|
|
|||||||||||||
|
Ostatnie 10 torrentów
Ostatnie 10 komentarzy
Discord
Kategoria:
Muzyka
Ilość torrentów:
26,470
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Edycja jedynego studyjnego albumu zespołu Krzysztofa Klenczona i Trzech Koron (SACD Hybrid) wydana w limitowanym nakładzie, w cyklu „Polskie Nagrania catalogue selections”. Jest to pierwsza w Polsce edycja tej płyty zrealizowana w formacie SACD (Super Audio Compact Disc). Pierwszy raz w Polsce klasyka polskiej muzyki rozrywkowej ukazuje się na nośniku SACD. Cykl zawiera najważniejsze płyty z katalogu Polskich Nagrań, które zostały na nowo zremasterowane i wydane z niespotykaną dotąd starannością w formacie SACD. Wybór tego formatu jest ukłonem w stronę audiofilów. Reedycja najważniejszych płyt w formacie SACD, ze względu na dostępność archiwów Polskich Nagrań w postaci analogowych taśm matek, jest naturalnym wyborem umożliwiającym najdoskonalsze zbliżenie się albumów do analogowego oryginału wynosząc je na niespotykany dotąd na polskim rynku muzycznym poziom. W celu zapewnienia pełnej zgodności ze standardowymi odtwarzaczami płyt CD, niniejszy seria SACD została wykonana jako hybrydowa i zawiera dodatkową warstwę danych w formacie CD Audio, czytaną przez wszystkie odtwarzacze CD. Częstotliwość próbkowania strumienia danych DSD wykorzystywanego na płytach SACD jest 64 razy wyższa niż na płycie audio CD i wynosi 2,824MHz. W styczniu 1970 roku Krzysztof Klenczon na skutek różnic artystycznych opuścił Czerwone Gitary i założył niezależny zespół Trzy Korony. W jego pierwszym składzie znaleźli się Grzegorz Andrian, Ryszard Klenczon (kuzyn Krzysztofa) i Marek Ślazyk, którego po kilku miesiącach zastąpił Piotr Stajkowski. W takim składzie grupa nagrała w czerwcu 1971r. Swoją pierwszą i, jak się okazało, jedyną płytę długogrającą SXL 0779. Rok później Klenczon wyemigrował do USA, a Trzy Korony, z nową wokalistką Marią Głuchowską, zakończyły działalność. Płyta zyskała miano obowiązkowej pozycji w kanonie polskiego rocka, a piosenka „10 w skali Beauforta” jest dziś jednym z najbardziej znanych utworów Krzysztofa Klenczona. ..::TRACK-LIST::.. 1. 10 W Skali Beauforta 2:54 2. Wiosenna Miłość 2:37 3. Jestem Do Przodu 3:11 4. Świecą Gwiazdy Świecą 1:20 5. Coś 2:10 6. Piosenka O Niczym 3:52 7. Nie Przejdziemy Do Historii 5:16 8. Sprawię Sobie Niespodziankę 0:50 9. Spotkanie Z Diabłem 2:42 10. Stary Walc Przypomni Ci 3:15 11. Bierz Życie Jakie Jest 2:56 12. Już Nie Czas 3:21 13. Fatalny Dzień 2:17 14. Raz Na Tysiąc Nocy 2:27 15. Port 3:40 Nagrania Dodatkowe: 16. Kronika Podróży 3:35 17. Czyjaś Dziewczyna 3:27 18. Twój Czas (Daleka Droga) 3:41 Recorded in Warsaw, Polskie Nagrania studio no. 12, May - June 1971. ..::OBSADA::.. Electric Guitar, Vocals - Krzysztof Klenczon Bass Guitar, Vocals (track 12) - Grzegorz Andrian Percussion - Piotr Stajkowski Guitar - Ryszard Klenczon Backing Band - Zespół Instrumentalny Pod Kier. Bronisława Oborskiego https://www.youtube.com/watch?v=Vmn_oyN9VT0 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-27 19:17:52
Rozmiar: 125.76 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Edycja jedynego studyjnego albumu zespołu Krzysztofa Klenczona i Trzech Koron (SACD Hybrid) wydana w limitowanym nakładzie, w cyklu „Polskie Nagrania catalogue selections”. Jest to pierwsza w Polsce edycja tej płyty zrealizowana w formacie SACD (Super Audio Compact Disc). Pierwszy raz w Polsce klasyka polskiej muzyki rozrywkowej ukazuje się na nośniku SACD. Cykl zawiera najważniejsze płyty z katalogu Polskich Nagrań, które zostały na nowo zremasterowane i wydane z niespotykaną dotąd starannością w formacie SACD. Wybór tego formatu jest ukłonem w stronę audiofilów. Reedycja najważniejszych płyt w formacie SACD, ze względu na dostępność archiwów Polskich Nagrań w postaci analogowych taśm matek, jest naturalnym wyborem umożliwiającym najdoskonalsze zbliżenie się albumów do analogowego oryginału wynosząc je na niespotykany dotąd na polskim rynku muzycznym poziom. W celu zapewnienia pełnej zgodności ze standardowymi odtwarzaczami płyt CD, niniejszy seria SACD została wykonana jako hybrydowa i zawiera dodatkową warstwę danych w formacie CD Audio, czytaną przez wszystkie odtwarzacze CD. Częstotliwość próbkowania strumienia danych DSD wykorzystywanego na płytach SACD jest 64 razy wyższa niż na płycie audio CD i wynosi 2,824MHz. W styczniu 1970 roku Krzysztof Klenczon na skutek różnic artystycznych opuścił Czerwone Gitary i założył niezależny zespół Trzy Korony. W jego pierwszym składzie znaleźli się Grzegorz Andrian, Ryszard Klenczon (kuzyn Krzysztofa) i Marek Ślazyk, którego po kilku miesiącach zastąpił Piotr Stajkowski. W takim składzie grupa nagrała w czerwcu 1971r. Swoją pierwszą i, jak się okazało, jedyną płytę długogrającą SXL 0779. Rok później Klenczon wyemigrował do USA, a Trzy Korony, z nową wokalistką Marią Głuchowską, zakończyły działalność. Płyta zyskała miano obowiązkowej pozycji w kanonie polskiego rocka, a piosenka „10 w skali Beauforta” jest dziś jednym z najbardziej znanych utworów Krzysztofa Klenczona. ..::TRACK-LIST::.. 1. 10 W Skali Beauforta 2:54 2. Wiosenna Miłość 2:37 3. Jestem Do Przodu 3:11 4. Świecą Gwiazdy Świecą 1:20 5. Coś 2:10 6. Piosenka O Niczym 3:52 7. Nie Przejdziemy Do Historii 5:16 8. Sprawię Sobie Niespodziankę 0:50 9. Spotkanie Z Diabłem 2:42 10. Stary Walc Przypomni Ci 3:15 11. Bierz Życie Jakie Jest 2:56 12. Już Nie Czas 3:21 13. Fatalny Dzień 2:17 14. Raz Na Tysiąc Nocy 2:27 15. Port 3:40 Nagrania Dodatkowe: 16. Kronika Podróży 3:35 17. Czyjaś Dziewczyna 3:27 18. Twój Czas (Daleka Droga) 3:41 Recorded in Warsaw, Polskie Nagrania studio no. 12, May - June 1971. ..::OBSADA::.. Electric Guitar, Vocals - Krzysztof Klenczon Bass Guitar, Vocals (track 12) - Grzegorz Andrian Percussion - Piotr Stajkowski Guitar - Ryszard Klenczon Backing Band - Zespół Instrumentalny Pod Kier. Bronisława Oborskiego https://www.youtube.com/watch?v=Vmn_oyN9VT0 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 48
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-27 19:13:38
Rozmiar: 324.23 MB
Peerów: 12
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Pewnie nie brakowało osób, które zwątpiły, w pewnym momencie, że Turbo wyda kolejny album. Zwłaszcza, że trzeba było na niego czekać ponad dziesięć lat. Na szczęście, zespół nie powiedział ostatniego słowa. "Blizny" to dowód, że poznańska formacja jest w znakomitej formie. I nie chce się zatrzymać, oj nie chce. Rok 2025, na ten moment, na polskim rynku stoi pod znakiem powrotów płytowych. Od końca stycznia fani Armii mogą cieszyć się z albumu Wojna i pokój, wydanego po niecałych dziesięciu latach przerwy. Zespół Turbo jeszcze mocniej wystawił na próbę cierpliwość swoich słuchaczy. W listopadzie 2013 formacja gitarzysty Wojciecha Hoffmanna wypuściła Piąty żywioł, a później... nastąpiła dość długa cisza wydawnicza. Zresztą przy okazji tegorocznych Blizn nie obyło się bez opóźnień związanych z datą premiery. 14 marca w końcu licznik, który wskazywał już ponad cztery tysiące dni, oficjalnie się zatrzymał. Materiał dość długo dojrzewał, ale co jest najistotniejsze: warto było na Blizny czekać. Czuć, że muzycy dość starannie podeszli do procesu kompozycyjnego, dzięki czemu album wciąga bez reszty. Zresztą, Hoffmann – w wywiadzie dla miesięcznika Teraz Rock – wspominał, że nie był do końca zadowolony z zawartości Piątego żywiołu, teraz takich wątpliwości mieć nie powinien, gdyż efekt końcowy naprawdę zwala z nóg. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że Turbo jeszcze tak pozytywnie mnie zaskoczy. Z jednej strony, od samego początku wiadomo z kim mamy do czynienia. Ale grupa nie stoi w miejscu. Blizny brzmią nowocześnie. Idealnie udało się zachować proporcje między agresywnością a przebojowością. Na wszystko jest miejsce. Muzycy Turbo chętnie też miejscami rezygnują z tradycyjnego schematu zwrotka-refren-zwrotka. Nie brakuje więc progresywnych zapędów, które najlepiej słychać w W.W.W.W. ze świetnym dialogiem wokalnym Tomasz Struszczyk-Piotr Cugowski, czy Zwyczajnie nie z chóralnym refrenem idealnie nadającym się na koncerty i tekstem zadedykowanym... polskim politykom. Przede wszystkim jest jednak czad, czad i jeszcze raz czad. Blizn należy słuchać, jak najgłośniej ku uciesze sąsiadów (sprawdziłem to osobiście). Nowy rozdział, pierwszy utwór, który został przez zespół udostępniony przed premierą, był pewnego rodzaju dobrym drogowskazem, czego możemy się po Bliznach spodziewać. Jest thrashmetalowa jazda bez trzymanki (wita nas potężna perkusja Mariusza Bobkowskiego), podniosły refren, a Struszczyk udowadnia, że jest naprawdę wyróżniającym się wokalistą na rodzimym rynku. Nie po raz pierwszy zresztą. Tempo jeszcze mocniej podkręcone zostało w Zawrocie głowy, którego początek jest "sabbathowy", ale refren mógłby zaśpiewać już Rob Halford z Judas Priest. Uwielbiam, jak panowie gnają na złamanie karku. To zdecydowanie mój ulubiony numer z całego albumu. Wspomniałem o wielowątkowości, więc warto przysłuchać się Łotrowi, który aż kipi od muzycznego i tekstowego (nietrudno się domyślić, kto jest tytułową postacią) gniewu. Są szybkie tempa, ale w okolicach 2:36 robi się np. bardzo lirycznie, choć tylko na chwilę, jest basowy popis, aktorskie środki wyrazu w wokalu i delikatna końcówka z gitarą akustyczną na pierwszym planie. Niespodzianką na pewno jest zamykający album Spokojny, który – zgodnie z tytułem – sprawia, że możemy trochę ochłonąć po takim metalowym rollercoasterze. To trwająca nieco ponad dwie minuty balladowa (i eksperymentalna) miniatura, w której rządzi i dzieli Struszczyk. Zaskoczył mnie również Do domu. Oczywiście, jest to typowy metalowy numer, ale został przełamany przez partie wokalne Wojtka Cugowskiego. Nawiasem mówiąc, jego gitarowe solo usłyszymy z kolei w Przyjdź do mnie. Na koniec wypadałoby wspomnieć o oprawie graficznej Blizn. Mogłoby się wydawać, że to niepokojące dzieło, w klimacie prac Zdzisława Beksińskiego, zostało wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Nic bardziej mylnego. Za okładkę odpowiada Michał Loranc. I trzeba przyznać, że bardzo dobrze komponuje się ona z zawartością albumu. Jeśli tylko jednym słowem miałbym opisać najnowsze studyjne wydawnictwo Turbo, to odpowiedziałbym: dopracowane. Na Bliznach nie ma zbędnych dźwięków. A sam materiał jest niesamowicie równy, co – jak powszechnie wiadomo – nie jest czymś prostym do osiągnięcia. Może i trzeba było czekać ponad dekadę na pełnowymiarowy album ale nie zamierzam tego wypominać muzykom grupy. Sprawili tak fantastyczny prezent, że grzechem byłoby mieć do nich, w tym momencie, jakiekolwiek pretensje... Szymon Bijak Jedenaście lat. Tyle trzeba było czekać na najnowszy, premierowy materiał od grupy Turbo, legendy polskiej sceny metalowej. Album „Piąty Żywioł” i jego anglojęzyczna wersja „The Fifth Element” były poprawnymi propozycjami, ale nikomu chyba nie przyszło do głowy, że tyle wody w rzece upłynie zanim Wojciech Hoffmann z kolegami dadzą słuchaczom coś nowego. Końcem 2024 roku ukazał się premierowy singiel „Nowy Rozdział” i oficjalnie ogłoszono, że nadchodzą „Blizny”. Ostatnie miesiące bez wątpienia upływają pod znakiem powrotów zespołów pochodzących z Wielkopolski. Najpierw w połowie grudnia 2024 muzycy Acid Drinkers potwierdzili, że wracają w kultowym składzie, a chwile później formacja Turbo zapowiedziała premierę krążka „Blizny”. Początek 2025 roku to także powrót stołecznej Armii z nowym albumem „Wojna i Pokój”, który miałem przyjemność również zrecenzować tutaj. Wróćmy jednak do Turbo. Pierwotnie najnowsza propozycja zespołu miała ukazać się na rynku 1 lutego, jednak ostatecznie premierę przesunięto o ponad miesiąc, na 14 marca. Płytę jednak można było zakupić na lutowych koncertach, więc wielu słuchaczy zapoznało się z całością jeszcze przed oficjalnym wydaniem. Wojciech Hoffmann, w rozmowie na łamach miesięcznika „Teraz Rock”, wspominał, że materiał, który składa się na „Blizny”, dojrzewał latami. Dlaczego? Jak mówi, nie był do końca zadowolony z „Piątego Żywiołu”, ponieważ było w nim coś z kompromisu. Nawet jeśli rzeczywiście tak było, to najnowszy album zdecydowanie jest bezkompromisowy i prze do przodu niczym dobrze naoliwiona maszyna. Mało tu charakterystycznych riffów w stylu równie kultowego Iron Maiden, bo jak stwierdził sam Hoffmann: „Ironów już u nas nie będzie. Ja się galopad nagrałem”. Zdecydowanie „Bliznom” bliżej do Judas Priest. Wystarczy posłuchać singlowego „Nowego rozdziału”. Bez dwóch zdań: ten numer mógłby się znaleźć na którejś z ostatnich płyt ekipy dowodzonej przez Roba Halforda. I nie jest to w żadnym wypadku zarzut. Od początku słychać, że Turbo – wbrew zapowiedzi Hoffmanna – nie straciło swojej muzycznej rozpoznawalności. Pierwsze dźwięki intra sprawiają, że wiemy dokładnie z kim mamy do czynienia. Jest melodyjność, czyli element, który jest główną składową muzyki Turbo, jednak z solidnym gitarowym dołożeniem do pieca. Wydaje mi się, że brzmieniowo jest to najmocniejsza propozycja Turbo w XXI wieku. I pomyśleć, że pierwsza wersja materiału nawiązywała stylem do „Smaku ciszy”, albumu znacznie lżejszego, który w tym roku skończył czterdzieści lat. Na „Bliznach” nie brakuje thrashowych rytmów. Dobrym przykładem „Przyjdź do mnie”, kolejna propozycja, która jest bliska Judas Priest. Na przykładzie tej kompozycji można zaobserwować, jak bardzo zmieniła się koncepcja całości. Bo to numer pochodzący jeszcze z pierwszej wersji materiału. W refrenie to słychać, ale zwrotki to już po prostu czysty ogień. Swoją drogą kapitalnymi solówkami popisują się tutaj Wojtek Cugowski oraz Krzysztof Śniadecki. Skoro już wywołałem temat gości, to na „Bliznach” obecny jest także drugi z braci Cugowskich – Piotr. Jego duet wokalny z Tomkiem Struszczykiem w „W.W.W.W.” jest po prostu genialny. Sama kompozycja zaczynająca się niemal identycznym riffem jak „Immigrant Song” Led Zeppelin granym na basie, przeradza się w epicką opowieść. Kolejne propozycje pędzą na złamanie karku. A Turbo na pełnej prędkości to najlepsza odsłona zespołu. Chociaż nie brakuje momentów, kiedy ciężar nie opada, ale tempo zwalnia. Sabbathowe intro „Zawrotu głowy” toczy się niczym walec, by po około czterdziestu sekundach przerodzić się w klasyczne heavymetalowe łojenie. „Łotr” to chyba najbardziej wielowątkowa propozycja na płycie, zresztą pełna emocji i gniewu. Nie trudno domyślić się, kto ze współczesnego świata jest tytułową postacią. I to mimo faktu, że są obozy, które nadal mu pomagają. Nie ulega wątpliwości, że Turbo w latach osiemdziesiątych, poza wpływem muzycznym, było zaangażowane społecznie i politycznie za sprawą m.in. kultowych „Dorosłych dzieci”. Dlatego nie dziwi „Zwyczajnie nie”. Utwór jest adresowany do polityków, a wokalnie udziela się tutaj dodatkowo brat Tomasza Struszczyka, Bartosz. „Blizny” zamyka kompozycja zatytułowana „Spokojny”. To króciutka ballada z bardzo emocjonalnym wokalem i poruszającym tekstem. Idealny moment wytchnienia po ostrej jeździe i puenta albumu. Wojciech Hoffmann mówiąc o „Bliznach” wspominał, że pokazuje tą płytą całemu światu środkowy palec, robiąc płytę taką jaką chciał – bez kompromisów, bez „maidenowych” galopad. I choć normalnie po takim geście człowiek mógłby się obrazić, to ja mogę wyłącznie kiwam głową z aprobatą. „Blizny” to album dopracowany od A do Z. Teraz pozostaje wyłącznie wierzyć, że kolejny album Turbo nie powstanie za dziesięć lat, tylko znacznie szybciej. Szymon Pęczalski By now, it’s over forty years ago that Turbo released one of the best debut heavy metal albums of the early eighties in the shape of 'Dorosłe Dzieci'. Their most recent albums ‘Strażnik Światła’ and ‘Piąty Żywioł’, both over a decade old at this point, were textbook examples of an old heavy metal band aging gracefully: expertly crafted hard rock and heavy metal songs, though without the youthful fire of their early work. Imagine my surprise when the intro of ‘Nowy Rozdział’ came blasting out of my speakers. While ‘Blizny’ is clearly the work of the same Turbo, something has re-energized the band. Throughout their career, Turbo has found itself swaying back and forth between traditional heavy metal and thrash metal. Although ‘Blizny’ sounds notably more aggressive than its three predecessors, the aggression isn’t necessarily that of a thrash metal band. Instead, the most intense moments on ‘Blizny’ have more in common with the less polished end of the power metal spectrum. Also, the latter half of the album in particular contains a few songs that easily could have fit on ‘Strażnik Światła’ and ‘Piąty Żywioł’, if the production was a bit more old school. And that is exactly where ‘Blizny’ is one of Turbo’s best albums. Unlike previous albums which went all in on the modernity (2001’s ‘Awatar’) or thrashing intensity (1987’s ‘Ostatni Wojownik’), multiple extremes of Turbo’s sound are present on ‘Blizny’, and they enhance each other nicely. Sometimes even within the same song; ‘Zawrót Głowy’ combines the melodic elegance of traditional heavy metal with more contemporary, propulsive rhythms in a very effective manner. But the occasional bite that ‘Blizny’ has also helps songs like the classy ‘Magnetczny Sen’ or the somewhat melancholic ‘Na Dno’ stand out more than they would have otherwise. In lesser hands, that could make the album end up sounding disjointed, but it works wonders here. Aside from the aforementioned opening track ‘Nowy Rozdział’, which bulldozes through everything in its path even though it has a more open chorus, ‘Łotr’ is another highlight. It largely is one of the more aggressive songs on the album, but is made all the more dynamic through some quieter sections. Having a strong, versatile singer like Tomasz Struszczyk is quite helpful in creating such a song. Closing track ‘Zwyczajnie Nie’ is another highly dynamic song which culminates in a supremely melodic finale. On the lighter side of the album, ‘Przyjdź do Mnie’ is a fantastic hardrocker that gives Struszczyk all the space he needs to excel. ‘Blizny’ is easily Turbo’s best album since 2006’s ‘Tożsamość’, possibly even since ‘Ostatni Wojownik’. Guitarist Wojciech Hoffmann and his men have really gathered all their strengths and poured them into a bunch of great songs, which – partly due to the modern, yet surprisingly natural production – demand a little more attention than usual. Struszczyk’s highly versatile voice really helps bring out all the dynamics ‘Blizny’ aims for, and he is truly a worthy successor to the legendary Grzegorz Kupczyk. All of this makes ‘Blizny’ a must-hear if you like heavy metal, and adventurous hardrockers may just find something to enjoy here as well. Agonymph ..::TRACK-LIST::.. 1. Intro 02:16 2. Nowy rozdział 04:05 3. Wszystko wszędzie woła więcej 06:27 4. Łotr 06:36 5. Przyjdź do mnie 04:52 6. Magnetyczny sen 04:34 7. Zawrót głowy 04:31 8. Na dno 04:36 9. Do domu 05:11 10. Zwyczajnie nie 06:35 11. Spokojny 02:19 ..::OBSADA::.. Wojciech Hoffmann - Guitars Bogusz Rutkiewicz - Bass Mario 'Bobiś' Bobkowski - Drums Tomek Struszczyk - Vocals, Guitars (acoustic) (track 4) Przemek Niezgódzki - Guitars https://www.youtube.com/watch?v=FILdfdIwlFQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-27 18:40:57
Rozmiar: 120.85 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Pewnie nie brakowało osób, które zwątpiły, w pewnym momencie, że Turbo wyda kolejny album. Zwłaszcza, że trzeba było na niego czekać ponad dziesięć lat. Na szczęście, zespół nie powiedział ostatniego słowa. "Blizny" to dowód, że poznańska formacja jest w znakomitej formie. I nie chce się zatrzymać, oj nie chce. Rok 2025, na ten moment, na polskim rynku stoi pod znakiem powrotów płytowych. Od końca stycznia fani Armii mogą cieszyć się z albumu Wojna i pokój, wydanego po niecałych dziesięciu latach przerwy. Zespół Turbo jeszcze mocniej wystawił na próbę cierpliwość swoich słuchaczy. W listopadzie 2013 formacja gitarzysty Wojciecha Hoffmanna wypuściła Piąty żywioł, a później... nastąpiła dość długa cisza wydawnicza. Zresztą przy okazji tegorocznych Blizn nie obyło się bez opóźnień związanych z datą premiery. 14 marca w końcu licznik, który wskazywał już ponad cztery tysiące dni, oficjalnie się zatrzymał. Materiał dość długo dojrzewał, ale co jest najistotniejsze: warto było na Blizny czekać. Czuć, że muzycy dość starannie podeszli do procesu kompozycyjnego, dzięki czemu album wciąga bez reszty. Zresztą, Hoffmann – w wywiadzie dla miesięcznika Teraz Rock – wspominał, że nie był do końca zadowolony z zawartości Piątego żywiołu, teraz takich wątpliwości mieć nie powinien, gdyż efekt końcowy naprawdę zwala z nóg. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że Turbo jeszcze tak pozytywnie mnie zaskoczy. Z jednej strony, od samego początku wiadomo z kim mamy do czynienia. Ale grupa nie stoi w miejscu. Blizny brzmią nowocześnie. Idealnie udało się zachować proporcje między agresywnością a przebojowością. Na wszystko jest miejsce. Muzycy Turbo chętnie też miejscami rezygnują z tradycyjnego schematu zwrotka-refren-zwrotka. Nie brakuje więc progresywnych zapędów, które najlepiej słychać w W.W.W.W. ze świetnym dialogiem wokalnym Tomasz Struszczyk-Piotr Cugowski, czy Zwyczajnie nie z chóralnym refrenem idealnie nadającym się na koncerty i tekstem zadedykowanym... polskim politykom. Przede wszystkim jest jednak czad, czad i jeszcze raz czad. Blizn należy słuchać, jak najgłośniej ku uciesze sąsiadów (sprawdziłem to osobiście). Nowy rozdział, pierwszy utwór, który został przez zespół udostępniony przed premierą, był pewnego rodzaju dobrym drogowskazem, czego możemy się po Bliznach spodziewać. Jest thrashmetalowa jazda bez trzymanki (wita nas potężna perkusja Mariusza Bobkowskiego), podniosły refren, a Struszczyk udowadnia, że jest naprawdę wyróżniającym się wokalistą na rodzimym rynku. Nie po raz pierwszy zresztą. Tempo jeszcze mocniej podkręcone zostało w Zawrocie głowy, którego początek jest "sabbathowy", ale refren mógłby zaśpiewać już Rob Halford z Judas Priest. Uwielbiam, jak panowie gnają na złamanie karku. To zdecydowanie mój ulubiony numer z całego albumu. Wspomniałem o wielowątkowości, więc warto przysłuchać się Łotrowi, który aż kipi od muzycznego i tekstowego (nietrudno się domyślić, kto jest tytułową postacią) gniewu. Są szybkie tempa, ale w okolicach 2:36 robi się np. bardzo lirycznie, choć tylko na chwilę, jest basowy popis, aktorskie środki wyrazu w wokalu i delikatna końcówka z gitarą akustyczną na pierwszym planie. Niespodzianką na pewno jest zamykający album Spokojny, który – zgodnie z tytułem – sprawia, że możemy trochę ochłonąć po takim metalowym rollercoasterze. To trwająca nieco ponad dwie minuty balladowa (i eksperymentalna) miniatura, w której rządzi i dzieli Struszczyk. Zaskoczył mnie również Do domu. Oczywiście, jest to typowy metalowy numer, ale został przełamany przez partie wokalne Wojtka Cugowskiego. Nawiasem mówiąc, jego gitarowe solo usłyszymy z kolei w Przyjdź do mnie. Na koniec wypadałoby wspomnieć o oprawie graficznej Blizn. Mogłoby się wydawać, że to niepokojące dzieło, w klimacie prac Zdzisława Beksińskiego, zostało wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Nic bardziej mylnego. Za okładkę odpowiada Michał Loranc. I trzeba przyznać, że bardzo dobrze komponuje się ona z zawartością albumu. Jeśli tylko jednym słowem miałbym opisać najnowsze studyjne wydawnictwo Turbo, to odpowiedziałbym: dopracowane. Na Bliznach nie ma zbędnych dźwięków. A sam materiał jest niesamowicie równy, co – jak powszechnie wiadomo – nie jest czymś prostym do osiągnięcia. Może i trzeba było czekać ponad dekadę na pełnowymiarowy album ale nie zamierzam tego wypominać muzykom grupy. Sprawili tak fantastyczny prezent, że grzechem byłoby mieć do nich, w tym momencie, jakiekolwiek pretensje... Szymon Bijak Jedenaście lat. Tyle trzeba było czekać na najnowszy, premierowy materiał od grupy Turbo, legendy polskiej sceny metalowej. Album „Piąty Żywioł” i jego anglojęzyczna wersja „The Fifth Element” były poprawnymi propozycjami, ale nikomu chyba nie przyszło do głowy, że tyle wody w rzece upłynie zanim Wojciech Hoffmann z kolegami dadzą słuchaczom coś nowego. Końcem 2024 roku ukazał się premierowy singiel „Nowy Rozdział” i oficjalnie ogłoszono, że nadchodzą „Blizny”. Ostatnie miesiące bez wątpienia upływają pod znakiem powrotów zespołów pochodzących z Wielkopolski. Najpierw w połowie grudnia 2024 muzycy Acid Drinkers potwierdzili, że wracają w kultowym składzie, a chwile później formacja Turbo zapowiedziała premierę krążka „Blizny”. Początek 2025 roku to także powrót stołecznej Armii z nowym albumem „Wojna i Pokój”, który miałem przyjemność również zrecenzować tutaj. Wróćmy jednak do Turbo. Pierwotnie najnowsza propozycja zespołu miała ukazać się na rynku 1 lutego, jednak ostatecznie premierę przesunięto o ponad miesiąc, na 14 marca. Płytę jednak można było zakupić na lutowych koncertach, więc wielu słuchaczy zapoznało się z całością jeszcze przed oficjalnym wydaniem. Wojciech Hoffmann, w rozmowie na łamach miesięcznika „Teraz Rock”, wspominał, że materiał, który składa się na „Blizny”, dojrzewał latami. Dlaczego? Jak mówi, nie był do końca zadowolony z „Piątego Żywiołu”, ponieważ było w nim coś z kompromisu. Nawet jeśli rzeczywiście tak było, to najnowszy album zdecydowanie jest bezkompromisowy i prze do przodu niczym dobrze naoliwiona maszyna. Mało tu charakterystycznych riffów w stylu równie kultowego Iron Maiden, bo jak stwierdził sam Hoffmann: „Ironów już u nas nie będzie. Ja się galopad nagrałem”. Zdecydowanie „Bliznom” bliżej do Judas Priest. Wystarczy posłuchać singlowego „Nowego rozdziału”. Bez dwóch zdań: ten numer mógłby się znaleźć na którejś z ostatnich płyt ekipy dowodzonej przez Roba Halforda. I nie jest to w żadnym wypadku zarzut. Od początku słychać, że Turbo – wbrew zapowiedzi Hoffmanna – nie straciło swojej muzycznej rozpoznawalności. Pierwsze dźwięki intra sprawiają, że wiemy dokładnie z kim mamy do czynienia. Jest melodyjność, czyli element, który jest główną składową muzyki Turbo, jednak z solidnym gitarowym dołożeniem do pieca. Wydaje mi się, że brzmieniowo jest to najmocniejsza propozycja Turbo w XXI wieku. I pomyśleć, że pierwsza wersja materiału nawiązywała stylem do „Smaku ciszy”, albumu znacznie lżejszego, który w tym roku skończył czterdzieści lat. Na „Bliznach” nie brakuje thrashowych rytmów. Dobrym przykładem „Przyjdź do mnie”, kolejna propozycja, która jest bliska Judas Priest. Na przykładzie tej kompozycji można zaobserwować, jak bardzo zmieniła się koncepcja całości. Bo to numer pochodzący jeszcze z pierwszej wersji materiału. W refrenie to słychać, ale zwrotki to już po prostu czysty ogień. Swoją drogą kapitalnymi solówkami popisują się tutaj Wojtek Cugowski oraz Krzysztof Śniadecki. Skoro już wywołałem temat gości, to na „Bliznach” obecny jest także drugi z braci Cugowskich – Piotr. Jego duet wokalny z Tomkiem Struszczykiem w „W.W.W.W.” jest po prostu genialny. Sama kompozycja zaczynająca się niemal identycznym riffem jak „Immigrant Song” Led Zeppelin granym na basie, przeradza się w epicką opowieść. Kolejne propozycje pędzą na złamanie karku. A Turbo na pełnej prędkości to najlepsza odsłona zespołu. Chociaż nie brakuje momentów, kiedy ciężar nie opada, ale tempo zwalnia. Sabbathowe intro „Zawrotu głowy” toczy się niczym walec, by po około czterdziestu sekundach przerodzić się w klasyczne heavymetalowe łojenie. „Łotr” to chyba najbardziej wielowątkowa propozycja na płycie, zresztą pełna emocji i gniewu. Nie trudno domyślić się, kto ze współczesnego świata jest tytułową postacią. I to mimo faktu, że są obozy, które nadal mu pomagają. Nie ulega wątpliwości, że Turbo w latach osiemdziesiątych, poza wpływem muzycznym, było zaangażowane społecznie i politycznie za sprawą m.in. kultowych „Dorosłych dzieci”. Dlatego nie dziwi „Zwyczajnie nie”. Utwór jest adresowany do polityków, a wokalnie udziela się tutaj dodatkowo brat Tomasza Struszczyka, Bartosz. „Blizny” zamyka kompozycja zatytułowana „Spokojny”. To króciutka ballada z bardzo emocjonalnym wokalem i poruszającym tekstem. Idealny moment wytchnienia po ostrej jeździe i puenta albumu. Wojciech Hoffmann mówiąc o „Bliznach” wspominał, że pokazuje tą płytą całemu światu środkowy palec, robiąc płytę taką jaką chciał – bez kompromisów, bez „maidenowych” galopad. I choć normalnie po takim geście człowiek mógłby się obrazić, to ja mogę wyłącznie kiwam głową z aprobatą. „Blizny” to album dopracowany od A do Z. Teraz pozostaje wyłącznie wierzyć, że kolejny album Turbo nie powstanie za dziesięć lat, tylko znacznie szybciej. Szymon Pęczalski By now, it’s over forty years ago that Turbo released one of the best debut heavy metal albums of the early eighties in the shape of 'Dorosłe Dzieci'. Their most recent albums ‘Strażnik Światła’ and ‘Piąty Żywioł’, both over a decade old at this point, were textbook examples of an old heavy metal band aging gracefully: expertly crafted hard rock and heavy metal songs, though without the youthful fire of their early work. Imagine my surprise when the intro of ‘Nowy Rozdział’ came blasting out of my speakers. While ‘Blizny’ is clearly the work of the same Turbo, something has re-energized the band. Throughout their career, Turbo has found itself swaying back and forth between traditional heavy metal and thrash metal. Although ‘Blizny’ sounds notably more aggressive than its three predecessors, the aggression isn’t necessarily that of a thrash metal band. Instead, the most intense moments on ‘Blizny’ have more in common with the less polished end of the power metal spectrum. Also, the latter half of the album in particular contains a few songs that easily could have fit on ‘Strażnik Światła’ and ‘Piąty Żywioł’, if the production was a bit more old school. And that is exactly where ‘Blizny’ is one of Turbo’s best albums. Unlike previous albums which went all in on the modernity (2001’s ‘Awatar’) or thrashing intensity (1987’s ‘Ostatni Wojownik’), multiple extremes of Turbo’s sound are present on ‘Blizny’, and they enhance each other nicely. Sometimes even within the same song; ‘Zawrót Głowy’ combines the melodic elegance of traditional heavy metal with more contemporary, propulsive rhythms in a very effective manner. But the occasional bite that ‘Blizny’ has also helps songs like the classy ‘Magnetczny Sen’ or the somewhat melancholic ‘Na Dno’ stand out more than they would have otherwise. In lesser hands, that could make the album end up sounding disjointed, but it works wonders here. Aside from the aforementioned opening track ‘Nowy Rozdział’, which bulldozes through everything in its path even though it has a more open chorus, ‘Łotr’ is another highlight. It largely is one of the more aggressive songs on the album, but is made all the more dynamic through some quieter sections. Having a strong, versatile singer like Tomasz Struszczyk is quite helpful in creating such a song. Closing track ‘Zwyczajnie Nie’ is another highly dynamic song which culminates in a supremely melodic finale. On the lighter side of the album, ‘Przyjdź do Mnie’ is a fantastic hardrocker that gives Struszczyk all the space he needs to excel. ‘Blizny’ is easily Turbo’s best album since 2006’s ‘Tożsamość’, possibly even since ‘Ostatni Wojownik’. Guitarist Wojciech Hoffmann and his men have really gathered all their strengths and poured them into a bunch of great songs, which – partly due to the modern, yet surprisingly natural production – demand a little more attention than usual. Struszczyk’s highly versatile voice really helps bring out all the dynamics ‘Blizny’ aims for, and he is truly a worthy successor to the legendary Grzegorz Kupczyk. All of this makes ‘Blizny’ a must-hear if you like heavy metal, and adventurous hardrockers may just find something to enjoy here as well. Agonymph ..::TRACK-LIST::.. 1. Intro 02:16 2. Nowy rozdział 04:05 3. Wszystko wszędzie woła więcej 06:27 4. Łotr 06:36 5. Przyjdź do mnie 04:52 6. Magnetyczny sen 04:34 7. Zawrót głowy 04:31 8. Na dno 04:36 9. Do domu 05:11 10. Zwyczajnie nie 06:35 11. Spokojny 02:19 ..::OBSADA::.. Wojciech Hoffmann - Guitars Bogusz Rutkiewicz - Bass Mario 'Bobiś' Bobkowski - Drums Tomek Struszczyk - Vocals, Guitars (acoustic) (track 4) Przemek Niezgódzki - Guitars https://www.youtube.com/watch?v=FILdfdIwlFQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-27 18:36:33
Rozmiar: 394.00 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Urszula Sipińska - Antologia (3 CD) --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Urszula Sipińska Album................: Antologia Genre................: Pop Source...............: CD Year.................: 1998 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Quality..............: Lossless, (avg. compression: 61 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Information..........: AKAR Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting CD 1 --------------------------------------------------------------------- 1. Urszula Sipińska - Zapomniałam [03:25] 2. Urszula Sipińska - Poziomki [02:43] 3. Urszula Sipińska - Rafael [03:25] 4. Urszula Sipińska - Kukułeczka [03:16] 5. Urszula Sipińska - Śpiewam i gram [04:49] 6. Urszula Sipińska - Chłopak z drewna [02:46] 7. Urszula Sipińska - Gdzie ten świat 60-tych lat [03:24] 8. Urszula Sipińska - To był świat w zupełnie starym stylu [02:46] 9. Urszula Sipińska - Razem z moim psem [02:37] 10. Urszula Sipińska - Ale nie z tobą [03:39] 11. Urszula Sipińska - Mieszkam tu tyle lat [03:59] 12. Urszula Sipińska - Pamiętam nas [04:46] 13. Urszula Sipińska - Ach, cóż to za romans był [03:30] 14. Urszula Sipińska - Mam cudownych rodziców [04:22] 15. Urszula Sipińska - Tam, gdzie nie ma nas [04:22] 16. Urszula Sipińska - Chce wyjechać na wieś [03:30] 17. Urszula Sipińska - Czy nas jeszcze pamiętasz [06:40] 18. Urszula Sipińska - Trochę żal szalonych lat [03:14] Playing Time.........: 01:07:22 Total Size...........: 416,06 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting CD 2 --------------------------------------------------------------------- 1. Urszula Sipińska - Zabaw się w mój świat [04:29] 2. Urszula Sipińska - Dom był zawsze pełen gości [02:52] 3. Urszula Sipińska - Wypożyczalnia snów [03:12] 4. Urszula Sipińska - Weź kolorowy film [03:46] 5. Urszula Sipińska - Buty lila-róż [03:08] 6. Urszula Sipińska - Muzyk, muzyk [02:52] 7. Urszula Sipińska - Miękko i czule [04:38] 8. Urszula Sipińska - Małe pół godziny [04:19] 9. Urszula Sipińska - Nie mów mi, że kochasz [04:04] 10. Urszula Sipińska - Są takie dni w tygodniu [04:01] 11. Urszula Sipińska - Mam tylko ciebie [04:04] 12. Urszula Sipińska - A kiedy ludziom ludzi brak [03:21] 13. Urszula Sipińska - Sentymentalny dzień [03:06] 14. Urszula Sipińska - Komiksowy świat [03:29] 15. Urszula Sipińska - Szalala, zabawa trwa [03:36] 16. Urszula Sipińska - Dla wszystkich cierpliwych bab [03:30] 17. Urszula Sipińska - Nie zapomniałam [03:38] 18. Urszula Sipińska - Znowu jestem dziś w podróży [03:21] Playing Time.........: 01:05:37 Total Size...........: 416,26 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting CD 3 Ballady --------------------------------------------------------------------- 1. Urszula Sipińska - Płynąc [03:57] 2. Urszula Sipińska - Na łąkach snów odpoczywam [04:34] 3. Urszula Sipińska - Bright days will come [05:40] 4. Urszula Sipińska - Jak gdyby we śnie [02:42] 5. Urszula Sipińska - Jaka jesteś Mario [03:40] 6. Urszula Sipińska - Po prostu wybacz mi [04:11] 7. Urszula Sipińska - Piosenka do słuchania we dwoje [03:25] 8. Urszula Sipińska - Nim zakwitnie tysiąc róż [03:25] 9. Urszula Sipińska - Komu weselne dzieci [04:02] 10. Urszula Sipińska - Wołaniem wołam Cię [07:02] 11. Urszula Sipińska - Urszula Kochanowska [02:49] 12. Urszula Sipińska - Jest miejsce na ziemi [03:52] 13. Urszula Sipińska - Za krótkie życie [03:52] 14. Urszula Sipińska - Przepis na bezsenność [03:28] 15. Urszula Sipińska - Pod moim oknem mieszkał ptak [03:10] 16. Urszula Sipińska - The memory [05:09] 17. Urszula Sipińska - Zabawny pomysł [03:13] Playing Time.........: 01:08:19 Total Size...........: 374,39 MB
Seedów: 46
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-27 13:56:48
Rozmiar: 1.20 GB
Peerów: 34
Dodał: rajkad
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Andrzej Rybiński - Platynowa płyta --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Andrzej Rybiński Album................: Platynowa płyta Genre................: Pop Source...............: CD Year.................: 2003 Ripper...............: EAC (Secure mode) & Lite-On iHAS124 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Version..............: reference libFLAC 1.3.1 20141125 Quality..............: Lossless, (avg. compression: 59 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: VorbisComment Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. Andrzej Rybiński - Czas relaksu [03:21] 2. Andrzej Rybiński - Bądź tu [03:17] 3. Andrzej Rybiński - Dżinsowy plecak [03:26] 4. Andrzej Rybiński - Na dnie serca schowaj żal [03:12] 5. Andrzej Rybiński - Sen o życiu [02:59] 6. Andrzej Rybiński - Po sezonie [03:33] 7. Andrzej Rybiński - Pocieszanka [03:32] 8. Andrzej Rybiński - Za każdą cenę [04:01] 9. Andrzej Rybiński - Nie liczę godzin i lat [03:22] 10. Andrzej Rybiński - Czy pamiętasz jak to bylo [03:30] 11. Andrzej Rybiński - Kawa czy herbata [02:21] 12. Andrzej Rybiński - Zima tuż [03:08] 13. Andrzej Rybiński - Nocna kołysanka [03:10] 14. Andrzej Rybiński - Mam czas [03:01] 15. Andrzej Rybiński - Życie bez ciebie - Życie na kredyt [03:27] 16. Andrzej Rybiński - Kiedy lato wraca [03:12] 17. Andrzej Rybiński - Życie prawdziwe [02:49] Playing Time.........: 55:28 Total Size...........: 327,98 MB
Seedów: 14
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-27 09:57:19
Rozmiar: 331.29 MB
Peerów: 11
Dodał: rajkad
Opis
...( Info )...
Artist: Various Artists Album: Singing in the Shower Year: 2025 Format: mp3 320 kbps ...( TrackList )... 01. Cher - Believe 02. Tina Turner - What’s Love Got to Do with It 03. The Proclaimers - I'm Gonna Be (500 Miles) 04. Coldplay - Viva La Vida 05. Rose - APT 06. fun. - We Are Young (feat. Janelle Monáe) 07. Starship - We Built This City 08. Panic! At The Disco - High Hopes 09. Lukas Graham - 7 Years 10. Flo Rida - Wild Ones (feat. Sia) 11. Donna Lewis - I Love You Always Forever 12. Ben E. King - Stand by Me 13. The Pretenders - I’ll Stand by You 14. Uncle Kracker - Follow Me 15. Bruno Mars - Just the Way You Are 16. Coldplay - Yellow 17. Dua Lipa - New Rules 18. Clean Bandit - Rockabye (feat. Sean Paul & Anne-Marie) 19. Charlie Puth - We Don’t Talk Anymore (feat. Selena Gomez) 20. David Guetta - Titanium (feat. Sia) 21. Jason Mraz - I’m Yours 22. James Blunt - You’re Beautiful 23. Ed Sheeran - Shape of You 24. Starship - Nothing's Gonna Stop Us Now 25. Coldplay - A Sky Full of Stars 26. Ava Max - Sweet but Psycho 27. Clean Bandit - Symphony (feat. Zara Larsson) 28. Rudimental - These Days (feat. Jess Glynne, Macklemore & Dan Caplen) 29. Bruno Mars - Locked Out of Heaven 30. Jason DeRulo - Want to Want Me 31. Fitz and The Tantrums - HandClap 32. Bebe Rexha - Meant to Be (feat. Florida Georgia Line) 33. Gayle - abcdefu 34. Ed Sheeran - Shivers 35. David Guetta - I’m Good (Blue) 36. Dua Lipa - Levitating (feat. DaBaby) 37. Jess Glynne - I'll Be There
Seedów: 98
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-27 08:25:16
Rozmiar: 317.05 MB
Peerów: 12
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Various Artists Album: Country Musik Hits Year: 2025 Genre: Country Format: mp3 320 kbps ...( TrackList )... 01. Dasha - Austin 02. Cody Johnson - I'm Gonna Love You 03. Sam Barber - Indigo (feat. Avery Anna) 04. Luke Combs - Ain't No Love in Oklahoma (From Twisters The Album) 05. Zach Bryan - I Remember Everything (feat. Kacey Musgraves) 06. Miranda Lambert - Ain’t in Kansas Anymore (From Twisters The Album) 07. Warren Zeiders - Relapse 08. Cameron Whitcomb - Medusa 09. Bailey Zimmerman - Holy Smokes 10. Cole Swindell - Forever to Me 11. Tyler Braden - Devil You Know 12. Shania Twain - Boots Don't (From Twisters The Album) 13. Keith Braxton - Cozy 14. Chase Matthew - Darlin' 15. Michael Marcagi - Scared to Start 16. Redferrin - Just like Johnny 17. Gabby Barrett - Growin’ Up Raising You 18. Jelly Roll - Dead End Road (From Twisters The Album) 19. Gavin Adcock - Loose Strings 20. Megan Moroney - Never Left Me (From Twisters The Album) 21. Zach Bryan - Blue Jean Baby 22. Noah Rinker - Save My Soul 23. Adrien Nunez - LOW ROAD (feat. Avery Anna) 24. Randy Travis - Where That Came From 25. Jenna Raine - Roses (feat. Avery Anna) 26. Willow Avalon - Homewrecker 27. Conner Smith - Steal My Thunder (feat. Tucker Wetmore) [From Twisters The Album] 28. Ashley McBryde - Ain't Enough Cowboy Songs 29. Kane Brown - Country Classic (From Twisters The Album) 30. Sam Barber - Thought of You 31. Ian Munsick - Fixin' Me 32. Thomas Rhett - Feelin' Country (From Twisters The Album) 33. The Castellows - Sober Sundays 34. Cody Johnson - Dirt Cheap 35. Tucker Wetmore - Already Had It (From Twisters The Album) 36. Austin Snell - Wildfire 37. Warren Zeiders - Can a Heart Take 38. Tanner Usrey - Beautiful Lies 39. Mason Ramsey - Live Lonely 40. Billy Strings - Gild the Lily
Seedów: 55
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-27 08:24:58
Rozmiar: 302.39 MB
Peerów: 17
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Rhythm & Blues; Soul; Pop Country of artist (group): USA Year of publication: 1963-2016 Audio codec: MP3 Rip type: tracks Audio bitrate: 320 kbps Duration: 11:23:30 ...( TrackList )... Studio & Live Albums 1963 - Right Now! - (320 kbps) - 29:41 1964 - Some Blue-Eyed Soul - (320 kbps) - 27:12 1965 - This Is New! - (320 kbps) (Vinyl) - 25:12 1965 - You've Lost That Lovin' Feelin - (320 kbps) - 31:19 1965 - Just Once In My Life - (320 kbps) - 33:57 1965 - Back To Back - (320 kbps) - 30:21 1966 - Soul And Inspiration - (320 kbps) (Vinyl) - 30:35 1966 - Go Ahead And Cry - (320 kbps) (Vinyl) - 34:14 1967 - Sayin' Somethin' - (320 kbps) (Vinyl) - 34:52 1967 - Souled Out - (320 kbps) - 32:04 1968 - Standards - (320 kbps) (Vinyl) - 34:42 1968 - One For The Road - (320 kbps) (Vinyl) - 35:46 1969 - Re-Birth - (320 kbps) (Vinyl) - 33:30 1974 - Give It To The People - (320 kbps) - 36:02 1975 - The Sons Of Mrs. Righteous - (320 kbps) - 34:51 1990 - Reunion - (320 kbps) - 40:51 2008 - Live On The Sunset Strip - (320 kbps) - 45:44 2016 - The Righteous Brothers - (320 kbps) - 47:55 Selected Compilations 1967 - Greatest Hits - (320 kbps) (Vinyl) - 36:31 1969 -Greatest Hits, Vol 2 - (320 kbps) (Vinyl) - 27:40
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-27 08:24:58
Rozmiar: 1.59 GB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
1 José Padilla – Que Bonito 5:57
2 John Martyn – Sunshines Better (Talvin Singh) 5:48 3 Indo Aminata – Leo Leo 4:47 4 Paco Fernandez – Grillos5:14 5 Voices Of Kwahn – Return Journey 6:12 6 Les Jumeaux – Miracle Road 6:54 7 Wasis Diop – No Sant (Flytronix Mix) 4:56 8 Levitation – Out Of Time 4:34 9 Fila Brazillia – Place De La Concorde 5:49 10 Chicane – Offshore (Ambient Mix) 7:01 11 Afterlife – 5th & Avenida 5:18 12 Karen Ramirez – Troubled Girl (Spanish Version) 4:19 13 Phil Mison – Lula 6:27 14 Stan Getz – Street Tattoo 5:18
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-27 00:12:12
Rozmiar: 108.91 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
1 José Padilla – Walking On Air 6:14
2 Nova Nova – Tones (Café Del Mar Version) 6:18 3 Pat Metheny –Sueno Con Mexico 5:56 4 Afterlife – Blue Bar 6:50 5 Miro – Emotions Of Paradise 7:58 6 Nightmares On Wax – Nights Interlude (Original Version) 3:27 7 Eighth Wave - Panama Bazaar 6:42 8 Pressure Drop – Dusk 5:44 9 Alex Neri – Asia 5:25 10 Moodswings – Redemption Song 6:41 11 Fazed Idjuts Feat. Sally Rodgers – Dust Of Life (Swoop Edit) 7:18 12 Beat Foundation – My Freedom 6:09 13 Heavyshift – Last Picture Show 3:48
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-27 00:07:30
Rozmiar: 107.13 MB
Peerów: 3
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. LOBOTOMY DEPT to fińsko-szwedzki industrialny projekt założony w 2016 roku przez Lasse (HOODED MENACE) oraz Rogga (PAGANIZER, RIBSPREADER i dużo więcej). Poza uwielbieniem do wszystkiego co death’owego, thrash’owe i doom’owe muzycy ujawniają swoje zainteresowanie industrialem późnych lat ’80-tych i wczesnych lat ’90-tych spod znaku takich zespołów jak GODFLESH, MINISTRY, SCORN, NAILBOMB. Po stworzeniu kilku wspólnych deathmetalowych projektów oczywistym było, że dwaj doświadczeni gitarzyści powrócą do korzeni i stworzą coś na miarę w/w zespołów. Potwierdzeniem powyższego jest również fakt, iż jednym z wczesnych zespołów, w którym udzielał się Rogga był właśnie industrialny TERMINAL GRIP, podczas gdy Lasse eksperymentował z industrialnymi wpływami w późnej twórczości legendarnego PHLEGETHON. LOBOTOMY DEPT to właśnie powrót do tamtych czasów! LOBOTOMY DEPT is a Finnish/Swedish industrial band formed in 2016 by Lasse of HOODED MENACE fame and Rogga from PAGANIZER, RIBSPREADER and many more. Besides all things deathly, thrashy and doomy, these guys share an interest in the late 80's/early 90's style of industrial metal (think of GODFLESH, MINISTRY, SCORN, and NAILBOMB). So after collaborating on a few death metal projects, it was only a matter of time before the two would come up with something that leaned more on the industrial side of metal. Actually one of the early bands by Rogga was the industrial metal band TERMINAL GRIP and Lasse was experimenting with industrial influences on the very late PHLEGETHON material back in the early 90's. You could say LOBOTOMY DEPT takes them back in time to continue the work they started many years ago. ..::TRACK-LIST::.. 1. Endtimer 05:37 2. Controller Breeder 05:42 3. Epitome 05:33 4. Cold Rising 04:41 Recorded 2016 at Horrisound Studios and The Rotpit. ..::OBSADA::.. Rhythm Guitar, Bass, Lyrics By - Rogga Johansson Vocals, Lead Guitar, Programmed By - Lasse Pyykkö https://www.youtube.com/watch?v=CcS1G7cIxhU SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-26 19:36:11
Rozmiar: 51.21 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. LOBOTOMY DEPT to fińsko-szwedzki industrialny projekt założony w 2016 roku przez Lasse (HOODED MENACE) oraz Rogga (PAGANIZER, RIBSPREADER i dużo więcej). Poza uwielbieniem do wszystkiego co death’owego, thrash’owe i doom’owe muzycy ujawniają swoje zainteresowanie industrialem późnych lat ’80-tych i wczesnych lat ’90-tych spod znaku takich zespołów jak GODFLESH, MINISTRY, SCORN, NAILBOMB. Po stworzeniu kilku wspólnych deathmetalowych projektów oczywistym było, że dwaj doświadczeni gitarzyści powrócą do korzeni i stworzą coś na miarę w/w zespołów. Potwierdzeniem powyższego jest również fakt, iż jednym z wczesnych zespołów, w którym udzielał się Rogga był właśnie industrialny TERMINAL GRIP, podczas gdy Lasse eksperymentował z industrialnymi wpływami w późnej twórczości legendarnego PHLEGETHON. LOBOTOMY DEPT to właśnie powrót do tamtych czasów! LOBOTOMY DEPT is a Finnish/Swedish industrial band formed in 2016 by Lasse of HOODED MENACE fame and Rogga from PAGANIZER, RIBSPREADER and many more. Besides all things deathly, thrashy and doomy, these guys share an interest in the late 80's/early 90's style of industrial metal (think of GODFLESH, MINISTRY, SCORN, and NAILBOMB). So after collaborating on a few death metal projects, it was only a matter of time before the two would come up with something that leaned more on the industrial side of metal. Actually one of the early bands by Rogga was the industrial metal band TERMINAL GRIP and Lasse was experimenting with industrial influences on the very late PHLEGETHON material back in the early 90's. You could say LOBOTOMY DEPT takes them back in time to continue the work they started many years ago. ..::TRACK-LIST::.. 1. Endtimer 05:37 2. Controller Breeder 05:42 3. Epitome 05:33 4. Cold Rising 04:41 Recorded 2016 at Horrisound Studios and The Rotpit. ..::OBSADA::.. Rhythm Guitar, Bass, Lyrics By - Rogga Johansson Vocals, Lead Guitar, Programmed By - Lasse Pyykkö https://www.youtube.com/watch?v=CcS1G7cIxhU SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-26 19:32:16
Rozmiar: 170.22 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Debiutancki krążek krakowskiego crossover'owego Terrordome . Płyta została zarejestrowana w Psychosound Recording Studio pod okiem zespołu i Simona Piotrowskiego. Na albumie znajduje się trzynaście utworów (w tym cover Nuclear Assault) trwających dwadzieścia osiem minut. Chaos Vault: Są pewne kapele, które lubię recenzować, pomimo tego, że raczej mnie nie zaskoczą zmianą stylistyczną. Albo spadkiem formy. W tym zacnym gronie znajduje się krakowski Terrordome. Chłopaki w końcu spięli pośladki i wypuścili pełnowymiarowy debiut. Zwie się on „We’ll Show You Mosh, Bitch!”. I słowa kurwa mać dotrzymują. Nie ma w Polsce wielu zespołów, które grałyby crossover z taką werwą i zaangażowaniem jak Łapa i spółka. Zapierdalają jak teżewe, czy jak się to francuskie ustrojstwo nazywa, walą w mordę jak w dysfunkcyjnej rodzinie, kopią po dupie i wszystko co tylko możecie sobie wyobrazić. Terrordome w swoich kompozycjach nie stosuje zabiegu, jakim jest zwolnienie.Ta muzyka jest naprawdę odegrana na najwyższych obrotach, cała kipi energią. Oparta na najlepszych wzorcach DRI, S.O.D., Anthrax czy Nuclear Assault, którego numer notabene kapela skowerowała. Tylko dlaczego zmienili tytuł z „Hang The Pope” na „Hang The Cop”? Policjanty to często miłe ludzie, za to klechami kilka latarń bym przyozdobił, hehe. Nie ważne, Krakowiacy nie dają nam czasu na wytchnienie i zastanawianie się nad takimi błahymi sprawami, gdy dookoła lecą iskry. W zasadzie to nie jest muzyka na jakiś głębszy rozbiór, analizę i snucie filozoficznych rozważań, to po prostu czysta pieprzona adrenalina zamknięta w dwudziestu ośmiu minutach. Terrordome obserwuję od ich samego początku w zasadzie i bardzo podoba mi się ścieżka, którą obrali. Znakomity debiut tylko to potwierdza. Good job. '80s are back! The fastest crossover thrash rapes your ears and kicks your ass all over the place! 13 tracks of thrashing speed in the vein of Slayer, Cryptic Slaughter, Dark Angel, Razor, S.O.D. & Evildead. That is 'We'll Show You Mosh, Bitch!'. ..::TRACK-LIST::.. 1. This Aggression Never Gives A Shit To The Society 00:34 2. Wish You Were Killed (Soloist - Paua) 02:32 3. Silence (While The Violence's On) 01:55 4. Thrash Till Deaf (Soloist - Uappa) 02:21 5. Bad Motherfucker 02:19 6. Blowjobber (Soloist - Paua, Uappa) 02:26 7. Chemicals Of Death/Urban Mutants 01:52 8. Emobodimental (Soloist - Paua) 02:22 9. New World's Evil (Soloist - Balitz) 02:31 10. Broken Government 01:42 11. Terrorized (Soloist - Balitz) 02:06 12. Hang The Cop 00:42 13. The Whole Audience Goes Full Blast! 05:11 Track 13 contains an untitled hidden track and has duration 5:11 in total in the file. The hidden track is a prank from the recording session and also includes a short reprise of track 13.1 at the end. Track 12 is a little changed Nuclear Assault song 'Hang The Pope' taken from 'Game Over' album. ..::OBSADA::.. Bass, Vocals - Tom the Srom Drums - Mekong Minetaur Guitar - Paua Siffredi Guitar, Vocals - Uappa Terror https://www.youtube.com/watch?v=NQ5jlYdHBFI SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-26 17:28:50
Rozmiar: 69.74 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Debiutancki krążek krakowskiego crossover'owego Terrordome . Płyta została zarejestrowana w Psychosound Recording Studio pod okiem zespołu i Simona Piotrowskiego. Na albumie znajduje się trzynaście utworów (w tym cover Nuclear Assault) trwających dwadzieścia osiem minut. Chaos Vault: Są pewne kapele, które lubię recenzować, pomimo tego, że raczej mnie nie zaskoczą zmianą stylistyczną. Albo spadkiem formy. W tym zacnym gronie znajduje się krakowski Terrordome. Chłopaki w końcu spięli pośladki i wypuścili pełnowymiarowy debiut. Zwie się on „We’ll Show You Mosh, Bitch!”. I słowa kurwa mać dotrzymują. Nie ma w Polsce wielu zespołów, które grałyby crossover z taką werwą i zaangażowaniem jak Łapa i spółka. Zapierdalają jak teżewe, czy jak się to francuskie ustrojstwo nazywa, walą w mordę jak w dysfunkcyjnej rodzinie, kopią po dupie i wszystko co tylko możecie sobie wyobrazić. Terrordome w swoich kompozycjach nie stosuje zabiegu, jakim jest zwolnienie.Ta muzyka jest naprawdę odegrana na najwyższych obrotach, cała kipi energią. Oparta na najlepszych wzorcach DRI, S.O.D., Anthrax czy Nuclear Assault, którego numer notabene kapela skowerowała. Tylko dlaczego zmienili tytuł z „Hang The Pope” na „Hang The Cop”? Policjanty to często miłe ludzie, za to klechami kilka latarń bym przyozdobił, hehe. Nie ważne, Krakowiacy nie dają nam czasu na wytchnienie i zastanawianie się nad takimi błahymi sprawami, gdy dookoła lecą iskry. W zasadzie to nie jest muzyka na jakiś głębszy rozbiór, analizę i snucie filozoficznych rozważań, to po prostu czysta pieprzona adrenalina zamknięta w dwudziestu ośmiu minutach. Terrordome obserwuję od ich samego początku w zasadzie i bardzo podoba mi się ścieżka, którą obrali. Znakomity debiut tylko to potwierdza. Good job. '80s are back! The fastest crossover thrash rapes your ears and kicks your ass all over the place! 13 tracks of thrashing speed in the vein of Slayer, Cryptic Slaughter, Dark Angel, Razor, S.O.D. & Evildead. That is 'We'll Show You Mosh, Bitch!'. ..::TRACK-LIST::.. 1. This Aggression Never Gives A Shit To The Society 00:34 2. Wish You Were Killed (Soloist - Paua) 02:32 3. Silence (While The Violence's On) 01:55 4. Thrash Till Deaf (Soloist - Uappa) 02:21 5. Bad Motherfucker 02:19 6. Blowjobber (Soloist - Paua, Uappa) 02:26 7. Chemicals Of Death/Urban Mutants 01:52 8. Emobodimental (Soloist - Paua) 02:22 9. New World's Evil (Soloist - Balitz) 02:31 10. Broken Government 01:42 11. Terrorized (Soloist - Balitz) 02:06 12. Hang The Cop 00:42 13. The Whole Audience Goes Full Blast! 05:11 Track 13 contains an untitled hidden track and has duration 5:11 in total in the file. The hidden track is a prank from the recording session and also includes a short reprise of track 13.1 at the end. Track 12 is a little changed Nuclear Assault song 'Hang The Pope' taken from 'Game Over' album. ..::OBSADA::.. Bass, Vocals - Tom the Srom Drums - Mekong Minetaur Guitar - Paua Siffredi Guitar, Vocals - Uappa Terror https://www.youtube.com/watch?v=NQ5jlYdHBFI SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-26 17:25:20
Rozmiar: 226.18 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. 'Metropolis Part 2: Scenes From A Memory' Dream Theater , 'Live On The Edge Of Forever' Symphony X , 'Spirit Of Live' Vanden Plas , 'BE' Pain Of Salvation i 'One Cold Winter's Night' Kamelot , a teraz 'Mind Full Circle: Live From Center Stage' Pagan's Mind. SZTUKA! It’s a bit odd, but I’ve never felt that Norwegian progressive metallers Pagan’s Mind have ever gotten as much attention as they deserve. They’re as equally good as the bands they’re compared to, like Dream Theater, Symphony X and Circus Maximus; plus they have their own unique approach to the genre that has always made them stand out from the rest of the pack. If you’ve ever heard Celestial Entrance or God’s Equation, then you know very well what I’m talking about. Speaking of Celestial Entrance, that’s one record that you’ll be hearing in it’s entirety here in this crowdfunded DVD/BD/CD set which was originally recorded last year during Center Stage. But that’s not all you get, as a bonus disc illustrates even more of the band’s very best tunes like “Engimatic Mission”, “Eyes Of Fire”, “God’s Equation” and of course the majestic instrumental performance of “Full Circle.” But while all of this might sound well and good, let’s break it down a little bit and get into the reviewing part of this observation. When I’m approached with a live performance, the first thing I expect is quality. I literally expect the recording to sound just as it would if I was standing in the front row, right next to the speakers. I expect the vocals to carry out through the audience and all of the instruments to have an audible clarity. Being that this is a live performance, it should sound even better than and be performed with a greater sense of conviction than on the albums themselves. While I understand that my demands for such a performance might be exponentially high, it pleases me very much when they are met and even exceeded in some cases. It is not surprising to me at all when I find that Full Circle has done exactly that, checking off nearly every single box on my list for a stage performance that one would want to own and treasure for the rest of their lives. Celestial Entrance is the band’s sophomore debut, but is regarded as the band’s best, especially by Metal Archives which gave the album a ninety-three percentile ranking out of one hundred (Based on six reviews.) In any case, this is just the album that the band decided to cover and they’ve done it justice. My biggest worry on this record was “is Nils Rue’s vocal performance going to sound as good live as it does on the records?” which was quelled almost immediately after hearing not but a few minutes of the album’s opener “Through Osiris’ Eyes” which blew my expectations away. For those of you who thought he used some sort of vocal programs to make his voice sound so great, that’s a complete load of hooey as I’m experiencing the real deal live on the stage and can confirm that Rue sounds just as fantastic here as one virtually any of the band’s landmark albums. But not only that, he also gets the harsh vocal sections of Celestial Entrance right as the band work to deliver a powerful display of skill that will certainly help to remind you that you are indeed listening to the same Pagan’s Mind who wrote that album over a decade ago. In other words, they’ve still got it and it shows remarkably. For a progressive metal band, the keyboards are always important as are the clean leads which are both offered with supreme clarity and a big budget production that sounds as good as anything you’ll buy live from Dream Theater and finally gives these Norwegians a chance to shine. They prove their worth instrumentally with “Back To The Magic Of Childhood Alone” which makes the awesomeness of the “Full Circle” instrumental an added topping to the cake. I love a record when I can discern every tap of the drum kit, every single lead and bass riff, every keyboard note and every vocal octave that escapes from the frontman’s mouth, which is what I am definitely getting here. You paid for high quality and you’re getting exactly that. Right now I’m playing this through my Skullcandy tuned Laptop speakers, (which sound pretty damn incredible despite their size) but if you can get this release onto a full surround sound system and with an added flatscreen display of the performance, it’s truly going to sound like you’re there… and trust me folks, you want to be there. There’s literally no use in describing just how great the band are and writing a diatribe explaining how skilled and talented they are, because that’s foolish. Any Pagan’s Mind fan is fully aware of how magnificent these guys are and how they’ve got one of the best damn vocalists in all of progressive metal fronting them. But if you’ve never heard Pagan’s Mind before, you’ll definitely want to pick up this live set as it shows the act performing what is arguably their best recording with as much compassion and coviction as featured on the original disc, as well as some newer cuts. David Bowie’s “Hallo Spaceboy” was also covered here as well, so you’ll definitely want to check that one out. Though what I’ve described as mere icing to the cake in “Full Circle” is considered the standpoint of the record, and from my understanding; it does not exist in any other recorded form as of yet. As for what to expect from such a piece, it will most certainly delight progressive metal fans who have come to expect a certain quality when it comes to overly large and bombastic instrumentals such as this. It reminds me of Dream Theater’s great instrumental pieces, which I’ve always come to admire and will surely sound much better in this live setting than it will on the disc itself. Such a piece was made for an audience and you can’t help but notice the silence of the crowd at this moment, when everyone just seems to be caught in a wave of absolute mesmerism due the sheer incredibility of such an incredible piece of music that would even make the classical composers of metal’s ancestry smile with delight. I feel it is here, on such a profund note as this that I shall wrap up this observation as I once again stress that a sound of such class and precision is indeed proof that heavy metal music can be some of the most intelligent music in the world and considering the nature of most popular artists and quick hooks, it very much is. I could only imagine what such a performance looks like on paper and it’s a sheer wonder that these men can even pull it off. It makes me wonder as to what alien beings would think of our compositions, our art and expression put into such a brillaintly mastered form as I’m bare witness to here. Suffice it to say, Full Circle is definielty one of the best live progressive metal performances that I’ve literally ever heard and captures the genre in it’s purest, most unadulterated form. If you can’t attend a ProgPower festival or just wanted to take one home with you, then you certainly can’t go wrong with this exquisite piece of music and art. Eric May ..::TRACK-LIST::.. Set 1: 1. Approaching 2. Through Osiris 'Eyes 3. Entrance Stargate 4 ....Of Epic Questions 5. Dimensions Of Fire 6. Dreamscape Lucidity 7. The Seven Sacred Promises 8. Back To The Magic Of ChildhoodI: Conception 9. Back To The Magic Of ChildhoodII: Exploring Life 10. In Brilliant White Light 11. Aegean Shores 12. The Prophecy Of Pleiades Set 2: 13. New World Order 14. Intermission 15. Enigmatic Mission 16. Live Your Life Like A Dream 17. Hallo Spaceboy 18. Full Circle 19. Walk Away In Silence (Vocals Michael Eriksen) 20. Eyes Of Fire (Vocals Michael Eriksen) 21. God's Equation 22. United Alliance ..::OBSADA::.. Nils K. Rue - Vocals Ronny Tegner - Keyboards Jørn Viggo Lofstad - Guitars Stian Kristoffersen - Drums Steinar Krokmo - Bass https://www.youtube.com/watch?v=O52advsKR6A SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-26 16:57:23
Rozmiar: 7.66 GB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Andrzej i Eliza - Ballada o butach --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Andrzej i Eliza Album................: Ballada o butach Genre................: Pop Source...............: CD Year.................: 2008 Ripper...............: Exact Audio Copy 0.9b4 & Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Quality..............: Lossless, (avg. compression: 55 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: ID3 v1.1, ID3 v2.3VorbisComment Information..........: Polskie perły Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting --------------------------------------------------------------------- 1. (00:03:15) Andrzej i Eliza - Czeka na nas świat 2. (00:02:36) Andrzej i Eliza - Ballada o butach 3. (00:02:42) Andrzej i Eliza - Czerwone lata 4. (00:03:28) Andrzej i Eliza - Zaloty jesienne anno domini 1971 5. (00:02:35) Andrzej i Eliza - Wstawanie wczesnym rankem 6. (00:02:13) Andrzej i Eliza - Nie na zawsze 7. (00:02:27) Andrzej i Eliza - Dobra miłość między nami 8. (00:04:11) Andrzej i Eliza - Na początku lub na końcu miasta 9. (00:04:04) Andrzej i Eliza - Idzie na deszcz 10. (00:03:04) Andrzej i Eliza - Mój powrót 11. (00:03:27) Andrzej i Eliza - Czas relaksu 12. (00:02:45) Andrzej i Eliza - Jeszcze tylko jeden dzień 13. (00:03:34) Andrzej i Eliza - Wahanie 14. (00:02:14) Andrzej i Eliza - W sześć lat po ślubie 15. (00:03:12) Andrzej i Eliza - Czy pamiętasz jak to było 16. (00:02:59) Andrzej i Eliza - Z mego życia 17. (00:03:01) Andrzej i Eliza - Królem bądź, głową rusz 18. (00:01:59) Andrzej i Eliza - Letni sposób na kłopoty 19. (00:02:46) Andrzej i Eliza - Scheda 20. (00:03:05) Andrzej i Eliza - Ballada pancerna Playing Time.........: 00:59:37 Total Size...........: 316,37 MB
Seedów: 30
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-26 16:37:45
Rozmiar: 321.93 MB
Peerów: 14
Dodał: rajkad
Opis
..::INFO::..
--------------------------------------------------------------------- Maryla Rodowicz - Antologia (3 CD) --------------------------------------------------------------------- Artist...............: Maryla Rodowicz Album................: Antologia Genre................: Pop Source...............: CD Year.................: 1996 Ripper...............: Exact Audio Copy 0.9b4 & Liteon LTN 526 Codec................: Free Lossless Audio Codec (FLAC) Quality..............: Lossless, (avg. compression: 89 %) Channels.............: Stereo / 44100 HZ / 16 Bit Tags.................: ID3 v1.1, ID3 v2.3VorbisComment Included.............: NFO, M3U, CUE Covers...............: Front Back CD --------------------------------------------------------------------- Tracklisting CD 1 --------------------------------------------------------------------- 1. (00:03:23) Maryla Rodowicz - Mówiły mu 2. (00:03:12) Maryla Rodowicz - Ballada wagonowa 3. (00:02:25) Maryla Rodowicz - Dzięcioł i dziewczyna 4. (00:04:21) Maryla Rodowicz - Do łezki łezka 5. (00:02:57) Maryla Rodowicz - Chcę mieć syna 6. (00:03:12) Maryla Rodowicz - Trzy, może nawet cztery dni 7. (00:03:47) Maryla Rodowicz - Jadą wozy kolorowe 8. (00:02:59) Maryla Rodowicz - Jak cię miły zatrzymać 9. (00:03:06) Maryla Rodowicz - Ludzie, kocham was 10. (00:03:07) Maryla Rodowicz - Żyj mój świecie 11. (00:03:27) Maryla Rodowicz - Gonią wilki za owcami 12. (00:03:39) Maryla Rodowicz - Za górami 13. (00:04:13) Maryla Rodowicz - Ludzkie gadanie 14. (00:03:43) Maryla Rodowicz - Z tobą w górach 15. (00:04:26) Maryla Rodowicz - A gdzie to siódme morze 16. (00:04:28) Maryla Rodowicz - Małgośka 17. (00:03:36) Maryla Rodowicz - Diabeł i raj 18. (00:03:19) Maryla Rodowicz - Powołanie 19. (00:02:40) Maryla Rodowicz - Wio koniku 20. (00:04:35) Maryla Rodowicz - Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma 21. (00:04:55) Maryla Rodowicz - Kiedy się dziwić przestanę Playing Time.........: 01:15:30 Total Size...........: 468,67 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting CD 2 --------------------------------------------------------------------- 1. (00:02:39) Maryla Rodowicz - Sing-Sing 2. (00:02:04) Maryla Rodowicz - Damą być 3. (00:03:44) Maryla Rodowicz - Nie ma jak pompa 4. (00:05:49) Maryla Rodowicz - Kolorowe jarmarki 5. (00:02:20) Maryla Rodowicz - Futbol 6. (00:03:38) Maryla Rodowicz - Urodzajny rok 7. (00:02:38) Maryla Rodowicz - Krąży, krąży złoty pieniądz 8. (00:05:00) Maryla Rodowicz - Bossanova do poduszki 9. (00:02:56) Maryla Rodowicz - Gaj 10. (00:03:54) Maryla Rodowicz - Nietakt 11. (00:04:31) Maryla Rodowicz - Gimnastyka 12. (00:03:36) Maryla Rodowicz - Dentysta sadysta 13. (00:05:05) Maryla Rodowicz - Szparka sekretarka 14. (00:02:28) Maryla Rodowicz - Kasa sex 15. (00:02:52) Maryla Rodowicz - Nie wiem, czy wytrzymasz ze mną mały 16. (00:03:28) Maryla Rodowicz - Fruwa twoja marynara 17. (00:04:41) Maryla Rodowicz - Gejsza nocy 18. (00:05:42) Maryla Rodowicz - Wielki trójżaglowiec 19. (00:04:31) Maryla Rodowicz - Przytul mnie Playing Time.........: 01:11:36 Total Size...........: 458,23 MB --------------------------------------------------------------------- Tracklisting CD 3 --------------------------------------------------------------------- 1. (00:04:29) Maryla Rodowicz - Remedium 2. (00:04:27) Maryla Rodowicz - Hej, żeglujże żeglarzu 3. (00:02:41) Maryla Rodowicz - Pejzaż horyzontalny 4. (00:03:56) Maryla Rodowicz - Wariatka tańczy 5. (00:03:28) Maryla Rodowicz - Cyrk nocą 6. (00:04:27) Maryla Rodowicz - Wielka woda 7. (00:04:07) Maryla Rodowicz - Gołębi song 8. (00:05:55) Maryla Rodowicz - Rozmowa przez ocean 9. (00:05:01) Maryla Rodowicz - Niech żyje bal 10. (00:06:00) Maryla Rodowicz - Polska Madonna 11. (00:04:10) Maryla Rodowicz - Święty spokój 12. (00:03:40) Maryla Rodowicz - Człowiek, człowiek 13. (00:04:46) Maryla Rodowicz - W szeregu 14. (00:04:58) Maryla Rodowicz - Dobranoc panowie 15. (00:05:26) Maryla Rodowicz - Tango na głos, orkiestrę i jeszcze jeden głos 16. (00:04:17) Maryla Rodowicz - To już było 17. (00:03:54) Maryla Rodowicz - Dworzec 18. (00:04:13) Maryla Rodowicz - Zostały mi Playing Time.........: 01:19:55 Total Size...........: 497,63 MB
Seedów: 44
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-26 10:52:46
Rozmiar: 1.43 GB
Peerów: 18
Dodał: rajkad
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Każdy, kto choć raz słyszał jakiś koncert Def Leppard, wie doskonale, skąd wziął się przydługawy tytuł najnowszego koncertowego wydawnictwa grupy. Tymi słowami Joe Elliott żegna publiczność w każdym mieście, dziękując za gościnę oraz obiecując powrót i to, że nie zapomną zgromadzonych danego dnia fanów. Until next time and there will be a next time… don’t forget us and we won’t forget you. Każdy fan Def Leppard zna to na pamięć. Każdy fan Def Leppard zna też na pamięć koncertową setlistę zespołu, bo ta jest nudna jak większość polskiego prog rocka. Od lat obowiązkowo wszystkie hity z Hysterii, większość z Pyromanii, ze 2 kawałki z pierwszych płyt na odczepnego, Let’s Get Rocked, bo to ostatni gigantyczny przebój oraz ze dwa czy trzy numery z ostatniej płyty studyjnej. Wyłamali się podczas Viva! Hysteria, kiedy wystąpili jako własny support, grając mnóstwo numerów, których nie wykonywali od lat (nawet stronę B jednego z pierwszych singli, która nawet nie wyszła na żadnej płycie!). Teraz jednak wszystko wróciło do normy. Set znowu jest przewidywalny jak sraczka po mleku z ogórkami kiszonymi, a polotu w tym wszystkim tyle, co w mielonym z ziemniakami. O poszczególnych utworach nie będę pisał, bo jeśli słyszeliście którąkolwiek płytę studyjną lub koncertową Def Leppard, to wiecie dokładnie, co usłyszycie. Bardzo staram się znaleźć jakieś pozytywy tego wydawnictwa, ale idzie mi kiepsko. To znaczy, żeby nie było wątpliwości – wygląda to wszystko niezwykle efektownie (aż za efektownie…), brzmi też całkiem dobrze. No to czego się pan czepiasz? Pretensje do Def Leppard o setlistę koncertową są już tak nudne, że aż głupio to powtarzać. Ale przyjrzyjmy się zestawowi zaprezentowanemu w Detroit. Trzy kawałki z ostatniej płyty – przyzwoicie. I to by było prawie na tyle, jeśli chodzi o utwory nagrane później niż w 87 roku, z wyjątkiem granego zawsze Let’s Get Rocked, czyli wielkiego przeboju z rocku 1992, oraz Rock On – coveru sprzed ponad dekady. Tak, dobrze widzicie. 12 z 17 kompozycji na tej koncertówce to utwory przynajmniej 30-letnie, a z okresu 1993-2014 mamy jeden utwór, w dodatku cover. Na miejscu Viviana Campbella miałbym już dawno dość, bo jego 25-letnia już obecność w zespole sprowadza się tu do wspomnianego coveru i 3 nowych numerów, na których zresztą być może nie grał, bo w trakcie nagrywania ostatniej płyty odwiedzał głównie szpitale, a nie studio nagraniowe (dobrze, że tu chociaż wszystko idzie chyba ku lepszemu). Sprawa numer dwa to absolutnie nieżywa amerykańska publiczność. Ja wiem, że na Def Leppard przychodzi obecnie dość specyficzny typ słuchaczy, ale naprawdę można było nagrać to DVD gdzieś, gdzie ludzie choćby sprawiają wrażenie zainteresowanych. Sprawa kolejna – te same numery na kolejnych trasach i koncertówkach (z chlubnym wyjątkiem setu Ded Flatbird na Viva! Hysteria) byłyby może łatwiejsze do przełknięcia, gdyby pojawiały się w nich jakiekolwiek nowe elementy, tymczasem w zasadzie jedyną zmianą w ostatnich latach jest to, że Bringin’ on the Heartbreak czasem jest grane w wersji elektrycznej, zbliżonej do płytowej, a czasem w akustycznej. I kwestia ostatnia, ale zdecydowanie najsmutniejsza. Nie wiem kogo oni chcą oszukać, ale trzeba być ślepym i głuchym oraz ignorować pewne oczywistości, żeby wierzyć, że większość (na wszelki wypadek nie napiszę, że wszystkie) wokali Joego Elliotta zostało wyśpiewanych tamtego dnia na żywo na scenie w Detroit. Sorry, panowie. Widziałem filmiki z zeszłorocznej trasy. Def Leppard zawsze chwalili się tym, że żaden wokal nie leci nigdy z taśmy. Do 2016 roku pewnie tak było. Na YouTube można znaleźć wystarczająco dużo dowodów na to, że w 2016 roku przynajmniej w niektórych numerach jechali bezczelnie na ścieżkach wokalnych z Viva! Hysteria i Mirror Ball. Tu słychać dokładnie to samo (porównajcie sobie choćby wspomniane już Bringin’ on the Heartbreak z Detroit i z Viva! Hysteria). To, że Joe miał olbrzymie kłopoty z głosem od stycznia zeszłego roku i niesławnego rejsu, który zakończył się katastrofą na tak wielu poziomach, że aż przykro pisać, nie jest żadną tajemnicą. Próba zagrania zaplanowanych na zimę koncertów skończyła się po jednym występie, podczas którego zespół musiał wspierać wokalista supportu. Resztę odwołano, ale kiedy grupa wróciła w maju, Joe nagle brzmiał dużo lepiej… kiedy „śpiewał”, bo nie kiedy mówił między utworami. Do tego dziwne trzymanie mikrofonu, żeby zakryć usta podczas śpiewania (nigdy tego nie robił), naliczanie każdego utworu przez perkusistę (do tej pory miało to miejsce tylko w kilku przypadkach), brak wtrącenia nazwy miasta, gdzie odbywa się koncert, w tekście Rock of Ages (tradycja od zawsze) i ogólne stronienie wokalisty od wybierania się na wybieg, bliżej fanów… Naprawdę mam wyjaśniać? Trudno, zdarza się. Głos poszedł w cholerę, a ponowne odwołanie całej trasy pewnie kosztowałoby fortunę (to i tak były już koncerty przełożone z zimy), ale naprawdę trzeba było z tego cyrku na kółkach wydawać koncertówkę? Nie można było poczekać do 2017 roku i sprawdzić, czy może wokalista nie będzie w lepszej formie? Tym bardziej, że na styczniowych koncertach pamięci Bowiego Elliott na pewno śpiewał na żywo i nie było słychać, żeby miał jakieś kłopoty, choć i nie wkładał w te wykonania na pewno wiele mocy. Po co wyszła ta płyta? Nie znajduję sensownej odpowiedzi, poza tą oczywistą – dla kasy. Choć jest to o tyle dziwne, że przecież nawet takie zespoły jak Def Leppard nie zarabiają już w zasadzie nic na płytach. Przez wiele lat fani nie mogli się doczekać koncertówki z prawdziwego zdarzenia. Było prehistoryczne video z końcówki lat 80. (z materiałem nigdy nie wydanym na CD), były dodatki koncertowe do limitowanych edycji i wznowień płyt, ale nowych albumów koncertowych nie było. Wszystko zmieniło się w ostatnich latach – dostaliśmy przyzwoite Mirror Ball i bardzo udane przedstawienie Viva! Hysteria (oba poskładane z wielu koncertów), a teraz And There Will Be a Next Time... Teoretycznie nic tylko się cieszyć, ale czy naprawdę potrzebowaliśmy tak szybko tej koncertówki, skoro ewidentnie nie było warunków, żeby nagrać to uczciwie i dobrze? Naprawdę nie można było poczekać do 2017 roku i spróbować to nagrać jak trzeba? Jeśli chcecie posłuchać po prostu dobrej muzyki w niezłych wykonaniach i nie wnikać w szczegóły, to polecam ten album, bo tego naprawdę słucha się całkiem dobrze, a przecież mamy do czynienia ze znakomitymi muzykami. Ale jeśli nie lubicie być robieni w… no w to, w co większość ludzi nie lubi być robiona… to dajcie sobie spokój z tym albumem, bo autentyczności w tym tyle, co w Jaka to melodia? Bizon ..::TRACK-LIST::.. 1. Let’s Go 2. Animal 3. Let It Go 4. Dangerous 5. Foolin’ 6. Love Bites 7. Armageddon It 8. Rock On (David Essex cover) 9. Man Enough 10. Rocket 11. Bringin’ On The Heartbreak 12. Switch 625 13. Hysteria 14. Let’s Get Rocked 15. Pour Some Sugar On Me 16. Rock Of Ages 17. Photograph 18. Let’s Go (Lyric Video) 19. Let’s Go (Music Video) 20. Dangerous (Music Video) 21. Man Enough (Music Video) 22. We Belong (Music Video) ..::OBSADA::.. Lead Vocals - Joe Elliott Drums - Rick Allen Bass, Backing Vocals - Rick Savage Electric Guitar, Backing Vocals - Vivian Campbell Electric Guitar, Backing Vocals, Liner Notes - Phil Collen https://www.youtube.com/watch?v=b3QIaSz62Ko SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-26 08:37:44
Rozmiar: 28.28 GB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Artist: Various Artists Album: Smooth Jazz Romance Year: 2025 Genre: Jazz Format: mp3 320 kbps ...( TrackList )... 01. Boney James - Stop, Look, Listen (To Your Heart) 02. Kenny G - Ritmo y Romance 03. Peter White - Always, Forever 04. Gerald Albright - Because Of You 05. Jessy J - True Love 06. Kirk Whalum - All I Do 07. Norman Brown - Sending My Love 08. Richard Elliot - Desire 09. Dave Koz - This Guy’s In Love With You 10. David Benoit - Never Can Say Goodbye 11. Marion Meadows - Flirt 12. George Benson - The Lady In My Life 13. Jeff Lorber - You Got Something 14. Gerald Albright - So Amazing 15. Boney James - Sweet Thing
Seedów: 300
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-26 08:05:29
Rozmiar: 164.75 MB
Peerów: 20
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Various Artists Album: Country Music Frontiers Year: 2025 Genre: Country Format: mp3 320 kbps ...( TrackList )... 01. Avery Anna - Narcissist 02. Holly Dunn - Daddy's Hands 03. Josh Abbott Band - Hangin' Around 04. Tanner Usrey - Crossing Lines 05. Morgan Evans - Day Drunk 06. Jordyn Shellhart - A Nice Thing to Do 07. Chris Janson - Good Vibes 08. Ian Munsick - Caroline 09. Tyler Halverson - Tiffany Blue 10. The Washboard Union - Never Run Outta Road 11. Gram Parsons - Ooh Las Vegas 12. Whitney Duncan - So Sorry Mama 13. Zach Bryan - She's Alright 14. Warren Zeiders - Coming Down High 15. Randall King - Baby Do 16. Brandy Clark - Just like Him 17. Carlene Carter - Every Little Thing 18. Morgan Evans - Young Again 19. Charlie Worsham - Hang On to That 20. Lori McKenna - Leaving This Life 21. Bailey Zimmerman - Fall in Love (Acoustic)
Seedów: 48
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-26 08:05:11
Rozmiar: 168.07 MB
Peerów: 30
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: VA Album: Wonderful 80's Vol. 4 (Movie Hits) Year: 1999 Genre: Dance-pop, New Age Format: Wav ...( TrackList )... 01. Glenn Frey - The Heat Is On (3:46) 02. Kenny Loggins– - Footloose (3:47) 03. Simple Minds - Don't You (Forget About Me) (4:21) 04. Starship - Nothing's Gonna Stop Us Now (4:30) 05. The Human League - Together In Electric Dreams (3:52) 06. Lionel Richie - Say You, Say Me (4:02) 07. Blondie - Call Me (3:31) 08. Clannad - Robin (The Hooded Man) (2:49) 09. Jan Hammer - Crockett's Theme (3:32) 10. Huey Lewis & The News - The Power Of Love (3:55) 11. Chesney Hawkes - The One And Only (3:40) 12. Grace Jones - I've Seen That Face Before (Libertango) (4:30) 13. Iggy Pop - Livin' On The Edge Of The Night (3:39) 14. Fine Young Cannibals - Ever Fallen In Love (3:55) 15. Icehouse - Great Southern Land (5:21) 16. Thompson Twins - Nothing In Common (3:30) 17. Louis Armstrong - What A Wonderful World (2:16) 18. Harold Faltermeyer - Axel F. (3:00)
Seedów: 48
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-25 22:02:06
Rozmiar: 687.20 MB
Peerów: 28
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
OldiesPart017⭐MP3@320kbps ...( TrackList )... VA - British Indie Post-Britpop: 215 Blistering Alternative Anthems (Super Deluxe Edition) [2024] (11CD) VA - Britpop, The Greatest Anthems (Updated Remastered Expanded Super Deluxe Edition) [2024] (8CD) VA - Modern US Indie, 250 American Alternative Anthems (Super Deluxe Edition) [2024] (13CD) VA - The Many Faces Of The Smiths [2017] (3CD)
Seedów: 30
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-25 22:01:56
Rozmiar: 5.98 GB
Peerów: 14
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Był sobie taki zespół co Różowe Wróżki się zwał. Lubiły one powciągąć noskami to i owo (czyt. różne substancje rozweselające) oraz – przed wszystkim – głośno pogrywać tu i tam. Niestety w zaczarowanym lesie nikt nie za bardzo chciał ich słuchać, co dziwne gdyż w owych czasach również inne stworzonka tworzyły dźwięki na podobną modłę, na wysłuchanie których chętni się jakoś znajdowali. Na szczęście napatoczyły się strzygi, które w konarach najstarszego dębu w lesie miały tłocznię płyt i zaproponowali Wróżkom wydanie wpierw singla, a potem pierwszego krążka. Dzięki temu Pawełek Rudolf Czerwononosy i jego gawiedź pozostawiła po sobie ślad... Żarty jednak na bok. Pink Fairies – nie wiedzieć czemu – świata nie zawojowali. Dziwne, bo muzykę grali świetną. Jednak od początku... Zaczęło się od zespołu The Deviants w której prym dzierżył samozwańczy lider Mick Farran, który bratał się z byłym pałkerem The Pretty Things – Twinkiem. Skład się zmianiał na tyle często, że w pewnym momencie chyba nawet sami muzycy nie wiedzieli z kim przyjdzie im grać na próbach. Farran w końcu dostał kopa, skład się skrtystalizował, a nazwa została zmieniona na Pink Fairies. Panowie zaczęli się bujać wokół bohemy londyńskiego Landbroke Grove, gdzie skumali się z Brockiem i bracią hawkwindową (panowie często zresztą razem spontanicznie pogrywali pod nazwą Pinkwind). Tam też wypatrzyły ich garnitury z Polydoru i po umiarkowanym sukcesie singla „The Snake”/”Do It”*, zapronowali nagranie całej płyty. „Neverneverland” cenię bardzo wysoko. Kolejne dwie pozycje też nie były złe („What a Buch Of Sweeties”, „Kings Of Oblivion”), jednak to właśnie debiut Wróżek jakoś najbardziej do mnie przemawia. Mamy tutaj do czynienia z prostą i niespecjalnie wyszukaną odmianą psychodelii; żadnych kosmicznych odlotów rodem z Hawkwind, tylko przyziemnie i dość bezkompromisowane granie. Nie brakuje oczywiście rozimprowizowanych i rozbudowanych partii (głównie gitarowych). Zaczyna się od „Do It” w którym akustyczny wstęp jest dość zwodniczy, gdyż całość wypełnia konkretne, ostre i drapieżne granie. Podobnego zmiłuj się nie ma również w „Say You Love Me”, czy nieco zbyt topornym „Teenage Rebel”. Urozmaiceń jest kilka; takie „Heavenly Man” snuje się balladowato na nieco floydowe podobieństwo. Podobną przyjemną sennością ujmuje „War Girl”. Z kolei „Never Never Land” brzmi z początku nieco beatlesowo, na szczęście z każdą minutą nabierając bardziej autentycznego charakteru z finałem w postaci fajnych wariacji gitarowych Rudolpha. „Track One, Side Two” brzmi z kolei niezwykle mroczne na początku, by przejść w świetne gitarowe jazgoty w drugiej części kompozycji. „Uncle Harry’s Last Freakout” zasługuje na osobną wzmiankę, nie tylko ze względu, iż jest najdłuższym w zestawie, lecz dlatego że jest po prostu najlepszym. Nie oszukujmy, jest to muzyczna jatka na całego, gdyż mamy tutaj i rozpędzone tempo i przede wszystkim popisy gitarowe Rudolpha, umiejętnie balansującego w swoich partiach między hard-rockowym, a bardziej klimatycznym, psychodelicznym graniem. „Neverneverland” jest perełką i absolutnym skarbem. Muzyka niezwykle żywiołowa - niekoniecznie oryginalna, ale – powalająca swoim wykonaniem w którym drzemie i autentyczność i wirtuozeria i szczera spontaniczność. Z jednej strony doprawdy trudno wyjaśnić dlaczego jednym powodziło się bardziej niż innym w tamtych czasach, choć z drugiej może i lepiej, że w przypadku Pink Fairies tak sie stało; dzięki temu zespół do dnia dzisiejszego ma status kultowego. A to ważniejsze niż wysokie miejsce na listach Billboardu... Paweł Horyszny *'The Snake' został pominięty przy redagowaniu 'Neverneverland' i ukazał się jako bonus do kompaktowego wznowienia płyty z 2002 roku. ..::TRACK-LIST::.. 1. Do It 4:04 2. Heavenly Man 3:32 3. Say You Love Me 3:49 4. War Girl 4:12 5. Never Never Land 6:42 6. Track One, Side Two 4:39 7. Thor 0:58 8. Teenage Rebel 5:19 9. Uncle Harry's Last Freak-Out 10:40 10. The Dream Is Just Beginning 1:10 Bonus Tracks: 11. The Snake 3:55 12. Do It (Single Edit) 3:00 13. War Girl (Alt Mix) 4:32 14. Uncle Harry's Last Freak-Out (Alt Mix) 12:25 Bass - Sanderson Drums - Hunter Drums, Vocals - Alder Guitar, Vocals - Rudolph ..::OBSADA::.. Paul Rudolph - guitar, vocals Duncan Sanderson - bass Russell Hunter - drums Twink - drums, vocals https://www.youtube.com/watch?v=lBSrrA86kHQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-25 20:09:16
Rozmiar: 162.45 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. Był sobie taki zespół co Różowe Wróżki się zwał. Lubiły one powciągąć noskami to i owo (czyt. różne substancje rozweselające) oraz – przed wszystkim – głośno pogrywać tu i tam. Niestety w zaczarowanym lesie nikt nie za bardzo chciał ich słuchać, co dziwne gdyż w owych czasach również inne stworzonka tworzyły dźwięki na podobną modłę, na wysłuchanie których chętni się jakoś znajdowali. Na szczęście napatoczyły się strzygi, które w konarach najstarszego dębu w lesie miały tłocznię płyt i zaproponowali Wróżkom wydanie wpierw singla, a potem pierwszego krążka. Dzięki temu Pawełek Rudolf Czerwononosy i jego gawiedź pozostawiła po sobie ślad... Żarty jednak na bok. Pink Fairies – nie wiedzieć czemu – świata nie zawojowali. Dziwne, bo muzykę grali świetną. Jednak od początku... Zaczęło się od zespołu The Deviants w której prym dzierżył samozwańczy lider Mick Farran, który bratał się z byłym pałkerem The Pretty Things – Twinkiem. Skład się zmianiał na tyle często, że w pewnym momencie chyba nawet sami muzycy nie wiedzieli z kim przyjdzie im grać na próbach. Farran w końcu dostał kopa, skład się skrtystalizował, a nazwa została zmieniona na Pink Fairies. Panowie zaczęli się bujać wokół bohemy londyńskiego Landbroke Grove, gdzie skumali się z Brockiem i bracią hawkwindową (panowie często zresztą razem spontanicznie pogrywali pod nazwą Pinkwind). Tam też wypatrzyły ich garnitury z Polydoru i po umiarkowanym sukcesie singla „The Snake”/”Do It”*, zapronowali nagranie całej płyty. „Neverneverland” cenię bardzo wysoko. Kolejne dwie pozycje też nie były złe („What a Buch Of Sweeties”, „Kings Of Oblivion”), jednak to właśnie debiut Wróżek jakoś najbardziej do mnie przemawia. Mamy tutaj do czynienia z prostą i niespecjalnie wyszukaną odmianą psychodelii; żadnych kosmicznych odlotów rodem z Hawkwind, tylko przyziemnie i dość bezkompromisowane granie. Nie brakuje oczywiście rozimprowizowanych i rozbudowanych partii (głównie gitarowych). Zaczyna się od „Do It” w którym akustyczny wstęp jest dość zwodniczy, gdyż całość wypełnia konkretne, ostre i drapieżne granie. Podobnego zmiłuj się nie ma również w „Say You Love Me”, czy nieco zbyt topornym „Teenage Rebel”. Urozmaiceń jest kilka; takie „Heavenly Man” snuje się balladowato na nieco floydowe podobieństwo. Podobną przyjemną sennością ujmuje „War Girl”. Z kolei „Never Never Land” brzmi z początku nieco beatlesowo, na szczęście z każdą minutą nabierając bardziej autentycznego charakteru z finałem w postaci fajnych wariacji gitarowych Rudolpha. „Track One, Side Two” brzmi z kolei niezwykle mroczne na początku, by przejść w świetne gitarowe jazgoty w drugiej części kompozycji. „Uncle Harry’s Last Freakout” zasługuje na osobną wzmiankę, nie tylko ze względu, iż jest najdłuższym w zestawie, lecz dlatego że jest po prostu najlepszym. Nie oszukujmy, jest to muzyczna jatka na całego, gdyż mamy tutaj i rozpędzone tempo i przede wszystkim popisy gitarowe Rudolpha, umiejętnie balansującego w swoich partiach między hard-rockowym, a bardziej klimatycznym, psychodelicznym graniem. „Neverneverland” jest perełką i absolutnym skarbem. Muzyka niezwykle żywiołowa - niekoniecznie oryginalna, ale – powalająca swoim wykonaniem w którym drzemie i autentyczność i wirtuozeria i szczera spontaniczność. Z jednej strony doprawdy trudno wyjaśnić dlaczego jednym powodziło się bardziej niż innym w tamtych czasach, choć z drugiej może i lepiej, że w przypadku Pink Fairies tak sie stało; dzięki temu zespół do dnia dzisiejszego ma status kultowego. A to ważniejsze niż wysokie miejsce na listach Billboardu... Paweł Horyszny *'The Snake' został pominięty przy redagowaniu 'Neverneverland' i ukazał się jako bonus do kompaktowego wznowienia płyty z 2002 roku. ..::TRACK-LIST::.. 1. Do It 4:04 2. Heavenly Man 3:32 3. Say You Love Me 3:49 4. War Girl 4:12 5. Never Never Land 6:42 6. Track One, Side Two 4:39 7. Thor 0:58 8. Teenage Rebel 5:19 9. Uncle Harry's Last Freak-Out 10:40 10. The Dream Is Just Beginning 1:10 Bonus Tracks: 11. The Snake 3:55 12. Do It (Single Edit) 3:00 13. War Girl (Alt Mix) 4:32 14. Uncle Harry's Last Freak-Out (Alt Mix) 12:25 Bass - Sanderson Drums - Hunter Drums, Vocals - Alder Guitar, Vocals - Rudolph ..::OBSADA::.. Paul Rudolph - guitar, vocals Duncan Sanderson - bass Russell Hunter - drums Twink - drums, vocals https://www.youtube.com/watch?v=lBSrrA86kHQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-25 20:04:01
Rozmiar: 491.07 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. 'Tavastland' jest dziki, potężny i pełen surowych emocji, z melodiami, które pozostaną z tobą na długo... FA Tavastland to historyczna prowincja południowej Finlandii, która zasłynęła krwawą rebelią przeciwko kościołowi katolickiemu w 1237 roku. Taki tytuł nosi nowa płyta Havukruunu i taki jest jej temat przewodni. Bardzo dobrze, bo pogański black metal powinien opowiadać nam o tego typu wydarzeniach. Suomi black metal jest już na tyle charakterystyczny, że nie ma wątpliwości, z czym tu obcujemy. Słychać tu wpływy Ajattara czy Moonsorrow i brzmi to naprawdę dobrze. Niestety Tavastland nie do końca spełnił moje oczekiwania. Po Uinuos Syömein Sota z 2020 roku zacierałem ręce, że oto mamy godnego następcę wczesnego Immortal czy legendy Bathory. Ale niestety zbyt duże były to oczekiwania. Owszem, słychać wyraźne echa Bathory ery Twilight Of The Gods na przykład w solidnym Kuoleman Oma, gdzie akustyczne gitary przeplatają się z marszowym tempem gitar i chórów całej armii wikingów. Całość, mimo że jest spójna, przejrzysta i naprawdę rzetelna, zostawia jednak pewien niedosyt. Mam też niestety kilka uwag co do samego brzmienia płyty, a konkretnie gitar. Wydaje się ono spłaszczone, jakby nagrywane w plastykowym pudle. Brak im sprężystości i soczystości znanej z poprzednich albumów. Nie wiem, czy Stefa i Bootleg-Henkka chcieli brzmieć bardziej surowo, ale moim zdaniem wyszło im to tylko in minus. Jednak nie ma tego złego, bo perkusja i świdrujący bas robią genialną robotę. Riffy Humö żyją na Tavastland własnym życiem – brzmią niemal doskonale i nadają płycie unikatowego, bardzo spersonifikowanego brzmienia. Maskuje to nieco gorsze brzmienie gitar, do których nie mogę się przyzwyczaić mimo kilkukrotnego już przesłuchania. Całość układa się w solidny kawał pagan black metalu, jaki lubię i jaki mi dotąd pasował w zespołach rodem z Finlandii. Słyszę tu patos i dumę, która aż wylewa się z głośników tytułowym Tavastland czy moim osobistym faworycie Unissakävijä. W końcu słychać tu Havukruunu, którzy mimo swojego dziedzictwa poszukują swojego własnego stylu. I za to należy im się mój szacunek. Adam Pilachowski After three albums, the pieces of the puzzle fit, and Havukruunu, the favorite band of the sensitive and sorrowful returns with a vengeance to blur the line between the real and unreal. The sorrowful guitars of Stefa and Bootleg-Henkka draw threatening dark shadows on the wall, Kostajainen's drumming bombardement pulses like embers of a dying fire in the hearth. All the while, Humö's bass guitar is clanking and wailing like the icy wind rattling windows and banging walls, as Stefa roars and channels messages from the netherworld or preaches wisdom of ancient days, backed by a choir. Lords of Hell smile approving as the flames of hatred and cunning of their beloved sons drowns a dying old world, and heart of the earth trembles the birth of new and weird. Havukruunu is the spirit of freedom, harbinger of oblivion, and it tells you: FLY, YOU FOOLS! Havukruunu’s upcoming album TAVASTLAND tells the story of a small, strange people. '-TAVASTLAND tells how in 1237 the Tavastians rose in a rebellion against the church of Christ and drove the popes naked into the frost to die. TAVASTLAND reveals our fathers’ centuries old sins and lies of consolation. TAVASTLAND speaks of him, who has become a prisoner of his home, alienated from the land of the forest and is now afraid of the dark with all lights on, surrounded by his smart devices. TAVASTLAND tells about the freedom we lost. TAVASTLAND haunts its listener to the grave, and I will personally open that grave one bleak night, and steal the fading light of your sempiternal soul.', says Stefa. ..::TRACK-LIST::.. 1. Kuolematon Laulunhenki 07:10 2. Yönsynty 05:24 3. Havukruunu ja Talvenvarjo 05:54 4. Tavastland 05:24 5. Kuoleman Oma 06:17 6. Unissakävijä 06:38 7. Kun veri sekoittuu lumeen 05:58 8. De miseriis Fennorum 10:52 ..::OBSADA::.. Stefa - Vocals (lead, choirs), Guitars, Keyboards, Percussion, Songwriting, Lyrics Bootleg-Henkka - Guitars Humö - Bass Kostajainen - Drums, Percussion https://www.youtube.com/watch?v=ksMR9u9rIPE SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-25 19:11:49
Rozmiar: 127.50 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI
..::OPIS::.. 'Tavastland' jest dziki, potężny i pełen surowych emocji, z melodiami, które pozostaną z tobą na długo... FA Tavastland to historyczna prowincja południowej Finlandii, która zasłynęła krwawą rebelią przeciwko kościołowi katolickiemu w 1237 roku. Taki tytuł nosi nowa płyta Havukruunu i taki jest jej temat przewodni. Bardzo dobrze, bo pogański black metal powinien opowiadać nam o tego typu wydarzeniach. Suomi black metal jest już na tyle charakterystyczny, że nie ma wątpliwości, z czym tu obcujemy. Słychać tu wpływy Ajattara czy Moonsorrow i brzmi to naprawdę dobrze. Niestety Tavastland nie do końca spełnił moje oczekiwania. Po Uinuos Syömein Sota z 2020 roku zacierałem ręce, że oto mamy godnego następcę wczesnego Immortal czy legendy Bathory. Ale niestety zbyt duże były to oczekiwania. Owszem, słychać wyraźne echa Bathory ery Twilight Of The Gods na przykład w solidnym Kuoleman Oma, gdzie akustyczne gitary przeplatają się z marszowym tempem gitar i chórów całej armii wikingów. Całość, mimo że jest spójna, przejrzysta i naprawdę rzetelna, zostawia jednak pewien niedosyt. Mam też niestety kilka uwag co do samego brzmienia płyty, a konkretnie gitar. Wydaje się ono spłaszczone, jakby nagrywane w plastykowym pudle. Brak im sprężystości i soczystości znanej z poprzednich albumów. Nie wiem, czy Stefa i Bootleg-Henkka chcieli brzmieć bardziej surowo, ale moim zdaniem wyszło im to tylko in minus. Jednak nie ma tego złego, bo perkusja i świdrujący bas robią genialną robotę. Riffy Humö żyją na Tavastland własnym życiem – brzmią niemal doskonale i nadają płycie unikatowego, bardzo spersonifikowanego brzmienia. Maskuje to nieco gorsze brzmienie gitar, do których nie mogę się przyzwyczaić mimo kilkukrotnego już przesłuchania. Całość układa się w solidny kawał pagan black metalu, jaki lubię i jaki mi dotąd pasował w zespołach rodem z Finlandii. Słyszę tu patos i dumę, która aż wylewa się z głośników tytułowym Tavastland czy moim osobistym faworycie Unissakävijä. W końcu słychać tu Havukruunu, którzy mimo swojego dziedzictwa poszukują swojego własnego stylu. I za to należy im się mój szacunek. Adam Pilachowski After three albums, the pieces of the puzzle fit, and Havukruunu, the favorite band of the sensitive and sorrowful returns with a vengeance to blur the line between the real and unreal. The sorrowful guitars of Stefa and Bootleg-Henkka draw threatening dark shadows on the wall, Kostajainen's drumming bombardement pulses like embers of a dying fire in the hearth. All the while, Humö's bass guitar is clanking and wailing like the icy wind rattling windows and banging walls, as Stefa roars and channels messages from the netherworld or preaches wisdom of ancient days, backed by a choir. Lords of Hell smile approving as the flames of hatred and cunning of their beloved sons drowns a dying old world, and heart of the earth trembles the birth of new and weird. Havukruunu is the spirit of freedom, harbinger of oblivion, and it tells you: FLY, YOU FOOLS! Havukruunu’s upcoming album TAVASTLAND tells the story of a small, strange people. '-TAVASTLAND tells how in 1237 the Tavastians rose in a rebellion against the church of Christ and drove the popes naked into the frost to die. TAVASTLAND reveals our fathers’ centuries old sins and lies of consolation. TAVASTLAND speaks of him, who has become a prisoner of his home, alienated from the land of the forest and is now afraid of the dark with all lights on, surrounded by his smart devices. TAVASTLAND tells about the freedom we lost. TAVASTLAND haunts its listener to the grave, and I will personally open that grave one bleak night, and steal the fading light of your sempiternal soul.', says Stefa. ..::TRACK-LIST::.. 1. Kuolematon Laulunhenki 07:10 2. Yönsynty 05:24 3. Havukruunu ja Talvenvarjo 05:54 4. Tavastland 05:24 5. Kuoleman Oma 06:17 6. Unissakävijä 06:38 7. Kun veri sekoittuu lumeen 05:58 8. De miseriis Fennorum 10:52 ..::OBSADA::.. Stefa - Vocals (lead, choirs), Guitars, Keyboards, Percussion, Songwriting, Lyrics Bootleg-Henkka - Guitars Humö - Bass Kostajainen - Drums, Percussion https://www.youtube.com/watch?v=ksMR9u9rIPE SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-25 19:07:49
Rozmiar: 398.65 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...( Info )...
Title: Catatonic Symphony Artist: Raging Slayer Year: 2025 Genre: Thrash-Metal Country: Portugal Duration: 00:42:27 Format/Codec: MP3 Audio bitrate: 320 kbps ...( TrackList )... 01. From the Cross (06:00) 02. Symbols of Deceit (06:56) 03. To Suffer is to Breathe (05:19) 04. Ministry of Failure (06:03) 05. Catatonic Symphony (02:47) 06. Troops of Blind Deception (04:22) 07. Suicidal Wish Denied (05:10) 08. Unsolved War (05:44)
Seedów: 24
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-25 18:36:08
Rozmiar: 107.15 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Various Artists Album: Country Cowgirl Power Year: 2025 Genre: Country Format: mp3 320 kbps ...( TrackList )... 01. Brandy Clark - Who You Thought I Was 02. Ashley McBryde - Ain't Enough Cowboy Songs 03. Meghan Patrick - Kiss Me Already 04. Lila Mccann - Kiss Me Now 05. Lori McKenna - Leaving This Life 06. Charlie Worsham - Creekwater Clear (feat. Elle King) 07. Jana Kramer - Good as You Were Bad 08. Anita Cochran - (I Wanna Hear) A Cheatin' Song [feat. Conway Twitty] 09. Jessica Harp - Good Enough for Me 10. Ashley McBryde - Coldest Beer In Town 11. Lace - Kiss 'Em All 12. Angela Hacker - I Can't Make You Love Me (From Nashville Star Season 5) 13. Antigone Rising - You're the Reason (Starbucks Version) 14. Brandy Clark - Girl Next Door 15. The Band Loula - Don't Call Me 16. Mandy Barnett - Baby Don't You Know 17. Ashley McBryde - Stone 18. RaeLynn - Queens Don’t 19. Jessica Harp - A Woman Needs 20. Gloriana - Wild at Heart
Seedów: 79
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-25 18:35:22
Rozmiar: 172.47 MB
Peerów: 32
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Artist: Various Artists Album: nostalgic songs that go crazy Year: 2025 Format: mp3 320 kbps ...( TrackList )... 01. Katy Perry - Last Friday Night (T.G.I.F.) 02. Nelly Furtado - Promiscuous 03. Lady Gaga - Paparazzi 04. Stromae - Alors on danse 05. Naughty Boy - La La La 06. Alexandra Stan - Mr. Saxobeat 07. Spice Girls - Wannabe 08. Queen - Don't Stop Me Now 09. Avicii - - The Nights 10. ABBA - Gimme! Gimme! Gimme! (A Man After Midnight) 11. Don Omar - Danza Kuduro 12. Silentó - Watch Me (Whip Nae Nae) 13. DNCE - Cake By The Ocean 14. Mike Posner - I Took A Pill In Ibiza 15. Corinne Bailey Rae - Put Your Records On 16. Nelly Furtado - Maneater 17. American Authors - Best Day Of My Life 18. Fall Out Boy - Centuries 19. Queen - Bohemian Rhapsody 20. The Mamas & The Papas - California Dreamin' 21. Avicii - - Waiting For Love 22. Shawn Mendes - Treat You Better 23. The Black Eyed Peas - Pump It 24. Calum Scott - You Are The Reason 25. The Wanted - Glad You Came 26. Sabrina Carpenter - Looking at Me 27. Katy Perry - Hot N Cold 28. Aqua - Barbie Girl 29. Rixton - Me And My Broken Heart 30. Jennifer Lopez - On The Floor 31. Taio Cruz - Dynamite 32. Robin Thicke - Blurred Lines 33. Daddy Yankee - Rompe 34. Katy Perry - Dark Horse 35. Big Sean - I Don't Fuck With You 36. Tove Lo - Habits (Stay High) 37. Bastille - Pompeii 38. Alesso - Heroes (we could be) 39. Olivia Newton-John - Hopelessly Devoted To You 40. The Pussycat Dolls - Don't Cha 41. Shawn Mendes - In My Blood 42. Sam Smith - Dancing With A Stranger 43. The Black Eyed Peas - My Humps 44. Mohombi - Bumpy Ride 45. Iggy Azalea - Fancy 46. Lil Tecca - 500lbs 47. Lmfao - Sexy And I Know It 48. Queen - Good Old-Fashioned Lover Boy 49. Lady Gaga - Telephone 50. Katy Perry - California Gurls 51. Jax Jones - You Don't Know Me 52. TheFatRat - Fly Away 53. Mila J - Kickin’ Back 54. Lesley Gore - It's My Party 55. Frank Sinatra - Fly Me To The Moon 56. Stefflon Don - 16 Shots 57. Band Aid - Do They Know It's Christmas 58. Katy Perry - I Kissed A Girl 59. Vera Lynn - We'll Meet Again 60. Rockwell - Somebody's Watching Me 61. Jax Jones - Instruction 62. DNCE - Cake By The Ocean 63. Ice Spice - Deli 64. FAIS - Know You Better 65. Shawn Mendes - Stitches 66. Katy Perry - Roar 67. Migos - Bad and Boujee 68. Vengaboys - Boom, Boom, Boom, Boom!! 69. DJ Casper - Cha Cha Slide 70. Mike Will Made It - 23
Seedów: 141
Komentarze: 0
Data dodania:
2025-03-25 18:35:04
Rozmiar: 585.21 MB
Peerów: 52
Dodał: Uploader
1 - 30 | 31 - 60 | 61 - 90 | ... | 8671 - 8700 | 8701 - 8730 | 8731 - 8760 | 8761 - 8790 | 8791 - 8820 | ... | 26401 - 26430 | 26431 - 26460 | 26461 - 26470 |
|||||||||||||