|
|
|||||||||||||
|
Ostatnie 10 torrentów
Ostatnie 10 komentarzy
Discord
Wygląd torrentów:
Kategoria:
Muzyka
Gatunek:
Metal
Ilość torrentów:
3,234
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Pięć lat temu, przy okazji premiery demówki stołecznego Clairvoyance prosiłem Was, byście zapamiętali tę nazwę. Wiedziałem, że Warszawiacy namieszają na rodzimej scenie, a kolejny materiał tylko to potwierdzał. Dziś pora na kolejny dowód, że to jedna z lepszych kapel death metalowych na naszej scenie. Bo oto, po sześciu latach, wypuszczają nowy krążek – „Chasm to Immurement”. Krążek ukazał się tym razem w Carbonized Records, całkiem spoko wytwórni, ale dzięki temu liczę że zespół trochę bardziej się popromuje poza Polską. A jest czym się chwalić, bowiem dostajemy wraz z nim nieco ponad pół godziny gruzowego death metalu, do jakiego zespół zdążył nas już przyzwyczaić na demówce i EPce. Już sama okładka mistrza Girardiego zwiastuje, że lekko tu nie będzie i rzeczywiście – słuchacz wraz z wciśnięciem play zostaje wciągnięty w tę nieskończoną czarną dziurę ułożoną z trupów, nagrobków i cmentarnej ziemi. Clairvoyance, dla tych co przesiedzieli ostatnie kilka lat pod grobową płytą czy innym kamieniem, tworzy metal śmierci wzorowany na tym, co kiedyś wyszło z takimi tytułami jak „Onward to Golgotha”, „Nesphite” czy innym „Vulgar Necrolatry”. Tu i tam usłyszeć można nawet nawiązania do „In Battle There is No Law”. Zaś obecnie moim zdaniem spokojnie można postawić ich najnowszy krążek chociażby obok takiego „Primordial Malignity”. Ciężar, jakim charakteryzuje się „Chasm to Immurement” jest niesamowity. Dla mnie to w ogóle fantastyczna rzecz, że młode bądź co bądź zespoły potrafią wskrzesić feeling z początku lat dziewięćdziesiątych, a przy tym sprokurować tak świeże brzmienie (ukłony dla białostockiego Dobra 12 Studio). Debiut Clairvoyance mimo ładunku gruzu i „zwalistego” charakteru muzyki brzmi bardzo naturalnie i dynamicznie, szczególnie że Clairvoyance używa różnorodnego tempa do masakrowania swoją muzyką – od powolnych potworów, po szybkie ejakulacje. I niezależnie od tego cały czas wypada to morderczo. Wszystko mi się na tym krążku zgadza. Od okładki, przez riffy, solówki, ten typ growlu, tempo, teksty. Jako rzekłem – Clairvoyance ustawiło w tym roku poprzeczkę bardzo wysoko jeśli chodzi o death metalowy album. I nie ograniczam się teraz już tylko do płachetka ziemi między Nysą a Bugiem. Doskonały krążek. Oracle Długo kazano nam czekać na pełnometrażowy debiut Clairvoyance, oj długo! Od wydania pierwszego materiału zatytułowanego „Demo” minęło bowiem 5 lat, po drodze była jeszcze ep-ka „Threshold Of Nothingness”, ale najważniejsze, że wreszcie jest ich debiutancki krążek „Chasm of Immurement”. Wydany przez amerykański label Carbonized Records materiał gotowy jest by oblać mrokiem zainteresowanych nim słuchaczy. Ten album – niczym drogi trunek, dojrzewający na półce w ciemnej piwnicy – czekał na otwarcie aby w odpowiednim czasie, cieszyć wszystkie zmysły! No dobrze, ale teraz poświęćmy chwilę autorom tego doskonałego materiału. Clairvoyance to pięcioosobowy skład grający duszny, powolny i klimatyczny death metal, inspirowany Blood Incantation, Morbid Angel czy Tom Mold. Skład tworzą: Adrian Szczepański (perkusja), Maciej Cesarczyk (wokal), Denis Didenko (gitara), Kacper Pawluk (gitara) oraz Vlad Levchenko (gitara basowa”. Twórczość tych młodych artystów jest połączniem fascynacji oraz pasji do tworzenia gruzowatej i mrocznej muzyki, obdarowanej przez autorów szczerością i dobitną przenikliwością. Ich dźwięki wstrząsną waszą duszą w posadach, pozostawiając ze swoistym wyczerpaniem, ale też satysfakcją i niepohamowanym głodem na więcej. Tak było ze mną. Od pierwszych dźwięków „Eternal Blaze”, po ostatnie takty „Monument to Dread”, zostałem oblany foniczną smołą, wciągającą w bezkresną otchłań, która z każdą mijającą sekundą zasysała mnie głębiej i głębiej. Finalnie nie chciałem opuścić tego mrocznego portalu, a wręcz ponownie zdecydowałem zanurzyć w tej z pozoru mrocznej, nieprzyjaznej atmosferze. Na płycie pomimo swoistej monotonii brzmienia, nie ma ani ułamka sekundy nudy czy powtarzalności, która może wybić słuchacza z muzycznego seansu. Pewne jest, że muzyka Clairvoyance nie jest dla każdego. Nie znajdziecie w niej chwytliwych melodii, czy skocznych riffów. Wokale również nie nadają się do wspólnego odśpiewywania – ale to klimat, spójność oraz ciężar tego materiału, mogą zachwycić koneserów ciężkiego i odzierającego ze szczęścia grania. Nie sposób również polecić poszczególnych utworów, bo ten album smakuje najlepiej w całości! Niemniej dla mnie utworem, który idealnie reprezentuje całość jest „Reign of Silence”. W mojej opinii na „Chasm of Immurement” nie ma słabego elementu czy niedociągnięć. To album doskonale zrealizowany, który zasługuje na jak największe uznanie. Słuchając go dosłownie przepadłem. Nie mogłem wręcz wyjąć płyty z odtwarzacza, czując silną potrzebę kolejnego odsłuchu. Choć oceny są niezwykle subiektywne i nie chciałbym nimi rzucać na lewo i prawo ten krążek w moim mniemaniu zasługuje na 5/6. Powiem więcej – według mnie polski death metal już dawno nie brzmiał tak dobrze i nie był tak narkotycznie porywający jak na „Chasm Of Immurement”! Kamil Tyski Zespół Clairvoyance zaistniał w mojej świadomości przy okazji przekopywania katalogu Blood Harvest kilka lat temu, jednak do pierwszego kontaktu z jego muzyką musiało upłynąć trochę czasu. Teraz pluję sobie w brodę, że tak długo zwlekałem, bo Chasm Of Immurement to kawał porządnego gruz-metalu, który wyraźnie, w dodatku z łatwością, wybija się ponad średnią gatunkową, a jest to o tyle duże osiągnięcie, że większość kapel tego nurtu wydaje się robić wszystko, byle tylko od tej średniej w żaden sposób nie odstawać i nie być posądzonym o zdradę ideałów. Nie chciałbym sugerować, że Clairvoyance na swoim debiucie poszli w eksperymenty albo wyczyniają jakieś niesamowicie oryginalne rzeczy. Nic podobnego, oni po prostu nie powielają ślepo błędów nagminnie popełnianych przez starsze i bardziej uznane grupy. W sumie już tyle by im wystarczyło, żeby zwrócić na siebie uwagę, a oni jeszcze solidnie przyłożyli się do wykonania oraz produkcji albumu, co czyni z Chasm Of Immurement całkiem smakowity kąsek dla wielbicieli syfiastego death metalu, choć może niekoniecznie tego w najbardziej ortodoksyjnym wydaniu. W muzyce doskonale słychać, że chłopaki znają i rozumieją podstawy takiego grania, ale na pewno nie ograniczają się tylko do nich, więc w przyszłości mogą nas jeszcze czymś zaskoczyć. Zanim jednak do tego dojdzie, warto się skupić na opisywanym krążku. Na Chasm Of Immurement pasuje mi praktycznie wszystko i chyba nie potrafiłbym wskazać tylko jednego wyróżniającego się czy potraktowanego z wyjątkowym pietyzmem elementu. Tu liczy się całokształt, co oznacza, że muzycy i gardłowy Clairvoyance skrupulatnie przemyśleli, jak miał wyglądać ten materiał i niczego nie pozostawili przypadkowi. Począwszy od rozsądnej objętości (34 minuty), poprzez duże wewnętrzne zróżnicowane utworów (monotonii nie stwierdzono), klasowy wokal (dobry dół bez bezpłciowego buczenia), po bardzo selektywne, acz ciągle surowe brzmienie, którym, gloria!, nie musieli maskować niedoskonałości techniczno-kompozycyjnych. Każdy z sześciu dość rozbudowanych kawałków niesie z sobą coś ciekawego, w każdym też znalazło się miejsce dla paru bardziej chwytliwych riffów czy niestandardowych solówek (jak w „Monument To Dread”), które nadają im większej wyrazistości. Dzięki temu płytę łyka się bez popitki, a z przesłuchania na przesłuchanie wyłapuje się z niej coraz więcej. Jestem pod dużym wrażeniem dojrzałości Clairvoyance zaprezentowanej na Chasm Of Immurement i mam nadzieję, że zespół przynajmniej utrzyma tak wysoki poziom na kolejnych wydawnictwach. To tylko debiut, a z dobrą promocją może sprawić, że kilka kapel z czołówki zacznie z niepokojem oglądać się za siebie. Brawo! demo 'Chasm of Immurement', the debut Full-Length from Clairvoyance, features six tracks of extremely rotten gut-wrenching Death / Doom Metal! I boarded the Clairvoyance hype train as it was barely leaving the station, when they released their first demo back in May of 2020. They had that je ne sais quoi that I crave in old school death metal, an ability to churn and pummel with ruthless efficiency, and even in 11 short minutes they flashed the sort of songwriting chops well-established bands wish they had. Blood Harvest took note and Clairvoyance gathered momentum, dropping their first EP Threshold of Nothingness in 2022 and with it adding a glut of new fans to their ranks. Then came a few years of silence—at least on the new music front—but now at long last it’s time for me to re-don my conductor’s cap and get back to business. Toot toot motherfuckers, hype train coming through and it’s picking up steam. The Polish quartet’s new offering is their first full-length and it comes courtesy of Bay Area death dealers Carbonized Records. Chasm of Immurement has been given the full Death Metal Long-Play on a Respected Label treatment, complete with rad artwork by Paolo Girardi, a multi-variant vinyl release, and a selection of shirts. Sometimes a debut LP can feel a bit underwhelming in circumstances like these—musical expectations raised by label push to a point where the album itself can’t match the bells and whistles—but luckily that’s not the case here. Clairvoyance’s riffs are far too powerful to be derailed. Chasm of Immurement is vintage work from these Poles and continues their upward trajectory. Churning Finnish school death riffs with remarkable groove drag you through the muck, tinges of doom plod and crush, earthshaking breakdowns hint at influences like Suffocation. It’s aggressive at every turn and filthy on top of that, marrying brutality with grime and just a bit of finesse, jagged lines like mountain ranges giving way to midtempo angularity, squealing solo chaos, and good old chunky bludgeoning. Clairvoyance’s best quality is their ability to execute so many facets of this sort of pummeling death metal really well, each part polished to a sheen to make one hell of a gem. Founding member and vocalist Maciej Cesarczyk’s growl is throaty and cavernous a la A.V. of Dead Congregation, a delightfully dank and grim presence. Bassist Vlad Levchenko and drummer Adrian Szczepański are as sturdy and battering as a rhythm section can be, helped by some particularly great mixing courtesy of Piotr Polak and guitarist Kacper Pawluk. But of course, a death metal album is only as good as its guitars, so what makes this album exception is Pawluk and founding member Denis Didenko showing out. Finn-influenced brutality with bits of American—New York in particular—death is a damn satisfying combination. Listen to the way those sinister tremolo lines give way to static picking over grooving drums and then monstrous stomping slams in the middle section of opener “Eternal Blaze”. Feel how the ever-rising riff that opens “Blood Divine” morphs into angularity, is obscured by merciless blasting, then drops into a laid-back chug over running double bass. Grotesque death/doom heavier than a collapsed star crushes (“Fleshmachine”), syncopated chug grooves get heads bobbing and asses throwing (2:20 of “Monument to Dread”, for example). Every damn thing Pawluk and Didenko play is catchy, and the band brings styles together with a deft touch. The album features a few guest spots, including a very cool sort of hazy, almost psychedelic solo from Derrick Vella (Tomb Mold, Dream Unending) near the top of “Hymn of the Befouled”, but honestly? I don’t think Chasm of Immurement needs them. They add a bit of additional flavor, but the record stands tall on its own merits. Clairvoyance are excellent songwriters—six tracks in 34 minutes here and they all feel shorter than they are—and the cohesion is tight across the board, as is the production. This is just really fucking good death metal, bottom line, and it doesn’t need guest solos spicing it up to make it rule. They’re the sprinkles on this sundae, adding some extra appeal, but it’s all that goodness beneath that matters. THE BOTTOM LINE If you’re on the tracks get out of the way, because the Clairvoyance hype train is rolling strong and picking up speed. Chasm of Immurement is some of the best death metal I’ve heard this year and puts a lot of recent releases by more “experienced” bands to shame. Get it in your ears and get on board. Noob Heavy ..::TRACK-LIST::.. 1. Eternal Blaze 04:36 2. Hymn of the Befouled 05:42 3. Fleshmachine 05:41 4. Reign of Silence 06:32 5. Blood Divine 04:48 6. Monument to Dread 06:59 ..::OBSADA::.. Maciej Cesarczyk - Vocals Denis Didenko - Guitars / Vocals Kacper Pawluk - Guitars Vlad Levchenko - Bass Adrian Szczepański - Drums Additional Guitars on Track 2 by Derrick Vela and Marek Drahota Additional Guitars on Track 6 by Brenton Weir https://www.youtube.com/watch?v=o7V7bloEd_c SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-10 19:00:13
Rozmiar: 81.58 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Pięć lat temu, przy okazji premiery demówki stołecznego Clairvoyance prosiłem Was, byście zapamiętali tę nazwę. Wiedziałem, że Warszawiacy namieszają na rodzimej scenie, a kolejny materiał tylko to potwierdzał. Dziś pora na kolejny dowód, że to jedna z lepszych kapel death metalowych na naszej scenie. Bo oto, po sześciu latach, wypuszczają nowy krążek – „Chasm to Immurement”. Krążek ukazał się tym razem w Carbonized Records, całkiem spoko wytwórni, ale dzięki temu liczę że zespół trochę bardziej się popromuje poza Polską. A jest czym się chwalić, bowiem dostajemy wraz z nim nieco ponad pół godziny gruzowego death metalu, do jakiego zespół zdążył nas już przyzwyczaić na demówce i EPce. Już sama okładka mistrza Girardiego zwiastuje, że lekko tu nie będzie i rzeczywiście – słuchacz wraz z wciśnięciem play zostaje wciągnięty w tę nieskończoną czarną dziurę ułożoną z trupów, nagrobków i cmentarnej ziemi. Clairvoyance, dla tych co przesiedzieli ostatnie kilka lat pod grobową płytą czy innym kamieniem, tworzy metal śmierci wzorowany na tym, co kiedyś wyszło z takimi tytułami jak „Onward to Golgotha”, „Nesphite” czy innym „Vulgar Necrolatry”. Tu i tam usłyszeć można nawet nawiązania do „In Battle There is No Law”. Zaś obecnie moim zdaniem spokojnie można postawić ich najnowszy krążek chociażby obok takiego „Primordial Malignity”. Ciężar, jakim charakteryzuje się „Chasm to Immurement” jest niesamowity. Dla mnie to w ogóle fantastyczna rzecz, że młode bądź co bądź zespoły potrafią wskrzesić feeling z początku lat dziewięćdziesiątych, a przy tym sprokurować tak świeże brzmienie (ukłony dla białostockiego Dobra 12 Studio). Debiut Clairvoyance mimo ładunku gruzu i „zwalistego” charakteru muzyki brzmi bardzo naturalnie i dynamicznie, szczególnie że Clairvoyance używa różnorodnego tempa do masakrowania swoją muzyką – od powolnych potworów, po szybkie ejakulacje. I niezależnie od tego cały czas wypada to morderczo. Wszystko mi się na tym krążku zgadza. Od okładki, przez riffy, solówki, ten typ growlu, tempo, teksty. Jako rzekłem – Clairvoyance ustawiło w tym roku poprzeczkę bardzo wysoko jeśli chodzi o death metalowy album. I nie ograniczam się teraz już tylko do płachetka ziemi między Nysą a Bugiem. Doskonały krążek. Oracle Długo kazano nam czekać na pełnometrażowy debiut Clairvoyance, oj długo! Od wydania pierwszego materiału zatytułowanego „Demo” minęło bowiem 5 lat, po drodze była jeszcze ep-ka „Threshold Of Nothingness”, ale najważniejsze, że wreszcie jest ich debiutancki krążek „Chasm of Immurement”. Wydany przez amerykański label Carbonized Records materiał gotowy jest by oblać mrokiem zainteresowanych nim słuchaczy. Ten album – niczym drogi trunek, dojrzewający na półce w ciemnej piwnicy – czekał na otwarcie aby w odpowiednim czasie, cieszyć wszystkie zmysły! No dobrze, ale teraz poświęćmy chwilę autorom tego doskonałego materiału. Clairvoyance to pięcioosobowy skład grający duszny, powolny i klimatyczny death metal, inspirowany Blood Incantation, Morbid Angel czy Tom Mold. Skład tworzą: Adrian Szczepański (perkusja), Maciej Cesarczyk (wokal), Denis Didenko (gitara), Kacper Pawluk (gitara) oraz Vlad Levchenko (gitara basowa”. Twórczość tych młodych artystów jest połączniem fascynacji oraz pasji do tworzenia gruzowatej i mrocznej muzyki, obdarowanej przez autorów szczerością i dobitną przenikliwością. Ich dźwięki wstrząsną waszą duszą w posadach, pozostawiając ze swoistym wyczerpaniem, ale też satysfakcją i niepohamowanym głodem na więcej. Tak było ze mną. Od pierwszych dźwięków „Eternal Blaze”, po ostatnie takty „Monument to Dread”, zostałem oblany foniczną smołą, wciągającą w bezkresną otchłań, która z każdą mijającą sekundą zasysała mnie głębiej i głębiej. Finalnie nie chciałem opuścić tego mrocznego portalu, a wręcz ponownie zdecydowałem zanurzyć w tej z pozoru mrocznej, nieprzyjaznej atmosferze. Na płycie pomimo swoistej monotonii brzmienia, nie ma ani ułamka sekundy nudy czy powtarzalności, która może wybić słuchacza z muzycznego seansu. Pewne jest, że muzyka Clairvoyance nie jest dla każdego. Nie znajdziecie w niej chwytliwych melodii, czy skocznych riffów. Wokale również nie nadają się do wspólnego odśpiewywania – ale to klimat, spójność oraz ciężar tego materiału, mogą zachwycić koneserów ciężkiego i odzierającego ze szczęścia grania. Nie sposób również polecić poszczególnych utworów, bo ten album smakuje najlepiej w całości! Niemniej dla mnie utworem, który idealnie reprezentuje całość jest „Reign of Silence”. W mojej opinii na „Chasm of Immurement” nie ma słabego elementu czy niedociągnięć. To album doskonale zrealizowany, który zasługuje na jak największe uznanie. Słuchając go dosłownie przepadłem. Nie mogłem wręcz wyjąć płyty z odtwarzacza, czując silną potrzebę kolejnego odsłuchu. Choć oceny są niezwykle subiektywne i nie chciałbym nimi rzucać na lewo i prawo ten krążek w moim mniemaniu zasługuje na 5/6. Powiem więcej – według mnie polski death metal już dawno nie brzmiał tak dobrze i nie był tak narkotycznie porywający jak na „Chasm Of Immurement”! Kamil Tyski Zespół Clairvoyance zaistniał w mojej świadomości przy okazji przekopywania katalogu Blood Harvest kilka lat temu, jednak do pierwszego kontaktu z jego muzyką musiało upłynąć trochę czasu. Teraz pluję sobie w brodę, że tak długo zwlekałem, bo Chasm Of Immurement to kawał porządnego gruz-metalu, który wyraźnie, w dodatku z łatwością, wybija się ponad średnią gatunkową, a jest to o tyle duże osiągnięcie, że większość kapel tego nurtu wydaje się robić wszystko, byle tylko od tej średniej w żaden sposób nie odstawać i nie być posądzonym o zdradę ideałów. Nie chciałbym sugerować, że Clairvoyance na swoim debiucie poszli w eksperymenty albo wyczyniają jakieś niesamowicie oryginalne rzeczy. Nic podobnego, oni po prostu nie powielają ślepo błędów nagminnie popełnianych przez starsze i bardziej uznane grupy. W sumie już tyle by im wystarczyło, żeby zwrócić na siebie uwagę, a oni jeszcze solidnie przyłożyli się do wykonania oraz produkcji albumu, co czyni z Chasm Of Immurement całkiem smakowity kąsek dla wielbicieli syfiastego death metalu, choć może niekoniecznie tego w najbardziej ortodoksyjnym wydaniu. W muzyce doskonale słychać, że chłopaki znają i rozumieją podstawy takiego grania, ale na pewno nie ograniczają się tylko do nich, więc w przyszłości mogą nas jeszcze czymś zaskoczyć. Zanim jednak do tego dojdzie, warto się skupić na opisywanym krążku. Na Chasm Of Immurement pasuje mi praktycznie wszystko i chyba nie potrafiłbym wskazać tylko jednego wyróżniającego się czy potraktowanego z wyjątkowym pietyzmem elementu. Tu liczy się całokształt, co oznacza, że muzycy i gardłowy Clairvoyance skrupulatnie przemyśleli, jak miał wyglądać ten materiał i niczego nie pozostawili przypadkowi. Począwszy od rozsądnej objętości (34 minuty), poprzez duże wewnętrzne zróżnicowane utworów (monotonii nie stwierdzono), klasowy wokal (dobry dół bez bezpłciowego buczenia), po bardzo selektywne, acz ciągle surowe brzmienie, którym, gloria!, nie musieli maskować niedoskonałości techniczno-kompozycyjnych. Każdy z sześciu dość rozbudowanych kawałków niesie z sobą coś ciekawego, w każdym też znalazło się miejsce dla paru bardziej chwytliwych riffów czy niestandardowych solówek (jak w „Monument To Dread”), które nadają im większej wyrazistości. Dzięki temu płytę łyka się bez popitki, a z przesłuchania na przesłuchanie wyłapuje się z niej coraz więcej. Jestem pod dużym wrażeniem dojrzałości Clairvoyance zaprezentowanej na Chasm Of Immurement i mam nadzieję, że zespół przynajmniej utrzyma tak wysoki poziom na kolejnych wydawnictwach. To tylko debiut, a z dobrą promocją może sprawić, że kilka kapel z czołówki zacznie z niepokojem oglądać się za siebie. Brawo! demo 'Chasm of Immurement', the debut Full-Length from Clairvoyance, features six tracks of extremely rotten gut-wrenching Death / Doom Metal! I boarded the Clairvoyance hype train as it was barely leaving the station, when they released their first demo back in May of 2020. They had that je ne sais quoi that I crave in old school death metal, an ability to churn and pummel with ruthless efficiency, and even in 11 short minutes they flashed the sort of songwriting chops well-established bands wish they had. Blood Harvest took note and Clairvoyance gathered momentum, dropping their first EP Threshold of Nothingness in 2022 and with it adding a glut of new fans to their ranks. Then came a few years of silence—at least on the new music front—but now at long last it’s time for me to re-don my conductor’s cap and get back to business. Toot toot motherfuckers, hype train coming through and it’s picking up steam. The Polish quartet’s new offering is their first full-length and it comes courtesy of Bay Area death dealers Carbonized Records. Chasm of Immurement has been given the full Death Metal Long-Play on a Respected Label treatment, complete with rad artwork by Paolo Girardi, a multi-variant vinyl release, and a selection of shirts. Sometimes a debut LP can feel a bit underwhelming in circumstances like these—musical expectations raised by label push to a point where the album itself can’t match the bells and whistles—but luckily that’s not the case here. Clairvoyance’s riffs are far too powerful to be derailed. Chasm of Immurement is vintage work from these Poles and continues their upward trajectory. Churning Finnish school death riffs with remarkable groove drag you through the muck, tinges of doom plod and crush, earthshaking breakdowns hint at influences like Suffocation. It’s aggressive at every turn and filthy on top of that, marrying brutality with grime and just a bit of finesse, jagged lines like mountain ranges giving way to midtempo angularity, squealing solo chaos, and good old chunky bludgeoning. Clairvoyance’s best quality is their ability to execute so many facets of this sort of pummeling death metal really well, each part polished to a sheen to make one hell of a gem. Founding member and vocalist Maciej Cesarczyk’s growl is throaty and cavernous a la A.V. of Dead Congregation, a delightfully dank and grim presence. Bassist Vlad Levchenko and drummer Adrian Szczepański are as sturdy and battering as a rhythm section can be, helped by some particularly great mixing courtesy of Piotr Polak and guitarist Kacper Pawluk. But of course, a death metal album is only as good as its guitars, so what makes this album exception is Pawluk and founding member Denis Didenko showing out. Finn-influenced brutality with bits of American—New York in particular—death is a damn satisfying combination. Listen to the way those sinister tremolo lines give way to static picking over grooving drums and then monstrous stomping slams in the middle section of opener “Eternal Blaze”. Feel how the ever-rising riff that opens “Blood Divine” morphs into angularity, is obscured by merciless blasting, then drops into a laid-back chug over running double bass. Grotesque death/doom heavier than a collapsed star crushes (“Fleshmachine”), syncopated chug grooves get heads bobbing and asses throwing (2:20 of “Monument to Dread”, for example). Every damn thing Pawluk and Didenko play is catchy, and the band brings styles together with a deft touch. The album features a few guest spots, including a very cool sort of hazy, almost psychedelic solo from Derrick Vella (Tomb Mold, Dream Unending) near the top of “Hymn of the Befouled”, but honestly? I don’t think Chasm of Immurement needs them. They add a bit of additional flavor, but the record stands tall on its own merits. Clairvoyance are excellent songwriters—six tracks in 34 minutes here and they all feel shorter than they are—and the cohesion is tight across the board, as is the production. This is just really fucking good death metal, bottom line, and it doesn’t need guest solos spicing it up to make it rule. They’re the sprinkles on this sundae, adding some extra appeal, but it’s all that goodness beneath that matters. THE BOTTOM LINE If you’re on the tracks get out of the way, because the Clairvoyance hype train is rolling strong and picking up speed. Chasm of Immurement is some of the best death metal I’ve heard this year and puts a lot of recent releases by more “experienced” bands to shame. Get it in your ears and get on board. Noob Heavy ..::TRACK-LIST::.. 1. Eternal Blaze 04:36 2. Hymn of the Befouled 05:42 3. Fleshmachine 05:41 4. Reign of Silence 06:32 5. Blood Divine 04:48 6. Monument to Dread 06:59 ..::OBSADA::.. Maciej Cesarczyk - Vocals Denis Didenko - Guitars / Vocals Kacper Pawluk - Guitars Vlad Levchenko - Bass Adrian Szczepański - Drums Additional Guitars on Track 2 by Derrick Vela and Marek Drahota Additional Guitars on Track 6 by Brenton Weir https://www.youtube.com/watch?v=o7V7bloEd_c SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-10 18:55:05
Rozmiar: 262.75 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Norwegian’s Saligia return after their successful full length ‘Sic Transit Gloria Mundi’ in 2011 with a new taster of new material in the form of a 4 track EP. Much as their debut album left us with, this is a continuation of their occult take on Norwegian black metal, with all the cold flowing evil, shimmering guitar work and unhealthy love of Latin that you’d demand from such a release (even their name ‘Saligia’ is made up of the first letters in Latin of the seven deadly sins: superbia, avaritia, luxuria, invidia, gula, ira and acedia). Kicking off the EP is ‘Per Aspera ad Astra’, an evil freezing blast of pure occultism which rattles away nastily, showing off its earthy production and giving immediate evidence of the depth of sound which they can pull out of the simplest of riffs with eerie nuances. Vocally, Ahzari comes into his own during the title track which is up next, channelling Attila Csihar – a voice which suits the blackness of the silky-yet-deadly guitar work and pounding rhythm section, even slipping in the occasional Vikernes’ styled wind-tunnel howl to truly enforce full body horripilation. Track three ‘Maveth, Malachim’ is the shortest on offer, bristling yet more occult sickness with clean vocals more akin to Big Boss of Root. This is accompanied by a sparse musical backdrop, with the repeating of the mesmerising refrain vocally and riff-wise for maximum effectiveness, drilling home their dark message with sinister glee. Closing up the EP is ‘And Death Shalt Have No Dominion’, another trundling bundle of immorality cloaked in an enigmatic black miasma which sinks deep into the listener, enrapturing with a straightforward yet thoroughly spellbinding slice of greatness. To be fair, there are a good number of great ‘new’ black metal bands crawling from the deepest, darkest Norwegian forests over the past few years, and I’m glad to once more add Saligia to that list after being so impressed with their debut. While this EP may be short in tracks, it clocks in at a good 25 minutes runtime so it’s more than a short stopgap in between writing album number two – the quality alone is enough reassurance of that. Simply put, Saligia spews virulent, viscous venom through its music, tarnishing and corrupting as it bleeds into your psyche. Not enough black metal does that these days, so this is well worth your time tracking down. Lars Christiansen Norwegian’s Saligia return after their successful full length ‘Sic Transit Gloria Mundi’ in 2011 with a new taster of new material in the form of a 4 track EP. Much as their debut album left us with, this is a continuation of their occult take on Norwegian black metal, with all the cold flowing evil, shimmering guitar work and unhealthy love of Latin that you’d demand from such a release (even their name ‘Saligia’ is made up of the first letters in Latin of the seven deadly sins: superbia, avaritia, luxuria, invidia, gula, ira and acedia). Kicking off the EP is ‘Per Aspera ad Astra’, an evil freezing blast of pure occultism which rattles away nastily, showing off its earthy production and giving immediate evidence of the depth of sound which they can pull out of the simplest of riffs with eerie nuances. Vocally, Ahzari comes into his own during the title track which is up next, channelling Attila Csihar – a voice which suits the blackness of the silky-yet-deadly guitar work and pounding rhythm section, even slipping in the occasional Vikernes’ styled wind-tunnel howl to truly enforce full body horripilation. Track three ‘Maveth, Malachim’ is the shortest on offer, bristling yet more occult sickness with clean vocals more akin to Big Boss of Root. This is accompanied by a sparse musical backdrop, with the repeating of the mesmerising refrain vocally and riff-wise for maximum effectiveness, drilling home their dark message with sinister glee. Closing up the EP is ‘And Death Shalt Have No Dominion’, another trundling bundle of immorality cloaked in an enigmatic black miasma which sinks deep into the listener, enrapturing with a straightforward yet thoroughly spellbinding slice of greatness. To be fair, there are a good number of great ‘new’ black metal bands crawling from the deepest, darkest Norwegian forests over the past few years, and I’m glad to once more add Saligia to that list after being so impressed with their debut. While this EP may be short in tracks, it clocks in at a good 25 minutes runtime so it’s more than a short stopgap in between writing album number two – the quality alone is enough reassurance of that. Simply put, Saligia spews virulent, viscous venom through its music, tarnishing and corrupting as it bleeds into your psyche. Not enough black metal does that these days, so this is well worth your time tracking down. Daemonlord ..::TRACK-LIST::.. 'Lvx Aeternae Is Dedicated To The Lost : From Life, In Love, Through Death And The Beyond.' 1. Per Aspera ad Astra 08:36 2. Lvx Aeternae 06:34 3. Maveth, Malachim 04:29 4. ...and Death shalt have no dominion 05:33 ..::OBSADA::.. Ahzari - Voices & Strings V. - Drums All musick by SALIGIA 2007-2013. Words by Ahzari, except 'And Death shall have no dominion' by Dylan Thomas. https://www.youtube.com/watch?v=uE4vlEJPwsQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-10 17:51:34
Rozmiar: 61.54 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Norwegian’s Saligia return after their successful full length ‘Sic Transit Gloria Mundi’ in 2011 with a new taster of new material in the form of a 4 track EP. Much as their debut album left us with, this is a continuation of their occult take on Norwegian black metal, with all the cold flowing evil, shimmering guitar work and unhealthy love of Latin that you’d demand from such a release (even their name ‘Saligia’ is made up of the first letters in Latin of the seven deadly sins: superbia, avaritia, luxuria, invidia, gula, ira and acedia). Kicking off the EP is ‘Per Aspera ad Astra’, an evil freezing blast of pure occultism which rattles away nastily, showing off its earthy production and giving immediate evidence of the depth of sound which they can pull out of the simplest of riffs with eerie nuances. Vocally, Ahzari comes into his own during the title track which is up next, channelling Attila Csihar – a voice which suits the blackness of the silky-yet-deadly guitar work and pounding rhythm section, even slipping in the occasional Vikernes’ styled wind-tunnel howl to truly enforce full body horripilation. Track three ‘Maveth, Malachim’ is the shortest on offer, bristling yet more occult sickness with clean vocals more akin to Big Boss of Root. This is accompanied by a sparse musical backdrop, with the repeating of the mesmerising refrain vocally and riff-wise for maximum effectiveness, drilling home their dark message with sinister glee. Closing up the EP is ‘And Death Shalt Have No Dominion’, another trundling bundle of immorality cloaked in an enigmatic black miasma which sinks deep into the listener, enrapturing with a straightforward yet thoroughly spellbinding slice of greatness. To be fair, there are a good number of great ‘new’ black metal bands crawling from the deepest, darkest Norwegian forests over the past few years, and I’m glad to once more add Saligia to that list after being so impressed with their debut. While this EP may be short in tracks, it clocks in at a good 25 minutes runtime so it’s more than a short stopgap in between writing album number two – the quality alone is enough reassurance of that. Simply put, Saligia spews virulent, viscous venom through its music, tarnishing and corrupting as it bleeds into your psyche. Not enough black metal does that these days, so this is well worth your time tracking down. Lars Christiansen Norwegian’s Saligia return after their successful full length ‘Sic Transit Gloria Mundi’ in 2011 with a new taster of new material in the form of a 4 track EP. Much as their debut album left us with, this is a continuation of their occult take on Norwegian black metal, with all the cold flowing evil, shimmering guitar work and unhealthy love of Latin that you’d demand from such a release (even their name ‘Saligia’ is made up of the first letters in Latin of the seven deadly sins: superbia, avaritia, luxuria, invidia, gula, ira and acedia). Kicking off the EP is ‘Per Aspera ad Astra’, an evil freezing blast of pure occultism which rattles away nastily, showing off its earthy production and giving immediate evidence of the depth of sound which they can pull out of the simplest of riffs with eerie nuances. Vocally, Ahzari comes into his own during the title track which is up next, channelling Attila Csihar – a voice which suits the blackness of the silky-yet-deadly guitar work and pounding rhythm section, even slipping in the occasional Vikernes’ styled wind-tunnel howl to truly enforce full body horripilation. Track three ‘Maveth, Malachim’ is the shortest on offer, bristling yet more occult sickness with clean vocals more akin to Big Boss of Root. This is accompanied by a sparse musical backdrop, with the repeating of the mesmerising refrain vocally and riff-wise for maximum effectiveness, drilling home their dark message with sinister glee. Closing up the EP is ‘And Death Shalt Have No Dominion’, another trundling bundle of immorality cloaked in an enigmatic black miasma which sinks deep into the listener, enrapturing with a straightforward yet thoroughly spellbinding slice of greatness. To be fair, there are a good number of great ‘new’ black metal bands crawling from the deepest, darkest Norwegian forests over the past few years, and I’m glad to once more add Saligia to that list after being so impressed with their debut. While this EP may be short in tracks, it clocks in at a good 25 minutes runtime so it’s more than a short stopgap in between writing album number two – the quality alone is enough reassurance of that. Simply put, Saligia spews virulent, viscous venom through its music, tarnishing and corrupting as it bleeds into your psyche. Not enough black metal does that these days, so this is well worth your time tracking down. Daemonlord ..::TRACK-LIST::.. 'Lvx Aeternae Is Dedicated To The Lost : From Life, In Love, Through Death And The Beyond.' 1. Per Aspera ad Astra 08:36 2. Lvx Aeternae 06:34 3. Maveth, Malachim 04:29 4. ...and Death shalt have no dominion 05:33 ..::OBSADA::.. Ahzari - Voices & Strings V. - Drums All musick by SALIGIA 2007-2013. Words by Ahzari, except 'And Death shall have no dominion' by Dylan Thomas. https://www.youtube.com/watch?v=uE4vlEJPwsQ SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-10 17:46:31
Rozmiar: 179.95 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
Genre: Alt. Metal
Country of Artist (Band): Italy Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 34:48 Contains scans in the download: No Tracklist: 01. From The Shadows 02. Worst In Me 03. Did You Forget? 04. Save Me From Myself 05. One And Forever 06. Defying Gravity 07. Beautiful Lie 08. Lightstorm 09. You Never Knew 10. Apathy 11. Goodbye My Love
Seedów: 5
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-07 07:07:35
Rozmiar: 80.61 MB
Peerów: 15
Dodał: Uploader
Opis
Genre: Groove/Thrash Metal/Hardcore
Country of Artist (Band): USA Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 33:17 Contains scans in the download: No Tracklist: 01. Oceans Of Blood 02. Stone Cold Anger 03. March Of The Giants 04. Uncle Sam Wants You! 05. Demonic Intervention 06. Rinse & Repeat 07. Hell Or High Water 08. Scorched Earth 09. Jonestown Punch 10. Sky's The Limit
Seedów: 30
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-07 07:03:37
Rozmiar: 77.32 MB
Peerów: 28
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Finntroll to fiński zespół folkmetalowy, założony w Helsinkach w 1997. Zespół wykonuje skoczną, dynamiczną muzykę, łączącą elementy black metalu i fińskiej polki zwanej humppa. Mimo iż jest to fiński zespół, to teksty utworów są w języku szwedzkim, ponieważ ten język brzmi "cholernie trollowato" według Jamsena, założyciela zespołu, którego ojczystym językiem jest właśnie szwedzki. Finntroll został założony w 1997 roku przez Teemu Raimoranta (Somnium), gitarzystę zespołu Impaled Nazarene oraz Jana Jamsena (Katla). Ich pierwsze demo, Rivfader, zostało nagrane rok później, w 1998 r. Po nagraniu dema do zespołu dołączyli Samu Ruotsalainen (z Barathrum i Rapture), Samuli Ponsimaa, Henri Sorvali (z Moonsorrow) i Sami Uusitalo. Podpisany kontrakt z wytwórnią Spikefarm zaowocowało pierwszą płytą Midnattens Widunder wydaną w 1999 roku. Title: Midnattens Widunder Artist: Finntroll Country: Finlandia Year: 1999 Genre: Folk Metal Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Intro 2.Svartberg 3.Rivfader 4.Vatteanda 5.Bastuvisan 6.Blodnatt 7.Midnattens Widunder 8.Segersang 9.Svampfest
Seedów: 9
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-06 11:08:03
Rozmiar: 76.28 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
Title: Sanctuary
Artist: Evanescence Year: 2026 Genre: Alternative Metal Country: USA Duration: 00:48:58 Format/Codec: MP3 Audio Bitrate: 320 kbps Track Listing 01. Beautiful Lie [4:10] 02. Tell Me When You've Had Enough [3:19] 03. Who Will You Follow [3:55] 04. Rapture [3:26] 05. Afterlife [4:10] 06. Sanctuary [4:18] 07. How Do I Heal [3:49] 08. About Us [4:50] 09. Calm Down [4:18] 10. Self-Destruct [3:53] 11. Forever Without You [5:16] 12. Wide Open Heart [3:34]
Seedów: 52
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-05 07:04:04
Rozmiar: 115.05 MB
Peerów: 31
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Panopticon to amerykański zespół blackmetalowy założony przez Austina Lunna w Louisville w stanie Kentucky w 2007 roku. Muzyka zespołu była opisywana jako „przejmująca swoją intensywnością, a jednocześnie rozległa i spektakularna” oraz jako „ideologicznie otwarta i muzycznie progresywna, podejmująca tematy związane z tożsamością, ekologią, religią i polityką”. Liryczny styl Lunna również spotkał się z uznaniem - określano go jako „naturalny, organiczny i metodyczny, mistrzowski pod względem warsztatu, a zarazem pełen pasji i życia w swojej realizacji. Wstawka zawiera dwunasty, najnowszy album Panopticonu. Title: Det Hjemsokte Hjertet Artist: Panopticon Country: USA Year: 2026 Genre: Black Metal Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Woodland Caribou 2.The Great Silence, Extinct 3.Blood and Fur upon the Melting Snow 4.The White Cedars 5.A Culture of Wilderness 6.Lyset 7.Ghost Eyes in the Fire Light
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-05 05:47:39
Rozmiar: 153.28 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
Genre: Death/Thrash/Gothic Metal
Country of Artist (Band): Poland Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 44:37 Contains scans in the download: No Tracklist: 01. Intro - From the Sea Side 02. We're Storming Through the Night 03. Let Us Ride the World 04. Golden Lights of Valhalla 05. March of the Giants 06. Before the Birth of Light 07. We Die, We Fly 08. Chaotic Realm of the Sea 09. Chief of the Fearless
Seedów: 2
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-04 00:04:39
Rozmiar: 102.98 MB
Peerów: 18
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Panopticon to amerykański zespół blackmetalowy założony przez Austina Lunna w Louisville w stanie Kentucky w 2007 roku. Muzyka zespołu była opisywana jako „przejmująca swoją intensywnością, a jednocześnie rozległa i spektakularna” oraz jako „ideologicznie otwarta i muzycznie progresywna, podejmująca tematy związane z tożsamością, ekologią, religią i polityką”. Liryczny styl Lunna również spotkał się z uznaniem - określano go jako „naturalny, organiczny i metodyczny, mistrzowski pod względem warsztatu, a zarazem pełen pasji i życia w swojej realizacji. Wstawka zawiera dwunasty, najnowszy album Panopticonu. Title: Det Hjemsokte Hjertet Artist: Panopticon Country: USA Year: 2026 Genre: Black Metal Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1.Woodland Caribou 2.The Great Silence, Extinct 3.Blood and Fur upon the Melting Snow 4.The White Cedars 5.A Culture of Wilderness 6.Lyset 7.Ghost Eyes in the Fire Light
Seedów: 5
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-03 16:04:02
Rozmiar: 153.28 MB
Peerów: 1
Dodał: Uploader
Opis
Genre: Folk Metal
Country of Artist (Band): Poland Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 33:59 Contains scans in the download: No Tracklist: 01. Nothing Is Promised 02. Still Human 03. Orchard 04. Eos 05. Ephemeral 06. The Well 07. Oracle
Seedów: 2
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-03 03:00:21
Rozmiar: 78.15 MB
Peerów: 28
Dodał: Uploader
Opis
Genre: Thrash Metal
Artist (band) Country: Poland Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 36:09 Contains scans in the download: No Tracklist: 01. Cry of the Innocent 02. Suspended in Torture 03. Blood Marks 04. Painbringer 05. Fin de Siécle 06. Monument of Atrocity 07. Struggling for Reality 08. Lethal Obsession 09. Abuser 10. Witnessing Madness
Seedów: 4
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-06-02 07:00:37
Rozmiar: 83.60 MB
Peerów: 2
Dodał: Uploader
Opis
..::INFO::..
Pro-Pain to amerykański zespół metalowy założony w 1992 roku, powstał po rozpadzie hc punkowej grupy Crumbsuckers. Początkowo wykonywał hardcore utrzymany w duchu takich zespołów jak Biohazard, czy Spudmonsters, ale później obrócił się w stronę groove/thrash metalu. W swoich tekstach Pro-Pain porusza tematy rebelii, społeczeństwa i nienawiści. Wstawka zawiera szesnasty, najnowszy album studyjny zespołu. Title: Stone Cold Anger Artist: Pro-Pain Country: USA Year: 2026 Genre: Hardcore, Metal Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. Oceans Of Blood Stone Cold Anger March Of The Giants Uncle Sam Wants You! Demonic Intervention Rinse & Repeat Hell Or High Water Scorched Earth Jonestown Punch Sky's The Limit
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-31 14:02:29
Rozmiar: 77.37 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
Genre: Sludge/Doom Metal
Country of Artist (Band): USA Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 39:44 Availability of scans in the distribution content: no Tracklist: 01. Can’t Get Enough (Scorpions Cover) 02. Nausea (X Cover) 03. Cities On Flame With Rock And Roll (Blue Öyster Cult Cover) 04. Rotten To The Core (Rudimentary Peni Cover) 05. Mother Mary (UFO Cover) 06. Tragedy (Bee Gees Cover) 07. Bloodstains (Agent Orange Cover) 08. Beat My Head Against The Wall (Black Flag Cover) 09. St. Vitus Dance (Black Sabbath Cover) 10. Foreign Policy (Fear Cover) 11. Rocket Ride (Kiss Cover)
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-31 14:02:27
Rozmiar: 91.94 MB
Peerów: 0
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. 'Wszyscy ci, którzy wstąpili do domu naszego nieproszeni, oraz ci wszyscy, którzy temu wstąpieniu biernie się przyglądali, zostają skazani na ścięcie' Tymi słowami rodzima formacja Königreichssaal rozpoczyna pierwszą w swojej karierze EP-kę Loewen i zabiera nas w podróż po swoim rodzinnym miasteczku, tytułowym Lewinie Brzeskim, „dziesiątym kręgu piekła”, jeśli wierzyć okładce. Bardzo szybko można więc zorientować się, że trio nie zamierza zachęcać nikogo do przeprowadzki – zajmuje to zaledwie dwadzieścia sekund. A im dalej w las, tym więcej (piekielnych) drzew. Zlokalizowane w województwie opolskim miasto jest głównym bohaterem trzech utworów składających się na tę EP-kę. Bohaterem w żadnym wypadku nie pozytywnym: w napisanych tym razem wyłącznie w języku polskim tekstach (nie licząc szeptanej po niemiecku deklamacji, która ma miejsce w końcówce Lotu nad narkotycznym gniazdem) czuć rozpacz i beznadzieję, często też wręcz obrzydzenie otaczającą zespół rzeczywistością. „Naszą karą tu żyć”, usłyszymy w pierwszym pełnym utworze, W służbie królestwu głupoty. Jeśli to nie daje do myślenia, to nie wiem co mogłoby. Cały ten pesymizm muzyki z Loewen dziwić szczególnie nie powinien. Już przy recenzowaniu pełnowymiarowego Witnessing the Dearth zauważałem łatwość, z jaką zespołowi przychodzi tworzenie posępnego klimatu. Tutaj słychać go od pierwszych dźwięków złowieszczego W służbie królestwu głupoty, który to utwór jest przy okazji najlepszą pozycją na krążku… no chyba, że jest nią boleśnie piękny Matko zwątpienia, w którym bodajże najlepiej zobrazowana jest beznadzieja związana z życiem w Lewinie (tutaj na spory plus również wokal Ewy Sad i ten fortepian w końcówce… cudo!). Trudno mi się zdecydować, lecz to tylko i wyłącznie dobrze świadczy o nowym materiale zespołu. Świetny chrapliwy wokal, niejako korespondujący z tym, w jaki sposób macierzyste miasto Königreichssaal zostało tutaj namalowane, jest na tyle klarowny, aby nie musieć posiłkować się książeczką w celu zrozumienia tekstów – to ogromny plus, gdyż Loewen to nie jest black metal, w którym teksty grają drugo- lub nawet trzeciorzędną rolę. Pomaga w tym też średnie tempo dwóch pierwszych utworów oraz powolne, marszowe ostatniego. Nawet brzmienie całości, nieco bardziej przybrudzone niż w przypadku debiutanckiego albumu tria, doskonale oddaje to, co formacja chce tutaj przekazać. W zasadzie jedyną poważną wadą tego wydawnictwa, jaką mogę wskazać, jest jego długość – dwadzieścia jeden minut to zdecydowanie zbyt mało. Oczywiście piszę to z przymrużeniem oka, jednak zupełnie szczerze mam nadzieję, że następny w rozkładzie jazdy Königreichssaal jest kolejny pełniak. Loewen udowadnia, że rewelacyjna jakość debiutu zespołu nie była dziełem przypadku. Ci goście po prostu nie popełniają błędów. Oby taki stan rzeczy trwał jak najdłużej, a jeśli fakt zamieszkiwania Lewina Brzeskiego ma skutkować kolejnymi tak świetnymi wydawnictwami, to egoistycznie powiem: mieszkajcie tam jak najdłużej! Łukasz W Loewen to Lewin Brzeski. Stąd pochodzi Königreichssaal. Jest jakby złym duchem tego miasta. Częścią jego mrocznej historii, zapisanej w murach, legendach, obeliskach, starych mapach i fotografiach. Jest muzycznym odbiciem jego ciemnej strony, wyjawiającym jego ukrytą głęboko tajemnicę, której podtytuł brzmi: „Podróż przez dziesiąty krąg piekła.” W ogóle dużo tu takiego lokalnego klimatu. Od samego początku stajemy się świadkami jakiegoś sądu na zdrajcami, którzy zostaną ścięci. Zaczyna się złowrogo, a potem jest tylko jeszcze bardziej rozpaczliwie. Königreichssaal to black metal jednocześnie melodyjny i katastroficzny. Dźwięki płyną, falują i rozbrzmiewają ostrym, żelaznym chłodem, a w ich objęciach rozgrywają się dramaty, dzieją straszne rzeczy, których tragiczna otoczka wypluwana jest rozpaczliwym krzykiem: „Gdzie nie rzucisz tu kamieniem trafisz kurwę, głupca, niegodziwca”. Pierwszy „W Służbie Królestwu Głupoty” jest po prostu fantastyczny. Ale dalej nie jest gorzej. W „Lot Nad Narkotycznym Gniazdem” pojawiają się deklamacje po polsku i niemiecku, tempo robi się marszowe, ale tragedia trwa, a nawet wyrażona jest jeszcze dosadniej: „Jedyną ucieczką jest lot narkotyczny nad wymarłym gniazdem”. Wszystko rozmazuje się w najwolniejszym „Matko Zwątpienia”, gdzie pojawia się zwiastujący zwąpienie głos kobiecy. Wokal jest doskonały. Mocny, zachrypnięty, ale zrozumiały. Daje to niesamowity efekt grozy. Do tego te inwokacje, fragment starego wiersza. Wszystko to tworzy unikalną atmosferę. Muzycznie tak samo dobrze. Fabuła misternie zaaranżowana i dająca nieomalże efekt teatralny. W niczym nie ustępuje to Martwej Aurze czy Non Opus Dei. Minus tylko za czas trwania. Nie lubię jak tak dobre płyty tak szybko się kończą. Wujas Recenzowałem Königreichssaal już w zeszłym roku i byłem pozytywnie zaskoczony, tak muzyką jak i generalnie wydaniem ich debiutu. Niedawno trio z Lewina Brzeskiego podesłało mi swoją nową EPkę. I powiem na wstępie – czapki z głów. Redaktor Bartosz Cieślak stworzył gdzieś w internecie wpis, iż Königreichssaal to kapela egzystująca poza koleżeńskimi układami większości sceny i ja się z tym zgadzam i przez to szerzej nieznana. Prawda jest bowiem taka, że gdyby materiał z taką muzyką wypuścił ktoś z black metalowej socjety, gdyby wydał ją któryś z uznanych labeli, z miejsca zrobiłby się hajp na ten zespół. W chuj zasłużony. A tak, pozostają na uboczu, ale liczę że wkrótce się to zmieni. O ile pierwsza płyta była ciekawa, o tyle już najnowsza EPka to bardzo duży krok do przodu. Oraz w bok od inspiracji z debiutu. „Loewen (Podróż przez dziesiąty krąg piekła)” wydaje mi się koncept albumem dotyczącym Lewina Brzeskiego – niewielkiej mieściny, z której pochodzi zespół. Muzycznie, zespół zdecydowanie poszerza swoje horyzonty. O ile na debiucie było słychać sporo Mgły czy Blut Aus Nord, o tyle teraz jest zdecydowanie bogatszy wybór nazw, które przychodzą mi do głowy. Przede wszystkim, muzyka Königreichssaal przywodzi mi na myśl Thy Worshiper, tak z czasów gdy wydawali „Czarną Dziką Czerwień”, może też w jakimś sensie Blaze of Perdition, Peste Noir czy Non Opus Dei lub też sceny pogańskiego black metalu z lat dziewięćdziesiątych. No sporo tego, ale całość jest doprawdy przemyślana. Ta muzyka porywa i frapuje, dawno nie słyszałem tak dobrego, a przy tym dość świeżego krążka. Każdy z trzech utworów jest doskonale skomponowany i zaaranżowany, nieważne czy to butny „W służbie królestwa głupoty” w którym użyto akordeonu, ponury „Matko zwątpienia” z partiami damskich deklamacji czy eteryczny „Lot nad narkotycznym gniazdem” – wszystkie przykuwają uwagę i nie pozwalają skupić się na niczym innym, jak wsłuchiwanie się w muzykę i teksty. Właśnie, teksty. Polskojęzyczne teksty na EPce są moim zdaniem bardzo dobrze napisane oraz bardzo dobrze wykonane pod względem wokalnym – zresztą to akurat znam już z debiutu, że De Atevs dysponuje bogatym arsenałem, tu chyba jest on jeszcze bardziej rozwinięty. Wisienką na torcie u Königreichssaal jest ponownie samo wydanie. „Loewen (Podróż przez dziesiąty krąg piekła)” wydany jest bardzo starannie, wkładka po prostu cieszy oko. To ja już się nachwaliłem. Wspaniała to EPka, ogromny krok w rozwoju tego zespołu. Mam nadzieję, że usłyszy o nich więcej osób, które odpowiednio docenią te dwadzieścia minut muzyki. Jestem oczarowany. Oracle ..::OBSADA::.. 1. Aderare 2. W służbie królestwu głupoty 3. Lot nad narkotycznym gniazdem 4. Matko zwątpienia https://www.youtube.com/watch?v=U7tgAiEzWQ4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-29 17:55:44
Rozmiar: 51.09 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. 'Wszyscy ci, którzy wstąpili do domu naszego nieproszeni, oraz ci wszyscy, którzy temu wstąpieniu biernie się przyglądali, zostają skazani na ścięcie' Tymi słowami rodzima formacja Königreichssaal rozpoczyna pierwszą w swojej karierze EP-kę Loewen i zabiera nas w podróż po swoim rodzinnym miasteczku, tytułowym Lewinie Brzeskim, „dziesiątym kręgu piekła”, jeśli wierzyć okładce. Bardzo szybko można więc zorientować się, że trio nie zamierza zachęcać nikogo do przeprowadzki – zajmuje to zaledwie dwadzieścia sekund. A im dalej w las, tym więcej (piekielnych) drzew. Zlokalizowane w województwie opolskim miasto jest głównym bohaterem trzech utworów składających się na tę EP-kę. Bohaterem w żadnym wypadku nie pozytywnym: w napisanych tym razem wyłącznie w języku polskim tekstach (nie licząc szeptanej po niemiecku deklamacji, która ma miejsce w końcówce Lotu nad narkotycznym gniazdem) czuć rozpacz i beznadzieję, często też wręcz obrzydzenie otaczającą zespół rzeczywistością. „Naszą karą tu żyć”, usłyszymy w pierwszym pełnym utworze, W służbie królestwu głupoty. Jeśli to nie daje do myślenia, to nie wiem co mogłoby. Cały ten pesymizm muzyki z Loewen dziwić szczególnie nie powinien. Już przy recenzowaniu pełnowymiarowego Witnessing the Dearth zauważałem łatwość, z jaką zespołowi przychodzi tworzenie posępnego klimatu. Tutaj słychać go od pierwszych dźwięków złowieszczego W służbie królestwu głupoty, który to utwór jest przy okazji najlepszą pozycją na krążku… no chyba, że jest nią boleśnie piękny Matko zwątpienia, w którym bodajże najlepiej zobrazowana jest beznadzieja związana z życiem w Lewinie (tutaj na spory plus również wokal Ewy Sad i ten fortepian w końcówce… cudo!). Trudno mi się zdecydować, lecz to tylko i wyłącznie dobrze świadczy o nowym materiale zespołu. Świetny chrapliwy wokal, niejako korespondujący z tym, w jaki sposób macierzyste miasto Königreichssaal zostało tutaj namalowane, jest na tyle klarowny, aby nie musieć posiłkować się książeczką w celu zrozumienia tekstów – to ogromny plus, gdyż Loewen to nie jest black metal, w którym teksty grają drugo- lub nawet trzeciorzędną rolę. Pomaga w tym też średnie tempo dwóch pierwszych utworów oraz powolne, marszowe ostatniego. Nawet brzmienie całości, nieco bardziej przybrudzone niż w przypadku debiutanckiego albumu tria, doskonale oddaje to, co formacja chce tutaj przekazać. W zasadzie jedyną poważną wadą tego wydawnictwa, jaką mogę wskazać, jest jego długość – dwadzieścia jeden minut to zdecydowanie zbyt mało. Oczywiście piszę to z przymrużeniem oka, jednak zupełnie szczerze mam nadzieję, że następny w rozkładzie jazdy Königreichssaal jest kolejny pełniak. Loewen udowadnia, że rewelacyjna jakość debiutu zespołu nie była dziełem przypadku. Ci goście po prostu nie popełniają błędów. Oby taki stan rzeczy trwał jak najdłużej, a jeśli fakt zamieszkiwania Lewina Brzeskiego ma skutkować kolejnymi tak świetnymi wydawnictwami, to egoistycznie powiem: mieszkajcie tam jak najdłużej! Łukasz W Loewen to Lewin Brzeski. Stąd pochodzi Königreichssaal. Jest jakby złym duchem tego miasta. Częścią jego mrocznej historii, zapisanej w murach, legendach, obeliskach, starych mapach i fotografiach. Jest muzycznym odbiciem jego ciemnej strony, wyjawiającym jego ukrytą głęboko tajemnicę, której podtytuł brzmi: „Podróż przez dziesiąty krąg piekła.” W ogóle dużo tu takiego lokalnego klimatu. Od samego początku stajemy się świadkami jakiegoś sądu na zdrajcami, którzy zostaną ścięci. Zaczyna się złowrogo, a potem jest tylko jeszcze bardziej rozpaczliwie. Königreichssaal to black metal jednocześnie melodyjny i katastroficzny. Dźwięki płyną, falują i rozbrzmiewają ostrym, żelaznym chłodem, a w ich objęciach rozgrywają się dramaty, dzieją straszne rzeczy, których tragiczna otoczka wypluwana jest rozpaczliwym krzykiem: „Gdzie nie rzucisz tu kamieniem trafisz kurwę, głupca, niegodziwca”. Pierwszy „W Służbie Królestwu Głupoty” jest po prostu fantastyczny. Ale dalej nie jest gorzej. W „Lot Nad Narkotycznym Gniazdem” pojawiają się deklamacje po polsku i niemiecku, tempo robi się marszowe, ale tragedia trwa, a nawet wyrażona jest jeszcze dosadniej: „Jedyną ucieczką jest lot narkotyczny nad wymarłym gniazdem”. Wszystko rozmazuje się w najwolniejszym „Matko Zwątpienia”, gdzie pojawia się zwiastujący zwąpienie głos kobiecy. Wokal jest doskonały. Mocny, zachrypnięty, ale zrozumiały. Daje to niesamowity efekt grozy. Do tego te inwokacje, fragment starego wiersza. Wszystko to tworzy unikalną atmosferę. Muzycznie tak samo dobrze. Fabuła misternie zaaranżowana i dająca nieomalże efekt teatralny. W niczym nie ustępuje to Martwej Aurze czy Non Opus Dei. Minus tylko za czas trwania. Nie lubię jak tak dobre płyty tak szybko się kończą. Wujas Recenzowałem Königreichssaal już w zeszłym roku i byłem pozytywnie zaskoczony, tak muzyką jak i generalnie wydaniem ich debiutu. Niedawno trio z Lewina Brzeskiego podesłało mi swoją nową EPkę. I powiem na wstępie – czapki z głów. Redaktor Bartosz Cieślak stworzył gdzieś w internecie wpis, iż Königreichssaal to kapela egzystująca poza koleżeńskimi układami większości sceny i ja się z tym zgadzam i przez to szerzej nieznana. Prawda jest bowiem taka, że gdyby materiał z taką muzyką wypuścił ktoś z black metalowej socjety, gdyby wydał ją któryś z uznanych labeli, z miejsca zrobiłby się hajp na ten zespół. W chuj zasłużony. A tak, pozostają na uboczu, ale liczę że wkrótce się to zmieni. O ile pierwsza płyta była ciekawa, o tyle już najnowsza EPka to bardzo duży krok do przodu. Oraz w bok od inspiracji z debiutu. „Loewen (Podróż przez dziesiąty krąg piekła)” wydaje mi się koncept albumem dotyczącym Lewina Brzeskiego – niewielkiej mieściny, z której pochodzi zespół. Muzycznie, zespół zdecydowanie poszerza swoje horyzonty. O ile na debiucie było słychać sporo Mgły czy Blut Aus Nord, o tyle teraz jest zdecydowanie bogatszy wybór nazw, które przychodzą mi do głowy. Przede wszystkim, muzyka Königreichssaal przywodzi mi na myśl Thy Worshiper, tak z czasów gdy wydawali „Czarną Dziką Czerwień”, może też w jakimś sensie Blaze of Perdition, Peste Noir czy Non Opus Dei lub też sceny pogańskiego black metalu z lat dziewięćdziesiątych. No sporo tego, ale całość jest doprawdy przemyślana. Ta muzyka porywa i frapuje, dawno nie słyszałem tak dobrego, a przy tym dość świeżego krążka. Każdy z trzech utworów jest doskonale skomponowany i zaaranżowany, nieważne czy to butny „W służbie królestwa głupoty” w którym użyto akordeonu, ponury „Matko zwątpienia” z partiami damskich deklamacji czy eteryczny „Lot nad narkotycznym gniazdem” – wszystkie przykuwają uwagę i nie pozwalają skupić się na niczym innym, jak wsłuchiwanie się w muzykę i teksty. Właśnie, teksty. Polskojęzyczne teksty na EPce są moim zdaniem bardzo dobrze napisane oraz bardzo dobrze wykonane pod względem wokalnym – zresztą to akurat znam już z debiutu, że De Atevs dysponuje bogatym arsenałem, tu chyba jest on jeszcze bardziej rozwinięty. Wisienką na torcie u Königreichssaal jest ponownie samo wydanie. „Loewen (Podróż przez dziesiąty krąg piekła)” wydany jest bardzo starannie, wkładka po prostu cieszy oko. To ja już się nachwaliłem. Wspaniała to EPka, ogromny krok w rozwoju tego zespołu. Mam nadzieję, że usłyszy o nich więcej osób, które odpowiednio docenią te dwadzieścia minut muzyki. Jestem oczarowany. Oracle ..::TRACK-LIST::.. 1. Aderare 2. W służbie królestwu głupoty 3. Lot nad narkotycznym gniazdem 4. Matko zwątpienia https://www.youtube.com/watch?v=U7tgAiEzWQ4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-29 17:05:31
Rozmiar: 169.18 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Fenomenalny, chwytliwy death/doom z Finlandii. W składzie muzycy GOREPHILIA, CORPSESSED, SOLOTHUS. Trzeci album, który bez wątpienia przypadnie do gustu fanom TEMPLE OF VOID, SATURNUS, INSOMNIUM, WINE FROM TEARS i wczesnych TIAMAT, KATATONIA. „The Tragedy“ is an phenomenal outstanding and extremely catchy piece of an Death/Doom Metal f.f.o. Temple Of Void, Saturnus, Insomnium, Wine From Tears or early Tiamat. CATALEPTIC was formed 2003 and contains members from well known acts like Gorephilia, Corpsessed or Solothus. CATALEPTIC about „The Tragedy“: "After a few crucial line-up changes and with the help of a producer from outside the band our new effort The Tragedy is a truly ambitious offering. Musically it takes a leap forward: The most diverse record we've done, while still sounding very Cataleptic. Lyrically it revolves around a theme of war, betrayal and revenge. Bronze clad Champion of the battlefield faces betrayal and commences the Age of Fire. Want to hear some music with character without metal sub-genre boundaries? Give this album a spin." ..::TRACK-LIST::.. 1. Alpha Strike 06:11 2. Disarmed. Disowned. Betrayed 07:57 3. Whipped To Drudgery 03:08 4. Lost 05:29 5. Recompense In Death 10:25 6. To Burn This World (Omega Campaign) 12:54 https://www.youtube.com/watch?v=svcU4LTc0FE SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-26 20:28:59
Rozmiar: 107.25 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Fenomenalny, chwytliwy death/doom z Finlandii. W składzie muzycy GOREPHILIA, CORPSESSED, SOLOTHUS. Trzeci album, który bez wątpienia przypadnie do gustu fanom TEMPLE OF VOID, SATURNUS, INSOMNIUM, WINE FROM TEARS i wczesnych TIAMAT, KATATONIA. „The Tragedy“ is an phenomenal outstanding and extremely catchy piece of an Death/Doom Metal f.f.o. Temple Of Void, Saturnus, Insomnium, Wine From Tears or early Tiamat. CATALEPTIC was formed 2003 and contains members from well known acts like Gorephilia, Corpsessed or Solothus. CATALEPTIC about „The Tragedy“: "After a few crucial line-up changes and with the help of a producer from outside the band our new effort The Tragedy is a truly ambitious offering. Musically it takes a leap forward: The most diverse record we've done, while still sounding very Cataleptic. Lyrically it revolves around a theme of war, betrayal and revenge. Bronze clad Champion of the battlefield faces betrayal and commences the Age of Fire. Want to hear some music with character without metal sub-genre boundaries? Give this album a spin." ..::TRACK-LIST::.. 1. Alpha Strike 06:11 2. Disarmed. Disowned. Betrayed 07:57 3. Whipped To Drudgery 03:08 4. Lost 05:29 5. Recompense In Death 10:25 6. To Burn This World (Omega Campaign) 12:54 https://www.youtube.com/watch?v=svcU4LTc0FE SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-26 20:23:26
Rozmiar: 335.87 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
Czwarty, najnowszy album studyjny amerykańskiego zespołu metalowego założonego w 2003 roku w Chicago. Title: I Hail I Artist: Lair Of The Minotaur Country: USA Year: 2026 Genre: Metal Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1. Emperor of Dis 2. I Hail I 3. Enthroned in Violence 4. Fucked Inside Out 5. Deepest Hell 6. Saturnus Reign 7. Prowler Twin Sister 8. Family Tree (Ethel Cain cover) 9. Vulture Worship 10. Tartarus Apocalypse
Seedów: 40
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-26 11:00:54
Rozmiar: 71.28 MB
Peerów: 7
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
Ten album czerpie najlepsze cechy melodyjnego, emocjonalnego crust/hardcore'u i łączy je z agresją i brutalnością deathgrindu. ..::TRACK-LIST::.. 1. Weltschmerz 02:32 2. Exhaustion 02:41 3. Consumed 02:28 4. Paranoia 02:40 5. Dead 03:08 6. Storm 01:12 7. Light 02:58 8. Forsaken 03:20 9. Shadows 01:26 10. Repent 00:47 11. Hell 02:39 12. Tombs 00:45 13. Demons 02:46 14. Void 01:49 ..::OBSADA::.. Vocals - Luc Guitar, Vocals [Growls] - Bas Guitar, Vocals [Screams] - Mark Bass - Joris Drums - Paul https://www.youtube.com/watch?v=-n35BtyPPz4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-24 21:12:02
Rozmiar: 79.60 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
Ten album czerpie najlepsze cechy melodyjnego, emocjonalnego crust/hardcore'u i łączy je z agresją i brutalnością deathgrindu. ..::TRACK-LIST::.. 1. Weltschmerz 02:32 2. Exhaustion 02:41 3. Consumed 02:28 4. Paranoia 02:40 5. Dead 03:08 6. Storm 01:12 7. Light 02:58 8. Forsaken 03:20 9. Shadows 01:26 10. Repent 00:47 11. Hell 02:39 12. Tombs 00:45 13. Demons 02:46 14. Void 01:49 ..::OBSADA::.. Vocals - Luc Guitar, Vocals [Growls] - Bas Guitar, Vocals [Screams] - Mark Bass - Joris Drums - Paul https://www.youtube.com/watch?v=-n35BtyPPz4 SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-24 20:58:56
Rozmiar: 251.06 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
..::INFO::..
Venom to brytyjski zespół thrash/blackmetalowy, któremu black metal zawdzięcza swoją nazwę (od nazwy albumu i utworu Black Metal). Reprezentuje nurt NWoBHM (New Wave of British Heavy Metal). Założony w 1979 w Newcastle przez członków grupy Guilottine. Byli to: Clive Archer, Jeffrey Dunn, Dave Rutherford, Alan Winston i Tony Bray. Potem w tajemniczych okolicznościach odeszli gitarzysta i wokalista, których zastąpił Conrad Lant, stając się przy okazji jednym z najbardziej charyzmatycznych muzyków rock’n’rollowych. Wstawka zawiera najnowszy, szesnasty album zespołu. Title: Into Oblivion Artist: Venom Country: Wielka Brytania Year: 2026 Genre: Metal Format / Codec: MP3 Audio bitrate: 320 Kbps ..::TRACK-LIST::.. 1. Into Oblivion 2. Lay Down Your Soul 3. Nevermore 4. Man & Beast 5. Death the Leveller 6. As Above, So Below 7. Kicked Outta Hell 8. Legend 9. Live Loud 10. Metal Bloody Metal 11. Dogs of War 12. Deathwitch 13. Unholy Mother
Seedów: 41
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-24 12:00:18
Rozmiar: 101.59 MB
Peerów: 37
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Death Metal Country of Artist (Band): Finland Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 16:56 Contains scans in the download: No ...( TrackList )... 01. Legacy 02. Ravages of Time 03. Existential Anguish 04. Mountain of Mayhem
Seedów: 3
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-22 20:39:45
Rozmiar: 39.01 MB
Peerów: 5
Dodał: Uploader
Opis
...( Info )...
Genre: Black Metal/Crust Artist (band) Country: Australia Year of Release: 2025 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 36:14 Availability of scans in the download: no ...( TrackList )... 01. Formidable Warfare Dominance 02. Surrender Rejected Cowards Bane 03. Inexorable Spite Grinding Attrition 04. Chaostorm Pt I Annihilation Triumph 05. Chaostorm Pt II Barbaric Upheaval 06. Blood Sworn Duality Weaponised 07. Detestation Iron Perserverance 08. Hate Reaper Potent Reprisal 09. Death Reign Churning Abhorrence 10. Indomitable Spirit Merciless Vengeance
Seedów: 3
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-22 20:35:28
Rozmiar: 84.05 MB
Peerów: 8
Dodał: Uploader
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Szósta duża płyta niemieckiej załogi grającej agresywny i intensywny grind/death metal!!! Well, some very good works from the last months of 2016 are arriving for us right now, due the avalanche of releases we have to deal with. To the fans, it's really hard to pay attention to all very good albums that arrive day after day. But you must pay attention the German Death Metal quintet KEITZER. These guys know how to unleash hell, as their new album, called "Ascension", is here to prove. It's a massive and hazardous attack of brutality, but done with a touch of elegance and good taste (as some melodies and shrieked screams can show on songs as "Ascension"), and a good level of instrumental technique. They can be barely compared to something that KATAKLYSM used to be some years ago, but with a whole different identity. But they can nail you in the wall of your home if you don't take caution with all their musical aggressiveness. It's not merely another Death Metal band, because they use some musical features from Thrash and Black Metal, so, it's a fine work from a great band. The sound production was done in a way that the balance between the musical aggressiveness of the bands music, the needed amount of clarity between the musical instruments and a great dose of musical weight is almost perfect. It's the right way for their songs, but the drums could have a better sound on the snare drum. The rest is fine. Their musical shrapnel uses 12 excellent shots to make you surrender to them. But the show of brutality of the bass guitar and drums on "We Will Drown All of You in Blood", the onslaught of killing guitar riffs on "Ascension" (a fast and thunderous song, filled with excellent riffs, and even some melodies in slow parts) and on "Peace Was Never an Option" (if you think that Death Metal way of singing is just a great amount of grunts, pay attention to the vocals' lines here), the insulting and bitter "Vengeance" (another great work from vocals), the oppressive brutality and good taste presented on the tempos of "Conquistador" and "Black Silent Tides", and the violent strike of "Wolves Among Us" can be pointed as their finest moments of the album. 'Metal Mark' Garcia ..::TRACK-LIST::.. 1. We will drown all of you in blood 04:25 2. Ascension 03:43 3. Peace was never an option 04:23 4. Übermensch 03:33 5. Ritual 02:59 6. Vengeance 03:30 7. Salvation 03:26 8. Conquistador 04:40 9. Black silent tides 04:38 10. Origins of madness 03:39 11. Enemies of existence 03:36 12. Wolves among us 03:43 ..::OBSADA::.. Christian Silva Chaco - Vocals Simon Venig - Bass Tim Terhechte - Drums Nicolai Hinse - Guitars Michael Dölle - Guitars, Vocals https://www.youtube.com/watch?v=4Hf-8y20F6M SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-22 16:08:17
Rozmiar: 110.05 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::.. Szósta duża płyta niemieckiej załogi grającej agresywny i intensywny grind/death metal!!! Well, some very good works from the last months of 2016 are arriving for us right now, due the avalanche of releases we have to deal with. To the fans, it's really hard to pay attention to all very good albums that arrive day after day. But you must pay attention the German Death Metal quintet KEITZER. These guys know how to unleash hell, as their new album, called "Ascension", is here to prove. It's a massive and hazardous attack of brutality, but done with a touch of elegance and good taste (as some melodies and shrieked screams can show on songs as "Ascension"), and a good level of instrumental technique. They can be barely compared to something that KATAKLYSM used to be some years ago, but with a whole different identity. But they can nail you in the wall of your home if you don't take caution with all their musical aggressiveness. It's not merely another Death Metal band, because they use some musical features from Thrash and Black Metal, so, it's a fine work from a great band. The sound production was done in a way that the balance between the musical aggressiveness of the bands music, the needed amount of clarity between the musical instruments and a great dose of musical weight is almost perfect. It's the right way for their songs, but the drums could have a better sound on the snare drum. The rest is fine. Their musical shrapnel uses 12 excellent shots to make you surrender to them. But the show of brutality of the bass guitar and drums on "We Will Drown All of You in Blood", the onslaught of killing guitar riffs on "Ascension" (a fast and thunderous song, filled with excellent riffs, and even some melodies in slow parts) and on "Peace Was Never an Option" (if you think that Death Metal way of singing is just a great amount of grunts, pay attention to the vocals' lines here), the insulting and bitter "Vengeance" (another great work from vocals), the oppressive brutality and good taste presented on the tempos of "Conquistador" and "Black Silent Tides", and the violent strike of "Wolves Among Us" can be pointed as their finest moments of the album. 'Metal Mark' Garcia ..::TRACK-LIST::.. 1. We will drown all of you in blood 04:25 2. Ascension 03:43 3. Peace was never an option 04:23 4. Übermensch 03:33 5. Ritual 02:59 6. Vengeance 03:30 7. Salvation 03:26 8. Conquistador 04:40 9. Black silent tides 04:38 10. Origins of madness 03:39 11. Enemies of existence 03:36 12. Wolves among us 03:43 ..::OBSADA::.. Christian Silva Chaco - Vocals Simon Venig - Bass Tim Terhechte - Drums Nicolai Hinse - Guitars Michael Dölle - Guitars, Vocals https://www.youtube.com/watch?v=4Hf-8y20F6M SEED 15:00-22:00. POLECAM!!!
Seedów: 0
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-22 16:02:53
Rozmiar: 379.97 MB
Peerów: 0
Dodał: Fallen_Angel
Opis
Genre: Death/Thrash Metal
Country of Artist (Band): Finland Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 15:40 Contains scans in the download: No Tracklist: 01. Braindead Zombie 02. Cockroach King 03. Helldwellers 04. Gaia
Seedów: 10
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-21 02:04:04
Rozmiar: 36.11 MB
Peerów: 6
Dodał: Uploader
Opis
Genre: Death/Groove Metal
Country of Artist (Band): Italy Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 48:27 Availability of scans in the download: No Tracklist: 01. Obscurum Per Obscurius 02. Magus 03. Lords of The Left-Hand Path 04. The Anatomical Machines 05. Sol Niger 06. Necromancy 07. Emerald City 08. Lux Æterna 09. Ignotum Per Ignotius
Seedów: 19
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-21 02:03:43
Rozmiar: 111.43 MB
Peerów: 14
Dodał: Uploader
Opis
Genre: Atmospheric Black Metal
Country of Artist (Band): Spain Year of Release: 2026 Audio Codec: MP3 Rip Type: Tracks Audio Bitrate: 320 kbps Duration: 32:45 Contains scans in the download: No Tracklist: 01. Nerthus 02. Heimdall 03. Freyja 04. El Batec Dels Maquis / Records Vius En La Foscor
Seedów: 3
Komentarze: 0
Data dodania:
2026-05-21 01:11:43
Rozmiar: 77.24 MB
Peerów: 3
Dodał: Uploader
|
|||||||||||||