|
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::..
"Piosenki Kolonistów" to kolejna płyta w dyskografii Variété oddalająca ten zespół od zimnofalowej przeszłości, która po ponad 25 latach wydaje się już zakurzonym, wyblakłym wspomnieniem. To kolejne wydawnictwo potwierdzające słuszność decyzji podjętej przez zespół, aby w pewnym momencie zerwać z mrocznym graniem i zwrócić się w inną stronę. Dzięki temu muzyka Variété brzmi świeżo oraz odkrywczo, a my na kolejne albumy Grzegorza Kaźmierczaka i spółki czekamy z autentycznym zainteresowaniem zastanawiając się: "czym teraz nas uraczą?".
Tym razem dostaliśmy dziewięć utworów będących idealnie przyrządzonym koktajlem jazzu, trip-hopu, elektroniki i rocka. W każdej z tych stylistyk Variété czuje się jak ryba w wodzie. I tak z jednej strony zespół zaserwował nam senne, trip-hopowe "Paść się", by za chwilę zaskoczyć jazgotliwymi "Przezroczystymi Lwami". W "Pacyfiku" pojawiają się wokalne nawiązania do muzyki etno, w zamykającym płytę utworze "Astry" brzmi sekcja dęta, zaś w "Tarczy" pojawia się acid-jazzowa partia trąbki. A całość to prostu świetne, niebanalne piosenki z intrygującymi, mądrymi tekstami Grzegorza Kaźmierczaka. Jego poezja wznosi się na "Piosenkach Kolonistów" na wyżyny. Słychać, że autor jest w świetnej formie.
"Piosenkami Kolonistów" Variété ustawiło sobie poprzeczkę bardzo wysoko i jestem bardzo ciekaw, jak poradzi sobie z jej przeskoczeniem na kolejnej płycie. Jednak znając ten zespół jestem spokojny, że sobie poradzi z tym zadaniem. Dla niżej podpisanego - murowany kandydat do miana "polskiej płyty 2013 roku".
Ciężki jest żywot legendarnych zespołów. Mimo że grupa Variete nagrała właściwie tylko jeden album, który można by zaklasyfikować jako zimną falę, większość jej fanów ciągle postrzega ją jako pogrobowców Joy Division. Tymczasem właśnie ukazuje się trzecia już płyta formacji z Bydgoszczy, która prezentuje zdecydowanie bardziej współczesne oblicze jej muzyki.
"Piosenki kolonistów" stanowią rozwinięcie formuły wypracowanej przez Variete właściwie już na "Nowym materiale" sprzed ośmiu lat. Trzech wchodzących obecnie w skład zespołu muzyków stawia na typowo jazzowe brzmienie, skoncentrowane wokół "żywych" tonów gitary, basu, klawiszy i perkusji. Dźwięki te wpisane zostają jednak w różnorodne stylistyki. Najwięcej na nowym albumie Variete indywidualnie postrzeganego trip-hopu. Tytułowa "Piosenka kolonistów", bujający niczym kołysanka "Paść się", natchniony bluesem "Warszawa dwa" czy finałowy "Astry" przywołują charakterystyczne podziały rytmiczne czy basowe pochody dla Massive Attack, ale brzmią tak, jakby były zagrane przez klasyczny skład Milesa Davisa.
Podobnie jest z innymi gatunkami, które muzycy Variete postanowili wywrócić na swoją stronę. Otwierający album "Kim" ma najbardziej jazzowy charakter – pomysłowa wokaliza Magdy Powalisz (z grupy George Dorn Screams) i dyskretna elektronika nadają mu jednak piosenkowy sznyt. "Pacyfik" pulsuje nerwowym rytmem ulicznego funku – ale bardziej tym podsłuchanym u Cabaret Voltaire niż u Jamesa Browna. "Polska B" zabiera nas przekornie na Jamajkę – dubowy podkład kompozycji stanowi jednak tylko tło dla zaskakującej syntezy acidowych loopów i psychodelicznej partii gitary.
Variete podąża własną drogą już od wielu lat – nie odżegnuje się jednak całkowicie od swej pamiętnej przeszłości. Pierwszym tego sygnałem na "Piosenkach kolonistów" jest "Tarcza". To właściwie post-punk rodem z początku lat 80. – ale zgrabnie podbarwiony na "czarną" modłę zawadiacką trąbką i hip-hopowymi skreczami. Jeszcze mocniej ejtisowe sentymenty odżywają w nagraniu "Przezroczyste lwy" – bo wiedzie je masywna ściana gitarowego jazgotu o shoegaze’owej (lub raczej noise’owej) proweniencji. To właśnie te utwory spodobają się najbardziej wielbicielom Variete z okresu "Bydgoszczy" – ale być może przy okazji otworzą też im drogę do współczesnego wizerunku formacji.
Teksty śpiewającego Grzegorza Kaźmierczaka mają ten sam minimalistyczny charakter. Perfekcyjnie oddają nastrój chwili, ulotność wrażeń, klimat miejsc czy kruchość ludzkiego życia. Zarówno czytane (są wydrukowane na wkładce do płyty), jak i śpiewaną — robią świetne wrażenie. Co więcej – są idealnie dopasowane na hipnotycznej muzyki, dzięki czemu tworzą z nią jednolitą, nierozerwalną całość. "Piosenki kolonistów" to właściwie tomik poezji opakowany w oryginalne dźwięki. Warto go poznać.
Paweł Gzyl
..::TRACK-LIST::..
1. Kim (Voice – Magda Powalisz) 4:36
2. Piosenka Kolonistów 4:07
3. Pacyfik (Bass – Tomek Krzemiński) 3:40
4. Tarcza 3:21
Bass – Tomek Krzemiński
Scratches [Scratch] – Łukasz Lulek
Trumpet – Wojtek "Melon" Jachna*
5. Paść Się 4:08
6. Warszawa Dwa 3:17
7. Polska B 3:42
8. Przezroczyste Lwy 3:51
9. Astry (Bass – Kuba Sieńczyk) 3:00
..::OBSADA::..
Electronics – Grzegorz Kaźmierczak
Guitar – Marek Maciejewski
Lyrics By – Grzegorz Kaźmierczak
Percussion – Marcin Karnowski
Vocals – Grzegorz Kaźmierczak
https://www.youtube.com/watch?v=HvQxCDSN-Ig
SEED 15:00-22:00.
POLECAM!!!
|