|
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::..
Zacznijmy od tego, że materiał wziął mnie z zaskoczenia. Po prostu jednego dnia pojawiła się recka materiału u Pradziadza Metalu i gruchnęła wieść, że Terrestrial Hospice wydało nowy matex! Serce zabiło mi żywiej, a już niemal dostałem zawału ze szczęścia, gdy spojrzałem na tytuł oraz okładkę. ABSOLUT KARKONOSZE TRVE SVDETIAN WORSHIP. Jezu, toć to wygląda, jak nagrane specjalnie dla mnie.
Przepadłem.
Zacznijmy od okładki, która bez jakiejkolwiek krzykliwości, czy szokowania dobitnie podkreśla, że na płycie znajduje się wyłącznie pierwyj sort black metal. Wybór zdjęcia zimowego pejażu w Karkonoszach, autorstwa niezmordowanego wędrowca górkiego, Ihasana, okazał się strzałem w dziesiątkę. Do tego tytuł: „Rübezahl”, czyli na nasze „Liczyrzepa”. Duch opiekuńczy Karkonoszy i ich wizytówka. W środku, poza tekstami, znajdziemy więcej pejzaży, w tym kapitalną fotkę Inferna i Skyggena na tle majestatycznej puszczy. Nadmienię, że w wersji winylowej, to foto dopiero dopiero robi wrażenie, bo sami muzycy nikną gdzieś w dole zdjęcia, a pierwsze skrzypce gra właśnie przyroda. Pysznie.
Pucuję się i pucuję, a część z Was już pewnie zaczyna sapać, że chuj z zachwytami nad obrazkami, i żebym o muzie pogadał. A ta jest rozwinięciem tego, co już zostało zaprezentowane na „Caviary…”. Już otwierający kawałek, „The Blind Urge” wprost brzmi, jak b-side z poprzedniego pełniaka. Niektórzy mogą się na to skrzywić, ale ja mlaskam z ukontentowaniem. Zabawa zaczyna się jednak w drugim utworze, „Holy Malice”, które wita nas absolutnym, lodowatym riffem, który mrozi krew w żyłach. Druga Fala na pełnej kurtyzanie, a ja tarzam się w tym motywie, bo jest idealnie skomponwany. Chwilę oddechu łapiemy w trzecim „Abide With Me”, o ile przy Terrestrial Hospice da się złapać oddech, by znów zanurzyć się w zamieci w zamykającym płytę „Wanderer of Desolation”, w którym od jakichś dwóch trzecich utworu wjeżdża syty riff podlany klawiszami. Wiadomo, klawiszki w black metalu, to nic dziwnego, ale tutaj pozwolę sobie przytoczyć zasłyszaną historyjkę, że będąc w studiu, na nagrywkach Liczyrzepy Inferno i Skyggen natknęli się na syntezator żywcem wyrwanego z lat 70/80 tych. Zachwyceni instrumentem zaczęli się nim bawić, w efekcie czego kończący utwór, oraz całą płytę motyw składa się z riffu podlanego gęstym, synthwave’owym brzmieniem, przy czym oba te czynniki są doskonale zmieszane. No i zapomniałbym! Każdy utwór poprzedzony jest świetnym akustycznym wstępem, który tylko podbija następującą po nim nawałnicę.
Nie będzie chyba zaskoczeniem, jeśli powiem, że „Rübezahl” jawi się, jako album kompletny i totalny. Jest na nim zawarta pełna esencja muzyki Terrestrial Hospice, jednak nie podana w tak ciężki sposób, jak na „Caviary…”, co sprawia, że chce się do tej płyty wracać. Ja łapię się na tym, że nie raz nucę sobie wspomniane przeze mnie powyżej motywy, albo podśpiewuję teksty, co dotyczy wyłącznie płyt, które naprawdę zagrały mi w serduszku.
Na sam koniec jednak napiszę coś całkowicie od siebie, od człowieka, który z Karkonoszy się wywodzi, i który w tych górach zostawił swoją duszę. Ten album, to idealny opis górskiej wędrówki. Pierwszy kawałek jest przebudzeniem w domu, gdy mając dość paskudnej rzeczywistości wokół, przepełnieni gniewem zbieramy manatki i wyjeżdżamy w góry. „Holy Malice” jest wierną ilustracją przybycia w Karkonosze w okołozimową porę. Główny riff maluje lodowaty wicher niosący górskie powietrze, tak ostre, że aż pali w płuca, ale całym sobą człowiek czuje, że targająca nim furia odpuszcza z każdym oddechem. Nadciąga spokój, który będzie towarzyszył nam przez cały trzeci utwór, gdy mozolnie wspinamy się niebieskim szlakiem (gorąco polecam trasę) przez Paciorki i obok majestatycznego, Czarnego Kotła, by w końcu dotrzeć na szczyt. I na sam koniec wlatuje właśnie „Wanderer of Desolation”, w którym po chwili oddechu w głowie słychać tę komendę „Onwards!” i zanurzamy się w narastającej zamieci pozwalając na całkowite oraz pełne zjednoczenie się ciała oraz ducha z górami, a dźwięk syntezatora pięknie podkreśla wirowanie płatków śniegu na wietrze, gdy kierujemy się ku kolejnym szczytom, docelowo w stronę Śnieżnych Kotłów.
To dla mnie płyta totalna. Dziękuję Wam Panowie, bo dokonaliście czegoś, czego nawet nie wiedziałem, jak bardzo potrzebowałem.
Bart
The four compositions are fuelled by the disciplined fury characteristic of Terrestrial Hospice’s previous works. They uphold the austere fundamentals of black metal, where innovation and uniqueness are core tenets. “Rübezahl” introduces a more sombre dimension, with acoustic interludes lending an epic quality that carries over into the songs. The result is a surreal soundscape where epic grandeur meets icy, metallic distortion, capturing the essence of truly inspired black metal. Skyggen commented: The title “Rübezahl” is inspired by ancient folk legends and myths rooted in the pre-Christian past of the region where I grew up. People there would use the name “Rübezahl” (or Liczyrzepa in Polish) to scare children, warning us not to go out at night, lest the Mountain Spirit take us. These memories stay with you forever. This album is a tribute to those tales. “Rübezahl” also represents a longing and a journey through realms that are irretrievably lost, tarnished and mocked by the carriers of deceitful faiths. It expresses contempt for the modern world with its poisonous and false values.
..::TRACK-LIST::..
1. The Blind Urge 4:37
2. Holy Malice 4:44
3. Abide With Me 4:39
4. Wanderer Of Desolation 7:11
..::OBSADA::..
Inferno - Drums, Guitars
Skyggen - Vocals, Guitars, Bass
https://www.youtube.com/watch?v=IteadP1OBEM
SEED 15:00-22:00.
POLECAM!!!
|