|
|
|||||||||||||
|
Ostatnie 10 torrentów
Ostatnie 10 komentarzy
Discord
Kategoria:
Muzyka
Ilość torrentów:
26,381
Opis
...( Info )...
Artist: Various Artists Album: Pop Gold 100 Greatest Hits Ever Year: 2025 Format/Quality: .mp3 320 kbps ...( TrackList )... 01. Ed Sheeran - Shape of You 02. Madonna - Hung Up 03. Bruno Mars - Locked Out of Heaven 04. Dua Lipa - Dance The Night 05. Tina Turner - The Best 06. Coldplay - Viva La Vida 07. Clean Bandit - Symphony (feat. Zara Larsson) 08. Jason DeRulo - Swalla 09. fun. - We Are Young (feat. Janelle Monáe) 10. Roxette - The Look 11. Gayle - abcdefu 12. Michael Bublé - It’s a Beautiful Day 13. Ava Max - Sweet but Psycho 14. Cardi B - WAP (feat. Megan Thee Stallion) 15. Charlie Puth - We Don’t Talk Anymore (feat. Selena Gomez) 16. David Guetta - I’m Good (Blue) 17. Flo Rida - Good Feeling 18. Charli XCX - Boys 19. Zach Bryan - I Remember Everything (feat. Kacey Musgraves) 20. Green Day - Basket Case 21. Iyaz - Replay 22. Lil Wayne - Sucker for Pain (feat. Logic, Ty Dolla $ign & X Ambassadors) 23. Red Hot Chili Peppers - Can’t Stop 24. Rudimental - These Days (feat. Jess Glynne, Macklemore & Dan Caplen) 25. The Veronicas - Untouched 26. Galantis - Peanut Butter Jelly 27. Jessica Mauboy - Give You Love (feat. Jason Derulo) 28. Teddy Swims - Lose Control 29. Lizzo - Special (feat. SZA) 30. Dan + Shay - 10,000 Hours 31. Michael Bublé - Feeling Good 32. Ed Sheeran - Shivers 33. David Guetta - Titanium (feat. Sia) 34. Wiz Khalifa - See You Again (feat. Charlie Puth) 35. Bebe Rexha - Meant to Be (feat. Florida Georgia Line) 36. Lizzo - Boys 37. Bruno Mars - That’s What I Like 38. Charlie Puth - Attention 39. Jason DeRulo - Take You Dancing 40. Coldplay - Hymn for the Weekend 41. Lizzo - Truth Hurts 42. Sia - Together 43. Andra Day - Rise Up 44. Jess Glynne - Don’t Be So Hard on Yourself 45. Flo Rida - My House 46. Portugal. The Man - Feel It Still 47. Charli XCX - 1999 48. Panic! At The Disco - High Hopes 49. Gym Class Heroes - Stereo Hearts (feat. Adam Levine) 50. James Blunt - You’re Beautiful 51. Cee-Lo - Forget You 52. The Corrs - Breathless 53. Clean Bandit - Rather Be (feat. Jess Glynne) 54. Michael Bublé - Haven't Met You Yet 55. Flo Rida - Wild Ones (feat. Sia) 56. Jason DeRulo - Want to Want Me 57. My Chemical Romance - Teenagers 58. Madonna - Music 59. Red Hot Chili Peppers - Under the Bridge 60. Jaymes Young - Infinity 61. Linkin Park - In the End 62. Clean Bandit - Rockabye (feat. Sean Paul & Anne-Marie) 63. twenty one pilots - Heathens 64. Surf Curse - Freaks 65. Green Day - American Idiot 66. Coldplay - Adventure of a Lifetime 67. James Blunt - Goodbye My Lover 68. Danny Ocean - Me rehúso 69. David Guetta - Who's That Chick (feat. Rihanna) 70. Yng Lvcas - La Bebe (Remix) 71. Ed Sheeran - Thinking Out Loud 72. Bazzi - Mine 73. Alec Benjamin - Let Me Down Slowly 74. Ava Max - Kings & Queens 75. Jason Mraz - I’m Yours 76. Anne-Marie - FRIENDS 77. Benson Boone - Beautiful Things 78. Nico & Vinz - Am I Wrong 79. Ali Gatie - It’s You 80. Snoop Dogg - Young, Wild & Free (feta. Bruno Mars) 81. Lil Uzi Vert - The Way Life Goes (feat. Oh Wonder) 82. Jay Z - Numb Encore 83. Don Toliver - No Idea 84. Cardi B - I Like It 85. The Notorious B.I.G. - Hypnotize 86. The Walters - I Love You So 87. Nickelback - How You Remind Me 88. Gorillaz - Feel Good Inc 89. A Rocket To The Moon - Like we used to (Rainy Day Sessions) [feat. Larkin Poe] 90. Lily Allen - Smile 91. Bruno Mars - Just the Way You Are 92. Cher - Believe 93. Jess Glynne - Hold My Hand 94. Rudimental - Lay It All on Me (feat. Ed Sheeran) 95. Robin Schulz - Sugar (feat. Fransesco Yates) 96. Gym Class Heroes - Cupid’s Chokehold Breakfast in America 97. Madonna - Vogue 98. Lupe Fiasco - Superstar (feat. Matthew Santos) 99. Cassie - Long Way 2 Go 100. Matchbox Twenty - Push
Seedów: 817
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-04 08:15:14
Rozmiar: 833.14 MB
Peerów: 107
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Nic dziwnego, że biorąc pod uwagę dotychczasowe osiągnięcia zespołu, nie jest to typowy album Tech-Death. Utalentowany duet gitarzysty i inżyniera dźwięku Norberta Müllera oraz wokalisty, gitarzysty i kompozytora Floriana Engelke'a prześcignął samych siebie na Ontology of Nought! Epickie utwory o długości od 10 do 18 minut łączą się w spójną całość, która zachwyca charakterystycznym technicznym rozmachem zespołu i progresywnym, kompozytorskim geniuszem. Imponująca obsada muzyków sesyjnych i gościnnych dodaje jeszcze więcej energii. Ingurgitating Oblivion to bezsprzecznie jeden z najbardziej ambitnych zespołów u naszych zachodnich zabor… tego, sąsiadów. Niemcy od lat całkiem udanie poszerzają formułę technicznego death metalu, nie idąc przy tym na łatwiznę ani żadne kompromisy. A, no i nie zważają, czy ktokolwiek spoza zespołu ogarnia te ich pokręcone wizje. Nie powiem, takie aroganckie podejście, ignorujące możliwości i oczekiwania odbiorców, zawsze mi imponuje — tak jak zaimponował mi „Vision Wallows In Symphonies Of Light” — ale i ja czasami osiągam punkt wyrzygu, kiedy spektrum artyzmu jest zbyt szerokie. Ontology Of Nought to kolejny krok Ingurgitating Oblivion na drodze do wykreowania jeśli nie oryginalnego, to przynajmniej rozpoznawalnego stylu. Idąc po swoje, zespół wyraźnie zredukował tutaj bezpośrednie wpływy Gorguts czy Ulcerate, za to wprowadził więcej zabaw z lajtowymi, choć wcale nie mniej skomplikowanymi dźwiękami, czyniąc materiał baaardzo rozbudowanym i nieprzewidywalnym. Niemcy potrafią z pasją napierać intensywny death metal o zagmatwanych strukturach, by po sekundzie przejść do czarowania damskimi wokalami i klimatami z pogranicza jazzu i fusion. Zwykle te elementy przenikają się tylko w niewielkim stopniu, częściej mamy do czynienia z gwałtownymi przeskokami to w jedną, to w drugą stronę – a to wszystko w ramach jednego utworu. Owszem, grupa z równą swobodą porusza się w obu tych skrajnościach, ale całość byłaby jednak bardziej komunikatywna, gdyby te pomysły rozłożono na osobne (i krótsze) kawałki. Gdyby… bo ewidentnie nie o przystępność tu chodzi… Jeśli dobrze łapię ideę, Ontology Of Nought pomyślano tak, żeby był albumem niezwykle złożonym i bardzo wymagającym, z którym trzeba się pomęczyć, który powoli odsłania swoje atuty i właściwie nigdy do końca nie daje się rozgryźć. Muzycy Ingurgitating Oblivion zadbali o to, żeby „się działo”, żeby było gęsto, różnorodnie i nieszablonowo — co naturalnie doceniam — bo przez około 55 minut tego materiału dostajemy sporo dowodów ich nieskrępowanej wyobraźni i ogromnych umiejętności. Niemcy potrafią zamieszać tak, że momentami nie wiadomo, co się dzieje, ale robią to z prawdziwą klasą, bo niezależnie od aktualnie uprawianego gatunku, wychodzi im to świetnie. Tylko tego… jest jeden problem. Ja tu piszę o około 55 minutach, a wyświetlacz pokazuje ich aż 73… Czym zatem są te brakujące minuty? Ano, kurwa jego w dupę zapierdolona mać, niczym: jakiś ambient, przypadkowe dźwięki, gadka-szmatka albo po prostu nic. Dłuuugie fragmenty nica, które sztucznie rozciągają i tak już bardzo długie utwory (weźmy pierwszy z brzegu „Uncreation's Whirring Loom You Ply With Crippled Fingers”, który potrzebuje trzy i pół minuty, żeby w ogóle wystartować) i kompletnie zaburzają spójność płyty. Na „Vision Wallows In Symphonies Of Light” również występowały pewne okołoambientowe przeszkadzajki, ale było ich bez porównania mniej, a przez to tak nie doskwierały. Na Ontology Of Nought tego badziewia jest tyle, że każdorazowo doprowadza mnie do szału i nie pozwala w pełni cieszyć się zawartością „netto” płyty. Czwarte dzieło Ingurgitating Oblivion brzmi znakomicie, jest cudnie zagrane (Lille Gruber odpierdala takie kosmosy, że kopara nie chce się podnieść z podłogi) i zawiera masę naprawdę kapitalnej muzyki. Niestety, nawet te wszystkie zalety zebrane do kupy nie są w stanie odwrócić mojej uwagi od koszmarnej wtopy z ambientowymi zapchajdziurami. Mogła być z tego płyta roku, tymczasem z bólem serca jestem zmuszony dać jej ledwie 7. demo Ciężka artyleria wjechała. Bardzo ciężka. Oto przed Wami piąty album niemieckiego Ingurgitating Oblivion, projektu aktualnie dowodzonego przez Floriana Engelke, muzyka Of Trees And Orchids, grupy, na gruzach której Ingurgitating Oblivion powstało. Na przestrzeni ćwierćwiecza muzyka tego projektu sukcesywnie ewoluowała od dość gęstego i brutalnego, zdysonansowanego metalu śmierci w kierunkach coraz bardziej awangardowych. W 2017 wraz z dołączeniem do składu perkusisty Lille Grubera (Defeated Sanity), muzyka Niemców nabrał jeszcze większych rumieńców i odpłynęła w eksperymenty jeszcze mocniej, czego owocem był ostatni jak dotąd album „Visions Wallows In Symphonies Of Light” z tamtego roku, dowodzący, że ponad dwudziestominutowe kompozycje dla death metalu są niestraszne. „Ontology Of Nought” idzie jeszcze dalej – żadna z pięciu zamieszczonych tu kompozycji nie schodzi poniżej 10 minut. Panowie ze swoją inwencją twórczą idą tutaj jeszcze dalej zostawiając sobie coraz mniej pola na death metal, a pławiąc się w w naginaniu form i tekstur. Różnorodność dźwięków i paleta inspiracji, które tu usłyszymy sprawiłaby – jestem skłonny zaryzykować tą tezę w ciemno – że wyczekiwany tu i ówdzie nowy album Blood Incantation umoczony w „berlińskiej szkole” będzie będzie jak VW Passat w zestawieniu z Bugatti Chiron. Czego tu nie usłyszymy – krautrock, zheul, post-black, kolaże dźwiękowe z kosmosu rodem, brutalny death metal, skandynawska szkoła progrocka, muzyka bliskiego wschodu. Naprawdę dużo tu tego. Wykonane jest to brawurowo i perfekcyjnie, zagrane tak, że papcie spadają, tu nie ma chwili na zająknięcie czy błąd. Tylko chyba trochę tu tego wszystkiego za dużo. „Ontology Of Nought” kipi barokowym przepychem i balansuje na granicy swobodnej improwizacji, a w zasadzie jedną nogą już tam jest a drugą stara się przełożyć. Pije do tego, że brakuje tu punktów zaczepienia, jakiejś chwili, żeby tą muzyką podelektować się, a nie tylko podziwiać ją. Zawsze uważałem siebie za słuchacza, który lubi pewne przeładowanie formy, ponadprzeciętny warsztat wykonawczy i pewną skłonność do łamania konwencji. Tutaj jest tego aż nadto i jest to zrobione naprawdę ze smakiem. I bardzo bym życzył sobie, żeby ten muzyczny tygiel w swoich 73 minutach był tworem niemalże całkowicie instrumentalnym, bo partie wokalne nie dość, że są tu słabe, to i kompletnie niepotrzebne. A one przede wszystkim bardzo słabo, cicho zarejestrowane, blackowy skrzek brzmi jakby żaba dusiła się w sadzawce, growl jest kompletnie bezużyteczny, a okazjonalne, czyste wokale stylizowane na pre-heritagowego Akerfeldta dość blade. Warto też podkreślić, że tego typu wydawnictwa, które mają w sobie duży pierwiastek improwizacji niekoniecznie mają dużą „replay value”. Nie ukrywam, że cholernie szanuje wysiłek włożony w ten album, ale skłamałbym mówiąc, że jest to zestaw dźwięków, który zachęca mnie do ponownego sięgnięcia po te nagranie. Na pewno jest to płyta, którą warto przesłuchać, bo oferuje ona naprawdę dużo. W chuj dużo. Kto ile z tego wyniesie to kwestia indywidualna. Szczerze namawiam do przesłuchania jeśli nie boicie się wyzwań. Harlequin Unsurprisingly, considering the band's acclaimed body of work to date, this is no run-of-the-mill Tech-Death album. The talented duo of guitarist and engineer Norbert Müller and vocalist, guitarist, and composer Florian Engelke have outdone themselves again on Ontology of Nought! Epic-length tracks ranging from 10 to 18 minutes fuse into a cohesive whole that awes with the band's characteristic technical flare and progressive, compositional brilliance. The impressive cast of session and guest musicians adds even more vibrancy. ..::TRACK-LIST::.. 1. Uncreation’s whirring loom you ply with crippled fingers 14:38 2. To weave the tapestry of nought 18:47 3. The blossoms of your tomorrow shall unfold in my heart 11:05 4. Lest I should perish with travel, effete and weary, as my knees refuse to bear me thither 10:24 5. The barren earth oozes blood, and shakes and moans, to drink her children’s gore 18:18 ..::OBSADA::.. Norbert Müller - rhythm and lead guitars, sound engineering, mastering, all recording logistics Florian Engelke - lead composition, rhythm and lead guitars, vocals, Tibetan singing bowls Guest appearances / Session musicians: Lille Gruber (Defeated Sanity) - Drums Ava Bonam - Vocals Chris Zoukas (Mentally Defiled, Sacral Rage, Violent Definition) - Bass Céline Voccia - Piano Daniel Agi - Recorder, Flutes Jan Ferdinand - Vibraphone, Guitars Tom Fountainhead Geldschläger - Guitar Solos https://www.youtube.com/watch?v=rqv8UM_g-GY SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-03 17:06:39
Rozmiar: 168.98 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Nic dziwnego, że biorąc pod uwagę dotychczasowe osiągnięcia zespołu, nie jest to typowy album Tech-Death. Utalentowany duet gitarzysty i inżyniera dźwięku Norberta Müllera oraz wokalisty, gitarzysty i kompozytora Floriana Engelke'a prześcignął samych siebie na Ontology of Nought! Epickie utwory o długości od 10 do 18 minut łączą się w spójną całość, która zachwyca charakterystycznym technicznym rozmachem zespołu i progresywnym, kompozytorskim geniuszem. Imponująca obsada muzyków sesyjnych i gościnnych dodaje jeszcze więcej energii. Ingurgitating Oblivion to bezsprzecznie jeden z najbardziej ambitnych zespołów u naszych zachodnich zabor… tego, sąsiadów. Niemcy od lat całkiem udanie poszerzają formułę technicznego death metalu, nie idąc przy tym na łatwiznę ani żadne kompromisy. A, no i nie zważają, czy ktokolwiek spoza zespołu ogarnia te ich pokręcone wizje. Nie powiem, takie aroganckie podejście, ignorujące możliwości i oczekiwania odbiorców, zawsze mi imponuje — tak jak zaimponował mi „Vision Wallows In Symphonies Of Light” — ale i ja czasami osiągam punkt wyrzygu, kiedy spektrum artyzmu jest zbyt szerokie. Ontology Of Nought to kolejny krok Ingurgitating Oblivion na drodze do wykreowania jeśli nie oryginalnego, to przynajmniej rozpoznawalnego stylu. Idąc po swoje, zespół wyraźnie zredukował tutaj bezpośrednie wpływy Gorguts czy Ulcerate, za to wprowadził więcej zabaw z lajtowymi, choć wcale nie mniej skomplikowanymi dźwiękami, czyniąc materiał baaardzo rozbudowanym i nieprzewidywalnym. Niemcy potrafią z pasją napierać intensywny death metal o zagmatwanych strukturach, by po sekundzie przejść do czarowania damskimi wokalami i klimatami z pogranicza jazzu i fusion. Zwykle te elementy przenikają się tylko w niewielkim stopniu, częściej mamy do czynienia z gwałtownymi przeskokami to w jedną, to w drugą stronę – a to wszystko w ramach jednego utworu. Owszem, grupa z równą swobodą porusza się w obu tych skrajnościach, ale całość byłaby jednak bardziej komunikatywna, gdyby te pomysły rozłożono na osobne (i krótsze) kawałki. Gdyby… bo ewidentnie nie o przystępność tu chodzi… Jeśli dobrze łapię ideę, Ontology Of Nought pomyślano tak, żeby był albumem niezwykle złożonym i bardzo wymagającym, z którym trzeba się pomęczyć, który powoli odsłania swoje atuty i właściwie nigdy do końca nie daje się rozgryźć. Muzycy Ingurgitating Oblivion zadbali o to, żeby „się działo”, żeby było gęsto, różnorodnie i nieszablonowo — co naturalnie doceniam — bo przez około 55 minut tego materiału dostajemy sporo dowodów ich nieskrępowanej wyobraźni i ogromnych umiejętności. Niemcy potrafią zamieszać tak, że momentami nie wiadomo, co się dzieje, ale robią to z prawdziwą klasą, bo niezależnie od aktualnie uprawianego gatunku, wychodzi im to świetnie. Tylko tego… jest jeden problem. Ja tu piszę o około 55 minutach, a wyświetlacz pokazuje ich aż 73… Czym zatem są te brakujące minuty? Ano, kurwa jego w dupę zapierdolona mać, niczym: jakiś ambient, przypadkowe dźwięki, gadka-szmatka albo po prostu nic. Dłuuugie fragmenty nica, które sztucznie rozciągają i tak już bardzo długie utwory (weźmy pierwszy z brzegu „Uncreation's Whirring Loom You Ply With Crippled Fingers”, który potrzebuje trzy i pół minuty, żeby w ogóle wystartować) i kompletnie zaburzają spójność płyty. Na „Vision Wallows In Symphonies Of Light” również występowały pewne okołoambientowe przeszkadzajki, ale było ich bez porównania mniej, a przez to tak nie doskwierały. Na Ontology Of Nought tego badziewia jest tyle, że każdorazowo doprowadza mnie do szału i nie pozwala w pełni cieszyć się zawartością „netto” płyty. Czwarte dzieło Ingurgitating Oblivion brzmi znakomicie, jest cudnie zagrane (Lille Gruber odpierdala takie kosmosy, że kopara nie chce się podnieść z podłogi) i zawiera masę naprawdę kapitalnej muzyki. Niestety, nawet te wszystkie zalety zebrane do kupy nie są w stanie odwrócić mojej uwagi od koszmarnej wtopy z ambientowymi zapchajdziurami. Mogła być z tego płyta roku, tymczasem z bólem serca jestem zmuszony dać jej ledwie 7. demo Ciężka artyleria wjechała. Bardzo ciężka. Oto przed Wami piąty album niemieckiego Ingurgitating Oblivion, projektu aktualnie dowodzonego przez Floriana Engelke, muzyka Of Trees And Orchids, grupy, na gruzach której Ingurgitating Oblivion powstało. Na przestrzeni ćwierćwiecza muzyka tego projektu sukcesywnie ewoluowała od dość gęstego i brutalnego, zdysonansowanego metalu śmierci w kierunkach coraz bardziej awangardowych. W 2017 wraz z dołączeniem do składu perkusisty Lille Grubera (Defeated Sanity), muzyka Niemców nabrał jeszcze większych rumieńców i odpłynęła w eksperymenty jeszcze mocniej, czego owocem był ostatni jak dotąd album „Visions Wallows In Symphonies Of Light” z tamtego roku, dowodzący, że ponad dwudziestominutowe kompozycje dla death metalu są niestraszne. „Ontology Of Nought” idzie jeszcze dalej – żadna z pięciu zamieszczonych tu kompozycji nie schodzi poniżej 10 minut. Panowie ze swoją inwencją twórczą idą tutaj jeszcze dalej zostawiając sobie coraz mniej pola na death metal, a pławiąc się w w naginaniu form i tekstur. Różnorodność dźwięków i paleta inspiracji, które tu usłyszymy sprawiłaby – jestem skłonny zaryzykować tą tezę w ciemno – że wyczekiwany tu i ówdzie nowy album Blood Incantation umoczony w „berlińskiej szkole” będzie będzie jak VW Passat w zestawieniu z Bugatti Chiron. Czego tu nie usłyszymy – krautrock, zheul, post-black, kolaże dźwiękowe z kosmosu rodem, brutalny death metal, skandynawska szkoła progrocka, muzyka bliskiego wschodu. Naprawdę dużo tu tego. Wykonane jest to brawurowo i perfekcyjnie, zagrane tak, że papcie spadają, tu nie ma chwili na zająknięcie czy błąd. Tylko chyba trochę tu tego wszystkiego za dużo. „Ontology Of Nought” kipi barokowym przepychem i balansuje na granicy swobodnej improwizacji, a w zasadzie jedną nogą już tam jest a drugą stara się przełożyć. Pije do tego, że brakuje tu punktów zaczepienia, jakiejś chwili, żeby tą muzyką podelektować się, a nie tylko podziwiać ją. Zawsze uważałem siebie za słuchacza, który lubi pewne przeładowanie formy, ponadprzeciętny warsztat wykonawczy i pewną skłonność do łamania konwencji. Tutaj jest tego aż nadto i jest to zrobione naprawdę ze smakiem. I bardzo bym życzył sobie, żeby ten muzyczny tygiel w swoich 73 minutach był tworem niemalże całkowicie instrumentalnym, bo partie wokalne nie dość, że są tu słabe, to i kompletnie niepotrzebne. A one przede wszystkim bardzo słabo, cicho zarejestrowane, blackowy skrzek brzmi jakby żaba dusiła się w sadzawce, growl jest kompletnie bezużyteczny, a okazjonalne, czyste wokale stylizowane na pre-heritagowego Akerfeldta dość blade. Warto też podkreślić, że tego typu wydawnictwa, które mają w sobie duży pierwiastek improwizacji niekoniecznie mają dużą „replay value”. Nie ukrywam, że cholernie szanuje wysiłek włożony w ten album, ale skłamałbym mówiąc, że jest to zestaw dźwięków, który zachęca mnie do ponownego sięgnięcia po te nagranie. Na pewno jest to płyta, którą warto przesłuchać, bo oferuje ona naprawdę dużo. W chuj dużo. Kto ile z tego wyniesie to kwestia indywidualna. Szczerze namawiam do przesłuchania jeśli nie boicie się wyzwań. Harlequin Unsurprisingly, considering the band's acclaimed body of work to date, this is no run-of-the-mill Tech-Death album. The talented duo of guitarist and engineer Norbert Müller and vocalist, guitarist, and composer Florian Engelke have outdone themselves again on Ontology of Nought! Epic-length tracks ranging from 10 to 18 minutes fuse into a cohesive whole that awes with the band's characteristic technical flare and progressive, compositional brilliance. The impressive cast of session and guest musicians adds even more vibrancy. ..::TRACK-LIST::.. 1. Uncreation’s whirring loom you ply with crippled fingers 14:38 2. To weave the tapestry of nought 18:47 3. The blossoms of your tomorrow shall unfold in my heart 11:05 4. Lest I should perish with travel, effete and weary, as my knees refuse to bear me thither 10:24 5. The barren earth oozes blood, and shakes and moans, to drink her children’s gore 18:18 ..::OBSADA::.. Norbert Müller - rhythm and lead guitars, sound engineering, mastering, all recording logistics Florian Engelke - lead composition, rhythm and lead guitars, vocals, Tibetan singing bowls Guest appearances / Session musicians: Lille Gruber (Defeated Sanity) - Drums Ava Bonam - Vocals Chris Zoukas (Mentally Defiled, Sacral Rage, Violent Definition) - Bass Céline Voccia - Piano Daniel Agi - Recorder, Flutes Jan Ferdinand - Vibraphone, Guitars Tom Fountainhead Geldschläger - Guitar Solos https://www.youtube.com/watch?v=rqv8UM_g-GY SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-03 17:02:38
Rozmiar: 476.61 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Jestem w kropce. Dosłownie. Bo nie wiem, jak słowami oddać to, jak wybitna jest twórczość tego zespołu (poza małym wyjątkiem...). Zespół został założony w 1985 roku przez wokalistę Martina Walkyera i basistę Frazera Caske. Dołącza zaraz do nich Andy Sneap, gitarzysta, który w przyszłości zostanie cenionym producentem muzycznym. Wraz z Simonem Negusem za garami zaczęli grać i komponować. Po wydaniu kilku demówek i singla wypluwają na świat debiut A History of a Time To Come. I kurwa, jak ktoś nie zna tego albumu, nie jest godzien uważać się za znawcę thrash metalu. Bo debiut Sabbat to po prostu doktorat z thrashu. Jest tu wszystko - gitarowy nakurw jak choćby w A Cautionary Tale, mocarną perkusję, fenomenalne wokale Walkyiera, który potrafił śpiewać ostro i zadziornie, ale też potrafił wydobyć ze swoich strun głosowych mrok i niepokój. Same aranżacje utworów to mistrzostwo - posłuchajcie ostrego Hosanna in Excelsis, rytmicznego Horned is the Hunter czy zróżnicowanego For Those Who Died. Sneap co chwila serwuje fantastyczny riff bądź solo. Dodajmy do tego znakomite brzmienie oraz fantastyczną oprawę graficzną i mamy brylant. Ha, a teraz wyobraźcie sobie że kurwa rok później nagrywają... Ale o tym... Nucleator After a pair of demos and the "Blood for the Blood God" flexi-disc in White Dwarf magazine, it was only a matter of time before Sabbat birthed their first full-length masterpiece. That the amazing Noise Records signed the band comes as no surprise, they had possibly the best taste of any independent label in the 80s when it came to filling out their roster. Thus, Sabbat released their debut, and one of the most impressive occult speed/thrash metal albums of its day. Martin Walkyier's vile vocal style is the perfect vehicle to steer the endless cavalry of well-constructed, intense riffing. I realize he got a little more diverse with Skyclad, but none of the goofy puns and limericks of that later project could touch his excellent lyrics and savage delivery in this band. His use of multiple styles really works in a conversational tone, from his snarls to his deeper, 'Chaos' voice. A resounding intro piece leads into "A Cautionary Tale", an amazing Faustian track. Who could forget Walkyier's infernal sneering of: Bell, book and candle, candle, book, bell, forwards and backwards to damn me to Hell. "Hosanna in Excelsis" is an inspiration, charging piece about the revenge of the fallen angels upon Earth and Heaven, and it even reflects this in the lyrics, which are again unsurpassed in their delivery: Hark! The fallen Angels sing: Glory to Satan our King! The Holy Church we thus defied, the usurper crucified! set to an amazing, thrashing breakdown riff. "Behind the Crooked Cross" leers at you from behind its namesake, a crawling yet powerful track with some pickup speed metal. "Horned is the Hunter" is yet another excellent composition, with resonant acoustic intro which takes you to a sylvan glade before the chords erupt. "I for An Eye" features some cool harmonics over its opening riff, and is yet another track about the deception of the supposed path of divinity, as told to Lucifer as he was cast from Heaven, in total Paradise Lost style dialogue: "For Those Who Died" is a tribute to the witches falsely burned at the stake. "A Dead Man's Robe" is an epic speed metal instrumental with a nice refrained, charging riff and subsequent breakdown. "The Church Bizarre" is a loving tribute to 'donations' to the pulpit. Religion and hypocrisy are such central subjects to this band, carrying through onto their 2nd album. But Sabbat handled it so well with Walkyier's mocking, clever lyrical explorations, it made the rest of the thrash/speed metal scene seem almost childlike and foolish by comparison. It's also clear that Martin was heavily inspired by classic English literature, a feat that would only be repeated once Cradle of Filth came along (a band who cites Sabbat as a major influence, it's not difficult to hear or see why, Dani also uses a mixture of snarls and grunts to deliver his classical and poetic lyrics). In fact I feel this record had a largely uncredited impact on the emerging black metal genre as a whole. The band has reunited since Walkyier left Skyclad, to do some reunion tours and festival. Who knows if we'll get a new album. If there is one reason I can't give this album a perfect score, the mix of the album does not hold up for me particularly well, and I favor the 2nd album Dreamweaver ever so slightly for this reason. It's not bad but the guitars don't carry a lot of resounding power. Regardless, this is one of the best thrash/speed metal albums of the 20th century, cohesive and impressive. It's one of the albums that forever emblazoned my soul with the phrase 'Thrash Until Death'. Absolutely mandatory listening, as well as its successor. autothrall ..::TRACK-LIST::.. CD 1 - History Of A Time To Come (1988): 1. Intro 2. A Cautionary Tale 3. Hosanna In Excelsis 4. Behind The Crooked Cross 5. Horned Is The Hunter 6. I For An Eye 7. For Those Who Died 8. A Dead Man's Robe 9. The Church Bizarre ..::OBSADA::.. Lead Guitar - Andy Sneap Vocals - Martin Walkyier Bass Guitar - Frazer Craske Drums - Simon Negus https://www.youtube.com/watch?v=2rvPynpLKAk SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-03 16:20:53
Rozmiar: 107.99 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Jestem w kropce. Dosłownie. Bo nie wiem, jak słowami oddać to, jak wybitna jest twórczość tego zespołu (poza małym wyjątkiem...). Zespół został założony w 1985 roku przez wokalistę Martina Walkyera i basistę Frazera Caske. Dołącza zaraz do nich Andy Sneap, gitarzysta, który w przyszłości zostanie cenionym producentem muzycznym. Wraz z Simonem Negusem za garami zaczęli grać i komponować. Po wydaniu kilku demówek i singla wypluwają na świat debiut A History of a Time To Come. I kurwa, jak ktoś nie zna tego albumu, nie jest godzien uważać się za znawcę thrash metalu. Bo debiut Sabbat to po prostu doktorat z thrashu. Jest tu wszystko - gitarowy nakurw jak choćby w A Cautionary Tale, mocarną perkusję, fenomenalne wokale Walkyiera, który potrafił śpiewać ostro i zadziornie, ale też potrafił wydobyć ze swoich strun głosowych mrok i niepokój. Same aranżacje utworów to mistrzostwo - posłuchajcie ostrego Hosanna in Excelsis, rytmicznego Horned is the Hunter czy zróżnicowanego For Those Who Died. Sneap co chwila serwuje fantastyczny riff bądź solo. Dodajmy do tego znakomite brzmienie oraz fantastyczną oprawę graficzną i mamy brylant. Ha, a teraz wyobraźcie sobie że kurwa rok później nagrywają... Ale o tym... Nucleator After a pair of demos and the "Blood for the Blood God" flexi-disc in White Dwarf magazine, it was only a matter of time before Sabbat birthed their first full-length masterpiece. That the amazing Noise Records signed the band comes as no surprise, they had possibly the best taste of any independent label in the 80s when it came to filling out their roster. Thus, Sabbat released their debut, and one of the most impressive occult speed/thrash metal albums of its day. Martin Walkyier's vile vocal style is the perfect vehicle to steer the endless cavalry of well-constructed, intense riffing. I realize he got a little more diverse with Skyclad, but none of the goofy puns and limericks of that later project could touch his excellent lyrics and savage delivery in this band. His use of multiple styles really works in a conversational tone, from his snarls to his deeper, 'Chaos' voice. A resounding intro piece leads into "A Cautionary Tale", an amazing Faustian track. Who could forget Walkyier's infernal sneering of: Bell, book and candle, candle, book, bell, forwards and backwards to damn me to Hell. "Hosanna in Excelsis" is an inspiration, charging piece about the revenge of the fallen angels upon Earth and Heaven, and it even reflects this in the lyrics, which are again unsurpassed in their delivery: Hark! The fallen Angels sing: Glory to Satan our King! The Holy Church we thus defied, the usurper crucified! set to an amazing, thrashing breakdown riff. "Behind the Crooked Cross" leers at you from behind its namesake, a crawling yet powerful track with some pickup speed metal. "Horned is the Hunter" is yet another excellent composition, with resonant acoustic intro which takes you to a sylvan glade before the chords erupt. "I for An Eye" features some cool harmonics over its opening riff, and is yet another track about the deception of the supposed path of divinity, as told to Lucifer as he was cast from Heaven, in total Paradise Lost style dialogue: "For Those Who Died" is a tribute to the witches falsely burned at the stake. "A Dead Man's Robe" is an epic speed metal instrumental with a nice refrained, charging riff and subsequent breakdown. "The Church Bizarre" is a loving tribute to 'donations' to the pulpit. Religion and hypocrisy are such central subjects to this band, carrying through onto their 2nd album. But Sabbat handled it so well with Walkyier's mocking, clever lyrical explorations, it made the rest of the thrash/speed metal scene seem almost childlike and foolish by comparison. It's also clear that Martin was heavily inspired by classic English literature, a feat that would only be repeated once Cradle of Filth came along (a band who cites Sabbat as a major influence, it's not difficult to hear or see why, Dani also uses a mixture of snarls and grunts to deliver his classical and poetic lyrics). In fact I feel this record had a largely uncredited impact on the emerging black metal genre as a whole. The band has reunited since Walkyier left Skyclad, to do some reunion tours and festival. Who knows if we'll get a new album. If there is one reason I can't give this album a perfect score, the mix of the album does not hold up for me particularly well, and I favor the 2nd album Dreamweaver ever so slightly for this reason. It's not bad but the guitars don't carry a lot of resounding power. Regardless, this is one of the best thrash/speed metal albums of the 20th century, cohesive and impressive. It's one of the albums that forever emblazoned my soul with the phrase 'Thrash Until Death'. Absolutely mandatory listening, as well as its successor. autothrall ..::TRACK-LIST::.. CD 1 - History Of A Time To Come (1988): 1. Intro 2. A Cautionary Tale 3. Hosanna In Excelsis 4. Behind The Crooked Cross 5. Horned Is The Hunter 6. I For An Eye 7. For Those Who Died 8. A Dead Man's Robe 9. The Church Bizarre ..::OBSADA::.. Lead Guitar - Andy Sneap Vocals - Martin Walkyier Bass Guitar - Frazer Craske Drums - Simon Negus https://www.youtube.com/watch?v=2rvPynpLKAk SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-03 16:14:33
Rozmiar: 362.68 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artist...............: Ludovico Einaudi Album................: The Summer Portraits Genre................: Genre: Minimalist music, film score, contemporary classical music, new-age music Year.................: 2025 Codec................: reference libFLAC 1.4.3 ...( TrackList )... 001. Ludovico Einaudi - Rose Bay 002. Ludovico Einaudi - Punta Bianca 003. Ludovico Einaudi - Sequence 004. Ludovico Einaudi - Pathos 005. Ludovico Einaudi - To Be Sun 006. Ludovico Einaudi - Jay 007. Ludovico Einaudi - In Memory of a Dream 008. Ludovico Einaudi - In Limine 009. Ludovico Einaudi - Summer Song 010. Ludovico Einaudi - Oil on Wood 011. Ludovico Einaudi - Episode One 012. Ludovico Einaudi - Maria Callas 013. Ludovico Einaudi - Santiago
Seedów: 125
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-03 10:13:31
Rozmiar: 1.21 GB
Peerów: 23
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Zespół powstał w Łodzi w 1981 r. jako BAD BLOOD. Następnie zmiana nazwy na TNT a później od Rockowiska'81 na DETONATOR. Po festiwalu Jarocin 1982 zespół rozwiązał się. Nagranie zarejestrowano w studiu Pawła Hausa w 1982 r. Grupę tworzyli: Andrzej Marciniak – śpiew, Marek Kalin – gitara basowa, śpiew, Paweł Gumola - gitara i Dariusz Wdowiak – perkusja, śpiew. Działali przy DDK “Lutnia” w Łodzi. Title: Demo Artist: Detonator Country: Polska Year: 1982 Genre: Punk Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1. 00:00 Wakacje w RPA 2. 02:26 Zwyczajny dzień 3. 06:22 Telewizja 4. 08:45 Nienawidzę Was ! 5. 11:30 Przyjaciel 6. 14:11 Kto mnie pokocha 7. 16:58 Za ścianą 8. 21:14 Alarm 9. 23:59 Szpanerzy 10. 26:55 Dzieci grobów 11. 32:00 Wojna umysłowa 12. 34:25 Zabawki 13. 36:03 Moje miasto
Seedów: 49
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-03 10:13:21
Rozmiar: 34.17 MB
Peerów: 13
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Debiutancki album chorwackiego zespołu grającego rocka i ska. Artist: Beetantone Title: Beetantone Country: Chorwacja Year: 2009 Genre: Rock, Ska Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 256 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1. Kako Znati 2. Pitam Se 3. Kodeks Prijateljstva 4. BalkanSka 5. Bosanski Lonac 6. Dragi Tata 7. Growing Up 8. Nema Problema 9. Kaos 10.Delta Mississippi Blues
Seedów: 14
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-03 10:13:16
Rozmiar: 83.42 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Various Artists Album: American Football Anthems Year: 2025 Format/Quality: .mp3 320 kbps ...( TrackList )... 01. Marqus Clae - Are U Ready 02. Bon Jovi - It's My Life 03. 2 Chainz - We Own It (Fast & Furious) 04. Jaden - Watch Me 05. Billy Idol - Rebel Yell 06. Queen - We Will Rock You 07. DMX - Where The Hood At 08. Snoop Dogg - Drop It Like It's Hot 09. The Black Eyed Peas - Pump It 10. Dorothy - Top Of The World 11. Kid Cudi - Show Out 12. Bon Jovi - Livin' On A Prayer 13. Kiss - I Was Made For Lovin' You 14. Migos - Fight Night 15. GAME - Dope Boys 16. Ali - Let Em Fight 17. The Rolling Stones - (I Can't Get No) Satisfaction 18. Queen - Another One Bites The Dust 19. Pop Smoke - AP 20. Armani White - GOATED 21. Don Omar - Danza Kuduro 22. Swedish House Mafia - Don't You Worry Child 23. Mary J. Blige - Family Affair 24. Kiss - Rock And Roll All Nite 25. Big Sean - Precision 26. The Rolling Stones - Start Me Up 27. Lmfao - Party Rock Anthem 28. Katy Perry - Roar 29. Bon Jovi - Bad Medicine 30. Aerosmith - Dude (Looks Like A Lady) 31. Mary J. Blige - I Can Love You 32. Baha Men - Who Let The Dogs Out 33. Migos - Need It 34. Lmfao - Sexy And I Know It 35. Archie Eversole - We Ready 36. Bon Jovi - Born To Be My Baby 37. Pop Smoke - Armed N Dangerous 38. Mary J. Blige - Real Love 39. Steam - Na Na Hey Hey Kiss Him Goodbye 40. The Spencer Davis Group - Gimme Some Lovin' 41. Yola - Starlight 42. THEY. - Til I Die 43. Jhené Aiko - Pretty Bird (Freestyle) 44. Pop Smoke - Dior 45. Mary J. Blige - Just Fine 46. Snoop Dogg - Signs 47. Armani White - SILVER TOOTH 48. The Rolling Stones - Sympathy For The Devil 49. Mickey Guyton - Better Than You Left Me 50. Bon Jovi - This Is Our House 51. Pop Smoke - Got It On Me 52. Mary J. Blige - Mary Jane (All Night Long) 53. Beau Young Prince - Move The Chains 54. Malachiii - How To Be A Star 55. Amir Obè - VIP 2 56. Blacc Zacc - Flag On The Play 57. ARDN - MAN DOWN 58. Militarie Gun - Do It Faster 59. Snoop Dogg - Let's Get Blown 60. Belly - World Changed 61. HDBeenDope - Mamba 62. Goon Des Garcons - WHO DO IT BETTER 63. Buju Banton - BORN FOR GREATNESS 64. Jerry Lee Lewis - Great Balls Of Fire 65. Mickey Guyton - Lay It On Me 66. Vic Mensa - LVLN UP 67. Kiss - Detroit Rock City 68. Dave - UK Rap
Seedów: 110
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-03 09:26:30
Rozmiar: 550.86 MB
Peerów: 123
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: The Weeknd Album: Hurry Up Tomorrow Year: 2025 Format/Quality: FLAC 24Bit-88.2kHz ...( TrackList )... 01. Wake Me Up 02. Cry For Me 03. I Can't Censored Sing 04. São Paulo 05. Until We're Skin & Bones 06. Baptized In Fear 07. Open Hearts 08. Opening Night 09. Reflections Laughing 10. Enjoy The Show 11. Given Up On Me 12. I Can't Wait To Get There 13. Timeless 14. Niagara Falls 15. Take Me Back To LA 16. Big Sleep 17. Give Me Mercy 18. Drive 19. The Abyss 20. Red Terror 21. Without a Warning 22. Hurry Up Tomorrow
Seedów: 2149
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-03 09:26:26
Rozmiar: 1.60 GB
Peerów: 447
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: The Weeknd Album: Hurry Up Tomorrow Year: 2025 Format/Quality: .mp3 320 kbps ...( TrackList )... Tracklist: 01. Wake Me Up 02. Cry For Me 03. I Can't Censored Sing 04. São Paulo 05. Until We're Skin & Bones 06. Baptized In Fear 07. Open Hearts 08. Opening Night 09. Reflections Laughing 10. Enjoy The Show 11. Given Up On Me 12. I Can't Wait To Get There 13. Timeless 14. Niagara Falls 15. Take Me Back To LA 16. Big Sleep 17. Give Me Mercy 18. Drive 19. The Abyss 20. Red Terror 21. Without a Warning 22. Hurry Up Tomorrow
Seedów: 3180
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-03 09:26:23
Rozmiar: 198.20 MB
Peerów: 517
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Heavy Psychedelic/Stoner Rock Artist: Kadavar Country: Germany (Berlin) Year of publication: 2012-2021 Label: This Charming Man/Nuclear Blast/Robotor Records Audio bitrate: 320 kbps Duration: 10:40:51 ...( TrackList )... • 2012 "Kadavar" (00:40:38) • 2012 "White Ring" (01:16:36) • 2013 "Abra Kadavar" (00:48:21) • 2014 "Live In Antwerp" (01:12:36) • 2015 "Berlin" (00:52:20) • 2017 "Rough Times" (00:49:17) • 2018 "Live In Copenhagen" (01:21:50) • 2019 "For The Dead Travel Fast" (00:45:19) • 2021 "The Isolation Tapes" [Premium Edition] (02:09:06) • 2021 "Eldovar - A Story Of Darkness & Light" (00:44:42)
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 21:03:53
Rozmiar: 1.44 GB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Chaos UK to siła, z którą należy się liczyć w świecie punk rocka! Powstała w 1979 roku w Portishead w Somerset, ta ikoniczna grupa, prowadzona przez tajemniczego wokalistę znanego po prostu jako Chaos, na zawsze zapisała się w annałach historii anarcho-punka. Z dźwiękiem, który jest nieprzepraszająco szybki, surowy i konfrontacyjny, wyróżnili się jako przedstawiciele brytyjskiej sceny anarcho-punk w latach 80. Chaos UK to nie tylko byt muzyczny - to zjawisko kulturowe, które przesiąka swoją muzykę społecznie świadomymi tekstami i surową postawą, która głęboko koresponduje z ich zagorzałymi fanami. Ta reputacja sprawiła, że zyskali popularność nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale także wywarli wpływ za granicą, szczególnie w Japonii, gdzie ich agresywny dźwięk zapalił scenę muzyki noise. Wstawka zawiera debiutancką EPkę i album studyjny zespołu. Title: Burning Britain / Chaos UK Artist: Chaos UK Country: Wielka Brytania Year: 1982/1983 Genre: HC Punk Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 224 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Four Minute Warning 2.Kill Your Baby 3.Army 4.Victimised 1.Selfish View 2.Fashion Change 3.(False Prophets) You'll Never Own Me 4.The End Is Nigh 5.Victimised (Part 2) 6.Parental Love 7.Leech 8.Chaos 9.Insane Youth 10.Urban Guerilla 11.Farmyard Boogie
Seedów: 39
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 21:02:35
Rozmiar: 72.35 MB
Peerów: 5
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Drugi album amerykańskiego zespołu skapunkowego z Florydy. Nagrali trzy płyty i demówkę. Artist: Hard Richards Title: What Did You Expect Country: USA Year: 2008 Genre: SkaPunk Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1 1976 (Another One Gets Shot) 2 E.b.s. 3 Right Now 4 Early Riser 5 Teenager 6 A Little Speed 7 Sticky Green 8 She Bought You 9 Bartenders 10 Sex 11 Freedumb
Seedów: 28
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 20:59:06
Rozmiar: 47.50 MB
Peerów: 2
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Debiutancki album studyjny nowozelandzkiego zespołu skapunkowego. Artist: Battleska Galactica Title: Will Skank For Cash Country: Nowa Zelandia Year: 2003 Genre: SkaPunk Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 192 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Intro 2.Will Skank For Cash 3.Sexual Walking 4.Single Fare 5.Russian Mullet 6.Charcoals Bad Fur Day 7.Boulderdash 8.Quadralinguistic 9.First On The Bill 10.Festa Di Carne 11.Ode To Mariah 12.Angelus 13.Rootin Tootin Skamoon 14.El Salvacore 15.The Go Home Song 16.Hidden Track
Seedów: 40
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 20:58:51
Rozmiar: 63.41 MB
Peerów: 7
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Debiutancki album studyjny amerykańsko-hiszpańskiej wokalistki. Title: Slowly, It Dawns Artist: Victoria Canal Country: USA, Hiszpania Year: 2025 Genre: Indie Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.June Baby 2.Talk 3.California Sober 4.Cake 5.15% 6.Vauxhall 7.How Can I Be A Person? 8.Totally Fucking Fine 9.Hollow 10.Barely 11.Black Swan 12.Swan Song
Seedów: 24
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 20:58:35
Rozmiar: 91.18 MB
Peerów: 5
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Ludovico Einaudi Album: The Summer Portraits Year: 2025 Genre: Minimalist music, film score, contemporary classical music, new-age music Format: mp3 320 kbps ...( TrackList )... 01. Rose Bay 02. Punta Bianca 03. Sequence 04. Pathos 05. To Be Sun 06. Jay 07. In Memory of a Dream 08. In Limine 09. Summer Song 10. Oil on Wood 11. Episode One 12. Maria Callas 13. Santiago
Seedów: 140
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 20:50:46
Rozmiar: 154.51 MB
Peerów: 49
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. After the dissolution of KING CRIMSON (80's edition), Bill BRUFORD recruited sax player Iaian Ballamy, keyboardist, horn and trumpet player Django Bates and acoustic bass player Mick Hutton to form EARTHWORKS - a perfect platform to showcase his true passion: jazz. Apart from BRUFORD, EARTHWORKS's latest incarnation featured Tim Garland on sax, flute and bass clarinet, Steve Hamilton on piano and Mark Hodgson on bass. The band is credited with six studio albums, two live cd's and one compilation disk. BRUFORD himself considers their first album (the eponymous 1987 "Earthworks") one of the highlights of his career and perhaps rightly so. Even though it is very much a product of the jazz genre, the eclecticism of influences including world music elements, the varied structures and moods of the compositions, and the dynamic musicianship make this as progressive an album as one can get. With "The Sound of Surprise" released in 2001, however, the band seems to have ditched electronic sound sculptures in favour of a more traditional jazz kit; as a result, the music reaches an almost cool, hard-bop and old-school fusion, not unlike what post-boppers were doing before BRUFORD joined YES in 1968. This album, along with the subsequent studio release "The Sound of Surprise" in 2001, isn't exactly cutting edge or innovative but still quite likeable. If you don't like jazz, stay away from this band. If you do, their first studio album comes highly recommended. If you want to hear BRUFORD and the boys hit on all cylinders, you can't go wrong with their 1994 "Stamping Ground - Live" album. Słynny perkusista Bill Bruford, który przez Czytelników naszego portalu prawdopodobnie kojarzony jest wyłącznie z nurtem progresywnego rocka, od wielu lat przebywa na muzycznej emeryturze, ale nie oznacza to wcale, że nie stara się nadal zaskakiwać swoich fanów. Tym razem przygotował zarówno pełny zestaw, jak i kompilację nagrań swojej pobocznej jazzrockowej formacji o nazwie Earthworks. Piszę ‘pobocznej’, gdyż trzeba wiedzieć, że w trakcie swojej kariery Bruford udzielał się nie tylko w zespołach King Crimson, Yes czy UK, ale i poświęcił trochę czasu na rozwinięcie swojej pasji związanej z muzyką jazzową, powołując do życia i z powodzeniem funkcjonując w Earthworks. Grupa ta działała w latach 1986-2009 i wydała ponad 20 płyt, które wszystkie (20CD + 4DVD) zostały w połowie ubiegłego roku wydane w boxie, będącym kompletnym zbiorem wszystkich nagrań dokonanych i wydanych pod szyldem Bill Bruford’s Earthworks (o boxie tym pisze w swojej recenzji Kev Rowland). Szybko stał się on obiektem pożądań i kultu sympatyków jazzrockowego nurtu twórczości naszego bohatera. Kilka tygodni temu wytwórnia Summerfold Records, prawdopodobnie pamiętając o mniej ortodoksyjnych fanach, wydała na dwupłytowym albumie CD skrócony wybór 23 nagrań z dwudziestoletniej historii tego projektu. Jest ta poszerzona wersja kompilacji, która pierwotnie w okrojonej formie ukazała się w 1997 roku i jest ona idealnym wstępem do poznania dorobku Bill Bruford’s Earthworks. We wspaniały sposób pokazuje ona, że progresywny jazz to gatunek wcale nie tak odległy od progresywnego rocka. I to do tego stopnia, że zawartość tego wydawnictwa może sprawić, iż niejeden słuchacz pokocha jazz w ogóle nie zdając sobie sprawy, że słucha jazzu… Bill Bruford wraz towarzyszącymi mu muzykami (m.in. z Django Batesem, Steve’em Hamiltonem, Iainem Balamym, Mickiem Huttonem, Timem Garlandem, Markiem Hodgsonem, Laurence’em Cottle, Gwylimem Simlockiem i Timem Harrisem) miesza style, gatunki i klimaty bez niepotrzebnej spinki, stresu i zbędnego wysiłku, ignoruje przy tym wszelkie muzyczne bariery i ograniczenia. W tym właśnie tkwi siła muzyki jego projektu i w tym upatruję najważniejszej zalety tego wydawnictwa: jest ono muzyczną pigułką, dzięki której możemy poznać niszową część dorobku tego słynnego perkusisty. Kompilacja „Heavenly Bodies – The Expanded Collection” zawiera umieszczone chronologicznie utwory ilustrującą całą karierę formacji Earthworks. Dodatkowo, na dysku nr 2, zamieszczono kilka muzycznych rarytasów, których na próżno szukać na oficjalnych edycjach płyt zespołu Bruforda. Na pewno przeznaczone są one do bardziej wyrobionych słuchaczy, których termin ‘contemporary jazz’ nie wprawia w osłupienie, ani też nie napawa lękiem. Owszem, są na tej płycie wyjątkowo trudne do przebrnięcia momenty (szczególnie tam, gdzie Bill Bruford używa automatu perkusyjnego), ale w sumie wydawnictwo to nie rozczarowuje. Szczególnie gdy ma się jazzrockową muzykę w sercu. Artur Chachlowski ..::TRACK-LIST::.. HEAVENLY BODIES [AN EXPANDED COLLECTION] (2CD 'BEST OF' COLLECTION ACROSS THE ENTIRE CATALOGUE, WITH EXPLANATORY NOTES FROM BILL BRUFORD): CD 19: 1. Stromboli Kicks 2. Making A Song And Dance 3. Up North 4. Candles Still Flicker In Romania's Dark 5. Pigalle 6. My Heart Declares A Holiday 7. Temple Of The Winds 8. Nerve 9. Gentle Persuasion 10. It Needn't End In Tears 11. Libreville 12. Dancing On Frith Street 13. Bridge Of Inhibition CD 20: 1. No Truce With The Furies 2. Dewey-Eyed, Then Dancing 3. A Part, And Yet Apart 4. Revel Without A Pause 5. The Sound Of Surprise 6. White Knuckle Wedding 7. Youth 8. Rosa Ballerina 9. Thud 10. Blues For Little Joe ..::OBSADA::.. Acoustic Bass - Mark Hodgson (tracks: 2-1 to 2-6, 2-10), Mick Hutton (tracks: 1-2, 1-3, 1-6, 1-10, 1-13) Acoustic Bass, Electric Bass - Tim Harries (tracks: 1-1, 1-4, 1-5, 1-7 to 1-9, 1-11, 1-12) Alto Saxophone, Soprano Saxophone - Steve Wilson (tracks: 2-8, 2-9) Baritone Saxophone, Flute - Chris Karlic (tracks: 2-8, 2-9) Drums - Bill Bruford (tracks: 1-1 to 1-13, 2-1 to 2-10) Electric Bass - Laurence Cottle (tracks: 2-7) Electric Bass, Acoustic Bass - Mike Pope (tracks: 2-8, 2-9) Electronic Drums, Drums [Chordal] - Bill Bruford (tracks: 1-1 to 1-13) Keyboards, Horn [Eflat Peck Horn] - Django Bates (tracks: 1-1 to 1-13) Piano - Gwilym Simcock (tracks: 2-7), Henry Hey (tracks: 2-8, 2-9), Steve Hamilton (tracks: 2-1 to 2-6, 2-10) Saxhorn - Iain Ballamy (tracks: 1-1 to 1-13) Saxophone - Patrick Clahar (tracks: 2-1 to 2-5) Saxophone, Flute - Tim Garland (tracks: 2-7 to 2-9) Trombone - Rock Ciccarone (tracks: 2-8, 2-9) Trumpet - Alex 'Sasha' Sipiagin (tracks: 2-8, 2-9), Jon Owens (tracks: 2-8, 2-9) https://www.youtube.com/watch?v=9J62Iofl-mo SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 1
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 19:26:26
Rozmiar: 303.09 MB
Peerów: 29
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. After the dissolution of KING CRIMSON (80's edition), Bill BRUFORD recruited sax player Iaian Ballamy, keyboardist, horn and trumpet player Django Bates and acoustic bass player Mick Hutton to form EARTHWORKS - a perfect platform to showcase his true passion: jazz. Apart from BRUFORD, EARTHWORKS's latest incarnation featured Tim Garland on sax, flute and bass clarinet, Steve Hamilton on piano and Mark Hodgson on bass. The band is credited with six studio albums, two live cd's and one compilation disk. BRUFORD himself considers their first album (the eponymous 1987 "Earthworks") one of the highlights of his career and perhaps rightly so. Even though it is very much a product of the jazz genre, the eclecticism of influences including world music elements, the varied structures and moods of the compositions, and the dynamic musicianship make this as progressive an album as one can get. With "The Sound of Surprise" released in 2001, however, the band seems to have ditched electronic sound sculptures in favour of a more traditional jazz kit; as a result, the music reaches an almost cool, hard-bop and old-school fusion, not unlike what post-boppers were doing before BRUFORD joined YES in 1968. This album, along with the subsequent studio release "The Sound of Surprise" in 2001, isn't exactly cutting edge or innovative but still quite likeable. If you don't like jazz, stay away from this band. If you do, their first studio album comes highly recommended. If you want to hear BRUFORD and the boys hit on all cylinders, you can't go wrong with their 1994 "Stamping Ground - Live" album. Słynny perkusista Bill Bruford, który przez Czytelników naszego portalu prawdopodobnie kojarzony jest wyłącznie z nurtem progresywnego rocka, od wielu lat przebywa na muzycznej emeryturze, ale nie oznacza to wcale, że nie stara się nadal zaskakiwać swoich fanów. Tym razem przygotował zarówno pełny zestaw, jak i kompilację nagrań swojej pobocznej jazzrockowej formacji o nazwie Earthworks. Piszę ‘pobocznej’, gdyż trzeba wiedzieć, że w trakcie swojej kariery Bruford udzielał się nie tylko w zespołach King Crimson, Yes czy UK, ale i poświęcił trochę czasu na rozwinięcie swojej pasji związanej z muzyką jazzową, powołując do życia i z powodzeniem funkcjonując w Earthworks. Grupa ta działała w latach 1986-2009 i wydała ponad 20 płyt, które wszystkie (20CD + 4DVD) zostały w połowie ubiegłego roku wydane w boxie, będącym kompletnym zbiorem wszystkich nagrań dokonanych i wydanych pod szyldem Bill Bruford’s Earthworks (o boxie tym pisze w swojej recenzji Kev Rowland). Szybko stał się on obiektem pożądań i kultu sympatyków jazzrockowego nurtu twórczości naszego bohatera. Kilka tygodni temu wytwórnia Summerfold Records, prawdopodobnie pamiętając o mniej ortodoksyjnych fanach, wydała na dwupłytowym albumie CD skrócony wybór 23 nagrań z dwudziestoletniej historii tego projektu. Jest ta poszerzona wersja kompilacji, która pierwotnie w okrojonej formie ukazała się w 1997 roku i jest ona idealnym wstępem do poznania dorobku Bill Bruford’s Earthworks. We wspaniały sposób pokazuje ona, że progresywny jazz to gatunek wcale nie tak odległy od progresywnego rocka. I to do tego stopnia, że zawartość tego wydawnictwa może sprawić, iż niejeden słuchacz pokocha jazz w ogóle nie zdając sobie sprawy, że słucha jazzu… Bill Bruford wraz towarzyszącymi mu muzykami (m.in. z Django Batesem, Steve’em Hamiltonem, Iainem Balamym, Mickiem Huttonem, Timem Garlandem, Markiem Hodgsonem, Laurence’em Cottle, Gwylimem Simlockiem i Timem Harrisem) miesza style, gatunki i klimaty bez niepotrzebnej spinki, stresu i zbędnego wysiłku, ignoruje przy tym wszelkie muzyczne bariery i ograniczenia. W tym właśnie tkwi siła muzyki jego projektu i w tym upatruję najważniejszej zalety tego wydawnictwa: jest ono muzyczną pigułką, dzięki której możemy poznać niszową część dorobku tego słynnego perkusisty. Kompilacja „Heavenly Bodies – The Expanded Collection” zawiera umieszczone chronologicznie utwory ilustrującą całą karierę formacji Earthworks. Dodatkowo, na dysku nr 2, zamieszczono kilka muzycznych rarytasów, których na próżno szukać na oficjalnych edycjach płyt zespołu Bruforda. Na pewno przeznaczone są one do bardziej wyrobionych słuchaczy, których termin ‘contemporary jazz’ nie wprawia w osłupienie, ani też nie napawa lękiem. Owszem, są na tej płycie wyjątkowo trudne do przebrnięcia momenty (szczególnie tam, gdzie Bill Bruford używa automatu perkusyjnego), ale w sumie wydawnictwo to nie rozczarowuje. Szczególnie gdy ma się jazzrockową muzykę w sercu. Artur Chachlowski ..::TRACK-LIST::.. HEAVENLY BODIES [AN EXPANDED COLLECTION] (2CD 'BEST OF' COLLECTION ACROSS THE ENTIRE CATALOGUE, WITH EXPLANATORY NOTES FROM BILL BRUFORD): CD 19: 1. Stromboli Kicks 2. Making A Song And Dance 3. Up North 4. Candles Still Flicker In Romania's Dark 5. Pigalle 6. My Heart Declares A Holiday 7. Temple Of The Winds 8. Nerve 9. Gentle Persuasion 10. It Needn't End In Tears 11. Libreville 12. Dancing On Frith Street 13. Bridge Of Inhibition CD 20: 1. No Truce With The Furies 2. Dewey-Eyed, Then Dancing 3. A Part, And Yet Apart 4. Revel Without A Pause 5. The Sound Of Surprise 6. White Knuckle Wedding 7. Youth 8. Rosa Ballerina 9. Thud 10. Blues For Little Joe ..::OBSADA::.. Acoustic Bass - Mark Hodgson (tracks: 2-1 to 2-6, 2-10), Mick Hutton (tracks: 1-2, 1-3, 1-6, 1-10, 1-13) Acoustic Bass, Electric Bass - Tim Harries (tracks: 1-1, 1-4, 1-5, 1-7 to 1-9, 1-11, 1-12) Alto Saxophone, Soprano Saxophone - Steve Wilson (tracks: 2-8, 2-9) Baritone Saxophone, Flute - Chris Karlic (tracks: 2-8, 2-9) Drums - Bill Bruford (tracks: 1-1 to 1-13, 2-1 to 2-10) Electric Bass - Laurence Cottle (tracks: 2-7) Electric Bass, Acoustic Bass - Mike Pope (tracks: 2-8, 2-9) Electronic Drums, Drums [Chordal] - Bill Bruford (tracks: 1-1 to 1-13) Keyboards, Horn [Eflat Peck Horn] - Django Bates (tracks: 1-1 to 1-13) Piano - Gwilym Simcock (tracks: 2-7), Henry Hey (tracks: 2-8, 2-9), Steve Hamilton (tracks: 2-1 to 2-6, 2-10) Saxhorn - Iain Ballamy (tracks: 1-1 to 1-13) Saxophone - Patrick Clahar (tracks: 2-1 to 2-5) Saxophone, Flute - Tim Garland (tracks: 2-7 to 2-9) Trombone - Rock Ciccarone (tracks: 2-8, 2-9) Trumpet - Alex 'Sasha' Sipiagin (tracks: 2-8, 2-9), Jon Owens (tracks: 2-8, 2-9) https://www.youtube.com/watch?v=9J62Iofl-mo SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 19:22:43
Rozmiar: 768.68 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. After the dissolution of KING CRIMSON (80's edition), Bill BRUFORD recruited sax player Iaian Ballamy, keyboardist, horn and trumpet player Django Bates and acoustic bass player Mick Hutton to form EARTHWORKS - a perfect platform to showcase his true passion: jazz. Apart from BRUFORD, EARTHWORKS's latest incarnation featured Tim Garland on sax, flute and bass clarinet, Steve Hamilton on piano and Mark Hodgson on bass. The band is credited with six studio albums, two live cd's and one compilation disk. BRUFORD himself considers their first album (the eponymous 1987 "Earthworks") one of the highlights of his career and perhaps rightly so. Even though it is very much a product of the jazz genre, the eclecticism of influences including world music elements, the varied structures and moods of the compositions, and the dynamic musicianship make this as progressive an album as one can get. With "The Sound of Surprise" released in 2001, however, the band seems to have ditched electronic sound sculptures in favour of a more traditional jazz kit; as a result, the music reaches an almost cool, hard-bop and old-school fusion, not unlike what post-boppers were doing before BRUFORD joined YES in 1968. This album, along with the subsequent studio release "The Sound of Surprise" in 2001, isn't exactly cutting edge or innovative but still quite likeable. If you don't like jazz, stay away from this band. If you do, their first studio album comes highly recommended. If you want to hear BRUFORD and the boys hit on all cylinders, you can't go wrong with their 1994 "Stamping Ground - Live" album. ..::TRACK-LIST::.. CD 18 - FROM CONCEPTION TO BIRTH (17 SHORT TRACKS SHOWING THE PROCESS FROM DEMO TO MASTER, WITH EXPLANATORY NOTES FROM BILL BRUFORD): 1. Bridge Of Inhibition Demo 2. Bridge Of Inhibition Master 3. Pressure Demo 4. Pressure Master 5. Hotel Splendour Demo 6. Hotel Splendour Master 7. Lingo Demo 8. Lingo Master 9. If Summer Had Its Ghosts Demo 10. If Summer Had Its Ghosts Master 11. Original Sin Demo 12. Original Sin Master 13. Footloose And Fancy Free Demo 14. Footloose And Fancy Free Master 15. Triplicity Demo 16. Triplicity Master 17. Banyan Demo https://www.youtube.com/watch?v=5QfeiJuxhog SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 31
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 18:33:30
Rozmiar: 95.13 MB
Peerów: 51
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. After the dissolution of KING CRIMSON (80's edition), Bill BRUFORD recruited sax player Iaian Ballamy, keyboardist, horn and trumpet player Django Bates and acoustic bass player Mick Hutton to form EARTHWORKS - a perfect platform to showcase his true passion: jazz. Apart from BRUFORD, EARTHWORKS's latest incarnation featured Tim Garland on sax, flute and bass clarinet, Steve Hamilton on piano and Mark Hodgson on bass. The band is credited with six studio albums, two live cd's and one compilation disk. BRUFORD himself considers their first album (the eponymous 1987 "Earthworks") one of the highlights of his career and perhaps rightly so. Even though it is very much a product of the jazz genre, the eclecticism of influences including world music elements, the varied structures and moods of the compositions, and the dynamic musicianship make this as progressive an album as one can get. With "The Sound of Surprise" released in 2001, however, the band seems to have ditched electronic sound sculptures in favour of a more traditional jazz kit; as a result, the music reaches an almost cool, hard-bop and old-school fusion, not unlike what post-boppers were doing before BRUFORD joined YES in 1968. This album, along with the subsequent studio release "The Sound of Surprise" in 2001, isn't exactly cutting edge or innovative but still quite likeable. If you don't like jazz, stay away from this band. If you do, their first studio album comes highly recommended. If you want to hear BRUFORD and the boys hit on all cylinders, you can't go wrong with their 1994 "Stamping Ground - Live" album. ..::TRACK-LIST::.. CD 18 - FROM CONCEPTION TO BIRTH (17 SHORT TRACKS SHOWING THE PROCESS FROM DEMO TO MASTER, WITH EXPLANATORY NOTES FROM BILL BRUFORD): 1. Bridge Of Inhibition Demo 2. Bridge Of Inhibition Master 3. Pressure Demo 4. Pressure Master 5. Hotel Splendour Demo 6. Hotel Splendour Master 7. Lingo Demo 8. Lingo Master 9. If Summer Had Its Ghosts Demo 10. If Summer Had Its Ghosts Master 11. Original Sin Demo 12. Original Sin Master 13. Footloose And Fancy Free Demo 14. Footloose And Fancy Free Master 15. Triplicity Demo 16. Triplicity Master 17. Banyan Demo https://www.youtube.com/watch?v=5QfeiJuxhog SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 18:28:12
Rozmiar: 248.97 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Legendarna formacja awangardowej piosenki, spadkobiercy HENRY COW! Pudło zawiera wszystkie wydane płyty, kompozycje dotąd nie wydane oraz podwójny CD z kompozycjami ART BEARS zagranymi, z wykorzystaniem oryginalnych taśm, przez charyzmatycznych przyjaciół kultowej formacji. Oraz książeczkę z historią zespołu, wywiadami, etc.etc. PETARDA ..::TRACK-LIST::.. CD 4: 1. Jon Rose - The Violin In Winter 3:48 2. Ossatura - Tranne Lacrimae (Bar Tears) 4:06 3. Otomo Yoshihide / Ground Zero - On Suicide 5:42 4. Massimo Simonini - Artico & Baci 3:31 5. When / Lars Pedersen - The Tube 2:38 6. Warrick Sony / Kalahari Surfers / DJ Ballard - Rats And Monkeys Remix 3:09 7. John Oswald - Time / Bye 5:02 8. Chris Cutler - Three Bear Rooms 4:42 9. Roberto Musci / Giovanni Venosta / Massimo Mariani - World As It Hopes In Winter 3:51 10. The Residents - Bath Of Stars / The Skeleton 4:50 11. Yasushi Utsunomiya - Tokusa-No-Kandakara (91 Pieces Of 'C') 2:57 12. Herb Heinz - The Skeleton 2:53 13. Martin Archer - Long Winter 4:59 14. Jon Leidecker / Wobbly - Winter / War / Force 4:00 15. Fred Frith - Everything Again 4:15 16. Jocelyn Robert - Coquelicot 7:05 Extra: 17. Art Bears - Collapse 4:48 18. Art Bears - All Hail I 4:03 CD 5: 1. Roger Kleier - Armed Peace Remix 2:33 2. Bob Drake - Song Of The Monopolists 1:15 3. Andrea Rocca - The Three Wheels Remix 2:42 4. Vitor Rua - Gold 1:20 5. Brian Woodbury - The Fourth Wheel 4:01 6. Chris Cutler - The Three Figures 1:03 7. Bob Drake - First Things First: The Mix That Should Not Be 2:54 8. Stevan Tickmayer - Monopolists Democracy 4:17 9. Annie Gosfield - All Is Encompassed In The Night (Part 1) 1:35 10. Annie Gosfield - All Is Encompassed In The Night (Part 2) 1:35 11. Annie Gosfield - All Is Encompassed In The Night (Part 3) 1:37 12. Biota - Summer Mix (Part 1) 4:08 13. Biota - Summer Mix (Part 2) 2:47 14. Biota - Summer Mix (Part 3) 4:10 15. Biota - Summer Mix (Part 4) 3:09 16. Thomas Dimuzio - Democracy Remix 4:19 17. Christian Marclay - Some Truth 4:44 Extra: 18. Art Bears - Carved In Stone (Rebirth) 1:40 https://www.youtube.com/watch?v=LHX2dYJl1do SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 16:41:54
Rozmiar: 297.65 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Legendarna formacja awangardowej piosenki, spadkobiercy HENRY COW! Pudło zawiera wszystkie wydane płyty, kompozycje dotąd nie wydane oraz podwójny CD z kompozycjami ART BEARS zagranymi, z wykorzystaniem oryginalnych taśm, przez charyzmatycznych przyjaciół kultowej formacji. Oraz książeczkę z historią zespołu, wywiadami, etc.etc. PETARDA ..::TRACK-LIST::.. CD 4: 1. Jon Rose - The Violin In Winter 3:48 2. Ossatura - Tranne Lacrimae (Bar Tears) 4:06 3. Otomo Yoshihide / Ground Zero - On Suicide 5:42 4. Massimo Simonini - Artico & Baci 3:31 5. When / Lars Pedersen - The Tube 2:38 6. Warrick Sony / Kalahari Surfers / DJ Ballard - Rats And Monkeys Remix 3:09 7. John Oswald - Time / Bye 5:02 8. Chris Cutler - Three Bear Rooms 4:42 9. Roberto Musci / Giovanni Venosta / Massimo Mariani - World As It Hopes In Winter 3:51 10. The Residents - Bath Of Stars / The Skeleton 4:50 11. Yasushi Utsunomiya - Tokusa-No-Kandakara (91 Pieces Of 'C') 2:57 12. Herb Heinz - The Skeleton 2:53 13. Martin Archer - Long Winter 4:59 14. Jon Leidecker / Wobbly - Winter / War / Force 4:00 15. Fred Frith - Everything Again 4:15 16. Jocelyn Robert - Coquelicot 7:05 Extra: 17. Art Bears - Collapse 4:48 18. Art Bears - All Hail I 4:03 CD 5: 1. Roger Kleier - Armed Peace Remix 2:33 2. Bob Drake - Song Of The Monopolists 1:15 3. Andrea Rocca - The Three Wheels Remix 2:42 4. Vitor Rua - Gold 1:20 5. Brian Woodbury - The Fourth Wheel 4:01 6. Chris Cutler - The Three Figures 1:03 7. Bob Drake - First Things First: The Mix That Should Not Be 2:54 8. Stevan Tickmayer - Monopolists Democracy 4:17 9. Annie Gosfield - All Is Encompassed In The Night (Part 1) 1:35 10. Annie Gosfield - All Is Encompassed In The Night (Part 2) 1:35 11. Annie Gosfield - All Is Encompassed In The Night (Part 3) 1:37 12. Biota - Summer Mix (Part 1) 4:08 13. Biota - Summer Mix (Part 2) 2:47 14. Biota - Summer Mix (Part 3) 4:10 15. Biota - Summer Mix (Part 4) 3:09 16. Thomas Dimuzio - Democracy Remix 4:19 17. Christian Marclay - Some Truth 4:44 Extra: 18. Art Bears - Carved In Stone (Rebirth) 1:40 https://www.youtube.com/watch?v=LHX2dYJl1do SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 16:38:28
Rozmiar: 755.62 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Pierwszy raz na CD! Piąty album (i tak z ręką na sercu - ostatni naprawdę dobry) progresywnych Brytyjczyków - nagrany w lutym 1974, ale wydany rok później nakładem niemieckiej EMI Harvest. Stylistycznie przypomina on czwarty w dyskografii LP 'New Leaf'. Dodatkowo aż jedenaście bonusów (prawdę mówiąc nawet lepszych niż zawartość albumu), w tym trzy mega-rzadkie kawałki z BBC (w tym dwa z 1971 roku!) oraz sześć koncertowych nagrań z Niemiec z 1972 roku. W sumie CD trwa aż 76 minut! Jak to jest w przypadku wszystkich wydawnictw Flawed Gems - doskonała jakość dźwięku! ..::TRACK-LIST::.. 1. Mandarin's Daughter 3:45 2. Hey Zimmerman 4:01 3. Kensington Cowboy 3:06 4. Catalina Troubadour 3:55 5. What's Happening 5:51 6. Summer Days 3:32 7. Hey Baby 5:00 8. Fancy Nancy 3:43 Bonus Tracks: 9. Sin City Girls (UK Single A-side, 1973) 3:37 10. All Our Yesterdays (UK Single B-side, 1973) 2:47 11. Kensington Cowboy (BBC Session, July 1973) 3:06 12. To Mrs. V (BBC Session, May 1971) 4:39 13. Wonderful Feeling (BBC Session, May 1971) 5:49 Special Live Bonus Tracks (Germany 1972) 14. Brand New Day 4:49 15. Wonderful Feeling 4:12 16. Instrumental 4:04 17. What Can I Do 2:57 18. She Wants Your Love 4:46 19. Instrumental Jig 2:04 Tracks 1 to 8 recorded in February 1974 at Escape Studios, London. ..::OBSADA::.. Garth Watt-Roy - guitar, vocals Joe O'Donnell - violin Martin Fisher - bass, keyboards, vocals Jeff Allen - drums + Guitar - Jim Roche (tracks: 12, 13) Violin - Dave Arbus (tracks: 14 to 19) Vocals, Bass Guitar - Davy Jack (tracks: 12, 13) https://www.youtube.com/watch?v=bZjUdGpWwIw SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 14:16:24
Rozmiar: 177.36 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Pierwszy raz na CD! Piąty album (i tak z ręką na sercu - ostatni naprawdę dobry) progresywnych Brytyjczyków - nagrany w lutym 1974, ale wydany rok później nakładem niemieckiej EMI Harvest. Stylistycznie przypomina on czwarty w dyskografii LP 'New Leaf'. Dodatkowo aż jedenaście bonusów (prawdę mówiąc nawet lepszych niż zawartość albumu), w tym trzy mega-rzadkie kawałki z BBC (w tym dwa z 1971 roku!) oraz sześć koncertowych nagrań z Niemiec z 1972 roku. W sumie CD trwa aż 76 minut! Jak to jest w przypadku wszystkich wydawnictw Flawed Gems - doskonała jakość dźwięku! ..::TRACK-LIST::.. 1. Mandarin's Daughter 3:45 2. Hey Zimmerman 4:01 3. Kensington Cowboy 3:06 4. Catalina Troubadour 3:55 5. What's Happening 5:51 6. Summer Days 3:32 7. Hey Baby 5:00 8. Fancy Nancy 3:43 Bonus Tracks: 9. Sin City Girls (UK Single A-side, 1973) 3:37 10. All Our Yesterdays (UK Single B-side, 1973) 2:47 11. Kensington Cowboy (BBC Session, July 1973) 3:06 12. To Mrs. V (BBC Session, May 1971) 4:39 13. Wonderful Feeling (BBC Session, May 1971) 5:49 Special Live Bonus Tracks (Germany 1972) 14. Brand New Day 4:49 15. Wonderful Feeling 4:12 16. Instrumental 4:04 17. What Can I Do 2:57 18. She Wants Your Love 4:46 19. Instrumental Jig 2:04 Tracks 1 to 8 recorded in February 1974 at Escape Studios, London. ..::OBSADA::.. Garth Watt-Roy - guitar, vocals Joe O'Donnell - violin Martin Fisher - bass, keyboards, vocals Jeff Allen - drums + Guitar - Jim Roche (tracks: 12, 13) Violin - Dave Arbus (tracks: 14 to 19) Vocals, Bass Guitar - Davy Jack (tracks: 12, 13) https://www.youtube.com/watch?v=bZjUdGpWwIw SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 14:11:57
Rozmiar: 494.32 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Patrząc na okładkę drugiego pełnego krążka szwajcarskiego Messiah w życiu bym nie pomyślał, że może ona nieść z sobą całkiem sporą dawkę agresywnej muzyki. Jedynie to logo psuje sympatyczne odczucia jakie wywołuje ten niedźwiedź polarny na okładce. Tymczasem Szwajcarzy zdążyli już się pokazać światu ze swoim death/thrash metalem za sprawą albumu "Hymn To Abramelin", który moim zdaniem do interesujących nie należał. "Extreme Cold Weather" przynosi stosunkowo niewielką porcję tego typu grania, a to głównie z tego powodu, że mamy tu jedynie siedem utworów (w tym dwa instrumentalne), które w sumie trwają około 26 minut. Nie da się ukryć, że w porównaniu do debiutanckiego albumu mamy tu spory krok do przodu - zwłaszcza w warstwie kompozycyjnej. Analizę tego albumu należy jednak zacząć od jego brzmienia. Jest ono bardzo surowe i szorstkie, by nie powiedzieć, że album brzmi jakby był nagrywany w ciasnym pokoju. Ku mojemu zaskoczeniu pasuje ono do zawartości muzycznej. W porównaniu do debiutu mamy do czynienia z muzyką o wiele bardziej agresywną i ciężką. Ciężko jest porównać Messiah do czegokolwiek innego, gdyż z jednej strony jest to muzyka dość nieskomplikowana instrumentalnie, niosąca ze sobą sporą dawkę "rock'n'rollowego" grania, zaś z drugiej bezkompromisowo agresywna, bluźniercza i klimatyczna. Muzycy pokusili się nawet o stworzenie własnej wersji "Marszu Radeckiego", oryginalnie skomponowanego przez Johanna Straussa, który w wykonaniu Szwajcarów brzmi dość ciekawie. Bardzo ważnym elementem twórczości Messiah są także teksty, generalnie o tematyce antyklerykalnej. Znalazło się więc tu miejsce dla dwóch utworów - jednego poświęconego nienawiści do Jana Pawła II, zaś drugi poświęcony miłości odo Matki Teresy. Z przykroąścią trzeba jednak powiedzieć, że choć Messiah na tym wydawnictwie uzyskał dość oryginalne brzmienie, to sama budowa utworów nie robi dobrego wrażenia. W zasadzie jedynym utworem, który od strony muzycznej zrobił na mnie wrażenie jest instrumentalny "Hyper Borea", który jest pełen dramaturgii i ciekawych zmian tempa. Pozostałe utwory raczej niczym twórczym nie zaskakują i szczerze mówiąc niewiele się w nich dzieje. "Extreme Cold Weather" to bardzo specyficzna płyta, której siła tkwi właśnie w brzmieniu, nadającym jej specyficznego nastroju. Od strony instrumentalnej jest już wiele mniej ciekawie i niestety niedostatki kompozycyjne także są widoczne. Płyta ta powinna być raczej ciekawostką dla słuchacza, gdyż na tle ówczesnej konkurencji na pewno zwracała swoją uwagę, jednak to zdecydowanie za mało, aby powracać do niej regularnie. Harlequin If there is one thing that probably shot way over the heads of most people immersed in the early death metal craze it was that the style was actually capable of having a rather tongue-in-cheek outlook, much like its thrash metal cousin. Perhaps part of this lay in the fact that Switzerland's Messiah were something of an unknown in many quarters and still largely are with regards to their earliest offerings. While the debut could have only been considered mildly comedic, "Extreme Cold Weather" could be described as one of the most overtly funny death metal albums to come out of the mid 80s, and believe me when I say that there is no accounting for subtlety for this thing, from the random album cover of a polar bear stalking the tundra to the lyrically bizarre contents contained within. In terms of its sonic properties, this album has a more polished production that actually serves to bring the band much closer to their latent theatrical quality that was hinted to previous via some strong Hellhammer and occasional Mercyful Fate influences. Here the guitars are a bit less crunchy and frosty and possessed of a warm, yet dark character that is just a tad bit too smooth for what was going on in Florida by this state of the game. Nevertheless, when dealing with the actual riff work, this album thrashes with almost the same level of intensity as its predecessor, making perhaps a little bit more room for consonant melody here and there, but "Johannes Paul Der Letzte" (a very unsubtle jab at John Paul II) and "Enjoy Yourself" speed along with comparable fury to the most intense offerings off of "Seven Churches", though dressed up with plenty of abrupt tempo shifts along the lines of thrash meets doom. Be all this as it may, the band also has kept their tendency towards having a strong atmospheric element mixed with a clear sense of transition from one song to the next. In contrast to "Hymn To Abramelin", the clean balladic passages have more of a spacey, nostalgic character to them rather than a creepy, horror movie feel. The little ditty "Mother Theresa" showcases a band willing to employ jazzy strangeness along similar lines to what was heard on Maiden's "Strange World" in a slightly more outlandish way. Likewise, each break from one song to the next comes complete with a breath of arctic wind (as opposed to reverb-drenched voiceovers), and the technique factor has been ratcheted up pretty significantly. Particularly in the case of the longer instrumental "Hyper Borea", the guitar gymnastics between the various sections is pretty difficult to miss and definitely showcases a more organized approach than that of Possessed or Slayer on the lead soloing front. Perhaps the greatest flaw of this album, apart from being a little bit too silly, is that the proper studio material is extremely short, falling about 2 minutes shorter than even the overly short "Reign In Blood". There is a series of live songs that come along as a bonus to try and compensate for the lack of new material, but from song 1-7, this feels more like a slightly longer than average EP and leaves the listener hungry for more. The songwriting here is actually a bit less chaotic than the debut, but a better sense of organization doesn't quite redress the aforementioned issues, not to mention that simply saying "John Paul sucks" is a bit less death metal than Nuclear Assault's desire to hang him from a tree. Nevertheless, those hungry for more of what was brewing in the dark and murky world of thrash infused embryonic death metal back at the beginning will find another worthy pickup here. Hells Unicorn ..::TRACK-LIST::.. Capitle three (studio side) 1. Extreme Cold Weather 04:20 2. Enjoy Yourself 02:26 3. Johannes Paul der Letzte (Dedicated in Hate to Pope John Paul II) 04:02 4. Mother Theresa (Dedicated in Love to Mother Theresa) 01:32 5. Hyper Borea 05:42 6. Radezky March (We Hate to Be in the Army Now) 02:29 7. Nero 05:54 Capitle four (The Extreme Cold Weather live on European stage '87) 8. Hymn to Abramelin 01:10 9. Messiah (extra version) 03:08 10. Space Invaders 03:33 11. Thrashing Madness 02:10 12. Golden Dawn 05:46 13. The Last Inferno 02:56 14. Resurrection 02:50 15. Olé Perversus 02:30 ..::OBSADA::.. R. 'Brögi' Broggi - Guitars, Synthesizers R. 'Jazzi' Heer - Drums Reto 'Tschösi' Kühne - Vocals, Bass https://www.youtube.com/watch?v=BjXXCxsgCZs SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 10:56:26
Rozmiar: 121.82 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Patrząc na okładkę drugiego pełnego krążka szwajcarskiego Messiah w życiu bym nie pomyślał, że może ona nieść z sobą całkiem sporą dawkę agresywnej muzyki. Jedynie to logo psuje sympatyczne odczucia jakie wywołuje ten niedźwiedź polarny na okładce. Tymczasem Szwajcarzy zdążyli już się pokazać światu ze swoim death/thrash metalem za sprawą albumu "Hymn To Abramelin", który moim zdaniem do interesujących nie należał. "Extreme Cold Weather" przynosi stosunkowo niewielką porcję tego typu grania, a to głównie z tego powodu, że mamy tu jedynie siedem utworów (w tym dwa instrumentalne), które w sumie trwają około 26 minut. Nie da się ukryć, że w porównaniu do debiutanckiego albumu mamy tu spory krok do przodu - zwłaszcza w warstwie kompozycyjnej. Analizę tego albumu należy jednak zacząć od jego brzmienia. Jest ono bardzo surowe i szorstkie, by nie powiedzieć, że album brzmi jakby był nagrywany w ciasnym pokoju. Ku mojemu zaskoczeniu pasuje ono do zawartości muzycznej. W porównaniu do debiutu mamy do czynienia z muzyką o wiele bardziej agresywną i ciężką. Ciężko jest porównać Messiah do czegokolwiek innego, gdyż z jednej strony jest to muzyka dość nieskomplikowana instrumentalnie, niosąca ze sobą sporą dawkę "rock'n'rollowego" grania, zaś z drugiej bezkompromisowo agresywna, bluźniercza i klimatyczna. Muzycy pokusili się nawet o stworzenie własnej wersji "Marszu Radeckiego", oryginalnie skomponowanego przez Johanna Straussa, który w wykonaniu Szwajcarów brzmi dość ciekawie. Bardzo ważnym elementem twórczości Messiah są także teksty, generalnie o tematyce antyklerykalnej. Znalazło się więc tu miejsce dla dwóch utworów - jednego poświęconego nienawiści do Jana Pawła II, zaś drugi poświęcony miłości odo Matki Teresy. Z przykroąścią trzeba jednak powiedzieć, że choć Messiah na tym wydawnictwie uzyskał dość oryginalne brzmienie, to sama budowa utworów nie robi dobrego wrażenia. W zasadzie jedynym utworem, który od strony muzycznej zrobił na mnie wrażenie jest instrumentalny "Hyper Borea", który jest pełen dramaturgii i ciekawych zmian tempa. Pozostałe utwory raczej niczym twórczym nie zaskakują i szczerze mówiąc niewiele się w nich dzieje. "Extreme Cold Weather" to bardzo specyficzna płyta, której siła tkwi właśnie w brzmieniu, nadającym jej specyficznego nastroju. Od strony instrumentalnej jest już wiele mniej ciekawie i niestety niedostatki kompozycyjne także są widoczne. Płyta ta powinna być raczej ciekawostką dla słuchacza, gdyż na tle ówczesnej konkurencji na pewno zwracała swoją uwagę, jednak to zdecydowanie za mało, aby powracać do niej regularnie. Harlequin If there is one thing that probably shot way over the heads of most people immersed in the early death metal craze it was that the style was actually capable of having a rather tongue-in-cheek outlook, much like its thrash metal cousin. Perhaps part of this lay in the fact that Switzerland's Messiah were something of an unknown in many quarters and still largely are with regards to their earliest offerings. While the debut could have only been considered mildly comedic, "Extreme Cold Weather" could be described as one of the most overtly funny death metal albums to come out of the mid 80s, and believe me when I say that there is no accounting for subtlety for this thing, from the random album cover of a polar bear stalking the tundra to the lyrically bizarre contents contained within. In terms of its sonic properties, this album has a more polished production that actually serves to bring the band much closer to their latent theatrical quality that was hinted to previous via some strong Hellhammer and occasional Mercyful Fate influences. Here the guitars are a bit less crunchy and frosty and possessed of a warm, yet dark character that is just a tad bit too smooth for what was going on in Florida by this state of the game. Nevertheless, when dealing with the actual riff work, this album thrashes with almost the same level of intensity as its predecessor, making perhaps a little bit more room for consonant melody here and there, but "Johannes Paul Der Letzte" (a very unsubtle jab at John Paul II) and "Enjoy Yourself" speed along with comparable fury to the most intense offerings off of "Seven Churches", though dressed up with plenty of abrupt tempo shifts along the lines of thrash meets doom. Be all this as it may, the band also has kept their tendency towards having a strong atmospheric element mixed with a clear sense of transition from one song to the next. In contrast to "Hymn To Abramelin", the clean balladic passages have more of a spacey, nostalgic character to them rather than a creepy, horror movie feel. The little ditty "Mother Theresa" showcases a band willing to employ jazzy strangeness along similar lines to what was heard on Maiden's "Strange World" in a slightly more outlandish way. Likewise, each break from one song to the next comes complete with a breath of arctic wind (as opposed to reverb-drenched voiceovers), and the technique factor has been ratcheted up pretty significantly. Particularly in the case of the longer instrumental "Hyper Borea", the guitar gymnastics between the various sections is pretty difficult to miss and definitely showcases a more organized approach than that of Possessed or Slayer on the lead soloing front. Perhaps the greatest flaw of this album, apart from being a little bit too silly, is that the proper studio material is extremely short, falling about 2 minutes shorter than even the overly short "Reign In Blood". There is a series of live songs that come along as a bonus to try and compensate for the lack of new material, but from song 1-7, this feels more like a slightly longer than average EP and leaves the listener hungry for more. The songwriting here is actually a bit less chaotic than the debut, but a better sense of organization doesn't quite redress the aforementioned issues, not to mention that simply saying "John Paul sucks" is a bit less death metal than Nuclear Assault's desire to hang him from a tree. Nevertheless, those hungry for more of what was brewing in the dark and murky world of thrash infused embryonic death metal back at the beginning will find another worthy pickup here. Hells Unicorn ..::TRACK-LIST::.. Capitle three (studio side) 1. Extreme Cold Weather 04:20 2. Enjoy Yourself 02:26 3. Johannes Paul der Letzte (Dedicated in Hate to Pope John Paul II) 04:02 4. Mother Theresa (Dedicated in Love to Mother Theresa) 01:32 5. Hyper Borea 05:42 6. Radezky March (We Hate to Be in the Army Now) 02:29 7. Nero 05:54 Capitle four (The Extreme Cold Weather live on European stage '87) 8. Hymn to Abramelin 01:10 9. Messiah (extra version) 03:08 10. Space Invaders 03:33 11. Thrashing Madness 02:10 12. Golden Dawn 05:46 13. The Last Inferno 02:56 14. Resurrection 02:50 15. Olé Perversus 02:30 ..::OBSADA::.. R. 'Brögi' Broggi - Guitars, Synthesizers R. 'Jazzi' Heer - Drums Reto 'Tschösi' Kühne - Vocals, Bass https://www.youtube.com/watch?v=BjXXCxsgCZs SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 10:51:05
Rozmiar: 373.46 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Reedycja na 25 urodziny! Szósty album AGATHOCLES wydany oryginalnie w 1999 roku. 16 utworów + dwa bonusowe numery z 2000 roku wydane jako split 7"EP z włoskim KONTATTO. Surowy, minimalistyczny noise'owy D-beat punk inspirowany przez takie zespoły jak ABSURD, wczesny DISCHARGE, DISCLOSE, wczesny ANTI CIMEX, D.N.A., BOMBRAID, ANTI-BOFORS, BOMBANFAL, DISASTER, SHITLICKERS. Odświeżona oprawa graficzna oraz liner notes autorstwa Jan'a AGx. I was possitively surpried when I first heard this album. I had almost given up on Agathocles after their inconsistent and rather sloppy "Humarrogance" album but this time the band again knew how to do exactly that which I didn't expect. They've simply recorded a hardcore punk / crustcore album. Their earlier split Ep with Vomit Fall has been a personal favorite and this time they must have though "what the hell, let's release a punk album". The production is heavy but fortunately not too much. There's still plenty of definition in the separate instruments and the performace is suprisingly well. Of course one could complain an album full of just these kind of songs tends to get monotone but it really is over before you even now it. They still change pace a lot on this album if you care to listen closely. Of course the tempi are mostly variations on 'being fast', but hey, it's hardcore punk and there are a lot of different kinds of fast here! There are no real stand out tracks but if I have to name a few, the catchy opener "Bomb the Bastard" and "Who Cares" have become personal favorites. Least favorite song must be "One Sided Views" which has a Celtic Frost break (Morbid Tales) and therefor becomes somewhat annoying. There is however something to complain of course. One thing really. It's the vocals. We all know Jan had tried some different vocals on earlier records and especially his screaming punk voice worked very well on their hardcore punks songs (remember "Get Off You Ass", "Fragments of a time to come" and "Here And Now"?). On this album he mostly uses his grunting vocals and this proves to be something of a bummer. A lot more could have been done vocally on these songs. I wonder why they didn't. If they'd done so, this could have been my second favorite Agathocles album ever Morbert ..::TRACK-LIST::.. 1. Bomb the Bastard 02:28 2. Judged Too Soon 01:27 3. Wage-War 02:11 4. To Serve... to Protect 02:04 5. Hand in Hand 03:15 6. Scared 01:34 7. Homes Not Domes 02:10 8. Full of Hatred 01:41 9. Who Cares 01:32 10. Euro-Nomous 03:00 11. One-Sided-Views 02:00 12. Wrong Way 00:57 13. I Thought 03:20 14. Living in Hell 01:32 15. Cool Fools 02:04 16. Tele-Conning 01:18 Bonus Tracks: Recorded in 2000 and released on a split 7"EP w/ KONTATTO from Italy 17. Fed Up with Your Make Up 01:16 18. Leads to… 01:39 ..::OBSADA::.. Bass [Bass-Tard], Vocals [Throat] - Jan Drums, Voice [Voicenoises] - Burt Guitar [Guitarzzz], Vocals [Mouth] - Dirk https://www.youtube.com/watch?v=MZpIr86VqmA SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 10:22:21
Rozmiar: 90.49 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Reedycja na 25 urodziny! Szósty album AGATHOCLES wydany oryginalnie w 1999 roku. 16 utworów + dwa bonusowe numery z 2000 roku wydane jako split 7"EP z włoskim KONTATTO. Surowy, minimalistyczny noise'owy D-beat punk inspirowany przez takie zespoły jak ABSURD, wczesny DISCHARGE, DISCLOSE, wczesny ANTI CIMEX, D.N.A., BOMBRAID, ANTI-BOFORS, BOMBANFAL, DISASTER, SHITLICKERS. Odświeżona oprawa graficzna oraz liner notes autorstwa Jan'a AGx. I was possitively surpried when I first heard this album. I had almost given up on Agathocles after their inconsistent and rather sloppy "Humarrogance" album but this time the band again knew how to do exactly that which I didn't expect. They've simply recorded a hardcore punk / crustcore album. Their earlier split Ep with Vomit Fall has been a personal favorite and this time they must have though "what the hell, let's release a punk album". The production is heavy but fortunately not too much. There's still plenty of definition in the separate instruments and the performace is suprisingly well. Of course one could complain an album full of just these kind of songs tends to get monotone but it really is over before you even now it. They still change pace a lot on this album if you care to listen closely. Of course the tempi are mostly variations on 'being fast', but hey, it's hardcore punk and there are a lot of different kinds of fast here! There are no real stand out tracks but if I have to name a few, the catchy opener "Bomb the Bastard" and "Who Cares" have become personal favorites. Least favorite song must be "One Sided Views" which has a Celtic Frost break (Morbid Tales) and therefor becomes somewhat annoying. There is however something to complain of course. One thing really. It's the vocals. We all know Jan had tried some different vocals on earlier records and especially his screaming punk voice worked very well on their hardcore punks songs (remember "Get Off You Ass", "Fragments of a time to come" and "Here And Now"?). On this album he mostly uses his grunting vocals and this proves to be something of a bummer. A lot more could have been done vocally on these songs. I wonder why they didn't. If they'd done so, this could have been my second favorite Agathocles album ever Morbert ..::TRACK-LIST::.. 1. Bomb the Bastard 02:28 2. Judged Too Soon 01:27 3. Wage-War 02:11 4. To Serve... to Protect 02:04 5. Hand in Hand 03:15 6. Scared 01:34 7. Homes Not Domes 02:10 8. Full of Hatred 01:41 9. Who Cares 01:32 10. Euro-Nomous 03:00 11. One-Sided-Views 02:00 12. Wrong Way 00:57 13. I Thought 03:20 14. Living in Hell 01:32 15. Cool Fools 02:04 16. Tele-Conning 01:18 Bonus Tracks: Recorded in 2000 and released on a split 7"EP w/ KONTATTO from Italy 17. Fed Up with Your Make Up 01:16 18. Leads to… 01:39 ..::OBSADA::.. Bass [Bass-Tard], Vocals [Throat] - Jan Drums, Voice [Voicenoises] - Burt Guitar [Guitarzzz], Vocals [Mouth] - Dirk https://www.youtube.com/watch?v=MZpIr86VqmA SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 10:17:52
Rozmiar: 293.10 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Nie będę zbyt szeroko wracał do zamierzchłej przeszłości, dodam tylko, że artyści w swojej bogatej dyskografii mają już kilka koncertowych wydawnictw z obrazkami, jednak głównie były to rzeczy o fanklubowym lub bootlegowym charakterze, a zapisany w łódzkiej Wytwórni, w 2008 roku, Reality Dream nie spełnił oczekiwań zespołu. Dlatego też warszawski kwartet postanowił wreszcie nagrać występ, który pokazałby ich od najlepszej strony – koncertowej, która jest swoistym DNA (wiem, lepiej napisać ID.Entity) formacji. Moment wydawał się idealny. Zespół był po wydaniu świetnego pod względem artystycznym, ale i niezwykle nośnego, ID.Entity. Do tego występ rejestrowany był 1 czerwca ubiegłego roku na warszawskim Torwarze i był ostatnim koncertem promującym album. Grupa była zatem kapitalnie zżyta z materiałem i najpewniej nie musiała się stresować większymi, czy mniejszymi potknięciami. I to wszystko było widać i słychać (miałem przyjemność uczestniczyć w tym wydarzenie). Dostrzec to można także i na Live ID. Nie będę ukrywał, że materiał robi na odbiorcy ogromne wrażenie i grupa autentycznie może być zadowolona z ostatecznego efektu. Zacznijmy od doboru kompozycji, który pokazuje tak naprawdę dużą różnorodność ich muzyki. Od ciężkich, wielowątkowych kompozycji o progresywno-metalowym szlifie, po piękne balladowanie, albo wreszcie zwięzłe, rozpędzone i ultraprzebojowe hity. Dominują tu oczywiście kompozycje z promowanego ID.Entity, z którego nie usłyszymy tylko I'm Done With You. Ponadto, z ADHD i Love, Fear and the Time Machine mamy po dwie kompozycje [odpowiednio Egoist Hedonist i Left Out oraz #Addicted i Lost (Why Should I Be Frightened By a Hat?) ]. Muzycy nie zapomnieli o obowiązkowych Panic Room i Conceiving You. Cieszy to, że słuchacz otrzymuje przy tej okazji utwory często zmodyfikowane, inaczej zaaranżowane, np. z dodanym wstępem. No i jest mnóstwo czysto muzycznych „momentów”, jak miażdżąco wciągający słuchacza, transowy ogon w Big Tech Brother, cudownie i energetycznie rozpoczynające koncert #Addicted, szaleńcze i luzackie Friend or Foe, skąpane w konfetti Self-Aware, czy wreszcie zamykające koncert Conceiving You, w którym zespół po raz pierwszy oficjalnie zapisał „cichy krzyk”. Przyznam, że najlepiej bawiłem się tym pomysłem, gdy słyszałem go premierowo, na zupełnie innym koncercie, jednak i ta jego wersja jest mega fajna, żartobliwa, a już finałowy krzyk naprawdę rozsadza głośniki. Za co warto jeszcze docenić to wydawnictwo? Za – nie boję się tego napisać – bardzo dobre brzmienie. Co prawda, oglądałem i słuchałem materiału li tylko w miksie stereo (na płycie Blu-ray dostępny jest jeszcze 5.1), to i tak soczyście, selektywnie i przestrzennie brzmi tu każdy instrument, a już mięsiste figury basowe Mariusza Dudy czasami wkręcają w fotel. Niezwykle precyzyjnie jest to także zmontowane. Grupa nie bawiła się tu w jakieś koncertowe animacje w tle, zatem nie mamy ich także tutaj. Wystarczają ekspansywne, ekstremalnie bogate, wręcz barokowe, w swoich kolorach i rozwiązaniach, światła. Zaimponować mogą głównie te ujęcia z tyłu sali, pokazujące scenę z dalszej perspektywy. Do tego, zmontowano to wszystko adekwatnie do wydarzeń scenicznych. Zatem gdy obcujemy ze spokojniejszą materią, ujęcia są dłuższe, a gdy grupa uderza w ciężkie klimaty (np. Egoist Hedonist) kadry stają się krótkie, nerwowe i dynamiczne. A gdy Maciej Meller zaczyna grać tak charakterystyczną dla Panic Room gitarową formę w tle, kamera jest już przy jego gryfie. Obowiązkowo też zobaczymy „strzelanie palcami” w publiczność, „robienie oczek” i taniec Travolty z Pulp Fiction w wykonaniu Łapaja. Ten ostatni zresztą dużymi fragmentami kradnie show swoimi szaleństwami za klawiaturą. No i jeszcze rzecz kluczowa, która – jestem przekonany – nie wyszła tu przypadkowo. Publiczność, której jest tu dużo i do tego pokazywana jest fantastycznie! I nie chodzi tu tylko o pierwsze rzędy, ale i o plany całej sali, jak i zatrzymywanie się przy konkretnych twarzach. Jest czasami na nich śpiew, zaduma, ale głównie entuzjazm i zachwyt. Miał rację lider zespołu mówiąc do zebranych, żeby się ładnie uśmiechali, bo mogą pojawić się w nagraniu. I z pewnością wielu znalazło tu siebie. Mówił też artysta o publiczności, jako o piątym członku zespołu. Ten zapis perfekcyjnie to oddaje. Do dania głównego dodano 15-minutowy film Behind The Scenes Documentary pokazujący próby przed koncertem, przygotowania do niego już na sali oraz krótkie spotkanie muzyków tuż po koncercie z fanami. Można tam zobaczyć między innymi Piotra Kozieradzkiego w przesympatycznym kaszkiecie na głowie, odchodzącym nieco od jego scenicznego emploi (chyba w stylu Aberdeen). Jak zdradził mi muzyk tuż po koncercie, dostał go w prezencie od swojej mamy. Nie tylko wszak dla takich ciekawostek polecam państwu ID.Live. Bo to kawał koncertówki przez ogromne „K”. Mariusz Danielak ..::TRACK-LIST::.. 1. #Addicted 2. Panic Room 3. Landmine Blast 4. Big Tech Brother 5. Lost 6. Left Out 7. Post-Truth 8. The Place Where I Belong 9. Egoist Hedonist 10. Friend Or Foe? 11. Self-Aware 12. Conceiving You 13. Behind The Scenes Documentary - Marcin Zawadziński ..::OBSADA::.. Mariusz Duda - vocal, bass Piotr Kozieradzki - drums Michał Łapaj - keyboards Maciej Meller - guitars https://www.youtube.com/watch?v=aOmyaaHePbA SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-02-02 09:16:05
Rozmiar: 39.88 GB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
1 - 30 | 31 - 60 | 61 - 90 | ... | 9751 - 9780 | 9781 - 9810 | 9811 - 9840 | 9841 - 9870 | 9871 - 9900 | ... | 26311 - 26340 | 26341 - 26370 | 26371 - 26381 |
|||||||||||||