|
|
|||||||||||||
|
Kategoria:
Muzyka
Ilość torrentów:
24,702
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
[Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom] ..::OPIS::.. Z ogromną radością informuję, że 6 października nakładem wytwórni Karisma Records ukazuje się czwarty album studyjny grupy Jordsjø zatytułowany „Salighet”. I, co najważniejsze, jest to kolejny piękny przykład wspaniałego oldschoolowego folkowego rocka progresywnego w wydaniu tej norweskiej formacji. „Salighet” (po polsku „Rozkosz” – przyp. aut.), zgodnie ze swoim tytułem, przynosi mnóstwo bardzo przyjemnych doznań, które przypadną do gustu szczególnie tym słuchaczom, którzy cenią sobie vintage’owe granie oparte na analogowych instrumentach, tradycyjnych technikach realizacji dźwięku i w ogóle na poszanowaniu tradycji progresywnego gatunku oraz klimatów mocno zakorzenionych w latach 70. XX wieku. Przypomnijmy, Jordsjø to muzyczny duet z Oslo (w skład zespołu wchodzą multiinstrumentalista Håkon Oftung, którego znamy z przedstawianych na naszych łamach zespołów Tusmørke, Black Magic, The Chronicles of Father Robin, oraz perkusista Kristian Frøland), którego muzyczne wpływy rozciągają się od skandynawskiego folkloru i jazzu, po tradycje związane ze starym brytyjskim prog rockiem. Album „Salighet” posiada własny, mocny muzyczny wymiar – może dziś już odrobinę niemodny i jakby nieoszlifowany, ale zawsze fascynujący, inspirujący i, pomimo swojego całego zapatrzenia w przeszłość, poszukujący nowych rozwiązań i nowych ciekawych pomysłów. I co by nie mówić, tymi wszystkimi szacownymi inspiracjami grupie Jordsjø w mistrzowski sposób udaje się połączyć rock progresywny z fantastycznymi melodiami i licznymi folkowymi akcentami. Na płycie „Salighet” znajdujemy siedem premierowych utworów, które składają się na jeden z najlepszych albumów, które dotarły do nas ze Skandynawii w 2023 roku. Przedstawia ona różne formy ekstazy poprzez ambitne kompozycje i dające do myślenia teksty (zespół wykonuje swoje utwory w ojczystym języku). Rozpiętość tematyczna jest spora, lecz norwescy muzycy potrafią co chwila zadziwić słuchacza. Robią to za pomocą szerokiego wachlarza środków artystycznego wyrazu - czy to w formie rytualnego tańca, górskiej wędrówki, bajki, rozważań religijnych czy innego rodzaju duchowych podróży utrzymanych w barwnym, symfonicznym brzmieniu folkowego prog rocka. Album rozpoczyna się w ciekawy sposób - od mocnego wstępu „Invokasjon”, z którego płynnie wyłania się świetny utwór „Sankeren” („Żniwiarz” – przyp. aut.). Jest to opowieść o grupie podróżników spotykających tajemniczą postać, która żyje z tego, co może zebrać jako swoje śmiertelne żniwo. Piosenka ta jest hołdem dla życia i wszystkich doświadczeń, które zbiera się w jego trakcie. Utwór zaczyna się i kończy tym samym tematem, podczas gdy gorączkowa, mocno rozedrgana środkowa część odzwierciedla działanie napoju, który Żniwiarz podaje gościom, zanim obudzą się w domu wypełnionym artefaktami pochodzącymi z innego świata, innego czasu i innego wymiaru. Po tej przejmującej historii czas na dwie części kompozycji tytułowej „Salighet”. Obie mocne, obie przekonywujące, pełne rozmachu, finezyjnego grania i niesamowitych klimatów zbudowanych przy pomocy szlachetnego brzmienia melotronów i szalejących swobodnie gitar. Następnie na płycie pojawia się „Ura” – rzecz oparta jest na wierszu napisanym po górskiej wyprawie w otoczeniu mgły i deszczu oraz poczuciu utraty orientacji na szlaku, którym się podąża. Nawet w znanych miejscach, w których wędruje się niezliczoną ilość razy, przyroda może zachować się w taki sposób, który sprawi, że zgubi się szlak. Samo życie może czasem być postrzegane w ten sam sposób, a z mgły mogą wyłaniać się nowe drogi i kierunki. Wiersz został napisany w podobnej formie, co dawne norweskie pieśni ludowe, co świadczy o tym, że komponowanie muzyki jest dla Jordsjø procesem bardzo naturalnym. „Ura” została wydana na singlu i myślę, że był to dobry pomysł, gdyż niczym magnes przyciągnie do tego albumu zarówno starszych, jak i nowych fanów. Ale to jeszcze nie koniec płyty. Mamy tu jeszcze krótki, pełen muzycznych fajerwerków instrumental „Danseritualer fra Jordsjø – Posesjon & Ekstase” oraz finałowy, ponad dziesięciominutowy epik pt. „Sjernestigen” („Drabiną do gwiazd” – przyp. aut.). I tak właśnie się dzieje – panowie Håkon Oftung i Kristian Frøland zabierają nas tym rozbudowanym i wielowątkowym utworem do gwiazd… To zdecydowanie najmocniejszy punkt programu tego albumu. Muzyka grupy Jordsjø stanowi kontrapunkt dla prozaicznej codzienności, tęskni za tajemnicą i alternatywnymi rzeczywistościami, zabierając słuchacza w świat naznaczony niczym nieograniczoną wyobraźnią. Robi to z wielką dynamiką i brzmieniowym patosem, cały czas poszukując dobrych, stosunkowo łatwo przyswajalnych melodii utrzymanych w staromodnym stylu. Jeżeli kochacie ciepłe, vintage'owe brzmienia w stylu grup Änglagård, Black Magic, Wobbler czy Sinkadus, to najnowszy album Jordsjø urzeknie Was bez reszty... Artur Chachlowski Jordsjø is a duo from Oslo, Norway inspired by Scandinavian folklore via jazz to early British prog. Following in the tradition of some of the best Nordic rock from the last century, Jordsjø manages to meld progressive rock with fantastic melodies and a folkish twist. “Salighet” is the band’s fourth proper studio album. Seven new tracks, making up what has to be one of the greatest prog albums of 2023. Here, Jordsjø continues their musical journey in the heights and abysses: With “Salighet” they explore different forms of ecstasy through compositions and lyrics. Be it in the shape of dance, a mountain hike, a fairytale, religious pondering or other kinds of inner travels, in a colourful symphonic folk-rock sound. The music is a counterpoint to the mundane everyday life, and longs for mystery and alternate realities – with grand dynamics and dramatics, always searching for a good melody. The album draws inspiration from Nordic jazz and folk music, classical 1900s music and sensory expanding 60-s & 70s rock, creating its own potent musical brew – unfashionable and unpolished. The dynamic duo out of Norway are back in 2023 with "Salighet" a 42 1/2 minute, seven track affair. I'm a huge fan of the cover art and as far as the music goes I feel this is their best one yet. It took me the longest of all of their albums to appreciate, I was starting to wonder there, but this is their most serious work and it's an absolute pleasure. Hakon Oftung again plays a variety of instruments and sings. What a talent. It's his guitar work that stood out for me this time. He's taken those intricate melodies to another level here. But his keyboard work including fender rhodes, organ, clavinet and mellotron are all over this one plus he's is fairly dominant with the flute at times. He also recorded, produced and mixed this album. The drummer Kristian Froland keeps getting better if that's possible and we have three guests with two of them playing clarinet and synths and the other offering backing vocals. The clarinet is such a great add on for me and all three of these guests have been on past JORDSJO albums. I'm not sure what took me so long to crack this one because it's usually pretty immediate with this band, I love retro music but this one just seemed different and it was harder to figure out at times. I think it was my fourth spin when I decided to really listen to the music and that was the key. I can't pick a top three because I'm right into all of the seven tunes and this has a uniform sound to it thankfully. I will mention the guitar after 5 1/2 minutes on the closer bringing to mind GILA and POPOL VUH's Conny Veit. Also the distorted organ bringing Canterbury to mind again around 5 1/2 minutes on "Salighet I". And lastly the way the album ends over those 4 minutes or so as it drifts along beautifully. So many highlights though and no hesitation with the 5 stars. I'm excited about this one and yes a top ten for 2023. This one will have staying power. Mellotron Storm ..::TRACK-LIST::.. 1. Invokasjon 02:52 2. Sankeren 07:21 3. Salighet I 06:17 4. Salighet II 06:10 5. Ura 06:38 6. Danseritualer fra Jordsjø - Prosesjon & Ekstase 02:54 7. Stjernestigen 10:21 ..::OBSADA::.. Vocals, Flute, Guitar [Guitars], Bass, Electric Organ [Hammond M100], Clavinet [D6], Synth [ARP Pro Soloist], Electric Piano [Fender Rhodes], Synth [Solina] - Haakon Drums, Percussion, Vocals, Percussion [Melodic Percussion] - Kristian Guests: Backing Vocals [Kor] - Vilde Guest, Clarinet [Clarinets] - Mats Lemjan Guest, Synth [ARP Pro Soloist] - Staale (tracks: 5) https://www.youtube.com/watch?v=FA3BG79n6v0 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-16 16:01:47
Rozmiar: 100.39 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
[Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom] ..::OPIS::.. Z ogromną radością informuję, że 6 października nakładem wytwórni Karisma Records ukazuje się czwarty album studyjny grupy Jordsjø zatytułowany „Salighet”. I, co najważniejsze, jest to kolejny piękny przykład wspaniałego oldschoolowego folkowego rocka progresywnego w wydaniu tej norweskiej formacji. „Salighet” (po polsku „Rozkosz” – przyp. aut.), zgodnie ze swoim tytułem, przynosi mnóstwo bardzo przyjemnych doznań, które przypadną do gustu szczególnie tym słuchaczom, którzy cenią sobie vintage’owe granie oparte na analogowych instrumentach, tradycyjnych technikach realizacji dźwięku i w ogóle na poszanowaniu tradycji progresywnego gatunku oraz klimatów mocno zakorzenionych w latach 70. XX wieku. Przypomnijmy, Jordsjø to muzyczny duet z Oslo (w skład zespołu wchodzą multiinstrumentalista Håkon Oftung, którego znamy z przedstawianych na naszych łamach zespołów Tusmørke, Black Magic, The Chronicles of Father Robin, oraz perkusista Kristian Frøland), którego muzyczne wpływy rozciągają się od skandynawskiego folkloru i jazzu, po tradycje związane ze starym brytyjskim prog rockiem. Album „Salighet” posiada własny, mocny muzyczny wymiar – może dziś już odrobinę niemodny i jakby nieoszlifowany, ale zawsze fascynujący, inspirujący i, pomimo swojego całego zapatrzenia w przeszłość, poszukujący nowych rozwiązań i nowych ciekawych pomysłów. I co by nie mówić, tymi wszystkimi szacownymi inspiracjami grupie Jordsjø w mistrzowski sposób udaje się połączyć rock progresywny z fantastycznymi melodiami i licznymi folkowymi akcentami. Na płycie „Salighet” znajdujemy siedem premierowych utworów, które składają się na jeden z najlepszych albumów, które dotarły do nas ze Skandynawii w 2023 roku. Przedstawia ona różne formy ekstazy poprzez ambitne kompozycje i dające do myślenia teksty (zespół wykonuje swoje utwory w ojczystym języku). Rozpiętość tematyczna jest spora, lecz norwescy muzycy potrafią co chwila zadziwić słuchacza. Robią to za pomocą szerokiego wachlarza środków artystycznego wyrazu - czy to w formie rytualnego tańca, górskiej wędrówki, bajki, rozważań religijnych czy innego rodzaju duchowych podróży utrzymanych w barwnym, symfonicznym brzmieniu folkowego prog rocka. Album rozpoczyna się w ciekawy sposób - od mocnego wstępu „Invokasjon”, z którego płynnie wyłania się świetny utwór „Sankeren” („Żniwiarz” – przyp. aut.). Jest to opowieść o grupie podróżników spotykających tajemniczą postać, która żyje z tego, co może zebrać jako swoje śmiertelne żniwo. Piosenka ta jest hołdem dla życia i wszystkich doświadczeń, które zbiera się w jego trakcie. Utwór zaczyna się i kończy tym samym tematem, podczas gdy gorączkowa, mocno rozedrgana środkowa część odzwierciedla działanie napoju, który Żniwiarz podaje gościom, zanim obudzą się w domu wypełnionym artefaktami pochodzącymi z innego świata, innego czasu i innego wymiaru. Po tej przejmującej historii czas na dwie części kompozycji tytułowej „Salighet”. Obie mocne, obie przekonywujące, pełne rozmachu, finezyjnego grania i niesamowitych klimatów zbudowanych przy pomocy szlachetnego brzmienia melotronów i szalejących swobodnie gitar. Następnie na płycie pojawia się „Ura” – rzecz oparta jest na wierszu napisanym po górskiej wyprawie w otoczeniu mgły i deszczu oraz poczuciu utraty orientacji na szlaku, którym się podąża. Nawet w znanych miejscach, w których wędruje się niezliczoną ilość razy, przyroda może zachować się w taki sposób, który sprawi, że zgubi się szlak. Samo życie może czasem być postrzegane w ten sam sposób, a z mgły mogą wyłaniać się nowe drogi i kierunki. Wiersz został napisany w podobnej formie, co dawne norweskie pieśni ludowe, co świadczy o tym, że komponowanie muzyki jest dla Jordsjø procesem bardzo naturalnym. „Ura” została wydana na singlu i myślę, że był to dobry pomysł, gdyż niczym magnes przyciągnie do tego albumu zarówno starszych, jak i nowych fanów. Ale to jeszcze nie koniec płyty. Mamy tu jeszcze krótki, pełen muzycznych fajerwerków instrumental „Danseritualer fra Jordsjø – Posesjon & Ekstase” oraz finałowy, ponad dziesięciominutowy epik pt. „Sjernestigen” („Drabiną do gwiazd” – przyp. aut.). I tak właśnie się dzieje – panowie Håkon Oftung i Kristian Frøland zabierają nas tym rozbudowanym i wielowątkowym utworem do gwiazd… To zdecydowanie najmocniejszy punkt programu tego albumu. Muzyka grupy Jordsjø stanowi kontrapunkt dla prozaicznej codzienności, tęskni za tajemnicą i alternatywnymi rzeczywistościami, zabierając słuchacza w świat naznaczony niczym nieograniczoną wyobraźnią. Robi to z wielką dynamiką i brzmieniowym patosem, cały czas poszukując dobrych, stosunkowo łatwo przyswajalnych melodii utrzymanych w staromodnym stylu. Jeżeli kochacie ciepłe, vintage'owe brzmienia w stylu grup Änglagård, Black Magic, Wobbler czy Sinkadus, to najnowszy album Jordsjø urzeknie Was bez reszty... Artur Chachlowski Jordsjø is a duo from Oslo, Norway inspired by Scandinavian folklore via jazz to early British prog. Following in the tradition of some of the best Nordic rock from the last century, Jordsjø manages to meld progressive rock with fantastic melodies and a folkish twist. “Salighet” is the band’s fourth proper studio album. Seven new tracks, making up what has to be one of the greatest prog albums of 2023. Here, Jordsjø continues their musical journey in the heights and abysses: With “Salighet” they explore different forms of ecstasy through compositions and lyrics. Be it in the shape of dance, a mountain hike, a fairytale, religious pondering or other kinds of inner travels, in a colourful symphonic folk-rock sound. The music is a counterpoint to the mundane everyday life, and longs for mystery and alternate realities – with grand dynamics and dramatics, always searching for a good melody. The album draws inspiration from Nordic jazz and folk music, classical 1900s music and sensory expanding 60-s & 70s rock, creating its own potent musical brew – unfashionable and unpolished. The dynamic duo out of Norway are back in 2023 with "Salighet" a 42 1/2 minute, seven track affair. I'm a huge fan of the cover art and as far as the music goes I feel this is their best one yet. It took me the longest of all of their albums to appreciate, I was starting to wonder there, but this is their most serious work and it's an absolute pleasure. Hakon Oftung again plays a variety of instruments and sings. What a talent. It's his guitar work that stood out for me this time. He's taken those intricate melodies to another level here. But his keyboard work including fender rhodes, organ, clavinet and mellotron are all over this one plus he's is fairly dominant with the flute at times. He also recorded, produced and mixed this album. The drummer Kristian Froland keeps getting better if that's possible and we have three guests with two of them playing clarinet and synths and the other offering backing vocals. The clarinet is such a great add on for me and all three of these guests have been on past JORDSJO albums. I'm not sure what took me so long to crack this one because it's usually pretty immediate with this band, I love retro music but this one just seemed different and it was harder to figure out at times. I think it was my fourth spin when I decided to really listen to the music and that was the key. I can't pick a top three because I'm right into all of the seven tunes and this has a uniform sound to it thankfully. I will mention the guitar after 5 1/2 minutes on the closer bringing to mind GILA and POPOL VUH's Conny Veit. Also the distorted organ bringing Canterbury to mind again around 5 1/2 minutes on "Salighet I". And lastly the way the album ends over those 4 minutes or so as it drifts along beautifully. So many highlights though and no hesitation with the 5 stars. I'm excited about this one and yes a top ten for 2023. This one will have staying power. Mellotron Storm ..::TRACK-LIST::.. 1. Invokasjon 02:52 2. Sankeren 07:21 3. Salighet I 06:17 4. Salighet II 06:10 5. Ura 06:38 6. Danseritualer fra Jordsjø - Prosesjon & Ekstase 02:54 7. Stjernestigen 10:21 ..::OBSADA::.. Vocals, Flute, Guitar [Guitars], Bass, Electric Organ [Hammond M100], Clavinet [D6], Synth [ARP Pro Soloist], Electric Piano [Fender Rhodes], Synth [Solina] - Haakon Drums, Percussion, Vocals, Percussion [Melodic Percussion] - Kristian Guests: Backing Vocals [Kor] - Vilde Guest, Clarinet [Clarinets] - Mats Lemjan Guest, Synth [ARP Pro Soloist] - Staale (tracks: 5) https://www.youtube.com/watch?v=FA3BG79n6v0 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-16 15:38:14
Rozmiar: 260.49 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- U2 - Live From Paris - 1987 4th Of July, 1987 --------------------------------------------------------------------- Artist...............: U2 Album................: Live From Paris - 1987 Genre................: Rock Source...............: WEB Year.................: 2008 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 72 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Universal Music s.r.o. Included.............: NFO, M3U Covers...............: Front --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. U2 - I Will Follow [03:58] 2. U2 - Trip Through Your Wires [03:33] 3. U2 - I Still Haven't Found What I'm Looking For [05:26] 4. U2 - MLK [01:27] 5. U2 - Unforgettable Fire [04:40] 6. U2 - Sunday Bloody Sunday [05:33] 7. U2 - Exit [04:12] 8. U2 - In God's Country [02:51] 9. U2 - The Electric Co. [04:32] 10. U2 - Bad [07:04] 11. U2 - October [02:04] 12. U2 - New Year's Day [04:44] 13. U2 - Pride (In The Name Of Love) [04:55] 14. U2 - Bullet The Blue Sky [04:53] 15. U2 - Running To Stand Still [04:07] 16. U2 - With Or Without You [09:59] 17. U2 - Party Girl [04:11] 18. U2 - "40" [06:46] Playing Time.........: 01:25:05 Total Size...........: 620,63 MB
Seedów: 30
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-16 14:36:25
Rozmiar: 622.25 MB
Peerów: 30
Dodał: rajkad
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Za nagrywanie oraz produkcję odpowiadają Eve oraz Yuma Van Eekelen. Masteringiem zajął się Dereck Blackburn w Quiethouse Recording. Okładkę oraz layout stworzył Travis Smith (Amorphis, King Diamond, Cynic). Kilka słów o albumie: „Tetradōm” to debiutancki album instrumentalnego, progresywnego kwartetu metal-fusion QUADVIUM, w połowie w Kalifornii, w połowie w Holandii, założonego pod koniec 2019 roku przez amerykańskiego basistę Steve’a Di Giorgio (Testament, Death) i holenderskiego basistę Jeroena Paula Thesselinga (Obscura, Pestilence). Steve Di Giorgio i Jeroen Paul Thesseling są innowatorami w przenoszeniu innego stylu gry na bezprogowym basie do metalu. Założenie zespołu z dwoma głównie wielostrunowymi bezprogowymi basistami nie jest częstym zjawiskiem, a duet basowy uznał, że musi poświęcić bardzo specjalny i rozważny czas, aby uzyskać odpowiednie dopasowanie do uczestników i jaki będzie końcowy efekt – co oznacza odpowiednie brzmienie i kompozycję, aby przedstawić tę rzadką wizję. Z czasem, wraz z holenderskim mistrzem perkusji Yumą van Eekelenem (Our Oceans, Pestilence) i amerykańską wirtuozerką gitary/kompozytorką Eve (Myth Of I, Kaathe) – których wkład i doświadczenie odgrywają ogromną rolę w QUADVIUM – muzyka zaczęła nabierać kształtu. Skład jest dokładnie taką mieszanką, która łączy delikatną równowagę tak ciężkiej oferty dźwiękowej i pełnego słownictwa utworów o wysokim poziomie konstrukcji. 'Mieliśmy zamiar wiele, wiele lat temu stworzyć razem muzykę… aby zaprezentować dwóch głównie wielostrunowych basistów bezprogowych grających w formie duetu”, komentują basiści QUADVIUM Steve i Jeroen. „To znaczy, ani «bas rytmiczny i bas prowadzący», ani bałagan z gorącymi solówkami. Ale łatwiej powiedzieć niż zrobić! Podczas gdy spędzaliśmy czas, wymieniliśmy się przemyśleniami na temat tego, jak to byłoby utworzyć grupę, która wspierałaby nasze basowe potrzeby. Wtedy był to po prostu spontaniczny pomysł, ale przez lata temat ten był poruszany raz po raz. Ta wizja była w najlepszym razie niewyraźna i zajęło nam dużo czasu, aby nie tylko wyobrazić sobie, jak w ten sposób zaprezentować bas, ale co ważniejsze — kto podzieliłby się z nami tą koncepcją. Yuma jest starym znajomym i na szczęście dla nas, potrzebował tego projektu, aby dodać go do swojej listy tysiąca innych! Ale mając perkusistę, który rozumiał, że 2 basistów wypełni spektrum dźwiękowe, był niezrażony wnoszeniem kręgosłupa, a także trzymaniem naszych dziwacznych pomysłów w ryzach. Po długich poszukiwaniach kolejnego muzyka, kopalnia złota została odkryta na Instagram reels o imieniu Eve. Jedne z najbardziej szalonych filmów z gitarą (i basem!), jakie kiedykolwiek widzieliśmy, zainspirowały nas do zadania pytania jeśli był to projekt warty dołączenia… nie tylko mieliśmy na pokładzie naszego ostatniego członka, ale także geniusza studia i głównego kompozytora tej strategii, którą mieliśmy tak dawno temu, który zebrał wszystko do kupy i skupił wszystko na albumie, którym z dumą możemy się z wami teraz podzielić. Dziękujemy za solidne wsparcie Agonia Records za wsparcie naszego marzenia i uczynienie tego albumu rzeczywistością! Fani instrumentalnego progresywnego metalu fusion – i bezprogowego basu! – z pewnością pokochają te muzyczne podróże.' "Tetradōm" is the debut album of the instrumental progressive metal-fusion quartet QUADVIUM, half in California - half in the Netherlands, founded in late 2019 by American bass player Steve Di Giorgio (Testament, Death) and Dutch bass player Jeroen Paul Thesseling (Obscura, Pestilence). Steve Di Giorgio and Jeroen Paul Thesseling are both innovators in bringing a different style of fretless bass playing to metal. Launching a band with two predominantly multi-string fretless bass players is no common occurrence, and the bass-duo felt they needed to take very special and deliberate time to get the right alignment with who is participating and what will be the end result - meaning the right sound and composition to represent this rare vision. Over time, together with Dutch master drummer Yuma van Eekelen (Our Oceans, Pestilence) and American guitar virtuoso/composer Eve (Myth Of I, Kaathe) - whose contribution and expertise play a huge part of QUADVIUM - the music began to take shape. The line-up is just the right blend to mix the delicate balance of such a heavy aural offering and a full vocabulary of high level constructed pieces. “We had an intention many many years ago to make some music together… to feature two predominately multistring fretless bass players playing in duet form," QUADVIUM bassists Steve and Jeroen comment. "That is to say, neither being «rhythm bass & lead bass» nor some trading off hot solo licks mess. But easier said than done! While hanging out, we exchanged some thoughts about how it would be to form a group to support our bass-ic needs. At that time it was just a spontaneous idea, but over the years the topic was brought up again and again. This vision was blurry at best and it took us a long time to not only imagine how to feature the bass in this way, but more importantly – who would share in this concept with us. Yuma is an old acquaintance and lucky for us, he needed this project to add to his list of a thousand others! But having a drummer that understood that 2 bass players would be filling the sonic spectrum, he was undaunted in contributing the backbone as well as keeping our outlandish ideas in check. After a long search for the next musician, a gold mine was found on Instagram reels by the name of Eve. Some of the most insane guitar (and bass!) videos we ever saw inspired us to ask if this was a project worth joining… not only did we have our final member aboard, but a studio genius and the main composer of this strategy we had so long ago, who brought it all together and focused everything into the album we are so proud to share with you now. Thanks to the solid support from Agonia Records for supporting our dream and making this album a reality! Fans of instrumental progressive metal fusion – and fretless bass! – will surely enjoy these musical journeys.” "Tetradōm" was recorded and produced by Eve and co-produced by Yuma van Eekelen. The album was mastered by Dereck Blackburn at Quiethouse Recording. Travis Smith (Amorphis, King Diamond, Cynic) created the album's artwork and layout. ..::TRACK-LIST::.. 1. Moksha 06:08 2. Náströnd 03:57 3. Apophis 05:54 4. Ghardus 05:12 5. Adhyasa 04:18 6. Sarab 04:35 7. Eidolon 05:30 ..::OBSADA::.. Steve DiGiorgio - Bass (fretless 5-string) Jeroen Paul Thesseling - Bass (fretless 7-string) Yuma van Eekelen - Drums Eve Smith - Guitars, Synth Guitars https://www.youtube.com/watch?v=bBW-071hJu8 Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-15 19:16:13
Rozmiar: 83.97 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Za nagrywanie oraz produkcję odpowiadają Eve oraz Yuma Van Eekelen. Masteringiem zajął się Dereck Blackburn w Quiethouse Recording. Okładkę oraz layout stworzył Travis Smith (Amorphis, King Diamond, Cynic). Kilka słów o albumie: „Tetradōm” to debiutancki album instrumentalnego, progresywnego kwartetu metal-fusion QUADVIUM, w połowie w Kalifornii, w połowie w Holandii, założonego pod koniec 2019 roku przez amerykańskiego basistę Steve’a Di Giorgio (Testament, Death) i holenderskiego basistę Jeroena Paula Thesselinga (Obscura, Pestilence). Steve Di Giorgio i Jeroen Paul Thesseling są innowatorami w przenoszeniu innego stylu gry na bezprogowym basie do metalu. Założenie zespołu z dwoma głównie wielostrunowymi bezprogowymi basistami nie jest częstym zjawiskiem, a duet basowy uznał, że musi poświęcić bardzo specjalny i rozważny czas, aby uzyskać odpowiednie dopasowanie do uczestników i jaki będzie końcowy efekt – co oznacza odpowiednie brzmienie i kompozycję, aby przedstawić tę rzadką wizję. Z czasem, wraz z holenderskim mistrzem perkusji Yumą van Eekelenem (Our Oceans, Pestilence) i amerykańską wirtuozerką gitary/kompozytorką Eve (Myth Of I, Kaathe) – których wkład i doświadczenie odgrywają ogromną rolę w QUADVIUM – muzyka zaczęła nabierać kształtu. Skład jest dokładnie taką mieszanką, która łączy delikatną równowagę tak ciężkiej oferty dźwiękowej i pełnego słownictwa utworów o wysokim poziomie konstrukcji. 'Mieliśmy zamiar wiele, wiele lat temu stworzyć razem muzykę… aby zaprezentować dwóch głównie wielostrunowych basistów bezprogowych grających w formie duetu”, komentują basiści QUADVIUM Steve i Jeroen. „To znaczy, ani «bas rytmiczny i bas prowadzący», ani bałagan z gorącymi solówkami. Ale łatwiej powiedzieć niż zrobić! Podczas gdy spędzaliśmy czas, wymieniliśmy się przemyśleniami na temat tego, jak to byłoby utworzyć grupę, która wspierałaby nasze basowe potrzeby. Wtedy był to po prostu spontaniczny pomysł, ale przez lata temat ten był poruszany raz po raz. Ta wizja była w najlepszym razie niewyraźna i zajęło nam dużo czasu, aby nie tylko wyobrazić sobie, jak w ten sposób zaprezentować bas, ale co ważniejsze — kto podzieliłby się z nami tą koncepcją. Yuma jest starym znajomym i na szczęście dla nas, potrzebował tego projektu, aby dodać go do swojej listy tysiąca innych! Ale mając perkusistę, który rozumiał, że 2 basistów wypełni spektrum dźwiękowe, był niezrażony wnoszeniem kręgosłupa, a także trzymaniem naszych dziwacznych pomysłów w ryzach. Po długich poszukiwaniach kolejnego muzyka, kopalnia złota została odkryta na Instagram reels o imieniu Eve. Jedne z najbardziej szalonych filmów z gitarą (i basem!), jakie kiedykolwiek widzieliśmy, zainspirowały nas do zadania pytania jeśli był to projekt warty dołączenia… nie tylko mieliśmy na pokładzie naszego ostatniego członka, ale także geniusza studia i głównego kompozytora tej strategii, którą mieliśmy tak dawno temu, który zebrał wszystko do kupy i skupił wszystko na albumie, którym z dumą możemy się z wami teraz podzielić. Dziękujemy za solidne wsparcie Agonia Records za wsparcie naszego marzenia i uczynienie tego albumu rzeczywistością! Fani instrumentalnego progresywnego metalu fusion – i bezprogowego basu! – z pewnością pokochają te muzyczne podróże.' "Tetradōm" is the debut album of the instrumental progressive metal-fusion quartet QUADVIUM, half in California - half in the Netherlands, founded in late 2019 by American bass player Steve Di Giorgio (Testament, Death) and Dutch bass player Jeroen Paul Thesseling (Obscura, Pestilence). Steve Di Giorgio and Jeroen Paul Thesseling are both innovators in bringing a different style of fretless bass playing to metal. Launching a band with two predominantly multi-string fretless bass players is no common occurrence, and the bass-duo felt they needed to take very special and deliberate time to get the right alignment with who is participating and what will be the end result - meaning the right sound and composition to represent this rare vision. Over time, together with Dutch master drummer Yuma van Eekelen (Our Oceans, Pestilence) and American guitar virtuoso/composer Eve (Myth Of I, Kaathe) - whose contribution and expertise play a huge part of QUADVIUM - the music began to take shape. The line-up is just the right blend to mix the delicate balance of such a heavy aural offering and a full vocabulary of high level constructed pieces. “We had an intention many many years ago to make some music together… to feature two predominately multistring fretless bass players playing in duet form," QUADVIUM bassists Steve and Jeroen comment. "That is to say, neither being «rhythm bass & lead bass» nor some trading off hot solo licks mess. But easier said than done! While hanging out, we exchanged some thoughts about how it would be to form a group to support our bass-ic needs. At that time it was just a spontaneous idea, but over the years the topic was brought up again and again. This vision was blurry at best and it took us a long time to not only imagine how to feature the bass in this way, but more importantly – who would share in this concept with us. Yuma is an old acquaintance and lucky for us, he needed this project to add to his list of a thousand others! But having a drummer that understood that 2 bass players would be filling the sonic spectrum, he was undaunted in contributing the backbone as well as keeping our outlandish ideas in check. After a long search for the next musician, a gold mine was found on Instagram reels by the name of Eve. Some of the most insane guitar (and bass!) videos we ever saw inspired us to ask if this was a project worth joining… not only did we have our final member aboard, but a studio genius and the main composer of this strategy we had so long ago, who brought it all together and focused everything into the album we are so proud to share with you now. Thanks to the solid support from Agonia Records for supporting our dream and making this album a reality! Fans of instrumental progressive metal fusion – and fretless bass! – will surely enjoy these musical journeys.” "Tetradōm" was recorded and produced by Eve and co-produced by Yuma van Eekelen. The album was mastered by Dereck Blackburn at Quiethouse Recording. Travis Smith (Amorphis, King Diamond, Cynic) created the album's artwork and layout. ..::TRACK-LIST::.. 1. Moksha 06:08 2. Náströnd 03:57 3. Apophis 05:54 4. Ghardus 05:12 5. Adhyasa 04:18 6. Sarab 04:35 7. Eidolon 05:30 ..::OBSADA::.. Steve DiGiorgio - Bass (fretless 5-string) Jeroen Paul Thesseling - Bass (fretless 7-string) Yuma van Eekelen - Drums Eve Smith - Guitars, Synth Guitars https://www.youtube.com/watch?v=bBW-071hJu8 Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-15 19:11:59
Rozmiar: 258.54 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. O pochodzącej z Birmingham grupie BACHDENKEL szacowny 'Rolling Stone' napisał, że '...jest to największy z zapomnianych zespołów z Wysp Brytyjskich tamtych lat!'. I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić… Drugi album BACHDENKEL nagrany jesienią, pomiędzy wrześniem a listopadem 1975 roku w paryskim Damiens Studios pod okiem tego samego producenta został wydany… dwa lata później. No cóż, jak pech to pech. Czasy się zmieniły, zmieniła się też muzyka BACHDENKEL. Album „Stalingrad” (na okładce pisany cyrylicą) różnił się zdecydowanie od swego poprzednika. Mariaż psychodelii z hard rockiem i rockiem progresywnym w połowie lat 70-tych to już zamierzchła przeszłość. Przede wszystkim muzyka złagodniała, poszła w kierunku gitarowego grania z „miękką” odmianą melodyjnego prog-rocka. Takie skrzyżowanie Barclay James Harvest z jednej strony, z Wishbone Ash (ale z jedną gitarą) z drugiej. Osiem dość krótkich nagrań – żadne nie przekracza pięciu minut. Na uwagę zasługuje tytułowa bardzo ambitna dwuczęściowa kompozycja, która moim zdaniem najbardziej wyróżnia się na tym albumie. Partie gitary bardzo ładnie współbrzmią z delikatnymi rozmytymi klawiszami. Jest w tym dostojność, powaga, ale bez zbytniego epatowania emocjami. Część pierwsza otwierająca płytę jest instrumentalna. Druga, z cudownym, rozmarzonym wokalem zamyka album. Gitarowy i refleksyjny jest także „The Whole World”. Idealny do słuchania we dwoje w późną jesienną noc. Gdyby utwór ten zaśpiewał Jon Anderson, można by go uznać za perełkę starego Yes. „The Tournament” to z kolei niespokojny, trochę połamany rytmicznie kawałek, który burzy kruchy, atmosferyczny klimat całej płyty. Czuję w nim pazur King Crimson. Szkoda, że jest tak krótki, trwa bowiem niecałe trzy minuty. Muszę też pochwalić mocno rozkołysany, niemal hardrockowym „(It’s Always) Easy To Be Hard” z jak zawsze świetną partią gitary i doskonałą sekcją rytmiczną. Szkoda, że wielki potencjał zespołu BACHDENKEL pozostał do samego końca nieodkryty. Obie płyty grupy śmiało można dziś postawić na półce obok klasycznych albumów Yes, Genesis, czy ELP. Być może nie są to pozycje, które uderzają i powalają od pierwszego przesłuchania, ale też nie pozostawiają obojętnym. Niewątpliwie będą ozdobą każdej szanującej się płytowej kolekcji. Z drugiej zaś strony, patrząc na to humorystycznie i z lekkim przymrużeniem oka, to BACHDENKEL tak na zdrowy rozum nie mógł osiągnąć w epoce sukcesu. Bo proszę sobie pomyśleć: angielski zespół, niemiecka nazwa, nagrywali we Francji, pierwszy album wychodzi po trzech latach od nagrania w studio, drugi zaś po dwóch! Cóż, ci to dopiero mieli zezowate szczęście... Zibi ..::TRACK-LIST::.. 1. The Whole World (Looking Over My Shoulder) 2. After The Fall 3. Seven Times Tomorrow 4. For You To Live With Me 5. The Tournament 6. (It's Always) Easy To Be Hard 7. Xenophon 8. Сталинград 9. Stalingrad Bonus Tracks: 10. 7 x 2morrow (Live) 11. Easy To Be Partial 12. Bo Bo's Party (Melanie Safka cover) 13. Donna Jam 14. Happiness Is A Warm Gun / Come Together (The Beatles cover) 15. Bye Bye Johnny ..::OBSADA::.. Colin Swinburne - lead & rhythm guitars, electric mandolin (9), piano (7), bell tree, vocals Peter Kimberley - 4 & 6-string basses, Moog bass (3), Wurlitzer (9), vocals Brian Smith - drums, percussion, vocals With: Irv Mowrey - vocals (7) Karel Beer - electric 12-string (2-5,8) & slide (2) guitars, co-producer Andy Scott - ARP synthesizer (8), co-producer https://www.youtube.com/watch?v=r5ayYKoiLnc Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-15 17:51:27
Rozmiar: 168.20 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. O pochodzącej z Birmingham grupie BACHDENKEL szacowny 'Rolling Stone' napisał, że '...jest to największy z zapomnianych zespołów z Wysp Brytyjskich tamtych lat!'. I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić… Drugi album BACHDENKEL nagrany jesienią, pomiędzy wrześniem a listopadem 1975 roku w paryskim Damiens Studios pod okiem tego samego producenta został wydany… dwa lata później. No cóż, jak pech to pech. Czasy się zmieniły, zmieniła się też muzyka BACHDENKEL. Album „Stalingrad” (na okładce pisany cyrylicą) różnił się zdecydowanie od swego poprzednika. Mariaż psychodelii z hard rockiem i rockiem progresywnym w połowie lat 70-tych to już zamierzchła przeszłość. Przede wszystkim muzyka złagodniała, poszła w kierunku gitarowego grania z „miękką” odmianą melodyjnego prog-rocka. Takie skrzyżowanie Barclay James Harvest z jednej strony, z Wishbone Ash (ale z jedną gitarą) z drugiej. Osiem dość krótkich nagrań – żadne nie przekracza pięciu minut. Na uwagę zasługuje tytułowa bardzo ambitna dwuczęściowa kompozycja, która moim zdaniem najbardziej wyróżnia się na tym albumie. Partie gitary bardzo ładnie współbrzmią z delikatnymi rozmytymi klawiszami. Jest w tym dostojność, powaga, ale bez zbytniego epatowania emocjami. Część pierwsza otwierająca płytę jest instrumentalna. Druga, z cudownym, rozmarzonym wokalem zamyka album. Gitarowy i refleksyjny jest także „The Whole World”. Idealny do słuchania we dwoje w późną jesienną noc. Gdyby utwór ten zaśpiewał Jon Anderson, można by go uznać za perełkę starego Yes. „The Tournament” to z kolei niespokojny, trochę połamany rytmicznie kawałek, który burzy kruchy, atmosferyczny klimat całej płyty. Czuję w nim pazur King Crimson. Szkoda, że jest tak krótki, trwa bowiem niecałe trzy minuty. Muszę też pochwalić mocno rozkołysany, niemal hardrockowym „(It’s Always) Easy To Be Hard” z jak zawsze świetną partią gitary i doskonałą sekcją rytmiczną. Szkoda, że wielki potencjał zespołu BACHDENKEL pozostał do samego końca nieodkryty. Obie płyty grupy śmiało można dziś postawić na półce obok klasycznych albumów Yes, Genesis, czy ELP. Być może nie są to pozycje, które uderzają i powalają od pierwszego przesłuchania, ale też nie pozostawiają obojętnym. Niewątpliwie będą ozdobą każdej szanującej się płytowej kolekcji. Z drugiej zaś strony, patrząc na to humorystycznie i z lekkim przymrużeniem oka, to BACHDENKEL tak na zdrowy rozum nie mógł osiągnąć w epoce sukcesu. Bo proszę sobie pomyśleć: angielski zespół, niemiecka nazwa, nagrywali we Francji, pierwszy album wychodzi po trzech latach od nagrania w studio, drugi zaś po dwóch! Cóż, ci to dopiero mieli zezowate szczęście... Zibi ..::TRACK-LIST::.. 1. The Whole World (Looking Over My Shoulder) 2. After The Fall 3. Seven Times Tomorrow 4. For You To Live With Me 5. The Tournament 6. (It's Always) Easy To Be Hard 7. Xenophon 8. Сталинград 9. Stalingrad Bonus Tracks: 10. 7 x 2morrow (Live) 11. Easy To Be Partial 12. Bo Bo's Party (Melanie Safka cover) 13. Donna Jam 14. Happiness Is A Warm Gun / Come Together (The Beatles cover) 15. Bye Bye Johnny ..::OBSADA::.. Colin Swinburne - lead & rhythm guitars, electric mandolin (9), piano (7), bell tree, vocals Peter Kimberley - 4 & 6-string basses, Moog bass (3), Wurlitzer (9), vocals Brian Smith - drums, percussion, vocals With: Irv Mowrey - vocals (7) Karel Beer - electric 12-string (2-5,8) & slide (2) guitars, co-producer Andy Scott - ARP synthesizer (8), co-producer https://www.youtube.com/watch?v=r5ayYKoiLnc Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-15 17:47:13
Rozmiar: 457.55 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artist...............: The Beatles Album................: Please Please Me Genre................: Rock Source...............: Vinyl Year.................: 1963 Format..............: Lossless, (avg. compression: 66 %) ...( TrackList )... 1. The Beatles - I Saw Her Standing There [02:56] 2. The Beatles - Misery [01:54] 3. The Beatles - Anna (Go To Him) [03:00] 4. The Beatles - Chains [02:30] 5. The Beatles - Boys [02:31] 6. The Beatles - Ask Me Why [02:31] 7. The Beatles - Please Please Me [02:01] 8. The Beatles - Love Me Do [02:24] 9. The Beatles - P.S. I Love You [02:08] 10. The Beatles - Baby It's You [02:44] 11. The Beatles - Do You Want To Know A Secret [02:03] 12. The Beatles - A Taste Of Honey [02:08] 13. The Beatles - There's A Place [01:54] 14. The Beatles - Twist And Shout [02:37]
Seedów: 310
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-15 16:31:04
Rozmiar: 726.02 MB
Peerów: 28
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: The Soft Moon Album: Exister Year: (2022) Genre: blends post-punk, darkwave, industrial, and electronic elements Format: [FLAC] ...( TrackList )... 1 Sad Song 3:17 2 Answers 3:06 3 Become The Lies 4:29 4 Face Is Gone 3:08 5 Monster 3:25 6 The Pit 3:32 7 Nada 4:15 8 Stupid Child 1:29 9 Him 3:28 10 Unforgiven 3:05 11 Exister 3:39
Seedów: 69
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-15 16:30:57
Rozmiar: 244.89 MB
Peerów: 21
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
IDLES to brytyjski zespół z Bristolu, założony w 2009 roku, który zdobył rozgłos dzięki surowemu, energetycznemu brzmieniu balansującemu między post-punkiem, punk rockiem i hardcore’em. W skład grupy wchodzą Joe Talbot (wokal), Mark Bowen i Lee Kiernan (gitary), Adam Devonshire (bas) oraz Jon Beavis (perkusja). Debiutowali płytą Brutalism (2017), a międzynarodową uwagę przyciągnęli albumem Joy as an Act of Resistance (2018). Kolejne wydawnictwa, jak Ultra Mono (2020), Crawler (2021) czy ostatnie TANGK (2024), pokazały ewolucję od brutalnej prostoty ku bardziej melodyjnym i eksperymentalnym brzmieniom – współprodukowanym m.in. przez Nigela Godricha. Teksty Idles wyróżniają się szczerością i zaangażowaniem: poruszają problem toksycznej męskości, nierówności społecznych, kryzysów tożsamości czy troski o NHS, jednocześnie propagując postawę empatii i miłości. Dzięki temu zespół stał się jednym z najważniejszych głosów współczesnej sceny alternatywnej w Wielkiej Brytanii. W 2024 roku TANGK zdobyło nominację do Grammy, a sami muzycy zapowiadają już kolejny album i angażują się także w inne projekty artystyczne, takie jak film czy gra komputerowa. Wstawka zawiera ścieżkę filmową do Caught Stealing. Title: Caught Stealing [The Original Motion Picture Soundtrack] Artist: IDLES Country: Wielka Brytania Year: 2025 Genre: Soundtrack Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1. 6th and A 2. Doom 3. Kim’s Video 4. Tompkins Square Park 5. 5th Floor Walk Up 6. Walk/Don’t Walk 7. Loisaida 8. Cheerleader 9. Coper 10. Flushing, Queens 11. Police & Thieves 12. Bay 15 13. Blessings and Successes 14. Alphabet City 15. Under the EL 16. Rabbit Run
Seedów: 37
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-15 14:05:48
Rozmiar: 103.27 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Euro-Country to trzeci album studyjny irlandzkiej piosenkarki i autorki tekstów CMAT, wydany 29 sierpnia 2025 roku. Płyta porusza tematy żałoby, straty i izolacji w realiach współczesnego kapitalizmu. Do najważniejszych singli z albumu należą tytułowy „Euro-Country”, „Running/Planning”, „Take a Sexy Picture of Me” oraz „When a Good Man Cries”. Album, łączący w sobie elementy country popu, indie popu i brzmień eksperymentalnych, znalazł się na krótkiej liście do Mercury Prize 2025. Title: Euro-Country Artist: Cmat Country: Irlandia Year: 2025 Genre: Indie Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Billy Byrne from Ballybrack, the Leader of the Pigeon Convoy 2.Euro-Country 3.When a Good Man Cries 4.The Jamie Oliver Petrol Station 5.Tree Six Foive 6.Take a Sexy Picture of Me 7.Ready 8.Iceberg 9.Coronation St. 10.Lord, Let That Tesla Crash 11.Running/Planning 12.Janis Joplining
Seedów: 23
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-15 14:05:41
Rozmiar: 113.27 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Black Sabbath - Greatest Hits Broadcast Collection --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Black Sabbath Album................: Greatest Hits Broadcast Collection Genre................: Hard Rock Source...............: WEB Year.................: 2025-07-11 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 64 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Digital Media Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Black Sabbath - War Pigs [07:16] 2. Black Sabbath - Paranoid [02:42] 3. Black Sabbath - Iron Man [05:41] 4. Black Sabbath - Sweet Leaf [05:37] 5. Black Sabbath - Fairies Wear Boots [06:37] 6. Black Sabbath - N.I.B. [04:44] 7. Black Sabbath - Supernaut [02:05] 8. Black Sabbath - Snowblind [04:44] 9. Black Sabbath - Guitar Intro / Black Sabbath [08:25] 10. Black Sabbath - Behind the Wall of Sleep / Jazz Improvisation[04:23] 11. Black Sabbath - Hand of Doom [06:41] 12. Black Sabbath - Killing Yourself to Live [05:36] 13. Black Sabbath - Tomorrow's Dream [02:54] 14. Black Sabbath - Orchid [03:34] 15. Black Sabbath - Rat Salad / Drum Solo [01:12] Playing Time.........: 01:12:17 Total Size...........: 469,69 MB
Seedów: 150
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-15 12:39:51
Rozmiar: 472.78 MB
Peerów: 33
Dodał: rajkad
Opis
TRACKLISTA:
1. PADŁEŚ POWSTAŃ 2 prod. Phono CoZaBit 2. COSTA BLANCA prod. Phono CoZaBit 3. OLE OLE prod. Phono CoZaBit 4. EL MARIACHI prod. Phono CoZaBit 5. ALI JAMBO prod. Phono CoZaBit 6. ATRAS prod. Phono CoZaBit 7. SIESTA prod. Phono CoZaBit 8. TORO BRAVO prod. Phono CoZaBit 9. ROBINSON prod. Phono CoZaBit DANE TECHNICZNE: Wielkość uploadu: 69,4 MB Format/Kodek: Mp3
Seedów: 5
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 23:06:54
Rozmiar: 69.47 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Schizofreniczny projekt Johna Walkera założyciela legendy brytyjskiego Death Metalu - Cancer. Former member and frontman in legendary British Death Metal band CANCER, John Walker, is the mind behind this schizophrenic project. Groovy melodies extremely varied in texture and feel, with a huge rhythm section and with a vocalist that shifts between stunning soprano highs and semi-spoken tones, and a full of menace growl, is what LIQUID GRAVEYARD proposes, spanning from Progressive territories to a much darker place, taking up the challenge of dark, Death Metal where bands like Dominion, Opera IX and Atrox left off. Recorded & Mixed in Sadmad Studios/Madrid & Mastered In Finnvox Studios/Finland. For friends of original Metal with an open-minded vision of music, Liquid Graveyard are definitely a band to keep an eye on. ..::TRACK-LIST::.. 1. Rumours Are Black Like Machine Guns 04:01 2. Criministers 04:43 3. On Evil Days 05:26 4. Them Greeds 05:02 5. Their Words Grow Thin 06:09 6. From The Tower 05:19 7. 1760 05:04 8. The Blood Inside 03:58 9. We Live Dangerously 04:53 10. Anthead Grotesque 06:11 ..::OBSADA::.. John Walker - guitars Raquel Walker - vocals Adrian de Buitléar - bass Acaymo D - drums https://www.youtube.com/watch?v=733KjFzzwFI Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 18:58:29
Rozmiar: 121.81 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Schizofreniczny projekt Johna Walkera założyciela legendy brytyjskiego Death Metalu - Cancer. Former member and frontman in legendary British Death Metal band CANCER, John Walker, is the mind behind this schizophrenic project. Groovy melodies extremely varied in texture and feel, with a huge rhythm section and with a vocalist that shifts between stunning soprano highs and semi-spoken tones, and a full of menace growl, is what LIQUID GRAVEYARD proposes, spanning from Progressive territories to a much darker place, taking up the challenge of dark, Death Metal where bands like Dominion, Opera IX and Atrox left off. Recorded & Mixed in Sadmad Studios/Madrid & Mastered In Finnvox Studios/Finland. For friends of original Metal with an open-minded vision of music, Liquid Graveyard are definitely a band to keep an eye on. ..::TRACK-LIST::.. 1. Rumours Are Black Like Machine Guns 04:01 2. Criministers 04:43 3. On Evil Days 05:26 4. Them Greeds 05:02 5. Their Words Grow Thin 06:09 6. From The Tower 05:19 7. 1760 05:04 8. The Blood Inside 03:58 9. We Live Dangerously 04:53 10. Anthead Grotesque 06:11 ..::OBSADA::.. John Walker - guitars Raquel Walker - vocals Adrian de Buitléar - bass Acaymo D - drums https://www.youtube.com/watch?v=733KjFzzwFI Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 18:54:11
Rozmiar: 382.60 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Debiutancki krążek ukazał się nakładem PRC MUSIC. Kill With Hate oferuje miażdżący death metal z połowy lat 90., inspirowany Ameryką, z zadziwiającą, krystalicznie czystą produkcją. Szybki, groove'owy i bardzo ciężki, muzycznie przypomina stare Cannibal Corpse, Dying Fetus, a czasem Aborted... Nie ma tu milionów nut na minutę i oryginalność jest tu dyskusyjnie skąpa ale death'owe pierdolnięcie, grane przez świetnych muzyków, którzy świetnie się bawią i dostarczają czadu w zupełności wystarcza!!! ..::TRACK-LIST::.. 1. Intro 0:47 2. Submersion 3:28 3. The Beast Within 3:21 4. Servant Of God. 5:46 5. Epistle Of Fire 3:04 6. Pray For War 3:44 7. Doubt 4:48 8. Imprisoned 4:33 9. Speech Of The Defendant 6:25 10. Internal (Extreme Deformity cover) 3:00 ..::OBSADA::.. Bence Turcsák - Drums Ákos Olt - Guitars Márton Harvig - Guitars, Didgeridoo Krisztián Gyémánt - Vocals Patrik Pornói - Bass, Vocals (backing https://www.youtube.com/watch?v=bh02y53O_0Y Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 18:50:56
Rozmiar: 92.78 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Debiutancki krążek ukazał się nakładem PRC MUSIC. Kill With Hate oferuje miażdżący death metal z połowy lat 90., inspirowany Ameryką, z zadziwiającą, krystalicznie czystą produkcją. Szybki, groove'owy i bardzo ciężki, muzycznie przypomina stare Cannibal Corpse, Dying Fetus, a czasem Aborted... Nie ma tu milionów nut na minutę i oryginalność jest tu dyskusyjnie skąpa ale death'owe pierdolnięcie, grane przez świetnych muzyków, którzy świetnie się bawią i dostarczają czadu w zupełności wystarcza!!! ..::TRACK-LIST::.. 1. Intro 0:47 2. Submersion 3:28 3. The Beast Within 3:21 4. Servant Of God. 5:46 5. Epistle Of Fire 3:04 6. Pray For War 3:44 7. Doubt 4:48 8. Imprisoned 4:33 9. Speech Of The Defendant 6:25 10. Internal (Extreme Deformity cover) 3:00 ..::OBSADA::.. Bence Turcsák - Drums Ákos Olt - Guitars Márton Harvig - Guitars, Didgeridoo Krisztián Gyémánt - Vocals Patrik Pornói - Bass, Vocals (backing https://www.youtube.com/watch?v=bh02y53O_0Y Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 17:12:58
Rozmiar: 304.46 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
Bez zbędnych zapowiedzi... Tutaj wszystko jest jasne! ..::TRACK-LIST::.. 1. Napalm Death - Narcissus 2. Immolation - When Hales Burn 3. Melt-Banana - to raffle, or not to raffle 4. Ratos De Porão - Veneno Cristão 5. Haemorrhage - Obstetric Phantom (Unreleased) 6. Birdflesh - Let´s Go Grave 7. Protector - Perpetual Blood Oath 8. Groinchurn - The Greater Good (Unreleased) 9. Gutalax - Buttman 10. Inhume - Airplane Crash 11. The Arson Project - Crumbling Grounds 12. The Arson Project - Voluntary Human Extinction 13. Belushi Speed Ball - My Favorite Color Is Pizza 14. Cutterred Flesh - Code Of Zuurith 15. Hail Of Rage - Half Measures 16. Acid Force - Praise The Atom 17. Acranius - Oppressing Compassion 18. Distaste - Aequivalent Scheizze 19. Hostia - Carnivore Carnival 20. Holycide - A.I.Supremacy 21. Sickrecy - ...Up For Ignorance 22. Cryptic Brood - Caustic Fetid Vomit 23. Kandarivas - Eat, Sleep, Grind... Durian! 24. Failure - Fatal Filip 25. Aposento - No Safe Haven 26. Beaver Fever - Societal Unease 27. Nuclear Warfare - Lobotomy 28. Trucido - Break Each Other 29. Cluster Bomb Unit - Im Recht (Unreleased) 30. Utilize The Remains - Soul Rot 31. Will Cope - Her Name Is Music 32. Will Cope - Famous First Words 33. Will Cope - Hate Moron 34. Manger Cadavre? - Encarceramento E Morte 35. Mutilated Judge - My Girlfriend Left Me For A Guy With A Hakuma Mattat Tattoo 36. Endorphins Lost - Fear Him https://www.youtube.com/watch?v=NgxGePddTzw Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 15:14:16
Rozmiar: 187.46 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
Bez zbędnych zapowiedzi... Tutaj wszystko jest jasne! ..::TRACK-LIST::.. 1. Napalm Death - Narcissus 2. Immolation - When Hales Burn 3. Melt-Banana - to raffle, or not to raffle 4. Ratos De Porão - Veneno Cristão 5. Haemorrhage - Obstetric Phantom (Unreleased) 6. Birdflesh - Let´s Go Grave 7. Protector - Perpetual Blood Oath 8. Groinchurn - The Greater Good (Unreleased) 9. Gutalax - Buttman 10. Inhume - Airplane Crash 11. The Arson Project - Crumbling Grounds 12. The Arson Project - Voluntary Human Extinction 13. Belushi Speed Ball - My Favorite Color Is Pizza 14. Cutterred Flesh - Code Of Zuurith 15. Hail Of Rage - Half Measures 16. Acid Force - Praise The Atom 17. Acranius - Oppressing Compassion 18. Distaste - Aequivalent Scheizze 19. Hostia - Carnivore Carnival 20. Holycide - A.I.Supremacy 21. Sickrecy - ...Up For Ignorance 22. Cryptic Brood - Caustic Fetid Vomit 23. Kandarivas - Eat, Sleep, Grind... Durian! 24. Failure - Fatal Filip 25. Aposento - No Safe Haven 26. Beaver Fever - Societal Unease 27. Nuclear Warfare - Lobotomy 28. Trucido - Break Each Other 29. Cluster Bomb Unit - Im Recht (Unreleased) 30. Utilize The Remains - Soul Rot 31. Will Cope - Her Name Is Music 32. Will Cope - Famous First Words 33. Will Cope - Hate Moron 34. Manger Cadavre? - Encarceramento E Morte 35. Mutilated Judge - My Girlfriend Left Me For A Guy With A Hakuma Mattat Tattoo 36. Endorphins Lost - Fear Him https://www.youtube.com/watch?v=NgxGePddTzw Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 15:10:45
Rozmiar: 605.68 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Wydany w niewielkim nakładzie, limitowany, kolekcjonerski i trwający blisko 80 minut koncertowy CD zawierający klasyczny materiał o świetnej jakości dźwięku, zarejestrowany w Country Club w Los Angeles 6 (2 nagrania) i 7 (cała reszta) sierpnia 1985 roku, na legendarnej trasie promującej LP 'Hell Awaits'. Całość brzmi jak katalogowy, koncertowy album z wysokiej półki! ..::TRACK-LIST::.. 1. Hell Awaits 2. Aggressive Perfector 3. Face The Slayer 4. Final Command 5. Kill Again 6. Captor Of Sin 7. Fight Til Death 8. Hardening Of The Arteries 9. Necrophiliac 10. Crypts Of Eternity 11. Black Magic 12. Die By The Sword 13. Praise Of Death 14. Haunting The Chapel 15. The Antichrist 16. At Dawn They Sleep 17. Drum Solo 18. Show No Mercy 19. Evil Has No Boundaries 20. Chemical Warfare ..::OBSADA::.. Bass Guitar, Vocals - Tom Araya Drums - Dave Lombardo Guitar - Jeff Hanneman, Kerry King https://www.youtube.com/watch?v=SenkX2pV50A Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 14:36:25
Rozmiar: 188.36 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Wydany w niewielkim nakładzie, limitowany, kolekcjonerski i trwający blisko 80 minut koncertowy CD zawierający klasyczny materiał o świetnej jakości dźwięku, zarejestrowany w Country Club w Los Angeles 6 (2 nagrania) i 7 (cała reszta) sierpnia 1985 roku, na legendarnej trasie promującej LP 'Hell Awaits'. Całość brzmi jak katalogowy, koncertowy album z wysokiej półki! ..::TRACK-LIST::.. 1. Hell Awaits 2. Aggressive Perfector 3. Face The Slayer 4. Final Command 5. Kill Again 6. Captor Of Sin 7. Fight Til Death 8. Hardening Of The Arteries 9. Necrophiliac 10. Crypts Of Eternity 11. Black Magic 12. Die By The Sword 13. Praise Of Death 14. Haunting The Chapel 15. The Antichrist 16. At Dawn They Sleep 17. Drum Solo 18. Show No Mercy 19. Evil Has No Boundaries 20. Chemical Warfare ..::OBSADA::.. Bass Guitar, Vocals - Tom Araya Drums - Dave Lombardo Guitar - Jeff Hanneman, Kerry King https://www.youtube.com/watch?v=SenkX2pV50A Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 14:32:21
Rozmiar: 558.69 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Spermbirds – zespoł założony przez Niemców z kapeli Walter Elf i amerykańskiego żołnierza Lee Hollisa, który okazał się frontmanem i wokalistą na miarę Jello Biafry, a zespół przekroczył daleko granice niemieckiej popularności. Płyta z 1986 roku była ich najbardziej punkowym dyskiem w stylu amerykańskiego wczesnego hc/punka a la Jerrys Kids etc. Czyste złoto panie i punkowie!!! ..::TRACK-LIST::.. Something To Prove (1986): 1. Something To Prove 2:41 2. What A Bitch Is 1:22 3. You're Not A Punk 2:19 4. Playboy Subscriber 2:17 5. Kill Me Quick 2:29 6. What Do You Want (R.R.)? 1:33 7. My God Rides A Skateboard 2:02 8. Americans Are Cool 1:45 9. Get On The Stage 2:04 10. No Punks In K-Town / Scumbag 1:48 11. Shit Job 2:21 12. Bed Tool 1:26 13. Try Again 3:52 14. Bloodstains 1:32 Nothing Is Easy (1988): 15. Die Sgt. Landry 2:07 16. Your Problem 3:27 17. Nothing Is Easy 2:13 18. Cave 2:04 19. Another Dead Friendship 2:28 20. It's Just An Excuse 2:56 21. Lights Out 0:46 22. Texas Cowboy 1:37 23. My Brother 1:50 24. 12 8-Packs 1:46 Bonus: 25. My God Rides A Skateboard (7" Version) 2:36 26. Shit Rolls Down Hill 2:14 27. She's Got VD 1:01 28. We Don't Care (Live) 1:50 29. 4 Bier Right Here (Live) 2:41 30. 1,2 XU (Live) 1:24 Tracks 1-14: Something To Prove originally released as a LP in 1986 on We Bite Records. Tracks 15-28: Nothing Is Easy originally released as a LP in 1988 on We Bite Records Songs 1-24 recorded by Stefan at Masterplan Studios, Hildesheim. Songs 25-27 recorded at Aschbacherhof, Kaiserslautern. Songs 28-30 recorded live at Juz Freudenstadt and Juz Nagold in 1985, originally released on the X-Mist Collection Sampler in 1988 and partly on the first Split 7" with Walter Elf in 1986. ..::OBSADA::.. Bass - Markus Drums - Beppo Guitar - Frank, Joe (tracks: 15 to 28), Roger Vocals, Graphics [Absolutely All Graphics By] - Lee https://www.youtube.com/watch?v=onq55pWWqaY Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 13:52:47
Rozmiar: 151.85 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Spermbirds – zespoł założony przez Niemców z kapeli Walter Elf i amerykańskiego żołnierza Lee Hollisa, który okazał się frontmanem i wokalistą na miarę Jello Biafry, a zespół przekroczył daleko granice niemieckiej popularności. Płyta z 1986 roku była ich najbardziej punkowym dyskiem w stylu amerykańskiego wczesnego hc/punka a la Jerrys Kids etc. Czyste złoto panie i punkowie!!! ..::TRACK-LIST::.. Something To Prove (1986): 1. Something To Prove 2:41 2. What A Bitch Is 1:22 3. You're Not A Punk 2:19 4. Playboy Subscriber 2:17 5. Kill Me Quick 2:29 6. What Do You Want (R.R.)? 1:33 7. My God Rides A Skateboard 2:02 8. Americans Are Cool 1:45 9. Get On The Stage 2:04 10. No Punks In K-Town / Scumbag 1:48 11. Shit Job 2:21 12. Bed Tool 1:26 13. Try Again 3:52 14. Bloodstains 1:32 Nothing Is Easy (1988): 15. Die Sgt. Landry 2:07 16. Your Problem 3:27 17. Nothing Is Easy 2:13 18. Cave 2:04 19. Another Dead Friendship 2:28 20. It's Just An Excuse 2:56 21. Lights Out 0:46 22. Texas Cowboy 1:37 23. My Brother 1:50 24. 12 8-Packs 1:46 Bonus: 25. My God Rides A Skateboard (7" Version) 2:36 26. Shit Rolls Down Hill 2:14 27. She's Got VD 1:01 28. We Don't Care (Live) 1:50 29. 4 Bier Right Here (Live) 2:41 30. 1,2 XU (Live) 1:24 Tracks 1-14: Something To Prove originally released as a LP in 1986 on We Bite Records. Tracks 15-28: Nothing Is Easy originally released as a LP in 1988 on We Bite Records Songs 1-24 recorded by Stefan at Masterplan Studios, Hildesheim. Songs 25-27 recorded at Aschbacherhof, Kaiserslautern. Songs 28-30 recorded live at Juz Freudenstadt and Juz Nagold in 1985, originally released on the X-Mist Collection Sampler in 1988 and partly on the first Split 7" with Walter Elf in 1986. ..::OBSADA::.. Bass - Markus Drums - Beppo Guitar - Frank, Joe (tracks: 15 to 28), Roger Vocals, Graphics [Absolutely All Graphics By] - Lee https://www.youtube.com/watch?v=onq55pWWqaY Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 13:48:57
Rozmiar: 489.61 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Dire Straits & Eric Clapton - Nelson Mandela Benefit Concert 1988 --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Dire Straits & Eric Clapton Album................: Nelson Mandela Benefit Concert 1988 Genre................: Rock Source...............: CD Year.................: 2019 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 66 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Good Ship Funke Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Dire Straits & Eric Clapton - Walk Of Life [06:24] 2. Dire Straits & Eric Clapton - Sultans Of Swing [11:05] 3. Dire Straits & Eric Clapton - Romeo And Juliet [11:39] 4. Dire Straits & Eric Clapton - Money For Nothing [08:06] 5. Dire Straits & Eric Clapton - Brothers In Arms [09:04] 6. Dire Straits & Eric Clapton - Wonderful Tonight [05:51] 7. Dire Straits & Eric Clapton - Solid Rock [05:48] Playing Time.........: 58:00 Total Size...........: 386,55 MB
Seedów: 166
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 12:58:49
Rozmiar: 396.83 MB
Peerów: 38
Dodał: rajkad
Opis
..::INFO::..
Czwart, najnowszy album studyjny Wolf Alice. Wolf Alice to angielski zespół rockowy z Londynu. Powstał w 2010 roku jako akustyczny duet, w którego skład wchodzili wokalistka Ellie Rowsell i gitarzysta Joff Oddie. Od 2012 roku skład zespołu uzupełniają basista Theo Ellis i perkusista Joel Amey. Pierwszy koncert Wolf Alice odbył się w grudniu 2010 roku w Highbury Garage, gdzie wystąpili jako support dla zespołu April in the Shade, po tym jak Rowsell i Oddie poznali jego członków na jam session w Hope and Anchor w Islington. W lutym 2013 roku wydali debiutancki singiel „Fluffy”, a w maju ukazał się kolejny - „Bros”. Jesienią 2013 roku zespół wydał swoją pierwszą EP-kę Blush, a w maju 2014 roku kolejną - Creature Songs. W lutym 2015 roku ukazał się singiel „Giant Peach”, zapowiadający debiutancki album studyjny My Love Is Cool, który miał premierę w czerwcu 2015 roku. Na płycie znalazł się również singiel z 2014 roku „Moaning Lisa Smile”, który w sierpniu 2015 roku dotarł do 9. miejsca listy US Billboard Alternative Songs i został nominowany do nagrody Grammy 2016 w kategorii Best Rock Performance. Title: The Clearing Artist: Wolf Alice Country: Wielka Brytania Year: 2025 Genre: Rock Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Thorns 2.Bloom Baby Bloom 3.Just Two Girls 4.Leaning Against the Wall 5.Passenger Seat 6.Play It Out 7.Bread Butter Tea Sugar 8.Safe in the World 9.Midnight Song 10.White Horses 11.The Sofa
Seedów: 12
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 12:42:29
Rozmiar: 96.99 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Ego Death at a Bachelorette Party to trzeci solowy album Hayley Williams, wydany 28 sierpnia 2025 roku. Początkowo stanowił kolekcję 17 utworów, które artystka umieściła na swojej stronie internetowej 28 lipca 2025 roku, a następnie wydała jako single 1 sierpnia, zanim oficjalnie opublikowała płytę własnym sumptem pod szyldem swojej niezależnej wytwórni Post Atlantic. W finalnej, oficjalnej wersji albumu znalazł się dodatkowy utwór Parachute. Produkcją zajmował się Daniel James, a w nagraniach udział wzięli również inni artyści. Hayley Williams jest jednocześnie wokalistką zespołu Paramore. Title: Ego Death At A Bachelorette Party Artist: Hayley Williams Country: USA Year: 2025 Genre: Indie Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Ice in My OJ 2.Glum 3.Kill Me 4.Whim 5.Mirtazapine 6.Disappearing Man 7.Love Me Different 8.Brotherly Hate 9.Negative Self Talk 10.Ego Death at a Bachelorette Party 11.Hard 12.Discovery Channel 13.True Believer 14.Zissou 15.Dream Girl in Shibuya 16.Blood Bros 17.I Won't Quit on You 18.Parachute
Seedów: 13
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 12:42:23
Rozmiar: 139.77 MB
Peerów: 12
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Rok 1993. Ostatni moment, żeby zaistnieć na deathmetalowej mapie świata i zostać zauważonym przez fanów, którym nadmiar tej muzyki za chwilę może wyjść bokiem oraz żeby załapać się do jakiejś znaczącej wytwórni z szansą na choćby minimalną promocję. Morta Skuld się udało, dzięki czemu przetrwali w branży, a ich debiut do dziś jest ciepło wspominany jako pomniejszy klasyk gatunku. Jest to o tyle istotne, że w momencie wydania ta muzyka była już trochę przestarzała, a nowopowstałe zespoły miały inne ambicje… Dying Remains to aż 48 minut utrzymanego w średnich tempach surowego death metalu, w którym można się doszukać wpływów Obituary (obstawiam, że to była dla nich inspiracja numero uno), Cancer, Autopsy czy Viogression – a zatem grania ciężkiego, szorstkiego i bezpośredniego. Zespół tylko z rzadka urozmaica rytmiczną mielonkę żwawszym napieprzaniem, zaś od blastów i wszelkich bardziej wymagających rozwiązań formalnych trzyma się z daleka. Materiał jest oparty na prostych, podbitych wyraźnym basem riffach, a same struktury utworów nie należą do przesadnie skomplikowanych, stąd też całość może wydawać się z lekka toporna i jednowymiarowa, jeeendak została naprawdę zgrabnie poskładana, odznacza się wysoką czytelnością i fajnym feelingiem. To właśnie przemyślana konstrukcja utworów oraz odrobina polotu, z jakim zostały zagrane sprawiają, że tej długiej jak na standardy death metalu płyty słucha się od początku do końca bez utraty zainteresowania. No i ten klimat! Dying Remains poprzedza krótkie intro, jakby żywcem wyjęte z horroru klasy C – z jednej strony dość tandetne, z drugiej zaś odpowiednio sugestywne. Po czymś takim wręcz nie wypada startować z blastami, toteż „Without Sin” muzycy Morta Skuld rozpoczynają grobowo – od nawiedzonych melodii, które powoli rozkręcają się w surowe i grubo ciosane, acz chwytliwe riffy. Ten specyficzny klimat podkreślają ponadto solówki (zaskakująco liczne, jak u Autopsy) z charakterystycznym pogłosem oraz wymiotny wokal, który często wpada w manierę Tardy’ego ze „Slowly We Rot”. Produkcja Dying Remains dobrze oddaje pierwotny styl zespołu, a brzmienie nie ustępuje jakością innym nie-topowym kapelom, co jest o tyle ciekawe, że producent płyty nie miał wcześniej styczności z brutalnym graniem. Dying Remains to materiał, który obowiązkowo musi się znaleźć w kolekcji każdego wielbiciela klasycznego death metalu z Ameryki. I choć w muzyce Morta Skuld nie ma niczego, czego byśmy nie znali z dorobku starszych i bardziej znanych kapel pierwszej fali, to ich kreacja wygląda na w pełni przemyślaną i konsekwentnie zrealizowaną. Styl sam w sobie, wokal, brzmienie, okładka, teksty – wszystko jest spójne i tworzy nierozerwalną całość. No chyba, że to dzieło przypadku... demo THE CLASSIC 1993 DEBUT OF BRUTAL US DEATH/DOOM METAL, NOW FULLY REMASTERED Morta Skuld formed in Milwaukee in 1990, going on to release three albums on Peaceville Records (initially via legendary sub-label Deaf Records) in the early-mid 90's. 'Dying Remains' was the band's debut, released in 1993 and recorded at Cornerstone Studios. Morta Skuld brought a refreshing blend of heavy and brutal death and doom along with more atmospheric and melodic elements instead of many straight forward high-octane death metal releases prevalent in the US scene at the time. This was an element which helped to distinguish them from many of their peers. Morta Skuld were highly acclaimed and played with such bands Obituary, Death, Deicide, Napalm Death, Fear Factory, and Cannibal Corpse. Though not a particularly well-known purveyor of classic death metal, Morta Skuld are easily one of the most powerful bands on the scene, as evidenced by the band's 1993 masterpiece, "Dying Remains". This record draws upon the Obituary school of death metal...that is, focused largely on slow or mid-tempo riffs over speed and blast beats, as well as containing (be it accidental or intentional) a very dark and grim atmosphere, conjuring up images of graveyards and tombstones and other shit. Having said that, after listening to this record, it's clear that Morta Skuld have managed to create their own unique style. Unlike the vast majority of bands (good and bad), Morta Skuld play a familiar style of music while managing to avoid writing riffs that play too deeply into any other band's signature style. The riffs will occasionally reference a band like Autopsy, and some of the faster riffs give off a strong "Leprosy" influence, but even in these moments, it's clear that you're not listening to a tribute band...you're listening to Morta Skuld. For example, the opening riff to "Devoured Fears" has always given off a very eerie atmosphere to me, no doubt due to the slow-paced riff and harmonization which is one of Autopsy's many signatures. However, this doesn't really sound like Autopsy to me. It sounds like a band being inspired by one of the most innovative bands on the scene, and rather than simply ripping them off, taking this inspiration and using it to create something new (well, technically old...but you probably get what I mean!). This is also apparent in Dave Gregor's vocal delivery, a man who could easily fend off a small army with simply his diaphragm. The majority of his vocals lean towards an extremely deep, guttural grunt that would reduce Chris Barnes to a terrified little girl. However, Gregor's real crowning jewel are his higher-ranged growls, which are sharp as a knife, and powerful as a tank. Even after years and years of listening to death metal, some of Gregor's vocals on this album give me cold chills ("Now it's time for you to die - ALIVE!!!!!" - not sure what the fuck that is supposed to mean, but holy fuck is it brutal!!!). Another thing that cannot be understated is the sheer power of this album's production. Generally, one would assume that an underground band from a state with a relatively obscure scene, would be relegated to lo-fi recording qualities from people who have no idea what they are doing. Each instrument sounds fantastic...the bass sits loud and proud in the mix, the drums pound on with incredible snare & bass tones (this is particularly apparent in the faster sections with the thrash beat - I can only describe this sound as "sexy"), and the guitar tone is exceptional (save for the "whop-whop-whop-whop" sound it gives off during the opening riff to "Hatred Creation"). I'd also like to point out how awesome the album cover is. A man with a (presumably?) giant forehead being blissfully ripped apart as he's lowered into a lake of boiling flesh & blood, as a graveyard dots the horizon? That's what death metal is all about (especially the giant forehead), and not a giant island-face being stabbed by a bobblehead skeleton (Benediction - "Subconscious Terror"), or a fucking rose (Atrocity - "Todessehnsucht"). Anyway, go buy this album right now. Don't even think about it. Don't be scared off by the ridiculous price that the original fetches on Amazon...the 2013 re-issue available for mail-order through Peaceville revamps the booklet with rare (high quality) photos, clippings from newspapers and magazines about show reviews, album reviews, etc., and the band were kind enough to restore the original album cover, to great effect. The sound quality is also top notch!! Anyway, this album is a must for anyone who loves old-school death metal!! Hopefully the band will manage to re-issue their other albums, so we can hear them too!! Cause of Death ..::TRACK-LIST::.. CD 1 - Dying Remains: 1. Lifeless (Instrumental) 0:32 2. Without Sin 4:00 3. Devoured Fears 6:11 4. Dying Remains 5:12 5. Useless To Mankind 5:11 6. Rotting Ways 4:01 7. Withering Seclusion 5:59 8. Hatred Creation 4:09 9. Scarred 3:57 10. Consuming Existence 3:49 11. Presumed Dead 4:36 CD 2 - Gory Departure - Prolong The Agony - Rehersals '91: Gory Departure demo 1990 1. Intro 0:29 2. Sacrificial Rite 3:24 3. Gory Departure 3:44 4. Preacher Of Lies 3:22 5. Senseless Killing 2:19 Prolong The Agony demo 1990 6. Through Eyes Of Death 0:59 7. Feast From Within 4:13 8. Prolong The Agony (Crucifix) 4:14 9. Of Evil 4:03 Rehearsal Recordings 1991 10. Devoured Fears 6:13 11. Eternal Suffering 4:00 12. Prolong The Agony 4:03 13. Untitled 5:12 ..::OBSADA::.. Vocals, Guitar - Dave Gregor Guitar - Jason O'Connell Drums - Kent Truckenbrod Bass - Jason Hellman Keyboards - Paul Kneevers (tracks: 1) Backing Vocals - Ed Jackson (tracks: 8) https://www.youtube.com/watch?v=Lu1KjFaSqpg Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 12:13:14
Rozmiar: 238.53 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Rok 1993. Ostatni moment, żeby zaistnieć na deathmetalowej mapie świata i zostać zauważonym przez fanów, którym nadmiar tej muzyki za chwilę może wyjść bokiem oraz żeby załapać się do jakiejś znaczącej wytwórni z szansą na choćby minimalną promocję. Morta Skuld się udało, dzięki czemu przetrwali w branży, a ich debiut do dziś jest ciepło wspominany jako pomniejszy klasyk gatunku. Jest to o tyle istotne, że w momencie wydania ta muzyka była już trochę przestarzała, a nowopowstałe zespoły miały inne ambicje… Dying Remains to aż 48 minut utrzymanego w średnich tempach surowego death metalu, w którym można się doszukać wpływów Obituary (obstawiam, że to była dla nich inspiracja numero uno), Cancer, Autopsy czy Viogression – a zatem grania ciężkiego, szorstkiego i bezpośredniego. Zespół tylko z rzadka urozmaica rytmiczną mielonkę żwawszym napieprzaniem, zaś od blastów i wszelkich bardziej wymagających rozwiązań formalnych trzyma się z daleka. Materiał jest oparty na prostych, podbitych wyraźnym basem riffach, a same struktury utworów nie należą do przesadnie skomplikowanych, stąd też całość może wydawać się z lekka toporna i jednowymiarowa, jeeendak została naprawdę zgrabnie poskładana, odznacza się wysoką czytelnością i fajnym feelingiem. To właśnie przemyślana konstrukcja utworów oraz odrobina polotu, z jakim zostały zagrane sprawiają, że tej długiej jak na standardy death metalu płyty słucha się od początku do końca bez utraty zainteresowania. No i ten klimat! Dying Remains poprzedza krótkie intro, jakby żywcem wyjęte z horroru klasy C – z jednej strony dość tandetne, z drugiej zaś odpowiednio sugestywne. Po czymś takim wręcz nie wypada startować z blastami, toteż „Without Sin” muzycy Morta Skuld rozpoczynają grobowo – od nawiedzonych melodii, które powoli rozkręcają się w surowe i grubo ciosane, acz chwytliwe riffy. Ten specyficzny klimat podkreślają ponadto solówki (zaskakująco liczne, jak u Autopsy) z charakterystycznym pogłosem oraz wymiotny wokal, który często wpada w manierę Tardy’ego ze „Slowly We Rot”. Produkcja Dying Remains dobrze oddaje pierwotny styl zespołu, a brzmienie nie ustępuje jakością innym nie-topowym kapelom, co jest o tyle ciekawe, że producent płyty nie miał wcześniej styczności z brutalnym graniem. Dying Remains to materiał, który obowiązkowo musi się znaleźć w kolekcji każdego wielbiciela klasycznego death metalu z Ameryki. I choć w muzyce Morta Skuld nie ma niczego, czego byśmy nie znali z dorobku starszych i bardziej znanych kapel pierwszej fali, to ich kreacja wygląda na w pełni przemyślaną i konsekwentnie zrealizowaną. Styl sam w sobie, wokal, brzmienie, okładka, teksty – wszystko jest spójne i tworzy nierozerwalną całość. No chyba, że to dzieło przypadku... demo THE CLASSIC 1993 DEBUT OF BRUTAL US DEATH/DOOM METAL, NOW FULLY REMASTERED Morta Skuld formed in Milwaukee in 1990, going on to release three albums on Peaceville Records (initially via legendary sub-label Deaf Records) in the early-mid 90's. 'Dying Remains' was the band's debut, released in 1993 and recorded at Cornerstone Studios. Morta Skuld brought a refreshing blend of heavy and brutal death and doom along with more atmospheric and melodic elements instead of many straight forward high-octane death metal releases prevalent in the US scene at the time. This was an element which helped to distinguish them from many of their peers. Morta Skuld were highly acclaimed and played with such bands Obituary, Death, Deicide, Napalm Death, Fear Factory, and Cannibal Corpse. Though not a particularly well-known purveyor of classic death metal, Morta Skuld are easily one of the most powerful bands on the scene, as evidenced by the band's 1993 masterpiece, "Dying Remains". This record draws upon the Obituary school of death metal...that is, focused largely on slow or mid-tempo riffs over speed and blast beats, as well as containing (be it accidental or intentional) a very dark and grim atmosphere, conjuring up images of graveyards and tombstones and other shit. Having said that, after listening to this record, it's clear that Morta Skuld have managed to create their own unique style. Unlike the vast majority of bands (good and bad), Morta Skuld play a familiar style of music while managing to avoid writing riffs that play too deeply into any other band's signature style. The riffs will occasionally reference a band like Autopsy, and some of the faster riffs give off a strong "Leprosy" influence, but even in these moments, it's clear that you're not listening to a tribute band...you're listening to Morta Skuld. For example, the opening riff to "Devoured Fears" has always given off a very eerie atmosphere to me, no doubt due to the slow-paced riff and harmonization which is one of Autopsy's many signatures. However, this doesn't really sound like Autopsy to me. It sounds like a band being inspired by one of the most innovative bands on the scene, and rather than simply ripping them off, taking this inspiration and using it to create something new (well, technically old...but you probably get what I mean!). This is also apparent in Dave Gregor's vocal delivery, a man who could easily fend off a small army with simply his diaphragm. The majority of his vocals lean towards an extremely deep, guttural grunt that would reduce Chris Barnes to a terrified little girl. However, Gregor's real crowning jewel are his higher-ranged growls, which are sharp as a knife, and powerful as a tank. Even after years and years of listening to death metal, some of Gregor's vocals on this album give me cold chills ("Now it's time for you to die - ALIVE!!!!!" - not sure what the fuck that is supposed to mean, but holy fuck is it brutal!!!). Another thing that cannot be understated is the sheer power of this album's production. Generally, one would assume that an underground band from a state with a relatively obscure scene, would be relegated to lo-fi recording qualities from people who have no idea what they are doing. Each instrument sounds fantastic...the bass sits loud and proud in the mix, the drums pound on with incredible snare & bass tones (this is particularly apparent in the faster sections with the thrash beat - I can only describe this sound as "sexy"), and the guitar tone is exceptional (save for the "whop-whop-whop-whop" sound it gives off during the opening riff to "Hatred Creation"). I'd also like to point out how awesome the album cover is. A man with a (presumably?) giant forehead being blissfully ripped apart as he's lowered into a lake of boiling flesh & blood, as a graveyard dots the horizon? That's what death metal is all about (especially the giant forehead), and not a giant island-face being stabbed by a bobblehead skeleton (Benediction - "Subconscious Terror"), or a fucking rose (Atrocity - "Todessehnsucht"). Anyway, go buy this album right now. Don't even think about it. Don't be scared off by the ridiculous price that the original fetches on Amazon...the 2013 re-issue available for mail-order through Peaceville revamps the booklet with rare (high quality) photos, clippings from newspapers and magazines about show reviews, album reviews, etc., and the band were kind enough to restore the original album cover, to great effect. The sound quality is also top notch!! Anyway, this album is a must for anyone who loves old-school death metal!! Hopefully the band will manage to re-issue their other albums, so we can hear them too!! Cause of Death ..::TRACK-LIST::.. CD 1 - Dying Remains: 1. Lifeless (Instrumental) 0:32 2. Without Sin 4:00 3. Devoured Fears 6:11 4. Dying Remains 5:12 5. Useless To Mankind 5:11 6. Rotting Ways 4:01 7. Withering Seclusion 5:59 8. Hatred Creation 4:09 9. Scarred 3:57 10. Consuming Existence 3:49 11. Presumed Dead 4:36 CD 2 - Gory Departure - Prolong The Agony - Rehersals '91: Gory Departure demo 1990 1. Intro 0:29 2. Sacrificial Rite 3:24 3. Gory Departure 3:44 4. Preacher Of Lies 3:22 5. Senseless Killing 2:19 Prolong The Agony demo 1990 6. Through Eyes Of Death 0:59 7. Feast From Within 4:13 8. Prolong The Agony (Crucifix) 4:14 9. Of Evil 4:03 Rehearsal Recordings 1991 10. Devoured Fears 6:13 11. Eternal Suffering 4:00 12. Prolong The Agony 4:03 13. Untitled 5:12 ..::OBSADA::.. Vocals, Guitar - Dave Gregor Guitar - Jason O'Connell Drums - Kent Truckenbrod Bass - Jason Hellman Keyboards - Paul Kneevers (tracks: 1) Backing Vocals - Ed Jackson (tracks: 8) https://www.youtube.com/watch?v=Lu1KjFaSqpg Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 12:09:46
Rozmiar: 713.18 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
Hermeto pozostaje jednym z tych wielkich oryginałów, których tak bardzo potrzebujemy! ...( TrackList )... Jazz sous les Pommiers, 17.05.2012 1. Gritos 2. Frulato 3. Fazenda Novato 4. Taynara 5. Ailin 6. Futicando 7. Tamencos E Pilhois 8. Autumn Leaves 9. Tupizando 10. Joyce 11. Pour Itibere 12. Garotte 13. Reman 14. Irnaos Latinos ...( Obsada )... Hermeto Pascoal - basse Itibre Zwary - contrebasse Marcio Bahia - batterie Fabio Pascoal - percussion Doris Vinicious - flute Andres Pereira Marques - piano Aline Morena - chant https://www.youtube.com/watch?v=6JZtxpSq7HY Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 11:32:12
Rozmiar: 6.79 GB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. '...Tworzenie materiału na album "The 7th dew" przypadło na trudny czas. Treści spowodowane są osobistymi przeżyciami, przemyśleniami i nadzieją, że wszystko wróci do normalności. Jestem niezmiernie wdzięczna losowi, że pozwolił mi wrócić do tego co kocham, do dźwięków, które czuję całą sobą.' Sabina Odpocząłem przy tej płycie. Lekkość, melodia i czad. Tak można by ją podsumować. Loonypark proponuje tradycyjny art rock, choć nie bez wpływów hard rocka, jazzu i ambientu. Robi to z niezwykłą mocą i świeżością. Biegłość instrumentalistów i niesamowity wokal Sabiny Goduli-Zając stanowią znakomity punkt wyjścia do naprawdę jakichś kompozycji. Albo odwrotnie. Brzmieniowo Loonypark buduje pomost pomiędzy współczesnością a latami 80. XX wieku. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że formuła, jaką zespół przedstawia, nie zahacza o współcześnie źle rozumiany rock progresywny, który dawno się zmienił w progresywny hałas. Mocniejsze wątki mają tu znaczenie głównie w kontekście napięcia, jakie Loonypark potrafi zbudować. Ale prócz owego napięcia jest tu też sporo przestrzeni. W tym przestrzeni dla wokalu, co nie zawsze jest oczywiste. Paradoksalnie, ten nie miałby najmniejszego problemu z przebiciem się przez ścianę dźwięku, ale instrumentaliści zachowują się kulturalnie, co świadczy o klasie i wysmakowaniu wydawnictwa. „The 7th Dew” to płyta nie tylko dla zwolenników gatunku. Dla mnie to prawdziwa „polska alternatywa”. Bo w przeciwieństwie do grona wykonawców, którzy tak są oficjalnie określani, Loonypark naprawdę na nic się nie ogląda. Robi swoje i robi to dobrze. Bez dotacji, bez sponsorów, bez znanych kolegów i bez podlizywania się publiczności. Michał Dziadosz Gdyby ktoś kazał mi jak najkrócej opisać muzykę Loonypark, powtórzyłbym to, co napisałem już w recenzji poprzedniego albumu, wydanego w 2019 roku Deep Space Eight. Że to szeroko rozumiany neoprogresywny rock z ciepłymi klawiszowymi tłami, nienachalną gitarą, żeńskim wokalem i ogólnym nastrojem niespieszności i melancholii. I ta nowa płyta też oczywiście sporymi fragmentami taka jest. Przykładem niech będą kończące album dwie kompozycje: The Embarce i The Truth. Bardzo klimatyczne, nastrojowe, z ładnymi solowymi figurami klawiszowymi i gitarowymi. Jednak nie tylko takimi brzmieniami ten album stoi, bo sporo w nim różnorodności, głównie gitarowej. Powiedziałbym nawet, że to rzecz bardziej odważna pod tym względem od poprzedników. Ale po kolei. Szósty album projektu Krzysztofa Lepiarczyka przynosi pewne zmiany i roszady – powiedzmy to – natury technicznej. Po pierwsze, do zespołu powróciła po krótkiej przerwie oryginalna wokalistka Loonypark, Sabina Godula-Zając. Przypomnę, że na Deep Space Eight zaśpiewała Magda Grodecka. Nie wolno jednak zapomnieć, że śpiewała ona teksty… Goduli-Zając. Zatem pani Sabina była jak najbardziej blisko Loonypark. A skoro o tekstach mowa. Wokalistka tak powiedziała o lirykach na tym albumie: Tworzenie materiału na album "The 7th Dew" przypadło na trudny czas. Treści spowodowane są osobistymi przeżyciami, przemyśleniami i nadzieją, że wszystko wróci do normalności. Jestem niezmiernie wdzięczna losowi, że pozwolił mi wrócić do tego co kocham, do dźwięków, które czuję całą sobą. I faktycznie, mają one tę specyficzną melancholię, wrażliwość i są w istocie na swój sposób intymne. Choć czasami w dosyć oczywisty sposób przypominają o ważnych w naszym życiu zasadach („bądź dobry, miły, twardy, mądry, miej otwarte serce, otwarty umysł” w tytułowym The 7th Dew, czy „kiedy idziemy razem, jesteśmy silni” w The Tree Of Life). Inną zmianę przynosi okładka – jak to zwykle w Loonypark niebanalna. Tym razem po okresie prac Leszka Kostuja i dziele Rafała Barnasia na Deep Space Eight przyszedł czas na pracę niemieckiego grafika i fotografa, Stefana Kellera. No i co wreszcie z pozostałą muzyką? Wszak we wstępie było tylko o dwóch utworach. Mam wrażenie, że ta płyta jest mocniejsza. Mimo że Lepiarczyk jest klawiszowcem oddaje pole Piotrowi Grodeckiemu. Jego gitara króluje na The 7th Dew i to w różnych kolorach. Sporo jest ciekawych gitarowych solówek (The Earth, The Fever, Virtuality, wspomniane The Embarce i The Truth). Ta w The Fever, z efektem wah-wah, ma lekko psychodeliczny wymiar. Cała zresztą ta kompozycja ma mroczny klimat dzięki brudnym, gitarowym riffom. Z kolei w Toxic Unity gitarowe formy mają coś blues rockowego (co ciekawe, początek tej kompozycji jest taki… quasi jazzowy). Struktura niektórych utworów jest wielowątkowa pod względem rytmicznym. Taki The Earth rozpoczyna się istną galopadką, by później zwolnić, wyciszyć się bez wykorzystania rytmu i wreszcie powrócić do początkowego rozpędzenia. A mój ulubiony na albumie The 7th Dew przynosi ciekawie budowane napięcie w zwrotce (pewna marszowość), które nagle ucina się i przechodzi w piękny harmonicznie wykonany refren. Uroku płycie dodaje jak zwykle emocjonalny, mający w sobie sporo dramatyzmu śpiew Goduli-Zając oraz wyraziście słyszalne w miksie partie basu Piotra Lipki. Bardzo udana płyta. Mariusz Danielak Szósty album Loonypark, zespołu prowadzonego przez Krzysztofa Lepiarczyka, przyniósł dwie zmiany. Pierwsza to powrót po krótkim niebycie Sabiny Goduli-Zając za mikrofon (na poprzedniej płycie, „Deep Space Eight”, jej miejsce zajęła Magda Grodecka). Druga zmiana, już bardziej kosmetyczna, dotyczy autora okładki. Muzycznie na płycie „The 7th Dew” zespół porusza się w podobnych klimatach jak na poprzednim krążku. Jest może ciut ciężej, gdyż bardziej eksponowane miejsce zajmuje teraz gitara. Krzysztof Lepiarczyk dał więcej przestrzeni Piotrowi Grodeckiemu, który rozwinął skrzydła i w kilku momentach naprawdę zachwycił. Nieźle współpracuje ze sobą sekcja Piotr Lipka (bg) – Grzegorz Fieber (dr). Co ważne, na nowym albumie nie brakuje przebojowych momentów, jak na przykład w tytułowym numerze, w którym wspaniałe solo gitarowe wykonał gościnnie pojawiający się w tym jednym nagraniu Jacek Szczepaniak. Ale i tak zdecydowanie najmocniejszymi punktami płyty są dwa ostatnie utwory, czyli „The Embrace” oraz „The Truth”. W „The Embrace” zachwyca długie, wspaniałe solo gitarowe w końcówce, zaś w ostatnim na płycie „The Truth” może podobać się wspaniała współpraca pomiędzy Krzysztofem Lepiarczykiem (klawisze), a Piotrem Grodeckim (gitara). Ten, jakby nie było, nieco krótszy utwór (4:44) całkiem dobrze nadaje się do radia. Nie wszystko jest jednak na „The 7th Dew” idealne. W niektórych momentach wokal Sabiny nuży, a czasem drażni swoją manierycznością. Daje się to zauważyć chociażby w kompozycji „The Fever” (a może Sabina celowo zaśpiewała tak, jakby miała gorączkę?). Nie wszystkie utwory do końca przekonują, jak „The Tree of Life” - to taki taniec-przytulaniec. Tylko po części ciekawą pozycją wydaje się najdłuższy na płycie „Virtuality”. Początek – ciekawa linia basu, trochę intrygujących rozwiązań melodycznych w środku, lecz nieco nuży jednostajna perkusja w tym ewoluującym w kierunku pop kawałku. Na szczęście większość kompozycji wypada pozytywnie, sporo jest na tej płycie materiału, który raczej nie zginie przy słuchaniu. Dlatego przy albumie „The 7th Dew” należy postawić plus, ale czy stanie się on przełomowym w karierze Loonypark i zapisze się złotymi zgłoskami w historii tego zespołu? Raczej w to wątpię, choć czas muzycznych podsumowań 2021 roku nastąpi dopiero za sześć miesięcy. Paweł Świrek The 7th Dew is, asymmetrically, the 6th release from this quintet of experienced Polish musicians from Krakow, following on from 2019s Deep Space Eight (see review), plus numerous side and solo projects which have kept the band busy during these last troubled years. This time around Sabina Godula-Zając steps in behind the microphone and the line-up is bolstered by Jacek Szczepaniak who takes a lead guitar role on the title track. All pieces are composed by founding member and keyboard player Krzysztof Lepiarczyk fresh from his own enjoyable solo outing. The whole affair announces itself with a fanfare of racing riffing, although those who know Loonypark will be aware that the brakes can come on quite suddenly. The Earth which opens is typical of what you can expect. High flying moments of virtuosity interspersed with a brand of crossover light rock and unassuming power ballads with pleasing sing-along festival friendly choruses. Whether the balance is quite right is a matter for taste. While prog purists will likely complain that their share is more like the currants scattered around the teacake, it is still fair to say that there are plenty of moments to savour when things really take flight driven by Piotr Grodecki's coruscating guitar work. The same tricks are repeated in the title track, heavy riffs, slow it down, a spoken word section (yawn) and a binding guitar solo. In Sabina Godula-Zając we have another powerful female vocalist who is perfectly suited to the delivery of expansive, melodic rock. In Virtuality I thought the band had found the essence a really good single which would grace any drivetime show, but, like much in this album, it lost its way and couldn't resist some tedious posturing. It's the longest song of the collection, but seemed longer when an edited version could have taken the roof off most venues. The Tree Of Life is pleasant if lightweight with a trite pop chorus that will send most prog fans to the bar. Having said which, Loonypark are probably at their best keeping it straightforward and getting down and dirty. They are clearly having a blast on Toxic Unity with its funky grinding guitar work - although even here they can't help themselves from noodling around with some changes of pace which distract rather than enhance. There is much to admire in this collection and I enjoyed the performances of all the musicians and they get extra bonus points for keeping things to a disciplined and well structured length. Unusually for a prog critic, I actually felt that they would benefit from keeping some of the songs to a simpler structure, there are a lot of good ideas which get lost somewhere in the constant meddling and harsh transitions which tend to get a bit irritating. Nonetheless, I think most prog fans will complain that there is too much lightweight filler between the moment of real magic. Andrew Cottrell ..::TRACK-LIST::.. 1.The Earth 2.The 7th Dew 3.The Fever 4.Virtuality 5.The Tree Of Life 6.Toxic Unity 7.The Embarce 8.The Truth ..::OBSADA::.. Sabina Godula - Zając- vocal Piotr Grodecki - guitars Krzysztof Lepiarczyk - keyboards Piotr Lipka - bass Grzegorz Fieber - drums https://www.youtube.com/watch?v=vVIRPWAZ4SQ Ponieważ wiem, iż bywają problemy z pobraniem moich wstawek bardzo proszę osoby, którym się to udało o udostępnianie innym użytkownikom. Nie zachowujcie się jak pisowsko-konfederackie ścierwa... Przekaz POLSKI, nie lewacki... ***** *** i konfederacje!!! W 1989 roku dostaliśmy ogromną szansę wyjścia z ruskiej dupy... Nie dajmy się znowu tam wcisnąć!!! SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-09-14 11:27:11
Rozmiar: 113.47 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
1 - 30 | 31 - 60 | 61 - 90 | ... | 3631 - 3660 | 3661 - 3690 | 3691 - 3720 | 3721 - 3750 | 3751 - 3780 | ... | 24631 - 24660 | 24661 - 24690 | 24691 - 24702 |
|||||||||||||