Best-Torrents.com




Discord
Muzyka / Death Metal
VADER - LITANY (2000/2025) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]


Dodał: Fallen_Angel
Data dodania:
2026-07-18 14:59:04
Rozmiar: 79.43 MB
Ostat. aktualizacja:
2026-07-18 14:59:04
Seedów: 0
Peerów: 0


Komentarze: 0

...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...


..::OPIS::..

Ofensywa na całym froncie. Machina wojenna udoskonalona do granic możliwości. Potencjał broni w niezmierzonych ilościach. Moc silników, potęga stali i... nagły atak. Zaskoczenie. Ekstremum w perfekcyjnej formie. Energia, która rozsadza świadomość. Ogień!!!

Od dawna czekałem na taką płytę, która w sposób bezkompromisowy, a zarazem perfekcyjny, prezentuje tak ekstremalny przekaz. Dodatkowo cieszy fakt, że to właśnie Vader, polski zespół cieszący się dużym uznaniem na całym świecie, nagrał płytę wręcz wybuchową. "Litany" może poszczycić się produkcją i brzmieniem na światowym poziomie. I to wszystko bez konieczności nagrywania płyty poza granicami naszego kraju. Gdańskie "Red Studio" świetnie spełniło swoje realizatorskie zadanie. Od początku obcowania z nowym albumem Vader, największą uwagę zwraca piorunująco szybka gra perkusisty, która teraz przybrała wręcz nieludzki wymiar. Do tego dochodzi ściana tnących jak brzytwy gitar i potężna energia płynąca z gry całego zespołu.

Wszystkie elementy na "Litany" stanowią precyzyjnie dopracowaną konstrukcję, która poraża olbrzymim ładunkiem emocji, zaklętych w stalowe ramy. Niech Moc będzie z wami!

Marcin Ratyński


Przez trzy lata jakie minęły od „Black To The Blind” Vader nie próżnował. Najpierw ukazała się ciekawa i odważna EPka „Kingdom”, z najwolniejszym w karierze, ale bardzo fajnym utworem tytułowym i gdzie oprócz tego są, między innymi, elektroniczne remixy dwóch utworów z „Black To The Blind”. Następnie zaś uwieńczenie mnóstwa światowych występów na koncertówkach „Live In Japan” i wydanym na video „Vision And Voice”. Szczególnie ta pierwsza zrobiła na mnie ogromne wrażenie i katowałem ją niemiłosiernie jako kwintesencję wielkiego sukcesu i koncertowego geniuszu. No, ale nie można w nieskończoność odcinać kuponów od zdartych już płyt i trzeba było dostarczyć wygłodniałej gawiedzi nowych emocji. Tak przyszedł rok 2000, a z nim album „Litany”. Jak przystało na największych, Vader nie zawiódł i po raz kolejny we wspaniały sposób wpisał się na czarne karty historii death metalu.

„Litany” jest płytą podobną do „Black To The Blind” praktycznie pod każdym względem. Oznacza to jednak, że dziedziczy wszystkie jej niesamowite zalety. Znów więc mamy do czynienia z absolutnym mistrzostwem muzycznym i kunsztem najwyższej próby. Znów jest potwornie szybko i piekielnie precyzyjnie. To jest tornado. To co wyrabia Docent na perkusji jest po prostu niesamowite. Posłuchajcie „Cold Demons”, posłuchajcie „North” i „A World Of Hurt”. Co tam się dzieje? To jest masakra. Ilość uderzeń i tempo w jakim są wygrywane jest porażająca. To są lawiny dźwięków dopadające słuchacza między gitarowym gąszczem i przytłaczające go już totalnie do ziemi.

Czy jednak ta konwencja sama w sobie nie staje się już nudna i powtarzalna? Zdecydowanie nie, bowiem Peter ma ogromny talent do wymyślania fantastycznych riffów, grania świetnych solówek i w ogóle układania zajebistych piosenek. Jak każda płyta Vader, „Litany” jest zbiorem genialnych utworów. Zabójczo szybkich, ale z rytmem, z melodią i z doskonałym wokalem. „Wings”, „Xeper”, „Litany”, „The Calling”, „Forwards To Die!!!” to są niszczące hiciory dołączające do panteonu wielkich przebojów tego wielkiego zespołu. Super jest „Cold Demons”, którego tekst traktuje o niszczycielskiej mocy czołgów, a sam jest co najmniej tak niszczycielski jak cała pancerna dywizja. Fantastyczny jest "The World Made Flesh" gdzie solówki na gitarze i perkusji przechodzą same siebie, a Peter z Docentem łamią kolejne bariery i prześigują się w swojej perfekcyjności.

Na deser mamy „The Final Massacre” z pierwszej płyty. Ja się cieszyłem, że te kawałki są przypominane i nabierają nowego wymiaru, bo, pomimo całej boskości „The Ultimate Incantation”, nie miała ona najlepszego brzmienia, a tak można odkrywać je na nowo. Na wspomnianym „Kingdom” było „Breath Of Centuries”, teraz kolejne danie.

Cała płyta jest króciutka. Nawet z bonusowym utworem ledwo dobija do pół godziny. Napada nagle, pustoszy, demoluje i znika tak szybko jak się pojawiła, zostawiając po sobie ruiny i zgliszcza. To jest Vader w swojej najlepszej odsłonie.

Wujas


Czy zespół VADER może być dla kogokolwiek (mam tu na myśli szczególnie zwolenników gitarowych brzmień) nieznany? Szczerze wątpię, ale kto wie, może znajdą się „anomalie” wśród społeczeństwa, którym ta nazwa kojarzy się głównie z czarnym charakterem spod znaku „Star Wars”. Jak by nie było, wierzę, że sympatycy metalowego żywiołu, w pierwszej kolejności pomyślą o naszym rodzimym produkcie eksportowym, któremu od lat przewodzi niezastąpiony Piotr ‘Peter’ Wiwczarek. To głównie dzięki niemu fani metalowej ekstremy zyskali wiele powodów do zadowolenia. Za jeden z nich bez wątpienia trzeba uznać kultowe wydawnictwo z 2000 roku.

Tak dokładnie, mowa o pamiętnym i soczyście agresywnym „Litany”! To właśnie ta płyta doczekała się reedycji z okazji 25 urodzin. Czy to dobrze czy też źle? Generalnie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Z jednej strony taki zabieg można uznać za pozytywny ruch, szczególnie z uwagi na fakt, że pewnie wielu młodszych fanów borykało się z problemem nabycia tego wydawnictwa, zwłaszcza w „normalnej” cenie (ceny płyt to w ogóle temat na dłuższe rozważanie). Z drugiej strony, grzebanie przy klasykach jest niczym praca na żywym organizmie, operacja może nie przynieść spodziewanych rezultatów, a w niektórych przypadkach, cała akcja kończy się totalnym niepowodzeniem. Z jakim przypadkiem mamy do czynienia? Jeżeli chodzi o jakość, a dokładniej brzmienie, pod tym względem eksperyment nie powiódł się do końca, przynajmniej w moim odczuciu. Mianowicie, specyficzna choć nieidealna barwa pierwotnego wydawnictwa została w pewien sposób ugrzeczniona, spłaszczona, skompresowana. Osobiście bardziej cenię sobie nieokiełznaną niedoskonałość pierwowzoru. Przy tak intensywnych dźwiękach jakie niesie ze sobą „Litany”, brzmieniowa niesubordynacja pasowała idealnie i to nie wymagało zmiany. Wersja z 2000 roku to bezsprzecznie metalowy, bezkompromisowy cios prosto w twarz! Za plus można uznać fakt, że reedycja została wzbogacona o dwa kawałki, które pierwotnie ukazały się na japońskiej wersji. Pierwszy z nich, „Red Dunes” to co prawda jedynie kawałek instrumentalny, atmosferyczny przerywnik, ale za to drugi, „Lord of Desert”, to soczysty utwór z krwi i kości. Co by nie mówić, takie bonusy zawsze są mile widziane.

Jakieś inne różnice? Nowa wersja „Litany” została wydana w formie digipacka, a sama szata graficzna uległa kosmetycznej metamorfozie. Użyto też mniej połyskującego papieru do bookletu, więc w dotyku też można wyczuć zmianę. Jeżeli chodzi o zawartość stricte muzyczną, w tej kwestii 25 lat temu napisano już pewnie wszystko co najbardziej istotne – z perspektywy czasu, ten materiał wciąż kopie jak trzeba i nie wydaje mi się by w przyszłości coś miało ulec zmianie w tej kwestii. Bez wątpienia jest to album ponadczasowy, pełen niespożytkowanej energii.

Podsumowując, ogólne zamierzenie na pewno ma sens. Co prawda reedycje wzbudzają ambiwalentne odczucia i nie ma co się dziwić. Przy niektórych albumach, zwłaszcza przy brzmieniu, nie warto „mieszać”, bo pierwotne wersje mają swój urok, niepowtarzalny klimat, nawet pomimo niedoskonałości. Obecnie większość płyt brzmi do zrzygania tak samo, więc jakże miło włączyć coś sprzed lat i poczuć klimat czasów minionych, gdzie różnorodność, zwłaszcza brzmieniowa nie była jedynie okazjonalnym akcentem. Jeżeli w przyszłości będę włączał „Litany”, a na 666% będę, to w odtwarzaczu najczęściej zagości wersja właśnie sprzed 25 lat.

S!X


The last installment of this series. I saved the best for last. This release is a crowning achievement in death metal.

Two Polish bands in this series!. What's in the water there? I admit, I don't have a whole lot of music from Poland and the rest of the bands in my collection from there play black metal. Maybe the guys in Behemoth and Vader are just mutants. Whatever the case, I'm damn glad they're around. This is my favorite death metal album, bar none.

It's like the band set up on the turret of a battle tank and the moment you switch this on, they come crashing out of your speakers and plow through your house growling, riffing, and blasting on a suicidal last stand of destruction. Intense.

The drum sound! My god! It's like the fucking Hulk is doing the footwork here. THEY ARE COLOSSAL. Loudest and beefiest bass drums I've ever heard on an album. Just holy shit...I'll restrain the navy blue vicar for now (seriously, read his reviews). And get ready to have your skull caved in and your insides reorganized from the bludgeoning drumming performance on Litany.

That is cool by itself but the riffing is just as great! They typically whip up whirlwinds of violent yet melodic tremolo in addition to the requisite palm muting and crushing European style power chords. Whiplash inducing so you might want to strap yourself down before hitting the play button. Don't forget to brace for impact when the 1st Company of Badass Polish Mutants comes tearing out. If you cranked this shit on a loud stereo your neighbors would probably kill you if the marauding sound waves didn't grind them into pudding first.

YOU BURN
YOU SLAY - DESTROY!!!
YOU THROW THE FLAMES AND BOLTS
JUST FORWARDS!!! FORWARDS!!! ATTACK!!! ATTACK!!!

Those are lyrics! This music hurts stuff. It tears off heads no less. Yes, the Hulk is definitely in session on this masterpiece of death metal. Plus they're vox that you can mostly understand, always a great thing.

Litany is primarily up tempo but not in the pretentious way. The songs are broken up well without letting them breathe TOO much, of course. Assault is the name of the game here. It's been my feeling that music represents some sort of movement in it's rhythms. This would represent bashing your head into a cement wall very rapidly. And it feels good...it's metal. Metal with POUNDING FACEFUCKING FLINTSTONE RHYTHMS OF DEATH. I couldn't hold that in any longer and it's important to know.

While the theme of war is hardly new, Vader pulls it off just as well as, if not better than, Bolt Thrower even if they deal with other themes too.. The fifth track "Cold Demons" features an intro and outro sample of a tank crew engaging a target then leaving at the end of the song. Not to mention the barbaric vocalist screaming "FIRE!!!" in sync with the cannon towards the end! That track alone would be worth enough for a good score Just go ahead and order it if you don't already have Litany. Download it while you wait. I'll let the album speak for itself.

European death with a modern flair sans the cheese and wank. 100% punishing.

Arboreal



..::TRACK-LIST::..

1. Wings 3:10
2. The One Made Of Dreams 1:49
3. Xeper 4:00
4. Litany 3:01
5. Cold Demons 3:12
6. The Calling 3:10
7. North 1:36
8. Forwards To Die!!! 1:38
9. A World Of Hurt 1:51
10. Red Dunes 1:13
11. Lord Of Desert 1:58
12. The World Made Flesh 2:48
13. The Final Massacre 4:31

Track 10-11 from Japanese Bonus Tracks

Recorded & mixed at Red Studio, Gdynia, November 1999
Pre-mastered at Red Studio, Gdynia, November 1999
Mastered at Studio 333, Częstochowa, December 1999
Remastered at Hertz Recording Studio, May 2025



..::OBSADA::..

Piotr 'Peter' Wiwczarek - lead vocals, lead guitar, bass,[7]
Maurycy 'Mauser' Stefanowicz - rhythm guitar
Leszek 'Shambo' Rakowski - bass (credited, did not perform)[7]
Krzysztof 'Doc' Raczkowski - drums



https://www.youtube.com/watch?v=uNVmPrfe08Y


SEED 15:00-22:00.
POLECAM!!!

Komentarze są widoczne tylko dla osób zalogowanych!

Żaden z plików nie znajduje się na serwerze. Torrenty są własnością użytkowników. Administrator serwisu nie może ponieść konsekwencji za to co użytkownicy wstawiają, lub za to co czynią na stronie. Nie możesz używać tego serwisu do rozpowszechniania lub ściągania materiałów do których nie masz odpowiednich praw lub licencji. Użytkownicy odpowiedzialni są za przestrzeganie tych zasad.

Copyright © 2026 Best-Torrents.com