|
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::..
Nowa, świetnie brzmiąca edycja (znacznie lepiej niż dość hałaśliwa, sztucznie podbita wersja Repertoire) w tradycyjnym plastikowym pudełku. Świetny, aczkolwiek do połowy lat 90. niemal kompletnie nieznany album a który w epoce internetu urósł do rangi mega-legendy ciężkiego rocka! Pierwsze edycje z 1971 roku, praktycznie przeszły niezauważone i dopiero kolejne pokolenia fanów hard rocka, doomu i stoner rocka odkryły, że Leaf Hound nagrali coś wyjątkowego: bezkompromisowy ciężki rock, oparty na chwytliwych, gitarowych riffach i utrzymany w klimacie nagrań Free (na dopingu), Black Sabbath i Led Zeppelin a jednocześnie poparty wyśmienitym wokalem Pete'a Frencha. Pierwotnie materiał ukazał się w Niemczech jako 7-utworowy 'Leaf Hound' (Telefunken, marzec 1971) - wraz z mało atrakcyjną, czarno-białą okładką i z dołączonym, monochromatycznym, plakatem (zreprodukowanym tutaj pod trayem CD), ale bez dwóch utworów ('Freelance Fiend' i 'Growers of Mushroom). Dopiero zrealizowana pół roku potem w zaledwie 500 egz. (prawdopodobnie jako odpis podatkowy) brytyjska wersja wytwórni Decca otrzymała nową, obłędną okładkę, wspomniane 2 nowe kawałki i tytuł „Growers of Mushroom”. Niestety wtedy zespół już nie istniał, gdyż wokalista przyjął ofertę Atomic Rooster i zaśpiewał na ich LP 'In Hearing Of' (1971) a potem wylądował w Cactus (1972). O ile oryginalny, niemiecki winyl w idealnym stanie kosztuje 400 euro (a z rzadkim plakatem: 700-800 euro) to za brytyjski LP trzeba oddać rękę i nogę, gdyż dla odpowiedniego klienta wart jest w granicach 10 000 - 12 000 euro! Dodatkowo dołączono niepublikowaną na płycie B-stronę niemieckiego singla (1971) oraz niepublikowany, stary kawałek Leaf Hound z archiwum Pete Frencha. Booklet CD chyba po raz pierwszy gromadzi oba projekty graficzne oraz kopertę rzadkiego, niemieckiego singla!
JL
Słucham tej płyty i kręcę głową: jak taka grupa mogła się w tamtym czasie nie przebić? Fenomenalna kapela z przełomu lat 60 i 70-tych, która nagrała jedną, jedyną płytę, po czym rozpłynęła się jak we mgle i przepadła na całe dziesięciolecia. Dziś otaczana jest prawdziwym kultem wśród poszukiwaczy zapomnianych muzycznych pereł.
Zespół LEAF HOUND wyłonił się z blues rockowej formacji Black Cat Bones w 1969 roku jeszcze z Paulem Kossoffem i Simonem Kirke’em, którzy jednak szybko się zwinęli, by utworzyć Free. Po przyjęciu na ich miejsce nowych muzyków, Black Cat Bones szybko nagrali płytę „Barbet Wire Sandwich” po czym rozwiązali się. Dwaj instrumentaliści tej grupy, bracia Derek (g) i Stuart (bg) Brooks postanowili grać dalej. Wkrótce przyłączył się do nich wokalista Peter French, a zaraz za nim do składu dołączyli : perkusista Keith Young i drugi gitarzysta Mick Halls. W tym składzie, jako LEAF HOUND rozpoczęli koncerty, które zaowocowały szybko podpisanym kontraktem płytowym.
Być może ten zbytni pośpiech sprawił, że wybrali (jak się potem okazało) fatalnie niesławną wytwórnię Decca. Tak, tę samą, która odprawiła z kwitkiem Beatlesów, twierdząc, że nie są „zespołem przyszłościowym”. Jednak początek był bardzo obiecujący, bowiem już po kilku tygodniach, pod koniec 1970 roku LEAF HOUND weszli do studia nagraniowego, gdzie w ciągu jedenastu godzin zarejestrowali materiał na płytę, którą zatytułowali „Growers Of Mushroom”. Premiera krążka miała się odbyć po Nowym Roku poprzedzona dużą trasą koncertową na Wyspach i kontynentalnej Europie, ale Decca pokpiła sprawę. Z niewiadomych przyczyn album nie ukazał się w przewidzianym terminie, więc de facto zespół promował coś czego nie można było kupić! Ostatecznie album ukazał się dopiero w październiku 1971 roku kiedy zespół już nie istniał w „oszałamiającym” nakładzie… 500 sztuk! Nic dziwnego, że zatonął bez śladu jak płyta chodnikowa, która wpadła do Atlantyku. Nikt się tym w ogóle nie przejmował aż do momentu kiedy ponad trzydzieści lat później magazyn Record Collector opublikował o nim artykuł. W 2021 roku jedna z niewielu zachowanych oryginalnych płyt zmieniła właściciela za 11 000 funtów. Tak! JEDENAŚCIE TYSIĘCY funtów! W 1971 roku trudno było znaleźć jedenaście osób chętnych wydać na to funta.
Wytwórnia Decca poprzez swoją ignorancję, nieudolność promocyjną i bałagan kolejny raz wypuściła z rąk kurę mogącą znosić „złote jaja”. Lepszą orientacją do LEAF HOUND wykazali się ludzie z niemieckiej wytwórni Telefunken, którzy widząc, że koncerty w Niemczech spotkały się z bardzo dobrym przyjęciem wydali – na kilka miesięcy przed ogólnoświatową premierą – niemiecką wersję płyty ze zmienioną okładką i pod skromnym, acz banalnym tytułem „Leaf Hound”. Ta okrojona wersja nie zawierała dwóch ważnych dla całego albumu utworów: „Freelance Fiend” i „Growers Of Mushroom”, za to umieszczono na nim utwory z nigdy nie wydanego singla z utworami „Drowned My Life In Fear”/”It’s Gona Get Better”. Ten drugi nie znalazł się na albumie. I tak po prawdzie nie ma czego żałować, gdyż bardzo odstaje od reszty całego materiału. Banalna ballada zagrana przy akompaniamencie pianina z żeńskimi chórkami. To nie ten klimat, to nie to brzmienie. Taka ciekawostka, lub raczej krótki przerywnik w trakcie nagrywania podstawowego materiału.
Edycja CD wytwórni Repertoire zawiera, oprócz podstawowego materiału, trzy bonusy, ale o tym dalej. Płytę otwiera „Freelance Fiend” – zadziorny, mocny wokal Pete’a Frencha, ciężkie riffy, bardzo surowe brzmienie. Czysty hard rock, o lekkim bluesowym zabarwieniu. Tak jakby muzycy chcieli odciąć się od swego poprzedniego wcielenia, od Black Cat Bones, kierując się zdecydowanie w stronę klimatów Free (na dopingu), Black Sabbath, czy Led Zeppelin. Nawet jeśli za chwilę słyszymy gitarę akustyczną w „Sad Road To The Sea”, to i tak nie ma tu mowy o balladzie. Jest dynamicznie, rockowo, z równie surowym brzmieniem jak w poprzedniej kompozycji. „Drawned My Life In Fear”, który został wybrany na singiel kryje dość nośną melodię. Jest ona jednak przykryta warstwą krzykliwej partii wokalnej. Całość oparta na wyrazistym basowym motywie, posępnych riffach i psychodelicznych partiach gitary solowej. Moment uspokojenia dostajemy w najdłuższym na płycie, ponad ośmiominutowym, psychodelicznym „Work My Body”, a także w „With A Minute To Go”, z gitarą akustyczną, ale też i z wybijającą się partią gitary basowej na pierwszym planie. Jednak wszystko wraca do normy w „Stray”, który przypomina mi trochę zeppelinowy „Heartbreaker” i w rozpędzonym „Stagnant Pool” z przyjemnie pulsującym basem. Mocne, hard rockowe czadowanie, choć z zaskakującym, balladowym zwolnieniem. Tytułowy „Growers Of Mushroom” bliski jest psychodelicznym utworom Cream mimo, że jest najbardziej „piosenkowy” na tej płycie. Całość kończy kapitalny moim zdaniem „Sawdust Ceasar” z wyróżniającą się funkową rytmiką. Doskonałe zakończenie albumu, po wysłuchaniu którego ponownie wciskam przycisk „play” w swoim odtwarzaczu.
Płyta „Growers Of Mashroom„ mimo, że nie zawiera utworów szczególnie wybijających się ponad inne, to wszystkie one prezentują bardzo wysoki poziom. Ten album ma dziś – poza wieloma innymi – walor szczególnie nie do pogardzenia : to stara znakomita muzyka, której nie tylko nie zdążyliśmy nauczyć się na pamięć, ale nawet polizać. Tym większa radość słuchania.
ak już wspomniałem LEAF HOUND nie doczekał się wydania albumu. Został rozwiązany kilka miesięcy wcześniej, choć tak naprawdę jego rozpad zaczął się tuż po zakończeniu nagrań, z chwilą odejścia braci Brooks. Na wspomnianą już wcześniej trasę promocyjną, wyruszył z nowym basistą. Wokalista Pete French rozczarowany promowaniem albumu, którego nikt nie mógł kupić, tuż po dopełnieniu koncertowych zobowiązań opuścił grupę. W 1971 roku dołączył do Atomic Rooster, z którym nagrał album „In Hearing Of Atomic Rooster” (nota bene wydany wcześniej niż „Growers Of Mushroom”), po czym opuścił Atomowego Koguta i przyłączył się do amerykańskiej grupy Cactus, nagrywając z nią płytę „Ot 'N’ Sweaty”. W tzw. międzyczasie do sklepów trafił w końcu album LEAF HOUND w bardzo niskim nakładzie, przez co dziś za oryginalne, winylowe egzemplarze płaci się na aukcjach kosmiczne sumy. Na szczęście longplay ten doczekał się licznych reedycji, zarówno winylowych jak i kompaktowych. Zawierają one także dodatkowe nagrania: stronę B singla z kompozycją „It’s Gonna Get Better” , nigdy wcześniej niepublikowany utwór „Hip Shaker”, oraz „Too Many Rock’n’Roll Times„ z… 2007 roku. Okazało się, że na fali odrodzonej popularności LEAF HOUND, wokalista Pete French postanowił reaktywować grupę (niestety w całkowicie zmienionym składzie) i wydał płytę „Unleashed” z premierowym materiałem, oraz utworem „Breakthrough” z repertuaru Atomic Rooster. Płyta poprawna, zawierająca przyzwoity materiał hard rockowy, ale pozbawiona klimatu i surowego brzmienia oryginalnego LEAF HOUND z 1971 roku. Czyli tego wszystkiego, co czyni „Growers Of Mushroom” tak wyjątkowym albumem.
Zibi
Leaf Hound to jeden z tych zespołów, którym nie udało się zdobyć popularności w czasach swojej działalności, a które dziś cieszą się pewną popularnością wśród wielbicieli starego rocka. Historia zespołu sięga 1969 roku, kiedy to w Londynie uformowała się grupa Black Cat Bones. Przez jej skład przewinęło się wielu muzyków, m.in. Paul Kossoff i Simon Kirke, którzy niedługo później połączyli siły z Paulem Rodgersem i Andym Fraserem, tworząc oryginalny skład popularnego Free. Już po ich odejściu, Black Cat Bones nagrał swój debiutancki - i, jak się wkrótce okazało, jedyny - album, "Barbed Wire Sandwich". Wydawnictwo przyniosło materiał bardzo mocno osadzony w bluesie, stylistycznie zbliżony do wspomnianego Free (choć zabrakło równie rozpoznawalnego wokalisty). W 1970 roku tego typu granie zdążyło się już osłuchać publiczności, którą teraz bardziej pociągała ostrzejsza muzyka w stylu Led Zeppelin, Black Sabbath czy Deep Purple. Album kompletnie przepadł w notowaniach, a z zespołem rozstała się znaczna część jego członków.
W składzie zostali tylko bracia Brooks - gitarzysta Derek oraz basista Stuart. Wkrótce dołączyli do nich wokalista Pete French, perkusista Keith Young oraz drugi gitarzysta, Mick Halls. Odświeżony zespół zmienił nazwę na Leaf Hound i zwrócił się w stronę popularnego wówczas hard rocka. Niestety, niewiele z tego wynikło. Po części obwiniać można za to wydawce grupy, osławioną Decca Records (tę samą, która odprawiła Beatlesów, twierdząc, że czasy zespołów z gitarami już przeminęły). Pod koniec 1970 roku, w trakcie 11-godzinnej sesji, kwintet zarejestrował materiał na album zatytułowany "Growers of Mushroom". Premiera została wyznaczona na początek następnego roku i miała zbiec się w czasie z rozpoczęciem trasy koncertowej. Tylko to drugie doszło do skutku, w rezultacie czego muzycy promowali album, którego nie można było nigdzie kupić. "Growers of Mushroom" ukazał się dopiero w październiku 1971 roku. Jednak zespół już wtedy nie istniał, a rozczarowani muzycy zajęli się czym innym.
Oczywiście, można się zastanawiać, czy gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, zespół odniósłby sukces. Tego już nie dowiemy, aczkolwiek warto wspomnieć o sporym zainteresowaniem muzyką Leaf Hound w Niemczech. Tamtejsze koncerty spotkały się z tak dobrym przyjęciem, że miejscowa wytwórnia Telefunken postanowiła wydać - na kilka miesięcy przed ogólnoświatową premierą - okrojoną wersję albumu (pod eponimicznym tytułem "Leaf Hound", z inną okładką, bez utworów "Freelance Fiend" i "Growers of Mushroom"), a także nieopublikowany nigdzie indziej singiel z utworami "Drowned My Life in Fear" i niealbumowym "It's Gonna Get Better". Ten ostatni jest zresztą bardzo nietypową kompozycją dla grupy - balladą opartą głównie na akompaniamencie pianina, z czystym śpiewem Frencha oraz żeńskimi chórkami. Nic dziwnego, że nie uwzględniono go w programie longplaya, gdzie kompletnie by nie pasował.
Dominuje tutaj znacznie cięższe granie, z surowym, przybrudzonym brzmieniem gitar - niektórzy doszukują się tutaj zalążków stoner rocka - oraz szorstkimi, krzykliwymi partiami wokalnymi. Obok w całości czadowych nagrań, jak "Freelance Fiend", "Drowned My Life in Fear", "Stray" czy "Stagnant Pool", brzmiących jak bardziej nieokrzesany Led Zeppelin (dwa ostatnie wywołują dość oczywiste skojarzenia z, odpowiednio, "Heartbreaker" i "Communication Breakdown"), znalazło się też parę łagodniejszych momentów. Do tych ostatnich zaliczają się wzbogacone gitarą akustyczną "Sad Road to the Sea" i "With a Minute to Go", najbardziej melodyjny "Growers of Mushroom" czy lekko psychodeliczny blues "Work My Body" - we wszystkich zdecydowanie bliżej stylistyki Cream, choć tylko nagranie tytułowe (melodycznie podobne do "Tales from Brave Ulysses") przez całą długość konsekwentnie się nie zaostrza. To całkiem solidny materiał, z potężną dawką czadu i energii, która z pewnością przypadnie do gustu wielbicielom hard rocka. W żadnym razie nie jest to jednak album odkrywczy ani wybitny. Kompozycje na ogół są niezbyt zapamiętywalne, a najbardziej charakterystyczne riffy i melodie to te, które wywołują bardzo konkretne skojarzenia z innymi wykonawcami. Mimo wszystko, słyszę tutaj potencjał, który na kolejnych wydawnictwach mógł zostać rozwinięty.
Po rozpadzie Leaf Hound jedynym członkiem kwintetu, któremu udało się zaistnieć był Pete French. Jeszcze w 1971 roku dołączył do Atomic Rooster, z którym zarejestrował album "In Hearing of Atomic Rooster". Niedługo później zasilił skład amerykańskiego Cactus, z którym również nagrał jeden album, "'Ot 'N' Sweaty". Później i on zniknął ze sceny, by na początku XXI wieku niespodziewanie powrócić pod szyldem Leaf Hound (bez udziału innych muzyków oryginalnego składu), wraz z nowym, niezbyt udanym albumem "Unleashed". Powrót zespołu - a w każdym razie odkopanie jego nazwy przez Frencha - był wynikiem zainteresowania, jakim zaczęła cieszyć się jego twórczość, w czym pomogły liczne wznowienia "Growers of Mushroom" (nierzadko wzbogacone o dodatkowy materiał: wspomniany "It's Gonna Get Better" oraz bardziej typowy dla grupy "Hip Shaker").
Paweł Pałasz
..::TRACK-LIST::..
1. Freelance Fiend 3:09
2. Sad Road To The Sea 4:14
3. Drowned My Life In Fear 2:58
4. Work My Body 8:09
5. Stray 3:45
6. With A Minute To Go 4:16
7. Growers Of Mushroom 2:16
8. Stagnant Pool 3:57
9. Sawdust Ceasar 4:26
Bonus Tracks
10. It's Going To Get Better 3:04
(German single B-side, 1971)
11. Hip Shaker 3:32
(Unreleased)
..::OBSADA::..
Lead Guitar – Mike Halls
Lead Vocals – Peter French
Rhythm Guitar – Derek Brooks
Bass – Stuart Brooks
Drums – Keith Young
https://www.youtube.com/watch?v=jMN_hJ6L7tw
SEED 15:00-22:00.
POLECAM!!!
|