.07 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. W żadnym wypadku nie twierdzę, że 'Journey into Mystery' to medium bez skazy, ale dzięki porywającym riffom i ekscytującym utworom z pewnością mogę polecić fanom... cóż, praktycznie wszystkiego, co ciężkie! FA Long considered one of the underground classics of doom metal, this Pennsylvania band’s debut and only album is certainly a weighty and genuinely sinister affair. While not really belonging to the Sabbath school of doom, Dream Death were along with Medieval, Post Mortem and Blood Farmers, part of a school of thought that did not exclude punk snot and venom from the execution of the style. This basically means they have more deliberately rough edges than many in the genre, but also carry an organic feel that rounds out this record greatly. It’s a bit disconcerting at first how some of these songs shift passages one to the other within their frameworks, but after a short while the flow of “Back From The Dead” and “Divine In Agony become apparent. “Hear My Screams” dives in with a chugging pace and wonderfully malevolent (though hardly death metal) vocals from guitarist Brian Lawrence, also featuring a nice drum performance from Mike Smail. And man, listen to the distortion oozing from the guitars on “The Elder Race,” a slow and crawling number with visions of evil monks and Satanic rites dancing in it’s head. This record, despite the fact that far more mature and professional material would come from it’s some of it’s creators in their future guise as Penance, retains a unique aura and one singular to underground US metal of this era. Thus like Cirith Ungol and Brocas Helm, Dream Death are true cult cave dwellers in the shadows of metal’s mainstream presence, too obscure even for many fans who consider their tastes to be subterranean in it’s guise. brocashelm Dream Death was one of the more interesting cult bands in the late 80s metal scene. Having had a short initial run, the band members eventually found greener pastures in Penance but have also enjoyed their status with a recent reunion. While 2013 would see the release of their sophomore album Somnium Excessum, this 1987 effort is the only full-length from their prime and has proved to be an influential though obscure listen. It’s no exaggeration to say that Dream Death didn’t really fit into a particular scene in their early days. Their style of doom was more unhinged than Saint Vitus or Pentagram but wasn’t as extreme as the sludge and death/doom that they would help inspire. Instead, they played an odd fusion of doom and thrash metal with Celtic Frost, Slayer, Venom, and the obligatory Black Sabbath as influences. These cues can be heard in the riffs and muddy production job, but the vocals are where it stands out the most. Clearly inspired by Tom G Warrior with some Tom Araya inflections here and there, guitarist/vocalist Brian Lawrence has a harsh bark with an almost spoken word approach. It can run the risk of sounding bland but it definitely fits the filthy atmosphere in a way that a standard death grunt just couldn’t. The songwriting is also diverse and covers the doom to thrash spectrum, oftentimes in the same song. The opening “Back From The Dead” and “Dream Death” show more thrash, “The Elder Race” and “Sealed In Blood” offer the most doom, and other like “Bitterness & Hatred” and “Divine In Agony” are a little harder to predict. The results are a mixed bag as four songs are pretty much perfect and the others range from great to somewhat directionless. A couple lesser songs bring it down a notch, but Journey Into Mystery should be seen as a classic doom release. While there are more influential efforts from this period, its uniqueness makes it worth checking out and it definitely grows on you with repeated listens. And since the band has put out a solid comeback, I suppose we can finally stop wondering what could’ve been. Twisted Psychology ..::TRACK-LIST::.. 1. Back From The Dead 5:52 2. The Elder Race 5:34 3. Bitterness And Hatred 5:19 4. Black Edifice 4:44 5. Divine In Agony 5:38 6. Hear My Screams 4:20 7. Sealed In Blood 6:26 8. Dream Death 5:11 ..::OBSADA::.. Vocals, Guitar - Brian Lawrence Bass - Ted Williams Drums - Mike Smail Guitar - Terry Weston https://www.youtube.com/watch?v=X9KALQeSlnc SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-13 17:34:54
Rozmiar: 307.47 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Uriah Heep - The Best Of... (2 CD) --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Uriah Heep Album................: The Best Of... Part 1, Part 2 Genre................: Rock Source...............: CD Year.................: 1996 - 1997 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 65-69 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Essential! Records Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - Part 1 --------------------------------------------------------------------- 1. Uriah Heep - Gypsy [02:58] 2. Uriah Heep - Bird Of Prey [04:14] 3. Uriah Heep - Lady In Black * [04:45] 4. Uriah Heep - Salisbury (Edit) * [02:59] 5. Uriah Heep - July Morning [10:33] 6. Uriah Heep - Look At Yourself [05:10] 7. Uriah Heep - Easy Livin' [02:37] 8. Uriah Heep - The Wizard [03:00] 9. Uriah Heep - Sweet Lorraine [04:15] 10. Uriah Heep - Stealin' [04:51] 11. Uriah Heep - Suicidal Man [03:40] 12. Uriah Heep - Return To Fantasy [05:51] 13. Uriah Heep - Misty Eyes * [04:18] 14. Uriah Heep - Easy Livin' (Live) [03:01] 15. Uriah Heep - Stealin' (Live) [05:45] Playing Time.........: 01:08:03 Total Size...........: 445,94 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - Part 2 --------------------------------------------------------------------- 1. Uriah Heep - The Hanging Tree [03:42] 2. Uriah Heep - Sympathy [04:45] 3. Uriah Heep - Wise Man (Single Edit) * [04:26] 4. Uriah Heep - Free Me [03:34] 5. Uriah Heep - Free 'n' Easy [03:06] 6. Uriah Heep - Come Back To Me [04:20] 7. Uriah Heep - Love Or Nothing [03:00] 8. Uriah Heep - Woman Of The Night (Live) [03:15] 9. Uriah Heep - Carry On (Single Edit) * [02:58] 10. Uriah Heep - Feelings (Single Edit) * [03:33] 11. Uriah Heep - Easy Livin' (Live 1980) ** [03:25] 12. Uriah Heep - Suicidal Man (Live 1980) ** [03:55] 13. Uriah Heep - That's The Way That It Is [04:08] 14. Uriah Heep - Think It Over [03:36] 15. Uriah Heep - Stay On Top [03:38] 16. Uriah Heep - The Other Side Of Midnight [03:57] 17. Uriah Heep - Too Scared To Run (Live In Moscow) [04:05] 18. Uriah Heep - Blood Red Roses [04:12] 19. Uriah Heep - Hold Your Head Up [04:34] 20. Uriah Heep - Blood On Stone [04:38] Playing Time.........: 01:16:56 Total Size...........: 533,93 MB
Seedów: 165
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-13 17:10:59
Rozmiar: 988.98 MB
Peerów: 53
Dodał: rajkad
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Yfel 1710 powstał pięć lat temu, i debiutował pod banderą Malignant Voices „Willą Wisielców”. Potem był „Zlatują Się Ćmy” dla Pagan Records. „Black Metal Gnosis” to pełniak numer trzy, który to ukazał się dosłownie chwilę temu, wydany tym razem pod skrzydłami Societas. Był zatem czas, by z zespołem się zapoznać, tym bardziej, że każdy z wymienionych albumów przeplatany był splitem, zatem przekonany jestem, iż nazwa ta znana jest każdemu szanującemu się maniakowi krajowego black metalu. Można powiedzieć, że Yfel 1710 ukształtowali na scenie swoją pozycję, a nowe nagrania jeszcze bardziej ją ugruntowują. Bo zespół nie bawi się w eksperymenty, i od początku podąża ściśle obraną ścieżką, nawet jeśli poszczególne wydawnictwa minimalnie różnią się od sobą. O „Black Metal Gnosis” można na przykład powiedzieć, że jest, przynajmniej statystycznie, nieco wolniejsza i bardziej nastawiona na klimat niż lodową zamieć. Nie jest to jednak zmiana ani drastyczna, ani zawierająca jakieś niespotykane dotychczas rozwiązania. Ot, mieszanka oparta głównie na norweskim graniu z okresu drugiej fali, zawierająca zarówno fragmenty blastujące, melodyjne tremolo, wolniejsze, nastrojowe kostkowanie jak i momenty atmosferyczne. Wszystko brzmiące oczywiście bardzo klasycznie, z wysoko strojonymi, bzyczącymi gitarami, z odpowiednią ilością szronu na strunach. W tym skandynawskim kurwidołku najwyraźniejszym polskim akcentem są oczywiście wokale, poza pierwszym kawałkiem, śpiewane po naszemu. Według mnie, element ten wyjątkowo do twórczości Yfel 1710 pasuje, bo, po pierwsze, czyni zespół natychmiast rozpoznawalnym, a po drugie, teksty Klimortha mają swój niepowtarzalny, charakterystyczny klimat, który mi bardzo odpowiada. Tak samo jak odpowiadają mi lekkie ucieczki muzyczne zespoły w kierunku klasyków lat dziewięćdziesiątych. Poprzednio, zazwyczaj Darkthrone. Na nowym albumie, Carpathian Forest, sami pewnie zauważycie w którym kawałku. No ale zbierając myśli do kupy… Panowie nagrali kolejny album blackmetalowy, który jest bardzo silną cegiełką krajowej sceny. Żaden kandydat do płyty roku, ale jednocześnie album, który ma swoją niezaprzeczalną wartość i jakość. Takich nagrań jak najwięcej. Mi się podoba. jesusatan “Black Metal Gnosis” by Polish band Yfel1710 is a fierce and conceptually rich black metal album that plunges listeners into the dark folklore and historical mysticism of the Warmia region. Released in September 2025 by Societas Oculorum Arcanorum, the album comes with 40 minutes of pure and nasty evilness and delivers a raw, uncompromising sound that without a doubt pays homage to the second wave of black metal. Of course this does not sound overly creative but with quality stompers like “Witchcraft Commandment” and “Diabelskie Pakty”, the band crafts a sonic landscape that is both aggressive and atmospheric and should be of interest for most genre aficionados. The album’s themes seem to involve topics like spiritual decay, plague, and societal collapse, although it is hard to tell for me with the lyrics being in Polish. One of the standout tracks, “Nemezis”, draws lyrical inspiration from the mighty old H.P. Lovecraft, adding a layer of cosmic horror to the otherwise more earthbound narrative. This fusion of historical and literary elements gives the album a unique conceptual depth that sets it apart from more conventional black metal releases. In case you are interested not only in the brutal sonic assaults but love a complete package with intense atmosphere you came to the right place. Musically, Yfel1710 attacks with a pretty traditional black metal approach, skipping most of the modern developments often found in recently hyped works in favor of cold riffs, venomous vocals, and relentless drumming. The band lineup—namely Klimorh (vocals/guitar), Góral (bass), Bocian (drums), and Szakal (guitar)—delivers a tight and technically profound performance while torturing their instruments. The production is quite raw but dynamic enough to my ears, enhancing the grim atmosphere and aligning with the genre’s ethos. Showcasing their uncompromising aggression and experience when it comes to crafting truly remarkable cuts in every riff and through maniacal vocals, with their dark lyrics and perfect execution of every chord, Yfel1710 do not waste a lot of time. A wall of sounds, an abundance of sensations, an avalanche of blows and all this driven forward by the all-powerful, strong vocal work awaits you once the album has started. The songwriting is cleverly paced with the music following ups and downs, with more chaotic and some laid-back parts complementing each other effortlessly. The final product is coherent, melodic, with an idea and vision how this kind of music must be constructed to stay true to the origins but sound modern enough to be fully enjoyed. Yfel1710 somehow manage to combine traditional Norwegian grimness with the groovy and sometimes punky vibe of bands like Craft to enhance the Polish trademark elements. The album comes with striking artwork kept in black and white and a noble 16-page booklet which is included in the CD edition. These elements reinforce the album’s conceptual ideas and offer fans a deeper immersion into its world. So in case you are a collector getting one of these beautiful shining discs is highly recommended. “Black Metal Gnosis” is a powerful statement from Yfel1710—an album that has zero interest in reinventing black metal but rather to play to its core values and combine it with regional history and pure darkness. For fans of classic black metal that combines the trademarks of the Scandinavian pioneers with some details of the Polish school this record is an easy recommendation. Edmund Sackbauer ..::TRACK-LIST::.. 1. Witchcraft Commandment 02:48 2. Walka ludzi z człowiekiem, ilości z jakością 05:05 Show lyrics 3. Black Metal Gnosis 04:31 4. Sam sobie Ofiarowany 04:18 5. W Pogardzie pospólstwa 05:30 6. Diabelskie Pakty 05:28 7. Klatka na ludzi 05:06 8. Nemezis 05:48 https://www.youtube.com/watch?v=yu7LGcgXgt8 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-13 16:59:20
Rozmiar: 92.50 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Yfel 1710 powstał pięć lat temu, i debiutował pod banderą Malignant Voices „Willą Wisielców”. Potem był „Zlatują Się Ćmy” dla Pagan Records. „Black Metal Gnosis” to pełniak numer trzy, który to ukazał się dosłownie chwilę temu, wydany tym razem pod skrzydłami Societas. Był zatem czas, by z zespołem się zapoznać, tym bardziej, że każdy z wymienionych albumów przeplatany był splitem, zatem przekonany jestem, iż nazwa ta znana jest każdemu szanującemu się maniakowi krajowego black metalu. Można powiedzieć, że Yfel 1710 ukształtowali na scenie swoją pozycję, a nowe nagrania jeszcze bardziej ją ugruntowują. Bo zespół nie bawi się w eksperymenty, i od początku podąża ściśle obraną ścieżką, nawet jeśli poszczególne wydawnictwa minimalnie różnią się od sobą. O „Black Metal Gnosis” można na przykład powiedzieć, że jest, przynajmniej statystycznie, nieco wolniejsza i bardziej nastawiona na klimat niż lodową zamieć. Nie jest to jednak zmiana ani drastyczna, ani zawierająca jakieś niespotykane dotychczas rozwiązania. Ot, mieszanka oparta głównie na norweskim graniu z okresu drugiej fali, zawierająca zarówno fragmenty blastujące, melodyjne tremolo, wolniejsze, nastrojowe kostkowanie jak i momenty atmosferyczne. Wszystko brzmiące oczywiście bardzo klasycznie, z wysoko strojonymi, bzyczącymi gitarami, z odpowiednią ilością szronu na strunach. W tym skandynawskim kurwidołku najwyraźniejszym polskim akcentem są oczywiście wokale, poza pierwszym kawałkiem, śpiewane po naszemu. Według mnie, element ten wyjątkowo do twórczości Yfel 1710 pasuje, bo, po pierwsze, czyni zespół natychmiast rozpoznawalnym, a po drugie, teksty Klimortha mają swój niepowtarzalny, charakterystyczny klimat, który mi bardzo odpowiada. Tak samo jak odpowiadają mi lekkie ucieczki muzyczne zespoły w kierunku klasyków lat dziewięćdziesiątych. Poprzednio, zazwyczaj Darkthrone. Na nowym albumie, Carpathian Forest, sami pewnie zauważycie w którym kawałku. No ale zbierając myśli do kupy… Panowie nagrali kolejny album blackmetalowy, który jest bardzo silną cegiełką krajowej sceny. Żaden kandydat do płyty roku, ale jednocześnie album, który ma swoją niezaprzeczalną wartość i jakość. Takich nagrań jak najwięcej. Mi się podoba. jesusatan “Black Metal Gnosis” by Polish band Yfel1710 is a fierce and conceptually rich black metal album that plunges listeners into the dark folklore and historical mysticism of the Warmia region. Released in September 2025 by Societas Oculorum Arcanorum, the album comes with 40 minutes of pure and nasty evilness and delivers a raw, uncompromising sound that without a doubt pays homage to the second wave of black metal. Of course this does not sound overly creative but with quality stompers like “Witchcraft Commandment” and “Diabelskie Pakty”, the band crafts a sonic landscape that is both aggressive and atmospheric and should be of interest for most genre aficionados. The album’s themes seem to involve topics like spiritual decay, plague, and societal collapse, although it is hard to tell for me with the lyrics being in Polish. One of the standout tracks, “Nemezis”, draws lyrical inspiration from the mighty old H.P. Lovecraft, adding a layer of cosmic horror to the otherwise more earthbound narrative. This fusion of historical and literary elements gives the album a unique conceptual depth that sets it apart from more conventional black metal releases. In case you are interested not only in the brutal sonic assaults but love a complete package with intense atmosphere you came to the right place. Musically, Yfel1710 attacks with a pretty traditional black metal approach, skipping most of the modern developments often found in recently hyped works in favor of cold riffs, venomous vocals, and relentless drumming. The band lineup—namely Klimorh (vocals/guitar), Góral (bass), Bocian (drums), and Szakal (guitar)—delivers a tight and technically profound performance while torturing their instruments. The production is quite raw but dynamic enough to my ears, enhancing the grim atmosphere and aligning with the genre’s ethos. Showcasing their uncompromising aggression and experience when it comes to crafting truly remarkable cuts in every riff and through maniacal vocals, with their dark lyrics and perfect execution of every chord, Yfel1710 do not waste a lot of time. A wall of sounds, an abundance of sensations, an avalanche of blows and all this driven forward by the all-powerful, strong vocal work awaits you once the album has started. The songwriting is cleverly paced with the music following ups and downs, with more chaotic and some laid-back parts complementing each other effortlessly. The final product is coherent, melodic, with an idea and vision how this kind of music must be constructed to stay true to the origins but sound modern enough to be fully enjoyed. Yfel1710 somehow manage to combine traditional Norwegian grimness with the groovy and sometimes punky vibe of bands like Craft to enhance the Polish trademark elements. The album comes with striking artwork kept in black and white and a noble 16-page booklet which is included in the CD edition. These elements reinforce the album’s conceptual ideas and offer fans a deeper immersion into its world. So in case you are a collector getting one of these beautiful shining discs is highly recommended. “Black Metal Gnosis” is a powerful statement from Yfel1710—an album that has zero interest in reinventing black metal but rather to play to its core values and combine it with regional history and pure darkness. For fans of classic black metal that combines the trademarks of the Scandinavian pioneers with some details of the Polish school this record is an easy recommendation. Edmund Sackbauer ..::TRACK-LIST::.. 1. Witchcraft Commandment 02:48 2. Walka ludzi z człowiekiem, ilości z jakością 05:05 Show lyrics 3. Black Metal Gnosis 04:31 4. Sam sobie Ofiarowany 04:18 5. W Pogardzie pospólstwa 05:30 6. Diabelskie Pakty 05:28 7. Klatka na ludzi 05:06 8. Nemezis 05:48 https://www.youtube.com/watch?v=yu7LGcgXgt8 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-13 16:55:59
Rozmiar: 306.80 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Scorpions - Rock Believer - (2 CD) (Deluxe Edition) --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Scorpions Album................: Rock Believer Genre................: Rock Source...............: CD Year.................: 2022 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 74-75 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Universal Music Group Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 1 --------------------------------------------------------------------- 1. Scorpions - Gas In The Tank [03:40] 2. Scorpions - Roots In My Boots [03:17] 3. Scorpions - Knock 'em Dead [04:11] 4. Scorpions - Rock Believer [03:57] 5. Scorpions - Shining Of Your Soul [03:57] 6. Scorpions - Seventh Sun [05:30] 7. Scorpions - Hot And Cold [04:12] 8. Scorpions - When I Lay My Bones To Rest [03:07] 9. Scorpions - Peacemaker [02:56] 10. Scorpions - Call Of The Wild [05:20] 11. Scorpions - When You Know (Where You Come From) [04:22] Playing Time.........: 44:34 Total Size...........: 336,00 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 2 --------------------------------------------------------------------- 1. Scorpions - Shoot For Your Heart [04:01] 2. Scorpions - When Tomorrow Comes [03:47] 3. Scorpions - Unleash The Beast [04:17] 4. Scorpions - Crossing Borders [03:38] 5. Scorpions - When You Know (Where You Come From) (Acoustic Version)[03:44] Playing Time.........: 19:30 Total Size...........: 146,17 MB
Seedów: 108
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-13 13:28:30
Rozmiar: 516.16 MB
Peerów: 17
Dodał: rajkad
Opis
...( Info )...
Artist...............: Devin Shaffer Album................: Patience Genre................: Folk Year.................: 2025 Codec................: Reference libFLAC 1.5 ...( TrackList )... 001. Devin Shaffer - Intro 002. Devin Shaffer - Forever 003. Devin Shaffer - Cool 004. Devin Shaffer - All My Dreams Are Coming True 005. Devin Shaffer - Interlude I 006. Devin Shaffer - Anyone 007. Devin Shaffer - Night 008. Devin Shaffer - Interlude II 009. Devin Shaffer - I Guess I'm Crawling 010. Devin Shaffer - Stranger
Seedów: 114
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-13 07:47:20
Rozmiar: 326.62 MB
Peerów: 2
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist...............: David Gray Album................: Dear Life Genre................: Pop Year.................: 2025 Codec................: Reference libFLAC 1.5 ...( TrackList )... 001. David Gray - After The Harvest 002. David Gray & Talia Rae - Plus & Minus 003. David Gray - Eyes Made Rain 004. David Gray - Leave Taking 005. David Gray - I Saw Love 006. David Gray - Fighting Talk 007. David Gray - Sunlight On Water 008. David Gray - That Day Must Surely Come 009. David Gray - Singing For The Pharaoh 010. David Gray - Acceptance (It's Alright) 011. David Gray - Future Bride 012. David Gray - The Only Ones 013. David Gray - The First Stone
Seedów: 325
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-13 07:47:02
Rozmiar: 649.34 MB
Peerów: 48
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Drugi album AZARATH. Nieludzkie tempa, miażdżace riffy, przerażajaco ciężkie brzmienie i Szatan ryczący z tekstów, łacza się z iście mistrzowska precyzja wykonania. "Infernal Blasting" to jedna z najbardziej okrutnych i diabelskich płyt polskiego death metalu. Wydawca Człowiek to jest jednak głupi! Pół roku zwlekałem z zakupem drugiej płyty Azarath tylko i wyłącznie dlatego, że zraził mnie do siebie slogan reklamowy w katalogu Pagan Records. "To jedna z najbardziej okrutnych i diabelskich płyt nagranych w ostatnich latach", przeczytałem kiedyś. Nie potrafię się po czymś takim powstrzymać od szyderczego śmiechu, po zapewne kilku setkach godzin przespanych przy najróżniejszych "płytach roku" bywa z tym problem. "Infernal Blasting" ściera głupi uśmiech z gęby, brutalnym kopniakiem łamie wyszczerzone zęby i wraz ze złośliwymi komentarzami wbija je z powrotem w gardło. Depcze, niszczy, mieli, wypluwa i szcza na zewłok. A imię tej bestii - Azarath. Jeszcze kilka lat temu kojarzona wyłącznie jako projekt muzyków Behemoth i Damnation, dzisiaj trójmiejska załoga jest absolutną ekstraklasą death metalu. Nie bójmy się dodać, że nie tylko jeśli chodzi o krajowe podwórko, ale także światową scenę. Nie zawaham się przy tym stwierdzić, że "Infernal Blasting" śmiało można zestawić, jeśli nie ze szczytowymi osiągnięciami gatunku, to przynajmniej z nieco mniej doniosłymi dziełami najważniejszych, najbardziej wpływowych jego przedstawicieli. Ta płyta zionie bowiem nie tylko czystym, nieokiełznanym, perwersyjnym barbarzyństwem w treści, ale też ogromnym profesjonalizmem w formie. I to w każdym jej aspekcie - od wykonania (niewiarygodne partie perkusji w wykonaniu Inferno), przez realizację nagrań (czekać tylko, aż do Arka Malczewskiego i Studio Hendrix zaczną ustawiać się w kolejce pierwsze zachodnie kapele), po wydanie (ascetyczny, elegancki digi-pack). Wszystko jest tu najwyższej próby, a produkt finalny zadowoli najwybredniejszego fana morderczego death metalu, który wyrywa trzewia i każe słuchać diabelskich podszeptów: "kup płytę Azarath, kup płytę Azarath, kup płytę Azarath". Judasze cholerne. Tak oto doczekaliśmy się smutnych poniekąd czasów, w których jedyne powody do dumy z bycia Polakiem dają Otylia Jędrzejczak i garstka death metalowców z Azarath na czele. Bruno, Bart i Inferno olimpijskiego złota pewnie nie zdobędą, warto natomiast ich uhonorować stawiając oryginał "Infernal Blasting" na półce z płytami. Ściągając mp3, ściągasz komunizm, kupując takie płyty - zapalasz Diabłu ogarek. I jest to dobre. BadBlood Pure Satanic Death Metal massacre with unbelieveably fast drums blasted out by Inferno (BEHEMOTH/ WITCHMASTER...). Crushing production and heavy as fuck sound. A must! Azarath is the best-kept secret in death metal. Unbelievably brutal and fast. Chaos, chaos, chaos. War, war, war. The riffs are catchy enough to stick with you and rock out to but are played so heavily and quickly, just completely savage. The musicianship here is top-notch. The solos are pure Kerry King - fast, noisy, junky scales - and for the music it's perfect. Just totally wild. Behemoth's Inferno contributes some of his fastest, tightest drumming ever, which is probably the real highlight of the album. Vokills appropriately alter between the high screams and low growls to great effect. Production is thin enough to be satisfyingly kvlt without losing the distinctions between the instruments, and the drums come in esp. well. Lyrics are pure Satanic war metal. Azarath keeps it simple, and that's a good thing. This album floored me when it first came out and I'm still not sick of it. One of the best death metal albums ever. barbeloh ..::TRACK-LIST::.. 1. Legacy of Tyrant Goat 02:57 2. Nuclear Revelation 03:01 3. False God Burn in Hell 02:53 4. Demon Speed 01:57 5. Christscum 03:35 6. Damned to Hell 02:53 7. Infested with Sin 02:42 8. Joy of Mutilation 03:08 9. Born to Rot 06:13 ..::OBSADA::.. Bruno - Vocals, Bass Inferno - Drums Bart - Guitars https://www.youtube.com/watch?v=Q-T2-ZVukTU SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-12 20:29:12
Rozmiar: 68.90 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Drugi album AZARATH. Nieludzkie tempa, miażdżace riffy, przerażajaco ciężkie brzmienie i Szatan ryczący z tekstów, łacza się z iście mistrzowska precyzja wykonania. "Infernal Blasting" to jedna z najbardziej okrutnych i diabelskich płyt polskiego death metalu. Wydawca Człowiek to jest jednak głupi! Pół roku zwlekałem z zakupem drugiej płyty Azarath tylko i wyłącznie dlatego, że zraził mnie do siebie slogan reklamowy w katalogu Pagan Records. "To jedna z najbardziej okrutnych i diabelskich płyt nagranych w ostatnich latach", przeczytałem kiedyś. Nie potrafię się po czymś takim powstrzymać od szyderczego śmiechu, po zapewne kilku setkach godzin przespanych przy najróżniejszych "płytach roku" bywa z tym problem. "Infernal Blasting" ściera głupi uśmiech z gęby, brutalnym kopniakiem łamie wyszczerzone zęby i wraz ze złośliwymi komentarzami wbija je z powrotem w gardło. Depcze, niszczy, mieli, wypluwa i szcza na zewłok. A imię tej bestii - Azarath. Jeszcze kilka lat temu kojarzona wyłącznie jako projekt muzyków Behemoth i Damnation, dzisiaj trójmiejska załoga jest absolutną ekstraklasą death metalu. Nie bójmy się dodać, że nie tylko jeśli chodzi o krajowe podwórko, ale także światową scenę. Nie zawaham się przy tym stwierdzić, że "Infernal Blasting" śmiało można zestawić, jeśli nie ze szczytowymi osiągnięciami gatunku, to przynajmniej z nieco mniej doniosłymi dziełami najważniejszych, najbardziej wpływowych jego przedstawicieli. Ta płyta zionie bowiem nie tylko czystym, nieokiełznanym, perwersyjnym barbarzyństwem w treści, ale też ogromnym profesjonalizmem w formie. I to w każdym jej aspekcie - od wykonania (niewiarygodne partie perkusji w wykonaniu Inferno), przez realizację nagrań (czekać tylko, aż do Arka Malczewskiego i Studio Hendrix zaczną ustawiać się w kolejce pierwsze zachodnie kapele), po wydanie (ascetyczny, elegancki digi-pack). Wszystko jest tu najwyższej próby, a produkt finalny zadowoli najwybredniejszego fana morderczego death metalu, który wyrywa trzewia i każe słuchać diabelskich podszeptów: "kup płytę Azarath, kup płytę Azarath, kup płytę Azarath". Judasze cholerne. Tak oto doczekaliśmy się smutnych poniekąd czasów, w których jedyne powody do dumy z bycia Polakiem dają Otylia Jędrzejczak i garstka death metalowców z Azarath na czele. Bruno, Bart i Inferno olimpijskiego złota pewnie nie zdobędą, warto natomiast ich uhonorować stawiając oryginał "Infernal Blasting" na półce z płytami. Ściągając mp3, ściągasz komunizm, kupując takie płyty - zapalasz Diabłu ogarek. I jest to dobre. BadBlood Pure Satanic Death Metal massacre with unbelieveably fast drums blasted out by Inferno (BEHEMOTH/ WITCHMASTER...). Crushing production and heavy as fuck sound. A must! Azarath is the best-kept secret in death metal. Unbelievably brutal and fast. Chaos, chaos, chaos. War, war, war. The riffs are catchy enough to stick with you and rock out to but are played so heavily and quickly, just completely savage. The musicianship here is top-notch. The solos are pure Kerry King - fast, noisy, junky scales - and for the music it's perfect. Just totally wild. Behemoth's Inferno contributes some of his fastest, tightest drumming ever, which is probably the real highlight of the album. Vokills appropriately alter between the high screams and low growls to great effect. Production is thin enough to be satisfyingly kvlt without losing the distinctions between the instruments, and the drums come in esp. well. Lyrics are pure Satanic war metal. Azarath keeps it simple, and that's a good thing. This album floored me when it first came out and I'm still not sick of it. One of the best death metal albums ever. barbeloh ..::TRACK-LIST::.. 1. Legacy of Tyrant Goat 02:57 2. Nuclear Revelation 03:01 3. False God Burn in Hell 02:53 4. Demon Speed 01:57 5. Christscum 03:35 6. Damned to Hell 02:53 7. Infested with Sin 02:42 8. Joy of Mutilation 03:08 9. Born to Rot 06:13 ..::OBSADA::.. Bruno - Vocals, Bass Inferno - Drums Bart - Guitars https://www.youtube.com/watch?v=Q-T2-ZVukTU SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-12 20:25:02
Rozmiar: 213.73 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Country of Artist: UK Genre: Rock Duration: 00:59:10 Year of Release: 2019 Label: Repertoire Records ...( TrackList )... Go Tell It On The Mountain, UK TV, 22 July 1964: 01. Louise 02. I Wish You Would New Musical Express Poll Winners Concert, Wembley, UK, 1 May 1966: 03. Train Kep A-Rollin' 04. Shapes Of Things Music Hall De France, French TV, 27 June 1966: 05. Train Kept A-Rollin' 06. Shapes Of Things 07. Over, Under, Sideways, Down Beat Beat Beat, German TV, 15 March 1967: 08. Shapes Of Things 09. Happenings Ten Years Time Ago 10. Over, Under, Sideways, Down 11. I'm A Man Grand Spectacle de Jeunes, Paris, France, 30 April 1967: 12. Shapes Of Things 13. Train Kep A-Rollin' 14. You're A Better Man Than I 15. Heart Full Of Soul 16. My Baby 17. Most Likely Go Your Way (And I'll Go Mine) 18. Over, Under, Sideways, Down Bouton Rouge, French TV, March 9, 1968: 19. Train Kept A-Rollin' 20. Dazed And Confused 21. Goodnight Sweet Josephine Additional information: Official release (4CD+DVD) ...( Dane Techniczne )... Chapters by track: yes Quality: DVD5 Format: DVD video Video codec: MPEG2 Audio codec: PCM Video: MPEG2 Video 720x480 (4:3) 29.970 fps Audio: LPCM 48000 Hz stereo 1536 kbps
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-12 13:27:57
Rozmiar: 4.09 GB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Blues rock/Psychedelic rock Country of origin: UK Year of release: 2019 Audio codec: MP3 Rip type: tracks Audio bitrate: 320 kbps Duration: 03:18:52 No Covers ...( TrackList )... Disc 01 01. Train Kept A-Rollin' (Live on 'Music Hall De France' / 27 June 1966) (2:17) 02. Shapes of Things (Live on 'Music Hall De France' / 27 June 1966) (2:25) 03. Over, Under, Sideways, Down (Live on 'Music Hall De France' / 27 June 1966) (2:17) 04. Questa Volta (San Remo Music Festival) (2:32) 05. Paff Bum (San Remo Music Festival) (2:25) 06. Great Shakes Commercial (1:01) 07. Maclean's Toothpaste Commercial (0:30) 08. Train Kept A-Rollin' (Live at the Nme Poll Winners Concert / 1 May 1966) (2:29) 09. Shapes of Things (Live at the Nme Poll Winners Concert / 1 May 1966) (2:20) 10. Happenings Ten Years Time Ago (Single A-Side) (2:55) 11. Psycho Daisies (Single B-Side) (1:48) 12. Stroll On (Live Version from 'Blow-Up') (2:41) 13. Mr. Zero (Single A-Side) (2:36) 14. Knowing (Single B-Side) (1:52) 15. Shapes in My Mind (Single A-Side) (2:20) 16. Blue Sands (Single B-Side) (2:09) 17. Shapes in My Mind (Alternate Version) (2:39) Disc 02 01. Shapes of Things (Live on 'Beat! Beat! Beat!' / 15 March 1967) (2:23) 02. Happenings Ten Years Time Ago (Live on 'Beat! Beat! Beat!' / 15 March 1967) (2:31) 03. Over, Under, Sideways, Down (Live on 'Beat! Beat! Beat!' / 15 March 1967) (2:15) 04. I'm a Man (Live on 'Beat! Beat! Beat!' / 15 March 1967) (6:16) 05. Shapes of Things (Live at Konserthuset, Stockholm / 4 April 1967) (2:30) 06. Heart Full of Soul (Live at Konserthuset, Stockholm / 4 April 1967) (1:42) 07. You're a Better Man Than I (Live at Konserthuset, Stockholm / 4 April 1967) (3:30) 08. Most Likely You Go Your Way (and I'll Go Mine) (Live at Konserthuset, Stockholm / 4 April 1967) (2:53) 09. Over, Under, Sideways, Down (Live at Konserthuset, Stockholm / 4 April 1967) (2:15) 10. Little Games (Live at Konserthuset, Stockholm / 4 April 1967) (2:26) 11. My Baby (Live at Konserthuset, Stockholm / 4 April 1967) (2:34) 12. I'm a Man (Live at Konserthuset, Stockholm / 4 April 1967) (6:39) 13. Shapes of Things (Live at 'Grand Spectacle De Jeunes' / 30 April 1967) (2:15) 14. Train Kept A-Rollin' (Live at 'Grand Spectacle De Jeunes' / 30 April 1967) (2:32) 15. You're a Better Man Than I (Live at 'Grand Spectacle De Jeunes' / 30 April 1967) (2:49) 16. Heart Full of Soul (Live at 'Grand Spectacle De Jeunes' / 30 April 1967) (1:40) 17. My Baby (Live at 'Grand Spectacle De Jeunes' / 30 April 1967) (2:30) 18. Most Likely You Go Your Way (and I'll Go Mine) (Live at 'Grand Spectacle De Jeunes' / 30 April 1967) (2:56) 19. Over, Under, Sideways, Down (Live at 'Grand Spectacle De Jeunes' / 30 April 1967) (2:33) Disc 03 01. Interview - Jimmy Page Talks About Touring (Live on 'Saturday Club' / 5-6 March 1968) (1:50) 02. Goodnight Sweet Josephine (Live on 'Saturday Club' / 5-6 March 1968) (2:34) 03. My Baby (Live on 'Saturday Club' / 5-6 March 1968) (2:49) 04. Think About It (Live on 'Saturday Club' / 5-6 March 1968) (3:22) 05. White Summer (Live on 'Saturday Club' / 5-6 March 1968) (4:26) 06. Dazed and Confused (Live on 'Saturday Club' / 5-6 March 1968) (6:00) 07. Think About It (Alternate Take / Live on 'Saturday Club' / 5-6 March 1968) (3:24) 08. Train Kept A-Rollin' (Live on 'Bouton Rouge' / 9 March 1968) (3:20) 09. Dazed and Confused (Live on 'Bouton Rouge' / 9 March 1968) (5:46) 10. Goodnight Sweet Josephine (Live on 'Bouton Rouge' / 9 March 1968) (2:35) Disc 04 01. Louise (Live on 'Go Tell It on the Mountain' / 5 April 1964) (3:00) 02. I Wish You Would (Live on 'Go Tell It on the Mountain' / 5 April 1964) (2:58) 03. Boom Boom (Live at the 4th National Jazz & Blues Festival / 9 August 1964) (3:28) 04. I'm a Man (Live at the 4th National Jazz & Blues Festival / 9 August 1964) (3:05) 05. Little Queenie (Live at the 4th National Jazz & Blues Festival / 9 August 1964) (3:19) 06. Too Much Monkey Business (Live at the 4th National Jazz & Blues Festival / 9 August 1964) (2:46) 07. Respectable (Live at the 4th National Jazz & Blues Festival / 9 August 1964) (5:06) 08. Carol (Live at the 4th National Jazz & Blues Festival / 9 August 1964) (2:38) 09. Here 'Tis (Live at the 4th National Jazz & Blues Festival / 9 August 1964) (3:51) 10. I'm Not Talking (Live on 'Saturday Club' / 20 March 1965) (2:32) 11. Hush-a-Bye (all The Pretty Little Horses) (Live on 'Saturdays Swings' 17 April 1965) (1:57) 12. I'm a Man (Live on 'Saturday Swings' / 17 April 1965) (4:01) 13. Bottle up and Go (Live on 'Saturday Swings' / 17 April 1965) (1:58) 14. Spoonful (Live on 'Saturday Swings' / 17 April 1965) (3:16) 15. Steeled Blues (Live on 'Saturday Club' / 5 June 1965) (2:35) 16. I'm Not Talking (Live on 'Saturday Swings' / 12 June 1965) (2:29) 17. Louise (Live on 'Saturday Swings' / 12 June 1965) (3:01) 18. For Your Love (Live at Palais Des Sports / 20 June 1965) (2:50) 19. I Wish You Would (Live at Palais Des Sports / 20 June 1965) (3:20) 20. I Wish You Would (Live on 'You Really Got Me...' / 30 August 1965) (2:34) 21. Love Me Like I Love You (Live on 'The Beat Show' / 13 August 1965) (2:50) 22. The Stumble (Live on 'Saturday Club' / 2 October 1965) (1:56) 23. Jeff's Boogie (Live on 'Saturday Swings' / 21 May 1966) (2:18) 24. Jeff's Boogie (Live on 'Joe Loss Pop Show' / 1 July 1966) (2:32)
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-12 13:27:51
Rozmiar: 465.62 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Dire Straits - Bijou - (4 CD - Live) (Unofficial Release) --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Dire Straits Album................: Bijou Genre................: Rock Source...............: CD Year.................: 1993 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 59-65 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: White Fly Records - Italy Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 1 --------------------------------------------------------------------- 1. Dire Straits - Down to the Waterline [03:43] 2. Dire Straits - Water of Love [05:16] 3. Dire Straits - Wild West End [04:48] 4. Dire Straits - Lions [05:16] 5. Dire Straits - Six Blade Knife [04:43] 6. Dire Straits - Lady Writer [03:54] 7. Dire Straits - Where Do You Think You’re Going [04:20] 8. Dire Straits - News [03:55] 9. Dire Straits - What’s the Matter [02:52] 10. Dire Straits - Southbound [04:43] 11. Dire Straits - Eastbound Train [03:50] 12. Dire Straits - Once Upon a Time in the West [09:52] 13. Dire Straits - Espresso Love [06:40] 14. Dire Straits - Tunnel of Love [09:57] 15. Dire Straits - One World [04:47] Playing Time.........: 01:18:43 Total Size...........: 477,57 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 2 --------------------------------------------------------------------- 1. Dire Straits - Sultan of Swing [11:24] 2. Dire Straits - Ride across the River [09:43] 3. Dire Straits - So Far Away [04:43] 4. Dire Straits - Romeo and Juliet [07:34] 5. Dire Straits - Private Investigation [07:17] 6. Dire Straits - Man's too Strong [04:19] 7. Dire Straits - Brother's in Arms [07:58] 8. Dire Straits - Money for Nothing (with friends) [05:58] 9. Dire Straits - Walk of Life [06:14] 10. Dire Straits - Wonderfull Tonight [06:59] 11. Dire Straits - Solid Rock (with Eric Clapton) [04:12] Playing Time.........: 01:16:25 Total Size...........: 480,26 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 3 --------------------------------------------------------------------- 1. Dire Straits - Two Youg Lovers [04:46] 2. Dire Straits - Love over Gold [03:25] 3. Dire Straits - Goin' Home [05:37] 4. Dire Straits - Why Whorry [05:03] 5. Notting Hillbillies - Set me Free [05:28] 6. Notting Hillbillies - That's all right Mama [03:23] 7. Notting Hillbillies - Your own Sweet Way [04:34] 8. Notting Hillbillies - Run me down [02:54] 9. Notting Hillbillies - Hobo's Lullaby [04:46] 10. Notting Hillbillies - I Think I love You too much [05:29] 11. Notting Hillbillies - Roll, Roll, Roll [04:07] 12. Notting Hillbillies - Feel like Going Home [05:37] 13. Dire Straits - Money for Nothing II (with Eric Clapton) [07:45] 14. Dire Straits - Brothers in Arms II [09:31] 15. Dire Straits - Solid Rock II [05:36] Playing Time.........: 01:18:07 Total Size...........: 491,51 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 4 --------------------------------------------------------------------- 1. Dire Straits - Calling Elvis [11:30] 2. Dire Straits - Walk Of Live [05:57] 3. Dire Straits - Heavy Fuel [06:44] 4. Dire Straits - Romeo and Juliet [08:33] 5. Dire Straits - The Bug [05:34] 6. Dire Straits - Private Investigation [09:23] 7. Dire Straits - Your Latest Trick [05:31] 8. Dire Straits - On Every Street [06:57] 9. Dire Straits - Telegraph Road [13:21] Playing Time.........: 01:13:34 Total Size...........: 483,63 MB --------------------------------------------------------------------- RECORDED LIVE AT BBC STUDIOS, FEB. 15/16, 1978 LONDON RECORDED LIVE AT CAPITOL THEATRE, MARCH 6, 1979, PHILADELPHIA PENNSYLVANIA RECORDED LIVE IN SAN FRANCISCO DURING 1980 USA TOUR RECORDED LIVE IN LONDON AT PRINCE'S TRUST ROCK GALA DURING 1983 TOUR RECORDED LIVE IN HOUSTON TX, DURING 1985 WORLD TOUR RECORDED LIVE IN SAN FRANCISCO, TX, DURING 1985 WORLD TOUR RECORDED LIVE IN SAN ANTONIO, TX, DURING 1985 WORLD TOUR RECORDED LIVE AT "WEMBLEY ARENA" LONDON, UK, JULY 7, 1985 RECORDED LIVE AT PRINCE'S TRUST ROCK GALA, LONDON RECORDED LIVE IN HOUSTON, TX, DURING 1985 WORLD TOUR RECORDED LIVE IN LONDON, UK, DURING 1983 EUROPEAN TOUR RECORDED LIVE AT "WEMBLEY ARENA", LONDON, UK, JULY 7, 1985 RECORDED LIVE AT "THE COUNTRY CLUB", LONDON, 1990 RECORDED LIVE AT "WEMBLEY ARENA", 1988 RECORDED LIVE IN BASEL, SWITZERLAND, JUNE 28, 1992 ---------------------------------------------------------------------
Seedów: 160
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-12 12:29:47
Rozmiar: 1.98 GB
Peerów: 42
Dodał: rajkad
Opis
...( Info )...
Artist...............: Genesis Album................: Invisible Touch Genre................: Progressive Rock Year.................: 1986 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) ...( TrackList )... 01. Invisible Touch 02. Tonight, Tonight, Tonight 03. Land Of Confusion 04. In Too Deep 05. Anything She Does 06. Domino 07. Throwing It All Away 08. The Brazilian
Seedów: 557
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-12 08:06:28
Rozmiar: 984.86 MB
Peerów: 132
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Flora Purim Album: What You See Year: (1995) Genre: Jazz Format: [FLAC] ...( TrackList )... 1 Light As My Flo (Album Version) 5:44 2 What You See (Ghost Of Flora's Dream) 4:23 3 What You See (Attica Blues Remix) 5:42 4 What You See (Album Version) 4:46
Seedów: 79
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-12 08:06:20
Rozmiar: 140.12 MB
Peerów: 15
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Folk Metal Country of Artist (Band): Italy Year of Release: 2018-2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps ...( TrackList )... 2018 - Trinkh Met Miar 2025 - Tanzerloch
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-12 07:55:52
Rozmiar: 235.21 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Black Metal Country of Artist (Band): USA Year of Release: 2019-2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps ...( TrackList )... 2019 - De Oproeping Van Middeleeuwse Duisternis (Compilation) 2019 - Embraced by Darkness Mysts... (EP) 2021 - Godslasterin - Hymns of a Forlorn Peasantry 2022 - The Eternal Fanfare (EP) 2024 - Verses In Oath 2025 - A Beacon From Darkened Skies (EP)
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-12 07:55:52
Rozmiar: 376.76 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Black/Thrash Metal Country of Artist (Band): Germany Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 35:48 ...( TrackList )... 1. Transhimalaja+ Part I 2. Sex and Thanatos 3. Year of the Dog 4. At the Heart of the Unknown 5. Worms 6. Transhimalaja+ Part II 7. Fireborn 8. Masaan 9. Transhimalaja+ Part III
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-12 07:53:32
Rozmiar: 82.72 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Black/Thrash Metal Country of Artist (Band): USA Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 34:31 ...( TrackList )... 01. The Day The War Came 02. Haxanbrenner 03. Undocumented Observations 04. Reflections 05. Blood Demon 06. The Seven That Dwell Within 07. Walk Me To My Grave 08. Ascension
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-12 07:52:23
Rozmiar: 79.25 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Speed/Black/Thrash Metal Country of Artist (Band): Brazil Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 35:16 ...( TrackList )... 01. Diabolical Alchemist 02. Midnight Ritual 03. Triumph of Evil 04. Satanic Revolution 05. Waves of Agony 06. The Abyss 07. Warrior of Doom 08. Nosferatu 09. Endless Night
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-11-12 07:51:18
Rozmiar: 81.92 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
1 - 30 | 31 - 60 | 61 - 90 | ... | 2551 - 2580 | 2581 - 2610 | 2611 - 2640 | 2641 - 2670 | 2671 - 2700 | ... | 24631 - 24660 | 24661 - 24690 | 24691 - 24696 |
|||||||||||||