Best-Torrents.com




Discord
Muzyka / Thrash Metal
HELLFUCK - 9 NAILS HAMMERED INTO THE FLESH OF GOD (2026) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]


Dodał: Fallen_Angel
Data dodania:
2026-05-10 12:37:21
Rozmiar: 77.85 MB
Ostat. aktualizacja:
2026-05-10 12:37:21
Seedów: 0
Peerów: 0


Komentarze: 0

...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...


..::OPIS::..

Kiedy to trzy i pół roku temu ukazał się debiutancki krążek Hellfuck, pomyślałem, że to taki jednorazowy wybryk kilku znanych na krajowej scenie muzyków, oddających w ten sposób hołd dla starego, teutońskiego thrashu, przy którym zapewne dorastali. Jednocześnie miałem nadzieję, że się mylę, zwłaszcza że „Diabolic Slaughter” mocno mną pozamiatał, i wracałem do tej płyty z wielką przyjemnością. Najwyraźniej Pan Szatan wysłuchał mojej cichej prośby, i szepnął Skullripperowi i spółce do ucha, by wbić kolejne dziewięć gwoździ w wiszące na krzyży ciało bożego syna. Aby szło to sprawniej i z większą mocą, podkusił także do wstąpienia w szeregi wspomnianych bluźnierców specjalistę od prac fizycznych, czyli Zbysia „Inferno” Promińskiego. W efekcie, za niecały miesiąc, świat nawiedzi drugi piekielny bękart, przynosząc ze sobą nieco ponad pół godziny muzyki. Muzyki będącej bezpośrednią kontynuacją debiutu, albo, innymi słowy, wariacją na temat Kreator / Destruction po końskich sterydach. Tutaj nie ma co fantazjować, czy snuć opowieści z krainy mchu i paproci. Na „9 Nails Hammered into the Flesh of God” panowie napierdalają dokładnie tak, jak chciałoby się, by dziś napierdalała ekipa Petrozzy. Bo to, co odpierdala legenda thrash metalu przez ostatnie dwadzieścia lat, a zwłaszcza na dwóch ostatnich albumach, woła o pomstę do piekła. Płytę Hellfuck powinno się wysłać do weganina z Essen, co by se dziadek przypomniał stare czasy, kiedy to słowo „kompromis” było mu obce. Mamy na tej płycie mnóstwo fantastycznych, choć kompletnie nieoryginalnych riffów, świetne, wkurwione wokale o barwie bardzo zbliżonej do oryginału, niezłe, staroszkolne solówki, i fenomenalną sekcję rytmiczną, na temat której nawet nie będę się rozpisywał, bo powiedzieć, że „Inferno rozjebał”, to jak nie powiedzieć nic. Żeby jednak nie było, że Hellfuck jest jedynie wściekłym klonem Kreator, podkreślić należy występują na tym krążku także elementy nieoczywiste. A do takich zaliczyć na pewno można partie klawiszy. Co prawda bardzo oszczędne, stosowane jako subtelny dodatek, i schowane w tle, jednak dodające kapkę odmienności od pierwowzoru. W kilku miejscach pojawiają się także ślady, których nie jestem w stanie stuprocentowo zidentyfikować. Chodzi mi o płynące niczym rozmyty śpiew syren, czy też pośmiertny zaśpiew potępionych duchów głosy pojawiające się choćby w „Master of Decaying World” czy „Destroyer of Heaven”. Zakładam, że to mimo wszystko syntezatory, choć nie zdziwiłbym się, gdyby były to wokale przepuszczone przez jakiś kosmiczny efekt. Czymkolwiek są, robią spore wrażenie. Nie ma na tym albumie fragmentów słabszych. Wszystko tutaj chodzi na poziomie podobnym do tempa samych kompozycji, czyniąc „9 Nails Hammered into the Flesh of God” prawdziwą laską dynamitu z odpalonym krótkim lontem. Na chuj komu Kreator, skoro mamy Hellfuck. Po raz drugi pozamiatane!

jesusatan


Recenzję Hellfuck możnaby zapisać dwoma zdaniami. „Mamy Kreatora w domu. I jest obecnie lepszy niż ten oryginalny”. Ale przecież po tak szacownej redakcji jak nasza na pewno oczekujecie przynajmniej trzech akapitów.

Lecimy więc – „9 Nails Hammered into the Flesh of God” jest oczywiście kontynuacją zamysłu z „Diabolic Slaughter”. Czyli dobrzy i uznani muzycy polskiej sceny uznali, że chcą ponapierdalać thrash metal wzorowany na twórcach „Coma of Souls” i „Pleasure to Kill”. Jak najbardziej podoba mi się to podejście, gdyż jak już napisałem, od dwóch dekad płyty Mille i ekipy ssą straszliwie. Hellfuck zaś bez większej spiny przynosi nam właśnie garść riffów które spokojnie mogłyby znaleźć się na każdej z pierwszych siedmiu płyt Niemców. Nie mają większej pretensji do wychodzenia poza ten schemat, ba! Nawet by wzorować się na innych kapelach. Hellfuck to brzmi niemal jak tribute band. Odnoszę wrażenie, że o ile na wcześniejszej płycie zespół wzorował się generalnie na niemieckiej scenie thrash metalowej, o tyle „9 Nails Hammered into the Flesh of God” jest już ściśle ukierunkowane. Czy to dobrze?

Nie mam z tym problemu. Te kawałki zostały skomponowane i odegrane zachowując ogień, jaki buchał z muzyki Kreator w pierwszych latach ich istnienia (oraz na „Violent Revolution”). Skoro od ponad dwóch dekad Kreator nie wydał niczego interesującego, można spróbować substytutu. Wiem, brzydko to brzmi. Natomiast chyba ani zespół, ani słuchacze nie mają tutaj złudzeń – wszyscy będę tak o nich mówić. Ja na przykład nie mówię tego złośliwie – Hellfuck doskonale spełnia swoją rolę. Jako takiego słucham ich z zadowoleniem, gdyż oczekiwałem kreatorowego thrash metalu i go dostałem.

A jako, że próbowałem odsłuchać najnowszy krążek Kreator i poległem powiem Wam jedno. Pierdolcie Mille i jego kopiuj – wklej muzykę. Kupcie sobie Hellfuck.

Oracle



..::TRACK-LIST::..

1. Self-Cheat Absolution 02:36
2. Master of Decaying World 03:17
3. The Final Nuclear Gaze 03:18
4. Rebel Desecration 03:49
5. Wonderful Stench of Death 03:40
6. The Scourge of Existence 03:13
7. Destroyer of Heaven 02:46
8. Holy Whore's Prayer 04:01
9. The Temple of Deceit Burns Bright 05:14



..::OBSADA::..

Skullripper - Vocal, Guitar
Nelek - Guitar
Armagog - Bass
Inferno - Drums




https://www.youtube.com/watch?v=hcG9QgBSCbI



SEED 15:00-22:00.
POLECAM!!!

Komentarze są widoczne tylko dla osób zalogowanych!

Żaden z plików nie znajduje się na serwerze. Torrenty są własnością użytkowników. Administrator serwisu nie może ponieść konsekwencji za to co użytkownicy wstawiają, lub za to co czynią na stronie. Nie możesz używać tego serwisu do rozpowszechniania lub ściągania materiałów do których nie masz odpowiednich praw lub licencji. Użytkownicy odpowiedzialni są za przestrzeganie tych zasad.

Copyright © 2026 Best-Torrents.com