|
|
|||||||||||||
|
Ostatnie 10 torrentów
Ostatnie 10 komentarzy
Discord
Kategoria:
Muzyka
Ilość torrentów:
25,769
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Oryginalnie wydany w 2003 roku album 'The Making of Scenes From a Memory - The Sessions' ukazuje prawdziwy wgląd w proces powstawania przełomowego dla Dream Theater materiału. Originally released back in 2003 on Ytsejam Records, ‘The Making of Scenes From a Memory – The Sessions’ gives a glimpse at the making of what would go on to become a landmark album for Dream Theater in 1999. This release contains the original tracks from the writing of Metropolis, Pt. 2: Scenes From a Memory, including alternate takes and rehearsals. ..::TRACK-LIST::.. Regression 1. Acoustic Guitar Outtake & Alternate Vocal Take 2:03 Overture 1928 2. Live Alternate Take 3:44 Strange Déjà Vu 3. Writing, Basic Tracks & Vocals 5:01 Fatal Tragedy 4. Writing, Basic Tracks & Vocals 4:01 Beyond This Life 5. Writing, Basic Tracks & Vocals 7:03 Through Her Eyes 6. Alternate Vocal Take & Alternate Sax Take 4:50 Saxophone - Jay Beckenstein Home 7. Writing Sessions 6:32 8. Very 1st Live Run Through Of 1st Half 7:09 The Dance Of Eternity 9. Live Rehearsal Of Section A 2:58 10. Writing Sessions 5:53 The Spirit Carries On 11. Live Rehearsal Of Original Arrangement 5:12 12. Choir Session Outtakes 6:43 Additional Vocals - Theresa Thompson 13. JP Vocal Demo 2:35 Vocals – JP Finally Free 14. Alternate Vocals & Outro Vamp Outtakes 5:33 15. Original Sequencer Demo 7:43 ..::OBSADA::.. Bass - John Myung Drums - Mike Portnoy Guitar - John Petrucci Keyboards - Jordan Rudess Vocals - James LaBrie https://www.youtube.com/watch?v=muBfZoIsQoA SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 19:01:23
Rozmiar: 486.17 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. To wspaniałe wydawnictwo przygotowano dla uczczenia 40. rocznicy powstania zespołu. Pięknie wydany zestaw zawiera 21 CD (zremasterowanych i opakowanych jak LP), 36-stronicową książeczkę z historią zespołu i szczegółowymi opisami każdego albumu oraz 32-stronicową książkę ze wspomnieniami Manfreda, anegdotami i plakatem przedstawiającym aktualny skład zespołu. Atrakcją jest bez wątpienia album 'Live In Ersingen' zarejestrowany 22 lipca 2011r. z nowym wokalistą Robertem Hartem oraz kompilacja 'Leftovers' zawierająca przebojowe single, nie publikowane wcześniej nagrania oraz rarytasy. Nakład zestawu jest limitowany! 1976 i 1977 rok to dwa bardzo przełomowe lata w historii Manfred Mann's Earth Band. Zespół zmienił kilku członków w połowie udanej serii pięciu albumów, jednocześnie budując niesamowitą popularność na całym świecie dzięki swojej unikalnej mieszance rocka progresywnego, jazzu i bluesa. Chociaż sam Manfred miał już za sobą sukcesy na listach przebojów, The Roaring Silence zapewnił Manfred Mann's Earth Band zupełnie nowy poziom sławy, gdyż album ten wspiął się na szczyty list przebojów w 1977 roku. Oczywiście Blinded By The Light Bruce'a Springsteena miało wszelkie zadatki na przebój, ale musiało zaskoczyć zarówno zespół, jak i Springsteena, gdyż była to pierwsza płyta numer jeden dla obu. Utwór ten został przyjęty z aplauzem przez cały nowy legion fanatyków Manna, ponieważ odświeżające połączenie głównego wokalu nowo dodanego Chrisa Thompsona i znajomej frazy Manna na klawiszach uczyniło ten utwór nowoczesnym standardem klasycznego rocka. ..::TRACK-LIST::.. CD 7 - The Roaring Silence (1976): 1. Blinded By The Light (Bruce Springsteen cover) 7:07 2. Singing The Dolphin Through 8:20 3. Waiter, There's A Yawn In My Ear 5:39 4. The Road To Babylon 6:52 5. This Side Of Paradise 4:47 6. Starbird 3:11 7. Questions 3:56 ..::OBSADA::.. Chris Hamlet Thompson - lead vocals, rhythm guitar Manfred Mann - keyboards, backing vocals, lead vocals on the final verse of 'Blinded By The Light' Dave Flett - lead guitar Colin Pattenden - bass Chris Slade - drums, backing vocals, percussion Additional musicians: Doreen Chanter - backing vocals Irene Chanter - backing vocals Susanne Lynch - backing vocals Mick Rogers - backing vocals Barbara Thompson - saxophone David Millman - string arrangements https://www.youtube.com/watch?v=dY7yDRU4xd4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 17:26:16
Rozmiar: 92.70 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. To wspaniałe wydawnictwo przygotowano dla uczczenia 40. rocznicy powstania zespołu. Pięknie wydany zestaw zawiera 21 CD (zremasterowanych i opakowanych jak LP), 36-stronicową książeczkę z historią zespołu i szczegółowymi opisami każdego albumu oraz 32-stronicową książkę ze wspomnieniami Manfreda, anegdotami i plakatem przedstawiającym aktualny skład zespołu. Atrakcją jest bez wątpienia album 'Live In Ersingen' zarejestrowany 22 lipca 2011r. z nowym wokalistą Robertem Hartem oraz kompilacja 'Leftovers' zawierająca przebojowe single, nie publikowane wcześniej nagrania oraz rarytasy. Nakład zestawu jest limitowany! 1976 i 1977 rok to dwa bardzo przełomowe lata w historii Manfred Mann's Earth Band. Zespół zmienił kilku członków w połowie udanej serii pięciu albumów, jednocześnie budując niesamowitą popularność na całym świecie dzięki swojej unikalnej mieszance rocka progresywnego, jazzu i bluesa. Chociaż sam Manfred miał już za sobą sukcesy na listach przebojów, The Roaring Silence zapewnił Manfred Mann's Earth Band zupełnie nowy poziom sławy, gdyż album ten wspiął się na szczyty list przebojów w 1977 roku. Oczywiście Blinded By The Light Bruce'a Springsteena miało wszelkie zadatki na przebój, ale musiało zaskoczyć zarówno zespół, jak i Springsteena, gdyż była to pierwsza płyta numer jeden dla obu. Utwór ten został przyjęty z aplauzem przez cały nowy legion fanatyków Manna, ponieważ odświeżające połączenie głównego wokalu nowo dodanego Chrisa Thompsona i znajomej frazy Manna na klawiszach uczyniło ten utwór nowoczesnym standardem klasycznego rocka. ..::TRACK-LIST::.. CD 7 - The Roaring Silence (1976): 1. Blinded By The Light (Bruce Springsteen cover) 7:07 2. Singing The Dolphin Through 8:20 3. Waiter, There's A Yawn In My Ear 5:39 4. The Road To Babylon 6:52 5. This Side Of Paradise 4:47 6. Starbird 3:11 7. Questions 3:56 ..::OBSADA::.. Chris Hamlet Thompson - lead vocals, rhythm guitar Manfred Mann - keyboards, backing vocals, lead vocals on the final verse of 'Blinded By The Light' Dave Flett - lead guitar Colin Pattenden - bass Chris Slade - drums, backing vocals, percussion Additional musicians: Doreen Chanter - backing vocals Irene Chanter - backing vocals Susanne Lynch - backing vocals Mick Rogers - backing vocals Barbara Thompson - saxophone David Millman - string arrangements https://www.youtube.com/watch?v=dY7yDRU4xd4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 17:22:27
Rozmiar: 261.32 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. To wspaniałe wydawnictwo przygotowano dla uczczenia 40. rocznicy powstania zespołu. Pięknie wydany zestaw zawiera 21 CD (zremasterowanych i opakowanych jak LP), 36-stronicową książeczkę z historią zespołu i szczegółowymi opisami każdego albumu oraz 32-stronicową książkę ze wspomnieniami Manfreda, anegdotami i plakatem przedstawiającym aktualny skład zespołu. Atrakcją jest bez wątpienia album 'Live In Ersingen' zarejestrowany 22 lipca 2011r. z nowym wokalistą Robertem Hartem oraz kompilacja 'Leftovers' zawierająca przebojowe single, nie publikowane wcześniej nagrania oraz rarytasy. Nakład zestawu jest limitowany! 'Nightingales and Bombers' był doskonałym krokiem w stronę krążka, który wielu uważa za najlepszy album zespołu, 'The roaring silence'. Pokazuje, jak Mann stawał się coraz bardziej skłonny do eksperymentowania z różnymi dźwiękami i strukturami, jednocześnie 'badając' kompozycje innych i przekształcając je w klasyki MMEB. FA ..::TRACK-LIST::.. CD 6 - Nightingales & Bombers (1975): 1. Spirits In The Night 6:28 2. Countdown 3:07 3. Time Is Right 6:35 4. Crossfade 3:41 5. Visionary Mountains 5:43 6. Nightingales And Bombers 4:56 7. Fat Nelly 3:22 8. As Above So Below 4:13 ..::OBSADA::.. Mick Rogers - guitar, vocals Manfred Mann - organ, synth, co-producer Colin Pattenden - bass Chris Slade - drums, percussion With: Martha Smith - backing vocals Doreen Chanter - backing vocals Ruby James - backing vocals Chris Warren-Green - violin David Millman - viola Graham Elliott - cello David Boswell-Brown - cello Nigel Warren-Green - cello https://www.youtube.com/watch?v=Nxqdq9Ag8Mc SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 16:53:15
Rozmiar: 88.35 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. To wspaniałe wydawnictwo przygotowano dla uczczenia 40. rocznicy powstania zespołu. Pięknie wydany zestaw zawiera 21 CD (zremasterowanych i opakowanych jak LP), 36-stronicową książeczkę z historią zespołu i szczegółowymi opisami każdego albumu oraz 32-stronicową książkę ze wspomnieniami Manfreda, anegdotami i plakatem przedstawiającym aktualny skład zespołu. Atrakcją jest bez wątpienia album 'Live In Ersingen' zarejestrowany 22 lipca 2011r. z nowym wokalistą Robertem Hartem oraz kompilacja 'Leftovers' zawierająca przebojowe single, nie publikowane wcześniej nagrania oraz rarytasy. Nakład zestawu jest limitowany! 'Nightingales and Bombers' był doskonałym krokiem w stronę krążka, który wielu uważa za najlepszy album zespołu, 'The roaring silence'. Pokazuje, jak Mann stawał się coraz bardziej skłonny do eksperymentowania z różnymi dźwiękami i strukturami, jednocześnie 'badając' kompozycje innych i przekształcając je w klasyki MMEB. FA ..::TRACK-LIST::.. CD 6 - Nightingales & Bombers (1975): 1. Spirits In The Night 6:28 2. Countdown 3:07 3. Time Is Right 6:35 4. Crossfade 3:41 5. Visionary Mountains 5:43 6. Nightingales And Bombers 4:56 7. Fat Nelly 3:22 8. As Above So Below 4:13 ..::OBSADA::.. Mick Rogers - guitar, vocals Manfred Mann - organ, synth, co-producer Colin Pattenden - bass Chris Slade - drums, percussion With: Martha Smith - backing vocals Doreen Chanter - backing vocals Ruby James - backing vocals Chris Warren-Green - violin David Millman - viola Graham Elliott - cello David Boswell-Brown - cello Nigel Warren-Green - cello https://www.youtube.com/watch?v=Nxqdq9Ag8Mc SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 16:48:18
Rozmiar: 232.22 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Podwójny album dokumentuje wyjątkowy koncert jaki odbył się 21 grudnia 2021 w Nowohuckim Centrum Kultury. Nieco 'opóźnieni' w wyniku pandemii Skaldowie świętowali tam swoje 55-lecie. Koncert, jak to zwykle u Skaldów, wypadł znakomicie, ale co ważne został także bardzo profesjonalnie sfilmowany i zarejestrowany. Nad zmiksowaniem materiału czuwał sam Andrzej Zieliński, co ewidentnie słychać. Koniecznie warto zaznaczyć, że Ci z państwa którzy posiadają w swoich domach system dźwięku 5.1 otrzymają muzykę zespołu po raz pierwszy w wybornie brzmiącym formacie przestrzennym !!! Obraz prezentuje się równie dobrze, ale aby podziwiać go w pełnej krasie nalezy posiadać odtwarzcz DVD podłączony do telewizora kablem HDMI. W przeciwnym razie nie będzie on tak zachwycał ostrością i wyrazistością. Podwójny album został wydany w rozkładanym, laminowanym card sleevie, a płytki włożono do specjalnych drukowanych, kolorowych kopert – pełnych zdjęć z koncertu. Wydawnictwo ukazuje się dzięki życzliwości Nowohuckiego Centrum Kultury w naprawdę minimalnym nakładzie (do sprzedaży trafi jedynie 200 sztuk). Dla wszystkich fanów zespołu wydaje się to być pozycja iście obowiązkowa. Jest to ponadto świetne uzupełnienie albumu CD z urodzinowym koncertem Andrzeja Zielińskiego. 29 nagrań, 170 minut materiału !!! ..::TRACK-LIST::.. DVD 1 - Część Pierwsza: 1. Zapowiedź 2. Od Wschodu Do Zachodu Słońca 3. Gdzie Mam Ciebie Szukać 4. Znów Od Zera 5. Kolorowe Szare Dni 6. Śpiewam Bo Muszę 7. Na Wszystkich Dworcach Świata 8. Zielona Piosenka 9. Dwudzieste Szóste Marzenie 10. Jutro Odnajdę Ciebie 11. Krywaniu, Krywaniu DVD 2 - Część Druga: 1. Zapowiedź 2. Będzie Kolęda 3. Ciemno Tej Nocy Betlejemskiej Było 4. Złota Jerozolima I Biedne Betlejem 5. Wszystko Mi Mówi, Że Mnie Ktoś Pokochał 6. Medytacje Wiejskiego Listonosza 7. Cała Jesteś W Skowronkach 8. Nie Domykajmy Drzwi 9. Życzenia Z Całego Serca 10. Nie Całuj Mnie Pierwsza 11. Prześliczna Wiolonczelistka 12. Wierniejsza Od Marzenia 13. Oddychać I Kochać 14. W Żółtych Płomieniach Liści 15. Z Kopyta Kulig Rwie 16. Wszystko Kwitnie Wkoło 17. Sady W Obłokach 18. Szanujmy Wspomnienia 19. Dziś Prawdziwych Cyganów Już Nie Ma 20. Dopóki Jesteś ..::OBSADA::.. Vocals, Violin, Trumpet - Jacek Zieliński Electric Organ [Hammond Organ B-3], Piano [Roland RD-2000 Piano], Keyboards, Vocals, Arranged By - Andrzej Zieliński Keyboards - Grzegorz Górkiewicz Bass Guitar - Konrad Ratyński Drums - Jan Budziaszek Oraz Backing Vocals - Wołosatki Guitar, Bass Guitar - Bogumił Zieliński Percussion - Rafał Tarcholik Saxophone - Leszek Szczerba Vocals - Gabriela Zielińska-Tarcholik https://www.youtube.com/watch?v=Q95y8f2wE8E SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 10
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 16:03:47
Rozmiar: 7.17 GB
Peerów: 85
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artist...............: Deep Forest Album................: Nature and Ambience Genre................: New Age Year.................: 2025 Codec................: Reference libFLAC 1.5 ...( TrackList )... 001. Deep Forest - Final Allure 002. Deep Forest - Moment Earplugs 003. Deep Forest - Relaxed Fantasy 004. Deep Forest - Safe Lived 005. Deep Forest - Steady Muse 006. Deep Forest - Dynamic Radio 007. Deep Forest - Length Creation 008. Deep Forest - Seeds Shimmer 009. Deep Forest - Story Earplugs 010. Deep Forest - Evening Entertainment 011. Deep Forest - Will Harmonise 012. Deep Forest - Fluid Rest 013. Deep Forest - Thoughts Informal 014. Deep Forest - Luck Leisure 015. Deep Forest - Sideband Rate 016. Deep Forest - Listening Fairies 017. Deep Forest - Transform Upon 018. Deep Forest - Saucer Restful 019. Deep Forest - Harmonise Perfect 020. Deep Forest - Family Triad 021. Deep Forest - At Tention 022. Deep Forest - Gravity Your 023. Deep Forest - Relieving Texture 024. Deep Forest - Tranquility Above 025. Deep Forest - Pianissimo Finally 026. Deep Forest - Take Phone 027. Deep Forest - Possess Feelings 028. Deep Forest - Once Way 029. Deep Forest - Instruments Accent 030. Deep Forest - Leaves Distances 031. Deep Forest - Relieve Ambient 032. Deep Forest - Listeners Only 033. Deep Forest - Choir Experience 034. Deep Forest - Rely Pave 035. Deep Forest - Finale Vast 036. Deep Forest - Beams Straying 037. Deep Forest - Healthy Beloved 038. Deep Forest - Melody Language 039. Deep Forest - Structure Heartfelt 040. Deep Forest - Bed Allure 041. Deep Forest - Doesnt Heavenly 042. Deep Forest - Cognition Ability 043. Deep Forest - Resonant Holliday 044. Deep Forest - Your Monumental 045. Deep Forest - Piano Absorbing 046. Deep Forest - Poetic Vastly 047. Deep Forest - Shore Balance 048. Deep Forest - Lightspeed Snooze 049. Deep Forest - Floating Insightful 050. Deep Forest - Lock Chorus
Seedów: 100
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 16:00:13
Rozmiar: 1.31 GB
Peerów: 34
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist...............: Deep Forest Album................: Deep Forest ASMR Genre................: New Age Year.................: 2025 Codec................: Reference libFLAC 1.5 ...( TrackList )... 001. Deep Forest - Final Allure 002. Deep Forest - Dynamic Radio 003. Deep Forest - Family Triad 004. Deep Forest - Melody Language 005. Deep Forest - Good Wakeful 006. Deep Forest - Take Phone 007. Deep Forest - Inviting Range 008. Deep Forest - Gravity Your 009. Deep Forest - Pianissimo Finally 010. Deep Forest - Item Drama 011. Deep Forest - Passing Energy 012. Deep Forest - Bed Allure 013. Deep Forest - Story Earplugs 014. Deep Forest - Joyful See 015. Deep Forest - Tranquility Above 016. Deep Forest - Phase Chemistry 017. Deep Forest - Tried Amble 018. Deep Forest - Once Way 019. Deep Forest - Concert Constellation 020. Deep Forest - Choir Experience 021. Deep Forest - Arpeggio Stars 022. Deep Forest - Saucer Joyous 023. Deep Forest - Seeds Shimmer 024. Deep Forest - Filtered Refract 025. Deep Forest - Length Creation 026. Deep Forest - Fluid Rest 027. Deep Forest - Execute Suspended 028. Deep Forest - Steady Muse 029. Deep Forest - Will Harmonise 030. Deep Forest - Timeless Cerebral 031. Deep Forest - Be Magic 032. Deep Forest - Things Just 033. Deep Forest - Me Relieving 034. Deep Forest - Thoughts Informal 035. Deep Forest - Treble Phonetics 036. Deep Forest - Neurological We 037. Deep Forest - Beams Straying 038. Deep Forest - At Tention 039. Deep Forest - Lock Chorus 040. Deep Forest - Yours Final 041. Deep Forest - Float Sleepers 042. Deep Forest - Insightful Can 043. Deep Forest - Relieving Texture 044. Deep Forest - Lightspeed Snooze 045. Deep Forest - Luck Leisure 046. Deep Forest - Compose Ingredients 047. Deep Forest - Is Thoughts 048. Deep Forest - Finale Vast 049. Deep Forest - Happiness Ability 050. Deep Forest - Chorus Hyperspace
Seedów: 72
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 15:59:56
Rozmiar: 1.33 GB
Peerów: 35
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Na nowy album Mariny Diamandis fani musieli czekać cztery lata. W międzyczasie zakończyła się współpraca artystki z Atlantic Records, a jej tegoroczna płyta jest pierwszym albumem wydanym pod szyldem jej własnego wydawnictwa muzycznego Queenie Records. Nastąpił nowy rozdział w jej 15-letniej karierze, a ona mianowała samą siebie Księżniczką mocy. Szósty, najnowszy album Mariny. Title: Princess Of Power Artist: Marina Country: Wielka Brytania Year: 2025 Genre: Pop Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Princess of Power 2.Butterfly 3.Cuntissimo 4.Rollercoaster 5.Cupid's Girl 6Metallic Stallion 7.Je Ne Sais Quoi 8.Digital Fantasy 9.Everybody Knows I'm Sad 10.Hello Kitty 11.I Love You 12.Adult Girl 13.Final Boss https://www.youtube.com/watch?v=Id_0DsBctYg
Seedów: 28
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 15:59:32
Rozmiar: 110.90 MB
Peerów: 21
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Oi Polloi to zespoł punkowy, który powstał w 1981 roku w Edynburgu (Szkocja). W 1985 ukazuje się pierwszy materiał - kaseta demo wydana przez zespół - "Destroi the System". Od początku istnienia w zespole grało około 50 muzyków. Z założycieli pozostał tylko Deek - wokalista. Muzyka zespołu ewoluowała od oi do zaangażowanego anarchopunka. Teksty piosenek dotyczą m.in. ochrony środowiska, wyzwolenia zwierząt, wegetarianizmu, zwalczania faszyzmu, brutalności policji. Poza graniem muzyki angażują się w akcje anarchistyczne, ekologiczne oraz ruchu antyfaszystowskiego. Kilkakrotnie odwiedzali Polskę, co zaowocowało dość dobrą znajomością języka polskiego przez Deeka. Ich motto to "No compromise in defense of our earth". Wstawka zawiera dwa koncerty (Hultsfred i Middlesbrough) oraz split z Blownapart Bastards. Title: Live Middlesbrough / Live Hultsfred / Blownapart Bastards Split Artist: Oi Polloi Country: Szkocja Year: 1994/2000 Genre: Punk Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 128 / 320 kbps ..::TRACK-LIST::.. Oi Polloi - Victims of a Gasattack Oi Polloi - The Right to Choose Blownapart Bastards – Conviction Blownapart Bastards - 1910
Seedów: 17
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 15:59:22
Rozmiar: 75.65 MB
Peerów: 17
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Emerson, Lake & Palmer - Emerson, Lake & Palmer Remastered 2008 SHM-CD --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Emerson, Lake & Palmer Album................: Emerson, Lake & Palmer Genre................: Progressive Rock Source...............: CD Year.................: 1970 - 2008 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 69 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Victor Japan Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Emerson, Lake & Palmer - The Barbarian [04:34] 2. Emerson, Lake & Palmer - Take A Pebble [12:38] 3. Emerson, Lake & Palmer - Knife Edge [05:10] 4. Emerson, Lake & Palmer - The Three Fates [07:47] 5. Emerson, Lake & Palmer - Tank [06:53] 6. Emerson, Lake & Palmer - Lucky Man [04:40] Playing Time.........: 41:45 Total Size...........: 287,16 MB
Seedów: 64
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 15:11:52
Rozmiar: 295.62 MB
Peerów: 29
Dodał: rajkad
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Budka Suflera – Leksykon 1974 - 2005 - Było Kolekcja Radia Złote Przeboje --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Budka Suflera Album................: Było Genre................: Rock Source...............: CD Year.................: 2005 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 65 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Budka Suflera Production Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Budka Suflera - Intro [01:07] 2. Budka Suflera - Za ostatni grosz [04:01] 3. Budka Suflera - Chodź [03:16] 4. Budka Suflera - Biały demon [02:52] 5. Budka Suflera - Cały mój zgiełk [03:56] 6. Budka Suflera - Z dalekich wypraw [03:22] 7. Budka Suflera - Giganci tańczą [03:31] 8. Budka Suflera - Lubię ten stary obraz [06:35] 9. Budka Suflera - Pieśń niepokorna [05:01] 10. Budka Suflera - Nic nie boli tak jak życie [04:32] 11. Budka Suflera - Noc [04:27] 12. Budka Suflera - Tyle z tego masz [04:02] 13. Budka Suflera - Z bagażem swoich lat [05:06] 14. Budka Suflera - I tylko gwiazda [03:24] 15. Budka Suflera - Kolęda rozterek [04:58] 16. Budka Suflera - Nowa Wieża Babel [04:23] Playing Time.........: 01:04:40 Total Size...........: 428,29 MB
Seedów: 123
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 10:48:12
Rozmiar: 431.88 MB
Peerów: 24
Dodał: rajkad
Opis
...( Info )...
Artist: Evanescence Album: The Bitter Truth Country: USA Genre: Alt. Metal Release: 2021 Duration: 00:47:19 Quality: Mp3, CBR 320 kbps Size: 110 mb ...( Opis )... Podstawowe wydanie piątego studyjnego albumu amerykańskiej formacji Evanescence, na której czele od początku stoi charyzmatyczna wokalistka Amy Lee. "The Bitter Truth" był gotowy już w 2020 roku (zespół zameldował się w studiu w styczniu tego samego roku), ale jego wydanie zostało wstrzymane w związku z opóźnieniami pandemicznymi. Charakter tych utworów jest tym, z czego kapela jest dobrze znana: jest mroczno, ciężko, ale też oszczędnie. Krążek ostatecznie ukazał się w marcu 2021 roku. ...( TrackList )... 1. Artifact / The Turn 2. Broken Pieces Shine 3. The Game Is Over 4. Yeah Right 5. Feeding The Dark 6. Wasted On You 7. Better Without You 8. Use My Voice 9. Take Cover 10. Far From Heaven 11. Part Of Me 12. Blind Belief
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 10:00:54
Rozmiar: 110.49 MB
Peerów: 33
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Title: Kickin' Into Gear (Live Worcester '87) Artist: Boston Year: 2025 Genre: Rock Duration: 01:37:43 Format/Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ...( TrackList )... 01. Rock n Roll Band (Live) (00:03:55) 02. Peace Of Mind (Live) (00:05:10) 03. Don't Look Back (Live) (00:06:08) 04. More Than A Feeling (Live) (00:11:01) 05. Amanda (Live) (00:04:26) 06. We're Ready (Live) (00:03:44) 07. Cool The Engines (Live) (00:07:33) 08. My Destination (Live) (00:02:03) 09. To Be A Man (Live) (00:05:16) 10. I Think I Like It (Live) (00:04:04) 11. Can'tcha Say (You Believe in Me) (Live) (00:06:25) 12. Hollyann (Live) (00:07:44) 13. Foreplay (Live) (00:02:05) 14. Long Time (Live) (00:07:35) 15. Feelin' Satisfied (Live) (00:04:57) 16. Something About You (Live) (00:03:20) 17. Used To Bad News (Live) (00:03:03) 18. Let Me Take You Home Tonight (Live) (00:05:12) 19. Party (Live) (00:04:02)
Seedów: 52
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 10:00:50
Rozmiar: 228.00 MB
Peerów: 8
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Title: evidence (Live Santiago '95) Artist: Faith No More Year: 2025 Genre: Rock Duration: 01:00:53 Format/Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ...( TrackList )... 01. Ricochet (Live) (00:04:11) 02. Be Aggressive (Live) (00:03:40) 03. Midlife Crisis (Live) (00:03:11) 04. What A Day (Live) (00:02:22) 05. Evidence (Spanish) (Live) (00:04:51) 06. Surprise! You're Dead! (Live) (00:02:29) 07. We Care A Lot (Live) (00:03:49) 08. Easy (Live) (00:02:57) 09. Introduce Yourself (Live) (00:01:20) 10. Glory Box (Live) (00:02:09) 11. Get Out (Live) (00:02:14) 12. Caffeine (Live) (00:07:35) 13. Epic (Live) (00:04:45) 14. Digging The Grave (Live) (00:02:58) 15. Just a Man (Live) (00:05:52) 16. I Started A Joke (Live) (00:03:11) 17. From Out Of Nowhere (Live) (00:03:19)
Seedów: 27
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 10:00:45
Rozmiar: 141.39 MB
Peerów: 6
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Big D and the Kids Table to zespół ska punkowy założony w październiku 1995 roku w Bostonie w stanie Massachusetts, składający się z kolegów ze studiów. Ich pierwsze wydawnictwo ukazało się w ich własnej wytwórni Fork in Hand Records, ale od tego czasu współpracowali ze Springman Records i SideOneDummy. Wydali 11 albumów studyjnych, pięć EPek i kilka splitów z innymi wykonawcami. Wstawka zawiera dwie EPki zespołu. Title: Salem Girls/Noise Complaint Artist: Big D and the Kids Table Country: USA Year: 2005/2007 Genre: Ska-Punk Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 192 Kbps ..::TRACK-LIST::.. Salem Girls She's Lovely Oo Le Yah Baby Don't Cry Salem Girls (Dub) She's Lovely (stripped down) Salem Girls (instrumental) Hidden Track Noise Complaint Souped-Up Vinyl Halfway Home
Seedów: 14
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 09:44:40
Rozmiar: 58.92 MB
Peerów: 3
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Oi Polloi to zespoł punkowy, który powstał w 1981 roku w Edynburgu (Szkocja). W 1985 ukazuje się pierwszy materiał - kaseta demo wydana przez zespół - "Destroi the System". Od początku istnienia w zespole grało około 50 muzyków. Z założycieli pozostał tylko Deek - wokalista. Muzyka zespołu ewoluowała od oi do zaangażowanego anarchopunka. Teksty piosenek dotyczą m.in. ochrony środowiska, wyzwolenia zwierząt, wegetarianizmu, zwalczania faszyzmu, brutalności policji. Poza graniem muzyki angażują się w akcje anarchistyczne, ekologiczne oraz ruchu antyfaszystowskiego. Kilkakrotnie odwiedzali Polskę, co zaowocowało dość dobrą znajomością języka polskiego przez Deeka. Ich motto to "No compromise in defense of our earth". Wstawka zawiera zapis koncertu z Berlina. Title: To Resist Is Our Duty When Injustice Is Law (Live In Berlin) Artist: Oi Polloi Country: Szkocja Year: 1993 Genre: Punk Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 128 kbps ..::TRACK-LIST::.. Nuclear Waste Rich Scumbag Free The Henge Victims Of A Gas Attack Bash The Fash The Only Release? Punx Picnic Greatest Working Class Rip-Off Victim Of A Chemical Spillage Break The Mould Helmut Kohl - Fick Dich Selbst! The Right To Choose Nazi Scum When Two Men Kiss
Seedów: 27
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-23 09:44:31
Rozmiar: 46.92 MB
Peerów: 14
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Teitanblood to dźwięk pustki wpatrującej się w ciebie. Wiem, że dla niektórych to zbyt wiele ale ci, którzy pili z z siedmiu kielichów poczują się jak w domu w tej otchłani wśród zgubnego chóru, mając za towarzysza jedynie śmierć... FA I słowo ciałem się stało. Zapowiadana już od dłuższego czasu czwarta sztuka od Teitanblood ujrzała w końcu światło dzienne. A muzyka na From The Visceral Abyss to piekło w swojej najbrudniejszej i najbardziej bluźnierczej postaci. Musiałem czekać aż sześć długich lat, aby moje koszmary w końcu przybrały fizyczną formę tych miażdżących 52 minut. Lubicie brud i pożogę z Blood Upon The Altar Blasphemy, albo zmutowane Sarcofago za czasów I.N.R.I. wymieszane z koktajlem z Beherit i zaczarowaną Ep Dawn Of Satan’s Millennium? Jeżeli tak, to podkręćcie to razem o 200%, wyszlifujcie jak pierwszej klasy diament i będziecie mieli nową propozycję od Teitanblood. To co dzieje się na tej płycie, przechodzi najskrytsze fantazje nekrofila, seryjnego zabójcy opętanego najczarniejszym z czarnych demonów. From The Visceral Abyss to uczta dla ucha dla wszystkich z nas, którzy uwielbiają czarną polewkę z dodatkiem psychodelicznego death metalu. Każde solo na tej płycie to napiętnowana chaosem kanonada dźwięków. Od pierwszych sekund Enter The Hypogeum po ostatnią nutę Tomb Corpse Haruspex to symfonia i apoteoza zła. Tutaj nie ma miejsca na odpoczynek. Nie ma czasu na wytchnienie. Cała muzyka tak absorbuje, że nie jestem w stanie robić nic innego podczas jej trwania, tylko słuchać i popadać w coraz głębszy obłęd. Płyta działa niczym tabliczka ouija, wyciąga do realnego świata najgorsze koszmary mojego umysłu i wywołuje najgorsze instynkty, dotąd dobrze zakopane w mojej podświadomości. A przynajmniej tak mi się wydawało. From The Visceral Abyss kończy się, ale ja z uporem maniaka wciąż wciskam play. Czy to tylko niegroźny masochizm, czy już choroba psychiczna? Nie wiem. I w końcu, kiedy płyta wybrzmiewa po raz kolejny, łapię się na tym, że jest mi wstyd za te myśli, które mi jeszcze parę sekund temu towarzyszyły. To na pewno diabeł gra ze mną w te ciemne gierki, bo jak to inaczej nazwać? Zamykający utwór, trwający prawie 15 minut Tomb Corpse Haruspex, zaczyna się niepokojąco od dźwięków skąpanych w piekielnym ogniu, a melodie na rogu wchodzą w rytm nieco wolniejszej gitary. Ale niech Was nie złudzi nastrój, bo zaraz Teitanblood wraca na stare tory i tnie każdym dźwiękiem umysły niewiernych jak piła tarczowa zgniłe ludzkie mięso. Chaos, zagłada i totalna destrukcja wszystkiego, co wydaje się być normalne na tym świecie, to jedyne co przychodzi mi do głowy. Mam nadzieję, że ochoczo sięgniecie po ten album, chociażby po to, by rozładować swoje głęboko skrywane napięcia lub, żeby na nowo odkryć pierwotne instynkty gdzieś głęboko zakopane w podświadomości. Już poprzednie płyty, a na pewno ostatnia The Baneful Choir sugerowała, że z muzykami nie do końca jest wszystko w porządku, ale na From The Visceral Abyss już jestem tego pewien. Tylko chory umysł mógł stworzyć coś takiego. Podobna reakcja towarzyszyła mi, kiedy po raz pierwszy usłyszałem Blasphemy na przegrywanej po raz setny kasecie magnetofonowej z demo Blood Upon The Altar, a później na ich debiucie Fallen Angel Of Doom. To był rok 1990 i możecie sobie tylko wyobrazić, co Kanadyjczycy zrobili z moim nastoletnim umysłem. Tak też jest i teraz, tylko duch zespołu nawiedzonych perwersów przeniósł się z Kanady do Hiszpanii i nazywa się Teitanblood. To muzyka na pozór bardzo prymitywna, która po prostu potrafi eskalować w mojej duszy diabelskie instynkty umazane w koźlej krwi. Potrafi też przywołać najgorsze wizje, kiedy tylko zamknę oczy i skupię się na tych diabelskich nutach. Odnoszę wrażenie, że to sam władca piekieł lub jego demony nucą mi kołysankę na dobranoc. Tylko że ta noc nigdy się nie kończy... Adam Pilachowski Teitanblood returns to claim underground metal’s most lawless frontier. “From the Visceral Abyss” is an all-engulfing tide of unfettered, raging chaos – where black and death metal collapse into a maelstrom of destruction. Its force is neither random nor aimless but guided by an instinct sharpened over decades. This is Teitanblood at their most unhinged, yet wholly assured in execution. Dissonance and precision collide in monstrous, writhing riffs, underpinned by percussive violence that shifts between merciless blasting and dirge-like weight. Layer upon layer of bile-drenched vocals coil through the cacophony, forging a suffocating atmosphere of grotesque grandeur. As ever, the album is steeped in the restless spirit of the late Finnish artist Timo Ketola, who stood as both interpreter and architect of Teitanblood’s visual world. Ketola’s oracular visions provided the scripture from which these lyrics emerged – his legacy not merely preserved but carried forth beyond the grave. The tradition of transmuting sound into imagery continues, with Dávid Glomba filling the booklet’s pages with a dense tapestry of illustrations, sigils, and hand-scribed invocations. The cycle is eternal. The dead shall die again, their bodies will be feasted upon by worms, and the voice of the black earth will proclaim to those who sleep in the dust with the tumultuous clamour of empty graves, overshadowing the clouds. ..::TRACK-LIST::.. 1. Enter the Hypogeum 06:48 2. Sepulchral Carrion God 07:28 3. From the Visceral Abyss 08:34 4. Sevenhundreddogsfromhell 01:04 5. Strangling Visions 05:26 6. And Darkness was All 07:44 7. Tomb Corpse Haruspex 14:53 ..::OBSADA::.. NSK - Vocals, Bass, Guitars J - Drums https://www.youtube.com/watch?v=39OIdQSnFBU SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-22 19:42:05
Rozmiar: 122.83 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Teitanblood to dźwięk pustki wpatrującej się w ciebie. Wiem, że dla niektórych to zbyt wiele ale ci, którzy pili z z siedmiu kielichów poczują się jak w domu w tej otchłani wśród zgubnego chóru, mając za towarzysza jedynie śmierć... FA I słowo ciałem się stało. Zapowiadana już od dłuższego czasu czwarta sztuka od Teitanblood ujrzała w końcu światło dzienne. A muzyka na From The Visceral Abyss to piekło w swojej najbrudniejszej i najbardziej bluźnierczej postaci. Musiałem czekać aż sześć długich lat, aby moje koszmary w końcu przybrały fizyczną formę tych miażdżących 52 minut. Lubicie brud i pożogę z Blood Upon The Altar Blasphemy, albo zmutowane Sarcofago za czasów I.N.R.I. wymieszane z koktajlem z Beherit i zaczarowaną Ep Dawn Of Satan’s Millennium? Jeżeli tak, to podkręćcie to razem o 200%, wyszlifujcie jak pierwszej klasy diament i będziecie mieli nową propozycję od Teitanblood. To co dzieje się na tej płycie, przechodzi najskrytsze fantazje nekrofila, seryjnego zabójcy opętanego najczarniejszym z czarnych demonów. From The Visceral Abyss to uczta dla ucha dla wszystkich z nas, którzy uwielbiają czarną polewkę z dodatkiem psychodelicznego death metalu. Każde solo na tej płycie to napiętnowana chaosem kanonada dźwięków. Od pierwszych sekund Enter The Hypogeum po ostatnią nutę Tomb Corpse Haruspex to symfonia i apoteoza zła. Tutaj nie ma miejsca na odpoczynek. Nie ma czasu na wytchnienie. Cała muzyka tak absorbuje, że nie jestem w stanie robić nic innego podczas jej trwania, tylko słuchać i popadać w coraz głębszy obłęd. Płyta działa niczym tabliczka ouija, wyciąga do realnego świata najgorsze koszmary mojego umysłu i wywołuje najgorsze instynkty, dotąd dobrze zakopane w mojej podświadomości. A przynajmniej tak mi się wydawało. From The Visceral Abyss kończy się, ale ja z uporem maniaka wciąż wciskam play. Czy to tylko niegroźny masochizm, czy już choroba psychiczna? Nie wiem. I w końcu, kiedy płyta wybrzmiewa po raz kolejny, łapię się na tym, że jest mi wstyd za te myśli, które mi jeszcze parę sekund temu towarzyszyły. To na pewno diabeł gra ze mną w te ciemne gierki, bo jak to inaczej nazwać? Zamykający utwór, trwający prawie 15 minut Tomb Corpse Haruspex, zaczyna się niepokojąco od dźwięków skąpanych w piekielnym ogniu, a melodie na rogu wchodzą w rytm nieco wolniejszej gitary. Ale niech Was nie złudzi nastrój, bo zaraz Teitanblood wraca na stare tory i tnie każdym dźwiękiem umysły niewiernych jak piła tarczowa zgniłe ludzkie mięso. Chaos, zagłada i totalna destrukcja wszystkiego, co wydaje się być normalne na tym świecie, to jedyne co przychodzi mi do głowy. Mam nadzieję, że ochoczo sięgniecie po ten album, chociażby po to, by rozładować swoje głęboko skrywane napięcia lub, żeby na nowo odkryć pierwotne instynkty gdzieś głęboko zakopane w podświadomości. Już poprzednie płyty, a na pewno ostatnia The Baneful Choir sugerowała, że z muzykami nie do końca jest wszystko w porządku, ale na From The Visceral Abyss już jestem tego pewien. Tylko chory umysł mógł stworzyć coś takiego. Podobna reakcja towarzyszyła mi, kiedy po raz pierwszy usłyszałem Blasphemy na przegrywanej po raz setny kasecie magnetofonowej z demo Blood Upon The Altar, a później na ich debiucie Fallen Angel Of Doom. To był rok 1990 i możecie sobie tylko wyobrazić, co Kanadyjczycy zrobili z moim nastoletnim umysłem. Tak też jest i teraz, tylko duch zespołu nawiedzonych perwersów przeniósł się z Kanady do Hiszpanii i nazywa się Teitanblood. To muzyka na pozór bardzo prymitywna, która po prostu potrafi eskalować w mojej duszy diabelskie instynkty umazane w koźlej krwi. Potrafi też przywołać najgorsze wizje, kiedy tylko zamknę oczy i skupię się na tych diabelskich nutach. Odnoszę wrażenie, że to sam władca piekieł lub jego demony nucą mi kołysankę na dobranoc. Tylko że ta noc nigdy się nie kończy... Adam Pilachowski Teitanblood returns to claim underground metal’s most lawless frontier. “From the Visceral Abyss” is an all-engulfing tide of unfettered, raging chaos – where black and death metal collapse into a maelstrom of destruction. Its force is neither random nor aimless but guided by an instinct sharpened over decades. This is Teitanblood at their most unhinged, yet wholly assured in execution. Dissonance and precision collide in monstrous, writhing riffs, underpinned by percussive violence that shifts between merciless blasting and dirge-like weight. Layer upon layer of bile-drenched vocals coil through the cacophony, forging a suffocating atmosphere of grotesque grandeur. As ever, the album is steeped in the restless spirit of the late Finnish artist Timo Ketola, who stood as both interpreter and architect of Teitanblood’s visual world. Ketola’s oracular visions provided the scripture from which these lyrics emerged – his legacy not merely preserved but carried forth beyond the grave. The tradition of transmuting sound into imagery continues, with Dávid Glomba filling the booklet’s pages with a dense tapestry of illustrations, sigils, and hand-scribed invocations. The cycle is eternal. The dead shall die again, their bodies will be feasted upon by worms, and the voice of the black earth will proclaim to those who sleep in the dust with the tumultuous clamour of empty graves, overshadowing the clouds. ..::TRACK-LIST::.. 1. Enter the Hypogeum 06:48 2. Sepulchral Carrion God 07:28 3. From the Visceral Abyss 08:34 4. Sevenhundreddogsfromhell 01:04 5. Strangling Visions 05:26 6. And Darkness was All 07:44 7. Tomb Corpse Haruspex 14:53 ..::OBSADA::.. NSK - Vocals, Bass, Guitars J - Drums https://www.youtube.com/watch?v=39OIdQSnFBU SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-22 19:37:39
Rozmiar: 399.49 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Nowa, limitowana, europejska edycja jedynego albumu tej amerykańskiej formacji, będącego absolutnym szczytem gitarowego i praktycznie psych-progresywnego, momentami mocno improwizowanego grania z lekko bluesującymi wpływami. Wszystkie kompozycje autentycznie wpadają w ucho, zaś ich interpretacja (jak na nieznaną grupę nastolatków z głębokiej prowincji) budzi niekłamany podziw! Nietrudno zrozumieć, że oryginalny winyl osiąga ceny przekraczające 1500 dolarów! Doskonały dźwięk i wiernie zreprodukowana winylowa okładka! JL Jedyną wadą tej jednej z najpiękniejszych płyt jakie pojawiły się na rynku muzycznym w Stanach w roku 1971 jest jej długość. Sześć utworów i tylko pół godziny jakże wybornej muzyki. Ilekroć słucham sobie tych nagrań, czuję głęboki niedosyt. I żal, że jest tego tak bardzo mało. Trudno się od tej muzyki oderwać. Zapada w pamięć i pozostaje w niej na długo. Bardzo długo! Tak jak i ta oszczędna w swej wymowie okładka w różowo-popielatej tonacji z odpoczywającą baletnicą (mimem?) skrywającą twarz pod mocnym scenicznym makijażem. Prosty projekt, a jednak przyciągający uwagę. Po raz pierwszy reedycja tej płyty w wersji CD pojawiła się w 2000 roku (wydana przez włoską Akarmę). Problem w tym, że zgrano ją z niecentrycznego winyla, przez co nagrania nieco „pływały”. Szczególnie słychać to na dwóch ostatnich, nieco rozbudowanych kompozycjach. Na szczęście dziesięć lat później szwedzkie Flawed Gems wydało ten album raz jeszcze, w wersji poprawionej. Przy ewentualnym zakupie kompaktu radzę zwrócić na to uwagę. Głównym twórcą repertuaru i liderem grupy był 17-letni wówczas gitarzysta i wokalista Myke Jackson. Jego ojciec był skrzypkiem i bardzo popularnym wykonawcą muzyki country w latach 50-tych i 60-tych. Wydaje się więc, że Myke był przesiąknięty muzycznym biznesem od najmłodszych lat. Do tego był bardzo utalentowany. Wyśmienicie grał na gitarze, świetnie śpiewał, komponował i pisał dobre teksty. Niesamowite jest też to, że pozostali członkowie FELT także byli bardzo młodzi: drugi gitarzysta Stan Lee to rówieśnik Jacksona, zaś Mike Neel (dr), Tommy Gilstrap (bg) i Allan Dalrymple (org.) mieli nie wiele więcej, bo po osiemnaście lat. Jackson i Neel mieszkali w małym, sennym, prowincjonalnym miasteczku Arb (5 tys. mieszkańców). W czasie wakacji, w 1969 roku, wybrali się wspólnie do pobliskiego Huntsville na festiwal muzyczny, by posłuchać muzyki, może przy okazji poderwać jakieś dziewczyny. Tam, przy piknikowym stole, poznali swego przyszłego basistę. Tommy Gilstrap wspominał po latach: „Myke wziął gitarę i zagrał kilka piosenek. Po ich usłyszeniu… „odpłynąłem”. Szybko pożyczyłem sprzęt od swoich znajomych, którzy mieli akurat przerwę w występie i zaśpiewaliśmy dwie piosenki. Tym sposobem zaliczyliśmy debiut sceniczny dla około tysiąca osób!”. Tak narodził się pomysł na stworzenie zespołu, do którego dołączyli wkrótce Allan i Mike. Po dwóch miesiącach prób mieli już opracowany repertuar składający się z trzydziestu piosenek Myke’a. Lokalny disc- jokey zarekomendował ich swojemu znajomemu, który miał małe studio nagraniowe w odległym o 100 mil Birmingham (Alabama). Pojechali do niego, by nagrać swoje pierwsze demo. Inżynierowi, który w tym czasie tam pracował, spodobał się repertuar z którym przyjechali do tego stopnia, że pozwolił im nagrywać przez całą noc, pomimo iż zgodnie z umową mogli z niego korzystać tylko przez trzy godziny. Zarejestrowali wówczas na taśmie pięć utworów, które wziął ze sobą ojciec Myke’a Jacksona próbując zainteresować nimi kilka wytwórni płytowych w Nashville. Jak powszechnie jednak wiadomo, to miasto głównie nastawione jest na country. Dopiero mała wytwórnia Nashbro/Nasco nastawiona głównie na muzykę country, gospel i bluegrass zdecydowała się przyjąć te nagrania. Płytę nagrywano przez dwa dni w Woodland Sound Studios w południowej dzielnicy Nashville, Producent Bob Tubert dał im pełną swobodę i nie ingerował w studyjne brzmienie zespołu dzięki czemu grupa brzmi świeżo i tak bardzo naturalnie. Radość członków grupy FELT niestety nie trwała długo. Jeszcze przed wydaniem płyty, zaledwie dwa miesiące po jej nagraniu, patrol policji drogowej przyłapała Myke’a Jacksona na posiadaniu niewielkiej ilości „marychy”. Mając 17 lat i mieszkając w Alabamie w latach 70-tych na swoje szczęście nie został aresztowany i nie skazano go za posiadanie narkotyku. Został jedynie „profilaktycznie” przeniesiony do poprawczaka, co w konsekwencji spowodowało rozpad kapeli. Droga do kariery została niespodziewanie zatrzaśnięta nim tak na dobre się otworzyła. Aż trudno uwierzyć, że tak młody chłopak był w stanie skomponować tak dojrzałą muzykę. W dodatku operując bardzo przekonującym , jakby zmęczonym głosem. Ten zbolały głos słychać już w otwierającym album utworze „Look At The Sun” – z rozpoczynającym go fortepianem i poruszającą, romantyczną melodią. Utwór tak bliski kompozycjom spółki Lennon/McCartney. Potem wchodzi cały zespół i już w tym momencie wiem, że od tego nagrania nie uda mi się na dłużej uciec. Mogę słuchać go bez końca. W „Now She’s Gone” grupa FELTpokazuje, że nie brak jej umiejętności instrumentalnych zapędzając się w nieco trudniejsze formy rocka progresywnego i jazz-rocka. W środkowej części następuje nagłe spowolnienie – cudownie malowane dźwiękiem barwy i nastroje. Rewelacyjny fragment. „Weepin’ Mama Blues” ma ewidentnie zabarwienie bluesowe, chociaż dominuje w nim ostry, gitarowy riff z masywnym brzmieniem organów. Grany z namaszczenie motyw nasuwa skojarzenia z „I Want You”, który Beatlesi zamieścili na albumie „Abbey Road”. Ostre, gitarowe granie pojawia się w „World”, choć na samym początku mamy odrobinę ciszy i dopiero po chwili zespół wchodzi jak huragan. Utwór zbudowany na kontrastach: raz spokojnie i refleksyjnie, a za chwilę ostro, agresywnie z krzykliwym i niemal wściekłym wokalem. Niezwykle emocjonalne wykonanie. Najdłuższym utworem na płycie jest „Change”, w którym jak w soczewce skupia się wszystko to, co w muzyce FELT jest najlepsze. Spokojny, jakby natchniony, główny temat. Potem naturalne przejście do nieco żywszego motywu, po czym nagle pozostaje tylko sama gitara powtarzająca jeden dźwięk. Po chwili pojawia się organowe tło, dołączają pozostałe instrumenty i muzyka nabiera rozpędu. Daje się rozróżnić trzy epizody. Ma w sobie ta kompozycja – szczególnie jej końcowa część – coś z Indian Summer. Ma też coś z suity „Flight” Rare Bird. Tutaj naprawdę dzieje się dużo. Prawdziwy geniusz zaklęty w dziesięciominutowej formie. Kończy tę płytę „Destination” w pełni dojrzało kompozytorski utwór, z odrobiną melancholii, pełen delikatnej improwizacji z agresywnym wejściem gitary i organów, które fenomenalnie punktują ten utwór. Trudno jest się od tej płyty oderwać. Zapada w pamięć. W dodatku spowija ją delikatna, psychodeliczna mgiełka. Jestem pod ogromnym wrażeniem tych kompozycji. Ich spójności, pomysłowości i rzeczywiście genialnych melodii. Niezwykłego, emocjonalnego wykonania. Nie ma tu cienia rutyny, kalkulowania. Z każdego dźwięku bije szczerość i autentyzm. To jest właśnie domena klasycznego rocka. Takich nagrań mogę słuchać bez końca! Z całego składu FELT, tylko Tommy Gilstrap do dziś czynnie zajmuje się muzyką grając jazz i muzykę pop z różnymi zespołami na wybrzeżu Florydy i Georgii. Od czasu do czasu gra także muzykę rockową z grupami Palmetto Catz, Dillinger i JR Roberts Band. Obecnie mieszka w Orange Park na Florydzie. Mike Neel po rozpadzie FELT grał w latach 70-tych w grupie Myron And The VanDells. Allan Dalrymple zginął w wypadku samochodowym w połowie 1970 roku. Stan Lee grał jazz w miejscowych grupach. Obecnie jest współwłaścicielem firmy Redstone Audio w Huntsville. Myke Jackson w 1975 roku wydał solową, dość udaną płytę „Alone” utrzymaną w konwencji power popu. Co działo się z nim później, tego nie udało mi się ustalić. Oryginalny LP „Felt” wydany wówczas przez malutką wytwórnię Nasco jest dziś potwornie trudny do zdobycia. Pojawiające się okazjonalnie pojedyncze egzemplarze w idealnym stanie osiągają cenę oscylującą w granicach 600 $. Takie pieniądze płaci się tylko za prawdziwe „czarne perły” muzyki rockowej! Zibi ..::TRACK-LIST::.. 1. Look At The Sun 3:14 2. Now She's Gone 5:28 3. Weepin' Mama Blues 4:40 4. World 5:36 5. The Change 10:09 6. Destination 6:40 ..::OBSADA::.. Keyboards - Allan Dalrymple Lead Vocals, Guitar - Myke Jackson Drums - Mike Neel Electric Bass - Tommy Gilstrap Electric Guitar - Stan Lee https://www.youtube.com/watch?v=bMNp3RQYCoE SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-22 19:11:08
Rozmiar: 83.63 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Nowa, limitowana, europejska edycja jedynego albumu tej amerykańskiej formacji, będącego absolutnym szczytem gitarowego i praktycznie psych-progresywnego, momentami mocno improwizowanego grania z lekko bluesującymi wpływami. Wszystkie kompozycje autentycznie wpadają w ucho, zaś ich interpretacja (jak na nieznaną grupę nastolatków z głębokiej prowincji) budzi niekłamany podziw! Nietrudno zrozumieć, że oryginalny winyl osiąga ceny przekraczające 1500 dolarów! Doskonały dźwięk i wiernie zreprodukowana winylowa okładka! JL Jedyną wadą tej jednej z najpiękniejszych płyt jakie pojawiły się na rynku muzycznym w Stanach w roku 1971 jest jej długość. Sześć utworów i tylko pół godziny jakże wybornej muzyki. Ilekroć słucham sobie tych nagrań, czuję głęboki niedosyt. I żal, że jest tego tak bardzo mało. Trudno się od tej muzyki oderwać. Zapada w pamięć i pozostaje w niej na długo. Bardzo długo! Tak jak i ta oszczędna w swej wymowie okładka w różowo-popielatej tonacji z odpoczywającą baletnicą (mimem?) skrywającą twarz pod mocnym scenicznym makijażem. Prosty projekt, a jednak przyciągający uwagę. Po raz pierwszy reedycja tej płyty w wersji CD pojawiła się w 2000 roku (wydana przez włoską Akarmę). Problem w tym, że zgrano ją z niecentrycznego winyla, przez co nagrania nieco „pływały”. Szczególnie słychać to na dwóch ostatnich, nieco rozbudowanych kompozycjach. Na szczęście dziesięć lat później szwedzkie Flawed Gems wydało ten album raz jeszcze, w wersji poprawionej. Przy ewentualnym zakupie kompaktu radzę zwrócić na to uwagę. Głównym twórcą repertuaru i liderem grupy był 17-letni wówczas gitarzysta i wokalista Myke Jackson. Jego ojciec był skrzypkiem i bardzo popularnym wykonawcą muzyki country w latach 50-tych i 60-tych. Wydaje się więc, że Myke był przesiąknięty muzycznym biznesem od najmłodszych lat. Do tego był bardzo utalentowany. Wyśmienicie grał na gitarze, świetnie śpiewał, komponował i pisał dobre teksty. Niesamowite jest też to, że pozostali członkowie FELT także byli bardzo młodzi: drugi gitarzysta Stan Lee to rówieśnik Jacksona, zaś Mike Neel (dr), Tommy Gilstrap (bg) i Allan Dalrymple (org.) mieli nie wiele więcej, bo po osiemnaście lat. Jackson i Neel mieszkali w małym, sennym, prowincjonalnym miasteczku Arb (5 tys. mieszkańców). W czasie wakacji, w 1969 roku, wybrali się wspólnie do pobliskiego Huntsville na festiwal muzyczny, by posłuchać muzyki, może przy okazji poderwać jakieś dziewczyny. Tam, przy piknikowym stole, poznali swego przyszłego basistę. Tommy Gilstrap wspominał po latach: „Myke wziął gitarę i zagrał kilka piosenek. Po ich usłyszeniu… „odpłynąłem”. Szybko pożyczyłem sprzęt od swoich znajomych, którzy mieli akurat przerwę w występie i zaśpiewaliśmy dwie piosenki. Tym sposobem zaliczyliśmy debiut sceniczny dla około tysiąca osób!”. Tak narodził się pomysł na stworzenie zespołu, do którego dołączyli wkrótce Allan i Mike. Po dwóch miesiącach prób mieli już opracowany repertuar składający się z trzydziestu piosenek Myke’a. Lokalny disc- jokey zarekomendował ich swojemu znajomemu, który miał małe studio nagraniowe w odległym o 100 mil Birmingham (Alabama). Pojechali do niego, by nagrać swoje pierwsze demo. Inżynierowi, który w tym czasie tam pracował, spodobał się repertuar z którym przyjechali do tego stopnia, że pozwolił im nagrywać przez całą noc, pomimo iż zgodnie z umową mogli z niego korzystać tylko przez trzy godziny. Zarejestrowali wówczas na taśmie pięć utworów, które wziął ze sobą ojciec Myke’a Jacksona próbując zainteresować nimi kilka wytwórni płytowych w Nashville. Jak powszechnie jednak wiadomo, to miasto głównie nastawione jest na country. Dopiero mała wytwórnia Nashbro/Nasco nastawiona głównie na muzykę country, gospel i bluegrass zdecydowała się przyjąć te nagrania. Płytę nagrywano przez dwa dni w Woodland Sound Studios w południowej dzielnicy Nashville, Producent Bob Tubert dał im pełną swobodę i nie ingerował w studyjne brzmienie zespołu dzięki czemu grupa brzmi świeżo i tak bardzo naturalnie. Radość członków grupy FELT niestety nie trwała długo. Jeszcze przed wydaniem płyty, zaledwie dwa miesiące po jej nagraniu, patrol policji drogowej przyłapała Myke’a Jacksona na posiadaniu niewielkiej ilości „marychy”. Mając 17 lat i mieszkając w Alabamie w latach 70-tych na swoje szczęście nie został aresztowany i nie skazano go za posiadanie narkotyku. Został jedynie „profilaktycznie” przeniesiony do poprawczaka, co w konsekwencji spowodowało rozpad kapeli. Droga do kariery została niespodziewanie zatrzaśnięta nim tak na dobre się otworzyła. Aż trudno uwierzyć, że tak młody chłopak był w stanie skomponować tak dojrzałą muzykę. W dodatku operując bardzo przekonującym , jakby zmęczonym głosem. Ten zbolały głos słychać już w otwierającym album utworze „Look At The Sun” – z rozpoczynającym go fortepianem i poruszającą, romantyczną melodią. Utwór tak bliski kompozycjom spółki Lennon/McCartney. Potem wchodzi cały zespół i już w tym momencie wiem, że od tego nagrania nie uda mi się na dłużej uciec. Mogę słuchać go bez końca. W „Now She’s Gone” grupa FELTpokazuje, że nie brak jej umiejętności instrumentalnych zapędzając się w nieco trudniejsze formy rocka progresywnego i jazz-rocka. W środkowej części następuje nagłe spowolnienie – cudownie malowane dźwiękiem barwy i nastroje. Rewelacyjny fragment. „Weepin’ Mama Blues” ma ewidentnie zabarwienie bluesowe, chociaż dominuje w nim ostry, gitarowy riff z masywnym brzmieniem organów. Grany z namaszczenie motyw nasuwa skojarzenia z „I Want You”, który Beatlesi zamieścili na albumie „Abbey Road”. Ostre, gitarowe granie pojawia się w „World”, choć na samym początku mamy odrobinę ciszy i dopiero po chwili zespół wchodzi jak huragan. Utwór zbudowany na kontrastach: raz spokojnie i refleksyjnie, a za chwilę ostro, agresywnie z krzykliwym i niemal wściekłym wokalem. Niezwykle emocjonalne wykonanie. Najdłuższym utworem na płycie jest „Change”, w którym jak w soczewce skupia się wszystko to, co w muzyce FELT jest najlepsze. Spokojny, jakby natchniony, główny temat. Potem naturalne przejście do nieco żywszego motywu, po czym nagle pozostaje tylko sama gitara powtarzająca jeden dźwięk. Po chwili pojawia się organowe tło, dołączają pozostałe instrumenty i muzyka nabiera rozpędu. Daje się rozróżnić trzy epizody. Ma w sobie ta kompozycja – szczególnie jej końcowa część – coś z Indian Summer. Ma też coś z suity „Flight” Rare Bird. Tutaj naprawdę dzieje się dużo. Prawdziwy geniusz zaklęty w dziesięciominutowej formie. Kończy tę płytę „Destination” w pełni dojrzało kompozytorski utwór, z odrobiną melancholii, pełen delikatnej improwizacji z agresywnym wejściem gitary i organów, które fenomenalnie punktują ten utwór. Trudno jest się od tej płyty oderwać. Zapada w pamięć. W dodatku spowija ją delikatna, psychodeliczna mgiełka. Jestem pod ogromnym wrażeniem tych kompozycji. Ich spójności, pomysłowości i rzeczywiście genialnych melodii. Niezwykłego, emocjonalnego wykonania. Nie ma tu cienia rutyny, kalkulowania. Z każdego dźwięku bije szczerość i autentyzm. To jest właśnie domena klasycznego rocka. Takich nagrań mogę słuchać bez końca! Z całego składu FELT, tylko Tommy Gilstrap do dziś czynnie zajmuje się muzyką grając jazz i muzykę pop z różnymi zespołami na wybrzeżu Florydy i Georgii. Od czasu do czasu gra także muzykę rockową z grupami Palmetto Catz, Dillinger i JR Roberts Band. Obecnie mieszka w Orange Park na Florydzie. Mike Neel po rozpadzie FELT grał w latach 70-tych w grupie Myron And The VanDells. Allan Dalrymple zginął w wypadku samochodowym w połowie 1970 roku. Stan Lee grał jazz w miejscowych grupach. Obecnie jest współwłaścicielem firmy Redstone Audio w Huntsville. Myke Jackson w 1975 roku wydał solową, dość udaną płytę „Alone” utrzymaną w konwencji power popu. Co działo się z nim później, tego nie udało mi się ustalić. Oryginalny LP „Felt” wydany wówczas przez malutką wytwórnię Nasco jest dziś potwornie trudny do zdobycia. Pojawiające się okazjonalnie pojedyncze egzemplarze w idealnym stanie osiągają cenę oscylującą w granicach 600 $. Takie pieniądze płaci się tylko za prawdziwe „czarne perły” muzyki rockowej! Zibi ..::TRACK-LIST::.. 1. Look At The Sun 3:14 2. Now She's Gone 5:28 3. Weepin' Mama Blues 4:40 4. World 5:36 5. The Change 10:09 6. Destination 6:40 ..::OBSADA::.. Keyboards - Allan Dalrymple Lead Vocals, Guitar - Myke Jackson Drums - Mike Neel Electric Bass - Tommy Gilstrap Electric Guitar - Stan Lee https://www.youtube.com/watch?v=bMNp3RQYCoE SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-22 19:07:35
Rozmiar: 236.86 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Metaphobic to świeży projekt z Atlanty, który powstał w 2018 roku na zgliszczach Cesspool. W 2021 nagrali demo i po czterech latach komponowania pojawiają się znowu aby zaprezentować swoją debiutancką płytę. Amerykanie grają gęsty death metal, który w gruncie rzeczy wszyscy już znają, bowiem typowość dźwięków zamieszczonych na „Deranged Excruciations” jest dość duża i od pierwszych taktów rozpoznawalna jako metal śmierci „made in USA”, choć trochę europejskich naleciałości odnaleźć w nim można. Chodzi głównie o udziwnione i nieco szalone, techniczne riffy, których pełno na tej produkcji. Są to niekonwencjonalne rozwiązania, które tworzą kłębiącą się masę, wtrącając do tego niby zwykłego deta sporego pierwiastka zła. Sprawia to, że ten krążek zalatuje siarką i spowija wszystko wokół gęstnącym z każdą minutą mrokiem. Te powykręcane formy, przypominające Demilich, Metaphobic sprawnie umieścił w otulinie uszytej z tradycyjnie gniotących i galopujących akordów, które można było usłyszeć w amerykańskim death metalu, chociażby za pośrednictwem takich kapel jak Incantation czy Monstrosity. Zwarte i ciężkie kostkowanie, zagęszczone sekcją rytmiczną i niskimi growlami, opatrzone schizoidalnymi solówkami chwilami kojarzącymi się z Morbid Angel oraz wywracającymi utarte schematy wirtuozerskimi zagrywkami, z precyzją trafia w najczulsze punkty. Wywołuje to silne emocje, na które bez trudu wpływają duszne i skrajnie posępne aranżacje „Deranged Excruciations”. Muzyka Metaphobic, pomimo swej klasyczności jednak budzi małe zdumienie, bo jej zróżnicowane riffy i niebanalne chwilami pomysły czynią z niej brutalną i ciekawą gędźbę, która pochłania swoim niepokojącym klimatem i okresowo nieokiełznanym usposobieniem. Kwintet ten wysmażył dobry debiut, który ciasno wypełniony jest liczną zmianą temp, pokombinowaną stylistyką i nawet bezkompromisową rąbanką. Jak dla mnie niezły początek. shub niggurath US Death Metal quintet Metaphobic is finally back with their massive debut album "Deranged Excruciations", crafting the perfect mix between old school flavors with plenty of riffs and catchy sections and much more modern dissonancies. Metaphobic is a five piece death metal group from Atlanta, GA originated in 2018 from the ashes of their previous band, Cesspool, when the main songwriter departed. The remaining members Peter (Obsolescence), Nathan (Paladin), Shawn (Homicidal, ex-Sadistic Ritual), and Danny took the band in a completely new direction and began writing all new material. In 2019 Dan (Malformity) was recruited on bass and the band named themselves Metaphobic. The band recorded their first demo in 2021 at Second Sight Studios and is now back to unleash their first full length album "Deranged Excruciations". For fans of Monstrosity, Demilich, Faceless Burial, early Gorguts ..::TRACK-LIST::.. 1. Spectral Circle 03:15 2. Mental Deconstruction 04:36 3. Execration 04:14 4. Disciples Of Vengeance 09:20 5. Veiled Horizons 04:36 6. Hypnosis Engram 04:20 7. Reconstituted Grey Matter 05:27 8. Insatiable Abyss 07:40 ..::OBSADA::.. Danny Dasher - Vocals Peter Lai - Guitar Shawn Staszko - Lead Guitar Dan Ratanasit - Bass & Backing Vocals Nathan McKinney - Drums https://www.youtube.com/watch?v=nApn8bH9zmo SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-22 18:47:24
Rozmiar: 102.07 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Metaphobic to świeży projekt z Atlanty, który powstał w 2018 roku na zgliszczach Cesspool. W 2021 nagrali demo i po czterech latach komponowania pojawiają się znowu aby zaprezentować swoją debiutancką płytę. Amerykanie grają gęsty death metal, który w gruncie rzeczy wszyscy już znają, bowiem typowość dźwięków zamieszczonych na „Deranged Excruciations” jest dość duża i od pierwszych taktów rozpoznawalna jako metal śmierci „made in USA”, choć trochę europejskich naleciałości odnaleźć w nim można. Chodzi głównie o udziwnione i nieco szalone, techniczne riffy, których pełno na tej produkcji. Są to niekonwencjonalne rozwiązania, które tworzą kłębiącą się masę, wtrącając do tego niby zwykłego deta sporego pierwiastka zła. Sprawia to, że ten krążek zalatuje siarką i spowija wszystko wokół gęstnącym z każdą minutą mrokiem. Te powykręcane formy, przypominające Demilich, Metaphobic sprawnie umieścił w otulinie uszytej z tradycyjnie gniotących i galopujących akordów, które można było usłyszeć w amerykańskim death metalu, chociażby za pośrednictwem takich kapel jak Incantation czy Monstrosity. Zwarte i ciężkie kostkowanie, zagęszczone sekcją rytmiczną i niskimi growlami, opatrzone schizoidalnymi solówkami chwilami kojarzącymi się z Morbid Angel oraz wywracającymi utarte schematy wirtuozerskimi zagrywkami, z precyzją trafia w najczulsze punkty. Wywołuje to silne emocje, na które bez trudu wpływają duszne i skrajnie posępne aranżacje „Deranged Excruciations”. Muzyka Metaphobic, pomimo swej klasyczności jednak budzi małe zdumienie, bo jej zróżnicowane riffy i niebanalne chwilami pomysły czynią z niej brutalną i ciekawą gędźbę, która pochłania swoim niepokojącym klimatem i okresowo nieokiełznanym usposobieniem. Kwintet ten wysmażył dobry debiut, który ciasno wypełniony jest liczną zmianą temp, pokombinowaną stylistyką i nawet bezkompromisową rąbanką. Jak dla mnie niezły początek. shub niggurath US Death Metal quintet Metaphobic is finally back with their massive debut album "Deranged Excruciations", crafting the perfect mix between old school flavors with plenty of riffs and catchy sections and much more modern dissonancies. Metaphobic is a five piece death metal group from Atlanta, GA originated in 2018 from the ashes of their previous band, Cesspool, when the main songwriter departed. The remaining members Peter (Obsolescence), Nathan (Paladin), Shawn (Homicidal, ex-Sadistic Ritual), and Danny took the band in a completely new direction and began writing all new material. In 2019 Dan (Malformity) was recruited on bass and the band named themselves Metaphobic. The band recorded their first demo in 2021 at Second Sight Studios and is now back to unleash their first full length album "Deranged Excruciations". For fans of Monstrosity, Demilich, Faceless Burial, early Gorguts ..::TRACK-LIST::.. 1. Spectral Circle 03:15 2. Mental Deconstruction 04:36 3. Execration 04:14 4. Disciples Of Vengeance 09:20 5. Veiled Horizons 04:36 6. Hypnosis Engram 04:20 7. Reconstituted Grey Matter 05:27 8. Insatiable Abyss 07:40 ..::OBSADA::.. Danny Dasher - Vocals Peter Lai - Guitar Shawn Staszko - Lead Guitar Dan Ratanasit - Bass & Backing Vocals Nathan McKinney - Drums https://www.youtube.com/watch?v=nApn8bH9zmo SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-22 17:22:34
Rozmiar: 328.03 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Trudno uwierzyć, że materiał na to wydawnictwo powstał już w zeszłym roku. Okładka zdaje się nawiązywać do wojny w Ukrainie, a w połączeniu z fragmentem jednego z tekstów - zainspirowanym sztuką Antoniego Czechowa - brzmiącym Trzy siostry lecą do Moskwy, nabiera bardzo dosłownego znaczenia. I zaskakująco koresponduje z trwającą właśnie kontrofensywą Ukrainy. Sama muzyka też nieźle pasuje do obecnej sytuacji geopolitycznej. Chociaż działający już od kilku lat projekt Wędrowcy~Tułacze~Zbiegi tworzą muzycy na co dzień związani ze sceną blackmetalową - udzielający się w takich zespołach, jak Furia, Odraza czy Gruzja - to zawartość EP "Trzy siostry" wpisuje się w estetykę zimnofalową. Tego typu klimat doskonale odzwierciedlał niegdyś nastroje z czasów zimnej wojny. Czemu więc nie miałby się sprawdzić teraz, gdy stosunki na linii Wschód-Zachód znów uległy, eufemistycznie mówiąc, ochłodzeniu, a do tego stoimy właśnie u progu kryzysu związanego z brakiem surowców energetycznych i groźbą bardzo trudnej zimy? Tytuł "Trzy siostry" został wybrany ze względu na liczbę stworzonych utworów, jednak okazał się także drogowskazem dla ich warstwy tekstowej. EP zawiera tylko trzy nagrania, których czas trwania mieści się w przedziale od pięciu do ośmiu minut, co razem daje niemal dwadzieścia minut muzyki. "Pierwsza siostra" intrygująco łączy zimne brzmienie syntezatorów, gitary basowej oraz automatu perkusyjnego z całkiem taneczną rytmiką. Ciekawie wypada też warstwa wokalna, z kilkoma dość niekonwencjonalnymi głosami - są tu nawet jakby cerkiewne chóry. "Druga siostra jest nimi wszystkimi" jeszcze silniej zdradza te wschodnie wpływy, a to za sprawą wplecenia cytatów z tradycyjnej rosyjskiej pieśni o Teodorze Tyronie - śpiewanych w oryginalnym języku. Muzycznie to najdłuższe na płycie nagranie idzie jeszcze dalej w taneczne rejony, jednocześnie zachowując ten chłodny, przygnębiający czy wręcz dekadencki nastrój. Ostatnie nagranie "Raz, dwa, trzy siostry" momentami wypada bardziej konwencjonalnie, niemal jak jakieś zapomniane polskie nagranie post-punkowe z lat 80., tylko z dobrą produkcją. Wciąż jednak jest tu ta zimna atmosfera oraz ciekawe podejście do wokali. "Trzy siostry" zdają się potwierdzać moją tezę, że wśród metalowych muzyków to właśnie ci, którzy zaczynali od blacku, najczęściej potrafią wyjść ze swojej niszy i zaproponować coś bardziej kreatywnego. Na najnowszym wydawnictwie Wędrowców~Tułaczy~Zbiegów udało się przyjemnie odświeżyć estetykę zimnej fali, która sama w sobie wydaje się bardzo dobrym wyborem na dzisiejsze czasy. Nie pogardziłbym kontynuacją już w postaci albumu długogrającego. Paweł Pałasz ..::TRACK-LIST::.. 1. Pierwsza siostra 06:29 2. Druga siostra jest nimi wszystkimi 08:08 3. Raz, dwa, trzy siostry 05:0 https://www.youtube.com/watch?v=vZRzB_o1qKg SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-22 16:50:02
Rozmiar: 48.08 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Mark Knopfler - One Deep River --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Mark Knopfler Album................: One Deep River Genre................: Rock Source...............: WEB Year.................: 2024 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.5.0 20250211 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 55-57 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: Deluxe Edition Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front --------------------------------------------------------------------- Tracklisting Disc 1 --------------------------------------------------------------------- 1. Mark Knopfler - Two Pairs Of Hands [04:05] 2. Mark Knopfler - Ahead Of The Game [03:56] 3. Mark Knopfler - Smart Money [04:27] 4. Mark Knopfler - Scavengers Yard [04:33] 5. Mark Knopfler - Black Tie Jobs [02:57] 6. Mark Knopfler - Tunnel 13 [05:27] 7. Mark Knopfler - Janine [04:42] 8. Mark Knopfler - Watch Me Gone [05:02] 9. Mark Knopfler - Sweeter Than The Rain [04:16] 10. Mark Knopfler - Before My Train Comes [04:04] 11. Mark Knopfler - This One’s Not Going To End Well [04:00] 12. Mark Knopfler - One Deep River [04:17] Playing Time.........: 51:51 Total Size...........: 289,24 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting Disc 2 --------------------------------------------------------------------- 1. Mark Knopfler - Dolly Shop Man [05:08] 2. Mark Knopfler - Your Leading Man [04:07] 3. Mark Knopfler - Wrong ‘Un [02:54] 4. Mark Knopfler - Chess [03:27] 5. Mark Knopfler - The Living End [03:42] 6. Mark Knopfler - Fat Chance Dupree [04:15] 7. Mark Knopfler - Along A Foreign Coast [04:33] 8. Mark Knopfler - What I’m Gonna Need [02:52] 9. Mark Knopfler - Nothing But Rain [03:26] Playing Time.........: 34:27 Total Size...........: 197,90 MB
Seedów: 503
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-22 16:48:38
Rozmiar: 487.46 MB
Peerów: 186
Dodał: rajkad
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Trudno uwierzyć, że materiał na to wydawnictwo powstał już w zeszłym roku. Okładka zdaje się nawiązywać do wojny w Ukrainie, a w połączeniu z fragmentem jednego z tekstów - zainspirowanym sztuką Antoniego Czechowa - brzmiącym Trzy siostry lecą do Moskwy, nabiera bardzo dosłownego znaczenia. I zaskakująco koresponduje z trwającą właśnie kontrofensywą Ukrainy. Sama muzyka też nieźle pasuje do obecnej sytuacji geopolitycznej. Chociaż działający już od kilku lat projekt Wędrowcy~Tułacze~Zbiegi tworzą muzycy na co dzień związani ze sceną blackmetalową - udzielający się w takich zespołach, jak Furia, Odraza czy Gruzja - to zawartość EP "Trzy siostry" wpisuje się w estetykę zimnofalową. Tego typu klimat doskonale odzwierciedlał niegdyś nastroje z czasów zimnej wojny. Czemu więc nie miałby się sprawdzić teraz, gdy stosunki na linii Wschód-Zachód znów uległy, eufemistycznie mówiąc, ochłodzeniu, a do tego stoimy właśnie u progu kryzysu związanego z brakiem surowców energetycznych i groźbą bardzo trudnej zimy? Tytuł "Trzy siostry" został wybrany ze względu na liczbę stworzonych utworów, jednak okazał się także drogowskazem dla ich warstwy tekstowej. EP zawiera tylko trzy nagrania, których czas trwania mieści się w przedziale od pięciu do ośmiu minut, co razem daje niemal dwadzieścia minut muzyki. "Pierwsza siostra" intrygująco łączy zimne brzmienie syntezatorów, gitary basowej oraz automatu perkusyjnego z całkiem taneczną rytmiką. Ciekawie wypada też warstwa wokalna, z kilkoma dość niekonwencjonalnymi głosami - są tu nawet jakby cerkiewne chóry. "Druga siostra jest nimi wszystkimi" jeszcze silniej zdradza te wschodnie wpływy, a to za sprawą wplecenia cytatów z tradycyjnej rosyjskiej pieśni o Teodorze Tyronie - śpiewanych w oryginalnym języku. Muzycznie to najdłuższe na płycie nagranie idzie jeszcze dalej w taneczne rejony, jednocześnie zachowując ten chłodny, przygnębiający czy wręcz dekadencki nastrój. Ostatnie nagranie "Raz, dwa, trzy siostry" momentami wypada bardziej konwencjonalnie, niemal jak jakieś zapomniane polskie nagranie post-punkowe z lat 80., tylko z dobrą produkcją. Wciąż jednak jest tu ta zimna atmosfera oraz ciekawe podejście do wokali. "Trzy siostry" zdają się potwierdzać moją tezę, że wśród metalowych muzyków to właśnie ci, którzy zaczynali od blacku, najczęściej potrafią wyjść ze swojej niszy i zaproponować coś bardziej kreatywnego. Na najnowszym wydawnictwie Wędrowców~Tułaczy~Zbiegów udało się przyjemnie odświeżyć estetykę zimnej fali, która sama w sobie wydaje się bardzo dobrym wyborem na dzisiejsze czasy. Nie pogardziłbym kontynuacją już w postaci albumu długogrającego. Paweł Pałasz ..::TRACK-LIST::.. 1. Pierwsza siostra 06:29 2. Druga siostra jest nimi wszystkimi 08:08 3. Raz, dwa, trzy siostry 05:0 https://www.youtube.com/watch?v=vZRzB_o1qKg SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-22 16:46:44
Rozmiar: 117.75 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Każda piosenka daje nam nieco inny wgląd w to, co robi Krakow , co pokazuje, jak biegli i kompetentni są ci goście. Wziąć fragmenty licznych wpływów i wciągnąć je pod jeden parasol to jedno. Ale połączenie ich tak płynnie to talent zarezerwowany tylko dla nielicznych. Rezultatem jest arcydzieło. FA Założony w 2005 roku norweski zespół Krakow od początku swojej działalności starał się wypracować własną wizję stoner rocka. Pierwszy album „Monolith” był mocno zainspirowany brzmieniem Enslaved, z którą to grupą Krakow odbył pierwsze poważne europejskie tournée. Już wtedy wiadomym było, że nasi bohaterowie nie biorą jeńców i nie idą na żaden kompromis, jeśli chodzi o podejście do własnej muzyki. Typowe dla siebie, a przy tym oryginalne brzmienie Krakow osiągnął na kolejnym albumie pt. „Diinu”, który ukazał się w 2012 roku. Co takiego charakterystycznego można było na nim usłyszeć? Krakow umiejętnie połączył na tym krążku muzyczne wpływy takich wykonawców, jak Virus, Vreid, Secrets Of The Moon, Enslaved i Opeth, tworząc przy tym prawdziwie wybuchową mieszankę „przybrudzonego” stoner rocka z wyraźnymi postrockowymi wpływami. Na 31 sierpnia br. wytwórnia Karisma Records zapowiada premierę najnowszej płyty grupy Krakow. Będzie ona nosić tytuł „Minus”. Co na niej znajdziemy? Sześć utworów. Dziewięciu wokalistów. Trzech gitarzystów. Dwóch perkusistów. Jednego basistę. W tym bardzo mocnym zestawieniu Krakow powraca z fascynującym albumem, będącym wynikiem żmudnej i intensywnej pracy w ciągu całego minionego roku. To album, na którym króluje gęsta i bezkompromisowa muzyka. Muzyka, która powinna zachwycić fanów mocnych i wyrazistych, często wręcz ekstremalnych brzmień licznie nagromadzonych we wszystkich sześciu wypełniających program „Minus” nagraniach. Od początku do końca słychać w nich wewnętrzną łączność, która wykracza poza zwykłą spójność tematyczną. Jednak każdy z nich może też dobrze funkcjonować w pojedynkę. Każdy z tych utworów mógłby zostać wyizolowany i eksponowany jako przykład pozytywnie nieokiełznanej nordyckiej metalowej stylistyki. Gdzieniegdzie Krakow wplata w swą muzykę nordycko-chóralny wielogłos. Growle, jak najbardziej, też się tu i ówdzie pojawiają („The Stranger”, „Sirens”). Generalnie rzecz biorąc, produkcje zespołu są przykładem mrocznego, sugestywnego, agresywnego, ciężkiego, ale i hipnotyzującego, chwilami posuwającego się do ekstremum ciężkiego, postmetalowego grania, a więc celu, jaki postawił sobie Krakow na początku swojej działalności. Album kończy się fascynującym utworem „Tidlaus”, w którego finale pojawia się wielogłosowy chór. W jego nagraniu wzięła udział gromada bardzo cenionych w pewnych kręgach norweskich muzyków z Bergen, co już wydaje się być wystarczającą rekomendacją do poznania płyty „Minus”. Jeżeli komuś byłoby jeszcze mało, to dodam, że w kompozycji „Black Wandering Sun” efektowne gitarowe solo wykonał gościnnie nie kto inny, a sam wielki Phil Campbell z Motörhead. Taki jest album „Minus”. Pomijając wszelkie próby definiowania muzyki, którą prezentuje na nim grupa Krakow, trzeba być przygotowanym na to, że w trakcie jego słuchania uwalniają się ciężkie, ale subtelne, melodyczne, ale też atonalne, gęste, ale i przestrzenne ściany mrocznych dźwięków. Jest w tej muzyce światło i jest mrok. Jest oryginalne piękno, ale są też dźwięki od których bolą uszy. Są potwory i są święci, są diabły i są demony, a muzyka od pierwszej do ostatniej minuty brzmi tak jakby była bujnie zalesioną wyspą na morzu pełnym brudnej wody. To pozorny zbiór sprzeczności. Przeciwności, które magnetycznie przyciągają i wciągają w trakcie słuchania. To stoner, jakiego jeszcze nie słyszeliście. To jest „Minus”. To nowy album norweskiego Krakowa. To album zdecydowanie na plus. Artur Chachlowski Bardzo cieszą mnie prace artystów, którzy potrafią jednocześnie zbierać do kupy najodleglejsze inspiracje oraz pozostawać wiernymi własnemu, spójnemu brzmieniu. Taka implozja i eksplozja jednocześnie. Norweski Krakow (gdzieniegdzie w sieci zespół funkcjonuje jako „Kraków”, ale zostawmy to miano byłej stolicy Polski) na tegorocznym „minus” właśnie to robi. Wpisuje się w tym samym w grupę zespołów, których artystyczne poszukiwania nigdy się nie kończą – weźcie choćby Enslaved (pojawiają się tutaj nie bez kozery, to z nimi ostatnio Krakow zwiedzał kluby), Anciients, czy nawet rodzimy Blindead. I nie mam bynajmniej na myśli tego, że Krakow brzmi lub chciałby brzmieć jak któryś z wyżej wymienionych zespołów. Norwegowie ustalają własne proporcje wszystkiego, co chcą w swojej muzyce zawrzeć. „minus” jest zaskakująco wręcz spójnym konglomeratem inspiracji. Zespół trzyma się muzyki mrocznej i mglistej, zdefiniowanej kiedyś choćby przez Katatonię czy Anathemę, ale dorzuca do tego odświeżającą dawkę bardziej współczesnego doomu, post-metalu, progresji. Efekt jest zadowalający, a momentami wręcz zachwycający. „minus” jest pełna przestrzeni i skrzących się emocji, choć jest tutaj stosunkowo niewiele kolorów – trzymamy się raczej wciągających szarości. Album rozpoczyna się od dość wybuchowego jak na standardy tej płyty Black Wandering Sun, gdzie prym wiodą partie wokalne, ale Krakow mają w zanadrzu o wiele więcej niż melodie. Hipnotyzujący, piękny i rewelacyjnie ewoluujący The Stranger to być może opus magnum zespołu. „minus” lubi się jednak rozjeżdżać na wszystkie strony naraz, więc zaraz po nim włącza się choćby przytłaczający, doomowy, przesterowany i skrzypiący From Fire, Fron Stone. Zabiegów aranżacyjnych jest na całym albumie co niemiara – wszystko nieustannie płynie, zmienia się, ale nie męczy ruchem, największe nawet kontrasty wydają się naturalnym następstwem. Pełno tu subtelności, które na pierwszy rzut ucha można przegapić, a które tak czy inaczej knują misterne piękno tej muzyki – a to ściana dźwięku przerwana jest czystą gitarą, a to na wokalach pojawia się lekkie echo, a to na grzmiącym i zgrzytającym podkładzie instrumentalnym zaistnieje znienacka miła harmonia. Te właśnie szczególiki budują ten post-metal, bo to chyba jednak najstosowniejsza łatka. Atmosfera „minus” jest duszna i gęsta, ale nie przytłacza. Krakow nie skupiają się wyłącznie na negatywnych emocjach. Okej, nie doszukacie się tutaj wesołych melodyjek i skocznych rytmów, ale też zespół nie grawituje przesadnie w kierunku ciemnej strony mocy. To brzmi trochę tak, jakby twórcy tego albumu owszem, mieli swoje codzienne zmagania, smutki i frustracje, ale zostawili na albumie trochę czasu na docenienie zwykłej codzienności i małych radości. Świetny krążek na jesienne i zimowe posiadówy na wygodnej kanapie ze słuchawkami na uszach. nmtr ..::TRACK-LIST::.. 1. Black Wandering Sun 3:41 2. Sirens 3:42 3. The Stranger 6:54 4. From Fire, From Stone 6:34 5. Minus 9:44 6. Tidlaus 7:12 Choir - Iver Sandøy, Knut Andreas Knutsen, Remi Andersen, Yngve Sætre, Ørjan Nordvik ..::OBSADA::.. Bass, Voice – Frode Kilvik Drums, Voice – Arctander Guitar, Keyboards – René Misje Guitar, Voice – Kjartan Grønhaug Guitar solo - Phil Campbell (tracks: 1) Voice, Instrumentation - Iver Sandøy https://www.youtube.com/watch?v=V26t-duQ_fI SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-22 14:59:09
Rozmiar: 89.23 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Każda piosenka daje nam nieco inny wgląd w to, co robi Krakow , co pokazuje, jak biegli i kompetentni są ci goście. Wziąć fragmenty licznych wpływów i wciągnąć je pod jeden parasol to jedno. Ale połączenie ich tak płynnie to talent zarezerwowany tylko dla nielicznych. Rezultatem jest arcydzieło. FA Założony w 2005 roku norweski zespół Krakow od początku swojej działalności starał się wypracować własną wizję stoner rocka. Pierwszy album „Monolith” był mocno zainspirowany brzmieniem Enslaved, z którą to grupą Krakow odbył pierwsze poważne europejskie tournée. Już wtedy wiadomym było, że nasi bohaterowie nie biorą jeńców i nie idą na żaden kompromis, jeśli chodzi o podejście do własnej muzyki. Typowe dla siebie, a przy tym oryginalne brzmienie Krakow osiągnął na kolejnym albumie pt. „Diinu”, który ukazał się w 2012 roku. Co takiego charakterystycznego można było na nim usłyszeć? Krakow umiejętnie połączył na tym krążku muzyczne wpływy takich wykonawców, jak Virus, Vreid, Secrets Of The Moon, Enslaved i Opeth, tworząc przy tym prawdziwie wybuchową mieszankę „przybrudzonego” stoner rocka z wyraźnymi postrockowymi wpływami. Na 31 sierpnia br. wytwórnia Karisma Records zapowiada premierę najnowszej płyty grupy Krakow. Będzie ona nosić tytuł „Minus”. Co na niej znajdziemy? Sześć utworów. Dziewięciu wokalistów. Trzech gitarzystów. Dwóch perkusistów. Jednego basistę. W tym bardzo mocnym zestawieniu Krakow powraca z fascynującym albumem, będącym wynikiem żmudnej i intensywnej pracy w ciągu całego minionego roku. To album, na którym króluje gęsta i bezkompromisowa muzyka. Muzyka, która powinna zachwycić fanów mocnych i wyrazistych, często wręcz ekstremalnych brzmień licznie nagromadzonych we wszystkich sześciu wypełniających program „Minus” nagraniach. Od początku do końca słychać w nich wewnętrzną łączność, która wykracza poza zwykłą spójność tematyczną. Jednak każdy z nich może też dobrze funkcjonować w pojedynkę. Każdy z tych utworów mógłby zostać wyizolowany i eksponowany jako przykład pozytywnie nieokiełznanej nordyckiej metalowej stylistyki. Gdzieniegdzie Krakow wplata w swą muzykę nordycko-chóralny wielogłos. Growle, jak najbardziej, też się tu i ówdzie pojawiają („The Stranger”, „Sirens”). Generalnie rzecz biorąc, produkcje zespołu są przykładem mrocznego, sugestywnego, agresywnego, ciężkiego, ale i hipnotyzującego, chwilami posuwającego się do ekstremum ciężkiego, postmetalowego grania, a więc celu, jaki postawił sobie Krakow na początku swojej działalności. Album kończy się fascynującym utworem „Tidlaus”, w którego finale pojawia się wielogłosowy chór. W jego nagraniu wzięła udział gromada bardzo cenionych w pewnych kręgach norweskich muzyków z Bergen, co już wydaje się być wystarczającą rekomendacją do poznania płyty „Minus”. Jeżeli komuś byłoby jeszcze mało, to dodam, że w kompozycji „Black Wandering Sun” efektowne gitarowe solo wykonał gościnnie nie kto inny, a sam wielki Phil Campbell z Motörhead. Taki jest album „Minus”. Pomijając wszelkie próby definiowania muzyki, którą prezentuje na nim grupa Krakow, trzeba być przygotowanym na to, że w trakcie jego słuchania uwalniają się ciężkie, ale subtelne, melodyczne, ale też atonalne, gęste, ale i przestrzenne ściany mrocznych dźwięków. Jest w tej muzyce światło i jest mrok. Jest oryginalne piękno, ale są też dźwięki od których bolą uszy. Są potwory i są święci, są diabły i są demony, a muzyka od pierwszej do ostatniej minuty brzmi tak jakby była bujnie zalesioną wyspą na morzu pełnym brudnej wody. To pozorny zbiór sprzeczności. Przeciwności, które magnetycznie przyciągają i wciągają w trakcie słuchania. To stoner, jakiego jeszcze nie słyszeliście. To jest „Minus”. To nowy album norweskiego Krakowa. To album zdecydowanie na plus. Artur Chachlowski Bardzo cieszą mnie prace artystów, którzy potrafią jednocześnie zbierać do kupy najodleglejsze inspiracje oraz pozostawać wiernymi własnemu, spójnemu brzmieniu. Taka implozja i eksplozja jednocześnie. Norweski Krakow (gdzieniegdzie w sieci zespół funkcjonuje jako „Kraków”, ale zostawmy to miano byłej stolicy Polski) na tegorocznym „minus” właśnie to robi. Wpisuje się w tym samym w grupę zespołów, których artystyczne poszukiwania nigdy się nie kończą – weźcie choćby Enslaved (pojawiają się tutaj nie bez kozery, to z nimi ostatnio Krakow zwiedzał kluby), Anciients, czy nawet rodzimy Blindead. I nie mam bynajmniej na myśli tego, że Krakow brzmi lub chciałby brzmieć jak któryś z wyżej wymienionych zespołów. Norwegowie ustalają własne proporcje wszystkiego, co chcą w swojej muzyce zawrzeć. „minus” jest zaskakująco wręcz spójnym konglomeratem inspiracji. Zespół trzyma się muzyki mrocznej i mglistej, zdefiniowanej kiedyś choćby przez Katatonię czy Anathemę, ale dorzuca do tego odświeżającą dawkę bardziej współczesnego doomu, post-metalu, progresji. Efekt jest zadowalający, a momentami wręcz zachwycający. „minus” jest pełna przestrzeni i skrzących się emocji, choć jest tutaj stosunkowo niewiele kolorów – trzymamy się raczej wciągających szarości. Album rozpoczyna się od dość wybuchowego jak na standardy tej płyty Black Wandering Sun, gdzie prym wiodą partie wokalne, ale Krakow mają w zanadrzu o wiele więcej niż melodie. Hipnotyzujący, piękny i rewelacyjnie ewoluujący The Stranger to być może opus magnum zespołu. „minus” lubi się jednak rozjeżdżać na wszystkie strony naraz, więc zaraz po nim włącza się choćby przytłaczający, doomowy, przesterowany i skrzypiący From Fire, Fron Stone. Zabiegów aranżacyjnych jest na całym albumie co niemiara – wszystko nieustannie płynie, zmienia się, ale nie męczy ruchem, największe nawet kontrasty wydają się naturalnym następstwem. Pełno tu subtelności, które na pierwszy rzut ucha można przegapić, a które tak czy inaczej knują misterne piękno tej muzyki – a to ściana dźwięku przerwana jest czystą gitarą, a to na wokalach pojawia się lekkie echo, a to na grzmiącym i zgrzytającym podkładzie instrumentalnym zaistnieje znienacka miła harmonia. Te właśnie szczególiki budują ten post-metal, bo to chyba jednak najstosowniejsza łatka. Atmosfera „minus” jest duszna i gęsta, ale nie przytłacza. Krakow nie skupiają się wyłącznie na negatywnych emocjach. Okej, nie doszukacie się tutaj wesołych melodyjek i skocznych rytmów, ale też zespół nie grawituje przesadnie w kierunku ciemnej strony mocy. To brzmi trochę tak, jakby twórcy tego albumu owszem, mieli swoje codzienne zmagania, smutki i frustracje, ale zostawili na albumie trochę czasu na docenienie zwykłej codzienności i małych radości. Świetny krążek na jesienne i zimowe posiadówy na wygodnej kanapie ze słuchawkami na uszach. nmtr ..::TRACK-LIST::.. 1. Black Wandering Sun 3:41 2. Sirens 3:42 3. The Stranger 6:54 4. From Fire, From Stone 6:34 5. Minus 9:44 6. Tidlaus 7:12 Choir - Iver Sandøy, Knut Andreas Knutsen, Remi Andersen, Yngve Sætre, Ørjan Nordvik ..::OBSADA::.. Bass, Voice – Frode Kilvik Drums, Voice – Arctander Guitar, Keyboards – René Misje Guitar, Voice – Kjartan Grønhaug Guitar solo - Phil Campbell (tracks: 1) Voice, Instrumentation - Iver Sandøy https://www.youtube.com/watch?v=V26t-duQ_fI SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-22 14:55:11
Rozmiar: 255.15 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Ten brytyjski zespół gra, brzmi i wygląda jak żywcem wyjęty z 1970-73 roku! Rewelacyjny, debiutancki album łączy wszystko to co najlepsze w ciężkim rocku sprzed 40 lat: ciężkość Black Sabbath, surowe brzmienie MC5 i Blue Cheer, finezję Cream i Led Zeppelin oraz nieokiełznaną energię debiutu Budgie... No właśnie, ten nagrany w trio materiał chyba najbardziej kojarzy się z pierwszym albumem Walijczyków. Całość brzmi tak jakby muzycy po prostu weszli o studia, dorwali instrumenty i nagrali wszystko za jednym podejściem! Świetna płyta choć dość surowy wokal nie wszystkim musi się podobać... ..::TRACK-LIST::.. 1. Mark Of The Beast 6:03 2. Devils Island 7:16 3. iDeath 6:11 4. Untitled 0:49 5. Red Admiral Black Sunrise 7:05 6. Scratchin And Sniffin 4:59 7. The Last Run 4:11 8. Killer Kane 3:23 9. Bean Stew 14:20 Liner does not list tracks or 9 but they are separate tracks on the disc. Track 9 features 7 minutes of dead space followed by 7:20 of track "Bean Stew". ..::OBSADA::.. Guitar, Lead Vocals - Johnny Gorilla Bass, Vocals - Louis Comfort-Wiggett Drums, Percussion - Bill Darlington Organ - Jay Darlington (tracks: 6) Slide Guitar - Reverend TS McPhee (tracks: 6) https://www.youtube.com/watch?v=98ja2Q_Oyk0 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-22 14:13:57
Rozmiar: 126.15 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Ten brytyjski zespół gra, brzmi i wygląda jak żywcem wyjęty z 1970-73 roku! Rewelacyjny, debiutancki album łączy wszystko to co najlepsze w ciężkim rocku sprzed 40 lat: ciężkość Black Sabbath, surowe brzmienie MC5 i Blue Cheer, finezję Cream i Led Zeppelin oraz nieokiełznaną energię debiutu Budgie... No właśnie, ten nagrany w trio materiał chyba najbardziej kojarzy się z pierwszym albumem Walijczyków. Całość brzmi tak jakby muzycy po prostu weszli o studia, dorwali instrumenty i nagrali wszystko za jednym podejściem! Świetna płyta choć dość surowy wokal nie wszystkim musi się podobać... ..::TRACK-LIST::.. 1. Mark Of The Beast 6:03 2. Devils Island 7:16 3. iDeath 6:11 4. Untitled 0:49 5. Red Admiral Black Sunrise 7:05 6. Scratchin And Sniffin 4:59 7. The Last Run 4:11 8. Killer Kane 3:23 9. Bean Stew 14:20 Liner does not list tracks or 9 but they are separate tracks on the disc. Track 9 features 7 minutes of dead space followed by 7:20 of track "Bean Stew". ..::OBSADA::.. Guitar, Lead Vocals - Johnny Gorilla Bass, Vocals - Louis Comfort-Wiggett Drums, Percussion - Bill Darlington Organ - Jay Darlington (tracks: 6) Slide Guitar - Reverend TS McPhee (tracks: 6) https://www.youtube.com/watch?v=98ja2Q_Oyk0 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-06-22 14:09:26
Rozmiar: 328.49 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
1 - 30 | 31 - 60 | 61 - 90 | ... | 6541 - 6570 | 6571 - 6600 | 6601 - 6630 | 6631 - 6660 | 6661 - 6690 | ... | 25681 - 25710 | 25711 - 25740 | 25741 - 25769 |
|||||||||||||