|
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
..::OPIS::..
Na wstępie zobligowany jestem ostrzec wszystkich potencjalnych czytelników tej recenzji, iż jest ona bardzo subiektywna, z przyczyn ode mnie niezależnych. Queens Of The Stone Age są bowiem jedną z najlepszych istniejących obecnie grup rockowych i niepopadanie w zachwyt podczas oceniania ich twórczości byłoby zbrodnią przeciwko muzyce, jak również wyrazem wielkiej ignorancji i dyletantyzmu muzycznego.
Zespół założyli twórcy stoner rocka zaraz po rozpadzie ich macierzystej kapeli Kyuss - gitarzysta i wokalista Josh Homme oraz basista Nick Oliveri. Queens Of The Stone Age mają formę otwartą - na każdej płycie prezentują się, poza wymienianą powyżej dwójką, w odmienionym składzie personalnym. Tym razem Homme'a i Oliveriego wspomagają Mark Lanegan (obecny również przy poprzednim nagraniu, "Rated R"), wszędobylski Dave Grohl (niegdyś Nirvana, teraz Foo Fighters, Killing Joke, Tenacious D, Probot), jak również okazjonalnie Troy van Leeuwen, a także pełniący rolę radiowych didżei (wstawki pomiędzy piosenkami) przyjaciele zespołu Chriss Goss (Masters Of Reality), Twiggy Ramirez (Marylin Manson, A Perfect Circle) i Dave Catching. To tylko sławniejsze nazwiska tej potężnej formacji.
W porównaniu do dwóch poprzednich krążków, "Pieśni Dla Głuchych" są na pewno najdojrzalszym dokonaniem zespołu pod względem kompozycyjnym i brzmieniowym. W przeciwieństwie do "Mexicoli" i "Rated R", piosenki są mniej przebojowe i nie wpadają tak łatwo w ucho. Z początku utwory na zawarte na płycie mogą wydawać się proste - zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, iż żeby w pełni docenić tę płytę, trzeba ją przesłuchać przynajmniej ze 20 razy. "Songs For The Deaf" najbardziej przypominają legendarny Kyuss, gdyż przez całą płytę pobrzmiewają echa narkotycznego stoner rocka. Porównanie takie jest jednak sporym uproszczeniem. Możemy znaleźć tu prawie wszystko - oprócz tradycyjnego brzmienia muzycy bawią się w parodiowanie innych gatunków (np. genialne deathowe "Six Shooter"). Chwalenie poszczególnych piosenek mijałoby się z celem, gdyż na wyróżnienie zasłużyły absolutnie wszystkie.
Bezkonkurencyjna płyta roku 2003, dystansująca wszystkich konkurentów do tego zaszczytnego miana o co najmniej trzy długości. Na horyzoncie można jeszcze dojrzeć zdyszane Radiohead, The White Stripes i The Mars Volta... A gdzie The Darkness? No tak - zostało w blokach startowych.
ad
Po bardzo dobrej pierwszej i świetnej drugiej płycie zespołu Queens Of The Stone Age, do "Płyt dla głuchych" podchodzę z dużą nadzieją, ale i rezerwą. Zespół przyzwyczaił mnie do świetnej muzyki. Ale też wiem, że w jego naturze leży eksperymentowanie i zaskakiwanie. Poza tym ciężko jest przecież utrzymać wysoki poziom tak długo, niejednemu już zespołowi się to nie udało. Jednak już pierwszy utwór niesie przesłanie: "Nie bój nic! Queensi Cię nie zawiodą!". I już się nie boję, oddaję się muzyce.
Pierwsze dźwięki przenoszą mnie myślami do samochodu. Włączam radio, zamykam drzwi, ruszam przed siebie. Najpierw powoli, by za chwilę ostro przycisnąć pedał gazu ("Millionaire"). Pędzę obrzeżami wielkiego miasta - nie zwalniam. Przełączam stację - aż dziwne, że w tych okolicach odbieram meksykańskie rozgłośnie. Ostra muzyka płynie z głośników mojego sportowego wozu ("First It Giveth"). Wyjeżdżam na autostradę. Cholera - korek. Otwieram okno, gorące powietrze momentalnie wypełnia wnętrze samochodu ("A Song For The Dead"). Robi się duszno, ciężko oddychać. Zamykam okno, skręcam w jakiś zjazd. Chwilę później jestem w centrum, trzeba zwolnić ("The Sky Is Falling"). Pomimo włączonej klimatyzacji cały czas jest gorąco. Mijam kolejne skrzyżowania, po kilku minutach znów jestem na autostradzie. Ten odcinek jest pusty, więc można mocniej oprzeć stopę ("Six Shooter"). Zmieniam stację. Muzyka wypełnia mój wóz i mnie. Czas zawracać ("Go With The Flow"), skręcam w stronę miasta i pędzę przez jakieś obce mi obszary. Uwielbiam jeździć samochodem, czuję się wtedy wolny ("Gonna Leave You"). Przeciskam się przez jakieś nieznane mi dzielnice. Co ja bym zrobił bez radia? ("God Is In The Radio"). Nawet nie zauważyłem, kiedy zaczęło się robić ciemno. Trochę przycisnę, żeby być w domu przed zmrokiem ("Another Love Song"). Chyba nic z tego, ale to nic - kocham jeździć samochodem w nocy. Włączam światła, przełączam na jakąś nastrojową piosenkę i powoli kieruję się ku domowi ("A Song For The Deaf"). Jestem na miejscu. Wyłączam silnik. Jeszcze chwilę posiedzę i posłucham. Dają jakąś fajną, zabawną balladę o komarze ("Mosquito Song"). No dobra, czas wracać... do rzeczywistości...
Od pierwszego przesłuchania nie miałem wątpliwości, że "Songs For The Daef" to świetna płyta. Skład zespołu trochę się pozmieniał - pojawili się Mark Lanegan (Screeming Trees) oraz Dave Grohl (Nirvana, Foo Fighters). Popisy na perkusji tego drugiego czasami zwalają mnie z nóg. Queens Of The Stone Age przedstawiają materiał ostry, hard-rockowy. świetne kompozycje, zróżnicowane artystycznie, to główna zaleta płyty Queensów. Josh Homme po raz kolejny nie zawiódł swoich fanów. Czy udało mu się przebić poprzednią płytę zatytułowaną "R", która zbierała świetne recenzje? Nie wiem. Ale to przecież nie jest najważniejsze. Ważne, że trzecia płyta Queens Of The Stone Age potwierdziła klasę tego zespołu i dostarczyła amatorom ciężkiej muzyki kilkunastu świetnych kawałków. Zespół umiejętnie balansuje pomiędzy komercją i awangardą, pomiędzy graniem melodyjnym i eksperymentalnym. Na scenie rockowej to jeden z najmocniejszych punktów 2002 roku.
Przemysław Nowak
Jak może zauważyliście, nie jesteśmy na Porcys fanami heavy-metalu. Ostre gitary tak, heavy-metal nie. Ani płyty Metalliki mnie nie pociągają (zwłaszcza te ostatnie, hłe hłe), ani Iron Maiden, ani Slipknot (błehehehehe). Są jednak wyjątki, a zalicza się do nich (obok przykładowo Toola) Queens Of The Stone Age. Dlaczego? Bo goście na każdym albumie co jakiś czas rzucają fajnymi pomysłami, które doprawiają pięścią gitar. Tak było na self-titled i na R (nie ma to jak zwięzły tytuł), tak jest też na Songs For The Deaf.
Queensi to dwaj faceci rodem z "legendarnego" Kyussa: Josh Homme (gitara, wokal) oraz Nick Oliveri (bas, wokal). Oprócz nich, przez zespół przewinęło się (ale tylko w charakterze współpracowników, nie członków kapeli) kilku innych muzyków. Najsłynniejszym jest oczywiście David Grohl, który na nowym albumie zagrał kilka (ale nie wszystkie) partii bębnów, co czynił także na kilku pierwszych tegorocznych koncertach grupy. Postaciami głównymi zawsze pozostają jednak Homme i Oliveri, którzy dbają, by muzyka grupy nie oderwała się od korzeni masywnego, pustynnego Kyussa. Udaje im się to, choć płyty Queensów nie są arcydziełami, wyróżniają się jedynie w cięższej kategorii słuchowej, od, powiedzmy, dziewięćdziesięciu decybeli.
Fani QOTSA chełpią się tym, że ich zespół doskonale łączy ze sobą kilka niby zupełnie odmiennych stylów w jeden, wyjątkowy. W stosownej wyliczance znajdują się zazwyczaj: alternative-metal, heavy-metal, hard-rock. Ja dopisałbym jeszcze nu-metal (choć na szczęście tylko domieszka w "No One Knows"). Można przyjąć, że fani mają trochę racji, choć najbezpieczniej o muzie QOTSA jest powiedzieć po prostu "rock", nic bowiem, co tworzą Queensi poza jego ramy nie wykracza. Mamy tak więc wszelakie odmiany gitar: te szybkie, te dostojne, te ciężkie, te melodyjne (żadne z nich jakoś wyjątkowo nie kopią, często bywają nawet przewidywalne, trudno jest się też nimi podjarać). U Oliveriego i Homme'a najwięcej jest jednak tych melodyjnych, co jest zupełnie nietypowe dla zespołów tego typu. "Ostre wiosło i fajna melodia? Ściemniasz Jędrzej, przyznaj się." No jednak nie, muza "Królowych Epoki Kamiennej" taka właśnie jest.
Na tym nie koniec. Duet ten bowiem lubi czasem odrobinę poeksperymentować, z całkiem niezłymi skutkami. A to ułożą coś z instrumentów dętych (tak kończyła się R), a to podmuchają na harmonijce i zagrają prawie rockandrolla (takie zakończenie ma Songs For The Deaf). Wydaje się, że zapas tricków im się nie kończy, co w sumie i tak niestety nie chroni nas przed znudzeniem, które nastąpi prędzej, czy później. Tych kilka, kilkanaście pierwszych przesłuchań będzie przyjemnych, nie powiem. Po jakimś czasie jednak melodie zaczną ze zużycia skrzypieć i chrobotać, czary natomiast nie będą już tak efektywne. Zostanie sam heavy(nie tak bardzo zresztą)-metal. A wtedy już koniec, Queensi mogą nie istnieć.
Nawet, gdy pole siłowe piosenek Oliveriego i Homme'a nie zdążyło jeszcze osłabnąć, płyta nie dorasta wielu, wielu innym tegorocznym rockowym wydawnictwom z USA do pięt. Właśnie miałem się zabierać za słuchanie Songs For The Deaf, kiedy przypomniało mi się, że mam sprawdzić jakość koncertu Interpolu, który jakimś cudem wyczaiłem w sieci. Owa czynność, czyli miarkowanie, jak blisko głośników stał nagrywający i jakim sprzętem dysponował, trwa około dziesięciu sekund; po ich minięciu już wiesz, czy ściągasz niesłuchalne gówno, czy też coś wartościowego. Wyostrzyłem więc uszy na te kilka taktów Interpolu i... żegnaj Queensie. Nie mogłem się przemóc, by nie włączyć zaraz Turn On The Bright Lights. Co gorsza, sama myśl o włączeniu Songs For The Deaf napawała mnie prawie wstrętem. Wniosek? Płyta na powyżej 8.0 to nie to, co płyta na powyżej 6.0. Tych pierwszych wyszło w tym roku na tyle dużo, że tymi drugimi nie trzeba się zajmować. No chyba, że chcecie sprowadzić znajomego z drogi nu-metalu. Queens Of The Stone Age nie będą wtedy dla takiego delikwenta szokiem, a mogą zasiać odpowiednie ziarenko.
Jędrzej Michalak
..::TRACK-LIST::..
1. You Think I Ain't Worth A Dollar, But I Feel Like A Millionaire 3:12
2. No One Knows 4:38
3. First It Giveth 3:08
4. A Song For The Dead 5:52
5. The Sky Is Fallin' 6:15
6. Six Shooter 1:19
7. Hangin' Tree 3:06
8. Go With The Flow 3:07
9. Gonna Leave You 2:50
10. Do It Again 4:04
11. God Is In The Radio 6:04
12. Another Love Song 3:16
13. A Song For The Deaf 6:42
Hidden Track
14. Mosquito Song 5:27
UK Bonus Track's
15. Everybody's Gonna Be Happy 2:35
..::OBSADA::..
Josh Homme - guitar, vocals
Nick Oliveri - bass, vocals
Dave Grohl - drums
Mark Lanegan - vocals
Additional musicians:
Alain Johannes
Natasha Shneider
Gene Trautmann
Dean Ween - guitar
Brendon McNichol
Chris Goss
Ana Lenchantin - strings
Paz Lenchantin - strings
Molly McGuire
John Gove
Kevin Porter
Brad Kintscher
The songs on Songs for the Deaf are interluded by staged bits of radio chatter with guest DJs. In order of appearance:
Blag Dahlia as DJ "Kip Kasper" of KLON - KLONE Radio of Los Angeles
Alain Johannes as DJ "Héctor Bonifacio Echeverría Cervantes de la Cruz Arroyo Rojas" of Radio Quetzalcoatl
Chris Goss as DJ "Elastic Ass" of KRDL - Kurdle 109 of Chino Hills
C-Minus as DJ for KOOL
Casey Chaos as station ad promoting "All Death Metal, all the time."
Twiggy Ramirez as DJ "Tom Sherman" of Banning College Radio
Lux Interior as DJ for AM580
Jesse Hughes as Preacher
Natasha Shneider as DJ for WOMB - The Womb
Dave Catching as DJ for WANT of Wonder Valley
https://www.youtube.com/watch?v=A6afG0s0LSU
SEED 15:00-22:00.
POLECAM!!!
|