|
|
|||||||||||||
|
Ostatnie 10 torrentów
Ostatnie 10 komentarzy
Discord
Kategoria:
Muzyka
Ilość torrentów:
26,483
Opis
...( Info )...
Artist: O.r.o. Album: I Nostri Successi Year: (2015) Genre: Pop , Italo Pop Format: [Mp3-320 Kbps] ...( TrackList )... 01 - Vivo Per... 02 - Amici 03 - Dove Ti Porta Il Cuore 04 - Genny 05 - L'Amore E 06 - La Rabbia 07 - La Vuoi Lo Vuoi 08 - Se Una Donna Parte 09 - Rose Rosse E Caffe 10 - Padre Nostro 11 - Tienimi Dentro Di Te 12 - Quando Ti Senti Sola 13 - Per Te Per Noi 14 - Nel Sole Nel Male
Seedów: 91
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 13:00:53
Rozmiar: 147.68 MB
Peerów: 14
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Brutal Death Metal Artist (band) Country: Colombia / Mexico / Chile Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 19:53 ...( TrackList )... 01. Misoginy 666 02. Violent Disemboweling Through Sodomy 03. Uncontrollable Instinct For Torture 04. Malignant Rituals Of Vaginal Extirpation 05. Hardcore Fucked Eye - Socked 06. Sick And Disgusting Nights Of a Maniac Stalker 07. The Despair In The Eyes, Ectasy Of My Knife
Seedów: 6
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 13:00:27
Rozmiar: 45.99 MB
Peerów: 41
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Absolutny klasyk ciężkiego grania! Trzeci album klasyków amerykańskiego, epickiego metalu - przez wiekszość fanów uważany za najlepsze dokonanie zespołu Marka Sheltona. Dwupłytowa, zremasterowana niemiecka edycja z 2013 roku. Dodatkowo osiemnaście utworów, w tym alternatywne miksy i nagrania demo. "Crystal Logic" to trzecia płyta amerykańskiego zespołu, który nie cieszył się zbyt dużą popularnością w Europie z powodu bardzo małego nakładu środków na reklamę. Wielu sądzi, że to ich pierwszy krążek, ale to nie prawda. Prawdą jest jednak, że na tej płycie zaczęli wypracowywać już swój własny wyjątkowy styl. To arcydzieło epickiego metalu. Płyta utrzymana jest jak na Manilla Road przystało w baśniowych klimatach, opowiada o mistycznej walce dobra ze złem, o wikingach, którzy zawsze bronić będę swojego świętego miasta. Płyta rozpoczyna się świetnym intrem, które przenosi nas w świat baśni i magii. "Necropolis" to krótki, ale bardzo żywy utwór, który jeszcze przez długi czas pozostaje w głowie. Tak samo tytułowy "Crystal Logic", w którym zespół doskonale radzi sobie ze zmianami tempa. "Flaming Metal System" został dodany jako bonus na nowej zremasterowanej wersji płyty i po dzień dzisiejszy uznawany jest za jeden z najlepszych utworów w historii heavy metalu. Najbardziej rozbudowany ze wszystkich jest ostania kompozycja połączona z "Epilogiem". Sam "Dreams Of Eschaton" trwa prawie 10 minut! Zaczyna się świetnym akustycznym wejściem, a później przeradza się w silne metalowe uderzenie. Według mnie najlepszym ze wszystkich utworów na "Crystal Logic" jest "The Veils Of Negative Existance", który zaczyna się niesamowitym krzykiem Marka Sheltona i wręcz perfekcyjnie dopracowanym tekstem, mówiącym o strażniku mistycznego świata, walczącego ze złem. Jeśli jesteś fanem epickiego metalu, lubisz doskonałą muzykę i chcesz odkryć w muzyce coś niesamowitego, to polecam Ci album "Crystal Logic" Manilla Road. Michał Martyniak Even though Manilla Road is considered a cult band by those who know them, they haven't gained nearly as much fame as other hard rock and heavy metal bands from the 70s/80s.They started off in the space rock territory, typical of the time, but quickly found their own style and created some of the most engaging and fascinating USPM ever. The release that showcases that best is, in my opinion, Crystal Logic. All the songs on this album are memorable, and there is a surprising amount of variety, from the 3-minute rager of Necropolis to a 12-minute finale. There are faster and slower moments scattered throughout the record with great balance. Every element of this album, from front to back, feels deliberate and thought of, which is something most albums, particularly today, lack. There is a strong artistic vision, mainly thanks to the sole composer and lyricist, Mark Shelton, aka The Shark (R.I.P.). He was a true metal mastermind, and his songwriting style stands out in the sea of other heavy metal. The Shark did lead vocals here, which are mostly mid-high range with some lower tone moments in more dramatic fragments, but his vocal style is VERY characteristic, and he can't be mistaken for any other singer, especially at the time of making Crystal Logic. His accent, intonations, overall delivery, and occasional shouts make his performance wild and captivating. He also wrote and performed all the guitars, a 6- and, interestingly, a 12-string. The guitar parts are extremely well written and performed, although (I'm not 100% sure, as I'm not a guitarist) they don't seem technical; it's mainly about the creativity and the feel. There are many solos in the album, all of which are amazingly done, my favorite ones being those in the title track, Necropolis, and Dreams of Eschaton. Speaking of Dreams Of Eschaton, this epic finale consists of an acoustic slower part, a heavy metal middle, and from the halfway point onwards, it becomes instrumental, with a 3.5-minute guitar solo, then a creepy interlude. The track's full name is "Dream Of Eschaton/Epilogue," so we can assume the epilogue, which closes out this record, is the ending sequence of Shelton manically screaming, followed by ambience of what sounds like crystals. It is also important to talk about the drumming, which is performed in a way that perfectly fits all the songs. Its standout feature would be the fills, which give Rick Fisher, the drummer, an opportunity to show off, and he definitely uses these moments well. Fisher was also responsible for backing vocals here, which definitely enhance the listening experience, even if they're not always that noticeable. Now onto the bass, which is simple but serves the songs well and is not buried under the mix. Performed by Scott Park. The overall mixing on the album is great, with all instruments on display and a classic old-school feel (it was released in 1983, after all). Lyrically, some songs tell stories while others are a bit too cryptic, to the point that I'm not sure what the author's intention was, especially on tracks like Crystal Logic or Veils Of Negative Existence. I may also be overanalyzing, so go read the lyrics yourself, as I believe there is value in them. All things considered, this album is perfect in my belief. No classic heavy metal or USPM album compares to this. While a bit strange in the delivery, it is perfect. The highlight of this record for me is Mark Shelton's vocal and guitar performance, as well as his songwriting. He really was the soul of Manilla Road, and he will forever be missed by fans of the band. Up the hammers and go listen to Crystal Logic !!!!!!! Dvpamemkarakan ..::TRACK-LIST::.. CD 1: 1. Prologue 1:39 2. Necropolis 3:11 3. Crystal Logic 6:02 4. Feeling Free Again 2:46 5. The Riddle Master 4:43 6. The Ram 3:52 7. The Veils Of Negative Existence 4:34 8. Dreams Of Eschaton / Epilogue 12:02 Bonus Tracks: 9. Flaming Metal System 5:43 10. Crystal Logic (Rough Mix) 6:05 11. Dreams Of Eschaton (Alternate Rough Mix) 5:17 12. Feeling Free Again (Rough Mix) 2:51 CD 2: 1. Introduction 0:11 2. Time Trap (Studio Version, Alternate Mix) 6:53 3. Upon The Wings Of Fate (Unreleased Song) 9:24 4. Venusean Sea (Early Rehearsal) 6:14 5. Black Lotus (Early Rehearsal) 5:28 6. Aftershock (Early Rehearsal) 6:25 7. FXz 0:29 8. Time Trap (Early Rehearsal) 10:38 9. Flaming Metal System (Alternate Mix 2) 5:57 10. Crystal Logic (Live 2011) 5:56 11. Flaming Metal System (Live 2013 Feat. Marta Gabriel) 5:33 12. Dreams Of Eschaton (Live Acoustic 2013) 1:47 13. Dreams Of Eschaton (Performed by Viron) 6:54 ..::OBSADA::.. Mark Shelton (R.I.P. 2018) - Guitars (6-string, 12-string), Vocals (lead), Songwriting Scott Park - Bass Rick Fisher - Drums, Percussion, Vocals (backing) https://www.youtube.com/watch?v=C6v9vGc8x94 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 12:38:08
Rozmiar: 313.54 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Absolutny klasyk ciężkiego grania! Trzeci album klasyków amerykańskiego, epickiego metalu - przez wiekszość fanów uważany za najlepsze dokonanie zespołu Marka Sheltona. Dwupłytowa, zremasterowana niemiecka edycja z 2013 roku. Dodatkowo osiemnaście utworów, w tym alternatywne miksy i nagrania demo. "Crystal Logic" to trzecia płyta amerykańskiego zespołu, który nie cieszył się zbyt dużą popularnością w Europie z powodu bardzo małego nakładu środków na reklamę. Wielu sądzi, że to ich pierwszy krążek, ale to nie prawda. Prawdą jest jednak, że na tej płycie zaczęli wypracowywać już swój własny wyjątkowy styl. To arcydzieło epickiego metalu. Płyta utrzymana jest jak na Manilla Road przystało w baśniowych klimatach, opowiada o mistycznej walce dobra ze złem, o wikingach, którzy zawsze bronić będę swojego świętego miasta. Płyta rozpoczyna się świetnym intrem, które przenosi nas w świat baśni i magii. "Necropolis" to krótki, ale bardzo żywy utwór, który jeszcze przez długi czas pozostaje w głowie. Tak samo tytułowy "Crystal Logic", w którym zespół doskonale radzi sobie ze zmianami tempa. "Flaming Metal System" został dodany jako bonus na nowej zremasterowanej wersji płyty i po dzień dzisiejszy uznawany jest za jeden z najlepszych utworów w historii heavy metalu. Najbardziej rozbudowany ze wszystkich jest ostania kompozycja połączona z "Epilogiem". Sam "Dreams Of Eschaton" trwa prawie 10 minut! Zaczyna się świetnym akustycznym wejściem, a później przeradza się w silne metalowe uderzenie. Według mnie najlepszym ze wszystkich utworów na "Crystal Logic" jest "The Veils Of Negative Existance", który zaczyna się niesamowitym krzykiem Marka Sheltona i wręcz perfekcyjnie dopracowanym tekstem, mówiącym o strażniku mistycznego świata, walczącego ze złem. Jeśli jesteś fanem epickiego metalu, lubisz doskonałą muzykę i chcesz odkryć w muzyce coś niesamowitego, to polecam Ci album "Crystal Logic" Manilla Road. Michał Martyniak Even though Manilla Road is considered a cult band by those who know them, they haven't gained nearly as much fame as other hard rock and heavy metal bands from the 70s/80s.They started off in the space rock territory, typical of the time, but quickly found their own style and created some of the most engaging and fascinating USPM ever. The release that showcases that best is, in my opinion, Crystal Logic. All the songs on this album are memorable, and there is a surprising amount of variety, from the 3-minute rager of Necropolis to a 12-minute finale. There are faster and slower moments scattered throughout the record with great balance. Every element of this album, from front to back, feels deliberate and thought of, which is something most albums, particularly today, lack. There is a strong artistic vision, mainly thanks to the sole composer and lyricist, Mark Shelton, aka The Shark (R.I.P.). He was a true metal mastermind, and his songwriting style stands out in the sea of other heavy metal. The Shark did lead vocals here, which are mostly mid-high range with some lower tone moments in more dramatic fragments, but his vocal style is VERY characteristic, and he can't be mistaken for any other singer, especially at the time of making Crystal Logic. His accent, intonations, overall delivery, and occasional shouts make his performance wild and captivating. He also wrote and performed all the guitars, a 6- and, interestingly, a 12-string. The guitar parts are extremely well written and performed, although (I'm not 100% sure, as I'm not a guitarist) they don't seem technical; it's mainly about the creativity and the feel. There are many solos in the album, all of which are amazingly done, my favorite ones being those in the title track, Necropolis, and Dreams of Eschaton. Speaking of Dreams Of Eschaton, this epic finale consists of an acoustic slower part, a heavy metal middle, and from the halfway point onwards, it becomes instrumental, with a 3.5-minute guitar solo, then a creepy interlude. The track's full name is "Dream Of Eschaton/Epilogue," so we can assume the epilogue, which closes out this record, is the ending sequence of Shelton manically screaming, followed by ambience of what sounds like crystals. It is also important to talk about the drumming, which is performed in a way that perfectly fits all the songs. Its standout feature would be the fills, which give Rick Fisher, the drummer, an opportunity to show off, and he definitely uses these moments well. Fisher was also responsible for backing vocals here, which definitely enhance the listening experience, even if they're not always that noticeable. Now onto the bass, which is simple but serves the songs well and is not buried under the mix. Performed by Scott Park. The overall mixing on the album is great, with all instruments on display and a classic old-school feel (it was released in 1983, after all). Lyrically, some songs tell stories while others are a bit too cryptic, to the point that I'm not sure what the author's intention was, especially on tracks like Crystal Logic or Veils Of Negative Existence. I may also be overanalyzing, so go read the lyrics yourself, as I believe there is value in them. All things considered, this album is perfect in my belief. No classic heavy metal or USPM album compares to this. While a bit strange in the delivery, it is perfect. The highlight of this record for me is Mark Shelton's vocal and guitar performance, as well as his songwriting. He really was the soul of Manilla Road, and he will forever be missed by fans of the band. Up the hammers and go listen to Crystal Logic !!!!!!! Dvpamemkarakan ..::TRACK-LIST::.. CD 1: 1. Prologue 1:39 2. Necropolis 3:11 3. Crystal Logic 6:02 4. Feeling Free Again 2:46 5. The Riddle Master 4:43 6. The Ram 3:52 7. The Veils Of Negative Existence 4:34 8. Dreams Of Eschaton / Epilogue 12:02 Bonus Tracks: 9. Flaming Metal System 5:43 10. Crystal Logic (Rough Mix) 6:05 11. Dreams Of Eschaton (Alternate Rough Mix) 5:17 12. Feeling Free Again (Rough Mix) 2:51 CD 2: 1. Introduction 0:11 2. Time Trap (Studio Version, Alternate Mix) 6:53 3. Upon The Wings Of Fate (Unreleased Song) 9:24 4. Venusean Sea (Early Rehearsal) 6:14 5. Black Lotus (Early Rehearsal) 5:28 6. Aftershock (Early Rehearsal) 6:25 7. FXz 0:29 8. Time Trap (Early Rehearsal) 10:38 9. Flaming Metal System (Alternate Mix 2) 5:57 10. Crystal Logic (Live 2011) 5:56 11. Flaming Metal System (Live 2013 Feat. Marta Gabriel) 5:33 12. Dreams Of Eschaton (Live Acoustic 2013) 1:47 13. Dreams Of Eschaton (Performed by Viron) 6:54 ..::OBSADA::.. Mark Shelton (R.I.P. 2018) - Guitars (6-string, 12-string), Vocals (lead), Songwriting Scott Park - Bass Rick Fisher - Drums, Percussion, Vocals (backing) https://www.youtube.com/watch?v=C6v9vGc8x94 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 12:34:26
Rozmiar: 958.51 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Genre: Slam/Brutal Death Metal Country of Artist (Band): Indonesia Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 25:06 ...( TrackList )... 01. Intro (Be Your Slam) 02. Fed Up 03. Party Addict 04. Himurim 05. Unfalteror Grieve 06. Pathetic 07. Middle of Sadness 08. Harm 09. Essence
Seedów: 14
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 12:01:08
Rozmiar: 58.15 MB
Peerów: 27
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Death/Thrash Metal Country of Artist (Band): USA Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 17:30 ...( TrackList )... 01. State of Emergency 02. The Worst Is Yet to Come 03. Hirudinea 04. Plaguebringer 05. Malfeasant 06. Godking
Seedów: 24
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 12:00:46
Rozmiar: 41.06 MB
Peerów: 16
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Melodic Black Metal Country of Artist (Band): Sweden Year of Release: 2019-2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps ...( TrackList )... 2019 - Skam 2020 - Tempel 2022 - Ur eld och aska 2025 - Själabod
Seedów: 18
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 12:00:24
Rozmiar: 339.87 MB
Peerów: 67
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Melodic Death/Groove Metal Country of Artist (Band): Spain Year of Release: 2016-2022 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps ...( TrackList )... 2016 - Requiem From The Abyss 2022 - Gates of Madness
Seedów: 31
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 11:00:59
Rozmiar: 186.88 MB
Peerów: 19
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Sludge Metal Country of Artist (Band): Germany Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 28:36 ...( TrackList )... 01. A Crimson Dawn 02. My Paths Were Crooked and Forsaken 03. Thy Serpent Eyes: Reprise 04. Deathlike Living (We Are Alpha)
Seedów: 12
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 11:00:40
Rozmiar: 65.66 MB
Peerów: 13
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. I have to admit that I owned this album for some time before actually getting around to listening to it - we're talking months here - and this is one of those times that you put a CD on you forgot about and get completely knocked onto your behind by just how good it is. Now let's get something straight. I've never particularly been a fan of the vast majority of "tech-death" bands and those who have the label thrust on them, as invariably it's all about what I call the 'widdle' - or over-enthusiastic overdoing of pinch harmonics & sweep picking simply for the sake of it - with little or no balls to back it up with. There is something deceptively enticing about 'Born God And Aware' that appeals to even someone as apathetic towards 'tech death' as me. After numerous attempts at trying to synopse why that is and failing to hit the nail on the head conclusively, I gave up and just settled into the fact that this is one of Unique Leaders most promising signings - and I'd probably push it further, to say one of their most promising bands ever. Their is a rich textures of various death metal nuances for the picking on this album. Yes there are undeniably parts and sounds present which would class as "technical" - which in itself is becoming such an obsolete cliché - but there are just as equal amounts of groove, riffs, hooks and just about everything else you could want in a band. For example, album opener sets the initial mood by blasting out from the proverbial blocks and leading you into the assumption that this will be a predominantly 'blasturbation' based affair along the lines of say Origin. Track three however, the insanely infectious 'A Demonstration Of Domination' belies in more explicit form the groove behind the bands music and I imagine is most definately a crowd favourite when played live. In short, 'Born God And Aware' is someway between an amalgamation of bands like Spawn Of Possession & Hour Of Penance and something completely different. 'The best of both worlds' if you will. I wouldn't go quite so far as to say it was quite on the same awe-striking level as Hour Of Penance's 'The Vile Conception' album released earlier this year, but those who enjoyed that particular release would no doubt find lots to enjoy about 'Born God And Aware' in equal measures. The sole regret I have about owning this CD is that I didn't listen to it sooner. Possibly the most promising death metal debut album of recent years for sure. If this is the mark of Dominion, and the band gets the support & appreciation they deserve, then us as death metal fans in general are in for some promising times ahead. Criminally underrated, I would recommend virtually anyone with an inkling towards brutal death metal (a la Hour Of Penance, Origin etc) or the more technical bands like Necrophagist & Spawn Of Possession should make the concerted effort to listen to this album, which encapsulates the first truly common ground between the aforementioned bands. faecophile ..::TRACK-LIST::.. 1. The Endless 05:07 2. Appreciate the Mutilate 03:42 3. A Demonstration of Domination 03:30 4. Legion Dominion 03:34 5. Born God and Aware 03:32 6. Temple of Insects 03:46 7. I Bury Blades 02:44 8. World Downfall 03:39 9. Dominance Hierarchy 04:20 10. Elite 07:08 ..::OBSADA::.. Jocke Olofsson - Drums, Vocals (backing) Victor Brandt - Guitars, Bass, Vocals https://www.youtube.com/watch?v=daQNHJlYEBM SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 10:52:25
Rozmiar: 96.39 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. I have to admit that I owned this album for some time before actually getting around to listening to it - we're talking months here - and this is one of those times that you put a CD on you forgot about and get completely knocked onto your behind by just how good it is. Now let's get something straight. I've never particularly been a fan of the vast majority of "tech-death" bands and those who have the label thrust on them, as invariably it's all about what I call the 'widdle' - or over-enthusiastic overdoing of pinch harmonics & sweep picking simply for the sake of it - with little or no balls to back it up with. There is something deceptively enticing about 'Born God And Aware' that appeals to even someone as apathetic towards 'tech death' as me. After numerous attempts at trying to synopse why that is and failing to hit the nail on the head conclusively, I gave up and just settled into the fact that this is one of Unique Leaders most promising signings - and I'd probably push it further, to say one of their most promising bands ever. Their is a rich textures of various death metal nuances for the picking on this album. Yes there are undeniably parts and sounds present which would class as "technical" - which in itself is becoming such an obsolete cliché - but there are just as equal amounts of groove, riffs, hooks and just about everything else you could want in a band. For example, album opener sets the initial mood by blasting out from the proverbial blocks and leading you into the assumption that this will be a predominantly 'blasturbation' based affair along the lines of say Origin. Track three however, the insanely infectious 'A Demonstration Of Domination' belies in more explicit form the groove behind the bands music and I imagine is most definately a crowd favourite when played live. In short, 'Born God And Aware' is someway between an amalgamation of bands like Spawn Of Possession & Hour Of Penance and something completely different. 'The best of both worlds' if you will. I wouldn't go quite so far as to say it was quite on the same awe-striking level as Hour Of Penance's 'The Vile Conception' album released earlier this year, but those who enjoyed that particular release would no doubt find lots to enjoy about 'Born God And Aware' in equal measures. The sole regret I have about owning this CD is that I didn't listen to it sooner. Possibly the most promising death metal debut album of recent years for sure. If this is the mark of Dominion, and the band gets the support & appreciation they deserve, then us as death metal fans in general are in for some promising times ahead. Criminally underrated, I would recommend virtually anyone with an inkling towards brutal death metal (a la Hour Of Penance, Origin etc) or the more technical bands like Necrophagist & Spawn Of Possession should make the concerted effort to listen to this album, which encapsulates the first truly common ground between the aforementioned bands. faecophile ..::TRACK-LIST::.. 1. The Endless 05:07 2. Appreciate the Mutilate 03:42 3. A Demonstration of Domination 03:30 4. Legion Dominion 03:34 5. Born God and Aware 03:32 6. Temple of Insects 03:46 7. I Bury Blades 02:44 8. World Downfall 03:39 9. Dominance Hierarchy 04:20 10. Elite 07:08 ..::OBSADA::.. Jocke Olofsson - Drums, Vocals (backing) Victor Brandt - Guitars, Bass, Vocals https://www.youtube.com/watch?v=daQNHJlYEBM SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 10:47:18
Rozmiar: 326.31 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Choć John Wetton jest często wspominany za swoją wirtuozerię w zespołach takich jak UK, Asia i King Crimson, a ta kolekcja podkreśla jego solową twórczość i występy na żywo. Dla mnie to właśnie ten zestaw ukazuje to, co naprawdę czyniło Johna tak wyjątkowym: Jego głos: Aksamitny, emocjonalny ton, który potrafił przekazać siłę, wrażliwość i namiętność jednocześnie. Jego teksty piosenek: Jak powiedział kiedyś Oliver Wakeman: „Zwrotki Johna Wettona są refrenami, a jego refreny są na zupełnie innym poziomie”. Jego piosenki ociekają melodią i emocjami. Jakość dźwięku: każde nagranie w tym zestawie jest znakomite. ..::TRACK-LIST::.. CD 2 - Akustika (Live In America): 1. Voice Of America 4:30 2. Hold Me Now 5:36 3. Rendezvous 6:02 4:08 4. Christina 3:12 5. Thirty Years 3:26 6. Only Tyme Will Tell 3:48 7. Book Of Saturday 2:26 8. Don't Cry 4:16 9. Battle Lines 5:01 10. The Smile Has Left Your Eyes 3:16 11. Heat Of The Moment 4:39 12. You're Not The Only One 4:43 Recorded Live in October 5th thru 14th, 1995 https://www.youtube.com/watch?v=3ujXM6Xv9rQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 10:19:14
Rozmiar: 112.71 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Choć John Wetton jest często wspominany za swoją wirtuozerię w zespołach takich jak UK, Asia i King Crimson, a ta kolekcja podkreśla jego solową twórczość i występy na żywo. Dla mnie to właśnie ten zestaw ukazuje to, co naprawdę czyniło Johna tak wyjątkowym: Jego głos: Aksamitny, emocjonalny ton, który potrafił przekazać siłę, wrażliwość i namiętność jednocześnie. Jego teksty piosenek: Jak powiedział kiedyś Oliver Wakeman: „Zwrotki Johna Wettona są refrenami, a jego refreny są na zupełnie innym poziomie”. Jego piosenki ociekają melodią i emocjami. Jakość dźwięku: każde nagranie w tym zestawie jest znakomite. ..::TRACK-LIST::.. CD 2 - Akustika (Live In America): 1. Voice Of America 4:30 2. Hold Me Now 5:36 3. Rendezvous 6:02 4:08 4. Christina 3:12 5. Thirty Years 3:26 6. Only Tyme Will Tell 3:48 7. Book Of Saturday 2:26 8. Don't Cry 4:16 9. Battle Lines 5:01 10. The Smile Has Left Your Eyes 3:16 11. Heat Of The Moment 4:39 12. You're Not The Only One 4:43 Recorded Live in October 5th thru 14th, 1995 https://www.youtube.com/watch?v=3ujXM6Xv9rQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 10:15:37
Rozmiar: 305.45 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Jedna z nielicznych włoskich grup wykonujących ciężką odmianę rocka. Główną atrakcją tego kompaktu jest 20-minutowy, rozimprowizowany utwór w konwencji bliskiej Budgie, Cream i Deep Purple. Very unusual to see a band like this keep the same lineup for three albums but change the name of the band each time. Not necessarily a great marketing idea. The other unusual thing is that each of these 3 albums are very different from one another. Regardless of the behind the scenes stuff this album is a keeper. And thankyou Todd for the recommendation. "Topi O Uomi" is the side long (over 20 minutes) opening track that does not disappoint. Cymbals to open as guitar joins in. This is very laid back until a minute in when it turns louder and drums and Italian vocals arrive. Nice guitar interlude 3 minutes in. Prominant bass before 4 1/2 minutes as they jam. Vocals are back 6 1/2 minutes in. A ZEPPELIN vibe here. Great sound 8 1/2 minutes in and I love how chunky the bass is.The guitar solos tastefully with vocal melodies before 12 minutes. Nice. It's the bass and drum show after 14 minutes. Vocals are back 15 1/2 mintes in.Harmonica a minute later. Cymbals only after 17 1/2 minutes with some faint whistling before our main theme returns a minute later. Vocals follow. This is great ! "Amazzone A Piedi" is fairly uptempo and heavy. I like the fast paced vocals that come and go.The guitar after 2 minutes starts to light it up. "Sono Un Pesce" opens with vocals and a melancholic mood. Vibes follow. Sax after 3 minutes as we get an instrumental interlude that ends before 5 1/2 minutes. "L'angelo Timido" kicks in quickly and with aggression. I like the vocal style here. This is raw and heavy. Nice bass solo before 3 1/2 minutes. The guitar is back followed by harmonica as the bass continues to dig deep. This deserves 4 stars in my opinion. Too much here to like. Their next album under the name ETNA would be a Jazz / Fusion album. Go figure ? Mellotron Storm 4.5 stars mainly on the excitement that this guitar-driven proto-prog-rock that is developed here. Flea is the second album of this band that recorded three albums with the same line-up but changed names. Generally Italian bands are not remembered for guitar heroics but in this one and on Garibaldi's Nuda, this is like a guitar overdose but in the positive way. We are not in a typically prog format, although the longer tracks allowing for much musical interplay and the sheer musical abilities from the participants especially the drummer and the guitarist. Side 1 has a side-long title track that is halfway into a long jam and a prog number including many lengthy but outstanding solos. The feeling is somewhere between Lard Free's debut and Black Sabbath's first two albums and you can feel the almost violent enthusiasm of the guys . It sure feels good. Exhilaration is around the bend.... Side 2 is made from three mid-length tracks, the first of which is probably the most prog in construction and the following one giving on a peek at their calmer/softer side. The final track is a great return towards the opening track and making you regret that this album is so short. The vocals, I would qualify as typically Italian can surprise with this high-powered rock but certainly do not shock: in fact they are fairly appropriate. As I said above, this album is not that prog in terms of the usual/conventional definitions developed on all sides but is more than linked to it by sheer virtuosity and an almost Ramone-like enthusiasm that makes this album a 70's gem etiquette that should be discovered urgently by all progheads. Exhilarating and almost orgasmic..... Sean Trane ..::TRACK-LIST::.. 1. Topi O Uomini 20:21 2. Amazzone A Piedi 4:08 3. Sono Un Pesce 6:28 4. L'Angelo Timido 5:49 ..::OBSADA::.. Guitar, Mandolin, Vocals [Canto] - Carlo Pennisi Vocals [Canto], Harmonica, Piano, Harmonium - Antonio Marangolo Bass, Soprano Saxophone [Sax Soprano], Vocals [Canto] - Elio Volpini Drums, Vibraphone, Percussion - Agostino Marangolo https://www.youtube.com/watch?v=jvB6xhqvJvY SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 08:58:00
Rozmiar: 85.49 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Jedna z nielicznych włoskich grup wykonujących ciężką odmianę rocka. Główną atrakcją tego kompaktu jest 20-minutowy, rozimprowizowany utwór w konwencji bliskiej Budgie, Cream i Deep Purple. Very unusual to see a band like this keep the same lineup for three albums but change the name of the band each time. Not necessarily a great marketing idea. The other unusual thing is that each of these 3 albums are very different from one another. Regardless of the behind the scenes stuff this album is a keeper. And thankyou Todd for the recommendation. "Topi O Uomi" is the side long (over 20 minutes) opening track that does not disappoint. Cymbals to open as guitar joins in. This is very laid back until a minute in when it turns louder and drums and Italian vocals arrive. Nice guitar interlude 3 minutes in. Prominant bass before 4 1/2 minutes as they jam. Vocals are back 6 1/2 minutes in. A ZEPPELIN vibe here. Great sound 8 1/2 minutes in and I love how chunky the bass is.The guitar solos tastefully with vocal melodies before 12 minutes. Nice. It's the bass and drum show after 14 minutes. Vocals are back 15 1/2 mintes in.Harmonica a minute later. Cymbals only after 17 1/2 minutes with some faint whistling before our main theme returns a minute later. Vocals follow. This is great ! "Amazzone A Piedi" is fairly uptempo and heavy. I like the fast paced vocals that come and go.The guitar after 2 minutes starts to light it up. "Sono Un Pesce" opens with vocals and a melancholic mood. Vibes follow. Sax after 3 minutes as we get an instrumental interlude that ends before 5 1/2 minutes. "L'angelo Timido" kicks in quickly and with aggression. I like the vocal style here. This is raw and heavy. Nice bass solo before 3 1/2 minutes. The guitar is back followed by harmonica as the bass continues to dig deep. This deserves 4 stars in my opinion. Too much here to like. Their next album under the name ETNA would be a Jazz / Fusion album. Go figure ? Mellotron Storm 4.5 stars mainly on the excitement that this guitar-driven proto-prog-rock that is developed here. Flea is the second album of this band that recorded three albums with the same line-up but changed names. Generally Italian bands are not remembered for guitar heroics but in this one and on Garibaldi's Nuda, this is like a guitar overdose but in the positive way. We are not in a typically prog format, although the longer tracks allowing for much musical interplay and the sheer musical abilities from the participants especially the drummer and the guitarist. Side 1 has a side-long title track that is halfway into a long jam and a prog number including many lengthy but outstanding solos. The feeling is somewhere between Lard Free's debut and Black Sabbath's first two albums and you can feel the almost violent enthusiasm of the guys . It sure feels good. Exhilaration is around the bend.... Side 2 is made from three mid-length tracks, the first of which is probably the most prog in construction and the following one giving on a peek at their calmer/softer side. The final track is a great return towards the opening track and making you regret that this album is so short. The vocals, I would qualify as typically Italian can surprise with this high-powered rock but certainly do not shock: in fact they are fairly appropriate. As I said above, this album is not that prog in terms of the usual/conventional definitions developed on all sides but is more than linked to it by sheer virtuosity and an almost Ramone-like enthusiasm that makes this album a 70's gem etiquette that should be discovered urgently by all progheads. Exhilarating and almost orgasmic..... Sean Trane ..::TRACK-LIST::.. 1. Topi O Uomini 20:21 2. Amazzone A Piedi 4:08 3. Sono Un Pesce 6:28 4. L'Angelo Timido 5:49 ..::OBSADA::.. Guitar, Mandolin, Vocals [Canto] - Carlo Pennisi Vocals [Canto], Harmonica, Piano, Harmonium - Antonio Marangolo Bass, Soprano Saxophone [Sax Soprano], Vocals [Canto] - Elio Volpini Drums, Vibraphone, Percussion - Agostino Marangolo https://www.youtube.com/watch?v=jvB6xhqvJvY SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-15 08:53:29
Rozmiar: 248.33 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artysta: Bal-Sagoth Tytuł albumu: Dyskografia Rok powstania: 1995-2006 Kraj pochodzenia: Canada Gatunek muzyczny: Symphonic/Epic Black Metal Format pliku: MP3 Jakość pliku: 320 kbps ...( Albums )... A Black Moon Broods over Lemuria (1995) Starfire Burning upon the Ice-Veiled Throne of Ultima Thule (1996) Battle Magic (1998) The Power Cosmic (1999) Atlantis Ascendant (2001) The Chthonic Chronicles (2006)
Seedów: 4
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 23:01:07
Rozmiar: 438.79 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artysta: Moonsorrow Tytuł albumu: Dyskografia Rok powstania: 2001-2016 Kraj pochodzenia: Finlandia Gatunek muzyczny: Black Viking Metal Format pliku: MP3 Jakość pliku: 320 kbps ...( Albums )... Suden uni (2001) Voimasta ja kunniasta (2001) Kivenkantaja (2003) Verisäkeet (2005) Viides luku - Hävitetty (2007) Varjoina kuljemme kuolleiden maassa (2011) Jumalten Aika (2016)
Seedów: 7
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 23:00:44
Rozmiar: 881.82 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Perfect - Jestem --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Perfect Album................: Jestem Genre................: Rock Source...............: CD Year.................: 1994 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 71 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Koch International Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Perfect - Nie daj się zabić [03:33] 2. Perfect - Siódma czytanka dla Janka [04:11] 3. Perfect - Oddech Rosji [04:23] 4. Perfect - Całkiem inny kraj [05:51] 5. Perfect - Bujanie w obłokach [04:04] 6. Perfect - Rzeczy do zrobienia [03:48] 7. Perfect - Gdy mówię Jestem [06:17] 8. Perfect - Adrenalina [04:55] 9. Perfect - Z życia idola [04:26] 10. Perfect - Cygańska pieśń miłosna [02:07] 11. Perfect - Ołowiana kula [05:03] 12. Perfect - Kołysanka dla nieznajomej [03:32] Playing Time.........: 52:16 Total Size...........: 374,45 MB
Seedów: 79
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 19:14:05
Rozmiar: 375.93 MB
Peerów: 69
Dodał: rajkad
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. NO TRENDS! A FEAST FOR 80S THRASH METAL MANIACS! Hailing from Singapore, old-school thrash metal defender BLOODSTONE formed in 2004 with a passion for early 80's extreme metal. Written during COVID-19, the sophomore album is titled "Electrocution" and is more aggressive, straightforward, and ravaging than the band's previous releases. The lyrics revolve around politics, capital punishment, and war, expressing their disgruntlement, disillusionment, and frustration with modernity and the system. ..::TRACK-LIST::.. 1. Beyond Death 03:21 2. The Narcissist 02:46 3. Hellbound 04:43 4. Arise 04:22 5. Parasite 04:07 6. Meat Grinder 04:41 7. Immortalize 04:19 8. Electrocution 03:34 9. Born to Lose, Out to Lunch 04:27 10. Highwayman 02:59 ..::OBSADA::.. Bass - H.J. Possessed Drums - Aditya Batura Lead Guitar - Cliff Jaded Lead Guitar, Vocals - Qadir M. Thunder https://www.youtube.com/watch?v=ZlMXsypfdAI SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 18
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 18:05:44
Rozmiar: 95.59 MB
Peerów: 5
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. NO TRENDS! A FEAST FOR 80S THRASH METAL MANIACS! Hailing from Singapore, old-school thrash metal defender BLOODSTONE formed in 2004 with a passion for early 80's extreme metal. Written during COVID-19, the sophomore album is titled "Electrocution" and is more aggressive, straightforward, and ravaging than the band's previous releases. The lyrics revolve around politics, capital punishment, and war, expressing their disgruntlement, disillusionment, and frustration with modernity and the system. ..::TRACK-LIST::.. 1. Beyond Death 03:21 2. The Narcissist 02:46 3. Hellbound 04:43 4. Arise 04:22 5. Parasite 04:07 6. Meat Grinder 04:41 7. Immortalize 04:19 8. Electrocution 03:34 9. Born to Lose, Out to Lunch 04:27 10. Highwayman 02:59 ..::OBSADA::.. Bass - H.J. Possessed Drums - Aditya Batura Lead Guitar - Cliff Jaded Lead Guitar, Vocals - Qadir M. Thunder https://www.youtube.com/watch?v=ZlMXsypfdAI SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 18:01:35
Rozmiar: 299.49 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Nowa EP-ka zespołu Wij, zatytułowana „Bluzg”, to wyraźne odejście od wcześniejszych brzmień grupy. Choć nie jest to materiał, który wprowadza coś nowego na szerszą scenę muzyczną, w kontekście ich własnej dyskografii stanowi zauważalną zmianę. Wij stawia tym razem na bardziej bezpośrednie, oszczędne w środkach granie, w którym dominuje surowość i intensywność – zarówno dźwiękowa, jak i tekstowa. Już od pierwszych minut słychać, że zespół celuje w bardziej pierwotne emocje. Brzmienie jest celowo szorstkie, chwilami wręcz nieprzyjemne, ale nie chaotyczne – wszystko wydaje się być pod kontrolą, z wyczuciem. Szczególnie wybijają się teksty, które są brutalne, bezkompromisowe, często graficzne. Nie unikają dosadnych obrazów, momentami balansując na granicy niepokoju i prowokacji („Cała wstecz”), co tworzy silny kontrast z wcześniejszym podejściem zespołu – bardziej wielowarstwowym, mniej bezpośrednim, pozostawiającym więcej przestrzeni na interpretację. Również riffy serwowane przez Palca pokazują, że gitarzysta bardzo dobrze czuje się w tej sludge’owej estetyce. Ciekawym momentem płyty jest utwór „死ね”, wykonany po japońsku. Bardzo dobrze wpasowuje się w całość i może być odebrany jako subtelne nawiązanie do japońskiej sceny alternatywnej, w której są obecne podobne brzmienia i estetyka. To zdecydowanie wyróżniający się moment EP-ki, nie tylko dlatego, że język jest inny, ale też ze względu na atmosferę i rytmikę kawałka (ukłony dla perkusisty Boba), które odchodzą od reszty kompozycji – to również jedyny utwór, w którym Tuja Szmaragd śpiewa momentami czystym wokalem. Może to być ciekawy trop na przyszłość, jeśli zespół zdecyduje się rozwijać ten kierunek. Na osobne wspomnienie zasługuje wspomniany wokal Tui, który na tej EP-ce brzmi wyjątkowo przekonująco. Choć ten typ growlu nie jest moim ulubionym, trzeba przyznać, że w tym przypadku wypada naprawdę świetnie i bardzo dobrze pasuje do ogólnego brzmienia materiału. Jest odpowiednio surowy, agresywny, ale nie męczy – sprawia wrażenie przemyślanego i dobrze wkomponowanego w całość. To jedna z tych rzeczy, które robią różnicę w odbiorze tej płyty. Całościowo „Bluzg” to EP-ka, która pokazuje zespół w nieco innym świetle – bardziej dosadnym, prostszym, ale nie mniej świadomym. Dla samych muzyków to nowy rozdział (albo jednorazowy skok w bok), a dla słuchacza – materiał, który może nie zaskakuje biorąc pod uwagę innych przedstawicieli tej estetyki – ale zdecydowanie pokazuje chęć wyjścia poza wcześniej utarte przez zespół szlaki. Na tym w końcu polega sztuka, by jako twórca nieustannie odkrywać siebie, a jako słuchacz – poszerzać własne horyzonty. Mikołaj Narkun Koedukacyjne trio Wij stale się roz-Wij-a i stale zaskakuje! Zaczynając oryginalnym proto-metalem z albumem "Dziwidło" (2021), którego muzyka była podróżą do przeszłości (aż do lat 70.) wehikułem czasu w stylu retro, ale z współczesnym napędem na wysokooktanowe paliwo. Następnie ruszając w tej czasoprzestrzeni w stronę lat 80. i 90. EP'ką "Przeklęte Wody" (2022). I drugim albumem "Przestwór" (2023) wywołując całkowitą konsternację wśród fanów oczekujących muzyki co najmniej w stylu vintage. Wśród nich i ja się znalazłem. Jednak ich ówczesna propozycja bardziej agresywnego i cięższego grania w stylu szeroko pojętego doom metalu, z wyraźnymi death metalowymi wtrętami, czy nawet gothic metalowymi cechami okazała się nie tylko kolejnym zaskoczeniem, ale i kolejnym strzałem w dziesiątkę. Jednak po ostatnim albumie Wij na długo nie zwinął się, gdyż w roku bieżącym charyzmatyczna wokalistka Tuja Szmaragd oraz jej koledzy gitarzysta Palec i (kolejny) perkusista Bob znowu wszystkich zaskoczyli. Choć chronologicznie i stylistycznie pozostali w latach 90. to podobno owa EP'ka "Bluzg" jest eksperymentalna w swoim założeniu. Eksperymentalna nie tylko pod względem muzycznym ale i wokalnym, gdyż Tuja prawie zrezygnowała z czystego śpiewu na rzecz monstrualnych growlingów i demonicznych wrzasków. Czyli epizodyczne chwile growlowania na albumie "Przestwór" były nie tylko próbą swoich możliwości wokalnych, ale może nawet zapowiedzią. Oczywiście barwa ekstremalnego wokalu Tui jest typowo kobieca ale raczej to jest uwarunkowane możliwościami anatomicznymi żeńskiego aparatu głosowego. I wcale nie oznacza to, że growlowanie i screamowanie pani Szmaragd ustępuje męskim wrzaskom. Tuja jako operowa śpiewaczka z wykształcenia, pokazała klasę na polu ekstremalnego wokalu. Poza tym jak wspomniałem: epizodycznie usłyszymy delikatne śpiewanie wokalistki albo po prostu kobiece wrzaski, co ciekawie kontrastuje z wszechobecną brutalnością i ciężkością. Wprowadzając gdzieniegdzie nutę melancholii, a przede wszystkim łamiąc aranżacyjne konwenanse w klasycznej muzyce death metalowej. Bo jeśli jest growling oraz drapieżne growle to jakżeby mogłoby być inaczej niż mięsista mieszanka death metalu z grindcorem! Trochę w stylu Napalm Death, nieco Obituary, bardziej w stylu starego Carcass. Czyli: ciężko, agresywnie z surowym brzmieniem i dość prostymi rozwiązaniami aranżacyjnymi, ale za to chwytliwymi i bardzo motorycznymi, pobudzającymi do kinetycznych reakcji cielesnych. Ale należy pamiętać, że trio Wij nie używa gitary basowej, więc nadaje to nieco oryginalności, aczkolwiek aż tak nie słychać tego w brzmieniu muzyki. "Bluzg" ujawnia wulgarne eskalacje gitarowych riffów i łomoczącej perkusji oraz blastów, a także masywne i miażdżące zwolnienia. To prawdziwa uczta dla fanów oldschoolowego ekstremalnego metalu. I jak określa wydawca "Bluzg": "Również teksty, mniej kwieciste niż dotąd, obnażają raczej ogryzione kości niż złożony organizm poetycki. Są opowieści o śmierci, która nie ma w sobie nic tajemniczego, tylko przychodzi poprzestawiać wszystko w głowie, o rywalizacji samic kretoszczurów o miano królowej nory, o ślimakowatym ślizgu, który nie bacząc na żadne konwenanse pochłania wszystko w swoje lepkie wnętrzności. Jest też tekst po japońsku ostrożnie dźgający paluchem ideę reinkarnacji". Na mnie i tak największe wrażenie zrobiła fraza "wszyscy z powrotem do pizdy" wieńcząca tę (w przenośni) bluzgającą EP'kę. Tym razem oprawa graficzna została przygotowana przez gitarzystę Palca i ma podkreślać osobność wydawnictwa względem pozostałych działań zespołu. I rzeczywiście daje do zrozumienia, że powinniśmy spodziewać się czegoś innego niż poprzednio. Podobno "Bluzg" to "twórczy przystanek przed kolejnym długogrającym albumem, przestrzeń na muzyczny oddech w poszukiwaniu czegoś świeżego". I cóż to będzie? Jestem pewien, że Wij znowu nas zaskoczy. Paweł 'Pavel' Grabowski No i co ja mam począć? Lubię Wij od zawsze (czyli od debiutu) i każdy kolejny materiał łykałem z niesamowitą przyjemnością. A tu nagle ni stąd ni z owąd wpada nowa EPka „Bluzg” i… … i mi się nie podoba. OK, rozumiem podejście – zespół lubi eksperymentować (nigdy od tego nie stronił), nie chce stać w miejscu, lubi szukać. Tylko, że to co znaleźli na „Bluzg”, ni chuj mi nie leży. I odnoszę wrażenie, że nie tylko mnie. Część z recenzentów, dotychczas przychylnych zespołowi i nie wstawiających emotek z kupą pod każdym postem dotyczącym Wij, też ma chyba problem z „Bluzgiem”, tylko mówi o tym trochę naokoło. Czy ja mam problem z „Bluzgiem”? Nie – po prostu mi się nie podoba. Poza „Cała Wstecz”, która jeszcze fajnie nawiązuje do wcześniejszych materiałów, nie znajduję tutaj niczego dla siebie. Nie leży mi wokal Tui – a ja jej wokal naprawdę uwielbiam, dziewczyna emanuje totalną szczerością w tym co robi, no i profeską. Na „Bluzg” po prostu, jak to sama określiła, dostajemy „Beatę Kozidrak metalu drącą japę”. I niestety, rozumiejąc puszczone przy tym oczko, muszę się z nią zgodzić. Nie wypada to jakoś nadzwyczajnie – ot faktycznie, darcie japy, nie wyróżniające się niczym ponad inne darcia japy. Muzycznie również nie ma tu dla mnie niczego ciekawego. Dostajemy wycieczkę w stronę szwedzkiej sceny death’n’rollowej, sludge’owej… Ale niestety mnie to nudzi. Jak wspomniałem – poza ostatnim kawałkiem na płycie. Spoko, chcieli sobie poeksperymentować to sobie poeksperymentowali. Na (mam nadzieję) moment z zespołu naprawdę wyróżniającego się pod każdym względem, przepoczwarzyli się w zespół zajmujący się drugoligowym deciorem. Po co, dlaczego, na jak długo? Na to odpowiedź znają chyba tylko muzycy Wij. Oczywiście żeby było jasne – dobrodusznie nie spalę ich koszulki ani nie wyrzucę płyt. Liczę po prostu, że to nieznaczny skok w bok. Niestety, do pustego basenu. Szkoda, czekam niemniej jednak na nowe dźwięki Wij, gdyż mimo rozczarowania „Bluzgiem”, nadal jestem ich fanem. Oracle ..::TRACK-LIST::.. 1. Nie patrz w dół 02:04 2. Śmierć jest nie w humorze 01:53 3. Ślizg 03:10 4. Kretoszczur 02:54 5. 死ね 03:12 6. Cała wstecz 01:38 ..::OBSADA::.. Palec Bob Tuja Szmaragd https://www.youtube.com/watch?v=4GmnCRe3BrE SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 17:31:45
Rozmiar: 37.06 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Nowa EP-ka zespołu Wij, zatytułowana „Bluzg”, to wyraźne odejście od wcześniejszych brzmień grupy. Choć nie jest to materiał, który wprowadza coś nowego na szerszą scenę muzyczną, w kontekście ich własnej dyskografii stanowi zauważalną zmianę. Wij stawia tym razem na bardziej bezpośrednie, oszczędne w środkach granie, w którym dominuje surowość i intensywność – zarówno dźwiękowa, jak i tekstowa. Już od pierwszych minut słychać, że zespół celuje w bardziej pierwotne emocje. Brzmienie jest celowo szorstkie, chwilami wręcz nieprzyjemne, ale nie chaotyczne – wszystko wydaje się być pod kontrolą, z wyczuciem. Szczególnie wybijają się teksty, które są brutalne, bezkompromisowe, często graficzne. Nie unikają dosadnych obrazów, momentami balansując na granicy niepokoju i prowokacji („Cała wstecz”), co tworzy silny kontrast z wcześniejszym podejściem zespołu – bardziej wielowarstwowym, mniej bezpośrednim, pozostawiającym więcej przestrzeni na interpretację. Również riffy serwowane przez Palca pokazują, że gitarzysta bardzo dobrze czuje się w tej sludge’owej estetyce. Ciekawym momentem płyty jest utwór „死ね”, wykonany po japońsku. Bardzo dobrze wpasowuje się w całość i może być odebrany jako subtelne nawiązanie do japońskiej sceny alternatywnej, w której są obecne podobne brzmienia i estetyka. To zdecydowanie wyróżniający się moment EP-ki, nie tylko dlatego, że język jest inny, ale też ze względu na atmosferę i rytmikę kawałka (ukłony dla perkusisty Boba), które odchodzą od reszty kompozycji – to również jedyny utwór, w którym Tuja Szmaragd śpiewa momentami czystym wokalem. Może to być ciekawy trop na przyszłość, jeśli zespół zdecyduje się rozwijać ten kierunek. Na osobne wspomnienie zasługuje wspomniany wokal Tui, który na tej EP-ce brzmi wyjątkowo przekonująco. Choć ten typ growlu nie jest moim ulubionym, trzeba przyznać, że w tym przypadku wypada naprawdę świetnie i bardzo dobrze pasuje do ogólnego brzmienia materiału. Jest odpowiednio surowy, agresywny, ale nie męczy – sprawia wrażenie przemyślanego i dobrze wkomponowanego w całość. To jedna z tych rzeczy, które robią różnicę w odbiorze tej płyty. Całościowo „Bluzg” to EP-ka, która pokazuje zespół w nieco innym świetle – bardziej dosadnym, prostszym, ale nie mniej świadomym. Dla samych muzyków to nowy rozdział (albo jednorazowy skok w bok), a dla słuchacza – materiał, który może nie zaskakuje biorąc pod uwagę innych przedstawicieli tej estetyki – ale zdecydowanie pokazuje chęć wyjścia poza wcześniej utarte przez zespół szlaki. Na tym w końcu polega sztuka, by jako twórca nieustannie odkrywać siebie, a jako słuchacz – poszerzać własne horyzonty. Mikołaj Narkun Koedukacyjne trio Wij stale się roz-Wij-a i stale zaskakuje! Zaczynając oryginalnym proto-metalem z albumem "Dziwidło" (2021), którego muzyka była podróżą do przeszłości (aż do lat 70.) wehikułem czasu w stylu retro, ale z współczesnym napędem na wysokooktanowe paliwo. Następnie ruszając w tej czasoprzestrzeni w stronę lat 80. i 90. EP'ką "Przeklęte Wody" (2022). I drugim albumem "Przestwór" (2023) wywołując całkowitą konsternację wśród fanów oczekujących muzyki co najmniej w stylu vintage. Wśród nich i ja się znalazłem. Jednak ich ówczesna propozycja bardziej agresywnego i cięższego grania w stylu szeroko pojętego doom metalu, z wyraźnymi death metalowymi wtrętami, czy nawet gothic metalowymi cechami okazała się nie tylko kolejnym zaskoczeniem, ale i kolejnym strzałem w dziesiątkę. Jednak po ostatnim albumie Wij na długo nie zwinął się, gdyż w roku bieżącym charyzmatyczna wokalistka Tuja Szmaragd oraz jej koledzy gitarzysta Palec i (kolejny) perkusista Bob znowu wszystkich zaskoczyli. Choć chronologicznie i stylistycznie pozostali w latach 90. to podobno owa EP'ka "Bluzg" jest eksperymentalna w swoim założeniu. Eksperymentalna nie tylko pod względem muzycznym ale i wokalnym, gdyż Tuja prawie zrezygnowała z czystego śpiewu na rzecz monstrualnych growlingów i demonicznych wrzasków. Czyli epizodyczne chwile growlowania na albumie "Przestwór" były nie tylko próbą swoich możliwości wokalnych, ale może nawet zapowiedzią. Oczywiście barwa ekstremalnego wokalu Tui jest typowo kobieca ale raczej to jest uwarunkowane możliwościami anatomicznymi żeńskiego aparatu głosowego. I wcale nie oznacza to, że growlowanie i screamowanie pani Szmaragd ustępuje męskim wrzaskom. Tuja jako operowa śpiewaczka z wykształcenia, pokazała klasę na polu ekstremalnego wokalu. Poza tym jak wspomniałem: epizodycznie usłyszymy delikatne śpiewanie wokalistki albo po prostu kobiece wrzaski, co ciekawie kontrastuje z wszechobecną brutalnością i ciężkością. Wprowadzając gdzieniegdzie nutę melancholii, a przede wszystkim łamiąc aranżacyjne konwenanse w klasycznej muzyce death metalowej. Bo jeśli jest growling oraz drapieżne growle to jakżeby mogłoby być inaczej niż mięsista mieszanka death metalu z grindcorem! Trochę w stylu Napalm Death, nieco Obituary, bardziej w stylu starego Carcass. Czyli: ciężko, agresywnie z surowym brzmieniem i dość prostymi rozwiązaniami aranżacyjnymi, ale za to chwytliwymi i bardzo motorycznymi, pobudzającymi do kinetycznych reakcji cielesnych. Ale należy pamiętać, że trio Wij nie używa gitary basowej, więc nadaje to nieco oryginalności, aczkolwiek aż tak nie słychać tego w brzmieniu muzyki. "Bluzg" ujawnia wulgarne eskalacje gitarowych riffów i łomoczącej perkusji oraz blastów, a także masywne i miażdżące zwolnienia. To prawdziwa uczta dla fanów oldschoolowego ekstremalnego metalu. I jak określa wydawca "Bluzg": "Również teksty, mniej kwieciste niż dotąd, obnażają raczej ogryzione kości niż złożony organizm poetycki. Są opowieści o śmierci, która nie ma w sobie nic tajemniczego, tylko przychodzi poprzestawiać wszystko w głowie, o rywalizacji samic kretoszczurów o miano królowej nory, o ślimakowatym ślizgu, który nie bacząc na żadne konwenanse pochłania wszystko w swoje lepkie wnętrzności. Jest też tekst po japońsku ostrożnie dźgający paluchem ideę reinkarnacji". Na mnie i tak największe wrażenie zrobiła fraza "wszyscy z powrotem do pizdy" wieńcząca tę (w przenośni) bluzgającą EP'kę. Tym razem oprawa graficzna została przygotowana przez gitarzystę Palca i ma podkreślać osobność wydawnictwa względem pozostałych działań zespołu. I rzeczywiście daje do zrozumienia, że powinniśmy spodziewać się czegoś innego niż poprzednio. Podobno "Bluzg" to "twórczy przystanek przed kolejnym długogrającym albumem, przestrzeń na muzyczny oddech w poszukiwaniu czegoś świeżego". I cóż to będzie? Jestem pewien, że Wij znowu nas zaskoczy. Paweł 'Pavel' Grabowski No i co ja mam począć? Lubię Wij od zawsze (czyli od debiutu) i każdy kolejny materiał łykałem z niesamowitą przyjemnością. A tu nagle ni stąd ni z owąd wpada nowa EPka „Bluzg” i… … i mi się nie podoba. OK, rozumiem podejście – zespół lubi eksperymentować (nigdy od tego nie stronił), nie chce stać w miejscu, lubi szukać. Tylko, że to co znaleźli na „Bluzg”, ni chuj mi nie leży. I odnoszę wrażenie, że nie tylko mnie. Część z recenzentów, dotychczas przychylnych zespołowi i nie wstawiających emotek z kupą pod każdym postem dotyczącym Wij, też ma chyba problem z „Bluzgiem”, tylko mówi o tym trochę naokoło. Czy ja mam problem z „Bluzgiem”? Nie – po prostu mi się nie podoba. Poza „Cała Wstecz”, która jeszcze fajnie nawiązuje do wcześniejszych materiałów, nie znajduję tutaj niczego dla siebie. Nie leży mi wokal Tui – a ja jej wokal naprawdę uwielbiam, dziewczyna emanuje totalną szczerością w tym co robi, no i profeską. Na „Bluzg” po prostu, jak to sama określiła, dostajemy „Beatę Kozidrak metalu drącą japę”. I niestety, rozumiejąc puszczone przy tym oczko, muszę się z nią zgodzić. Nie wypada to jakoś nadzwyczajnie – ot faktycznie, darcie japy, nie wyróżniające się niczym ponad inne darcia japy. Muzycznie również nie ma tu dla mnie niczego ciekawego. Dostajemy wycieczkę w stronę szwedzkiej sceny death’n’rollowej, sludge’owej… Ale niestety mnie to nudzi. Jak wspomniałem – poza ostatnim kawałkiem na płycie. Spoko, chcieli sobie poeksperymentować to sobie poeksperymentowali. Na (mam nadzieję) moment z zespołu naprawdę wyróżniającego się pod każdym względem, przepoczwarzyli się w zespół zajmujący się drugoligowym deciorem. Po co, dlaczego, na jak długo? Na to odpowiedź znają chyba tylko muzycy Wij. Oczywiście żeby było jasne – dobrodusznie nie spalę ich koszulki ani nie wyrzucę płyt. Liczę po prostu, że to nieznaczny skok w bok. Niestety, do pustego basenu. Szkoda, czekam niemniej jednak na nowe dźwięki Wij, gdyż mimo rozczarowania „Bluzgiem”, nadal jestem ich fanem. Oracle ..::TRACK-LIST::.. 1. Nie patrz w dół 02:04 2. Śmierć jest nie w humorze 01:53 3. Ślizg 03:10 4. Kretoszczur 02:54 5. 死ね 03:12 6. Cała wstecz 01:38 ..::OBSADA::.. Palec Bob Tuja Szmaragd https://www.youtube.com/watch?v=4GmnCRe3BrE SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 17:27:30
Rozmiar: 107.88 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Genre: Epic Black Metal Country of Artist (Band): Finland Year of Release: 2025-2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps ...( TrackList )... 2025 - Honor & Steel 2026 - Embers Of The Dawn
Seedów: 40
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 15:00:24
Rozmiar: 183.98 MB
Peerów: 12
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- The Rolling Stones - It's Only Rock'n Roll --------------------------------------------------------------------- Artist...............: The Rolling Stones Album................: It's Only Rock'n Roll Genre................: Rock Source...............: CD Year.................: 1974-1998 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 65 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Toshiba EMI Ltd Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. The Rolling Stones - If You Can't Rock Me [03:47] 2. The Rolling Stones - Ain't Too Proud To Beg [03:31] 3. The Rolling Stones - It's Only Rock'n Roll (But I Like It)[05:07] 4. The Rolling Stones - Till The Next Goodbye [04:36] 5. The Rolling Stones - Time Waits For No One [06:38] 6. The Rolling Stones - Luxury [05:01] 7. The Rolling Stones - Dance Little Sister [04:11] 8. The Rolling Stones - If You Really Want To Be My Friend [06:16] 9. The Rolling Stones - Short And Curlies [02:43] 10. The Rolling Stones - Fingerprint File [06:33] Playing Time.........: 48:26 Total Size...........: 319,05 MB
Seedów: 45
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 14:58:36
Rozmiar: 337.82 MB
Peerów: 10
Dodał: rajkad
Opis
...( Info )...
Genre: Melodic Death/Groove Metal Country of Artist (Band): Germany Year of Release: 2021-2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps ...( TrackList )... 2021 - Reality Unreal 2025 - Is There Salvation?
Seedów: 21
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 14:01:16
Rozmiar: 223.86 MB
Peerów: 29
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Atmospheric Black Metal Country of Artist (Band): Canada Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 41:45 ...( TrackList )... 01. Des Échos Sur La Plaine Glacée 02. Un Voile De Tourments 03. La Neige Et Le Mistral 04. Aux Confins Des Contrées Boréales 05. Le Gouffre 06. D'os Et De Pierre 07. L'espoir D'un Refuge 08. L'hiver N'est Jamais Fin
Seedów: 19
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 14:00:51
Rozmiar: 93.20 MB
Peerów: 25
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Eric Bibb (ur. 16 sierpnia 1951 w Nowym Jorku, USA) to amerykański gitarzysta, wokalista i songwriter bluesowy, jeden z najważniejszych współczesnych przedstawicieli akustycznego bluesa i folk-bluesa. Dorastał w muzycznym środowisku - jego ojciec, Leon Bibb, był znanym śpiewakiem folkowym i aktorem, a w domu rodzinnym bywali artyści tacy jak Bob Dylan, Joan Baez czy Pete Seeger. W młodości uczył się gry na gitarze m.in. od bluesmana Rev. Gary Davis, co silnie wpłynęło na jego styl. W latach 70. Bibb przeniósł się do Europy, gdzie rozwinął swoją karierę muzyczną, łącząc blues, folk, gospel i elementy muzyki roots. Jego twórczość charakteryzuje się ciepłym, spokojnym wokalem, akustycznym brzmieniem gitary oraz tekstami poruszającymi tematy duchowości, historii Afroamerykanów, spraw społecznych i nadziei. Wstawka zawiera 25, najnowszy album studyjny Erica Bibba. Title: One Mississippi Artist: Eric Bibb Country: USA Year: 2026 Genre: Blues Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. One Mississippi Muddy Waters This One Don’t Didn’t I Keep Runnin’ Go Down Ol’ Hannah It’s a Good Life No Clothes On Crossroads Marilyn Monroe New Window If You’re Free Change Waiting On The Sun Show Your Love We Got To Find A Way
Seedów: 72
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 13:01:04
Rozmiar: 110.60 MB
Peerów: 41
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Bill Callahan (ur. 3 czerwca 1966 w Silver Spring, Maryland, USA) to amerykański singer-songwriter, gitarzysta i autor tekstów, jedna z kluczowych postaci sceny indie folk i lo-fi rocka. Karierę rozpoczął na początku lat 90., nagrywając pod pseudonimem Smog. W tym okresie tworzył surowe, minimalistyczne nagrania utrzymane w estetyce lo-fi, które z czasem zdobyły status kultowych w środowisku alternatywnego folku i indie rocka. Od 2007 roku publikuje muzykę pod własnym nazwiskiem. Callahan znany jest z niskiego, spokojnego barytonu, oszczędnych aranżacji oraz poetyckich, często ironicznych tekstów, w których łączy obserwacje codziennego życia z refleksją nad naturą, relacjami i upływem czasu. Jego twórczość bywa porównywana do amerykańskiej tradycji singer-songwriterskiej reprezentowanej przez takich artystów jak Leonard Cohen czy Townes Van Zandt. Wstawka zawiera ósmy, najnowszy album studyjny. Title: My Days Of 58 Artist: Bill Callahan Country: USA Year: 2026 Genre: Indie Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 kbps ..::TRACK-LIST::.. Why Do Men Sing The Man I’m Supposed to Be Pathol O.G. Stepping Out For Air Lonely City Empathy West Texas Computer Lake Winnebago Highway Born And Dream Land The World Is Still
Seedów: 57
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 13:00:44
Rozmiar: 140.44 MB
Peerów: 30
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist...............: Rush Album................: Grace Under Pressure (Super Deluxe) Year.................: 1984 Genre................: Progressive Rock , Synth Rock. Codec................: Reference libFLAC 1.5 ...( TrackList )... 001. Rush - Distant Early Warning (2026 Remaster) 002. Rush - Afterimage (2026 Remaster) 003. Rush - Red Sector A (2026 Remaster) 004. Rush - The Enemy Within (2026 Remaster) 005. Rush - The Body Electric (2026 Remaster) 006. Rush - Kid Gloves (2026 Remaster) 007. Rush - Red Lenses (2026 Remaster) 008. Rush - Between The Wheels (2026 Remaster) 009. Rush - Distant Early Warning (2026 Terry Brown Mix) 010. Rush - Afterimage (2026 Terry Brown Mix) 011. Rush - Red Sector A (2026 Terry Brown Mix) 012. Rush - The Enemy Within (2026 Terry Brown Mix) 013. Rush - The Body Electric (2026 Terry Brown Mix) 014. Rush - Kid Gloves (2026 Terry Brown Mix) 015. Rush - Red Lenses (2026 Terry Brown Mix) 016. Rush - Between The Wheels (2026 Terry Brown Mix) 017. Rush - Intro (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 018. Rush - The Spirit Of Radio (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 019. Rush - Subdivisions (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 020. Rush - The Body Electric (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 021. Rush - The Enemy Within (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 022. Rush - The Weapon (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 023. Rush - Witch Hunt (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 024. Rush - New World Man (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 025. Rush - Between The Wheels (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 026. Rush - Red Barchetta (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 027. Rush - Distant Early Warning (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 028. Rush - Red Sector A (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 029. Rush - Closer To The Heart (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 030. Rush - Kid Gloves (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 031. Rush - YYZ (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 032. Rush - 2112 The Temples Of Syrinx (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 033. Rush - Tom Sawyer (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 034. Rush - Red Lenses - Drum Solo (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 035. Rush - Vital Signs (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 036. Rush - Finding My Way (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984) 037. Rush - In The Mood (Live At Maple Leaf Gardens, Toronto, Canada - September 21, 1984)
Seedów: 1170
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 06:00:22
Rozmiar: 3.03 GB
Peerów: 269
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: ABBA Album: Gold Greatest Hits Year: (2003) Genre: Pop Format: [AVC H.264] ...( TrackList )... Dancing Queen Knowing Me, Knowing You Take a Chance on Me Mamma Mia Lay All Your Love on Me Super Trouper I Have a Dream The Winner Takes It All Money, Money, Money S.O.S. Chiquitita Fernando Voulez-Vous Gimme! Gimme! Gimme! (A Man After Midnight) Does Your Mother Know One of Us The Name of the Game Thank You for the Music Waterloo ...( Dane Techniczne )... Size / Dimensione: 6,24 GB Duration / Durata: 01:37:26 Format / Formato: matroska Resolution / Risoluzione: 720x576 (480p) Video: AVC (H.264) Audio: AAC 2.0 [ Relevant data ] Resolution : 720 x 576 Width : multiple of 16 Height : multiple of 32 [ Video track ] Codec ID : V_MPEG4/ISO/AVC Resolution : 720 x 576 Frame aspect ratio : 5:4 = 1.25 Pixel aspect ratio : 1:1 = 1 Display aspect ratio : 5:4 = 1.25 Framerate : 25 fps [ Audio track ] Codec ID : A_AAC Sampling frequency : 48000 Hz Channels : 2 Bitstream type (bs) : AAC LC (Low Complexity) Sampling frequency (bs) : 48000 Hz Mode (bs) : 2: front-left, front-right [ Video bitstream ] Bitstream type : MPEG-4 Part 10 SPS id : 0 Profile : Main@L3.1 Num ref frames : 4 Chroma format : YUV 4:2:0 PPS id : 0 (SPS: 0) Entropy coding type : CABAC Weighted prediction : P slices - explicit weighted prediction Weighted bipred idc : No 8x8dct : No
Seedów: 392
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-03-14 05:01:08
Rozmiar: 6.24 GB
Peerów: 153
Dodał: Uploader
1 - 30 | 31 - 60 | 61 - 90 | ... | 1921 - 1950 | 1951 - 1980 | 1981 - 2010 | 2011 - 2040 | 2041 - 2070 | ... | 26401 - 26430 | 26431 - 26460 | 26461 - 26483 |
|||||||||||||