Best-Torrents.com




Discord
Muzyka / Rock
FAUST - IV (1973/2025) [WMA] [FALLEN ANGEL]


Dodał: Fallen_Angel
Data dodania:
2026-01-04 08:37:06
Rozmiar: 311.78 MB
Ostat. aktualizacja:
2026-01-04 08:37:06
Seedów: 0
Peerów: 0


Komentarze: 0

...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI..


..::OPIS::..

Album "So Far", choć znacznie przystępniejszy od eponimicznego debiutu Faust, pod względem komercyjnym podzielił los swojego poprzednika. Przedstawiciele wytwórni Polydor wymówili wówczas grupie kontrakt. Jednak Uwe Nettelbeck szybko znalazł dla swoich podopiecznych nowego wydawcę, uderzając do właśnie utworzonej brytyjskiej Virgin Records. Faust był jednym z pierwszych wykonawców w jej katalogu, obok Mike'a Oldfielda, Gong, Henry Cow oraz swoich rodaków z Tangerine Dream. Zgodnie z umową, jaką Nettelbeck zawarł z wytwórnią, producent dostarczył przygotowany przez siebie kolaż różnych ścinków, które pozostały po wcześniejszych sesjach zespołu. "The Faust Tapes", jak nazwano ten album, sprzedawano w cenie zwykłego singla, który w zależności od źródła rozszedł się w ilości pomiędzy 60 a 100 tysięcy sztuk. Ze względu na swoją cenę longplay został usunięty z oficjalnego brytyjskiego notowania, jednak osiągnął swój cel - przedstawił Faust brytyjskiej publiczności, która teraz z zainteresowaniem czekała na kolejne wydawnictwa.

Pierwsza właściwa sesja zespołu dla Virgin odbyła się w czerwcu 1973 roku w przerobionej na studio posiadłości The Manor w angielskim hrabstwie Oxfordshire. Nagrania nie szły jednak tak szybko, jak oczekiwano. W rezultacie muzycy nie zdążyli zarejestrować wystarczającej ilości materiału i konieczne było sięgnięcie po starsze nagrania, dokonane jeszcze w Niemczech - wybrano dwa utwory, "Krautrock" i "It's a Bit of a Pain". Był to strzał w dziesiątkę. Obie kompozycje bardzo wzbogaciły ten album i nadały mu interesującego kształtu. "Krautrock" doskonale sprawdza się jako otwieracz, a sam tytuł opisuje go w najlepszy możliwy sposób. Jest to krautrock w najczystszej formie, oparty na motorycznym rytmie, któremu towarzyszą drone'owe partie różnych instrumentów o jednocześnie psychodelicznym i zgiełkliwym brzmieniu. Jest to najdłuższe na płycie, blisko dwunastominutowe nagranie, które potrafi wprowadzić słuchacza w trans.

Później jednak charakter albumu dość znacząco się zmienia, bo kolejne utwory posiadają bardziej wyraziste struktury i melodie. Ich inspirację zdają się sięgać nowojorskiej sceny końca lat 60., przede wszystkim zgiełkliwych, ale na swój sposób chwytliwych quasi-piosenek The Velvet Underground z albumu "White Light/White Heat". Jednocześnie zdają się zapowiadać późniejsze style w rodzaju post-punku czy noise rocka i do dziś brzmią bardzo świeżo. Świetnie wypada oparty na jakby reggae'owej rytmice, autentycznie przebojowy "The Sad Skinhead". Jeszcze lepszym utworem jest "Jennifer", wyróżniający się naprawdę ładną melodią, która z czasem niknie pod warstwą zgiełku. Na wspomnienie zdecydowanie zasługuje także intensywny "Giggy Smile / Picnic on a Frozen River, Deuxieme Tableau", w którym dzieje się naprawdę sporo - jest tu nawet jazzujące solo saksofonu.

Choć tak naprawdę każde nagranie coś wnosi i zdaje się ważne dla całości. Nawet pozornie odstający od innych, delikatniejszy, jakby folkowy "Läuft...Heißt Das Es Läuft Oder Es Kommt Bald...Läuft" z czasem nabiera sensu za sprawą finałowego "It's a Bit of a Pain", w którym powracają folkowe naleciałości, ale zestawione z bardziej hałaśliwymi partiami. W tym kontekście ważne są też instrumentale "Just a Second" i "Run", pokazujące bardziej eksperymentalne oblicze grupy, dzięki czemu pierwsza ścieżka nie sprawia wrażenia oderwanej od reszty albumu.

"Faust IV" nie okazał się komercyjnym sukcesem - w ogóle nie wszedł do notowań - przez co przedstawiciele Virgin zaczęli podchodzić do niemieckiej grupy znacznie mniej przychylnie. Kiedy muzycy zaprezentowali materiał na kolejny album, wytwórnia zdecydowanie go odrzuciła (fragmenty tez sesji zostały wydane jako "Munic & Elsewhere" w 1986 roku), co doprowadziło do rozwiązania zespołu na wiele lat. Dziś jednak "Faust IV" jest bardzo cenionym wśród krytyków i słuchaczy albumów, o czym świadczy obecność w licznych rankingach i przeglądach, chociażby w książce "1001 Albumów...". W przeciwieństwie do bardzo wielu klasyków z tamtego okresu, "Czwórka" bardzo dobrze zniosła próbę czasu. Zaproponowane przez grupę rozwiązania są do dziś chętnie stosowane w różnych rodzajach rocka, nie tylko przez wszelkiej maści epigonów i pogrobowców, ale przede wszystkim przez twórców kreujących współczesne oblicze tego gatunku.

Paweł Pałasz


Essential piece of krautrock!
In my previous reviews of "Faust Tapes" and "So Far" I was little reserved in giving stars purely because I considered that FAUST was really a hard listen and an acquired taste so as to recommend it just like that to anyone seemed to me a bit careless. "Faust IV" on the other hand is the closest they got to "conventional" progressive or experimental rock and IMO it thus can be measured by these standards.

FAUST is probably the typical krautrock band and among their albums I would pick "Faust IV" (and surely the first "clear vinyl"). Not only because of the symbolical level (the opening track is titled "Krautrock"), but because it is a perfect example of a "polished krautrock avant garde", somewhat near to standard rock canons. Other three albums are way too radical to be easily appreciated, without knowing some basic theory of avant garde art. The sleeve design with empty musical notes sheet suggests another tapes- type "music concrete" odds and ends, but...

"Krautrock" is a masterpiece of electronic noise. "The Sad Skinhead" is a silly "pop" tune which recklessly stole the typical ska/new wave rhythm from the whole 1980-81 era. Shame on you guys! "Jennifer" is a mind-blowing psyche "ballad" with pulsating bass drone and impressionist minimalist lyrics. "Just a Second" offers a short trip to heavy acid rock, while "Picnic on a Frozen River" is an extension of the same synth theme from "So Far". "It's a Bit of Pain" seems to calm down at the end with a acoustic folky melody, alas not farther than few seconds when a guitar-drill-saw jumps in to cut and slice everything into pieces. Just to remind you this was still FAUST!

Seyo


Easily, my favorite Krautrock album. "Faust IV" manages to be both experimental and engaging, but accessible enough to draw you in, even at its outer limits. This was Faust's last album of the early period, and their label had insisted they go more commercial. This work is definitely easier on the ear than some of their other work (notable "Faust Tapes" ('73)), but is still exciting. Faust has written this off as not essentially 'them' and it is not included in their boxset. Despite their complaints, its still a great album.
The droning "Krautrock" which begins the album, is one of the best pieces of the type of music I have heard, reminiscent of NEU!'s motorik sound. It can drag on the first few listens, but is an excellently crafted piece of drowning, electronic music. It basically sums up Krautrock, as it titles suggests, for me. (When the drums come in at 7:09, yes that late, it is a monumental moment in such a sparse piece, but Faust pulls it off). "The Sad Skinhead" shows Faust's irrepressible humor, with their attempt at Reggae, with a German spin. (There is no lost irony in the fact that skinheads did in fact like Reggae music and ska despite their racists leanings). The song is very prescient for 1974 of music to come. Without a doubt, "Jennifer", with its simple, repetitive lyric, throbbing amped up bass-line, cacophonous electronics mid way through and acoustic 'saloon' piano closing is the album's masterpiece. "Just a Second" begins like a standard hard rocker, and knowing Faust, soon turns into more synthesizer play, imitating the sounds of a burbling river before returning to the rock. "Picnic on a Frozen River" starts off with an annoying, though catchy rock melody, before descending into improvisation with excellent Sax work. The band really synergizes on this piece, but it feels incomplete or under worked. "Giggy Smile" shows off Faust's large folk inflections, and very accessibly for this band. "Lauft...Heisst..." isn't much of anything, just some synths gathering volume and dying down, it serves as an interlude, or filler, or both, but is definitely overlong at three minutes. "It's a Bit of Pain" is an unexpected finish to the album, bordering on country music. The french language female vocals bother me in the middle, but that's just me. It's a good, tune, with its dreamy, ambling tempo and heavily distorted guitar solo at the end. A quirky finish to an equally quirky album.

Most kraut fans will already have this, so no need recommending it to them. Though not as groundbreaking as their earlier work, its a hell of a lot more listenable. Recommended as a good way to ease into Krautrock, before tackling more challenging works like Can or early Tangerine Dream.

4/5 Stars = Excellent album, though not essential to prog music, and a lot of prog fans won't like this.

NetsNJFan



..::TRACK-LIST::..

1. Krautrock 11:50
2. The Sad Skinhead 2:45
3. Jennifer 7:13
4. Just A Second 3:38
5. Picnic On A Frozen River, Deuxieme Tableux 7:48
6. Giggy Smile 4:30
7. Läuft... Heisst Das Es Läuft Oder Es Kommt Bald... Läuft 3:43
8. It's A Bit Of A Pain 3:09



..::OBSADA::..

Werner 'Zappi' Diermaier - drums
Hans Joachim Irmler - organ
Jean-Hervé Péron - vocals, bass
Rudolf Sosna - vocals, guitar, keyboards
Gunther Wüsthoff - synthesizer, sax




https://www.youtube.com/watch?v=zDAlsdY5f00



SEED 15:00-22:00.
POLECAM!!!

Komentarze są widoczne tylko dla osób zalogowanych!

Żaden z plików nie znajduje się na serwerze. Torrenty są własnością użytkowników. Administrator serwisu nie może ponieść konsekwencji za to co użytkownicy wstawiają, lub za to co czynią na stronie. Nie możesz używać tego serwisu do rozpowszechniania lub ściągania materiałów do których nie masz odpowiednich praw lub licencji. Użytkownicy odpowiedzialni są za przestrzeganie tych zasad.

Copyright © 2026 Best-Torrents.com