|
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::..
Uwielbiam "jesienne" albumy. Takie, które charakteryzują się ciężkim, depresyjnym i mrocznym klimatem. Stąd też The High Confessions na starcie mieli u mnie "z górki". Patrząc zresztą na skład zespołu nikt chyba nie spodziewał się wesołego krążka przepełnionego letnimi hitami...
The High Confessions jest super-grupą założoną przez muzyków związanych z m.in. Sonic Youth, Minsk i Ministry. Zarejestrowany przez nich debiutancki materiał to solidna porcja muzyki idealnej dla wielbicieli nurzania się w cudzych depresjach i zaburzeniach psychotycznych. Nie wiem, przez co w ostatnim okresie przechodzili członkowie zespołu, ale nagrane przez nich pięć długich (tylko otwierający płytę "Mistaken for Cops" trwa trochę ponad cztery minuty, reszta oscyluję w okolicach dziesięciu minut) kompozycji brzmi jakby na czas wizyty w studiu odłożyli prozac.
Wspomniany zresztą "Mistaken for Cops" to akurat najdynamiczniejszy i najbardziej odstający nastrojem fragment albumu. Tak zapewne zabrzmiałoby "Atrocity Exhibition" z "Closer" Joy Division, gdyby jego twórcy zagrali go agresywniej, a Ian Curtis zaśpiewał jeszcze bardziej beznamiętną barwą. Interesującym zabiegiem było umieszczenie zaraz po tym numerze "Along Came the Dogs". Ponad kwadrans najdziwniejszej rockowej kompozycji ostatnich paru lat z pewnością odrzuci wielu słabszych psychicznie. Jednostajna gra perkusji, ambientowe plamy i szumy oraz "wokal" w postaci szeptów mogą doprowadzić do szaleństwa mniej odpornego słuchacza.
Późniejsze utwory też trudno nazwać piosenkami. W "The Listener" uwagę zwraca zwłaszcza hipnotyzujący wokal, a właściwie recytacja. Akompaniament to zaś ponownie monotonna perkusja, rzężące gitary i elektroniczne sample w tle. Niejako kontynuacją jest "Dead Tenements" początkowo utrzymane w podobnym klimacie. Tutaj jednak atmosfera z każdą minutą się zagęszcza aż do wybuchu przy końcu numeru, kiedy sekcja wyraźnie przyśpiesza, zaś wokalista zamiast flegmatycznie wypowiadać tekst, gniewnie wyrzuca z siebie jego kolejne linijki. Wieńczący album "Chlorine and Crystal" wnosi jakoby więcej powietrza oraz dynamizmu i brzmi częściowo jak rozwinięcie zakończenia poprzedniego numeru… albo dowód na huśtawkę emocjonalną jego autorów.
"Turning Lead…" to album niezwykły ze względu na zawarta na nim atmosferę. Analizując dotychczasowe dokonania głównych projektów jego twórców, można zgadywać, że największy wpływ na muzykę The High Confessions miał Sanford Parker współodpowiedzialny za jedną z najciekawszych płyt ostatnich paru lat - "Fire Ritual of Abandonment" Minsk. Uważny słuchacz bez trudu powinien zresztą odnaleźć punkty wspólne pomiędzy "Turning Lead…" a wspomnianym wydawnictwem macierzystej formacji brodatego muzyka. Nie wiem jak potoczą się dalsze losy The High Confessions, mam jednak nadzieję, że muzycy nie poprzestaną na jednej płycie...
Jacek Walewski
The High Confessions is new project that consists of Chris Connelly of Minsitry/Revco/Pigface fame, Steve Shelley of Sonic Youth, Stanford Parker of Minsk, and Jeremy Lemos of White/Light. These musicians have quite a diverse background and as expected the result of their combining forces is equally diverse.
The first song, “Mistaken for Cops” is the fastest song on the album. It features a pretty straight-forward beat with song angular droning guitars. It is a sort of Killing Joke/Joy Division like post-punk inspired tune and one of the strongest on the record.
The second song is a 17 minute track of a lot of low-key ambiance that doesn’t really go anywhere until about the nine-minute mark where it finally picks up the pace a bit and gets a little more interesting. The track is the one weak point of the album and would have really benefit from a lot of editing.
“The Listener” puts things back on track with its subdued drums and spooky bass lines. It sounds like what would be playing late at night in some Blade Runner-esque blown-out city while it is raining. Chris’ vocals sound great on this track and it is one of the more melodic tunes on the album. The droning guitar feedback adds to the somber feel.
The fourth track, “Dead Tenements” is my favorite track on the album. It starts off slow with droning guitar and low drums with some stern sounding vocals and slowly building into a harder and noisier song with some great drumming. It is a really interesting and catchy, unorthodox song. The guitar effects are really odd and interesting in a very hypnotic way. It’s like a modern take on art-punk that evolves into a post-punk style and this track alone justifies a purchase of this record.
The album closes with “Chlorine and Crystal” which the bass and guitar work is reminiscent of Faith-era The Cure with a bit of Joy Division. It has some sharp, great drumming and a prominent bass line over some droning, dreamy guitars. It is a strong finish to a rather interesting and diverse album.
For their first outing, The High Confession did an overall great job merging their different musical styles into an interesting record. Hopefully this collaboration will continue as they have a lot of potential.
A diverse collaboration of musicians results in a diverse collecting of interesting songs definitely worthy of your time.
MXV
..::TRACK-LIST::..
1. Mistaken For Cops 4:03
2. Along Come The Dogs 17:07
3. The Listener 11:32
4. Dead Tenements 11:07
5. Chlorine And Crystal 9:36
..::OBSADA::..
Chris Connelly
Jeremy Lemos
Sanford Parker
Steve Shelley
Guitar [Second] - Dallas Thomas
https://www.youtube.com/watch?v=K4O9fyhMAao
SEED 15:00-22:00.
POLECAM!!!
|