|
|
|||||||||||||
|
Ostatnie 10 torrentów
Ostatnie 10 komentarzy
Discord
Kategoria:
Muzyka
Ilość torrentów:
26,315
Opis
..::INFO::..
Debiutancki album studyjny amerykańskiego zespołu indie rockowego z Nowego Jorku. Na wokalu Kali Holloway. Title: Yes Yes To You Artist: The Affair Country: USA Year: 2007 Genre: Rock Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Unwanted Company 2.Honey 3.Wait For It 4.Dead Letters 5.Swallow The Nights 6.Andy 7.Red And White 8.Anything But Disco (You Ruined My Life) 9.The Chase 10.Tim's Song 11.Fashion Victim 12.Jailbait Date 13.Left At The Party
Seedów: 7
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-05 11:00:59
Rozmiar: 87.80 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- VA - Virgin Records - 40 Years Of Disruptions - (3 CD) --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Various Artists Album................: Virgin Records - 40 Years Of Disruptions Genre................: Pop, Rock Source...............: CD Year.................: 2013 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 61-69 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Virgin Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 1 --------------------------------------------------------------------- 1. Mike Oldfield - Tubular Bells (Opening Theme) [03:17] 2. Sex Pistols - God Save The Queen [03:19] 3. Phil Collins - In The Air Tonight [05:26] 4. Human League - Don't You Want Me [03:57] 5. XTC - Senses Working Overtime [04:33] 6. Malcolm McLaren - Buffalo Gals [03:41] 7. Heaven 17 - Temptation [03:33] 8. UB40 - Red Red Wine [03:02] 9. Culture Club - Do You Really Want To Hurt Me [04:22] 10. Genesis - Mama [06:51] 11. Giorgio Moroder, Philip Oakey - Together In Electric Dreams[03:50] 12. Simple Minds - Don't You (Forget About Me) [04:20] 13. Bryan Ferry - I Put A Spell On You [03:55] 14. T'Pau - China In Your Hand [03:59] 15. Inner City - Good Life [03:56] 16. Neneh Cherry - Buffalo Stance [04:06] 17. Soul II Soul, Caron Wheeler - Back To Life (However Do You Want Me)[03:47] 18. Massive Attack - Unfinished Sympathy [05:13] 19. Enigma - Sadeness (Part I) [04:16] Playing Time.........: 01:19:31 Total Size...........: 530,71 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 2 --------------------------------------------------------------------- 1. Meat Loaf - I'd Do Anything For Love (But I Won't Do That)[05:24] 2. Pato Banton, Reggae Revolution, Ali Campbell, Robin Campbell - Baby Come Back[03:51] 3. Shaggy - Boombastic [03:51] 4. Everything But The Girl - Walking Wounded [04:01] 5. Spice Girls - Wannabe [02:52] 6. Chemical Brothers - Block Rockin' Beats [03:24] 7. Daft Punk - Around The World [04:00] 8. Air - Sexy Boy [03:51] 9. Verve - Bitter Sweet Symphony [05:58] 10. KT Tunstall - Black Horse And The Cherry Tree [02:51] 11. Lenny Kravitz - Fly Away [03:42] 12. Kooks - Naive [03:25] 13. Laura Marling - Ghosts [03:01] 14. Deadmau5, Rob Swire - Ghosts 'n' Stuff [03:11] 15. David Guetta, Sia - Titanium [04:06] 16. Professor Green, Emeli Sande - Read All About It [03:55] 17. Swedish House Mafia, John Martin - Don't You Worry Child[03:32] 18. Emeli Sande - Next To Me [03:15] 19. Bastille - Pompeii [03:36] 20. Naughty Boy, Sam Smith - La La La [03:40] 21. Chvrches - Gun [03:52] Playing Time.........: 01:19:29 Total Size...........: 551,80 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting - CD 3 --------------------------------------------------------------------- 1. Bastille - (I Just) Died In Your Arms [03:20] 2. KT Tunstall - Sledgehammer [04:24] 3. Corinne Bailey Rae - Jealous Guy [04:53] 4. The Kooks - Teardrop [04:01] 5. Ella Eyre - We Don't Have To Take Our Clothes Off [03:51] 6. Josh Record - Only You [02:31] Playing Time.........: 23:03 Total Size...........: 141,18 MB
Seedów: 93
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-05 10:53:17
Rozmiar: 1.22 GB
Peerów: 28
Dodał: rajkad
Opis
Title: Sanctuary
Artist: Evanescence Year: 2026 Genre: Alternative Metal Country: USA Duration: 00:48:58 Format/Codec: MP3 Audio Bitrate: 320 kbps Track Listing 01. Beautiful Lie [4:10] 02. Tell Me When You've Had Enough [3:19] 03. Who Will You Follow [3:55] 04. Rapture [3:26] 05. Afterlife [4:10] 06. Sanctuary [4:18] 07. How Do I Heal [3:49] 08. About Us [4:50] 09. Calm Down [4:18] 10. Self-Destruct [3:53] 11. Forever Without You [5:16] 12. Wide Open Heart [3:34]
Seedów: 52
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-05 07:04:04
Rozmiar: 115.05 MB
Peerów: 31
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Nad Przepaścią to debiutancki album warszawskiego zespołu punk-rockowego Blizny. Wydawnictwo ukazało się w lutym 2025 roku nakładem wytwórni 5 Records i zawiera 13 żywiołowych utworów. Kapela powstała z inicjatywy Janka Rottena, poety i animatora sceny punk. Zespół tworzy prosty punk rock w rock'n'rollowym sosie, opatrzony tekstami o życiu, śmierci i wszystkim, co pomiędzy. Title: Nad Przepaścią Artist: Blizny Country: Polska Year: 2025 Genre: Punk Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. Blizny Kosiarz Oko dyktatora Smak patologii Niemy krzyk Cisi ludzie Katedra Nad przepaścią Wichrzyciele Ogień w butelce Punk rock Co w mej głowie Bohater
Seedów: 10
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 17:04:02
Rozmiar: 78.39 MB
Peerów: 7
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
Sonic Youth - jedno z ciekawszych muzycznych zjawisk swojej dekady... ..::TRACK-LIST::.. 1. Rain On Tin 2. The Empty Page 3. Karenology 4. Plastic Sun 5. Mariah Carey & The Arthur Doyle Hand Cream 6. Sympathy For The Strawberry https://www.youtube.com/watch?v=P-SLnesYkZw SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 16:40:26
Rozmiar: 3.92 GB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
Soledad Pastorutti to jedna z najważniejszych postaci współczesnej muzyki argentyńskiej. Urodziła się 12 października 1980 roku w niewielkim miasteczku Arequito, w prowincji Santa Fe. Już od najmłodszych lat była związana z muzyką ludową, wychowując się w atmosferze silnie zakorzenionej w tradycjach folklorystycznych Argentyny. Jej talent objawił się bardzo wcześnie, a prawdziwy przełom nastąpił, gdy jako nastolatka wystąpiła na prestiżowym festiwalu folkloru w Cosquín. Ten moment otworzył jej drzwi do ogólnokrajowej kariery i uczynił z niej symbol odrodzenia muzyki folkowej wśród młodego pokolenia. Debiutancki album Poncho al viento, wydany w 1996 roku, odniósł ogromny sukces i szybko przyniósł jej popularność. Soledad wyróżniała się nie tylko mocnym, charakterystycznym głosem, ale także niezwykłą energią sceniczną i autentycznością. W swoich utworach sięgała po tradycyjne formy argentyńskiego folkloru, takie jak chacarera czy zamba, jednocześnie nadając im nowoczesne brzmienie. Dzięki temu folklor przestał być postrzegany wyłącznie jako muzyka starszego pokolenia, a zaczął przemawiać także do młodszych słuchaczy. Na przestrzeni lat Soledad wydała wiele albumów, które ugruntowały jej pozycję jako jednej z najważniejszych artystek w kraju. Jej twórczość łączy przywiązanie do tradycji z otwartością na nowe wpływy, co sprawiło, że stała się artystką uniwersalną, rozpoznawalną nie tylko w Argentynie, ale i w innych krajach Ameryki Łacińskiej. Szczególne uznanie przyniosły jej projekty realizowane we współpracy z innymi wybitnymi wokalistkami, które podkreślały wspólne korzenie muzyczne regionu. Wstawka zawiera dziesiąty album Soledad. Artist: Soledad Pastorutti Title: Adonde Vayas Country: Argentyna Year: 2003 Genre: Latin Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 180 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.A Donde Vayas 2.Tambores Del Sur 3.Mal De Amores 4.Luz De Amor 5.Mi Verdad 6.Para Mi Pueblo Argentino 7.Luces Para Mi 8.El Tiempo Pasa 9.Por Donde Va El Amor 10.Mi Sueno Mejor 11.Si Tu No Estas 12.Todo El Mundo Tiene Algo Que Decir 13.Zamba De Usted
Seedów: 1
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 16:08:04
Rozmiar: 63.40 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Drugi album meksykańskiego zespołu skapunkowego. Title: Detektor De Meskal Artist: Los Korucos Country: Meksyk Year: 2006 Genre: Ska Punk Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 128 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1. La Zapateada 2. La Bolita 3. El Frijol En El Arroz 4. Lucy 5. La Muerte 6. De Pie 7. Ya No Vino Andres 8. La Historia De Un Koruco Enamorado 9. Cirkera 10. Mama 11. Cocodrilo (cover Maldita Vecindad) 12. El Tieso Y La Negra Soledad (cover Maldita Vecindad)
Seedów: 12
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 16:04:01
Rozmiar: 49.46 MB
Peerów: 2
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Zremasterowana wersja poszerzona o 38 minut - cztery długie utwory zarejestrowane podczas tej samej trasy! Świetny, koncertowy (trzeci i zarazem ostatni w dyskografii) album progresywnej supergrupy, złożonej z byłych członków King Crimson (John Wetton), Roxy Music (Eddie Jobson) i Zappy (Terry Bozzio - znany m.in. z LP "Zoot Allures"). Była to ostatnia formacja lat 70-tych z powodzeniem nawiązująca do najlepszych dokonań gatunku. Doskonały dźwięk i gustowna grafika. Atrakcyjny, dynamiczny koncert, efektowny, energicznie zagrany, z prawdziwie rockowym wykopem. Do tego niespecjalnie trudny w odbiorze. Dla kazdego fana ambitniejszego rocka - czysty relaks. I jeżeli ktoś sobie pomyśli, że pewnie nieprzypadkowo recenzja tej płyty ukazuje się trzy dni po krakowskim koncercie UK, to ma absolutną rację. Zupełnie nieprzypadkowo. Miało być co innego, ale zaraz w czwartek „Night After Night” wylądowało w moim przenośnym odtwarzaczu i przeskoczyło kolejkę (pierwotnie dzisiaj miał być pierwszy solowy Wetton). Z tym krążkiem jest związana cała historia. Był to pierwszy zachodni winyl jaki sobie kupiłem i to w dość specyficznych okolicznościach. Po dość długim pobycie opuściłem szpital w Rzeszowie, a że był początek grudnia, to postanowiłem sobie od razu kupić prezent na św. Mikołaja. Udałem się do miejscowego sklepu płytowego Fono-Kram po debiut Marillion. Niestety akurat w tym momencie nie było go na stanie, więc zacząłem rozglądać się po półkach za czymś innym. Jakoś nie potrafiłem się na nic zdecydować, już mój papo zaczynał się niecierpliwić, aż dostrzegłem w pewnym momencie niebieska okładkę z napisem „UK”. Nie była to dla mnie obca nazwa, bo „Danger Money” już znałem i bardzo mi się podobało. „Night After Night” co prawda nie słyszałem, ale to był żaden problem – było „Nothing to Lose”, „Rendezvous 6:02”, „Ceasar’s Palace Blues” – czego chcieć więcej? Poza tym ze dwa utwory posłuchałem na miejscu. Zapłaciłem „jedyne” 3200 złotych i płyta zmieniła właściciela. W tym czasie, w połowie lat osiemdziesiątych zakup takiej płyty był poważnym wydarzeniem, omalże świętem – dostęp do takiego towaru nie był łatwy. Najczęściej były to rzeczy z „drugiej ręki”, a przeciętny komis płytowy dysponował 50-70 tytułami, zwykle w pojedynczych egzemplarzach, poza tym był to też wyjątkowo kosztowny sport. Niecałe dwa lata później, kiedy poszedłem do pracy, pierwszej pensji dostałem 8150 złotych ( nawet jak na tamte czasy bardzo mało), to relatywnie w porównaniu do dzisiejszych zarobków cena takiej jednej płyty musiałaby teraz oscylować w granicach 400 – 500 złotych. A to była jedna z najtańszych wtedy tam w Fono-Kramie, bo na przykład świeżo wydany debiut Stinga kosztował 5000 złotych. „Night After Night” to była chyba też pierwsza zachodnia płyta, która usłyszałem „na żywo”, to jest z własnego gramofonu, bez pośrednictwa radia. I dynamiczne wejście syntezatorów w czwartej minucie „Rendezvous 6:02” – jak to zabrzmiało, na niezłym sprzęcie, z dobrze nagranego i wyprodukowanego (nie trzeszczącego) winyla – tego wrażenia nie zapomnę nigdy, jest to jedno z moich najważniejszych doświadczeń muzycznych. Swego czasu była to jedna z moich dziesięciu ulubionych koncertówek ever, ale było to już jakiś czas temu. Później poznałem trochę więcej tego typu wydawnictw i to już nie jest pierwsza dziesiątka, chociaż dwudziestka pewnie tak. Poza tym ktoś mnie „poszczuł” „Concert Classics vol.4”, znanym też jako „Live In Boston” a jest to rzecz znacznie lepsza od „Night After Night”. Ale wracając do tematu – biorąc pod uwagę oba krążki studyjne, „Night After Night” jest z pewnością poniżej możliwości grupy, bo jest „zaledwie” trochę lepiej niż bardzo dobre, a powinno być co najmniej znakomite. Zestawienie utworów też raczej optymalne nie jest, ale w tym przypadku każdy fan inaczej by wypełnił te trzy kwadranse, więc w tej sytuacji musimy wziąć pod uwagę czasowe ograniczenia nośnika. Co też ważne - trzyosobowe UK miało swoje założenia taktyczne i ma to również swoje odzwierciedlenie na tej płycie. Już „Danger Money” przyniosło muzykę bardziej przebojową i bliższą, powiedzmy, AORowi niż debiut i ten koncert też jest taki – można powiedzieć, że nawet bardziej rockowy niż prog-rockowy. A nowe utwory – tytułowy i „As Long As You Want Me Here” – to proste, rockowe piosenki. Inna broszka, że i tak zagrane jest to znakomicie. Zawsze najbardziej podobały mi się „Nothing to Lose”, „Night After Night” i „Rendezvous 6:02”, chociaż cala druga strona, a zwłaszcza set z pierwszego krążka to też nie w kij dmuchał – to jest to bardziej prog-rockowe UK. Może i „Night After Night” to jest tak z półtorej stopnia niżej od absolutu, ale to i tak jeden z tych klasycznych albumów koncertowych z lat siedemdziesiątych, w zasadzie absolutna ekstraklasa i zakup tego winyla był dobrą inwestycją. Wojciech Kapała This is the live record of the 2 UK's studio albums. The sound is only good. There are 2 new songs: "Night after night" and "As long as you want me here". The more accessible "Night after night" is not very complex, more diluted, so that it is a bit disappointing, although there is a very good organ solo. "As long as you want me here" contains an interesting & too short intro of really modern & futuristic keyboards; Jobson's simple piano and Wetton's vocals are quite addictive and catchy, but nothing is really complex and elaborated on this track. The keyboards intro on "Alaska" is ABSOLUTELY flamboyant: quite better and louder than on the studio album. The complex & fast parts like on "Presto vivace" are VERY well played: Jobson is a GOD! Jobson's electric violins are very fast and elaborated, especially on "Caesar's Palace Blues", reminding Darryl Way's work or himself playing with Curved Air. The enthusiastic crowd favorably responds. Instead of the 2 new tracks mentioned above, UK should have played the complex bit a la ELP on "Carrying no cross". Have you heard the curious cut effect made on the crowd's "UK" shout, after the "Caesar's Palace Blues" track? greenback If memory serves this album comes with a different artwork too, since I remember the back of this vinyl coming with a satellite picture of the UK (and not Alaska like some might have written), but this is the group's ony official live album, the rest being posthumous exploitation albums. Although one might argue that this live album was a shameless exploitation of a flogged to death group, but this album has the merit of bringing to its fans three new track, not yet present on the two studio ones. But that's about its only merit, really as this album doesn't exploit much the live possibilities?? Don't come to this looking for extended solos or very different or powerful version of studio tracks. After the extremely dull and boring new track Night After Night, where obviously Wetton can't help telling us how his life is a routine (and if not the case, he should choose his track title better, then), how can a prog fan not feel bored. A soporific rendition of RDV 6:02 follows and then an Asia preview with Nothin To Lose (John's really not hiding his career choices here) are preceding another new track, the AOR-lyrics-filled As Long As You Want Me There (John you talking to the fans or your wife???), this opening side is simply laughable and best forgotten. No wonder the punks balked and keeled over from laughter?? Yyyyuuuuuckkkkkkkk!!!!!!!!!........ Gooey and slimy stuff. The flipside is not faring much better I'm afraid, though, even if Jobson's Alaska track brings some ELP ambiance that the other trio had forgotten about. A slow starter Moog-like intro, transformed by Emerson's organ, until Lake's vocals (uuuuhhrrr!!?.. I mean Wetton's) in Time To Kill take the exercise into grotesque territory, even if the violin solo is not without its merit (but nowhere close to Ponty's works). The intro of In The Dead Of Night is fairly different-sounding than its studio version, but ultimately it doesn't change much what is the group's better track over the three albums. As you'd guess Presto Vivace sounds very ELP-esque again and the closing CPBlues is nothing but a bore?. Best forgotten, really, this flipside is somewhat better than the catastrophic alter ego. Just like its two studios disc, this UK album is better left alone sitting on store shelves or, in case you were ill-advised and acquired it, next to the garbage can. Visibly, ridicule didn't kill or maim in the late 70's, but then when listening to Wetton's next adventures, ridicule didn't kill either in the 80's. Don't say I didn't warn you. Sean Trane ..::TRACK-LIST::.. 1. Night After Night 5:23 2. Rendezvous 6:02 5:17 3. Nothing To Lose 5:27 4. As Long As You Want Me Here 5:00 5. Alaska 4:16 6. Time To Kill 4:22 7. Presto Vivace 1:03 8. In The Dead Of Night 6:23 9. Caesar's Palace Blues 4:45 Bonus Tracks: 10. Danger Money 8:15 11. The Only Thing She Needs 8:46 12. Thirty Years 6:21 13. Carrying No Cross 13:26 All tracks recorded live at Nakano Sun Plaza and Seiken Kan, Tokyo, Japan between 29th May and 4th June 1979. ..::OBSADA::.. Terry Bozzio - drums, percussion Eddie Jobson - keyboards, electric violin John Wetton - vocals, bass https://www.youtube.com/watch?v=BWNtOZrJVx0 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 47
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 12:28:30
Rozmiar: 181.84 MB
Peerów: 12
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Zremasterowana wersja poszerzona o 38 minut - cztery długie utwory zarejestrowane podczas tej samej trasy! Świetny, koncertowy (trzeci i zarazem ostatni w dyskografii) album progresywnej supergrupy, złożonej z byłych członków King Crimson (John Wetton), Roxy Music (Eddie Jobson) i Zappy (Terry Bozzio - znany m.in. z LP "Zoot Allures"). Była to ostatnia formacja lat 70-tych z powodzeniem nawiązująca do najlepszych dokonań gatunku. Doskonały dźwięk i gustowna grafika. Atrakcyjny, dynamiczny koncert, efektowny, energicznie zagrany, z prawdziwie rockowym wykopem. Do tego niespecjalnie trudny w odbiorze. Dla kazdego fana ambitniejszego rocka - czysty relaks. I jeżeli ktoś sobie pomyśli, że pewnie nieprzypadkowo recenzja tej płyty ukazuje się trzy dni po krakowskim koncercie UK, to ma absolutną rację. Zupełnie nieprzypadkowo. Miało być co innego, ale zaraz w czwartek „Night After Night” wylądowało w moim przenośnym odtwarzaczu i przeskoczyło kolejkę (pierwotnie dzisiaj miał być pierwszy solowy Wetton). Z tym krążkiem jest związana cała historia. Był to pierwszy zachodni winyl jaki sobie kupiłem i to w dość specyficznych okolicznościach. Po dość długim pobycie opuściłem szpital w Rzeszowie, a że był początek grudnia, to postanowiłem sobie od razu kupić prezent na św. Mikołaja. Udałem się do miejscowego sklepu płytowego Fono-Kram po debiut Marillion. Niestety akurat w tym momencie nie było go na stanie, więc zacząłem rozglądać się po półkach za czymś innym. Jakoś nie potrafiłem się na nic zdecydować, już mój papo zaczynał się niecierpliwić, aż dostrzegłem w pewnym momencie niebieska okładkę z napisem „UK”. Nie była to dla mnie obca nazwa, bo „Danger Money” już znałem i bardzo mi się podobało. „Night After Night” co prawda nie słyszałem, ale to był żaden problem – było „Nothing to Lose”, „Rendezvous 6:02”, „Ceasar’s Palace Blues” – czego chcieć więcej? Poza tym ze dwa utwory posłuchałem na miejscu. Zapłaciłem „jedyne” 3200 złotych i płyta zmieniła właściciela. W tym czasie, w połowie lat osiemdziesiątych zakup takiej płyty był poważnym wydarzeniem, omalże świętem – dostęp do takiego towaru nie był łatwy. Najczęściej były to rzeczy z „drugiej ręki”, a przeciętny komis płytowy dysponował 50-70 tytułami, zwykle w pojedynczych egzemplarzach, poza tym był to też wyjątkowo kosztowny sport. Niecałe dwa lata później, kiedy poszedłem do pracy, pierwszej pensji dostałem 8150 złotych ( nawet jak na tamte czasy bardzo mało), to relatywnie w porównaniu do dzisiejszych zarobków cena takiej jednej płyty musiałaby teraz oscylować w granicach 400 – 500 złotych. A to była jedna z najtańszych wtedy tam w Fono-Kramie, bo na przykład świeżo wydany debiut Stinga kosztował 5000 złotych. „Night After Night” to była chyba też pierwsza zachodnia płyta, która usłyszałem „na żywo”, to jest z własnego gramofonu, bez pośrednictwa radia. I dynamiczne wejście syntezatorów w czwartej minucie „Rendezvous 6:02” – jak to zabrzmiało, na niezłym sprzęcie, z dobrze nagranego i wyprodukowanego (nie trzeszczącego) winyla – tego wrażenia nie zapomnę nigdy, jest to jedno z moich najważniejszych doświadczeń muzycznych. Swego czasu była to jedna z moich dziesięciu ulubionych koncertówek ever, ale było to już jakiś czas temu. Później poznałem trochę więcej tego typu wydawnictw i to już nie jest pierwsza dziesiątka, chociaż dwudziestka pewnie tak. Poza tym ktoś mnie „poszczuł” „Concert Classics vol.4”, znanym też jako „Live In Boston” a jest to rzecz znacznie lepsza od „Night After Night”. Ale wracając do tematu – biorąc pod uwagę oba krążki studyjne, „Night After Night” jest z pewnością poniżej możliwości grupy, bo jest „zaledwie” trochę lepiej niż bardzo dobre, a powinno być co najmniej znakomite. Zestawienie utworów też raczej optymalne nie jest, ale w tym przypadku każdy fan inaczej by wypełnił te trzy kwadranse, więc w tej sytuacji musimy wziąć pod uwagę czasowe ograniczenia nośnika. Co też ważne - trzyosobowe UK miało swoje założenia taktyczne i ma to również swoje odzwierciedlenie na tej płycie. Już „Danger Money” przyniosło muzykę bardziej przebojową i bliższą, powiedzmy, AORowi niż debiut i ten koncert też jest taki – można powiedzieć, że nawet bardziej rockowy niż prog-rockowy. A nowe utwory – tytułowy i „As Long As You Want Me Here” – to proste, rockowe piosenki. Inna broszka, że i tak zagrane jest to znakomicie. Zawsze najbardziej podobały mi się „Nothing to Lose”, „Night After Night” i „Rendezvous 6:02”, chociaż cala druga strona, a zwłaszcza set z pierwszego krążka to też nie w kij dmuchał – to jest to bardziej prog-rockowe UK. Może i „Night After Night” to jest tak z półtorej stopnia niżej od absolutu, ale to i tak jeden z tych klasycznych albumów koncertowych z lat siedemdziesiątych, w zasadzie absolutna ekstraklasa i zakup tego winyla był dobrą inwestycją. Wojciech Kapała This is the live record of the 2 UK's studio albums. The sound is only good. There are 2 new songs: "Night after night" and "As long as you want me here". The more accessible "Night after night" is not very complex, more diluted, so that it is a bit disappointing, although there is a very good organ solo. "As long as you want me here" contains an interesting & too short intro of really modern & futuristic keyboards; Jobson's simple piano and Wetton's vocals are quite addictive and catchy, but nothing is really complex and elaborated on this track. The keyboards intro on "Alaska" is ABSOLUTELY flamboyant: quite better and louder than on the studio album. The complex & fast parts like on "Presto vivace" are VERY well played: Jobson is a GOD! Jobson's electric violins are very fast and elaborated, especially on "Caesar's Palace Blues", reminding Darryl Way's work or himself playing with Curved Air. The enthusiastic crowd favorably responds. Instead of the 2 new tracks mentioned above, UK should have played the complex bit a la ELP on "Carrying no cross". Have you heard the curious cut effect made on the crowd's "UK" shout, after the "Caesar's Palace Blues" track? greenback If memory serves this album comes with a different artwork too, since I remember the back of this vinyl coming with a satellite picture of the UK (and not Alaska like some might have written), but this is the group's ony official live album, the rest being posthumous exploitation albums. Although one might argue that this live album was a shameless exploitation of a flogged to death group, but this album has the merit of bringing to its fans three new track, not yet present on the two studio ones. But that's about its only merit, really as this album doesn't exploit much the live possibilities?? Don't come to this looking for extended solos or very different or powerful version of studio tracks. After the extremely dull and boring new track Night After Night, where obviously Wetton can't help telling us how his life is a routine (and if not the case, he should choose his track title better, then), how can a prog fan not feel bored. A soporific rendition of RDV 6:02 follows and then an Asia preview with Nothin To Lose (John's really not hiding his career choices here) are preceding another new track, the AOR-lyrics-filled As Long As You Want Me There (John you talking to the fans or your wife???), this opening side is simply laughable and best forgotten. No wonder the punks balked and keeled over from laughter?? Yyyyuuuuuckkkkkkkk!!!!!!!!!........ Gooey and slimy stuff. The flipside is not faring much better I'm afraid, though, even if Jobson's Alaska track brings some ELP ambiance that the other trio had forgotten about. A slow starter Moog-like intro, transformed by Emerson's organ, until Lake's vocals (uuuuhhrrr!!?.. I mean Wetton's) in Time To Kill take the exercise into grotesque territory, even if the violin solo is not without its merit (but nowhere close to Ponty's works). The intro of In The Dead Of Night is fairly different-sounding than its studio version, but ultimately it doesn't change much what is the group's better track over the three albums. As you'd guess Presto Vivace sounds very ELP-esque again and the closing CPBlues is nothing but a bore?. Best forgotten, really, this flipside is somewhat better than the catastrophic alter ego. Just like its two studios disc, this UK album is better left alone sitting on store shelves or, in case you were ill-advised and acquired it, next to the garbage can. Visibly, ridicule didn't kill or maim in the late 70's, but then when listening to Wetton's next adventures, ridicule didn't kill either in the 80's. Don't say I didn't warn you. Sean Trane ..::TRACK-LIST::.. 1. Night After Night 5:23 2. Rendezvous 6:02 5:17 3. Nothing To Lose 5:27 4. As Long As You Want Me Here 5:00 5. Alaska 4:16 6. Time To Kill 4:22 7. Presto Vivace 1:03 8. In The Dead Of Night 6:23 9. Caesar's Palace Blues 4:45 Bonus Tracks: 10. Danger Money 8:15 11. The Only Thing She Needs 8:46 12. Thirty Years 6:21 13. Carrying No Cross 13:26 All tracks recorded live at Nakano Sun Plaza and Seiken Kan, Tokyo, Japan between 29th May and 4th June 1979. ..::OBSADA::.. Terry Bozzio - drums, percussion Eddie Jobson - keyboards, electric violin John Wetton - vocals, bass https://www.youtube.com/watch?v=BWNtOZrJVx0 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 12:24:26
Rozmiar: 552.15 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Nagrany w 1971, ale wydany z początkiem 1972 przez brytyjski CBS, jedyny album doskonałej formacji z Danii grającej ciężkiego, progresywnego rocka w europejskim stylu. To jest absolutny majstersztyk z gatunku zapoczątkowanego przez Cream a kontynuowanego przez Led Zeppelin, Free, Taste i szwedzki November. Na zaśpiewanej po angielsku płycie dominowało nieco senne, psychodeliczne, ale zarazem ciężkie i przejrzyste brzmienie z dużą ilością zwięzłych improwizacji. Nie zabrakło sporej szczypty bluesa a nawet sitarowej psychodelii - po prostu bardzo profesjonalna, porywająca i niemal perfekcyjna płyta! Dodatkowo dołączono bardzo dobre 3 nagrania z sesji nagraniowej do albumu a także 2 kawałki z ultrarzadkiego singla wytwórni Spectator (z okładką zreprodukowaną w booklecie) z 1970 roku. UWAGA! Ten CD zawiera oryginalny, prawidłowy, winylowy miks z 1972 a nie zremiksowany, częściowo pocięty materiał (na dodatek uzupełniony o wyraźny pogłos) wydany niegdyś przez Karma Music. Jedynym fragmentem z remiksu są dołączone, ostatnie 2 minuty trwającego w sumie 10 minut utworu 'Lost In The Jungle'. JL ..::TRACK-LIST::.. 1. Ride On 5:10 2. The Giant 5:00 3. Tell Me Your Name 4:29 4. Peaceful Open Spaces 5:20 5. Babels Tower 3:17 6. Spaceman 4:20 7. Lost In The Jungle (extended version) 8:45 8. You Can't Go Backwards 4:02 Bonus Tracks: 9. Year Zero Now (Album Outtake, 1971) 3:05 10. Chain Me Down (Album Outtake, 1971) 5:41 11. Improv (Album Outtake, 1971) 4:36 12. Tick Tock Man (Single A-side, 1970) 3:48 13. Lend Me Your Wings (Single B-side, 1970) 4:13 ..::OBSADA::.. Vocals, Guitar, Harmonica, Sitar, Artwork [Cover Art] - Claus Bohling Bass - Torben Forne Percussion, Vocals - Jens Marqvard Otzen https://www.youtube.com/watch?v=N0NzGHu3Yjo SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 12:01:18
Rozmiar: 147.06 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Nagrany w 1971, ale wydany z początkiem 1972 przez brytyjski CBS, jedyny album doskonałej formacji z Danii grającej ciężkiego, progresywnego rocka w europejskim stylu. To jest absolutny majstersztyk z gatunku zapoczątkowanego przez Cream a kontynuowanego przez Led Zeppelin, Free, Taste i szwedzki November. Na zaśpiewanej po angielsku płycie dominowało nieco senne, psychodeliczne, ale zarazem ciężkie i przejrzyste brzmienie z dużą ilością zwięzłych improwizacji. Nie zabrakło sporej szczypty bluesa a nawet sitarowej psychodelii - po prostu bardzo profesjonalna, porywająca i niemal perfekcyjna płyta! Dodatkowo dołączono bardzo dobre 3 nagrania z sesji nagraniowej do albumu a także 2 kawałki z ultrarzadkiego singla wytwórni Spectator (z okładką zreprodukowaną w booklecie) z 1970 roku. UWAGA! Ten CD zawiera oryginalny, prawidłowy, winylowy miks z 1972 a nie zremiksowany, częściowo pocięty materiał (na dodatek uzupełniony o wyraźny pogłos) wydany niegdyś przez Karma Music. Jedynym fragmentem z remiksu są dołączone, ostatnie 2 minuty trwającego w sumie 10 minut utworu 'Lost In The Jungle'. JL ..::TRACK-LIST::.. 1. Ride On 5:10 2. The Giant 5:00 3. Tell Me Your Name 4:29 4. Peaceful Open Spaces 5:20 5. Babels Tower 3:17 6. Spaceman 4:20 7. Lost In The Jungle (extended version) 8:45 8. You Can't Go Backwards 4:02 Bonus Tracks: 9. Year Zero Now (Album Outtake, 1971) 3:05 10. Chain Me Down (Album Outtake, 1971) 5:41 11. Improv (Album Outtake, 1971) 4:36 12. Tick Tock Man (Single A-side, 1970) 3:48 13. Lend Me Your Wings (Single B-side, 1970) 4:13 ..::OBSADA::.. Vocals, Guitar, Harmonica, Sitar, Artwork [Cover Art] - Claus Bohling Bass - Torben Forne Percussion, Vocals - Jens Marqvard Otzen https://www.youtube.com/watch?v=N0NzGHu3Yjo SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 11:56:24
Rozmiar: 408.63 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Krzysztof Krawczyk - Największe Przeboje --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Krzysztof Krawczyk Album................: Największe Przeboje Genre................: Pop Source...............: CD Year.................: 1993 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 70 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Gamma Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Krzysztof Krawczyk - To co dał nam świat [04:37] 2. Krzysztof Krawczyk - Jak minął dzień [03:56] 3. Krzysztof Krawczyk - Rysunek na szkle [05:29] 4. Krzysztof Krawczyk - Parostatek [02:59] 5. Krzysztof Krawczyk - Ostatni raz zatańczysz ze mną [03:22] 6. Krzysztof Krawczyk - Idę już [04:09] 7. Krzysztof Krawczyk - Gdy śpiewał Roy Orbison [04:48] 8. Krzysztof Krawczyk - Pamiętam ciebie z tamtych lat [04:12] 9. Krzysztof Krawczyk - Motyw z filmu "Diabelskie Szczęście"[03:12] 10. Krzysztof Krawczyk - Byle było tak [03:54] Playing Time.........: 40:42 Total Size...........: 288,71 MB
Seedów: 83
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 11:36:19
Rozmiar: 318.00 MB
Peerów: 1
Dodał: rajkad
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Porywający heavy/thrash metal z politycznym zacięciem... PETARDA!!! There’s heavy metal, power metal, thrash metal, death metal etc. the list seems almost endless. Sub-genres are important in metal and bands are quickly classified and labeled. Pariah (the last re-incarnation of Satan) is one of few bands that are difficult if not impossible to classify. Is it heavy/traditional metal? NWOBHM? Pariah don’t make it easy job for me to describe their sound. It’s too sophisticated to be heavy metal, which in its infancy was a rather simple affair. They don’t sound like any power metal band out there, perhaps discounting some of the more aggressive and technical ones, and I can’t detect any signature NWOBHM-sounds. I’m confused. Maybe it would be best to just call it Satan or Pariah Metal? The guitar playing by Russ Tippins and Steve Ramsey is undeniably what defines Pariah as well as Satan and Blind Fury in the past. Their unique style unifies what is otherwise three very different band. Undeniably, Satan has gone a long way; from humble NWOBHM-ish beginnings, to experimental/melodic rock/metal (Blind Fury) and something that could be described as a NWOBHM-thrash hybrid (Pariah – The Kindred). It’s as if they’ve been experimenting trying to find their identity, and finally found it. Stylistically, Blaze of Obscurity can be seen a step back toSuspended Sentence, but this time around they got everything right, down to the last note. Those who have heard Satan or Blind Fury know what to expect: great guitar playing. And sure enough, Blaze of Obscurity is a demonstration of guitar mastery and is overall a very guitar-driven album, with plenty of mind-boggling riffs and solos are all over the place, but more importantly, it’s a demonstration of some amazing songwriting as well. This is easily Satan’s creative peak and one of the most consistent albums I’ve ever heard, featuring eight great and conceptually perfect songs with lyrics that come across as sophisticated and thought-provoking. It isn’t fair to put the entire spotlight on Tippins and Ramsey though since the drumming and bass work from Sean Taylor and Graham English really shines. The rhythm is fast and tight, keeping it focused, aggressive and intense till the end. Vocalist Michael Jackson (yes, that’s his name) has to be commended too as this is easily his careers best performance and a clear improvement from previous endeavors. The band scored a jackpot when they found him; his unusual voice is ideal for this type of music and can be described as rough, aggressive, powerful, dramatic and intense. His best performance can be found on the title song, a multi-faceted semi-ballad with some eerie, wide-range vocals which just may be the best song the album has to offer. The verdict: Blaze of Obscurity is not terribly melodic or catchy, but the level of musical genius expressed here, along with near flawless songwriting, is more than enough to skyrocket it to heights reserved only for classics. The downside is that most would probably describe it as inaccessible. The guitar playing can come off as a bit too clinical and repetitive for the casual listener, and the overall tone is unusually serious and brooding. Probably not your choice for some light listening those quiet Sunday evenings, but those who take a more serious, intellectual approach when selecting their music will find much to appreciate here. fluffy ferret ..::TRACK-LIST::.. 1. Missionary of Mercy 06:00 2. Puppet Regime 04:31 3. Canary 05:42 4. Blaze of Obscurity 05:42 5. Retaliate! 04:31 6. Hypocondriac 04:13 7. Enemy Within 04:50 8. The Brotherhood 05:49 ..::OBSADA::.. Steve Ramsey - Guitars Michael Jackson - Vocals Sean Taylor - Drums Graeme English - Bass Russ Tippins - Guitars https://www.youtube.com/watch?v=9mfmclMrnAs SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 11:21:03
Rozmiar: 99.61 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Porywający heavy/thrash metal z politycznym zacięciem... PETARDA!!! There’s heavy metal, power metal, thrash metal, death metal etc. the list seems almost endless. Sub-genres are important in metal and bands are quickly classified and labeled. Pariah (the last re-incarnation of Satan) is one of few bands that are difficult if not impossible to classify. Is it heavy/traditional metal? NWOBHM? Pariah don’t make it easy job for me to describe their sound. It’s too sophisticated to be heavy metal, which in its infancy was a rather simple affair. They don’t sound like any power metal band out there, perhaps discounting some of the more aggressive and technical ones, and I can’t detect any signature NWOBHM-sounds. I’m confused. Maybe it would be best to just call it Satan or Pariah Metal? The guitar playing by Russ Tippins and Steve Ramsey is undeniably what defines Pariah as well as Satan and Blind Fury in the past. Their unique style unifies what is otherwise three very different band. Undeniably, Satan has gone a long way; from humble NWOBHM-ish beginnings, to experimental/melodic rock/metal (Blind Fury) and something that could be described as a NWOBHM-thrash hybrid (Pariah – The Kindred). It’s as if they’ve been experimenting trying to find their identity, and finally found it. Stylistically, Blaze of Obscurity can be seen a step back toSuspended Sentence, but this time around they got everything right, down to the last note. Those who have heard Satan or Blind Fury know what to expect: great guitar playing. And sure enough, Blaze of Obscurity is a demonstration of guitar mastery and is overall a very guitar-driven album, with plenty of mind-boggling riffs and solos are all over the place, but more importantly, it’s a demonstration of some amazing songwriting as well. This is easily Satan’s creative peak and one of the most consistent albums I’ve ever heard, featuring eight great and conceptually perfect songs with lyrics that come across as sophisticated and thought-provoking. It isn’t fair to put the entire spotlight on Tippins and Ramsey though since the drumming and bass work from Sean Taylor and Graham English really shines. The rhythm is fast and tight, keeping it focused, aggressive and intense till the end. Vocalist Michael Jackson (yes, that’s his name) has to be commended too as this is easily his careers best performance and a clear improvement from previous endeavors. The band scored a jackpot when they found him; his unusual voice is ideal for this type of music and can be described as rough, aggressive, powerful, dramatic and intense. His best performance can be found on the title song, a multi-faceted semi-ballad with some eerie, wide-range vocals which just may be the best song the album has to offer. The verdict: Blaze of Obscurity is not terribly melodic or catchy, but the level of musical genius expressed here, along with near flawless songwriting, is more than enough to skyrocket it to heights reserved only for classics. The downside is that most would probably describe it as inaccessible. The guitar playing can come off as a bit too clinical and repetitive for the casual listener, and the overall tone is unusually serious and brooding. Probably not your choice for some light listening those quiet Sunday evenings, but those who take a more serious, intellectual approach when selecting their music will find much to appreciate here. fluffy ferret ..::TRACK-LIST::.. 1. Missionary of Mercy 06:00 2. Puppet Regime 04:31 3. Canary 05:42 4. Blaze of Obscurity 05:42 5. Retaliate! 04:31 6. Hypocondriac 04:13 7. Enemy Within 04:50 8. The Brotherhood 05:49 ..::OBSADA::.. Steve Ramsey - Guitars Michael Jackson - Vocals Sean Taylor - Drums Graeme English - Bass Russ Tippins - Guitars https://www.youtube.com/watch?v=9mfmclMrnAs SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 11:16:59
Rozmiar: 276.69 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
Artist: Phil Collins
Album: Essentials Year: (2026) Genre: Pop rock, soft rock, adult contemporary. Format: [FLAC] Phil Collins - Another Day in Paradise (2016 Remaster) Phil Collins - Against All Odds (Take a Look at Me Now) (2016 Remaster) Phil Collins - You Can't Hurry Love (2016 Remaster) Phil Collins - Can't Stop Loving You Phil Collins - One More Night (2016 Remaster) Phil Collins - I Wish It Would Rain Down (2016 Remaster) Phil Collins - Something Happened on the Way to Heaven (2016 Remaster) Phil Collins - Don't Lose My Number (2016 Remaster) Phil Collins - I Cannot Believe It's True (2016 Remaster) Phil Collins - Do You Remember Phil Collins - Can't Turn Back the Years Phil Collins - That's Just the Way It Is (2016 Remaster) Phil Collins - I Don't Care Anymore (2016 Remaster) Phil Collins - Long Long Way to Go (2016 Remaster) Phil Collins - All of My Life (2016 Remaster) Phil Collins - In the Air Tonight (Demo) Phil Collins - Take Me Home (2016 Remaster) Phil Collins - We Fly so Close (2015 Remaster) Phil Collins - Father to Son (2016 Remaster) Phil Collins - Don't Let Him Steal Your Heart Away (2016 Remaster) Phil Collins - Going Back (2016 Remaster) Philip Bailey Phil Collins - Easy Lover (Extended Dance Remix) Phil Collins - Papa Was a Rolling Stone (2016 Remaster) Phil Collins - You Know What I Mean (2015 Remastered) Phil Collins - The West Side (2016 Remaster) Phil Collins - Hand In Hand (2015 Remastered) Phil Collins - Sussudio (Demo) Phil Collins - On My Way (From "Brother Bear"/Soundtrack Version) Phil Collins - Hang in Long Enough (2016 Remaster) Phil Collins - This Love This Heart (2016 Remaster) Phil Collins - We Wait and We Wonder (2015 Remaster) Phil Collins - The Man with the Horn Phil Collins - Behind The Lines (2015 Remastered) Phil Collins - Driving Me Crazy (2016 Remaster) Phil Collins - Heat on the Street (2016 Remaster) Phil Collins - Wake up Call (2016 Remaster) Phil Collins - (Love Is like A) Heatwave (2016 Remaster) Phil Collins - No Way Out (Theme from Brother Bear) (From "Brother Bear"/Soundtrack Version) Phil Collins - It's Not Too Late (2016 Remaster) Phil Collins - Welcome (From "Brother Bear"/Soundtrack Version) Phil Collins - Take Me with You (2015 Remaster) Phil Collins - Homeless ("Another Day in Paradise" Demo) Phil Collins - The Times They Are A-Changin' (2016 Remaster) Phil Collins - Wear My Hat (2016 Remaster) Phil Collins - Girl (Why You Wanna Make Me Blue) Phil Collins - Can't Find My Way (2015 Remaster) Phil Collins - Hero (Demo; 2015 Remaster) Phil Collins - Oughta Know by Now (2016 Remaster) Phil Collins - Don't Get Me Started (2016 Remaster) Phil Collins - There's a Place for Us (2015 Remaster)
Seedów: 1591
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 11:04:00
Rozmiar: 1.49 GB
Peerów: 394
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Bardzo cenię sobie płyty zawierające kompilację nagrań mało, lub w ogóle nieznanych grup jakie od czasu do czasu wydaje nieoceniona wytwórnia Cherry Records. To właśnie na jednej z nich, opatrzonej dość długim, ale wszystko mówiącym tytułem „I’m A Freak Baby: A Journey Through The British Heavy Psych & Hard Rock Underground Scene 1968-72″ wydanej w 2016 roku po raz pierwszy zetknąłem się z zespołem Barnabus i jego nagraniem „Apocalypse”. Co prawda sześciominutowa kompozycja brzmieniowo nawiązywał do Black Sabbath, ale miała zalążki progresywnego grania. Zaintrygowało mnie to nagranie. Szukając informacji o zespole dowiedziałem się jedynie, że pochodzili ze środkowej Anglii z regionu West Midlands i ponoć mieli materiał na płytę, która nigdy nie została wydana. Od tamtej pory minęły cztery lata. I oto, kilka tygodni temu będąc w Reading (tak, TYM Reading!) w muzycznym sklepie HMV na półce zobaczyłem zapakowaną w tekturowe pudełko płytę „Begining To Unwind” grupy… Barnabus. Szczęka opadła mi na podłogę i zanim ją pozbierałem lotem trzmiela skosiłem ją błyskawicznie do koszyka. Oto po latach szeroko zakrojonych poszukiwań, Rise Above Relics wykopała tego podziemnego ciężkiego potwora z lat 70-tych, pieczołowicie zremasterowała wszystkie dostępne nagrania z oryginalnych taśm analogowych i wydała na płycie CD. Dołączono do niej 44-stronicową książeczkę opisującą historię zespołu opatrzoną wieloma unikalnymi zdjęciami i ulotkami z ich osobistych archiwów, a także oryginalną, „domową” grafikę jednego z acetatów należących do członka zespołu. Słowem, prawdziwa gratka dla fanów mało znanego, ciężkiego, progresywnego rocka lat 70-tych! Tym sposobem dowiedziałem się, że trio Barnabus działające w latach 1970-1973 pochodziło z malowniczego, uzdrowiskowego miasteczka Royal Lemington Spa (potocznie zwane Lemington) w hrabstwie Warwickshire. Zespół od początku tworzyli: Keith Hancock (bas/wokal), John Storer (gitara/wokal) i Tony Cox (perkusja). Był też czwarty, nieoficjalny członek, poeta Les Bates, który pisał grupie znakomite teksty. Wszystko zaczęło się jednak trochę wcześniej. W1967 roku Hancock i Storer będąc uczniami szkoły średniej założyli zespół Jay Bee Kay Peys, którego repertuar początkowo oparli na skifflowych kawałkach i coverach The Shadows, z biegiem czasu rozszerzając na numery The Rolling Stones i Fleetwood Mac. Zaczęli też tworzyć własne numery; dwa z nich “Autumn In Switzerland” i “Look At The Colours” zostały wydane na singlu. Przy odrobinie szczęścia są dziś dostępne na giełdach płytowych i eBayu. Kwartet przetrwał do końca szkolnej edukacji, ale Keith i John, którym w spadku pozostał cały sprzęt postanowili kontynuować muzyczną przygodę. Poszukiwania perkusisty trwały dłuższy czas. Szczęśliwym trafem, na początku 1970 roku, natknęli się na Tony Coxa, który przyszedł na przesłuchanie tuż po rozpadzie zespołu The Rockin’ Chair Blues Band. Na próbę zagrali kilka kawałków Cream i chemia między nimi zadziałała. Uzgodnili, że będą grać ciężką muzykę w stylu Black Sabbath i Deep Purple. Nazwę Barnabus wymyślił Hanckock, który w publicznej bibliotece natknął się na artykuł, o człowieku zwanym Barnabas Legg żyjącym w XIX wieku w Coventry. Obsesyjnie zazdrosny o swoją żonę zamordował ją myśląc, że go zdradza. Gdy zbrodnia wyszła na jaw został skazany i publicznie powieszony. Na scenie zadebiutowali w czerwcu 1970 roku w Chipping Norton Town Hall w hrabstwie Oxfordshire i w krótkim czasie stali się atrakcją nie tylko w regionie West Midlands, ale daleko poza jego granicami. Dostrzegli to ludzie z branży dzięki czemu występowali na scenach w Coventry, Birmingham, Nottingham i Londynie razem z tak znanymi zespołami jak The Edgar Broughton Band, Trapeze, Black Sabbath, Man, Amon Düül II, Van der Graaf Generator, Indian Summer, The Move… Keith Hancock: „Jednym z naszych najlepszych koncertów tamtych czasów był support dla Hawkwind w kwietniu 1972 roku w Coventry. Tego wieczoru mieliśmy cztery bisy. Fani nie chcieli wypuścić nas ze sceny domagając się naszych własnych, oryginalnych kawałków”. Jednym z etapów ich kariery był udział w tzw. Bitwie Młodych Zespołów zorganizowanym przez popularne pismo muzyczne Melody Maker w czerwcu tego samego roku. Jurorami w konkursie byli… Ozzy Osbourne i Tony Iommi, oraz korespondent pisma, Denis Dehridge. Zespół wykonał autorski utwór „Winter Lady” i został laureatem przeglądu bezapelacyjnie pokonując wszystkich konkurentów. Gdy pod koniec 1971 roku nagrali album z ciężkim materiałem na czterościeżkowym magnetofonie w studio Bird Sound w Snitterfield niedaleko Stratford byli pełni dobrych myśli i wielkich nadziei. Niestety, poza kilkoma egzemplarzami acetatów, które zostały próbnie wytłoczone i rozprowadzone wśród rodziny i przyjaciół, „Beginning To Unwind” przez blisko pół wieku nie ujrzał światła dziennego! I mimo niezłej popularności jaką cieszyli się wśród fanów frustracja związana z przemysłem muzycznym prawdopodobnie doprowadziła do tego, że w 1973 roku grupa się rozwiązała. Wydanie Rise Above Relics opatrzone jest oryginalną okładką albumu przedstawiającą prosty pejzaż ze słońcem i księżycem dominującymi na horyzoncie. Jej autorem był Simon Bullpit, artysta-amator, wówczas jeden z trzech technicznych jeżdżących z nimi po trasach. Idealnie pasowała ona do zainteresowań członków zespołu, a w szczególności do Lesa Batesa, wielkiego pasjonata dzikiej przyrody i naturalnego środowiska człowieka. W pewien sposób nawiązuje ona nie tylko do pięknych, mitycznych opowieści o ludach zamieszkujących przed wiekami tereny wokół Leamington, ale też odnosi się do tematu ochrony środowiska. W latach 60-tych fabryka Forda emitowała tu ogromne ilości siarki do atmosfery i teksty w „Clasped Hands” i „Gas Rise” pokazują, że Barnabus był w tym temacie na bieżąco. Album składa się z dziesięciu podstawowych utworów i jest ładnie zbalansowany pomiędzy ciężkim rockiem i dystyngowanymi utworami folk rockowymi. Z załączonych notatek na okładce wywnioskowałem, że cięższe riffy pochodzą od Hancocka, podobnie jak mroczne motywy liryczne, podczas gdy piosenki napisane wspólnie przez Storera i Batesa były bardziej melodyjne i oparte na skomplikowanych partiach gitarowych. Również partie wokalne podzielone są między obu gitarzystów, przy czym Hancock ze swoim rockowym, drapieżnym głosem zmierzył się z cięższymi gatunkowo utworami. Z kolei łagodny śpiew Storera przypominający nieco styl Captaina Beefhearta idealnie pasował do łagodniejszych melodii. Utwory są dość długie, ale nigdy nie czujesz, że słuchanie ich jest przykrym obowiązkiem. Clapton po odejściu z Cream powiedział, że „Trio to taki skład, który musi zagrać to samo, a nawet dużo więcej niż ci, którzy grają w czwórkę lub piątkę.” W przypadku grupy Barnabus potwierdza się to co do joty; w ich muzyce nie ma „dziur”, ani przestojów – słucha się ich z szeroko otwartymi ustami. Przykładem jeden z dwóch coverów jaki się tutaj pojawił i jednocześnie otworzył płytę. Mowa o utworze „America” Leonarda Bernsteina z musicalu „West Side Story”, wcześniej coverowany przez duet Simon And Garfunkel i grupę The Nice z Keithem Emersonem. Melodia piosenki była tylko punktem wyjścia do długiego (10:40) improwizowanego jamu pełnego gitarowych riffów i solówek z soczyście brzmiącą sekcją rytmiczną opartą na pulsującym basie i potwornie ciężkiej perkusji. Kapitalnie przerobiony utwór, który powinien stać się klasykiem ciężkiego progresywnego grania! Drugi z coverów to cudownej urody postapokaliptyczna, folk rockowa piosenka „Morning Dew” kanadyjskiej piosenkarki i autorki tekstów Bonnie Dobson mówiąca o okropności wojny nuklearnej, którą w swoim repertuarze mieli i Grateful Dead i Nazareth. Ten, co by nie mówić ponury i liryczny temat, zespół kontynuował w zamykającym płytę, rozkołysanym, „ołowianym” do utraty tchu utworze „Apocalypse”. Jeśli chodzi o inne, typowo ciężkie, rockowe kompozycje nie sposób pominąć „The War Drags On” – fantastyczny kawałek proto-doomu w stylu Black Sabbath tematycznie nawiązujący do „War Pigs”. Godny polecenia jest też „Resolute” – toczący się jak walec drogowy i zgniatający wszystko, co nawinie mu się po drodze. Duże wrażenie zrobił na mnie, i to już po pierwszym przesłuchaniu, leniwie ciągnący się utwór tytułowy przypominający nie tak przecież odległe czasy kochanej przeze mnie psychodelii… Folkowo liryczny początek „Drifters Lament” może zmylić, bo już po chwili zespół daje potężnego kopa w cztery litery, z charakterystycznie dudniącym basem napierającym na głośniki jak nie przymierzając F-16 podczas startu z lotniskowca. Na wokalu gościnnie pojawiła się narzeczona Tony’ego Coxa, Cathy (dziś żona perkusisty). „Przyszła ze mną do studia i usiadła cicho w kącie. Keith, wiedząc, że jest piosenkarką folkową poprosił, by włączyła się do chórków. Nie znała słów, więc śpiewała jedynie la,la,la…” Do zestawu dołączono również dwa nagranie demo: rockową balladę „Mortal Flight” podpartą (znowu) mocną sekcją rytmiczną, ładnymi harmoniami wokalnymi i okazjonalną gitarą akustyczną, oraz „Winter Lady” – szczęśliwy dla zespołu utwór, który tak bardzo spodobał się Ozzy’emu i Tony’emu Iommi. Po rozpadzie tria, Hancock i Storer przez dłuższy czas trzymali się razem. Założyli nawet zespół Profussion i pomimo, że napisali sporo piosenek nie nagrali płyty. Wydanie „Beginning To Unwind” w 2020 roku sprawiło, że cała trójka spotkała się ponownie. Na razie nie myślą o wskrzeszeniu Barnabus’a, choć co jakiś czas zdarza im się wspólnie zagrać na plenerowych festynach i małych klubach… „Muzyka nas odmładza” – mówią z uśmiechem, dodając „Teraz czujemy się już spełnieni.” Zibi https://www.psychedelicbabymag.com/2020/06/barnabus-interview.html ..::TRACK-LIST::.. Recorded at Monty Bird Studios, Snitterfield, UK, 1972. 1. America 2. Gas Rise 3. The War Drags On 4. Beginning To Unwind 5. Clasped Hands 6. Morning Dew 7. Don't Cry For Me My Daddy 8. Resolute 9. Drifters Lament (Backing Vocals-Cathy Cox) 10. Apocalypse 11. Mortal Flight (Demo) 12. Winter Lady (Demo) ..::OBSADA::.. Drums - Tony Cox Guitar, Vocals - John Storer Bass, Lead Vocals - Keith Hancock https://www.youtube.com/watch?v=A3mLvjYzXkY SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 10:44:27
Rozmiar: 177.95 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Bardzo cenię sobie płyty zawierające kompilację nagrań mało, lub w ogóle nieznanych grup jakie od czasu do czasu wydaje nieoceniona wytwórnia Cherry Records. To właśnie na jednej z nich, opatrzonej dość długim, ale wszystko mówiącym tytułem „I’m A Freak Baby: A Journey Through The British Heavy Psych & Hard Rock Underground Scene 1968-72″ wydanej w 2016 roku po raz pierwszy zetknąłem się z zespołem Barnabus i jego nagraniem „Apocalypse”. Co prawda sześciominutowa kompozycja brzmieniowo nawiązywał do Black Sabbath, ale miała zalążki progresywnego grania. Zaintrygowało mnie to nagranie. Szukając informacji o zespole dowiedziałem się jedynie, że pochodzili ze środkowej Anglii z regionu West Midlands i ponoć mieli materiał na płytę, która nigdy nie została wydana. Od tamtej pory minęły cztery lata. I oto, kilka tygodni temu będąc w Reading (tak, TYM Reading!) w muzycznym sklepie HMV na półce zobaczyłem zapakowaną w tekturowe pudełko płytę „Begining To Unwind” grupy… Barnabus. Szczęka opadła mi na podłogę i zanim ją pozbierałem lotem trzmiela skosiłem ją błyskawicznie do koszyka. Oto po latach szeroko zakrojonych poszukiwań, Rise Above Relics wykopała tego podziemnego ciężkiego potwora z lat 70-tych, pieczołowicie zremasterowała wszystkie dostępne nagrania z oryginalnych taśm analogowych i wydała na płycie CD. Dołączono do niej 44-stronicową książeczkę opisującą historię zespołu opatrzoną wieloma unikalnymi zdjęciami i ulotkami z ich osobistych archiwów, a także oryginalną, „domową” grafikę jednego z acetatów należących do członka zespołu. Słowem, prawdziwa gratka dla fanów mało znanego, ciężkiego, progresywnego rocka lat 70-tych! Tym sposobem dowiedziałem się, że trio Barnabus działające w latach 1970-1973 pochodziło z malowniczego, uzdrowiskowego miasteczka Royal Lemington Spa (potocznie zwane Lemington) w hrabstwie Warwickshire. Zespół od początku tworzyli: Keith Hancock (bas/wokal), John Storer (gitara/wokal) i Tony Cox (perkusja). Był też czwarty, nieoficjalny członek, poeta Les Bates, który pisał grupie znakomite teksty. Wszystko zaczęło się jednak trochę wcześniej. W1967 roku Hancock i Storer będąc uczniami szkoły średniej założyli zespół Jay Bee Kay Peys, którego repertuar początkowo oparli na skifflowych kawałkach i coverach The Shadows, z biegiem czasu rozszerzając na numery The Rolling Stones i Fleetwood Mac. Zaczęli też tworzyć własne numery; dwa z nich “Autumn In Switzerland” i “Look At The Colours” zostały wydane na singlu. Przy odrobinie szczęścia są dziś dostępne na giełdach płytowych i eBayu. Kwartet przetrwał do końca szkolnej edukacji, ale Keith i John, którym w spadku pozostał cały sprzęt postanowili kontynuować muzyczną przygodę. Poszukiwania perkusisty trwały dłuższy czas. Szczęśliwym trafem, na początku 1970 roku, natknęli się na Tony Coxa, który przyszedł na przesłuchanie tuż po rozpadzie zespołu The Rockin’ Chair Blues Band. Na próbę zagrali kilka kawałków Cream i chemia między nimi zadziałała. Uzgodnili, że będą grać ciężką muzykę w stylu Black Sabbath i Deep Purple. Nazwę Barnabus wymyślił Hanckock, który w publicznej bibliotece natknął się na artykuł, o człowieku zwanym Barnabas Legg żyjącym w XIX wieku w Coventry. Obsesyjnie zazdrosny o swoją żonę zamordował ją myśląc, że go zdradza. Gdy zbrodnia wyszła na jaw został skazany i publicznie powieszony. Na scenie zadebiutowali w czerwcu 1970 roku w Chipping Norton Town Hall w hrabstwie Oxfordshire i w krótkim czasie stali się atrakcją nie tylko w regionie West Midlands, ale daleko poza jego granicami. Dostrzegli to ludzie z branży dzięki czemu występowali na scenach w Coventry, Birmingham, Nottingham i Londynie razem z tak znanymi zespołami jak The Edgar Broughton Band, Trapeze, Black Sabbath, Man, Amon Düül II, Van der Graaf Generator, Indian Summer, The Move… Keith Hancock: „Jednym z naszych najlepszych koncertów tamtych czasów był support dla Hawkwind w kwietniu 1972 roku w Coventry. Tego wieczoru mieliśmy cztery bisy. Fani nie chcieli wypuścić nas ze sceny domagając się naszych własnych, oryginalnych kawałków”. Jednym z etapów ich kariery był udział w tzw. Bitwie Młodych Zespołów zorganizowanym przez popularne pismo muzyczne Melody Maker w czerwcu tego samego roku. Jurorami w konkursie byli… Ozzy Osbourne i Tony Iommi, oraz korespondent pisma, Denis Dehridge. Zespół wykonał autorski utwór „Winter Lady” i został laureatem przeglądu bezapelacyjnie pokonując wszystkich konkurentów. Gdy pod koniec 1971 roku nagrali album z ciężkim materiałem na czterościeżkowym magnetofonie w studio Bird Sound w Snitterfield niedaleko Stratford byli pełni dobrych myśli i wielkich nadziei. Niestety, poza kilkoma egzemplarzami acetatów, które zostały próbnie wytłoczone i rozprowadzone wśród rodziny i przyjaciół, „Beginning To Unwind” przez blisko pół wieku nie ujrzał światła dziennego! I mimo niezłej popularności jaką cieszyli się wśród fanów frustracja związana z przemysłem muzycznym prawdopodobnie doprowadziła do tego, że w 1973 roku grupa się rozwiązała. Wydanie Rise Above Relics opatrzone jest oryginalną okładką albumu przedstawiającą prosty pejzaż ze słońcem i księżycem dominującymi na horyzoncie. Jej autorem był Simon Bullpit, artysta-amator, wówczas jeden z trzech technicznych jeżdżących z nimi po trasach. Idealnie pasowała ona do zainteresowań członków zespołu, a w szczególności do Lesa Batesa, wielkiego pasjonata dzikiej przyrody i naturalnego środowiska człowieka. W pewien sposób nawiązuje ona nie tylko do pięknych, mitycznych opowieści o ludach zamieszkujących przed wiekami tereny wokół Leamington, ale też odnosi się do tematu ochrony środowiska. W latach 60-tych fabryka Forda emitowała tu ogromne ilości siarki do atmosfery i teksty w „Clasped Hands” i „Gas Rise” pokazują, że Barnabus był w tym temacie na bieżąco. Album składa się z dziesięciu podstawowych utworów i jest ładnie zbalansowany pomiędzy ciężkim rockiem i dystyngowanymi utworami folk rockowymi. Z załączonych notatek na okładce wywnioskowałem, że cięższe riffy pochodzą od Hancocka, podobnie jak mroczne motywy liryczne, podczas gdy piosenki napisane wspólnie przez Storera i Batesa były bardziej melodyjne i oparte na skomplikowanych partiach gitarowych. Również partie wokalne podzielone są między obu gitarzystów, przy czym Hancock ze swoim rockowym, drapieżnym głosem zmierzył się z cięższymi gatunkowo utworami. Z kolei łagodny śpiew Storera przypominający nieco styl Captaina Beefhearta idealnie pasował do łagodniejszych melodii. Utwory są dość długie, ale nigdy nie czujesz, że słuchanie ich jest przykrym obowiązkiem. Clapton po odejściu z Cream powiedział, że „Trio to taki skład, który musi zagrać to samo, a nawet dużo więcej niż ci, którzy grają w czwórkę lub piątkę.” W przypadku grupy Barnabus potwierdza się to co do joty; w ich muzyce nie ma „dziur”, ani przestojów – słucha się ich z szeroko otwartymi ustami. Przykładem jeden z dwóch coverów jaki się tutaj pojawił i jednocześnie otworzył płytę. Mowa o utworze „America” Leonarda Bernsteina z musicalu „West Side Story”, wcześniej coverowany przez duet Simon And Garfunkel i grupę The Nice z Keithem Emersonem. Melodia piosenki była tylko punktem wyjścia do długiego (10:40) improwizowanego jamu pełnego gitarowych riffów i solówek z soczyście brzmiącą sekcją rytmiczną opartą na pulsującym basie i potwornie ciężkiej perkusji. Kapitalnie przerobiony utwór, który powinien stać się klasykiem ciężkiego progresywnego grania! Drugi z coverów to cudownej urody postapokaliptyczna, folk rockowa piosenka „Morning Dew” kanadyjskiej piosenkarki i autorki tekstów Bonnie Dobson mówiąca o okropności wojny nuklearnej, którą w swoim repertuarze mieli i Grateful Dead i Nazareth. Ten, co by nie mówić ponury i liryczny temat, zespół kontynuował w zamykającym płytę, rozkołysanym, „ołowianym” do utraty tchu utworze „Apocalypse”. Jeśli chodzi o inne, typowo ciężkie, rockowe kompozycje nie sposób pominąć „The War Drags On” – fantastyczny kawałek proto-doomu w stylu Black Sabbath tematycznie nawiązujący do „War Pigs”. Godny polecenia jest też „Resolute” – toczący się jak walec drogowy i zgniatający wszystko, co nawinie mu się po drodze. Duże wrażenie zrobił na mnie, i to już po pierwszym przesłuchaniu, leniwie ciągnący się utwór tytułowy przypominający nie tak przecież odległe czasy kochanej przeze mnie psychodelii… Folkowo liryczny początek „Drifters Lament” może zmylić, bo już po chwili zespół daje potężnego kopa w cztery litery, z charakterystycznie dudniącym basem napierającym na głośniki jak nie przymierzając F-16 podczas startu z lotniskowca. Na wokalu gościnnie pojawiła się narzeczona Tony’ego Coxa, Cathy (dziś żona perkusisty). „Przyszła ze mną do studia i usiadła cicho w kącie. Keith, wiedząc, że jest piosenkarką folkową poprosił, by włączyła się do chórków. Nie znała słów, więc śpiewała jedynie la,la,la…” Do zestawu dołączono również dwa nagranie demo: rockową balladę „Mortal Flight” podpartą (znowu) mocną sekcją rytmiczną, ładnymi harmoniami wokalnymi i okazjonalną gitarą akustyczną, oraz „Winter Lady” – szczęśliwy dla zespołu utwór, który tak bardzo spodobał się Ozzy’emu i Tony’emu Iommi. Po rozpadzie tria, Hancock i Storer przez dłuższy czas trzymali się razem. Założyli nawet zespół Profussion i pomimo, że napisali sporo piosenek nie nagrali płyty. Wydanie „Beginning To Unwind” w 2020 roku sprawiło, że cała trójka spotkała się ponownie. Na razie nie myślą o wskrzeszeniu Barnabus’a, choć co jakiś czas zdarza im się wspólnie zagrać na plenerowych festynach i małych klubach… „Muzyka nas odmładza” – mówią z uśmiechem, dodając „Teraz czujemy się już spełnieni.” Zibi https://www.psychedelicbabymag.com/2020/06/barnabus-interview.html ..::TRACK-LIST::.. Recorded at Monty Bird Studios, Snitterfield, UK, 1972. 1. America 2. Gas Rise 3. The War Drags On 4. Beginning To Unwind 5. Clasped Hands 6. Morning Dew 7. Don't Cry For Me My Daddy 8. Resolute 9. Drifters Lament (Backing Vocals-Cathy Cox) 10. Apocalypse 11. Mortal Flight (Demo) 12. Winter Lady (Demo) ..::OBSADA::.. Drums - Tony Cox Guitar, Vocals - John Storer Bass, Lead Vocals - Keith Hancock https://www.youtube.com/watch?v=A3mLvjYzXkY SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 10:39:07
Rozmiar: 477.98 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Kasia Sobczyk - Kasia to właśnie ja --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Kasia Sobczyk Album................: Kasia to właśnie ja Genre................: Pop Source...............: CD Year.................: 2008 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 61 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Polskie Nagrania Muza Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Kasia Sobczyk - O mnie się nie martw [02:12] 2. Kasia Sobczyk - Był taki ktoś [03:09] 3. Kasia Sobczyk - Nie bądź taki szybki Bill [02:15] 4. Kasia Sobczyk - Zwykły żart [03:55] 5. Kasia Sobczyk - Pechowy dzień [02:32] 6. Kasia Sobczyk - Nucę sobie [02:56] 7. Kasia Sobczyk - To nie grzech [02:44] 8. Kasia Sobczyk - Ja mam taniec, śpiew i ciebie [02:01] 9. Kasia Sobczyk - Nie wiem czy to warto [03:03] 10. Kasia Sobczyk - Krótki list [02:05] 11. Kasia Sobczyk - Trzynastego [02:58] 12. Kasia Sobczyk - Skrzypek z kawiarni Róż [02:17] 13. Kasia Sobczyk - Ja wiem nie wrócą tamte dni [02:47] 14. Kasia Sobczyk - Ani mi się śni [02:34] 15. Kasia Sobczyk - Mały książę [03:49] 16. Kasia Sobczyk - Miłość sprzed lat [02:44] 17. Kasia Sobczyk - Zakochani są sami na świecie [02:29] 18. Kasia Sobczyk - Kasia to właśnie ja [02:19] 19. Kasia Sobczyk - O mnie się nie martw [01:48] 20. Kasia Sobczyk - Nie wiem czy warto [04:14] Playing Time.........: 55:01 Total Size...........: 336,03 MB
Seedów: 83
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 10:35:30
Rozmiar: 344.90 MB
Peerów: 23
Dodał: rajkad
Opis
Genre: Death/Thrash/Gothic Metal
Country of Artist (Band): Poland Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 44:37 Contains scans in the download: No Tracklist: 01. Intro - From the Sea Side 02. We're Storming Through the Night 03. Let Us Ride the World 04. Golden Lights of Valhalla 05. March of the Giants 06. Before the Birth of Light 07. We Die, We Fly 08. Chaotic Realm of the Sea 09. Chief of the Fearless
Seedów: 2
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 00:04:39
Rozmiar: 102.98 MB
Peerów: 18
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Bayer Full - Ostatni Taniec Na Tej Sali --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Bayer Full Album................: Ostatni Taniec Na Tej Sali Genre................: Disco Polo Source...............: CD Year.................: 2013 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 78 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Fonografika Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Bayer Full - Nie Można Żyć Bez Miłości - Ostatni Taniec [04:59] 2. Bayer Full - Niespodziewanie [03:18] 3. Bayer Full - Pod Bluzeczką Dwa Jabłuszka [03:47] 4. Bayer Full - Wesele Wesele [04:43] 5. Bayer Full - D.J. Nadaje Muzę [03:43] 6. Bayer Full - Nalej Mi Kieliszek Gorzałki [04:30] 7. Bayer Full - Tylko Mnie Kochałaś [03:28] 8. Bayer Full - Lepiej Było Nie Czarować [04:06] 9. Bayer Full - Kalina Czerwona Jarzębina [04:23] 10. Bayer Full - Żyje Się Raz [03:57] 11. Bayer Full - Ja Za Tobą Jedyna [03:14] 12. Bayer Full - Moje Chiny [04:13] 13. Bayer Full - Graj Serce Graj [03:35] 14. Bayer Full - Kej La La [04:09] 15. Bayer Full - Wózek Weselny [05:29] 16. Bayer Full - Modlitwa Mamy [03:57] 17. Bayer Full - Majteczki W Kropeczki 2013 [03:18] Playing Time.........: 01:08:57 Total Size...........: 542,12 MB
Seedów: 67
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-03 23:14:39
Rozmiar: 626.85 MB
Peerów: 7
Dodał: rajkad
Opis
..::INFO::..
Panopticon to amerykański zespół blackmetalowy założony przez Austina Lunna w Louisville w stanie Kentucky w 2007 roku. Muzyka zespołu była opisywana jako „przejmująca swoją intensywnością, a jednocześnie rozległa i spektakularna” oraz jako „ideologicznie otwarta i muzycznie progresywna, podejmująca tematy związane z tożsamością, ekologią, religią i polityką”. Liryczny styl Lunna również spotkał się z uznaniem - określano go jako „naturalny, organiczny i metodyczny, mistrzowski pod względem warsztatu, a zarazem pełen pasji i życia w swojej realizacji. Wstawka zawiera dwunasty, najnowszy album Panopticonu. Title: Det Hjemsokte Hjertet Artist: Panopticon Country: USA Year: 2026 Genre: Black Metal Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Woodland Caribou 2.The Great Silence, Extinct 3.Blood and Fur upon the Melting Snow 4.The White Cedars 5.A Culture of Wilderness 6.Lyset 7.Ghost Eyes in the Fire Light
Seedów: 5
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-03 16:04:02
Rozmiar: 153.28 MB
Peerów: 1
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Celtas Cortos to hiszpański zespół muzyczny założony w 1986 roku w Valladolid. Grupa zasłynęła oryginalnym połączeniem rocka, folku celtyckiego, muzyki tradycyjnej oraz elementów ska i popu. Charakterystyczne dla ich brzmienia są skrzypce, flet i dudy zestawione z gitarami elektrycznymi oraz energetycznym rytmem. Największą popularność zdobyli w latach 90., stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów hiszpańskiej sceny alternatywnej. Ich utwory często poruszają tematykę społeczną, wolnościową i humanistyczną, a teksty łączą refleksję z melodyjnym, przystępnym stylem. Do najbardziej znanych piosenek zespołu należą m.in. 20 de abril, Cuentame un cuento oraz La senda del tiempo. Celtas Cortos zdobyli liczne nagrody i do dziś pozostają ważną częścią hiszpańskiej kultury muzycznej, koncertując zarówno w Hiszpanii, jak i za granicą. Wstawka zawiera debiutancki album studyjny zespołu. Title: Salida de Emergencia Artist: Celtas Cortos Country: Hiszpania Year: 1989 Genre: Folk Rock Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. Salida De Emergencia De Rio, A Vigo Duendes Aurora El Tunel De Las Delicias Alabama's Espantapajaros Hazte El Sueco Riano Vivo
Seedów: 2
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-03 15:00:36
Rozmiar: 82.26 MB
Peerów: 2
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
EPka amerykańskiego zespołu ska z Kalifornii. Title: Not This Time Solemite Artist: Solemite Country: USA Year: 2000 Genre: Ska Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1 Cops & Rockers 2 Girlfriend's Friend 3 Cancun 4 Robot Love 5 I Wanna be in a Boy Band 6 Carly 7 Thinkin' Bout Us 8 There's a Hidden Track
Seedów: 2
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-03 15:00:17
Rozmiar: 93.06 MB
Peerów: 1
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Richard Marx - Songwriter --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Richard Marx Album................: Songwriter Genre................: Soft Rock Source...............: CD Year.................: 2022 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 69 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: BMG Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Richard Marx - Same Heartbreak Different Day [03:09] 2. Richard Marx - Only A Memory [03:02] 3. Richard Marx - Anything [02:38] 4. Richard Marx - Moscow Calling [04:53] 5. Richard Marx - Believe In Me [03:13] 6. Richard Marx - Shame On You [02:31] 7. Richard Marx - My Love, My Enemy [02:36] 8. Richard Marx - Just Go [04:16] 9. Richard Marx - One More Yesterday [03:22] 10. Richard Marx - We Are Not Alone [03:43] 11. Richard Marx - Everything I've Got [03:12] 12. Richard Marx - Misery Loves Company [02:56] 13. Richard Marx - One Day Longer [04:06] 14. Richard Marx - Breaking My Heart [03:44] 15. Richard Marx - We Had It All [03:20] 16. Richard Marx - Always [03:39] 17. Richard Marx - Still In My Heart [04:11] 18. Richard Marx - Maybe [04:16] 19. Richard Marx - As If We'll Never Love Again [03:22] 20. Richard Marx - Never After [03:42] Playing Time.........: 01:10:00 Total Size...........: 486,82 MB
Seedów: 131
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-03 13:32:45
Rozmiar: 616.78 MB
Peerów: 33
Dodał: rajkad
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Dido - Live At Brixton Academy --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Dido Album................: Live At Brixton Academy Genre................: Pop Source...............: CD Year.................: 2005 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 71 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Arista Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Dido - Stoned [06:06] 2. Dido - Here With Me [04:35] 3. Dido - See You When You're 40 [05:55] 4. Dido - Life For Rent [03:55] 5. Dido - Isobel [04:48] 6. Dido - Honestly Ok [04:12] 7. Dido - Take My Hand [05:57] 8. Dido - Thankyou [04:05] 9. Dido - Mary's In India [03:32] 10. Dido - Sand In My Shoes [05:17] 11. Dido - White Flag [04:15] 12. Dido - See The Sun [06:06] Playing Time.........: 58:48 Total Size...........: 424,03 MB
Seedów: 189
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-03 09:20:44
Rozmiar: 425.28 MB
Peerów: 27
Dodał: rajkad
Opis
Genre: Folk Metal
Country of Artist (Band): Poland Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 33:59 Contains scans in the download: No Tracklist: 01. Nothing Is Promised 02. Still Human 03. Orchard 04. Eos 05. Ephemeral 06. The Well 07. Oracle
Seedów: 2
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-03 03:00:21
Rozmiar: 78.15 MB
Peerów: 28
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Wydany w 1971 roku przez francuski Vogue na dwupłytowym winylu jedyny album enigmatycznej formacji Experience (wówczas to było słowo 'wytrych') złożonej ponoć przez muzyków progresywnej grupy Martin Circus i Triangle. Płytę wypełniało 76 minut wczesno-progresywnego grania (z silnymi wpływami psychodelii, ale też ciężkiego rocka i szczypty jazzu) opartego na współbrzmieniu dominujących organów Hammonda i elektrycznej gitary, soczystej sekcji rytmicznej a także partii fletu i saksofonu. Całość wzorowana była na twórczości Pink Floyd, Soft Machine, Procol Harum i Jimiego Hendrixa i brzmiała bardziej jak brytyjski rock z 1969-1970, ale siłą rzeczy Francja była troszkę do tyłu... Całości słucha się świetnie (nawet pomimo słabych wokali w Gimmie Some Lovin') a ja polecam szczególnie ostatnią część płyty, gdzie zespół zaprezentował instrumentalną przeróbkę 'Let There Be More Light' grupy Pink Floyd (z ich LP A Saucerful Of Secrets') o dziwo zatytułowany tutaj 'Let's Be More Light' i jakoby skomponowany przez... Nicka Masona! Roger Waters nie byłby szczęśliwy! JL ..::TRACK-LIST::.. 1. Gimme Some Lovin' 18:23 2. Louie Louie/Yes I Declare 7:03 3. Theme For An Unknown Island 7:28 4. Keep On Running 5:36 5. Kryptonite Party 8:45 6. I'm Alive 6:00 7. Snoopy Travel 5:32 8. Theme For An Unknown Island 7:00 9. Let's Be More Light 11:22 ..::OBSADA::.. Christopher Laird - vocals, guiter Alain Pewzner - guitar Sylvain Pauchard - organ, vocals Francois Jeanneau - saxophone, keyboards Bob Brault - bass René Guerin - drums https://www.youtube.com/watch?v=3BnShHN6gZk SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Data dodania:
2026-06-02 20:43:21
Rozmiar: 179.18 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Wydany w 1971 roku przez francuski Vogue na dwupłytowym winylu jedyny album enigmatycznej formacji Experience (wówczas to było słowo 'wytrych') złożonej ponoć przez muzyków progresywnej grupy Martin Circus i Triangle. Płytę wypełniało 76 minut wczesno-progresywnego grania (z silnymi wpływami psychodelii, ale też ciężkiego rocka i szczypty jazzu) opartego na współbrzmieniu dominujących organów Hammonda i elektrycznej gitary, soczystej sekcji rytmicznej a także partii fletu i saksofonu. Całość wzorowana była na twórczości Pink Floyd, Soft Machine, Procol Harum i Jimiego Hendrixa i brzmiała bardziej jak brytyjski rock z 1969-1970, ale siłą rzeczy Francja była troszkę do tyłu... Całości słucha się świetnie (nawet pomimo słabych wokali w Gimmie Some Lovin') a ja polecam szczególnie ostatnią część płyty, gdzie zespół zaprezentował instrumentalną przeróbkę 'Let There Be More Light' grupy Pink Floyd (z ich LP A Saucerful Of Secrets') o dziwo zatytułowany tutaj 'Let's Be More Light' i jakoby skomponowany przez... Nicka Masona! Roger Waters nie byłby szczęśliwy! JL ..::TRACK-LIST::.. 1. Gimme Some Lovin' 18:23 2. Louie Louie/Yes I Declare 7:03 3. Theme For An Unknown Island 7:28 4. Keep On Running 5:36 5. Kryptonite Party 8:45 6. I'm Alive 6:00 7. Snoopy Travel 5:32 8. Theme For An Unknown Island 7:00 9. Let's Be More Light 11:22 ..::OBSADA::.. Christopher Laird - vocals, guiter Alain Pewzner - guitar Sylvain Pauchard - organ, vocals Francois Jeanneau - saxophone, keyboards Bob Brault - bass René Guerin - drums https://www.youtube.com/watch?v=3BnShHN6gZk SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-02 20:37:16
Rozmiar: 544.15 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Czysta, brudna, deathmetalowa perfekcja! Klasyczny debiut Pungent Stench z 1990 roku zremasterowany! Luksusowe wznowienie 'For God Your Soul… For Me Your Flesh' Całość zremasterowana przez Erwina Hermsena w Toneshed Studio. If you are taking the time to read this you should just stop and go buy it . Pungent Stench's first full length (not including the split 12" with Disharmonic Orchestra) is nothing but absolute perfection. Released in 1990 in the heyday of the death metal and grind god days this is one that should not have been over looked by any one. If you were around at this time and got this when it was released it would have pissed on most of the stuff you found to be heavy and paved the way for what was to come in the underground. From the intro that goes into extreme deformity you are about to get blasted in the face with a sonic two ton fucking sledge hammer. Perfection in their guitar sound , bass that is so distorted that you will want to go purchase ear muffs and vocals that were totally unique for this time period ; wait they all were back then weren't they? Their is no denying that this band was perfect! The blast beats , the unique thrown in quirky yet heavy as fuck changes in their song structure and just get up and slam your self to death , bouncy , groovy , funky sick sick pits makes this one a classic from the first day i got it when it was released. Their is nothing better in the old school scene than this. Praise is just not possible when trying to put this into words! Make no mistakes , don't second guess , their is absolutely nothing boring or redundant on any early Pungent Stench release. This being their early masterpiece with the likes of Slayers reign in blood , Celtic Frost's morbid tales , Black Sabbath's master of reality it is up their with all the greats and then some. This is what Sabbath's Iommi would have sounded like if he were in an early 90's underground band. I miss the days of such perfection on vinyl as i'm sure anyone reading this that was there does. You just can't find anything like this anymore and if you could i'm sure in a perfect world to any die hard old school death collecting freak like myself , thank god their aren't millions of albums like this or we'd be broke. All hail the perfection that is for god your soul and pray a band doesn't come along this great ever again because in this world you'll only be able to see them in fucking stadium seating. Pungent , Fucking , Stench! One more thing try to stay away from the compact disc release because three songs are remastered! If you can't play albums then get it anyway because your still getting seven of the greatest grinding , sludgy , masterpieces you will ever have the privilege of owning ; period. hellhippie ..::TRACK-LIST::.. CD 1 - Original Album: 1. Intro / Extreme Deformity 4:57 2. Hypnos 3:09 3. For God Your Soul... For Me Your Flesh 7:03 4. Just Let Me Rot 3:45 5. Pungent Stench 2:33 6. Bonesawer 3:38 7. Embalmed In Sulphuric Acid 2:10 8. Blood, Pus And Gastric Juice 4:48 9. Suspended Animation 4:19 10. A Small Lunch 5:44 CD 2: Rough Mix, Taken from "Death Is Just The Beginning" 1. Suspended Animation 4:19 Recorded Live On 19. 5. 1990 at Arena, Vienna (AT) 2. In The Vault 3:32 3. Mucous Secretion 3:13 4. Bonesawer 3:42 5. Pulsating Protoplasma 3:22 6. Dead Body Love 4:46 7. A Small Lunch 7:33 8. Dead Body Love 2:35 9. Blood Pus & Gastric Juice 4:44 10. Rip You Without Care 4:02 ..::OBSADA::.. Drums - Wank Guitar, Vocals - Schirenc Bass - Perkowski https://www.youtube.com/watch?v=Ox-3ymzPam8 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-02 19:36:56
Rozmiar: 197.63 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Czysta, brudna, deathmetalowa perfekcja! Klasyczny debiut Pungent Stench z 1990 roku zremasterowany! Luksusowe wznowienie 'For God Your Soul… For Me Your Flesh' Całość zremasterowana przez Erwina Hermsena w Toneshed Studio. If you are taking the time to read this you should just stop and go buy it . Pungent Stench's first full length (not including the split 12" with Disharmonic Orchestra) is nothing but absolute perfection. Released in 1990 in the heyday of the death metal and grind god days this is one that should not have been over looked by any one. If you were around at this time and got this when it was released it would have pissed on most of the stuff you found to be heavy and paved the way for what was to come in the underground. From the intro that goes into extreme deformity you are about to get blasted in the face with a sonic two ton fucking sledge hammer. Perfection in their guitar sound , bass that is so distorted that you will want to go purchase ear muffs and vocals that were totally unique for this time period ; wait they all were back then weren't they? Their is no denying that this band was perfect! The blast beats , the unique thrown in quirky yet heavy as fuck changes in their song structure and just get up and slam your self to death , bouncy , groovy , funky sick sick pits makes this one a classic from the first day i got it when it was released. Their is nothing better in the old school scene than this. Praise is just not possible when trying to put this into words! Make no mistakes , don't second guess , their is absolutely nothing boring or redundant on any early Pungent Stench release. This being their early masterpiece with the likes of Slayers reign in blood , Celtic Frost's morbid tales , Black Sabbath's master of reality it is up their with all the greats and then some. This is what Sabbath's Iommi would have sounded like if he were in an early 90's underground band. I miss the days of such perfection on vinyl as i'm sure anyone reading this that was there does. You just can't find anything like this anymore and if you could i'm sure in a perfect world to any die hard old school death collecting freak like myself , thank god their aren't millions of albums like this or we'd be broke. All hail the perfection that is for god your soul and pray a band doesn't come along this great ever again because in this world you'll only be able to see them in fucking stadium seating. Pungent , Fucking , Stench! One more thing try to stay away from the compact disc release because three songs are remastered! If you can't play albums then get it anyway because your still getting seven of the greatest grinding , sludgy , masterpieces you will ever have the privilege of owning ; period. hellhippie ..::TRACK-LIST::.. CD 1 - Original Album: 1. Intro / Extreme Deformity 4:57 2. Hypnos 3:09 3. For God Your Soul... For Me Your Flesh 7:03 4. Just Let Me Rot 3:45 5. Pungent Stench 2:33 6. Bonesawer 3:38 7. Embalmed In Sulphuric Acid 2:10 8. Blood, Pus And Gastric Juice 4:48 9. Suspended Animation 4:19 10. A Small Lunch 5:44 CD 2: Rough Mix, Taken from "Death Is Just The Beginning" 1. Suspended Animation 4:19 Recorded Live On 19. 5. 1990 at Arena, Vienna (AT) 2. In The Vault 3:32 3. Mucous Secretion 3:13 4. Bonesawer 3:42 5. Pulsating Protoplasma 3:22 6. Dead Body Love 4:46 7. A Small Lunch 7:33 8. Dead Body Love 2:35 9. Blood Pus & Gastric Juice 4:44 10. Rip You Without Care 4:02 ..::OBSADA::.. Drums - Wank Guitar, Vocals - Schirenc Bass - Perkowski https://www.youtube.com/watch?v=Ox-3ymzPam8 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-02 19:32:33
Rozmiar: 615.54 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
1 - 30 | 31 - 60 | 61 - 90 | ... | 781 - 810 | 811 - 840 | 841 - 870 | 871 - 900 | 901 - 930 | ... | 26251 - 26280 | 26281 - 26310 | 26311 - 26315 |
|||||||||||||