Best-Torrents.com




Discord
Muzyka / Metal
KÖNIGREICHSSAAL - WITNESSING THE DEARTH (2020/2025) [WMA] [FALLEN ANGEL]


Dodał: Fallen_Angel
Data dodania:
2026-05-02 13:50:48
Rozmiar: 301.53 MB
Ostat. aktualizacja:
2026-05-02 13:50:48
Seedów: 0
Peerów: 0


Komentarze: 0

...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...


..::OPIS::..

Na pierwszą poważną weryfikację mojego muzycznego podsumowania 2020 roku nie musiałem zbyt długo czekać. Wystarczył zaledwie miesiąc, aby moje teorie o najlepszym albumie oraz najlepszym debiucie zostały poddane w wątpliwość. Sprawcą tego zamieszania jest tajemniczy zespół Königreichssaal, który pojawił się nagle z płytą Witnessing the Dearth i wydawcą Cult of Parthenope, porównującym trio do doskonale znanego polskiego duetu M. + Darkside oraz ich dwóch projektów – Mgły i Kriegsmaschine. Widząc to, zrobiło mi się zespołu po prostu żal, gdyż uznałem, że taki ciężar gatunkowy zestawień nie może im wyjść na dobre i po prostu debiutującą kapelę przygniecie. Jak już wiecie, moje obawy okazały się bezpodstawne. I to bardzo.

Krótkie, klimatyczne intro płynnie przechodzi w jedenastominutowe arcydzieło, jakim jest promujący krążek Der Kreuzweg. Majestatyczny utwór łączy w sobie wszystkie cechy muzyki tworzonej przez debiutujące na polskiej scenie trio – doomowe średnie tempa, niejednowymiarowe kompozycje, doskonały blackowy wokal, świetną i lekko „mgielną” melodykę (choć później nie zabraknie też patentów kojarzących się z Furią czy Deathspell Omega) oraz znakomicie za jej pomocą wykreowany ponury klimat, do tego dochodzi jeszcze świetne brzmienie, w którym palce maczał Haldor Grunberg. Żadne słowa nie oddadzą jednak jak przerażająco dobrze to wszystko w tym kawałku „żre”. Jedenaście minut mija w oka mgnieniu i przechodzi w kolejny nastrojowy przerywnik w postaci No Light. Ten zaś pełni rolę wprowadzenia do drugiego z pełnych utworów, czyli Ladder of Ego. Tam zespół wcale nie spuszcza z tonu, znowu racząc znakomitym hipnotycznym numerem, którego melodia bezproblemowo znajduje sobie miejsce pod czaszką. W tym momencie zacząłem czekać na jakiś fałszywy krok popełniony przez Königreichssaal, jakby nie wierząc, że kapela może utrzymywać tak wysoki poziom przez cały czas, w końcu to debiutanci! A jednak okazało się, że może. W kolejnych trzech wałkach zespół ponownie pokazał się jako mistrzowie w kreowaniu posępnego klimatu (Force Majeure), nie zabrakło również połączenia „furiopodobnego” black metalu (w stylu z ostatniego albumu Nihila i spółki) z walcowatym doomem. Zespół nawet spróbował zagrać trochę szybciej w wieńczącym album Bez czasu, bez boga, bez was i to podejście również się udało, a w jego wyniku powstał numer pełen energii, przy którym człowiek ma ochotę poderwać się z krzesła.

Nie powiedziałem jeszcze o tym albumie ani jednego negatywnego słowa i tak też zostanie, gdyż Witnessing the Dearth to po prostu krążek bezbłędny. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, aby po wypuszczeniu takiego albumu Königreichssaal przepadli gdzieś w podziemiu. Ich debiut to bez dwóch zdań jedna z najlepszych, a kusi mnie żeby powiedzieć wprost – najlepsza rzecz, jaka przytrafiła się polskiej scenie w zeszłym roku. Zespół może, a nawet powinien na niej mocno namieszać – mam nadzieję, że im się to uda.

Łukasz W.


W tym miejscu składam samokrytykę, bowiem debiutancki album Königsreichsaal przeleżał u mnie kilka miesięcy zanim się za niego zabrałem. Nie wiem dlaczego tyle mi z nim zeszło. Biję się w piersi i obiecuję poprawę przy kolejnym materiale.

Czyli że co, odsłuchałem i mam ochotę na więcej? No można tak powiedzieć, ale nie wyprzedzajmy faktów. Königsreichsaal to kapela z Polski i w zasadzie nic więcej o nich nie wiem – tworzy ją trzech muzyków, z czego jeden wygląda na zdecydowanie starszego od dwóch pozostałych. Wspólnymi siłami spłodzili debiut zatytułowany „Witnessing the Dearth” – siedem kompozycji i czterdzieści minut black metalu. Pewnie od razu chcielibyście wiedzieć, z czym się ów black metal je. Ano porównać bym mógł ich do Deathspell Omega, Mgła, Blaze of Perdition czy VI i im podobne. Königsreichsaal porusza się w bardzo podobnych klimatach, szczególnie w przypadku tej pierwszej wspomnianej kapeli. Ich dość awangardowe podejście cechuje się głównie eksperymentowaniem z nastrojem, wplataniem w muzykę sampli, które przebijają się gdzieś z drugiego planu, przykryte świdrującymi riffami, sunącymi powoli, co wywołuje niezły efekt. Moim zdaniem kapela spędziła sporo czasu nad zaaranżowaniem tych utworów, przynajmniej tak to brzmi gdy słucham „Witnessing the Dearth”. Główną zaletą tej płyty jest to, że udało się im wykreować mroczną, enigmatyczną, pełną dysonansów atmosferę. Königsreichsaal stara się korzystać z kontrapunktów, balansowania między black metalowymi riffami a na przykład rytualnym zawodzeniem, szeptem wspomaganym tylko przez perkusję i tak dalej. Chwilę mi zabrało wczucie się w ten krążek, może pierwsze próby były nieudane z uwagi na okoliczności odsłuchu – to nie jest muzyka do jazdy samochodem, należy raczej usiąść i poznać ten album w skupieniu, bez niepotrzebnych dystraktorów. Wówczas jest szansa, że ta muzyka Wam podejdzie. Co prawda słyszę na tym albumie jeszcze kilka mielizn czy nudniejszych fragmentów, ale liczę, że wraz z kolejnymi wydawnictwami będzie coraz lepiej.

Na pewno jest to dość oryginalny materiał i kilka osób skusi się, żeby sprawdzić, jak grają polscy naśladowcy sceny francuskiej. W moim odczuciu na debiucie wychodzą z pojedynku ze słuchaczem obronną ręką.

Oracle


W momencie, w którym krążek Witnessing The Dearth ruszył pocztą w moją stronę, nazwa Königreichssaal była mi kompletnie obca. Celowo nie szukałem w internecie informacji o tej ekipie, chciałem bowiem dać się zaskoczyć polskiemu podziemiu i podejść do ich materiału bez filtru zewnętrznych opinii. Jakież było moje zdziwienie, gdy z koperty, zamiast spodziewanej minimalistycznej promówki, wyjąłem wydany nakładem londyńskiego labelu Cult Of Parthenope, gustowny, gruby digipak z eleganckimi rycinami i liternictwem, rozkładający się efektownie w formę odwróconego krzyża. Ekipa ta, mimo, że debiutująca, wchodzi na scenę pewnym krokiem i od razu rzuca gawiedzi w twarz porządnie skrojony materiał, podążający za sprecyzowaną, momentalnie wyczuwalną wizją.

Muzyka Königreichssaal dobrze wpisuje się w krajobraz polskiego ekstremalnego podziemia. Jest to bowiem, zasadniczo, black metal, ale robiony po naszemu, stawiający w dużej mierze na smogową, brudną aurę, smoliste tempa i wszechobecną mizantropię, bez miejsca na ślady światła i piękna. Jednocześnie, panowie odpuszczają na polu gęstych, napędzanych blastami, black-deathowych instrumentacji, charakterystycznych dla rodzimych bandów z gatunku Above Aurora lub Mord ‚A’ Stigmata, czerpiąc inspirację z przestrzennej, eksperymentującej z postem, doomem i noise/ambientem sztuki zespołów takich jak Schammasch czy Emptiness. Wierzcie mi, obcując z siedmioma zawartymi na Witnessing The Dearth kompozycjami nie uświadczycie wiele beztroskiej rozrywki.

Pierwszy pełnoprawny utwór, Der Kreuzweg, skrada się złowróżbnie na zaskakująco ażurowym, cieszącym ucho subtelnymi motywami perkusyjnym szkielecie, z wijącą się zdradliwie linią gitary i tylko chwilami pozwala sobie na zwiększenie natężenia hałasu czy wejście na wyższe obroty. Na przestrzeni jego 11 minut Königreichssaal rzuca na stół kilka fajnych patentów – zwłaszcza wspomniany wyżej, modulowany niczym syrena alarmowa riff w pierwszej połowie i powracający marszowy pochód w drugiej. Całość spina zaś wspomniana na początku, sugestywna atmosfera. Niestety, pomiędzy bardziej angażującymi segmentami kompozycji leżą całe hektary nieco zbyt wyeksploatowanych deklamacji w różnych językach, przy instrumentalnym akompaniamencie, który omywa mnie, nie pozostawiając szczególnego wrażenia, poza tym, że wpisuje się w ogólny klimat materiału. Biorąc pod uwagę to, iż numer ten występuje na liście otoczony dwoma innymi, stanowiącymi jedynie plamy ambientu, będąc w 1/3 czasu trwania płyty, zaczynam odczuwać pewien niedosyt treści.

Na szczęście Ladder To Ego zbiera mocne strony Der Kreuzweg i buduje z nich skoncentrowaną strukturę, która atakuje przelewającymi się falami blackowego riffowania i przyjemnie parszywym, Schammaschowym growlingiem, by po chwili przejść do marszu i przypomnieć słuchaczom o wijących się, atonalnych gitarowych zagrywkach, skutecznie wprowadzających poczucie niepokoju. Numer ten, podobnie jak poprzedni, progresywnie modyfikuje tempo i natężenie, nigdy jednak nie popada w plumkające meandrowanie, trzymając odpowiednią zawartość mięsa w mięsie. Przedostatni na liście, Stray Dogs, jest podobnie skuteczny, z tym, że dodatkowo może pochwalić się naprawdę imponującym momentem, a mianowicie świetnym wejściem potężnego posępnego riffu, który, wyeksponowany przez króciutką pauzę, kładzie wszystko na swej drodze. Jest to również najgęstszy instrumentalnie utwór w zestawie, wieńczący kompozycyjnie postępującą od pierwszych minut materiału intensyfikację dźwięku.

Na pożegnanie, Königreichssaal serwuje zaskakującą piosenkę, Bez Czasu. Bez Boga. Bez Was, która z powodzeniem mogłaby znaleźć się na Lawie In Twilight’s Embrace, a to za sprawą zdecydowanie bardziej rock ‚n’ rollowgo rytmu, niż cokolwiek, co nastąpiło wcześniej, a także charakterystycznej poetyki polskojęzycznego tekstu, wyśpiewanego ze znajomą wokalną ekspresją. Muszę powiedzieć, że jest to sympatyczna odskocznia na zakończenie tej ponurej wycieczki w mrok, aczkolwiek brakuje mi w niej tej panującej w pozostałych kompozycjach dojmującej, złej atmosfery. Tak mocno odstaje ona od muzycznej narracji albumu, że nie potrafię traktować jej inaczej, niż jako swego rodzaju bonusa.

Do konkretnej szarży na salony (o ile Königreichssaal w ogóle się tam wybiera) brakuje tu dosłownie kilku naprawdę wyróżniających się pomysłów, budujących unikatową tożsamość poszczególnych kawałków i na dobre wbijających je w głowę, obok już teraz świetnej atmosfery i ogólnie pojętej materii dźwięku. Plus, panowie powinni serio zastanowić się nad skróceniem, lub dopracowaniem dłużących się sekcji gadanych, bo o ile w Der Kreuzweg służą one jako swego rodzaju wprowadzenie w klimat, to niespełna pięciominutowe złorzeczenie w Force Majeure jest już lekką przesadą i zakłóca flow materiału. Dużo chętniej usłyszałbym zamiast tego kolejny pełnowartościowy utwór, w stylu Ladder To Ego lub Stray Dogs.

Pomijając te zastrzeżenia, Witnessing The Dearth to solidny kawał pokręconego black metalu i imponujący debiut. Instrumentalnie wszystko śmiga – gitary niepokoją, wijąc się w robaczywych dysonansach, a kiedy trzeba, potrafią siać zniszczenie potężnym riffem. Numery jadą na nieoczywistym, zwłaszcza jak na takie granie, rytmicznym kręgosłupie, stroniąc od jednostajnych kanonad podwójnej stopy, i ślizgając się z gracją po blachach, co nie przeszkadza im w odpowiednich momentach przywalić satysfakcjonująco gniotącym walcem. Również wokal, który w przypadku wielu znanych i lubianych składów, zwłaszcza z okolic Górnego Sląska i Małopolski, nie robi na mnie wrażenia i bywa najsłabszym ogniwem muzyki, tutaj posiada ciekawą fakturę oraz przekonującą, mroczną charyzmę.

Witnessing The Dearth, stanowi silną deklarację woli i mocne wejście na scenę, wysoce samoświadomego zespołu, o wyrazistej wizji, mającego wszelkie predyspozycje, by wziąć się za bary z luminarzami undergroundu i wyrąbać nazwę Königreichssaal pomiędzy ich logotypami. Fani nihilistycznego hałasu zdecydowanie powinni zaś już teraz wpisać je sobie do kajecików.

Irkalla Blog



..::TRACK-LIST::..

1. Ostium 01:33
2. Der Kreuzweg 11:02
3. No Light 03:26
4. Ladder to Ego 08:18
5. Force Majeure 04:41
6. Stray Dogs 05:50
7. Bez czasu, bez boga, bez was 06:29



..::OBSADA::..

De Atevs - Vocals, Guitars
Papa Artur - Bass
Jakub - Drums



https://www.youtube.com/watch?v=yyHTgoRXQNc



SEED 15:00-22:00.
POLECAM!!!

Komentarze są widoczne tylko dla osób zalogowanych!

Żaden z plików nie znajduje się na serwerze. Torrenty są własnością użytkowników. Administrator serwisu nie może ponieść konsekwencji za to co użytkownicy wstawiają, lub za to co czynią na stronie. Nie możesz używać tego serwisu do rozpowszechniania lub ściągania materiałów do których nie masz odpowiednich praw lub licencji. Użytkownicy odpowiedzialni są za przestrzeganie tych zasad.

Copyright © 2026 Best-Torrents.com