Best-Torrents.com




Discord
Muzyka / Metal
WIJ - BLUZG (2025) [EP] [WMA] [FALLEN ANGEL]


Dodał: Fallen_Angel
Data dodania:
2026-03-14 17:27:30
Rozmiar: 107.88 MB
Ostat. aktualizacja:
2026-03-14 17:27:30
Seedów: 0
Peerów: 0


Komentarze: 0

...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...


..::OPIS::..

Nowa EP-ka zespołu Wij, zatytułowana „Bluzg”, to wyraźne odejście od wcześniejszych brzmień grupy. Choć nie jest to materiał, który wprowadza coś nowego na szerszą scenę muzyczną, w kontekście ich własnej dyskografii stanowi zauważalną zmianę. Wij stawia tym razem na bardziej bezpośrednie, oszczędne w środkach granie, w którym dominuje surowość i intensywność – zarówno dźwiękowa, jak i tekstowa.

Już od pierwszych minut słychać, że zespół celuje w bardziej pierwotne emocje. Brzmienie jest celowo szorstkie, chwilami wręcz nieprzyjemne, ale nie chaotyczne – wszystko wydaje się być pod kontrolą, z wyczuciem. Szczególnie wybijają się teksty, które są brutalne, bezkompromisowe, często graficzne. Nie unikają dosadnych obrazów, momentami balansując na granicy niepokoju i prowokacji („Cała wstecz”), co tworzy silny kontrast z wcześniejszym podejściem zespołu – bardziej wielowarstwowym, mniej bezpośrednim, pozostawiającym więcej przestrzeni na interpretację. Również riffy serwowane przez Palca pokazują, że gitarzysta bardzo dobrze czuje się w tej sludge’owej estetyce.

Ciekawym momentem płyty jest utwór „死ね”, wykonany po japońsku. Bardzo dobrze wpasowuje się w całość i może być odebrany jako subtelne nawiązanie do japońskiej sceny alternatywnej, w której są obecne podobne brzmienia i estetyka. To zdecydowanie wyróżniający się moment EP-ki, nie tylko dlatego, że język jest inny, ale też ze względu na atmosferę i rytmikę kawałka (ukłony dla perkusisty Boba), które odchodzą od reszty kompozycji – to również jedyny utwór, w którym Tuja Szmaragd śpiewa momentami czystym wokalem. Może to być ciekawy trop na przyszłość, jeśli zespół zdecyduje się rozwijać ten kierunek.

Na osobne wspomnienie zasługuje wspomniany wokal Tui, który na tej EP-ce brzmi wyjątkowo przekonująco. Choć ten typ growlu nie jest moim ulubionym, trzeba przyznać, że w tym przypadku wypada naprawdę świetnie i bardzo dobrze pasuje do ogólnego brzmienia materiału. Jest odpowiednio surowy, agresywny, ale nie męczy – sprawia wrażenie przemyślanego i dobrze wkomponowanego w całość. To jedna z tych rzeczy, które robią różnicę w odbiorze tej płyty.

Całościowo „Bluzg” to EP-ka, która pokazuje zespół w nieco innym świetle – bardziej dosadnym, prostszym, ale nie mniej świadomym. Dla samych muzyków to nowy rozdział (albo jednorazowy skok w bok), a dla słuchacza – materiał, który może nie zaskakuje biorąc pod uwagę innych przedstawicieli tej estetyki – ale zdecydowanie pokazuje chęć wyjścia poza wcześniej utarte przez zespół szlaki. Na tym w końcu polega sztuka, by jako twórca nieustannie odkrywać siebie, a jako słuchacz – poszerzać własne horyzonty.

Mikołaj Narkun


Koedukacyjne trio Wij stale się roz-Wij-a i stale zaskakuje! Zaczynając oryginalnym proto-metalem z albumem "Dziwidło" (2021), którego muzyka była podróżą do przeszłości (aż do lat 70.) wehikułem czasu w stylu retro, ale z współczesnym napędem na wysokooktanowe paliwo. Następnie ruszając w tej czasoprzestrzeni w stronę lat 80. i 90. EP'ką "Przeklęte Wody" (2022). I drugim albumem "Przestwór" (2023) wywołując całkowitą konsternację wśród fanów oczekujących muzyki co najmniej w stylu vintage. Wśród nich i ja się znalazłem. Jednak ich ówczesna propozycja bardziej agresywnego i cięższego grania w stylu szeroko pojętego doom metalu, z wyraźnymi death metalowymi wtrętami, czy nawet gothic metalowymi cechami okazała się nie tylko kolejnym zaskoczeniem, ale i kolejnym strzałem w dziesiątkę.

Jednak po ostatnim albumie Wij na długo nie zwinął się, gdyż w roku bieżącym charyzmatyczna wokalistka Tuja Szmaragd oraz jej koledzy gitarzysta Palec i (kolejny) perkusista Bob znowu wszystkich zaskoczyli. Choć chronologicznie i stylistycznie pozostali w latach 90. to podobno owa EP'ka "Bluzg" jest eksperymentalna w swoim założeniu. Eksperymentalna nie tylko pod względem muzycznym ale i wokalnym, gdyż Tuja prawie zrezygnowała z czystego śpiewu na rzecz monstrualnych growlingów i demonicznych wrzasków. Czyli epizodyczne chwile growlowania na albumie "Przestwór" były nie tylko próbą swoich możliwości wokalnych, ale może nawet zapowiedzią. Oczywiście barwa ekstremalnego wokalu Tui jest typowo kobieca ale raczej to jest uwarunkowane możliwościami anatomicznymi żeńskiego aparatu głosowego. I wcale nie oznacza to, że growlowanie i screamowanie pani Szmaragd ustępuje męskim wrzaskom. Tuja jako operowa śpiewaczka z wykształcenia, pokazała klasę na polu ekstremalnego wokalu. Poza tym jak wspomniałem: epizodycznie usłyszymy delikatne śpiewanie wokalistki albo po prostu kobiece wrzaski, co ciekawie kontrastuje z wszechobecną brutalnością i ciężkością. Wprowadzając gdzieniegdzie nutę melancholii, a przede wszystkim łamiąc aranżacyjne konwenanse w klasycznej muzyce death metalowej.

Bo jeśli jest growling oraz drapieżne growle to jakżeby mogłoby być inaczej niż mięsista mieszanka death metalu z grindcorem! Trochę w stylu Napalm Death, nieco Obituary, bardziej w stylu starego Carcass. Czyli: ciężko, agresywnie z surowym brzmieniem i dość prostymi rozwiązaniami aranżacyjnymi, ale za to chwytliwymi i bardzo motorycznymi, pobudzającymi do kinetycznych reakcji cielesnych. Ale należy pamiętać, że trio Wij nie używa gitary basowej, więc nadaje to nieco oryginalności, aczkolwiek aż tak nie słychać tego w brzmieniu muzyki. "Bluzg" ujawnia wulgarne eskalacje gitarowych riffów i łomoczącej perkusji oraz blastów, a także masywne i miażdżące zwolnienia. To prawdziwa uczta dla fanów oldschoolowego ekstremalnego metalu.

I jak określa wydawca "Bluzg": "Również teksty, mniej kwieciste niż dotąd, obnażają raczej ogryzione kości niż złożony organizm poetycki. Są opowieści o śmierci, która nie ma w sobie nic tajemniczego, tylko przychodzi poprzestawiać wszystko w głowie, o rywalizacji samic kretoszczurów o miano królowej nory, o ślimakowatym ślizgu, który nie bacząc na żadne konwenanse pochłania wszystko w swoje lepkie wnętrzności. Jest też tekst po japońsku ostrożnie dźgający paluchem ideę reinkarnacji". Na mnie i tak największe wrażenie zrobiła fraza "wszyscy z powrotem do pizdy" wieńcząca tę (w przenośni) bluzgającą EP'kę.

Tym razem oprawa graficzna została przygotowana przez gitarzystę Palca i ma podkreślać osobność wydawnictwa względem pozostałych działań zespołu. I rzeczywiście daje do zrozumienia, że powinniśmy spodziewać się czegoś innego niż poprzednio. Podobno "Bluzg" to "twórczy przystanek przed kolejnym długogrającym albumem, przestrzeń na muzyczny oddech w poszukiwaniu czegoś świeżego". I cóż to będzie? Jestem pewien, że Wij znowu nas zaskoczy.

Paweł 'Pavel' Grabowski


No i co ja mam począć? Lubię Wij od zawsze (czyli od debiutu) i każdy kolejny materiał łykałem z niesamowitą przyjemnością. A tu nagle ni stąd ni z owąd wpada nowa EPka „Bluzg” i…

… i mi się nie podoba. OK, rozumiem podejście – zespół lubi eksperymentować (nigdy od tego nie stronił), nie chce stać w miejscu, lubi szukać. Tylko, że to co znaleźli na „Bluzg”, ni chuj mi nie leży. I odnoszę wrażenie, że nie tylko mnie. Część z recenzentów, dotychczas przychylnych zespołowi i nie wstawiających emotek z kupą pod każdym postem dotyczącym Wij, też ma chyba problem z „Bluzgiem”, tylko mówi o tym trochę naokoło. Czy ja mam problem z „Bluzgiem”? Nie – po prostu mi się nie podoba. Poza „Cała Wstecz”, która jeszcze fajnie nawiązuje do wcześniejszych materiałów, nie znajduję tutaj niczego dla siebie. Nie leży mi wokal Tui – a ja jej wokal naprawdę uwielbiam, dziewczyna emanuje totalną szczerością w tym co robi, no i profeską. Na „Bluzg” po prostu, jak to sama określiła, dostajemy „Beatę Kozidrak metalu drącą japę”. I niestety, rozumiejąc puszczone przy tym oczko, muszę się z nią zgodzić. Nie wypada to jakoś nadzwyczajnie – ot faktycznie, darcie japy, nie wyróżniające się niczym ponad inne darcia japy.

Muzycznie również nie ma tu dla mnie niczego ciekawego. Dostajemy wycieczkę w stronę szwedzkiej sceny death’n’rollowej, sludge’owej… Ale niestety mnie to nudzi. Jak wspomniałem – poza ostatnim kawałkiem na płycie. Spoko, chcieli sobie poeksperymentować to sobie poeksperymentowali. Na (mam nadzieję) moment z zespołu naprawdę wyróżniającego się pod każdym względem, przepoczwarzyli się w zespół zajmujący się drugoligowym deciorem. Po co, dlaczego, na jak długo? Na to odpowiedź znają chyba tylko muzycy Wij.

Oczywiście żeby było jasne – dobrodusznie nie spalę ich koszulki ani nie wyrzucę płyt. Liczę po prostu, że to nieznaczny skok w bok. Niestety, do pustego basenu. Szkoda, czekam niemniej jednak na nowe dźwięki Wij, gdyż mimo rozczarowania „Bluzgiem”, nadal jestem ich fanem.

Oracle



..::TRACK-LIST::..

1. Nie patrz w dół 02:04
2. Śmierć jest nie w humorze 01:53
3. Ślizg 03:10
4. Kretoszczur 02:54
5. 死ね 03:12
6. Cała wstecz 01:38



..::OBSADA::..

Palec
Bob
Tuja Szmaragd




https://www.youtube.com/watch?v=4GmnCRe3BrE



SEED 15:00-22:00.
POLECAM!!!

Komentarze są widoczne tylko dla osób zalogowanych!

Żaden z plików nie znajduje się na serwerze. Torrenty są własnością użytkowników. Administrator serwisu nie może ponieść konsekwencji za to co użytkownicy wstawiają, lub za to co czynią na stronie. Nie możesz używać tego serwisu do rozpowszechniania lub ściągania materiałów do których nie masz odpowiednich praw lub licencji. Użytkownicy odpowiedzialni są za przestrzeganie tych zasad.

Copyright © 2026 Best-Torrents.com